Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Komentarze

Nikodemsky

  • Avatar
    Nikodemsky 28.05.2014 14:44
    Komentarz do recenzji "Blade & Soul"
    Tak ale wychodzą również dobre(fakt, że rzadziej) i jeśli faktycznie chce się zachęcić kogoś do samej gry, czy przedstawić fabułę w sposób interesujący to wcześniej należałoby ułożyć jakiś plan, zamiast robić z serii zapychacz czasu antenowego(bo na chwilę obecną ciężko mi to inaczej nazwać).

    Jeśli nawet mówić tutaj o adaptacji, która jest problematyczna – czy faktycznie zamiast ukazywania istotniejszych momentów z fabuły gry powinno się dodawać fillery do krótkiej, 13­‑odcinkowej serii? Dla mnie jest to wyznacznik wskazujący na brak wizji całości i bardzo łatwo to wyczuć, jeśli oglądało się wcześniej inne serie anime.

    Poza tym sama gra wygląda na następny zachodni Slasher/grinder z nieco lepszą grafiką i niespecjalnie widzę potrzebę tworzenia adaptacji do przeciętnej historii(orientowałem się trochę po trailerach z gry i z kilku innych źródeł) – zamiast robić zwykłą adaptację można by zrobić wstęp do uniwersum i wydać na oficjalny release ale to już tylko moje gdybanie i odejście od tematu :)
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 28.05.2014 04:46
    Komentarz do recenzji "Blade & Soul"
    Po 8 odcinkach.

    Więc nie mam pojęcia w jaki sposób jest to powiązane z niedługo wychodzącym MMO – czy jest to dopełnienie głównego wątku fabularnego dla graczy(których raczej jest niewiele, ponieważ sama gra jest dostępna tylko na zachodzie i dopiero w wersji Beta), zachęcenie innych do gry(jeśli tak, to raczej słaba zachęta), czy po prostu wprowadzenie do świata – jeśli to ostatnie, to raczej słabo im to idzie… ze samej strony internetowej ze szczątkowych informacji dowiedziałem się więcej, niż z serii anime po kilku odcinkach. Jeśli faktycznie jest to zachęta do gry, to również nic specjalnego – podobnych opowieści w zachodnich mmo jest multum i Blade and Soul ze swoją fabułą jakoś specjalnie się nie wyróżnia, jestem nawet skłonny stwierdzić, że jest po prostu przeciętna. W opisach znajduję „adaptacja MMO” – ale czy faktycznie da się skleić pełną historię do serii na podstawie niedokończonej gry?

    Fabuła w serii jest prowadzona chaotycznie, widz otrzymuje skrawki informacji nie zawsze istotnych i nawet próbując to wszystko jakoś poskładać do kupy nie znając uniwersum jest po prostu problem(co prawda na koniec każdego odcinka jest jakieś pomniejsze wytłumaczenie różnych kwestii ale to nadal zbyt mało), przez co seria traci na zainteresowaniu. Przez ten cały chaos człowiek ma wrażenie, jakby pominął jakieś istotne kwestie, które zapewne były niedopowiedziane.

    Na bieżąco oglądam kilkanaście serii, które pojawiły się w sezonie wiosennym i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że Blade and Soul niestety ma najmniejszy priorytet… do tego jeszcze kiedy tylko próbuję się jakoś przekonać do tej całej historii i dać szansę tej serii(bo być może będzie lepiej), to jeszcze serwują fillery do i tak krótkiej serii… czy faktycznie nie było pomysłu i chcieli zrobić tak słabą reklamę gry?

    Po samym ósmym odcinku zastanawiam się co tak właściwie oni jeszcze chcą z tego wycisnąć, trochę późno jak na próbę zainteresowania widza pod sam koniec serii no ale zobaczymy… nie wiążę z tym zbyt wielkich nadziei ale mam nadzieję, że dadzą radę jakoś wyratować tą całą historię.

    Jeśli miałbym oceniać na chwilę obecną – 6/10 tylko i wyłącznie ze względu na dość płynną i nienaganną animację oraz dynamiczne walki, bo póki co to niczym innym seria mnie nie zainteresowała, jednak z ostateczną oceną poczekam do końca bo może „będzie lepiej”.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 27.05.2014 21:27
    Komentarz do recenzji "Rosario + Vampire"
    Serie rozrywkowe typu ecchi powinny faktycznie dostarczać tej rozrywki, niestety Rosario to Vampire jest zwyczajnie męczący…

    Dość często oglądam haremy/komedie szkolne/romansy szkolne i lubię je, nawet jeśli często składają się z oklepanych gagów, masy niezmieniających się schematów i niezbyt błyskotliwych bohaterek(czy męskich bohaterów) ale nawet tutaj są pewne granice.

    Zaczynają od bohaterów – Tsukune ma chyba najbardziej irytujący podkład głosu, z jakim spotkałem się kiedykolwiek w anime jeśli chodzi o męskiego bohatera, następnie jego wieczna ślamazarność(w seriach tego typu to raczej nic niezwykłego, nie mniej w jakiś specyficzny sposób naprawdę mnie irytował) i zero logiki, tylko i wyłącznie „przyjacielskie przemowy”. O dziewczynach już nawet nie chce mi się wspominać… charakterem nie odbiegają od siebie i mimo że nie ociekają lukrem(jak to często bywa w haremówkach), to ciężko było na nie non­‑stop patrzeć.

    Fabuły nie było praktycznie żadnej, kilka pomniejszych wątków, a poza tym jakieś przypadkowe pomysły – rozumiem, że w komediach szkolnych ciężko o oryginalną fabułę ale jak ma się ciekawy pomysł na serię, to robienie z niego zwykłego zapychacza ramówki to niezbyt trafiony

    Pomysł na ecchi nie jest zły – szkoła dla potworów to całkiem dobry materiał, choć mogło to być trochę bardziej przemyślane i faktycznie potwory mogłyby bardziej pasować do legend( kliknij: ukryte ), do tego dołożyć bohaterki z IQ wyższym od temperatury pokojowej, jakąś fabułę ze składem i mogłoby wyjść co najmniej coś „interesującego” – w obecnym układzie jest to przeciętna haremówka, na którą niespecjalnie warto zwracać uwagę.

