x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Re: scena po endingu
Jeśli dobrze pamiętam, to chwilę po ukazaniu emblematu wspomniano, że to tzw. kliknij: ukryte „misfit”. Anos zwyczajnie nie klasyfikuje się pod nic w akademii.
Widziałeś kiedyś anime, w którym coś byłoby takie proste? :)
Ostatni odcinek był całkiem niezły, choć wydawał się trochę zrushowany – na szczęście kliknij: ukryte walka miała kilka dynamicznych, ładnie zanimowanych scen.
Bajka miała wzloty i upadki jeśli chodzi o stronę techniczną ale od początku do końca narracja była znakomita, rzadko kiedy adaptacje tv bronią się tak dobrze jako oddzielny twór w tym kontekście.
Solidne i zasłużone 6/10. Czas chwycić za mangę.
Re: Odpowiedź na komentarz użytkownika Nikodemsky
2. Trochę biedna paleta kolorów chardesignów + cieniowanie.
3. Arc Ishigamiego trochę przedramatyzowany, jak na romcom.
To nie tyle czym podpadała, co raczej mam ogólnie problem z wystawianiem skrajnych ocen :>
W ogóle cały S02 to majstersztyk, ekipa produkcyjna odwaliła kawał dobrej roboty.
8/10.
Re: 4+/10
Pisząc opisówkę miałem informację, że dzieje się to po kliknij: ukryte domniemanej śmierci Raileeen, niestety nie zajarzyłem, że chodziło o wydarzenia z twierdzy, a nie tego co było na koniec S01 :) Także tak, opis jest do poprawy.
„To zależy”. Joel Kinnaman bardzo fajnie zagrał Takeshiego, niestety drugi sezon to spadek po całej linii, włącznie z Anthonym Mackie, który zupełnie nie czuł bohatera i próbował go odgrywać po swojemu. Chris Conner zagrał perfekcyjnie w obu sezonach.
Strzelam, że siedziby Yakuzy nie mają monitoringu nie bez powodu xD
Cóż, wizualnie mnie się podobało, OST miało naprawdę zaczepiste, plus wątki poboczne były nie raz ciekawsze, niż główny wątek fabularny. Nie będę jednak wspominał jakoś nadwymiar pozytywnie.
Teraz czekać na następny „crunchy original”.
6/10.
Re: Skończono
Przecież był w bajce, wyznał uczucia Haru, ona go odrzuciła i obaj poszli swoją drogą. Czy mowa o kimś innym?
Co do reszty – część mogłaby być ok(jak np. blondyn, który jako z niewielu dawał sensowne rady), natomiast większość z tego to skończyłoby się na przedramatyzowaniu i nie byłoby możliwości tego sensownie zmieścić.
Czuć zrushowaną końcówkę ale to nie tak, że nie miała sensu.
Nie mniej dzięki za streszczenie :>
Re: Skończono
Przykładowo? Końcówka jest zrushowana ale nie jakaś pozbawiona sensu.
Re: Yesterday o Utatte po 11 odcinku
Specjale okazały się być jedynie shortami.
Re: Po 34 odcinkach
Nie chodzi o sam fakt, tylko moment w którym to wszystko się zebrało. To jest nieumiejętne wyciąganie dramy w momentach, które niekoniecznie tego potrzebują.
Czyli generalnie wygląda na to, że większość sprowadza się do tego, co napisałem w przedostatnim akapicie.
Po 34 odcinkach
Pierwsze kilka odcinków było przyjemne, typowa historyjka jakiegoś utalentowanego gościa z dużym setbackiem; buduje drużynę, szuka kolegów, udowadnia że sporo pracował na swoje umiejętności itd. i to jest naprawdę spoko, problem natomiast zaczyna się w kilku innych miejscach.
Po pierwsze scenariusz – to jakieś nieporozumienie. Po DŁUGIM czasie dochodzimy do istotnego meczu, który jest ciągnięty przez bodajże 10 odcinków, kliknij: ukryte kończąc się zupełnie na niczym… drużyna przegrywa, wszyscy są zdołowani, widz nie czuje tutaj żadnego progresu i nagle przechodzimy do wątków dramatycznych, które są wciskane na siłę. W jednym odcinku dzieje się więcej w życiu bohaterów, niż przez pozostałych 20.
