x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Po 3 odcinkach
Postacie są „żywe”, nie sprawiają wrażenia sztucznych. Z dramatem nie zdążyli jeszcze przedobrzyć(w zasadzie jedyne, czego się obawiam) i generalnie ogląda się z zaciekawieniem – chętnie obejrzałbym jednym ciągiem.
Jedyne, do czego mógłbym się przyczepić, to udźwiękowienie miejscami jest potraktowane lekką ręką – nie jest to coś, do czego nie dałoby się przyzwyczaić ale mimo wszystko pojawia się na tyle często, że zdążyłem na to zwrócić uwagę.
Jestem jak najbardziej za i czekam na ciąg dalszy.
Mechy są bo są, kosmici pojawili się znikąd i nie wiadomo po co. Atakują ludzi, tyle wiadomo.
Postaci przerysowane i nie zachęcające do siebie.
Generalnie nic specjalnego, ot co następna, niczym nie wyróżniająca się seria z mechami. Przynajmniej takie mam wrażenie.
Poza elementami komediowymi ma niewiele do zaoferowania – fabuły praktycznie brak, motyw przewodni niecodzienny ale znów nie jest jakiś przekonywujący, plus niewielki, ledwo widoczny wątek miłosny.
Kreska też mi jakoś średnio pasuje do tego typu serii.
Odkładam na bok.
Nie będę od razu stawiał krzyżyka, bo może jeszcze pozytywnie zaskoczyć(w końcu nie często trafia się taki scenariusz), aczkolwiek mam niskie oczekiwania względem tej konkretnej serii.
Przez pierwsze 2‑4 odcinki nie byłem do końca przekonany i wydawało mi się, że całość jest nieco przereklamowana, jednak im dalej, tym lepiej. Seiyu również pokazał, co potrafi – idealnie oddał charakter Saitamy w stylu „co mnie to obchodzi?” :>
Była to na pewno jedna z najlepszych parodii, jaką miałem przyjemność oglądać i naprawdę szkoda, że skończyła się tak szybko.
Graficznie z pozoru może się wydawać, że nie ma cudów – ale jeśli się przyjrzeć w co niektórych scenach to widać, że naprawdę przyłożono rękę do szczegółów, również widać włożony wysiłek w dynamiczne walki, które co prawda szybko się kończyły ale nie oszczędzano tutaj budżetu.
Zdecydowanie jedna z lepszych serii tego roku – nie ma co się zastanawiać – polecam, zwłaszcza fanom serii rozrywkowych. Warto.
Ode mnie 9/10.
Typowa, przeciętna i schematyczna komedia romantyczna – na poziomie Rosario + Vampire, choć trochę mniej irytująca. Faktycznie zabawnych sytuacji naprawdę niewiele. Nietypową kreskę można by uznać na plus.
Nie jest to nic wartego rozpisywania się – ot co następna haremówka, którą można obejrzeć(są o wiele lepsze) ale nie trzeba.
Ode mnie 5/10.
Z pomysłu dałoby się wyciągnąć więcej ale wygląda na to, że autorzy postawili na czymś luźniejszym i skupili się na dramie(która do mnie nie przemawiała szczerze mówiąc).
Na plus kreska oraz bardzo ładne zamknięcie(mimo, że trochę jakby przyspieszone).
Można obejrzeć w przerwie pomiędzy innymi seriami, jeśli nie ma się wygórowanych oczekiwań.
Ode mnie 6/10.
Trzeba przymknąć oko na bardzo wiele kwestii, żeby w ogóle móc wyciągnąć pozytywy z serii, czy po prostu móc wczuć się w konwencję.
Pierwsza rzecz, która bije po oczach to oczywiście cała ta otoczka moe, która przeciętnego widza(stroniącego od słodkich, głupiutkich dziewczynek) zanudza i zniechęca. To trzeba po prostu lubić, w przeciwnym wypadku będzie to zamęczać aż do końca, dosłownie.
Dwa – kliknij: ukryte zombie, setting naprawdę przeciętny. Niektóre filmy klasy B z kliknij: ukryte żywymi trupami zapewne były ciekawsze, niż to co przedstawiono tutaj. Do tego ta cenzura… nie wiem, czy było to tylko po to, aby nie zepsuć wcześniej wspomnianej otoczki moe, czy autorzy po prostu nie chcieli zbyt mocno kontrastować(nie wiem, czy kliknij: ukryte zombie aby na pewno nadają się na „dreszczyk”).