    Do teraz zastanawiam się po co właściwie ciągnąłem to do końca – może w jakiś sposób sam motyw haremu albo schematu „licealistów z problemami”, choć też oklepanego do granic możliwości. Nawet na „odmóżdżenie” znajdą się lepsze serie.

    Ode mnie 4/10.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 25.05.2014 04:38
    Komentarz do recenzji "Nisekoi"
    Dotrwałem do końca i moje podejście niewiele się zmieniło od czasu, w którym zacząłem oglądać serię.

    Na wstępie należałoby wspomnieć o dość przydługiej fabule – wyciągniętej na 20 odcinków, którą bez problemu dałoby się zmieścić w 12­‑13, momentami było dość męczące i co więcej  kliknij: ukryte 

    Bohaterowie – chciałbym powiedzieć, że oryginalni ale mijałoby się to z prawdą, bohaterowie ubrani w schematy charakterystyk znanych z innych serii, oczywiście nie tak, żebym spodziewał się po romansie szkolnym jakiejś „oryginalności” w tym względzie ale nie zaszkodziłoby się trochę bardziej postarać, żeby faktycznie bohaterowie zachęcali sobą do dalszego oglądania.

    Styl kreski był na początku dość interesujący – później zaczęło mnie to trochę męczyć… taki bardziej intensywny romans szkolny, który próbował być komedią ale ten styl niestety zupełnie nie pasuje do komedii, romans – owszem, jednak wzięty nieco bardziej na poważnie, w obecnym stanie wygląda to na jakiś dziwny eksperyment.

    Nisekoi to harem, tylko w nieco innej oprawie – choć z jakiegoś powodu(prawdopodobnie przez prowadzenie całej historii) nie potrafię jakoś przyswoić tej myśli, patrząc na całość obiektywnie – można by się nawet skłonić do twierdzenia, że jest dość oryginalny w tej kategorii, tylko nie jestem przekonany, że w tym przypadku wyszło to na dobre. Przez większość czasu to po prostu były zwykłe podchody, na które można by wykorzystać o wiele mniej czasu( kliknij: ukryte ) i wykorzystać na jakieś bardziej „konkretne” kroki.

    Ogólnie dość często oglądam haremy/komedie szkolne itd. i nie stronię nawet od oklepanych gagów/motywów ecchi ale Nisekoi całokształtem wypada moim zdaniem średnio – mogłoby wyjść z tego coś naprawdę dobrego, gdyby porzucić całkowicie(lub w dużym stopniu) komedię, dorzucić dramy(nie na siłę) i załagodzić nieco kreskę(większość scen była strasznie „jaskrawa) i odejść od schematu haremu i pozostać przy zwykłym trójkącie miłosnym. Nie mówię że było źle – spotkałem się(nie tylko tutaj) z wieloma pozytywnymi opiniami na temat tej serii, jednak sam oglądając z tygodnia na tydzień następne odcinki traciłem zainteresowanie i przy końcu po prostu chciałem zobaczyć jak rozwiąże się wątek miłosny( kliknij: ukryte ).

    Czy żałuję czasu na obejrzenie Nisekoi? Niekoniecznie, chociaż bywały momenty, kiedy chciałem sobie podarować. Dociągnąłem jednak do końca i jednak teraz będą miał jakieś odniesienie na przyszłość względem innych romansów szkolnych.

    Raczej nie jest to seria, którą chętnie poleciłbym innym – ewentualnie tylko po to, aby zobaczyć jak wyszedł ten cały „eksperyment” szkolnego romansu. W kategorii ecchi/romans szkolny/komedia są lepsze serie ale Nisekoi znowu nie jest też czymś, co koniecznie trzeba od razu odłożyć na bok(czyt. „trzymać się z daleka”) tylko znów nie należy spodziewać się cudów czy mega interesującej/zabawnej opowieści.

    Ode mnie 6/10 wystawione z czystym sumieniem.
  • Avatar
    Nikodemsky 23.05.2014 04:14
    Re: No nie wytrzymam!
    Komentarz do recenzji "Nisekoi"
    Sam się nadal zastanawiam jakim cudem wyciągnęli to do 20 odcinków… chyba duża część zapełniona jest fillerami, również nie sądzę, aby ostatni odcinek cokolwiek rozwiązał, zapewne zostawi jakieś otwarcie do następnego sezonu(który wolałbym, żeby się nie pojawił – bo wygląda na to,  kliknij: ukryte ) albo dalszej części mangi.

    Raku jest co prawda irytujący ale uwierz – bywały serie, gdzie spotykało się jeszcze mniej „domyślnych” bohaterów :) Jego „zachowanie” jest zapewne też pewnym filarem, żeby wydłużyć jak najbardziej całą „opowieść”.

    Serie, w których pojawiają się w tsundere w głównych rolach zazwyczaj tak mają i faktycznie gdyby główni męscy bohaterowie byli „bystrzy”, tak też serie zamiast 12/24 odcinków miałyby może 4­‑5 :) Kwestia powielania się pewnych schematów, które się sprzedają, dałoby się zrobić inaczej i na pewno również ciekawie ale zapewne już nie dotyczyłoby to największej grupy docelowej widzów.