Dwa relacje pomiędzy bohaterami. Tutaj głównie piję do relacji damsko‑męskich, bo o ile przyjaźnie zawierane pomiędzy chłopakami są ok i widać tutaj jakieś zmiany w charakterach, o tyle z dziewczynami są tutaj pokazywane na zasadzie „zaufaj mi, tak musi być”. W dzisiejszym odcinku kliknij: ukryte dostajemy pseudo‑wyznanie dosłownie znikąd, nic nie prowadziło do tego punktu, po prostu nagle dziewczyna uznała, że coś czuje do gościa i wyzna mu to w głupi sposób, bo tak. Pomijam w ogóle wyznania kuzyna do blondi, czy że relacja protaga z główną „piękną” nie wiadomo, czy powinna być określana na zasadzie „senpai i słodki kohai”, czy faktycznie miało się tam zrodzić jakieś uczucie. Koleżanka giganta też nonstop wysyła niejednoznaczne sygnały…
Podobało mi się, że w serii od początku nie było żadnych nadnaturalnych technik z wykrzykiwaniem nazw, sposób grania, umiejętności koszykarzy, wyniki i cała reszta mieści się w granicach realizmu i to jest naprawdę fajne. Rzecz w tym, że jeśli w tym wszystkim kuleje pacing, to widz zaczyna się nagle zastanawiać, czy jest sens dalej tkwić przed ekranem.
Są średniaki‑sportówki, niekoniecznie ambitne, które naprawdę fajnie spełniają swoją rolę – przykładem jest niedawna adaptacja HimoSumo; miałem głęboką nadzieję, że oglądając Ahiru no Sora trafię na coś podobnego – i na początku faktycznie mogłoby się tak wydawać ale tutaj pojawia się zbyt wiele problemów i możliwe, że materiał źródłowy jest ich podstawą.
Pewnie dociągnę do końca ale mam wrażenie, że raczej pozytywnie nie zdąży już zaskoczyć.
1) Podstawowy problem to oczywiście animacja komputerowa – da się do niej przyzwyczaić, co jednak nie znaczy, że jej zastosowanie jest w jakikolwiek sposób usprawiedliwione poza „komuś tak było wygodniej”. Nie dopatrzyłem się rewolucyjnej techniki 3D, którą się tak reklamowali przy zapowiedzi(z drugiej strony nie orientuję się w kręceniu 3D, także może mnie „ominęło”).
2) Nieistniejące ekspresje twarzy. Bohaterowie w większości wyglądali, jakby mieli jakiś botoks(w ogóle twarz kliknij: ukryte policjanta w ostatnim odcinku w czasie akcji to jakaś okropność).
3) Ostatni wątek naciągany i średnio pasujący do GitS‑a, teen dramy powinno się raczej trzymać z dala od akcyjniaków cp. W ogóle wydawało mi się, że kliknij: ukryte ostatni przypadek post‑człowieka był mocno oderwany od przedstawionej wcześniej koncepcji, którą nam przedstawiono.
4) Cliffhanger na koniec serii. Całość jest praktycznie urwana. Oczywiście będzie drugi sezon ale tak się nie kończy coura.
Podsumowując – nie licząc kilku rzeczy to stary, dobry gits. Osobiście zawsze preferowałem uniwersum filmów, dlatego też SAC zawsze u mnie widniał trochę niżej ale fani raczej nie mogą narzekać, że wyszło jakieś nieporozumienie.
6/10.
Jest to tak okropnie oderwane od reszty koncepcji, że naprawdę ciężko znaleźć dobre usprawiedliwienie dla kierunku, w którym poszła końcówka. Nie jest poziom ani ciężar końca Evy ale działa to zdecydowanie na niekorzyść tworu, jako całości.
5/10.
Re: Komedia ?
Pamiętaj jednak, że zarówno na MAL‑u jak i Tanuki tagi dodawali ludzie, a ludzie popełniają błędy. Ja się tak wiele razy naciąłem na tag „harem”.
Re: Ta bohaterka...
Jeśli przy tym odwali jakiś breakdance, to zacny gag.
Przeceniasz możliwości przeciętnego zjadacza chleba, ponadto IQ ≠ Inteligencja.
Z „katarinowych eventów” później wyręczają ją inne npc, więc to nie tak, że zagrożenie magicznie znika. Ponadto doom flagi budują się tutaj trochę inaczej, niż w grze.
Możesz krytykować i pisać, że dla ciebie jest nieśmieszną komedią ale obiektywnie to komedią jest akurat całkiem dobrą :)
Re: Odc. 06
*Nowelce :)
Nie, bajka pomija naprawdę sporo, spłyca bohaterów i startuje chyba do plebiscytu na najgorszą adaptację. Autor pierwowzoru musi być zdruzgotany.
Adaptacja mangowa jest akurat całkiem udana – układa fakty trochę po swojemu ale przy tym zachowuje najważniejsze informacje, charakterystyki bohaterów, rozumie co chce przekazać autor i art jest bliższy temu, co jest w ilustracjach nowelki.
