x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Hachiman już nie sprawiał wrażenia „mocnej” persony, tylko zaczął się powoli w tym wszystkim gubić i kwestionować swoje postanowienia. Yukino mimo, że często pojawiała się w kadrze to z jakiegoś powodu sprawiała wrażenie postaci drugoplanowej. Poza tym zawsze jestem za wprowadzeniem nowych interesujących postaci, znów też jednak nie wiem, czy autor ma co do nich jakieś większe plany, czy to był po prostu jakiś dodatkowy epizod w planie.
Pierwszy wątek był interesujący – dwa następne już niekoniecznie. Nadal oczywiście uważam, że była to jedna z lepszych pozycji sezonu, natomiast przy tak ograniczonej ilości odcinków wolałbym, aby niektóre wątki nie były ciągnięte na siłę i dalej nie pozostawali przy statusie quo ich całej relacji, momentami było to trochę męczące zwłaszcza, że sami nie wiedzieli czego do końca się spodziewali.
Mam nadzieję, że pojawi się następny sezon za rok albo dwa i przejdą do „konkretów” – seria jest dobra ale przydałoby się jej porządne zamknięcie bez niedomówień.
Powiem szczerze – z całego obejrzanego materiału podobały mi się dwa odcinki:
1. Pierwszy odcinek; bawił mnie z jakiegoś powodu i to właściwie zmotywowało do dalszego obejrzenia i dania drugiej szansy.
2. Odcinek bodajże 10, poświęcony w większości przyjacielowi Raku.
Przez całą sezon praktycznie nic się nie działo, relacje nie posunęły się naprzód i dołożyli jedynie potencjalny nabytek do haremu.
Powinni dać sobie spokój, naprawdę albo przynajmniej zmienić studio/reżysera.
To od samego początku powinno być shoujo z reverse‑haremem, wtedy podejrzewam, że odniosłoby to jakiś sukces choćby wśród przedstawicielek płci pięknej.
Oglądając narzucają się pytania takie jak skąd w ogóle wzięła się ta wieża z potworami, kto i po co tam ją postawił itd. itd. Odpowiedzi na te pytania kliknij: ukryte (póki co) nie ma, natomiast ignorując te kwestie da się naprawdę przy tym przyjemnie spędzić czas.
Schematyczne i mimo to barwne postaci(choć sam Bell był trochę nazbyt uprzejmy), całkiem niezły koncept i można śmiało powiedzieć, że rzadko można trafić na tak dobrą realizację.
Tak jak już wspomniałem wcześniej – tak wyglądałby prawdopodobnie jRPG w prawdziwym życiu, z tą niewielką różnicą, że dodajemy opcję permadeath ;p
Jeśli miałbym się czepiać, to mógłbym powiedzieć, że tytuł jest mylący i słabo pasuje do charakteru serii.
Mam nadzieję, że pojawią się następne sezony i ode mnie mocne 7/10. Warto obejrzeć.
Solidną serią bym raczej DxD nie nazwał ale przyznam, że potrafiła zaspokoić moją żądzę haremu/ecchi i to wystarczało. Przynajmniej do czasu.
Akurat fabuła imho ma tutaj mniejsze znaczenie ale twórcy nie mają za bardzo pomysłu jak to dalej ciekawie pociągnąć. No ale wersje uncensored na DVD/BR się sprzedadzą, więc jak mniemam nie ma problemu ;p
W zasadzie nie mam pojęcia czym to się różni od całej reszty sezonów dxd – sprawia to wrażenie jednego wielkiego fillera. W ten sposób mogliby właściwie kontynuować serię w nieskończoność, czyli „znajdźmy wroga, niech nam skopie tyłek, potem my mu skopiemy tyłek i przy okazji znajdźmy nowy nabytek do haremu”.
Początki były całkiem niezłe jak na haremówkę‑ecchi ale im dalej, tym mniej przyjemności sprawia oglądanie. Jest to jedna z tych serii, przy których bardzo często się zastanawiam dlaczego ją nadal oglądam -_-'
Z tego wszystkiego najlepsza była zapowiedź:
[link]
Całość jest podzielona na dalszą część przeszłości Yuujiego i następnie progres fabuły, nawet przy 10 odcinkach potrafi się wydłużyć.
Seria zdaje się być w końcu zamknięta(oby) i należałoby ją traktować jako dodatek dla fanów VN, tak jak wspomniał poniżej Norrc. Jako „samodzielny” tytuł raczej słabo wypada i potencjalny widz może się nieco rozczarować.