    Kilka serii jest, które posiadają częściowo cechy, o których wspominasz:
    - Toradora!
    - Nyan Koi!(doskonała komedia swoją drogą)
    - Shuffle!(dziewczyny trochę przesiąknięte słodyczą ale da się przeżyć)
    - Hatsukoi Limited(choć tutaj nadałbym najmniejszy priorytet, seria dość przeciętna przy romansach szkolnych)

    Po więcej ewentualnych propozycji z bardziej sprecyzowanymi wymaganiami zapraszam albo na forum(Kotatsu jest bezpośrednio powiązane z Tanuki, jeśli się nie mylę) albo na priv, bo nie chciałbym tworzyć zbędnego offtopa :)

    Jednak jeśli szukasz czegoś faktycznie z bardziej naturalnymi zachowaniami bohaterów, to prędzej trafisz na połączenie okruch życia/dramatu z romansem, aniżeli prostą komedię szkolną(choć ja Nisekoi nadal traktuje jako dziwny „wybryk” wśród swojej kategorii…).
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 19.05.2014 01:53
    Komentarz do recenzji "Isekai no Seikishi Monogatari"
    Esencja wszystkiego, co przyciąga uwagę dorastających fanów anime – duże biusty, duże roboty, ilość dziewczyn startujących do głównego bohatera, przy których nawet inne haremówki wymiękają, doza humoru i wielkie bitwy – więc czego chcieć więcej? Dobre kilka lat temu zapewne powiedziałbym, że niczego – teraz wyraźnie brakowało mi jednej rzeczy, odpowiedniej fabuły. Jakby nie patrzeć cała historia wydawała się tylko otoczką dla miłosnych zagrywek z każdej strony ale skłamałbym, jeśli powiedziałbym, że seria źle wyszła – pośmiałem się wielokrotnie i traktowałem całość jako ecchi, więc koniec końców nie narzekam.

    Jeśli chodzi o bohaterów – oczywiście najbardziej rzuca się w oczy Pan doskonały, gdzie właściwie wszystko robi bezbłędnie ale szczerze mówiąc nie irytowało mnie to za bardzo, te jego „doskonałości” prowadziły często do zabawnych sytuacji, więc byłem w stanie to przełknąć. W przypadku dziewczyn sytuacja była nieco gorsza – jeśli chodzi o charakter, to niespecjalnie się odróżniały od siebie(zapewne ze względu na ilość) no i każda kobieta ukazana w serii poniżej 30tki miała tylko jeden cel… ( kliknij: ukryte ), z dziewczyn udało mi się tylko polubić Yukine. Męska część bohaterów mocno opatrzona w schematyczną charakterystykę – i faktycznie to wszystko mogłoby przeszkadzać, gdyby traktować serię na poważnie ale nie sądzę, żeby Isekai no Seikishi Monogatari był kierowany do „poważnej” części widowni.

    Kreska – nie było tragicznie, generalnie można by powiedzieć, że na poziomie akceptowalnym, choć zdarzały się momenty, gdy zadbano o szczegóły i o dziwo raczej w mało kluczowych momentach.

    Oprawa dźwiękowa – nie mam większych zastrzeżeń, czasami drażniło mnie stado piszczących dziewcząt ale to raczej odbieganie od tematu. Ponadto spodobało mi się dołączenie krótkich utworów ambientowych w nielicznych momentach, zapomniałem jak doskonałe tworzą one połączenie w ukazaniu scen pomiędzy poszczególnymi wątkami.

    Fabuła – generalnie nic specjalnego, niewielka otoczka dla działań politycznych/wojennych, chęć podbicia krajów w celu zwiększenia zasięgu władzy, trochę spisków, kilka zawiłości dla smaczku – ogólnie nic, czego nie zobaczyłoby się w innych seriach na przestrzeni lat. Jednak podchodząc do oglądania tego konkretnego anime nie należy nastawiać się na doskonałą historię, oryginalne postaci, zaskoczenia i chęć śledzenia całości bez przerwy – jest to po prostu seria, do której należy podejść bardziej na luzie, najlepiej w przypadku jeśli chcemy odetchnąć od innych, bardziej poważnych serii.

    Co mi nie do końca pasowało:
     kliknij: ukryte 

    Podsumowując – jeśli ktoś by się mnie spytał, czy żałuję czasu spędzonego przy Isekai no Seikishi Monogatari, to bez zastanowienia powiedziałbym, że nie – do serii podchodziłem spodziewając się ecchi i było tego pod dostatkiem, za mechami nie przepadam ale powiedzmy, że udało im się wklecić jakoś fabułę pomiędzy tą całą ogromną grupę dziewczyn. Cieszę się również, że zostało to wykonane w formie spin­‑offu, niespecjalnie miałbym ochotę przechodzić przez całego Tenchi Mujo, do którego do teraz nie mogę się przełamać.

    Ode mnie nieco wyciągnięte 8/10.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 16.05.2014 22:21
    Komentarz do recenzji "Ore no Imouto ga Konna ni Kawaii Wake ga Nai 2"
    Gdyby było to moje pierwsze anime zapewne czułbym się oburzony i rzucałbym obelgami na lewo i prawo ale obejrzałem już tyle serii, że rzeczy typu incest praktycznie mnie nie dziwią(motywy tego typu pojawiają się nawet w bardziej znanych seriach, więc można stwierdzić, że pomysł się sprzedaje) – co więcej, co raz częściej jest to pewien filar dla różnych serii, chociaż jest to właściwie pierwsza, w której autorzy przekroczyli pewną granicę(zapewne częściej się to zdarza w mangach) i szczerze mówiąc nie miałbym nic przeciwko, gdyby faktycznie przeprowadzono ten cały wątek jakoś bardziej zgrabnie – tutaj wydaje się on jakiś wymuszony, tak jakby miał zaspokoić pragnienia „nieco odchylonych” oglądaczy względem protagonistów – pytanie tylko po co?

    Pierwsza seria była całkiem niezła, pomimo mojej niechęci do głównej bohaterki(nie przepadam za tsundere w żadnej formie) udało mi się pośmiać kilka razy i wyciągnąć kilka pozytywów z całej serii – jest o wiele więcej ciekawszych ecchi, czy romansów szkolnych z bardziej rozbudowaną fabułą, czy choćby zgrabniej wprowadzonym schematem haremu ale ok, nie było źle, pozostały jakieś pozytywne wrażenia i nie żałowałem do końca spędzonego czasu przy irytującej do granic możliwości tsundere.

