Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Komentarze

Nikodemsky

  • Avatar
    A
    Nikodemsky 2.02.2018 21:38
    Komentarz do recenzji "Beatless"
    Właśnie widzę na MALu, że seria dostała 24 odcinki – chyba naprawdę uda im się zamknąć historię(jaka by nie była…).

    Tak poza tym po 4 odcinku nadal brak haremu na horyzoncie :(
  • Avatar
    Nikodemsky 31.01.2018 19:50
    Komentarz do recenzji "Ryuuou no Oshigoto!"
    W mojej wersji dziewczynka na szczęście miała ubrania :x

    Tak na poważniej, to chyba ktoś próbował robić przystępniejszą wersję powieści o shogi(często postacie w tle pytają się co się dzieje na planszy), przy okazji zahaczając o pewien specyficzny target. Przyznam, że sam wolałbym bardziej „dojrzały” harem – zresztą z tego co widziałem, to starszych zawodniczek nie brakowało, więc domowe przedszkole to zwykłe widzimisię autora. Cóż… jak widać nadal się to sprzedaje – nowelka nawet dostała jakąś nagrodę w zeszłym roku.

    KnJ był bardziej „śmiały” i chyba o ten poziom akurat martwić się nie musimy. Przynajmniej na razie -_-'
  • Avatar
    Nikodemsky 29.01.2018 14:45
    Komentarz do recenzji "Fate/Extra: Last Encore"
    To zmienia bardzo wiele. Podziękował za informację.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 29.01.2018 04:49
    Komentarz do recenzji "Fate/Extra: Last Encore"
    Faktycznie ciężko ogarnąć co się dzieje – wprowadzenie nie należało do najbardziej treściwych. Można wychwycić niektóre informacje ale nadal pozostaje więcej pytań, niż odpowiedzi.

    No i jakoś nie pasuje mi nowy design Arturii – nie jest to chyba tyle kwestia przyzwyczajenia do starego projektu postaci ale tamta faktycznie była stworzona nieźle i jako postać przekonywała do siebie. Już pomijam, że jej przywitanie z nią to kadr na spory dekolt ale ona sama nie sprawia wrażenia dojrzałej; boję się trochę, że zamiast faktycznej postaci z własnym charakterem będzie grała rolę bezmyślnego pionka.

    Tak poza tym widać sporo znajomych twarzy ale słychać tez sporo znajomych głosów; szkoda tylko, że nie wszyscy starzy seiyu dorwali się do ról – mogłoby być bardziej klimatycznie.

    Walki natomiast są bardzo dynamiczne i nawet już w pierwszym odcinku robiły wrażenie, mam nadzieję że tak pozostanie.

    Spodziewałem się czegoś lepszego(szczerze mówiąc sam nie wiem czego) ale czekam na następne odcinki i mam nadzieję, że autorzy raczą później wytłumaczyć co i jak. No i że nie okaże się, iż większość budżetu poszła na pierwszy odcinek.
  • Avatar
    Nikodemsky 28.01.2018 03:53
    Komentarz do recenzji "Violet Evergarden"
    Skąd pewność, że udział zachodu w skośny interes to recepta na problemy produkcyjne?

    Netflix potrafi zrobić dobrze ale może też spartaczyć, a i czasami rzucić cancel na ciekawą produkcję, jeśli tort jest zbyt mały(choćby Marco Polo).
  • Avatar
    Nikodemsky 27.01.2018 22:28
    Komentarz do recenzji "Violet Evergarden"
    blob napisał(a):
    Mało wiarygodne dla mnie jest to, że bohaterka w miarę normalnie funkcjonująca w społeczeństwie (w sensie potrafiąca wchodzić w interakcje z ludźmi) ma taką jakby na siłę włożoną blokadę emocjonalną  kliknij: ukryte . Jako bohaterka Violet jest próbą przedstawienia pewnej idei, zamysłu, a nie postacią „z krwi i kości”, gdyż owa „blokada” wydaje się być mało wiarygodna.