Trzy – kompletnie zero realizmu. Imho te dziewczyny ze swoim ilorazem inteligencji i Yuki na czele kliknij: ukryte gryzłyby piach jeszcze przed rozpoczęciem epidemii na dobre, poza tym jest naprawdę multum kwestii, do których można by się przyczepić odnośnie realizmu(m.in. wspominałem w swoich wcześniejszych komentarzach) ale ten punkt można potraktować jako opcjonalny – to już taka własna dygresja.
Cztery – kreska. Przez połowę serii byłem przekonany, że akcja ma miejsce w podstawówce.
Nieco żałuję, że serię w ogóle zacząłem. Do samego końca trzymałem się kurczowo w nadziei, że jeszcze to może jakoś mnie pozytywnie zaskoczy ale i tu spotkało mnie rozczarowanie. Plot twisty były tak „deliktatne”, że dla całości nie miały praktycznie żadnego znaczenia. Historia była po prostu przeciętna i nie do końca przemyślana. Dramat w tej serii praktycznie nie istnieje, a jeśli już próbuje się go wcisnąć widzowi, to pojawia się sztuczny dźwięk pozytywki i zbliżenie na dziecięce twarze bohaterek i cały zbudowany klimat zanika. Najbardziej z całej serii poruszyła mnie kliknij: ukryte śmierć psa, serio.
Po serii jedyne co mi pozostało, to irytacja i nadzieja, że szybko o samym tytule zapomnę. Czy jest ona dobra/zła? Moim zdaniem zalicza się raczej do tej drugiej kategorii ale jeśliby wtłoczyć trochę obiektywizmu, to można by się pokusić o zdanie, że jest przeznaczona dla specyficznej grupy odbiorców. Szukający powieści z dreszczykiem/horroru powinni szukać dalej, natomiast entuzjaści słodkich dziewczyn, wyglądających jak uczennice podstawówki mogą spróbować.
Ode mnie 4/10.
Nadal nie jestem przekonany, że można doznać takich „przyjemności cielesnych” jedząc potrawę nie ważne jak dobra by nie była ale niektóre reakcje były naprawdę zabawne :>
Zdecydowanie topka sezonu i ode mnie 8/10.
Wracając jednak do całokształtu – tak jak wspominałem na samym początku jest to nie lada gratka dla fanów potworzyc, było ich naprawdę wiele plus koncept arty na sam koniec. Dla mnie punktem zaczepienia był harem/ecchi – pod tym względem zupełnie nic nowego, utarte schematy, panny nie grzeszyły inteligencją i fanserwis wielokrotnie przekroczył granice dobrego smaku(to ostatnie może bardzo zniechęcić).
Fabuły oczywiście brak, jest tylko stopniowe powiększanie haremu z dziewojami o mało odmiennych charakterach.
Pod względem pomysłu jest coś „nowego” ale warto obejrzeć raczej w przypadku, gdy jest się otwartym na „różności” i nie ma się zbyt wygórowanych oczekiwań. Dla szukających po prostu haremówki, czy ecchi zalecałbym szukać dalej.
Ode mnie jest to takie 5/10.
Problem prawdopodobnie leżał po stronie bariery językowej, jak ktoś wcześniej wspomniał, bo same teksty niestety po przetłumaczeniu były bardziej żenujące, niż zabawne.
Całość oczywiście absurdalna i pojawia się masa sytuacji, które częściej można spotkać w jakimś ecchi, niż typowej parodii. Graficznie bardzo przeciętne i bardzo „luźne” wykonanie, w tym również oprawa dźwiękowa i dubb.
Dla mnie to takie 5/10 z przymrużeniem oka i tytuł, który bardzo szybko popada w zapomnienie.
Spodziewałem się przeciętnej serii z akcją, demonami, kilkoma kiepskimi żartami i okazjonalnym fanserwisem – zaczęło się robić nawet ciekawie ale całość nagle twardo staje w połowie, aby ciągnąć aż do końca intrygę, która bardzo szybko zaczyna zanudzać widza, ponieważ nie ma stopniowego przekazywania informacji, są tylko fakty podawane nagle, które nie mają de facto żadnego podłoża ani fabularnego, ani logicznego – nawet podsumowanie z rozwiązaniem nie jest satysfakcjonujące, co jeszcze bardziej potęguje irytację.
Jakoś przytrzymało mnie to do końca przy ekranie ale mamy tutaj ewidentnie do czynienia ze słaba adaptacją albo po prostu ze słabo zrealizowaną historią.
Ciężko mi polecić serię, gdy obok jest wiele innych, ciekawszych przygodówek, które może nie są usiane intrygami(tutaj chyba lepiej się sięgnąć po typowo kryminalną/zagadkową serię) ale na pewno ogląda się o wiele przyjemniej. Proponowałbym przeznaczyć czas z tych dwunastu odcinków na cokolwiek innego.