    Następnie zaczyna się drugi sezon i tutaj jest całkowita odskocznia od tego, co pojawiło się w pierwszym – pomimo, że jest to bezpośrednia kontynuacja to czułem się, jakbym oglądał całkiem inne anime. Teraz dlaczego? Drugi sezon jest podzielony na 16 odcinków, gdzie 3 ostatnie są w formie specjali(które de facto nie są traktowane jako OVA, tylko dopełnienie całości, czyli „wypadałoby obejrzeć do końca”) i teraz nawet 13 „normalnych” odcinków jest podzielonych na segmenty, które wprowadzają pewien chaos – widz(a przynajmniej ja odniosłem takie wrażenie) za bardzo nie wie czego się spodziewać i jakkolwiek w niektórych przypadkach jest to rzecz pozytywna, tak tutaj wygląda na spełnienie raczej niekoniecznie istotnych przekonań.

    Jak to wygląda:
     kliknij: ukryte 

    Generalnie pomimo rzeczy, które mi się nie spodobały starałem się podejść do tego jakoś obiektywnie i dołączając do tego wszystkie momenty, które podobały mi się, następnie gagi, przy których się śmiałem i być może jedyną bohaterkę, która mi się spodobała( kliknij: ukryte ) wystawiam wyciągnięte 6/10.

    Czasu spędzonego nad tą serią nie żałuję ale powiem tylko tyle, że w tej kategorii są lepsze.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 12.05.2014 03:26
    Komentarz do recenzji "Mirai Nikki"
    Interesująca seria, pojawiło się całkiem dużo irytujących rzeczy ale mimo wszystko oglądało się przyjemnie.

    Bohaterowie:
    Yuuki – większego bałwana to ze świecą w ręku szukać, chyba nawet w niskobudżetowych ecchi męscy bohaterowie przejawiają większą zdolność do logicznego myślenia… nie mam zupełnie pojęcia czym się kierował w swoich działaniach, bo na pewno nie zdrowym rozsądkiem ;p
    Yuno – patrząc na nią do głowy przychodziło mi jedno wyrażenie: „między szaleństwem a geniuszem jest niewielka granica” i faktycznie chciałbym się tego trzymać ale jej zwyczajnie brakowało piątek klepki…  kliknij: ukryte 
    Akise – jedna z ciekawszych postaci, trochę wyidealizowany, jednak wprowadził do serii nieco nutki tajemniczości( kliknij: ukryte )

    Było oczywiście jeszcze wielu innych bohaterów ale pomijając kwestię krótkich opisów – bardzo podobało mi się rozwinięcie wątków ich większości, czy to w większym, czy mniejszym stopniu, często brakuje mi tego w seriach z podobnej kategorii. Same historie postaci może nie były jakoś specjalnie „ambitne” ale były poprowadzone na tyle dobrze, że trzymały się całości i nie można narzekać.

    Fabuła:
    Zakręcona… przemyślana ale w niektórych momentach zastanawiałem się co tak właściwie autor chciał osiągnąć, oczywiście oglądając z czasem wyjaśnia się praktycznie większość ale miałem wrażenie, że niektóre wątki były nieco zrobione „na odwal”. W niedługim czasie miałem okazje zobaczyć dwie, czy trzy inne serie w kategorii „survival game” i miałem się do czego odnieść, generalnie było ok – ale mogłoby być o wiele lepiej, przede wszystkim gdyby większą uwagę przykuto do postaci( kliknij: ukryte )

    Oglądając drażniły mnie pewne absurdy i zachowania niektórych postaci, dlatego też nie jestem w stanie wystawić jakiejś większej oceny. Nie mniej jednak ta cała „pokręcona” sytuacja całkiem zgrabnie nakreślała granice moralności i zdrowego rozsądku(choć raczej protagonista byłby jego zaprzeczeniem…)

    Podsumowując – Mirai Nikki jest całkiem interesującą serią i na pewno nie jest „przeciętne”, łączy tutaj wiele gatunków(od horroru, dramatu, kryminału aż po ecchi), które w całości wyszły całkiem nieźle, osobiście w tej kategorii mam innych faworytów ale jestem zadowolony z obejrzenia całości, domknięta do końca fabuła bez niedopowiedzeń i historia na „jeden dobry raz”. Ode mnie mocne 7/10
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 21.04.2014 03:22
    Komentarz do recenzji "Tonari no Kaibutsu-kun"
    Następna niedopowiedziana historia… nawet jeśli chce się dać szansę jakiejś serii, to na ogół zawsze zostaje masa niedopowiedzeń…

    Jako komedia praktycznie w ogóle nie śmieszy, elementy okruch życia całkiem ok – uważam, że mogłaby wyjść z tego perełka, gdyby fabuła była bardziej dopracowana i dołożyć do tego nieco więcej dramatu. W obecnej formie jest po prostu przeciętne.

    Sama seria też miała swoje momenty, zdarzało się czasami komuś powiedzieć coś mądrego ale od razu psuli „atmosferę” komediowymi wstawkami. Bohaterowie też niespecjalnie przypadli mi do gustu – Haru był „dziwną” postacią(i nie mówię tutaj o kimś „pozytywnie zakręconym”) i często irytującą, dwie postacie żeńskie z własnymi charakterami i reszta bohaterów gdzieś w tle(„koledzy i koleżanki”). Poważniejsze problemy bohaterów bagatelizowane i skupiano się tylko na „duperelach”, wieczne podchody a to z jednej, a to z drugiej strony i koniec końców  kliknij: ukryte  Jedynym plusem jeśli chodzi o postacie, to brak wciskania na siłę jakichś nadpobudliwych i nieszczerych(tak, tsundere) dziewczyn – jakiś tam realizm był zachowany, tylko nie jestem pewien, czy tak do końca wyszło naturalnie…

    Nie mówię że seria była zła – ale zamiast tego lepiej obejrzeć jakiś porządny dramat/romans/slice of life z dopracowaną fabułą, Tonari no Kaibutsu­‑kun jest tytułem, który ginie gdzieś w odmętach przeciętnych serii, na które niespecjalnie warto zwracać uwagę.