Nie ma co się zbyt wiele rozpisywać, najistotniejsze kwestie zostały opisane w poprzednich członach serii, ode mnie Rakuen dostaje 5/10 i to tylko wyłącznie za utrzymany względny poziom kreski i zamknięcie całości bez większych niedomówień.
Sama idea jest całkiem niezła – wampiry są zazwyczaj są degradowane do poziomu czegoś trywialnego w japońskiej animacji, natomiast tutaj działają jako potężna, zorganizowana grupa. Sam wampir posiada nadludzką siłę, potrzebuje napić się krwi i dobrze przespać od czasu do czasu(trochę przegięta koncepcja), drewniane kołki, czosnek i prośba o wpuszczenie do domu odchodzą w zapomnienie. Dlaczego to wszystko jest tylko „niezłe” – nie mam pojęcia jak to wygląda w mandze(ponoć jest o niebo lepsza od adaptacji) ale generalnie jest to zlepek pomysłów z różnych innych powieści/filmów i po prostu schematów z anime ogółem.
Lubię wampiry(a w zasadzie najbardziej uniwersum gry „wampir: maskarada”, jako iż jest najbardziej rozbudowane), post‑apo, dobre walki i ciekawy motyw przewodni ale w tym przypadku wypada to co najwyżej średnio; może ewentualnie jestem w stanie dać plus za bardziej „dojrzały” wizerunek wampirów.
Bohaterowie? Yu to postać typowa i oklepana do granic możliwości, zresztą pokusiłbym się o stwierdzenie tego samego w przypadku reszty jego drużyny. Wielu chwaliło Shinoę za jej cynizm i ogólne podejście – na podium może jej bym nie wystawił ale jako jedna z niewielu dostarczała rozrywki.
Fabuła? Zapowiadało się ciekawie. Całość została obniżona do poziomu przeciętnej przygodówki/sensacji.
Pokładałem duże nadzieje względem serii ale bardzo szybko została ona wręcz porwana schematycznością niektórych elementów. kliknij: ukryte Loli‑królowa wampirów była ostatecznym gwoździem do trumny.
Od strony technicznej wypada przeciętnie – mroczny klimat jest całkiem niezły, zwłaszcza w miastach wampirów jednak graficznie nie wyróżnia się na tle innych serii oraz walki(których było dość sporo) nie były na tyle dynamiczne, na ile by się chciało.
Seria miała swoje plusy ale jednocześnie miała bardzo wiele potknięć – dlatego nie jestem w stanie wystawić więcej, niż 5/10. Być może jako całość wypadnie to jakoś sensowniej po drugim sezonie, natomiast na chwilę obecną jest to po prostu następna przygodówka z wampirami jako motywem przewodnim.
Re: Rozczarowanie?
Rozczarowanie?
Pomysł niecodzienny na pewno – ale przez 22 odcinki dowiadujemy się tak naprawdę niczego, oprócz najmniej istotnych faktów. Nie wiem czy to niefortunne dobranie materiału, czy faktycznie również w oryginale jest podobnie, jednak czuję tutaj mocny niedosyt(nie w kwestii „chciałbym więcej”, tylko „o co chodzi”).
Bohaterów było wielu i nie wiem czy wszyscy pokolei są warci opisywania, nie są to raczej charakterystyki zapadające na długo w pamięci. Ot co typowy schemat klasy w „japońskiej szkole oczami twórców anime”.
Odnośnie ośmiornicy mam nawet własną teorię – kliknij: ukryte księżyc(jeśli dobrze pamiętam) zniszczył prawdopodobnie z jakiegoś dobrego powodu zakładając, że to w ogóle był on. Natomiast wyuczenie umiejętności „zabójcy” uczniów tej konkretnej klasy było osobistym życzeniem jego ówczesnej żony/przyjaciółki/siostry i ma to przygotować uczniów na jakieś większe zagrożenie. To jest oczywiście tylko spekulowanie ale nie spodziewam się, aby było to jakieś bardziej skomplikowane, niż się może wydawać.
Warto zaznaczyć styl kreski – jest on wyraźny, wiele rzeczy zostało starannie rozrysowane. Gdybym miał jednak oglądać całość za jednym razem, to prawdopodobnie było by to dość męczące dla oka.
W kwestiach realizmu/fizyki itd. jest mocno dyskusyjne, być może nawet absurdalne momentami – są to rzeczy, na które trzeba przymknąć oko.