Ode mnie 6/10, co i tak jest wygórowaną oceną.
Zalecałbym omijać szerokim łukiem – chyba, że kogoś ciągnie do fanserwisu typu dxd i ma naprawdę zaniżony standardy.
Overlord faktycznie fajnie wyszedł pod tym względem ale raczej nie stworzy to żadnego trendu(co innego, gdyby seria została wyemitowana np. przed SAO) na „styl zachodni” – a szkoda, mogliby podchwycić wiele ciekawych rzeczy.
Amerykanie na poważnie raczej nie często tykają się fantasy w animacji(przynajmniej z tego, co wiem), wychodzą wtedy takie perełki, jak wspomniany przez Ciebie Dragonlance ;p Nie jestem za bardzo na bieżąco z tym, co się dzieje z animacją w US, jedyne ostatnio wychwyciłem tylko „The Reward”, który raczej nie zalicza się zbytnio do kategorii. Kto wie, może niedługo też wyjdą z czymś bardziej ambitnym.
Szkoda trochę, że właśnie pozycje tego typu nie mają gwarancji na sezon drugi, podczas gdy serie z wylewającym się fanserwisem mają zagwarantowaną ramówkę. Pomijając jednak to wszystko i tak w tym roku nie ma na co narzekać, pojawiło się wiele ciekawych pozycji(spodziewał się ktoś wcześniej drugiego sezonu oregairu? albo właśnie serii typu Overlord?).
Zobaczymy, może zaskoczą nas czymś ciekawym w ostatnim odciku, oprócz cliffhangera.
PS. Nasz naród to narzekanie ma we krwi :)
Ja do dzisiaj mam nadzieję, na jakąś dobrą serię inspirowaną DnD lub WHFRP, z dobrym scenariuszem i humorem, który dotyczy bezpośrednio podejścia graczy do swoich bohaterów(grający w gry fabularne wiedzą o co chodzi) ale tego zapewne nigdy się nie doczekam, bo te systemy nie są tak popularne tam jak u nas :\ Ewentualnie dałbym im jeszcze zrobić coś w klimacie WH40K(Dark Heresy, klimat Grim Dark i te sprawy) ale to zapewne jest jeszcze mniej realna opcja.
Czas chyba będzie sięgnąć po normalną literaturę albo cieszyć się tym co jest, choć i tu będzie ciężko, bo patrząc na chart sezonu jesieni na mało którym tytule warto zawiesić oko :\ Oby tylko zima i wiosna przywitały czymś ciekawszym.
Anyway wracając do tematu Overlord przypomina właśnie coś, po czym można bez problemu spodziewać się kontynuacji ale z tym poziomem realizacji(animacja/dźwięk itd.) to przynajmniej rok. Seria być może nie jest dziełem sztuki ale faktycznie wolałbym poczekać ten rok(lub nawet dwa), aniżeli miałoby trafić do jakiegoś dennego studia z przyciętym budżetem do granic możliwości. Jeśli mieliby to wykastrować tak jak LH, to lepiej na tym jednym sezonie niech skończą.
Żałuję tylko, że zostały jeszcze jedynie 4 odcinki :\
Fabuła żywcem wyciągnięta z przeciętnego filmu sensacyjnego(mało znacząca dla samego „uniwersum”), graficznie prezentuje się nieco lepiej, niż seria TV i dodano Kougami'ego, którego nie było widać od pierwszego sezonu. Dla fanów Pani inspektor dodano trochę fanserwisu(w bardzo niewielkiej ilości).
Nie wiem, czy to już PP się wypaliło, czy po prostu scenarzyści nie mają pomysłu jak z tego wyciągnąć coś interesującego – w każdym razie spodziewałem się trochę więcej po filmie, a jest on na poziomie wcześniej wspomnianych przeciętnych filmów sensacyjnych, bez większego polotu – mała intryga i dużo akcji.
Można obejrzeć ale jeśli się pominie(w końcu to prawie 2h), to nic się nie stanie – chyba, że kiedykolwiek jeśli wyjdzie 3 sezon PP, to być może pojawią się jakieś pomniejsze nawiązania.
Ode mnie 6/10, mogło być znacznie lepiej.
Tak to próbuje tłumaczyć autor – ja tego nie kupuję. kliknij: ukryte Dziewczyny sobie tylko wmawiają, że pomysły Yuki podtrzymują morale i w pewien sposób jest to dość chora sytuacja, ponieważ z takim podejściem dochodzi do wielu zaniedbań. W normalnym świecie osoba z takim zachowaniem doprowadziłaby do masy problemów i prawdopodobnie do bardzo szybkiego rozpadu grupy. To jest tylko wizja autora i w jego uniwersum Yuki może być swojego rodzaje aniołem stróżem ale w prawdziwym świecie byłaby brzydko mówiąc słabym ogniwem.
