x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Z drugiej strony zapowiada się całkiem przyjemny romans bez grzeczności typu „uh, dotknęła mojej ręki”. Może coś jeszcze z tego wyjdzie dobrego.
Swoją drogą kolega Hikariego ma jakiś taki słaby podkład, czasami nawet słychać jak na siłę próbuje modulować głos. Okropnie to brzmi.
Cieszy mnie, że skończyli nieco radośniej. Po kliknij: ukryte powrocie Rei'a do domu obawiałem się, że zaczną głębiej drążyć w relacjach rodziny i pozostanie na koniec niesmak.
Trzymam kciuki za trzeci sezon!
Postaci bardzo schematyczne ale wpasowały się całkiem nieźle w klimat serii – może oprócz Namoto, on najczęściej zawadzał. Walki były całkiem niezłe, graficznie w sumie również stało na akceptowalnym, jeśli nie nawet dobrym poziomie. Udźwiękowienie(sceny walk – uderzenia itp.) trochę leżało momentami ale dało się przeboleć. Mnie w zasadzie nie podobały się tylko nieumiejętnie wykorzystane sceny ecchi – to na pewno dałoby się zrobić lepiej, imo wyszło trochę sztucznie.
Podsumowując był to całkiem niezły zabijacz czasu. 5/10.
Bardzo powtarzalne w swojej formie i jak inni zauważyli – to co mogło być zaletą tej serii szybko stało się jej wadą. Takagi w zamyśle to naprawdę fajna postać ale źle wykorzystana.
Podsumowując, to przez większość czasu po prostu się męczyłem i ciągnąłem to po prostu do końca.
Na plus zdecydowanie praca seiyu, „klasyczny” styl projektów postaci(jeśli to tak można nazwać) i generalnie udźwiękowienie, które fajnie dopełniało to, co się działo na ekranie.
Całość oceniam na 6/10 ale radziłbym się zastanowić dwa razy przed podejściem do ów adaptacji. Nie jest zła ale jej monotonność może bardzo łatwo do siebie zniechęcić.
No i bardzo ładne zakończenie. kliknij: ukryte Otwarte, jak można było się spodziewać ale mnie seria do siebie przekonała i faktycznie mam ochotę sięgnąć po mangę.
Mocne 7/10, zdecydowanie zasługuje na taką ocenę. Warto obejrzeć.
MC to ciepła klucha + seiyu, który jeszcze bardziej pogrąża jego postać. Haremowe nabytki to puste dziewczyny bez charakteru, odróżniające się jedynie wyglądem. Postacie drugoplanowe i antagoniści napisani bardzo słabo i schematycznie.
Setting też jakiś niespecjalnie oryginalny ale cokolwiek ciekawsze cechy uniwersum zostały olane – mamy niewolnictwo, demony, nawet ciekawy system magii ale mc woli się rozwodzić nad tym jak smakują potrawy. Seria poprowadzona tak nieciekawie, że nawet dla fana haremów z niewielkimi wymaganiami była to męcząca przeprawa.
Trzymać się z daleka, naprawdę nie warto po to sięgać. 3/10.
ep11
Na plus nawiązania do Jojo i kilku innych, popularnych serii. No i Ai‑chan, jej reakcje były złote.
5/10.
Po 8 odcinkach nadal nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie, a często się nad tym zastanawiam. Seria mocno kontrastuje na wielu płaszczyznach.
No albo kliknij: ukryte idą w ilość i nie opłaca im się nawet po nich sprzątać ;f
1. Kompletnie nie czuć chemii pomiędzy Theo i Silucą. To, co pokazali nam na ekranie dotychczas skłaniałoby co najwyżej do powiązania ich w bardziej przyjacielskich stosunkach, nie miłości(Siluca czasami się zarumieniła przy komplementach ale nie było przecież nigdzie po drodze żadnych jednoznacznych przesłanek). Nie wiem jednak, czy winić tutaj autora pierwowzoru, czy reżysera, że dał ciała. To po prostu nie działa.