W podsumowaniu – spodziewałem się czegoś oryginalnego, niecodziennego i przyjemnego w odbiorze, z tego wszystkiego przeważał niecodzienny pomysł i okazjonalnie było to coś, na co faktycznie miałem ochotę. Należy zwrócić uwagę na fakt, iż historia nie jest tutaj zamknięta i nie wiadomo, czy aby na pewno pojawi się kontynuacja(jeżeli pozostawią to w takiej formie, to na pewno seria na tym ucierpi).
Ode mnie 6/10, na więcej niestety nie zasłużyło.
Jest to harem(ik) z klasycznym zestawieniem postaci, okazjonalnym fanserwisem i humorem, który powodował okazjonalnie uśmiech na twarzy(najbardziej komiczne wydawały się kliknij: ukryte młode krasnoludy). To wszystko w oprawie fantasy, co bądź jednak trywialnej – a szkoda.
Koncept może i był całkiem ciekawy ale nie mogę tego nazwać nieoszlifowanym diamentem – zbyt wiele kwestii zostało potraktowane lekką ręką.
Na zabicie czasu jak najbardziej ale nie jest to seria, która potrafiłaby zapaść w pamięć.
Ode mnie podciągnięte pod 6/10.
Re: kontrowersje
Możliwe, aczkolwiek nie określili się w tej kwestii. Wystarczyłoby powiedzieć, że była to jakaś bliska znajoma rodziców i byłoby po problemie ale wydaje mi się, że autorka specjalnie zrobiła to w taki, a nie inny sposób, być może miała w tym jakiś swój cel.
Odnośnie 1) i 2) – masz rację, natomiast na tym seria tak naprawdę się opiera i bez tego ciężko powiedzieć, co by wyszło. Sam brak autorytetu można by jeszcze usprawiedliwić brakiem doświadczenia i słabym charakterem, choć tutaj mógłby się zwrócić do przełożonych, tak jak wspomniałaś wcześniej.
Jeśli chodzi o samych bohaterów, to podejrzewam, że autorka w pewien sposób się inspirowała schematami charakterystyk z innych mang i „przerobiła” je na własne potrzeby. Znowu jest to jej(autorki) najbardziej rozpoznawalne dzieło, także ciężko się pewnie byłoby doszukiwać oryginalności w kategoriach postaci, czy ich realizmu. Znowu nie zmienia to faktu, że zachowania niektórych bohaterów były przynajmniej irytujące.
Swoją drogą teraz dopiero spojrzałem i okazuje się, że autorka tworzyła tą konkretną mangę przez 8 lat(do 2013), aż strach pomyśleć, jak to się kończy ;p
Oglądało się całkiem nieźle, choć mam wrażenie, że 25 odcinków to było trochę za dużo. No i nadal nie rozumiem dlaczego wydzieranie się głównego bohatera jest uznawane jako zabawne, równie dobrze można byłoby zwrócić uwagę spokojnie z ironicznym tonem – być może wyszłoby nawet lepiej.
Pierwsze dwa odcinki zdecydowanie najlepsze – dlatego najlepiej dojść do 4‑5, żeby zobaczyć, czy spodoba się na dłuższą metę. Jako satyrę lub po prostu przeciętną przygodówkę z przymrużeniem oka można polecić.
Ode mnie 6/10(gdybym mógł, to bym wystawił 5.5).
Odpowiadając na zarzut – nie. W anime fabuła i postaci mają dla mnie pierwszeństwo, jeśli twórcy posilają się przy okazji fanserwisem, to nie widzę w tym problemu, niestety są też serie na nim się opierające i trzeba ten fakt przyjąć do świadomości. Byłoby niesprawiedliwe, gdybym mówił, że seria takowa była po 1‑2 odcinkach, natomiast obejrzałem całość – Sekirei jest całkiem ok, znów też ciężko w tym przypadku mówić o oryginalności, czy bardzo dobrej jakości – bez znaczenia w której kategorii.
Dwa – jeśli przeszkadzałby mi fanserwis(czego duże piersi są nieodzowną częścią w większości przypadków), to dawno przestałbym oglądać haremówki/ecchi – a te lubię, oczywiście nawet i one powinny utrzymać jakiś poziom. Piersi też lubię, żeby nie było :)
Jest to ciekawa, zgrabnie poprowadzona i zamknięta przygodówka, którą warto obejrzeć.
Ode mnie 7/10.
Dla mnie jest to zbyt chaotyczne i dlatego też podarowałem sobie. Ciekawe, że wspominasz o rowerach – Yowamushi Pedal zaliczył u mnie dropa ale to raczej nie ze względu na nadmiar rowerów, tylko charakter serii. W Uchuu Kyoudai np. bardzo często mówiło się o kosmosie, NASA itd. ale nie miałem z tym żadnego problemu :) Podsumowując, ta krótka seria po prostu do mnie nie przemawia, a na oryginał być może kiedyś spojrzę.
