Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Komentarze

Nikodemsky

  • Avatar
    Nikodemsky 27.06.2015 20:27
    Komentarz do recenzji "Yahari Ore no Seishun Love Come wa Machigatte Iru. Zoku"
    Czyli, że oficjalnie zapowiedziano domknięcie? Ponieważ na wiki nadal przy LN widnieje „ongoing”.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 27.06.2015 19:41
    Komentarz do recenzji "Yahari Ore no Seishun Love Come wa Machigatte Iru. Zoku"
    Było ciekawie, aczkolwiek nie na tyle ile bym chciał.

    Hachiman już nie sprawiał wrażenia „mocnej” persony, tylko zaczął się powoli w tym wszystkim gubić i kwestionować swoje postanowienia. Yukino mimo, że często pojawiała się w kadrze to z jakiegoś powodu sprawiała wrażenie postaci drugoplanowej. Poza tym zawsze jestem za wprowadzeniem nowych interesujących postaci, znów też jednak nie wiem, czy autor ma co do nich jakieś większe plany, czy to był po prostu jakiś dodatkowy epizod w planie.

    Pierwszy wątek był interesujący – dwa następne już niekoniecznie. Nadal oczywiście uważam, że była to jedna z lepszych pozycji sezonu, natomiast przy tak ograniczonej ilości odcinków wolałbym, aby niektóre wątki nie były ciągnięte na siłę i dalej nie pozostawali przy statusie quo ich całej relacji, momentami było to trochę męczące zwłaszcza, że sami nie wiedzieli czego do końca się spodziewali.

    Mam nadzieję, że pojawi się następny sezon za rok albo dwa i przejdą do „konkretów” – seria jest dobra ale przydałoby się jej porządne zamknięcie bez niedomówień.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 27.06.2015 18:33
    Komentarz do recenzji "Nisekoi:"
    Nie spodziewałem się, że powstanie drugi sezon no ale jest. Z ciekawości, czy reżyser poszedł po rozum do głowy obejrzałem. No więc… w pewnym sensie było nawet gorzej – przez 12 odcinków z głównego wątku było praktycznie tyle co nic, wszystko było zapełnione do granic możliwości materiałem, który można śmiało wcisnąć w jakiś specjal albo ovkę.

    Powiem szczerze – z całego obejrzanego materiału podobały mi się dwa odcinki:
    1. Pierwszy odcinek; bawił mnie z jakiegoś powodu i to właściwie zmotywowało do dalszego obejrzenia i dania drugiej szansy.
    2. Odcinek bodajże 10, poświęcony w większości przyjacielowi Raku.

    Przez całą sezon praktycznie nic się nie działo, relacje nie posunęły się naprzód i dołożyli jedynie potencjalny nabytek do haremu.

    Powinni dać sobie spokój, naprawdę albo przynajmniej zmienić studio/reżysera.

    To od samego początku powinno być shoujo z reverse­‑haremem, wtedy podejrzewam, że odniosłoby to jakiś sukces choćby wśród przedstawicielek płci pięknej.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 27.06.2015 15:19
    Komentarz do recenzji "Danna ga Nani o Itteiruka Wakaranai Ken 2 Sureme"
    Cóż… ciężko narzekać na serię, która tak krótko trwa. Wydaje mi się, że było zdecydowanie mniej humoru, następnie trochę późno obudzili się z wątkiem głównym. Poza tym bardzo podobnie do pierwszego sezonu, plus cenna informacja na temat rodzeństwa Pana Otaku z pierwszego planu.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 27.06.2015 03:40
    Komentarz do recenzji "Dungeon ni Deai o Motomeru no wa Machigatte Iru Darouka: Familia Myth"
    Jest to seria, która naprawdę pozytywnie zaskoczyła mnie w tym sezonie.

    Oglądając narzucają się pytania takie jak skąd w ogóle wzięła się ta wieża z potworami, kto i po co tam ją postawił itd. itd. Odpowiedzi na te pytania kliknij: ukryte , natomiast ignorując te kwestie da się naprawdę przy tym przyjemnie spędzić czas.

    Schematyczne i mimo to barwne postaci(choć sam Bell był trochę nazbyt uprzejmy), całkiem niezły koncept i można śmiało powiedzieć, że rzadko można trafić na tak dobrą realizację.

    Tak jak już wspomniałem wcześniej – tak wyglądałby prawdopodobnie jRPG w prawdziwym życiu, z tą niewielką różnicą, że dodajemy opcję permadeath ;p

    Jeśli miałbym się czepiać, to mógłbym powiedzieć, że tytuł jest mylący i słabo pasuje do charakteru serii.