    Ocena końcowa 5/10.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 17.04.2014 02:50
    Komentarz do recenzji "Toaru Majutsu no Index 2"
    Pierwszym sezonem byłem niespecjalnie zainteresowany, przeciągnąłem do końca i pomyślałem, że choćby dokończę historię tym drugim sezonem… nie spodziewałem się specjalnie poprawy względem jedynki ale tutaj jest praktycznie to samo – te same błędy, segmenty utrzymane też tak samo(na zasadzie „co chwilę musi się pojawić ktoś nie wiadomo skąd i nie wiadomo po co”). Brak „punktu kulminacyjnego” całości jakoś w ogóle nie zachęca, do dalszego śledzenia historii.

    W ogóle jakoś nie w sos mi non­‑stop oklepywanie żeńskich postaci( kliknij: ukryte ), „wzniosłe” monologi głównego bohatera(to już było męczące w pierwszej serii) oraz brak jakiegokolwiek progresu tak prawdę mówiąc, niby pod koniec coś tam zaczyna się dziać w tym kierunku ale nie zostawili nic, poza otwartą bramą do 3 sezonu(który nie wiadomo czy się pojawi).

    Animacja trzymała się na dobrym poziomie to akurat trzeba przyznać ale ciężko znaleźć mi inne pozytywy :\

    Ode mnie wyciągnięte 6/10, obejrzeć i zapomnieć.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 14.04.2014 04:57
    Komentarz do recenzji "Toaru Majutsu no Index"
    Zapewne gdybym obejrzał serię dobre kilka lat temu, to byłbym bardziej zainteresowany, jednak przez tyle czasu zdążyłem obejrzeć już wiele różnych serii i stawia to Toaru Majutsu no Index w nieco gorszym świetle. Po przeczytaniu kilku słów na temat Index'a nie spodziewałem się cudów i właśnie tak się do tej serii nastawiałem, co prawda nie było rozczarowania ale liczyłem trochę na to, że być może zaskoczy mnie pozytywnie.

    Zaczynając w ogóle od plota – osobiście nie potrafię zrozumieć zamiłowania do łączenia dziwnych wątków, w tym przypadków kościół+magia i nauka+super moce, wydaje się to trochę absurdalne… Jeszcze te późniejsze tłumaczenia związków pomiędzy tym wszystkim, momentami się zastanawiałem „o czym oni w ogóle mówią?!”( kliknij: ukryte ). No cóż, jednak jakoś to przełknąłem i obejrzałem całość.

    Fabuła – próbowałem to jakoś połączyć w całość, myślałem nawet o umyślnym pocięciu całości na segmenty ale nie, to nie jest coś przemyślanego tworzącego jedną całość, to są po prostu doklejone skrawki pomysłów. Pomysł może nie był zły(jak na shounen) ale dałoby się zapewne z tego zrobić coś lepszego pod względem fabularnym(zapewne mnie samego nie usatysfakcjonowałoby to do końca, jednak dla fanów mogłoby być cudo pierwsza klasa), chciałbym móc powiedzieć, że śledziłem historię od początku z zainteresowaniem – ale serię raczej można potraktować jako coś na oderwanie się od innych, nieco bardziej poważniejszych czy lepiej rozbudowanych serii.

    Trochę ponarzekałem ale skłamałbym mówiąc, że męczyłem się oglądając Index'a – całkiem przyjemnie się oglądało, może nie koniecznie „z odcinka na odcinek bez przerwy” ale na pewno rozróżnia się w tłumie innych przeciętnych serii przygodowych.

    Grafika – nie ma co narzekać, bywały ujęcia naprawdę szczegółowe ale też bywały znów nieco bardziej leniwie odrysowane postaci( kliknij: ukryte ).

    Co mnie najbardziej poirytowało:
     kliknij: ukryte 

    Co najbardziej się spodobało:
     kliknij: ukryte 

    Podsumowując – z przygodówek są na pewno lepsze pozycje, Toaru Majutsu no Index nie jest serią złą ale na pewno do dobrej jej jeszcze trochę brakuje, do obejrzenia gdzieś pomiędzy innymi bardziej rozbudowanymi seriami nadaje się bardzo dobrze, choć nie jest z kategorii „must see”.

    Ode mnie 7/10.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 11.04.2014 05:58
    Komentarz do recenzji "Onii-chan Dakedo Ai Sae Areba Kankeinai yo ne!"
    Bardzo średniawa seria, nawet jak na harem/ecchi – niestety nie doszukałem się tutaj nawet jakichś większych pozytywów, dzięki którym mógłbym komukolwiek to polecić.

    Przez pierwsze 4­‑5 odcinków było nawet zabawnie, a to klasyczne gagi ecchi, a to jakieś podteksty seksualne itd. – niestety później zaczęło się to robić po prostu męczące… efekt ten potęgował słaby dobór postaci, przy których wszystko ślepo sprowadzało się do jednego(siostra głównego bohatera była niesłychanie irytująca). Momentami bywały jakieś tam przebłyski i miałem nadzieję, że spróbują wyciągnąć z tego jakoś „motyw przewodni” – ale to zwyczajnie wygląda, jakby autorzy po prostu nie mieli pomysłu i wymyślili całość na poczekaniu.

    Za co mogę pochwalić serię – jak na ten gatunek to kreska jest na całkiem przyzwoitym poziomie, oczywiście wiadomo gdzie najczęściej skupiają się sceny ale w kwestii utrzymania poziomu pod względem graficznym nie można narzekać.

    Ode mnie 4/10 – jest masa o wiele lepszych serii ecchi, gdzie faktycznie można się dobrze bawić, sam nawet lubię od czasu do czasu obejrzeć jakiś harem/ecchi niekoniecznie najwyższych lotów ale nie byłbym w stanie akurat tej serii nikomu polecić z czystym sumieniem.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 7.04.2014 05:59
    Komentarz do recenzji "Btooom!"
    Pierwsze skojarzenie – Battle Royale(może i po części Hunger Games ale wolałbym tego nie porównywać), jednak na szczęście głównymi bohaterami nie są licealiści(przynajmniej nie wszyscy) i jak na tego typu serie wyszło całkiem zgrabnie.