Tu nawet nie pasuje określenie „niebo, a ziemia”, bo to jeszcze większa przepaść :)
Re: Ta bohaterka...
No generalnie w grze Maria zdaje się być podstawą budującą doom‑flagi dla Katariny – co ona wspominała niejednokrotnie. Więc podstawy ma całkiem solidne.
Ponownie, na tym polega komedia.
Sporo naprawdę ładnych teł, czy po prostu kadrów i przy tym wszystkim trochę żal, że zdecydowali się na 3D, chętnie obejrzałbym sobie coś w stylu Dziewczyny skaczącej przez czas w świeższej odsłonie.
Fabularnie – nic specjalnego, poza kilkoma większymi twistami, które nie robią zbyt wielkiego impaktu. Twórcy jakby momentami zapominali się we własnej koncepcji i rzucają pusto hasłem „quantum”, jeśli pojawia się coś bardziej skomplikowanego.
Poważny problem jest tutaj z seiyu – może dwóch doświadczonych, gdzie reszta włącznie z głównymi bohaterami to zupełne żółtodzioby i niestety słychać na każdym kroku jak bardzo nie potrafią operować własnym głosem. Przeszkadzało mi to od początku do końca.
CG jest naprawdę średniawe jak na wybrany format – czegoś takiego można by się spodziewać po przeciętnej serii tv, a nie po filmie zaopatrzonym w tak ładne tło graficzne.
Poza tym jednak oglądało się lekko i przyjemnie, potrafiło momentami rozbawić i pomijając słabe aktorstwo oraz cg był to udany seans.
Kuro wydawała mi się trochę zbyt dojrzała jak na swój wiek ale po kliknij: ukryte „oznajmieniu wojny” z Shinako, której tak bardzo potrzebowała dla siebie zrozumiałem, że jednak w głębii nadal jest zwykłą nastolatką. Cieszy mnie to, bo tego typu rzeczy naznaczają wyraźne granice.
Rikuo przypomina trochę Satou z NHK, tylko odjąć paranoję i aspołeczne podejście.
Bohaterowie drugoplanowi, jak choćby blondyn ze sklepu fajnie dopełniają do historii i nie sprawiają wrażenia zbędnego dodatku.
Póki co w zasadzie uczepiłbym się jednej kwestii – chodzi o wygodny zbieg okoliczności, w którym kliknij: ukryte Kuro jako nastolatka jest zakochana bez odwzajemnienia w starszym Rikuo, natomiast Rou jako nastolatek jest zakochany bez odzajemnienia w starszej Shinako. Przypomina mi to trochę kliszowe trójkąty i wielokąty z innych dram ale dużo zależy od tego, jak całość będzie poprowadzona.
Póki co jestem zachwycony i jest to moja sezonowa topka.
Twórcy rozumieją materiał źródłowy – dodają klimatu, tam gdzie trzeba, rzucają ciekawymi kadrami i jednocześnie nie przekombinowują.
Przedstawienie nowej bohaterki trwało zaledwie 3 minuty – i przez ten krótki czas mamy wyraźny obraz jej charakteru, ambicji i tego, do czego dąży. Rzadko się zdarza, żeby w takim przypadku nie trzeba było tłumaczyć nic więcej, to pokazuje m.in. właśnie zrozumienie materiału i kunszt reżyserski, w mojej skromnej opinii.
Dalej – walki są dynamiczne i dostatecznie płynne, prawidłowe zastosowanie perspektywy w walkach dodaje impaktu.
Technicznie dalej się trzyma i jeśli będzie tak do końca, to będzie to moja topka sezonowa.
Nie zrozumcie mnie źle – to nadal edgy opowiastka, w której setting ma tylko niecodzienne elementy ale całość nie jest na tyle absurdalna, żeby powodowała uśmiech z pożałowania, czy zniesmaczenie. To po prostu działa, tak jak ma działać i przy okazji jest(póki co) naprawdę dobrze zrealizowane.
Bawię się lepiej, niż przy Darwinie.
Trzymam kciuki.
Powiedziałbym, że to wszystko ma jakiś sens ale zupełnie nie rozumiem dlaczego te dziewczyny występują w rewii śpiewając… więc pomijając to cała reszta ma jakiś tam sens i nawet fabułę ale nie wiem, czy była potrzeba rebootu – w końcu w 2000 roku Sakura Wars też było i robił nawet Madhouse.
Póki co wydaje się być „oglądalne” ale specjalnie nie zawracałbym sobie tym głowy.