    Mam nadzieję, że pojawią się następne sezony i ode mnie mocne 7/10. Warto obejrzeć.
  • Avatar
    Nikodemsky 22.06.2015 21:32
    Komentarz do recenzji "High School DxD BorN"
    „Zbieranie” do haremu było całkiem przyjemne ale w pewnym momencie zaczęli się skupiać na poszukiwaniu wyimaginowanych wrogów i na tym się zawiesili. Jest to coś, co występuje praktycznie w większości przygodówek(wyszukiwanie wrogów ofc) i oglądanie tego po raz enty jest zwyczajnie nudne… nawet jeśli w tle pojawiają się dobrze zarysowane „dwa duże argumenty”.

    Solidną serią bym raczej DxD nie nazwał ale przyznam, że potrafiła zaspokoić moją żądzę haremu/ecchi i to wystarczało. Przynajmniej do czasu.

    Akurat fabuła imho ma tutaj mniejsze znaczenie ale twórcy nie mają za bardzo pomysłu jak to dalej ciekawie pociągnąć. No ale wersje uncensored na DVD/BR się sprzedadzą, więc jak mniemam nie ma problemu ;p
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 22.06.2015 17:42
    Komentarz do recenzji "High School DxD BorN"
    Najnowsza część DxD, czyli poszukiwań demonicznych posiadaczek ogromnych piersi ciąg dalszy. Ewentualnie loli, czy trapów, żeby fanserwis był complete.

    W zasadzie nie mam pojęcia czym to się różni od całej reszty sezonów dxd – sprawia to wrażenie jednego wielkiego fillera. W ten sposób mogliby właściwie kontynuować serię w nieskończoność, czyli „znajdźmy wroga, niech nam skopie tyłek, potem my mu skopiemy tyłek i przy okazji znajdźmy nowy nabytek do haremu”.

    Początki były całkiem niezłe jak na haremówkę­‑ecchi ale im dalej, tym mniej przyjemności sprawia oglądanie. Jest to jedna z tych serii, przy których bardzo często się zastanawiam dlaczego ją nadal oglądam -_-'

    Z tego wszystkiego najlepsza była zapowiedź:
    [link]
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 22.06.2015 07:07
    Komentarz do recenzji "Grisaia no Rakuen"
    Miałem większy respekt do tej serii jeszcze przed obejrzeniem Meikyuu/Rakuen – pojawiło się zbyt wiele wręcz absurdalnych sytuacji oraz zastosowano masę antyklimatycznych zagrań, dalej nie wiem po co. Było tego zbyt dużo, żeby po prostu przymknąć oko.

    Całość jest podzielona na dalszą część przeszłości Yuujiego i następnie progres fabuły, nawet przy 10 odcinkach potrafi się wydłużyć.

    Seria zdaje się być w końcu zamknięta(oby) i należałoby ją traktować jako dodatek dla fanów VN, tak jak wspomniał poniżej Norrc. Jako „samodzielny” tytuł raczej słabo wypada i potencjalny widz może się nieco rozczarować.

    Nie ma co się zbyt wiele rozpisywać, najistotniejsze kwestie zostały opisane w poprzednich członach serii, ode mnie Rakuen dostaje 5/10 i to tylko wyłącznie za utrzymany względny poziom kreski i zamknięcie całości bez większych niedomówień.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 20.06.2015 19:18
    Komentarz do recenzji "Owari no Seraph"
    W pewnym sensie poczułem ulgę po zakończeniu pierwszego sezonu.

    Sama idea jest całkiem niezła – wampiry są zazwyczaj są degradowane do poziomu czegoś trywialnego w japońskiej animacji, natomiast tutaj działają jako potężna, zorganizowana grupa. Sam wampir posiada nadludzką siłę, potrzebuje napić się krwi i dobrze przespać od czasu do czasu(trochę przegięta koncepcja), drewniane kołki, czosnek i prośba o wpuszczenie do domu odchodzą w zapomnienie. Dlaczego to wszystko jest tylko „niezłe” – nie mam pojęcia jak to wygląda w mandze(ponoć jest o niebo lepsza od adaptacji) ale generalnie jest to zlepek pomysłów z różnych innych powieści/filmów i po prostu schematów z anime ogółem.

    Lubię wampiry(a w zasadzie najbardziej uniwersum gry „wampir: maskarada”, jako iż jest najbardziej rozbudowane), post­‑apo, dobre walki i ciekawy motyw przewodni ale w tym przypadku wypada to co najwyżej średnio; może ewentualnie jestem w stanie dać plus za bardziej „dojrzały” wizerunek wampirów.

    Bohaterowie? Yu to postać typowa i oklepana do granic możliwości, zresztą pokusiłbym się o stwierdzenie tego samego w przypadku reszty jego drużyny. Wielu chwaliło Shinoę za jej cynizm i ogólne podejście – na podium może jej bym nie wystawił ale jako jedna z niewielu dostarczała rozrywki.