2. Ostatnia scena kliknij: ukryte z jednej strony wydaje się być istotna i niby ma pokazać jak wielką determinacją wykazuje się księżniczka oraz podkreśla charakter Mirzy, z drugiej mam wrażenie, że jest to trochę widzimisie autora i słabe wymuszenie fanserwisu. Rozdziewiczanie chyba nie jest popularną formą nawiązywania sojuszów.
Dla mnie na chwilę obecną kliknij: ukryte księżniczka przestała trzeźwo myśleć i progresywnie dąży do autodestrukcji. Jeśli historia ta skończy się happy endem pomiędzy Alexisem i Marrine, to będę strasznie zawiedziony. Tj. jeśli można być bardziej zawiedzionym, niż teraz -_-'
Tak poza tym odcinek 9 był trochę antyklimatyczny. kliknij: ukryte Praktycznie przez cały czas mamy zabawę w wojenki, zdobywanie ziem, dyplomację, to wszystko w tragicznym pacingu i nagle bum – przerwa na buzi buzi.
Czy „dochodziła” w tym kontekście, o którym myślę? Bo nie wiem, czy jestem już tak spaczony, czy może coś mnie ominęło ;f
Fabularnie nie jest jakoś zachwycające, czy oryginalne ale potrafi utrzymać widza przy ekranie i nie przeciąga niepotrzebnie wątków. Było to 100 minut czystej, dobrej zabawy.
Nawet fanserwis pojawiał się tylko miejscami i faktycznie dopełniał rozrywkę, a nie psuł jej w żaden sposób.
Szczerze powiedziawszy to nawet lepiej się bawiłem, niż przy pierwszym sezonie anime. Imo jak najbardziej warte obejrzenia.
Zasłużone 8/10. Madhouse odwalił kawał dobrej roboty.
Natomiast poważny problem jest z samą fabułą, która była pisana na kolanie. Jest to historia prosta, przewidywalna i mało interesująca, jakich dziesiątki; średnio podoba mi się ekranizowanie tak słabych pomysłów. Nie ma tutaj praktycznie nic nowego – nawet fani serii nie znajdą tu zbyt wiele dla siebie.
Ta kinówka tak naprawdę jedyne co za sobą przynosi to pokaz technomagii na większą skalę. Seria skupiała się na potyczkach, pokazach i okazjonalnie na bitwach(zawody), natomiast tutaj widać zastosowanie technomagii w militariach – tego pierwszy sezon Irregular at Magic High School miał niewiele. Właściwie chęć obejrzenia efektownych walk i wielkich magicznych wybuchów to jedyny powód, który mi przychodzi na myśl w kwestii sięgania po tę pełnometrażówkę.
Swoją drogą projektant kombinezonów bojowych naprawdę musiał mieć ubaw(potencjalny spoiler): [link] [link] [link]
6/10 i tylko ze względu na to, że technicznie stoi tak wysoko.
Re: Wrażenia po pięciu odcinkach
Oglądamy aby na pewno tę samą serię? :) kliknij: ukryte Przecież jeden z pracowników zauważył zaloty Akiry i próbował wyperswadować jej ten cały niemający przyszłości związek.
Na większą pikanterię myślę, że to zbyt lekka seria. Zapewne po drodze będą pojawiać się osoby pokroju Ryousuke Kase, może nawet w pewnym momencie jej matka się skapnie, że coś jest nie tak ale nie będzie to raczej żaden bardziej skomplikowany wątek. Póki co seria nie próbuje zbytnio komplikować sytuacji.
