x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Zdecydowanie mogłaby zyskać na drugim sezonie ale to ten typ serii, które popadają w zapomnienie, materiał źródłowy to jakaś randomowa LNka, a nie żadna popularna gra, czy manga.
Znaczy jak mieli się zachować? Ja też się denerwuje, kiedy gaci nie mogę znaleźć :>
Tyle, że on kliknij: ukryte nie był złapany w ogóle. To była dywersja Ibuki i można by rzec, że całkiem udana.
No i 12 odcinków to za mało, fakt.
Bardzo przeciętna ta haremówka, przynajmniej kliknij: ukryte na koniec wyjaśnili sobie co i jak. Nie mniej 9 żon to może być sporo jak na takiego młodziaka ;f
Przygody Pana doskonałego idzie przedstawić ciekawie i nawet w odsłonie haremowej – mówię tutaj o Isekai no Seikishi Monogatari, co prawda to spin‑off i w formie OVA ale już na przedbiegach wygrywa po prostu tym, że protagonista jeszcze od siebie musi coś dać i nie dostaje na start buffa od samego Boga(nie, tego nie dodaję w spoiler – informacja pojawia się na początku pierwszego odcinka).
Nie ma tu sensu się zbytnio rozpisywać – kreska przeciętna, animacje przycięte do minimum, protagonista to Pan doskonały i wszystko idzie mu bezproblemowo, harem stopniowo się powiększa i generalnie jest bardzo przewidywalne. Akceptowalnej jakości odmóżdżacz lub starter dla fanów haremówek, nic poza tym.
Daję 5/10 choć mocno zastanawiałem się, czy nie przyciąć do 4.
Myślałem, czy by się nie uczepić tutaj przez chwilę Ryouty ale wydaje mi się, że jego postać wypada blado na tle wszystkich innych dlatego, że on sam jest względnie „normalny”(a przynajmniej próbuje to przejawiać w swoim zachowaniu) – cała reszta to przecież ludzie ze skrzywionym ego albo szukających euforii w hazardzie. Yumeko nawet nie była dla niego kontrastem – ona go przerastała na każdym kroku i w normalnej(na ile to możliwe) sytuacji nie widziałbym opcji, w której osoba pokroju Suzui Ryouty mogłaby równo stać obok persony z klasą Yumeko. Rozumiem, że to po prostu było na potrzeby produkcji i jego postać ma jakoś oddzielać całe to szaleństwo od „normalności” w moralnym pojęciu.
Niektórzy mogą się zniechęcić częstymi deformacjami twarzy w przypadku scen budujących napięcie lub presję(sytuacji) ale jest to oczywiście istotna część tejże produkcji i bez niej nie wiem, czy byłoby to samo.
Inni znów mogą się zrazić do niektórych postaci ale tak jak mówiłem – w tej serii nie ma „normalnych” ludzi(może Ryouta ale i on z czasem zaczyna bardzo powoli się upodabniać charakterem do hazardzistów), w końcu nie jest to też normalna szkoła :)
Od siebie daje mocne 8/10 – jeśli miałbym oceniać samą fabułę(jeśli tak to można nazwać) to dałbym punkt mniej, dlatego że nie jest to naprawdę nic specjalnego ale technicznie jest to majstersztyk. Cieszy mnie, że nie jest to kolejna przeciętna seria sportowa, tylko ciekawa forma przygodówki(choć i nie do końca, ciężko to ubrać w konkretny gatunek).
Warto obejrzeć, serio.
Ostatnio perfidnie urwaną serię, którą sobie przypominam było Mahou Sensou i po tym chyba już nic tak specjalnie, co by zapadło w pamięć.
Mimo wszystko podoba mi się ta seria i ma potencjał ale idąc w obecnym tempie jedynie drugi sezon ma szansę ją wyratować – bo póki co dostaniemy(o ile w ogóle – nie zdziwiłbym się, gdyby nagle się urwała) tylko finał kliknij: ukryte testu survivala.
Tak na poważniej – ja bym tutaj obwiniał bardziej brak doświadczenia mangaki(w tym przypadku to kobieta, nie wiem jak się odmienia ten wyraz) i jej własnej, nie do końca trafionej wizji. Klemens pisał, że do teraz w pierwowzorze brak konkretów i dochodzą tylko nowe wątki; możliwym więc jest, że twórczyni sama do końca nie wie czego chce od swojej historii. Po adaptacji anime utworzyła się tylko dodatkowa presja i parcie na progres, więc tak naprawdę może być jeszcze gorzej.