Historia jest mało interesująca – dotyka problematycznego tematu ale autor nie miał na to pomysłu, żeby podać to w strawnej formie. Z serii zupełnie nie da się nic wynieść – pokazuje ona „dlaczego nie możemy być razem?” w bardzo ślamazarny sposób, żadnych za i przeciw po prostu nieumiejętnie poprowadzony romans.
Bohaterowie są płytcy do granic możliwości. 27‑letni ułożony facet z pracą zakochuje się w młodej licealistce – ot co tak po prostu, zakochuje się od pierwszego wejrzenia – inne ładne licealistki nie istnieją… Ja tego nie kupuję, ludzie w tym wieku zazwyczaj są już w miarę ułożeni i wiedzą czego chcą od życia, poza tym nie rozładowują frustracji jak rozpieszczona 12‑latka. Z jednej strony próbują przedstawić Koshiro jako dorosłego mężczyznę, z drugiej chwilę później niwelują ten cały efekt jego niedojrzałym zachowaniem. W przypadku jego siostry jeszcze jestem w stanie jakoś to zrozumieć – kliknij: ukryte chwilę po odrzuceniu znajduje nagle kogoś, w kim ma oparcie i przejawia jakieś tam większe zainteresowanie nią – jest młoda, naiwna, próbuje się buntować przeciwko moralnym zasadom, ot co taki wiek, ok. Oczywiście nadal są to słabe podstawy i jest to jakaś dziwna nadinterpretacja. Ten cały kiczowaty efekt potęguje jeszcze beznadziejny montaż studia dźwiękowego i początkujący seiyu(przynajmniej w przypadku licealistek) – momentami można było odnieść wrażenie, jakoby wypowiadane kwestie były wręcz w tonie apatycznym.
Oczywiście najlepsze jest w ogóle w tym wszystkim to, że pomimo kliknij: ukryte godziny drogi od siebie nie widzieli siebie przez kilkanaście lat. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić scenariusza, w którym taka opcja byłaby możliwa – zwłaszcza, gdy cały kliknij: ukryte rozwód przeszedł w pokojowych stosunkach.
Graficznie wypada słabo – proporcje twarzy często się zmieniały, w wielu scenach pomijano szczegóły, a tła były zarysowane z grubsza. Nawet jak na tamte lata wypada po prostu słabo.
Seria niestety nie posiada żadnego poważniejszego lub atrakcyjnego punktu zaczepienia – próbuje traktować trudny problem na poważnie ale z pominięciem wielu istotnych kwestii i spłyca całość do poziomu słabego romansidła. Kazirodztwo spotyka się często w anime i mogę jak najbardziej obejrzeć(nie jestem za związkami kazirodczymi), jeśli jest to dobrze sprzedane ale tutaj jest to zwykłe widzimisie autora i nie ma w tym nic głębszego. Naprawdę warto sięgnąć po co innego – choćby po to, aby nie wynudzić się przy okazji irytując się przeciętną(miejscami naprawdę słabą) realizacją. Istotny jest również fakt, że główny wątek pozostaje otwarty i można by powiedzieć, że pozostawia się go pod wolną interpretację – choć osobiście uważam, że jest to nic więcej, jak lenistwo i brak pomysłu autora.
Ode mnie 5/10 i tylko ze względu na miejscowe przebłyski.
Dopiero teraz zwróciłem uwagę ale przeszłość Yuujiego przypomina mi historię Kiritsugu z Fate/Zero, tylko z większą dozą dramy. Zastanawiam się, czy przypadkiem ktoś tutaj nie zapożyczał czegoś na własne potrzeby ;p
Cieszę się, ze nie muszę już oglądać kliknij: ukryte Yuujiego w spódnicy. Zastanawiam się tylko, czy to dalej będzie taki jeden duży flashback, czy faktycznie fabuła może ruszy do przodu – zwłaszcza w kwestii jego siostry, wręcz nie mogę się doczekać ich ponownego spotkania( kliknij: ukryte zakładając, że jeszcze żyje ofc).
Liczba odcinków też jedna duża niewiadoma… ciekawe na ile to przytną po pierwszym specialu.
Re: 3 odcinek
Musisz wziąć pod uwagę fakt, że autorzy tworząc uniwersa w swoich głowach pomijają wiele istotnych kwestii albo świadomie lub nieświadomie opierają się na utartych schematach. Kwestia też tego co miało wyjść z tej serii – autor być może chciał coś „przeciętnego” w rzadziej używanym „settingu”(wampiry „na poważnie”) , a my(lub przynajmniej ja) próbujemy się doszukać czegoś nowatorskiego. O wiele łatwiej jest znając pierwowzór, czytając skrót plota człowiek się podnieca nie wiadomo jak kończąc z rozczarowaniem. Cóż, taki urok anime.