    Fabuła? Zapowiadało się ciekawie. Całość została obniżona do poziomu przeciętnej przygodówki/sensacji.

    Pokładałem duże nadzieje względem serii ale bardzo szybko została ona wręcz porwana schematycznością niektórych elementów.  kliknij: ukryte  była ostatecznym gwoździem do trumny.

    Od strony technicznej wypada przeciętnie – mroczny klimat jest całkiem niezły, zwłaszcza w miastach wampirów jednak graficznie nie wyróżnia się na tle innych serii oraz walki(których było dość sporo) nie były na tyle dynamiczne, na ile by się chciało.

    Seria miała swoje plusy ale jednocześnie miała bardzo wiele potknięć – dlatego nie jestem w stanie wystawić więcej, niż 5/10. Być może jako całość wypadnie to jakoś sensowniej po drugim sezonie, natomiast na chwilę obecną jest to po prostu następna przygodówka z wampirami jako motywem przewodnim.
  • Avatar
    Nikodemsky 20.06.2015 09:48
    Re: Rozczarowanie?
    Komentarz do recenzji "Ansatsu Kyoushitsu [2015]"
    No problem, przynajmniej nie postawię krzyżyka przy serii i przeczekam do drugiego sezonu – jeśli faktycznie całość jest troszkę bardziej rozbudowana i przemyślana, to może będę w stanie docenić żółtą ośmiornicę i jego podopiecznych.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 20.06.2015 02:28
    Rozczarowanie?
    Komentarz do recenzji "Ansatsu Kyoushitsu [2015]"
    Przez znaczną część serii nie miałem pojęcia jak się do niej odnieść – niby to trochę komedia, trochę przygodówka, trochę drama, trochę okruchy życia, trochę parodia i ma to jakoś mało spójną formę. Z jakiegoś dziwnego powodu mam wrażenie, jakbym obejrzał coś inspirowanego GTO.

    Pomysł niecodzienny na pewno – ale przez 22 odcinki dowiadujemy się tak naprawdę niczego, oprócz najmniej istotnych faktów. Nie wiem czy to niefortunne dobranie materiału, czy faktycznie również w oryginale jest podobnie, jednak czuję tutaj mocny niedosyt(nie w kwestii „chciałbym więcej”, tylko „o co chodzi”).

    Bohaterów było wielu i nie wiem czy wszyscy pokolei są warci opisywania, nie są to raczej charakterystyki zapadające na długo w pamięci. Ot co typowy schemat klasy w „japońskiej szkole oczami twórców anime”.

    Odnośnie ośmiornicy mam nawet własną teorię –  kliknij: ukryte .

    Warto zaznaczyć styl kreski – jest on wyraźny, wiele rzeczy zostało starannie rozrysowane. Gdybym miał jednak oglądać całość za jednym razem, to prawdopodobnie było by to dość męczące dla oka.

    W kwestiach realizmu/fizyki itd. jest mocno dyskusyjne, być może nawet absurdalne momentami – są to rzeczy, na które trzeba przymknąć oko.

    W podsumowaniu – spodziewałem się czegoś oryginalnego, niecodziennego i przyjemnego w odbiorze, z tego wszystkiego przeważał niecodzienny pomysł i okazjonalnie było to coś, na co faktycznie miałem ochotę. Należy zwrócić uwagę na fakt, iż historia nie jest tutaj zamknięta i nie wiadomo, czy aby na pewno pojawi się kontynuacja(jeżeli pozostawią to w takiej formie, to na pewno seria na tym ucierpi).

    Ode mnie 6/10, na więcej niestety nie zasłużyło.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 10.06.2015 04:19
    Komentarz do recenzji "Outbreak Company"
    Oglądało się całkiem przyjemnie pomimo faktu, że nie jest to ani nic oryginalnego, ani wybitnego w jakiejkolwiek kategorii. Oglądając należy przymrużyć oko na wiele kwestii – w tym również głównego bohatera, który podaje się za hikikomori, a bliżej mu do zwykłego neet'a.

    Jest to harem(ik) z klasycznym zestawieniem postaci, okazjonalnym fanserwisem i humorem, który powodował okazjonalnie uśmiech na twarzy(najbardziej komiczne wydawały się  kliknij: ukryte ). To wszystko w oprawie fantasy, co bądź jednak trywialnej – a szkoda.

    Koncept może i był całkiem ciekawy ale nie mogę tego nazwać nieoszlifowanym diamentem – zbyt wiele kwestii zostało potraktowane lekką ręką.

    Na zabicie czasu jak najbardziej ale nie jest to seria, która potrafiłaby zapaść w pamięć.