Zdziwiłbym się, gdyby to dostało drugi sezon ale cóż… mówiłem to samo przy Nisekoi i się zdziwiłem.
Wziąłem to po prostu za logiczną dziurę i poszedłem za flowem ;f
Myślę, że jest to trochę bardziej skomplikowana sytuacja i nie ogranicza się tylko do tego, czy kliknij: ukryte ją kocha, czy już nie. Jednak nie jest to temat o Berserku, więc nie będę ciągnął wątku :)
Kwestia przywiązania. kliknij: ukryte Nanachi zwyczajnie nie potrafi odpuścić pomimo tego, że rozumie iż ta góra mięsa ma niewiele wspólnego z jego(czy jej, dunno -.-) przyjaciółką. Byłoby litościwie ale jest to jeden z tych elementów, który ma pomóc zrozumieć widzowi(lub czytelnikowi) postać Nanachi.
Bohater zbytnio się nie zmienia. Jeśli potrzebujesz jakiejś motywacji, to mogę powiedzieć tyle, że jest ładny after(krótki, bo krótki ale jest).
W przypadku Nanachi właściwie niewiele było mówione o Mitty – kilka flashacków i wyjaśnienie w jaki sposób doprowadziła się do tego stanu(zakładając, że prawda nie była o wiele bardziej brutalna), nic poza tym. Brakuje mi trochę historii kryjącej się za ich sytuacją.
Dawno nic tak mnie nie ciągnęło w stronę pierwowzoru, żeby zobaczyć więcej. Szkoda, że to tylko 13 odcinków.
Oczywiście to nadal jest kwestia dyskusyjna – sami na koniec wspominali, że nie wiadomo, czy oni połączą się ze swoim docelowym światem, stworzą nową odnogę w ich uniwersum lub cokolwiek innego; powrót do ich świata mógł równie dobrze kończyć się po prostu na ich zniknięciu – nikt nie wiedział gdzie i czy w ogóle trafią po przekroczeniu bramy.
Sama ich egzystencja była utrzymywana przez akceptację ludzi i bardzo ładnie wyjaśnili możliwość wpływania na ich postaci gdzieś w połowie( kliknij: ukryte próbowali dorobić na Selesii na kolanie nową moc).
Właściwie gdyby nie to, że pokazywali sceny walki w ich własnych uniwersach, to skłoniłbym się ku przekonaniu, że są po prostu swojego rodzaju avatarami stworzonymi z wiary i emocji, zaczerpujących pamięć, historię i charakterystykę z konkretnych uniwersów – stworzonymi na osobiste potrzeby Altair( kliknij: ukryte która szukała upustu frustracji, złości i nienawiści; czyli wszystkie te emocje u końca żywota nieżyjącej swojej autorki)), jednak nie będąc z nimi bezpośrednio połączonymi.
Nie było tutaj specjalnie pseudonaukowego bełkotu – jest to fikcyjny świat i prawa oraz działania wszystkiego, co widać było na ekranie to był wymysł autorów, nic poza tym. To, że się o tym tak długo rozgadywali nie świadczyło o głęboko przemyślanych mechanizmach działania świata, tylko próbie przekazania swojej wizji widzom – ciężko doszukiwać się logiki we fikcyjnym świecie(nawet, jeśli był bardzo podobny do naszego).
Podsumowując – ja bym nad tym zbyt wiele się nie rozmyślał, jest to ciekawa koncepcja, nad którą można debatować godzinami ale z drugiej strony to po prostu idea, która niekoniecznie wymaga dodatkowych interpretacji.
Tak ja to widzę.
Ludzie powiadają, że materiał źródłowy czyta się całkiem nieźle i tak faktycznie może być – mam wrażenie, że w formie mangi to może zdawać egzamin ale ta adaptacja to mocny średniak podchodzący pod nawet coś słabszego(sporo uproszczeń w kresce, momentami nawet proporcje postaci się nie zgadzały; humor jakby na siłę i brak fabuły).
W podsumowaniu bardzo lekki, niespecjalnie ciekawy harem ze sporą dozą ecchi. Może się już starzeje, nie wiem ale mam wrażenie, że kiedyś haremówki nawet te przeciętne bywały ciekawsze. Ode mnie 5/10 i to mocno naciągnięte.
W pewnym sensie nawet przypomina Nisekoi, choć tamten mimo braku ambicji wydaje się być o klasę wyżej(i nie mówię tylko o stylu kreski).
Imo jest ok, aczkolwiek mogło być lepiej.
Teraz tylko jeszcze afterparty… oby to nie był recap.