Serię przez ostatnie 3 odcinki oglądało mi się mniej przyjemniej i wiem dlaczego – ponieważ to jest „moe” okruchy życia z mrocznym zabarwieniem, z horrorem ma niewiele wspólnego – jest to również element, na który najbardziej się nastawiałem w Skul lajfu! i stąd też moje małe rozczarowanie, ponieważ poziom cukru czasami bywa wręcz nieprzyjemny i ten drugi świat już nie kontrastuje, tak jak powinien.
Cóż, na razie jest połowa i zaczynam tracić zainteresowanie – mam nadzieję, że jeszcze czymś będą mogli mnie pozytywnie zaskoczyć.
Bardziej magazyn :) Nie mniej jeśli miały kliknij: ukryte już styczność ze swoimi mniej‑żywymi kolegami oraz sama szkoła(w realnym wydaniu) do najczystszych nie należy, to nie wieżę, że obyło się choć bez jednej plamy krwi na ubraniach. Oglądając jednak ostatnie odcinki doszedłem do jednego i prostego wniosku – rzeczy tego typu pomija się, aby utrzymać ten cały klimat „moe”, z tego samego powodu odchodzi się od wielu innych kwestii i nie jestem pewien, czy na plus(mowa tutaj o przeciętnym, nie gustującym w tych klimatach odbiorcy).
Przystosowanie do sytuacji i wyznaczanie pewnych granic przez podświadomość. Ludzie potrafią tworzyć własny świat w o wiele gorszych warunkach.
Tylko i wyłącznie po to, aby kliknij: ukryte utrzymać stabilność wyimaginowanego świata Yuki. Nie mniej japończycy to bardzo „uprzejmy” i zorganizowany naród, z tego co wiem.
Re: No elo
Jestem całkiem pewien, kliknij: ukryte że jego pięści się „świeciły” przy uderzeniach i nie sądzę, aby był to naturalny efekt treningów ;p Oczywiście nie oznacza to automatycznie, że był magusem ale jednocześnie ciężko powiedzieć, aby był zwykłym(mam na myśli fizycznie) człowiekiem. Myślę, że całkiem dobrze komponowałby się z każdym servantem, który korzystałby z broni/umiejętności na zasięg. Mimo wszystko jednak chodziło mi bardziej o to, że używał głowy, czego np. nie można powiedzieć o Shirou :)
Poczekam, oby tylko wpadło w ręce doświadczonego studia i nie zabrakło im środków.
Wyraźnie pamiętam scenę kliknij: ukryte pozbywania się ciał klonów w zamku Einzbernów, było ich tam całkiem sporo ;p Poza tym czy przypadkiem ich rodzina nie trudziła się właśnie w tworzeniu klonów od wieków?
Re: No elo
Gdzieś mi umknął ten fakt, znaczy się wiem, że wojna zaczęła się wcześniej, niż powinna ale jeśli chodzi o sam Graal – kliknij: ukryte to przecież nie zmaterializował się on do końca, to raz, a po drugie zgromadzona w nim mana była jakby „podstawą” do katastrofy, z której przeżył(oficjalnie) tylko Shirou. Tak przynajmniej ja to odebrałem.
Chyba tylko Shirou na siłę udawał idiotę – miał nawet o tyle łatwiej, że Saber walczyła tylko wręcz( kliknij: ukryte nie licząc jej „specjalnego ataku”, którego i tak nie użyła w ogóle przez cały UBW) ale i to oczywiście było za mało. Spójrz choćby na kliknij: ukryte nauczyciela – idealnie dopełniał się z Casterem, a nie miał większego pojęcia, co się dzieje. kliknij: ukryte Kirei miał największe pojęcie o sytuacji, jednak zachował się jak kliknij: ukryte przeciętny antagonista i równie głupio zginął. No i jeszcze dochodzi kliknij: ukryte Shinji, który nie miał zielonego pojęcia jak wykorzystać swoją klasę servanta ale podejrzewam, że tu chodziło po prostu o sam „idiotyzm” jego postaci.
Gdyby zamiast 2 klonów było kilkanaście, kliknij: ukryte to poświęcając się mogłyby kupić dość czasu Berserkerowi na dostanie się do Gilgamesha. Rozumiem, że Gilgamesh był OP ale to co się działo na ekranie, to była zwykła „zabawa”, a nie walka servantów.
Na siłę nie będę się czepiać, ponieważ jest to na pewno swojego rodzaju interpretacja reżysera/scenarzysty – i są to bardziej osobiste dygresje ale po prostu musiałem zwrócić na to uwagę :)