    Nigdzie nie mówi się o tym wprost ale podejrzewam, że od dziecka była wychowywana tylko do działań militarnych i nie miała zbyt wiele miejsca na interpretacje, czy kwestionowanie. To nadal trochę kliszowe, bo „odkrywanie uczuć i emocji” nie jest w końcu żadnym przełomowym motywem, zwłaszcza w opowiadaniach ale przy odpowiednim wprowadzeniu może być wiarygodne. Tutaj brak prawidłowego wprowadzenia, może to jest problemem.

    blob napisał(a):
    Pytanie brzmi tylko, czy opłaca się tworzyć tak kosztowny projekt (bo nikt mi nie powie, że tu nie poszło dużo 'surowców') żeby pokazać historię bez polotu. To już lepiej zrobić remake jakiegoś sprawdzonego dzieła sprzed lat (co Netflix też ostatnio robi). Z drugiej strony nie powiem żeby mi się to oglądało źle, a historia może się jeszcze rozkręci.

    To chyba nie była kwestia bezpośrednio opłacalności z tej inwestycji – puścili kilka PV­‑ek, wzniecali hype ale przecież musieli wziąć pod uwagę, że hypem nie przeciągną serii od początku do końca. Musieli wiedzieć, że tą historią nie dotrą do szerszego grona odbiorców. Tutaj mogłoby zdać egzamin skondensowanie historii(czyt. pełnometrażówka), z drugiej strony też nie obejrzałem całości i nie wiem, czy byłaby to opcja :P

    Natomiast z tymi rimejkami może nie wychodziłbym na przód – za przykład może służyć nowy Soul Hunter, średnio zapowiadający się nowy sezon FMP, czy nowy FLCL, którego nikt nie potrzebował. Oczywiście przykłady te nie są w produkcji netflixowej(choć szczerze mówiąc nie pamiętam kto był odpowiedzialny za nowy FLCL) ale jeszcze przyjdzie nam zobaczyć jak sobie poradzą z nowymi Rycerzami Zodiaku. Devilman był zaskakująco dobry ale to na razie jeden przykład.

    blob napisał(a):
    Mnie w przypadku VE cieszy fakt, gdyż widać tu już tego zalążki, że połączenie japońskiego przemysłu anime i budżetu Netflixa może nam w przyszłości dać naprawdę super anime.

    Nigdzie się specjalnie nie doszukiwałem ale czy to faktycznie jest sfinansowane przez netflixa, a nie mają tylko wyłączności na emisję na zachodzie? Pytam jawnie, bo nie mam pojęcia, a po 15 minutach szukania w googlach nic nie znalazłem na ten temat(może słabo szukam ;f).
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 27.01.2018 18:55
    Po 3 odcinku
    Komentarz do recenzji "Hakata Tonkotsu Ramens"
    Cieszę się, że dałem szansę. Postacie dalej nie porywają, cały „underground” potraktowany jest bardzo luźno ale fabuła łączy wątki w interesujący sposób. No i dużo się dzieje – nie spodziewałem się tak szybkiego rozwinięcia.

    Nie będzie to na pewno hit sezonu ale jako seria sensacyjna jest(przynajmniej dotychczas) całkiem niezła.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 20.01.2018 23:58
    2 ep
    Komentarz do recenzji "Koi wa Ameagari no You ni"
    Tachibana szybko wypaliła ze swoim  kliknij: ukryte  – spodziewałem się, że gdzieś dopiero pod koniec, jeśli w ogóle. Reakcja oczywiście przewidywalna ale cieszy mnie, że pojawiają się też konkretniejsze sceny, a nie tylko wzdychania. Wzrosły moje oczekiwania względem tej serii.

    Dżizas jak ja żałuję, że nie poczekałem na ending już po pierwszym odcinku; utwór naprawdę pierwsza klasa, coś pięknego.
  • Avatar
    Nikodemsky 20.01.2018 21:44
    Komentarz do recenzji "Killing Bites"
    Alt_TruIsta napisał(a):
    No wracając do fabuły[...]