Mogłoby. Z drugiej strony czuć z jej wizji restauracji taką „rodzinną” i naturalną(może nawet trochę nudną ale mimo wszystko) atmosferę – podejrzewam więc, że jakiś tam research zrobiła lub może kiedyś nawet pracowała w podobnej restauracji. Reszta może też być winą adaptacji – ciężko mi powiedzieć, bo pierwowzoru nie widziałem. Jeśli w mandze charakterystyki były takie proste i powierzchowne, to też bym się nie zdziwił – Jun Mayuzuki(twórczyni oryginału) to stosunkowo świeża mangaka i może jej brakować doświadczenia.
Nie mniej tak jak mówisz – zobaczymy jak będzie dalej :)
Re: Wrażenia po pięciu odcinkach
Burza hormonów. Ponadto jest bardzo naiwna. Jest cicha i skryta ale dojrzałość to raczej nie jest cecha dominująca Akiry, jeśli w ogóle można się jej gdzieś dopatrzeć.
Nie sądzę, jest to raczej typ historii, który kończy się twardym zderzeniem z rzeczywistością. Słodko‑gorzki klimat jest mocną podstawą do takiego finału, imho.
Prawidłowo, cała reszta bohaterów jest tylko tłem do historii i podkreśleniem kontrastu relacji pomiędzy pracownikami, a Akirą/menadżerem.
Raczej zdrowy rozsądek. Każdy normalny facet przy tak wielkiej różnicy wieku utrzymuje odpowiedni dystans i z automatu nie widzi w takiej dziewczynie „kobiety”(co najwyżej zatrzymuje się na poziomie fantazji) – jak sam wspominał, mógłby być jej ojcem i prędzej taki scenariusz byłby realny, niż oboje chodzący za rączkę. Tj. oczywiście w przypadku dojrzałych emocjonalnie mężczyzn, którzy mają jakieś poczucie moralności – inni faktycznie mogliby wykorzystać taką sytuację ale wtedy mielibyśmy hentai, a nie romans :)
Tak poza tym całość jest na podstawie nadal wydawanej mangi, która obecnie liczy sobie 9 tomów, więc tak naprawdę mamy okazję tylko „liznąć” całą historię.
Re: Niewolnictwo
Do Lulu zapewne jeszcze wrócą ale stawiałbym, że po prostu słabo się sprawiała jako niewolnica i jako dziewczyna czuła się nieatrakcyjnie, a mc z czasem zapewne wyzwoli w niej „kobiecość”. Ot co jeden ze standardowych schematów haremowych. Mogę się oczywiście mylić.
Nie wiem jak Lulu ale księżniczka niezależnie od swojej urody miałaby o wiele większą wartość jako niewolnica i na pewno nie byłaby sprzedana w pakiecie za kilka groszy jako ochłap dla przypadkowej osoby.
Bo wykupił wcześniej resisty, które zadziałały z automatu. Gdyby nie te, to szarpałby jak Reksio szynkę :)
Re: ep 5 - sprostowanie
Pokazał, że autor kompletnie nie dba o sam koncept niewolnictwa w jego dziele, tylko dodał go jako podwalinę do stworzenia haremu. Imho kwestia jest właśnie potraktowana po macoszemu.
Nie myślę tutaj o tak mrocznym świecie jak Berserk, bynajmniej, jednak w żaden sposób nie jest to „radosny” obraz przeciętnego haremu‑fantasy. Na pewno nie jest to w zamyśle tak ambitna produkcja jak Re:Zero ale znowu nie tak beztroska jak Isekai Smarthphone. Coś poszło nie tak, imo.
ep 5
Swoją drogą nie spodziewałem się, że faktycznie pokażą kliknij: ukryte parzenie się jaszczurów :D No ale za m.in. takie wstawki kocham Overlorda. Swoją drogą spodziewałem się trochę czegoś bardziej pomysłowego na karę dla Shaltear ale też było zabawnie.
Pokaz siły Cocytusa też zrobił zrobił swoje. Zastanawiam się jak by wyglądała walka pomiędzy nim, a kimś z równą/większą siłą.
Odcinek bardzo dobry.