Wracając do tematu, kuszenie demona faktycznie było strasznie słabe i w ten sposób byłby chyba tylko w stanie „przejąć” kogoś w mocnej depresji co najwyżej… Co do bohaterki – archetyp wykorzystywany bardzo często, co prawda o wiele lepiej sprawuje się jako cyniczna panna z niewielką manią wyższości, niż cycata przyjaciółka z piskliwym głosem i majtkami na wierzchu ale ponownie – to nic nowego. No ale może nie o to chodzi :)
3 odcinek
Pojawia się tutaj kilka niepotrzebnych scen, od których sami autorzy z czasem zaczynają odchodzić i pozostali przy podtekstach, które średnio się wpasowały.
Charakterystyki postaci nieskomplikowane, zmodyfikowane nieco pod tułającą się pod nogami dramę i powiedzmy, że jakiś tam efekt to wywołało. Na dłuższą metę w zasadzie drażniła mnie tylko jedna postać i jego logika – mianowicie Reiji( kliknij: ukryte „jeśli zaadoptujesz mnie, to nie będę mógł ciebie poślubić” – czyli fakt, że była jego kuzynką był tutaj najmniej znaczący… kazirodztwo nie jest jakimś wielkim tematem tabu w anime ale czasami przydałaby się odrobina zdrowego rozsądku u postaci).
Graficznie wypada przeciętnie, miejscami nawet słabo – tła są niewyraźne, profile postaci wyglądają dziwnie i dzieciaki w tle są ledwo co zarysowane. Nawet jak na tamte lata nie jest to raczej nic porywającego.
Fabuła – mogłoby być całkiem nieźle ale wypada po prostu przeciętnie, ponownie przedstawia się historie z trudnym dzieciństwem/patologią, co przewijało się wszędzie multum razy. Wszystko to, co pokazywano podczas serii(a właściwie to bardziej od połowy) dążyło do końcówki i podsumowania, mogłoby to być trochę bardziej przemyślane i zgrabniej złożone do kupy.
Muszę powiedzieć, że mimo wszystko oglądało się całkiem nieźle – jeśli przymknąć oko na ten cały fanserwis i kilka innych pomniejszych kwestii, to można by zaliczyć do kategorii „czemu nie”, choć w obecnym zestawieniu niektórych może zwyczajnie zniesmaczyć i polecać coś takiego znajomym(czy komukolwiek innemu) byłoby raczej nie na miejscu. Obejrzeć można jak najbardziej ale we wszystkich trzech głównych kategoriach, tj. komedia/okruchy życia/romans bez problemu znajdzie się ciekawsze i lepiej zrealizowane pozycje.
O samej grze gdzieś tam przypadkiem słyszałem(jakiś następny twór Square‑enix, który prawdopodobnie nigdy nie zobaczy rynku zachodniego) i wygląda całkiem nieźle, ciężko spodziewać się czegoś pokroju Shingeki no Bahamut ale to raczej idzie w stronę serii, po której obejrzeniu będzie można całkowicie zapomnieć o animacji/grze itd. Jeśli miałoby to w jakikolwiek sposób zachęcić do gry, to niestety póki co nie spełnia swojego zadania.
Bohaterowie strasznie płytcy i przerysowani, kreska przeciętna a czasami nawet zalatuje kiczem(np. prowizoryczne zarysy), sama fabuła mogłaby być całkiem niezła ale obawiam się, że ograniczenie funduszy mocno się na niej odbije.
Z tą cenzurą, to podejrzewam, że chodzi tutaj najbardziej o godziny emisji albo o ogólną politykę studia(efekty są jakie są ale cóż poradzić), wydanie na dvd/br będzie bez „białych teł” i większość entuzjastów „wylewnych” panien na pewno również zaczeka na takową wersję, żeby… ekhm.. no właśnie, po coś tam.
3b – tzw. „useless clothes”, pobudzają wyobraźnię i jest to ostatnia granica pomiędzy kompletnym odsłonięciem ciała. Rodzaj fetyszu, z tego co mi wiadomo.
Na „koślawe i wielkie” jest ostatnio jakiś trend, zwłaszcza w doujinach i animacjach 18+; mnie osobiście degustuje ale widać sprzedaje się, skoro nadal pojawiają się następne.