    Nie cytowałem całości, bo jakby nie było to cały spoiler :)

    Jeśli chodzi niedoszłego porywacza to myślę, że czuje się przy nim swobodnie z trzech powodów:
    1. Jej przybrany ojciec(nie wiem jak ten facet w okularach miał na imię, szczerze mówiąc nie dbam o to) „kazał” zostać z tym studentem i jak widać po dalszych wydarzeniach przyjmuje ona ów rozkazy bez zastanowienia, czy jakiegokolwiek sprzeciwu. Rozkaz(lub bardziej prośba – nie wiem jak to nazwać) zmienia się dla niej w oczywistość.
    2. Jest pewna, że studenciak nic jej nie zrobi.
    3. Studenciak jej gotuje, przynosi jedzenie i dostarcza miejsca do spania.

    Generalnie nie traktowałbym go jako potencjalnego partnera, nigdzie nie doszukałem się informacji, że seria ma elementy romansu. W zasadzie nie wiem po co ten studenciak – Koogie wcześniej wspominał, że potrzebny jest do prawidłowego wytłumaczenia sytuacji ale już w drugim odcinku było widać, że wcale się nim do tego nie posługiwano.

    Chyba, że ten komentarz to zwykły troll(mam nadzieję, że nie) – w takim przypadku dałem się nabrać ;f
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 20.01.2018 20:50
    2 ep
    Komentarz do recenzji "Nanatsu no Taizai: Imashime no Fukkatsu"
    Tak się zastanawiałem, czy całość ograniczy się tylko do nowych przeciwników ale widzę, że drugi sezon nie będzie oszczędzać na dodatkowych wątkach i przyznam, że zapowiada się ciekawie.

    Sądziłem, że  kliknij: ukryte . Ciekaw tylko jeszcze jestem, czy coś więcej będzie o samej Merlin, bo do teraz bardzo niewiele o niej samej było.

    Póki co jestem zachwycony.
  • Avatar
    Nikodemsky 20.01.2018 01:56
    Komentarz do recenzji "Grancrest Senki"
    Raczej nie wina całego studia, tylko reżysera, który nie ma zbyt wielu wybitnych dzieł na koncie(wykazał się chyba tylko przy Shouwa Genroku Rakugo Shinjuu).

    Materiał źródłowy zdaje się być niezły(przynajmniej od strony technicznej, kreska naprawdę niczego sobie), choć przyznam bez bicia, że nie jest to historia urzekająca w jakikolwiek sposób.

    Według mnie brakuje tutaj trochę bardziej mrocznego klimatu i zgoła innego podejścia do wojaczki – bohaterowie traktują ją jak zabawę na podwórku. Dwa – seiyu zbyt „luźno” wypowiadają swoje kwestie, chyba tylko Kirito w drugoplanowej roli czarnoksiężnika rzucił mi się w oczy, reszta jest jakaś nijaka. Trzy – niezręczne wprowadzanie postaci, z całej gamy wszystkich bohaterów tylko Siluca jako tako daje radę, choć jej charakter średnio komponuje się z głosem jej seiyu i tym, co mówi.

    Bitwy widzieliśmy, magię też, upuścili trochę krwi i głów, intrygi są prowadzone naprawdę słabo – nie wiem, czym ta adaptacja miałaby jeszcze nas zaskoczyć.

    Seria „skazana na średniaka” rzekłbym.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 19.01.2018 18:21
    Komentarz do recenzji "Kure-nai"
    Jedno z „solidniejszych” anime, które miałem przyjemność oglądać od dłuższego czasu. Zgrabna mieszanka dramatu, okruchów życia, akcji i okazjonalnej komedii. „Żywi” bohaterowie, realne stosunki między nimi i do tego prosta, aczkolwiek ciekawa historia z racjonalnym zakończeniem.

    Seiyu generalnie odwalili kawał dobrej roboty, zwłaszcza Yuuki Aoi w roli Murasaki – odnosiło się naprawdę wrażenie, że kwestie wypowiada małe dziecko.