    Zaczynając od plota – pomysł jest naprawdę bardzo dobry, być może nie oryginalny ale z tego da się zrobić coś dobrego i Btooom! jest tego przykładem. Wymieszali tutaj akcję, dramat, trochę psychologii(choć na tej przestrzeni spodziewałem się czegoś więcej) i utrzymali to w poważniejszym tonie. Jeśli chodzi o same walki związane z bombami, to było ciekawie – może nie tak jak bym chciał, jednak było dobrze i jestem usatysfakcjonowany.

    Bohaterowie:

    Ryouta – jak już wszyscy wcześniej wspomnieli, to był trochę łatwowierny, trochę dziwne zwracając uwagę na to, że był NEETem i z założenia ludzie tego pokroju raczej nie są zbyt ufni. Koniec końców jednak nie był głupkowatym licealistą, który opierał się tylko i wyłącznie na szczęściu – potrafił też czasami skorzystać z logicznego myślenia i dzięki temu nawet go polubiłem.

    Himiko – tutaj już niestety gorzej… ładna blondyneczka z dużym biustem i raczej nie grzesząca inteligencją, można ulec wrażeniu, jakby była żywcem wyciągnięta z jakiejś komediowej serii szkolnej(pomijając jej sytuację i przeżycia). Nie drażniła mnie jakoś specjalnie przez całą serię, choć na pewno dałoby się tutaj upchnąć jakąś lepszą bohaterkę.

    „Czarne charaktery” – nie lubię, jak tego typu postaci ubiera się grubo w stereotypy, przykładem tego był Date i Kira Kousuke. Na szczęście pojawili się inni „bardziej myślący” bohaterowie, czyli Nobutaka, czy Miyamoto( kliknij: ukryte ).

    Fabuła – mógłbym się tutaj uczepić kilku rzeczy, pewnych niejasności( kliknij: ukryte ), jednak nie byłoby to nic, co przeszkadzało mi w oglądaniu. Jest to przemyślane, większość trzyma się kupy i widz nie musi się zastanawiać co chwilę „o co chodzi”.

    Serię obejrzałem jednym ciągiem, co raczej rzadko mi się zdarza i żałuję, że tak szybko się skończyło :)

    Ocena końcowa ode mnie to 9/10 – pełnej dziesiątki niestety nie mogę wystawić ze względu na pewne niedoskonałości fabuły(nie przeszkadzające w odbiorze, nie mniej mogłoby być „doskonale” zamiast bardzo dobrze) oraz niektóre postaci(m.in. Himiko).

    Swoją drogą – manga się powoli kończy z tego co słyszałem,  kliknij: ukryte .
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 6.04.2014 21:40
    Komentarz do recenzji "Gokukoku no Brynhildr"
    Zapowiada się ciekawie.

    Z początku zawiało mi trochę klimatem Another, lecz chyba w nieco mniej poważnym tonie(ze względu na pojawiające się gagi).

    No i przede wszystkim w końcu w miarę inteligentny główny bohater, czyli coś czego ostatnio raczej brakuje( kliknij: ukryte ). Sama Kuroha też wydaje się być dość interesująca, ciekawy jestem powiązania bohaterów w dalszej części.

    Co mnie tylko niepokoi – manga ma 54 rozdziały, samo anime ma tylko 13 odcinków, ze startu raczej nie ma co się spodziewać żadnego sequela – czyżby autor chciał to zakończyć tak samo jak w Elfen Lied?…

    PS. Boski opening :)
  • Avatar
    Nikodemsky 6.04.2014 15:24
    Komentarz do recenzji "Mahouka Koukou no Rettousei"
    Być może… mangi nie czytałem, nie mniej w porównaniu do serii opartych na magii z sezonu zimowego(jeśli dobrze pamiętam) to i tak jest o niebo lepiej. Dla mnie wystarczy, że pociągną historię od początku do końca(trzymając się głównego nurtu) i nie będą się posiłkować desperackimi chwytami, które będą próbowały podwyższyć oglądalność.

    Na razie wolę sobie nie psuć zabawy :)
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 6.04.2014 06:03
    Komentarz do recenzji "Mahouka Koukou no Rettousei"
    W końcu coś poważniejszego z magią i do tego z dodatkiem techniki, przez chwilę poczułem się, jakbym oglądał ponownie Animatrixa :)

    Na plus na razie na pewno jest grafika, dynamiczne walki oraz – niewiele jej było – ale ścieżka dźwiękowa. Fabuła również zapowiada się ciekawie, choć mam wrażenie, że z czasem może być trochę problemów z wytłumaczeniem działań pewnych mechanizmów( kliknij: ukryte )

    Na minus pojawia się siostra głównego(?) bohatera, której zachowanie bardziej pasuje do jakiejś serii ecchi… Ponadto zauważyłem, że upychają 3D w różne miejsca, mam nadzieję, że nie będzie tego zbyt dużo.

    Jestem jednak dobrej myśli, dawno nic nie było tak ciekawego z magią w świecie współczesnym, a Mahouka Koukou no Rettousei wydaję się być kandydatem na dobrą serię w tej kategorii.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 6.04.2014 05:05
    Komentarz do recenzji "Bokura wa Minna Kawaisou"
    Jestem zachwycony i to już po pierwszym odcinku.

    Zaczynając od tego, że graficznie jest naprawdę przyzwoite, spodziewałem się okruch życia, czy po prostu romansu z lekkim, komediowym zabarwieniem – komedia tutaj przeważa, przez pierwsze kilkanaście minut dziwnie się z tym czułem, zwłaszcza przy tym stylu kreski(który raczej rzadko spotyka się w komediach), jednak wydaje mi się, że da się do tego przyzwyczaić.

    Gagi są nawet zabawne, ogólne żarty również śmieszą( kliknij: ukryte ) – więc czekam tylko na więcej i mam nadzieję, że pociągną historię od początku do końca.