    Przyczepić się można do strony technicznej – kreska sama w sobie nie była zła, momentami zarysy postaci były naprawdę szczegółowe(choćby sama Benika) ale znów inne postaci nie raz były odrysowane na odwal. Brakowało mi tutaj płynności animacji(czyli po prostu większej ilości klatek w tym samym stylu) i to w zasadzie załatwiłoby sprawę – zwłaszcza w scenach walki, czy pościgów. No i może jeszcze ktoś inny do podkładu głosu Shinkurou, bo głos ewidentnie kobiecy(jakby nie było – Sawashiro Miyuki) albo po prostu zbyt mocno kojarzy mi się z postaciami, które podkładała w innych adaptacjach(Kakegurui).

    Było może też kilka rzeczy niekoniecznie potrzebnych, jak choćby  kliknij: ukryte , mocno odjęło to od realizmu – choć koniec końców dało się to zaakceptować.

    Ode mnie 8/10 – anime sprzed dekady, które nadal robi wrażenie i dostarcza sporej dozy rozrywki.

  • Avatar
    A
    Nikodemsky 18.01.2018 22:45
    2 odcinek
    Komentarz do recenzji "Violet Evergarden"
    W czasie oglądania naszła mnie taka myśl –  kliknij: ukryte .

    Swoją drogą Ghostwriting to profesja stara jak świat i dziwi mnie trochę, dlaczego autor próbował nadać jej taką dziwaczną, mylącą nazwę.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 18.01.2018 19:23
    2 ep
    Komentarz do recenzji "Death March kara Hajimaru Isekai Kyousoukyoku"
    Strasznie długo się rozkręca ale przynajmniej na horyzoncie pojawiła się większa część haremu.

    Swoją drogą słabo im idzie budowanie klimatu – najpierw skupiają się na walucie, potem na jedzeniu, a o samym świecie naprawdę niewiele. Z jakiegoś powodu też drażni mnie coraz bardziej głos protagonisty.
  • Avatar
    Nikodemsky 18.01.2018 18:47
    Komentarz do recenzji "Kannagi: Crazy Shrine Maidens"
    Pierwsza scena to pół biedy ale druga to niebo, a ziemia.

    Poza tym wygląda na to, że Pan Yamamoto dalej cierpi na brak taktu i zdrowego rozsądku: [link], [link]
  • Avatar
    Nikodemsky 17.01.2018 16:35
    Komentarz do recenzji "Kannagi: Crazy Shrine Maidens"
    Osoby nie orientujące się lub w ogóle nie zainteresowane branżą mają jakiś powód, aby pamiętać o Kannagi? Imo bardzo wtórny tytuł, a haremówkę obejrzałem niejedną.

    Gdyby nie komentarze Xillin'a oraz wa­‑totem'a, to w ogóle pewnie bym zapomniał o serii. No może jeszcze znajdzie miejsce w pamięci ze względu na fakt, że Eri Takenashi jest bardzo kawaii.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 17.01.2018 04:12
    Komentarz do recenzji "Kannagi: Crazy Shrine Maidens"
    Przeciętny zapychacz czasu, na zobacz i zapomnij.

    Na plus jest okazjonalnie płynne animacje, które zdecydowanie wymagały większego wkładu pracy. Tak poza tym nic nadzwyczajnego – ot co następna „otwarta” haremówka z mało interesującymi, aczkolwiek dającymi się polubić bohaterami.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 16.01.2018 17:36
    Komentarz do recenzji "Overlord II"
    Z czystej ciekawości, arc z jaszczurami długo się ciągnie?
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 14.01.2018 23:22
    Komentarz do recenzji "Nanatsu no Taizai: Imashime no Fukkatsu"
    Zapowiada się naprawdę fajnie – technicznie nadal trzyma poziom, Meliodas to nadal największy badass i pojawia się cała gama nowych przeciwników z piekła rodem :D Ending też mocno zajawkowy, aż doczekać się nie mogę nowych odcinków. Czuję, że to będzie udany drugi sezon siedmiu grzechów.