    W odróżnieniu od innych mnie spodobało się połączenie postaci w tym całym akademiku( kliknij: ukryte ), zazwyczaj jest to połączenie bohaterów niewiele odróżniających się od siebie, a tutaj jest widać kontrast(i jest nawet zabawna właścicielka :) ).

    Dla mnie zapowiada się bardzo dobrze i na pewno dam tej serii szansę, bo dawno na nic podobnego nie trafiłem.

  • Avatar
    A
    Nikodemsky 6.04.2014 00:51
    Komentarz do recenzji "Sekirei"
    No cóż, jest to dość stereotypowa haremówka­‑ecchi z dużym nakładem fanserwisu(ogromne piersi bohaterek praktycznie zawsze są na pierwszym planie -_-').

    Dziewczyn jest naprawdę dużo, chyba w żadnym haremie nie było tylu różnych bohaterek(zwłaszcza tych zainteresowanych głównym bohaterem) – przez to również większość nie odróżniała się od siebie charakterem, zresztą nie tylko same dziewczyny, większość bohaterów była tak jakby „bez duszy”. No ale po serii lekkiej w kategorii ecchi/harem raczej nie powinno się spodziewać czego innego.

    Obejrzałem obie serie i odcinki specjalne – chyba tylko dlatego, że nie chciało mi się w danym momencie szukać czego innego ;p Generalnie mógłbym doszukiwać się błędów w logice, dziur w fabule itd. jednak w tego typu seriach nie o to chodzi. Zdegustował mnie trochę nadmiar fanserwisu, owszem w latach, kiedy buzowały hormony też zapewne inaczej by się oglądało, choć pewnie i wtedy wolałbym obejrzeć sobie panny, których biust wygląda bardziej naturalnie :)

    Jak na bardzo lekką haremówkę wypada po prostu na poziomie „ok” – są lepsze ale też i gorsze, Sekirei zatrzymało się gdzieś w połowie, ze względu na wykorzystanie praktycznie wszystkich znanych schematów.

    Generalnie jeśli komuś podobał się przykładowo High School DxD to Sekirei na pewno również się spodoba, w wielu aspektach są bardzo podobne(choć w tym pierwszym chyba animacja i ogólnie kreska jest nieco lepsza).

    Ode mnie 5/10
  • Avatar
    Nikodemsky 4.04.2014 02:28
    Komentarz do recenzji "Magi: The Kingdom of Magic"
    Nigdy nie mówiłem, że Magi to nie jest przygodówka :) Po prostu rzadziej je oglądam, często ze względu na mało ambitną fabułę(choć jak na ironię bardzo polubiłem Slayersów – być może, ze względu na sentyment), Magi jest jednak wyjątkiem i nie żałuję obejrzenia obu serii(choć pierwsza mogłaby być lepsza).

    Nadmiar fanserwisu w produkcjach, do których nie ma zbyt wysokiego budżetu, czy choćby dobrej fabuły to uznałbym za fakt. Prawdą jest, że pojawia się on tu i ówdzie częściej lub rzadziej i w różnych ilościach – po prostu jestem za tym, aby jego proporcje były odpowiednie dla odpowiednich gatunków serii anime. Faktem też jest, że jestem na niego trochę uczulony, ponieważ najczęściej wiąże się to z pół­‑nagimi dziewczynami z ogromnym biustem i zwyczajnie wydaje mi się to nienaturalne. W Magim zostało to trochę podciągnięte pod elementy komediowe( kliknij: ukryte ), choć też często Panny ukazywały się w bardzo skąpych strojach bez większego powodu – wolałbym, aby były one ubrane w jakieś „ciekawsze” stroje, które też wizualnie mogą zachęcić odbiorcę do zainteresowania się daną postacią – za przykład może służyć Morgiana,  kliknij: ukryte  – według mnie była bardzo ciekawą postacią. Też znowu nie neguje kompletnie ogółem fanserwisu, zręcznie dodany do serii może wzmocnić jej wartość. Moglibyśmy polemizować w kwestii fanserwisu, jednak z mojej strony też pewnie nie będą to zawsze argumenty w pełni obiektywne, także chyba zwyczajnie lepiej odnieść się do „kwestii gustu” danego „oglądacza” :)

    Jeżeli chodzi o samego Alibabę – mangi nie czytałem, więc mogę się odnieść tylko do tego, co widziałem. Słyszałem, że A1 trochę namieszało w pierwszej serii ale to o czym mówię odnosi się po prostu do samego anime, manga tej kwestii mogła lepiej ukazać postać i nie zaprzeczam :)

    Efektywne walki z super bossami to faktycznie najczęściej w seriach z super mocami, chociaż też często trafiają się w seriach z mechami, czy sztukami walki. Generalnie jakoś mocno mi to nie przeszkadzało, walki tego typu muszą być efektywne z różnych powodów – dla mnie po prostu był to nadmiar bohaterów z boskimi mocami :)
  • Avatar
    Nikodemsky 3.04.2014 01:36
    Komentarz do recenzji "Magi: The Kingdom of Magic"
    Rozumiem, że w swoich działaniach również bywał przebiegły(zresztą sam o tym mówił), wykorzystywał swoje przyjaźnie i wpływy dla własnej wygody itd. Mnie jednak chodziło o to, że potrafił dostosować słowa do każdej z osób oraz zawsze ratował sytuację nie ważne jak przekichane w danym momencie by nie było… Podsumowując – miał przewagę plusów nad minusami :) Wiem, że w shounenach dość często spotyka się tego typu postacie(choć chyba częściej w przygodówkach, które raczej rzadziej oglądam) i niektórzy nawet traktują to jak wyznacznik w konkretnym gatunku, ja po prostu nie potrafię się do tego przyzwyczaić :\

    Swoją drogą 16 maja wychodzi pierwszy odcinek ova ze wczesnymi latami jego życia, obejrzę i być może zmienię swój stosunek do tej postaci :)

    Jeśli chodzi o efektywne walki z big bossami, to chyba też jest jedna z głównych cech shounenów i jest to trochę czepianie się z mojej strony wiedząc, jaki gatunek anime oglądam. Nie mniej nie przepadam za nadmiarem „super bohaterów”, zwyczajnie kwestia gustu ;p
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 2.04.2014 14:57
    Komentarz do recenzji "Magi: The Kingdom of Magic"
    O wiele lepsze niż pierwszy sezon – choć znów bez wprowadzenia zapewne nie dałoby się uzyskać takiego efektu.