    Nie rozumiem tylko po co wprowadzali skalę atrybutów – czy moda na RPG w anime musi dopaść już wszystko? :\

    PS. W openingu pojawia się nowy grzech, czyżby Escanor?
  • Avatar
    Nikodemsky 14.01.2018 21:54
    Komentarz do recenzji "Killing Bites"
    Myślałem, że masz coś konkretnego w głowie co byłoby podobne do tego co mamy tutaj.

    Do Killing Bites było coś podobnego całkiem niedawno – Taboo­‑Tattoo; tytuł tak wtórny, że musiałem szukać po tagach, żeby sobie w ogóle przypomnieć co to było. Zapowiadało się fajnie(jak na serię o sztukach walki), protagonista nie objeżdżał w vanie szukając licealistek do porwania ale potrafił przynajmniej przyłożyć w japę, jak trzeba było. Skończyło się na kiczowatej serii z mieszanką różnych, niekoniecznie oryginalnych pomysłów ale nie zdziwiłbym się, gdyby nawet to było lepsze od KB.

    Zapewne znalazłbym kilka innych przykładów ale to już by nie były stricte serie oparte o sztuki walki.

    Nie będę mówił, że ta seria jest bóg wie jak dobra, lecz jest poprawna. Mogę Ci wybronić ten gwałt w całkiem łatwy sposób, biorąc pod uwagę sam fakt, że to była nasza otwierająca scena. Po pierwsza scena ustaliła brutalny charakter serii. Po drugie scena od razu przekazała, że główna bohaterka mimo tego że jest kobietą i klasycznie powinna być słabsza, to jest autentycznym potworem psychopatą. Późniejszy dialog przed walką z lwem „Płeć i rozmiar nie ma znaczenia” to tylko powtórzenie tego co było pokazane na starcie. Notabene gwałciciele skończyli jako tapeta na ścianie i potępienie aktu było powtórzone w scenie przeprosin. Poza tym scena szybko ustaliła, że główny bohater to kretyn który znalazł się w złym miejscu i w złym czasie. Scena w szybkim czasie przekazała widzowi, kim jest główny bohater, kim jest główna bohaterka, zawiązała relacje między nim, określiła charakter i nastrój serii. Jeżeli coś to ta scena otwierająca idealnie pokazuje z jakim bezmyślnym mordobiciem mamy do czynienia, a robi to nie pokazując stricte sceny akcji… ona się pojawiła parę minut później. Jak mówię, żaden genialny skrypt czy reżyseria, lecz po prostu poprawne skupienie się na celu serii i przekazywanie informacji.

    Ciekawa perspektywa ale imo naciągnięta. Nawet, jeśli wyszło im coś takiego, to prawdopodobnie zupełnie przypadkiem :)
  • Avatar
    Nikodemsky 14.01.2018 21:30
    Komentarz do recenzji "Beatless"
    Elementy przyszłościowych technologii często przewijały się już w anime, także to akurat nic nowego – ot co fajny smaczek.

    Na siłę nie będę narzekać, bo haremówki muszą być naprawdę słabe, żeby u mnie zaliczyły dropa – także pewnie obejrzę do końca.

    No i jeśli uda im się zamknąć serię, to w ogóle będzie cacy.
  • Avatar
    Nikodemsky 14.01.2018 18:29
    Komentarz do recenzji "Killing Bites"
    Możesz podać mi przykłady tych wysokiej jakości odmóżdżaczy z ostatnich sezonów? Autentycznie jestem ciekaw.

    Uwielbiam robić wyliczanki… wystarczy spojrzeć na wszystkie ostatnie haremy, czy serie akcji. No ale mogę się pobawić w przeglądanie listy – haremy, akcja, komedie, czy obojętnie co?

    Serio nie wiesz po co jest wrzucony tutaj protagonista? Prosta odpowiedz, bo jest osobą która nie zna świata bitew zwierzołaków. Wie tyle co widz i pozwala to w progresywny i naturalny sposób informować widza o co chodzi.

    Można to zrobić bez upychania postaci­‑fillerów, wystarczy prawidłowa narracja. Robiło to już wiele innych adaptacji.

    Nie rozumiem tego zdania, ponieważ jak pisałem wcześniej, nie widziałem od dawna serii, która jest tak bardzo prostolinijna w tym czym chce być. Gdzie ona jest nie jasna w swoim przekazie, bo może po prostu coś ominąłem.

    Seria to przeciętny do bólu typ „bij jak najmocniej”, z nieco większym budżetem na animację(co jak co ale muszę przyznać, że są całkiem dynamiczne i nie składają się z kilku kadrów) i tego powinna się trzymać. Od samego początku wiadomo, o czym będzie jednak mnie chodzi o to, z czego ona próbuje(nieumiejętnie zresztą) czerpać – niedoszły protagonista, granie na emocjach(pierwsza scena to porwanie dziewczyny i próba gwałtu… piękny wstęp), przypadkowe sceny z nagością(lubię ecchi, natomiast sceny typu spotkanie w parku to było jakieś nieporozumienie – podejrzewam, że będzie tego o wiele więcej). Zapewne później będzie tego więcej.

    Prawdę mówiąc głupio się czuję dyskutując na temat serii, która nie zasługuje na ten typ skierowanej na nią uwagi.
  • Avatar
    Nikodemsky 14.01.2018 17:25
    Komentarz do recenzji "Killing Bites"
    Serio?

    Serio. Nawet odmóżdżacze mogą się różnić jakościowo.

    Show nie marnowało czasu na głównego bohatera[...]

    Bo po prostu twórca mangi nie mógł wymyślić niczego sensownego w takim układzie i albo się poddał albo zrobił to umyślnie, przy czym w tym drugim przypadku brak temu zabiegowi jakiegokolwiek wdzięku. Osoba doświadczona potrafiłaby przekształcić to w atut, w Killing Bites to po prostu dziwne widzimisię, którego nie w sposób zrozumieć. Pseudo­‑protagonista grający bardziej rolę drugoplanową jest zbędny i już lepiej by wyszło, gdyby po prostu te zwierzoczłeki na siebie przypadkowo wpadały i tłukły bez powodu. W takim przypadku mielibyśmy jasny obraz tego, czym seria jest, a nie czym próbuje ukradkiem być.

    Bo nikt nie ogląda tego dla głównego bohatera, nikt nie ogląda tego dla skomplikowanych historii pisanych na kolanie.

    ...a jednak główny bohater jest, tylko pytanie – po co? Dla pozorów? Nikt tego nie potrzebuje w seriach tego typu.

    Historie nie muszą być skomplikowane – często wystarczy, żeby po prostu były sensowne i mogą być wtedy proste, schematyczne i oklepane.

  • Avatar
    Nikodemsky 14.01.2018 15:29
    Komentarz do recenzji "Killing Bites"
    HSOTD to akurat klasa albo dwie wyżej, nawet jak na serię w stylu absurdalnym. Od czasu „Zombie w liceum” była masa odmóżdżaczy i do tego w podobnym stylu.
  • Avatar
    Nikodemsky 14.01.2018 02:44
    Komentarz do recenzji "Death March kara Hajimaru Isekai Kyousoukyoku"
    Najlepsza komedia w tym zestawieniu(Isekai+harem+rpg) to zdecydowanie Konosuba i o lepszą, bez dramatów raczej ciężko będzie. W samym typie „isekai”(w pewnym sensie…) dobra komedia to jeszcze Hataraku Maou­‑sama! – obu nie masz na tanukowej liście, więc jeśli nie oglądałeś, to są to zdecydowanie tytuły warte polecenia.

    Generalnie o komedie bez elementów dramatu, czy chociażby kilku „poważniejszych” momentów to bardzo ciężko.