    W pierwszej serii pojawiały się głównie klimaty „orientalne”, jak już ktoś wcześniej wspomniał – tutaj jest całkiem ciekawie wymieszane kilka motywów z różnych kultur, do tego dochodzi polityka, spiski, magia i wyszło coś naprawdę ciekawego.

    Muszę przyznać, że na początku trochę dziwnie się czułem tym zapożyczaniem imion znanych z baśni i legend(Alladyn, Alibaba, Sheherezada, Sindbad itd. ) – jednak na dłuższą metę dzięki temu lepiej dało się zapamiętać i odróżnić postaci od siebie(choć jeśli chodzi o całe imperium Kou, to nawet po dwóch seriach nadal mam problem z zapamiętaniem wszystkich imion…).

    Jeśli chodzi o samych bohaterów – w większości byli ciekawi, choć też było kilku podobnych do siebie, zapewne przy takiej ilości postaci ciężko byłoby utrzymać „oryginalność” wszystkich.
    Nadal jednak nie byłem w stanie polubić Alladyna, postać jak dla mnie mało charakterystyczna i zwyczajnie nieciekawa… czasami jego zachowania w stosunku do kobiet z „dwoma dużymi argumentami” bywały zabawne ale to tylko dodatek do postaci, który niestety nie był dla mnie dostateczny.
    Sindbad –  kliknij: ukryte 

    No i w końcu udało im się wklecić całkiem zgrabnie humor – w pierwszym sezonie motywy komediowe były trochę kulawe i drętwe, w Kingdom of Magic już udało mi się pośmiać kilka razy, bardzo cenię sobie nie narzucający się humor z pomysłem.

    Przez całą serię właściwie mogę się przyczepić do trzech rzeczy:
     kliknij: ukryte 

    Podsumowując – przez ostatni czas nie udało mi się znaleźć nic bardziej oryginalnego i w tak dobrym wykonaniu, trochę się początkowo wahałem, że przez ten cały orient nie będę w stanie polubić historii(to raczej nie moje klimaty), jednak wcale nie było źle – historia jest na tyle ciekawa, że wcale mi to nie przeszkadzało. Brakowało mi trochę lepszego ulokowania materiału dla czasu antenowego – działo się trochę więcej, niż w pierwszej serii, jednak jak na 25 odcinków dla mnie było trochę mało. Nie mniej czekam na następną serię(mam nadzieję, że wydadzą – nie chciałbym, aby ograniczyło się to do potrzeby przeczytania mangi).

    Ode mnie mocne 8/10.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 31.03.2014 07:10
    Komentarz do recenzji "Tonari no Seki-kun"
    Ciekawe, zabawne i na tyle krótkie, że nie zdąży się znudzić :)
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 27.03.2014 22:50
    Komentarz do recenzji "Mahou Sensou"
    No cóż, dla mnie to wygląda na dobry pomysł niestety źle wykorzystany przez kreacje bohaterów i rozmieszczenie materiału.

    Drugą sprawą było dziwne połączenie różnych gatunków, czyli od „niezwykłej” historii, po dramę i momentami nawet pojawiały się motywy ecchi, moim zdaniem powinni się trzymać jednego nurtu, wątki miłosne byłyby jak najbardziej na miejscu ale nie było potrzeby posiłkowania się zabiegami typowo z serii ecchi(może nie nadmiar ale i tak niepotrzebnie).

    Jeśli chodzi o samą magię, podobało mi się trzymanie pewnych zasad, każdy z magów miał pewne ograniczenia itd. Przed walką magowie(bynajmniej niższych klas) rzucali coś na wzór buffa :)

    Pod koniec historia przyspiesza i nagle bum, jeden wielki cliffhanger i wyglądało to jak zakończenie normalnego odcinka – łącznik do dalszej części mangi/noveli? Wstęp do drugiego sezonu? Szczerze byłem przekonany, że zamkną całą historię w tych 12 odcinkach, skoro pominęli wiele innych kwestii… strasznie nie lubię czegoś takiego.

    Na koniec wystawiam 6/10, mogłoby być o wiele lepiej.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 27.03.2014 21:56
    Komentarz do recenzji "Gin no Saji [2014]"
    Oglądało się w pewnym stopniu nawet lepiej, niż pierwszy sezon, niestety 11 odcinków to bardzo mało :\

    No cóż… trzeba czekać na dalszy ciąg, bo wygląda na to, że warto :)
  • Avatar
    Nikodemsky 27.03.2014 21:53
    Komentarz do recenzji "D-Frag!"
    Tak, miałem na myśli „trudny do przełknięcia”(nawet jeśli chciałbym zmienić tekst, to niestety nie ma opcji edycji), Seitokai Yakuindomo to już raczej inna kategoria komedii i żeby w pełni ją zrozumieć, to należałoby bardziej zapoznać się z kulturą japońską, czy nawet w dużej części ze słownictwem(ciężko tłumaczyć gry słów na drugi język tak, aby były zabawne) – nie mniej w tej drugiej humor mi też nie odpowiadał i już nawet nie przez to, że był „ciężki”, tylko nie bawią mnie tego typu żarty/gagi/gry słów. Wolę pozostać przy klasycznych komediach szkolnych.

    D­‑Frag nie musi być „ogółem” złą serią, po prostu w moim przypadku nie miała nic do zaoferowania. Lepiej chyba właśnie, aby napisał recenzję ktoś, kto gustuje w tym typie humoru – bo w przeciwnym wypadku „potencjalni fani” mogliby stracić :)