    Ode mnie podciągnięte pod 6/10.
  • Avatar
    Nikodemsky 9.06.2015 04:28
    Komentarz do recenzji "Kodomo no Jikan"
    O tym akurat nie miałem pojęcia. Oczywiście nadal ciężko mi patrzeć na całą „sytuację” przychylnym okiem ale w takim przypadku zmienia to postać rzeczy, przynajmniej od ich moralnego punktu widzenia. Podziękował za informację.
  • Avatar
    Nikodemsky 9.06.2015 03:01
    Re: kontrowersje
    Komentarz do recenzji "Kodomo no Jikan"
    Co do kazirodztwa, wiadomo jedynie, że byli kuzynami, a to nie musi oznaczać od razu rodzeństwa ciotecznego, tylko równie dobrze jakąś dziesiątą wodę po kisielu, która ma wspólnego praprzodka w trzecim pokoleniu…

    Możliwe, aczkolwiek nie określili się w tej kwestii. Wystarczyłoby powiedzieć, że była to jakaś bliska znajoma rodziców i byłoby po problemie ale wydaje mi się, że autorka specjalnie zrobiła to w taki, a nie inny sposób, być może miała w tym jakiś swój cel.

    Odnośnie 1) i 2) – masz rację, natomiast na tym seria tak naprawdę się opiera i bez tego ciężko powiedzieć, co by wyszło. Sam brak autorytetu można by jeszcze usprawiedliwić brakiem doświadczenia i słabym charakterem, choć tutaj mógłby się zwrócić do przełożonych, tak jak wspomniałaś wcześniej.

    Jeśli chodzi o samych bohaterów, to podejrzewam, że autorka w pewien sposób się inspirowała schematami charakterystyk z innych mang i „przerobiła” je na własne potrzeby. Znowu jest to jej(autorki) najbardziej rozpoznawalne dzieło, także ciężko się pewnie byłoby doszukiwać oryginalności w kategoriach postaci, czy ich realizmu. Znowu nie zmienia to faktu, że zachowania niektórych bohaterów były przynajmniej irytujące.

    Swoją drogą teraz dopiero spojrzałem i okazuje się, że autorka tworzyła tą konkretną mangę przez 8 lat(do 2013), aż strach pomyśleć, jak to się kończy ;p
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 5.06.2015 20:07
    Komentarz do recenzji "Ixion Saga: Dimension Transfer"
    Bywały naprawdę zabawne sceny, jednak również pojawiały się wręcz żenujące. Dużo nawiązań z różnych serii i gier, masa absurdalnych sytuacji, przeciętna fabuła i bohaterowie oraz niespełnione marzenia nastolatka­‑neet'a.

    Oglądało się całkiem nieźle, choć mam wrażenie, że 25 odcinków to było trochę za dużo. No i nadal nie rozumiem dlaczego wydzieranie się głównego bohatera jest uznawane jako zabawne, równie dobrze można byłoby zwrócić uwagę spokojnie z ironicznym tonem – być może wyszłoby nawet lepiej.

    Pierwsze dwa odcinki zdecydowanie najlepsze – dlatego najlepiej dojść do 4­‑5, żeby zobaczyć, czy spodoba się na dłuższą metę. Jako satyrę lub po prostu przeciętną przygodówkę z przymrużeniem oka można polecić.

    Ode mnie 6/10(gdybym mógł, to bym wystawił 5.5).
  • Avatar
    Nikodemsky 2.06.2015 01:00
    Komentarz do recenzji "Sekirei"
    Nie sądziłem, że po roku ktoś odpowie. Na szczęście spoglądając na zrzuty w recenzji od razu przypomniałem sobie cały zarys.

    Odpowiadając na zarzut – nie. W anime fabuła i postaci mają dla mnie pierwszeństwo, jeśli twórcy posilają się przy okazji fanserwisem, to nie widzę w tym problemu, niestety są też serie na nim się opierające i trzeba ten fakt przyjąć do świadomości. Byłoby niesprawiedliwe, gdybym mówił, że seria takowa była po 1­‑2 odcinkach, natomiast obejrzałem całość – Sekirei jest całkiem ok, znów też ciężko w tym przypadku mówić o oryginalności, czy bardzo dobrej jakości – bez znaczenia w której kategorii.

    Dwa – jeśli przeszkadzałby mi fanserwis(czego duże piersi są nieodzowną częścią w większości przypadków), to dawno przestałbym oglądać haremówki/ecchi – a te lubię, oczywiście nawet i one powinny utrzymać jakiś poziom. Piersi też lubię, żeby nie było :)
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 29.05.2015 03:26
    Komentarz do recenzji "Junketsu no Maria"
    Bardzo dobra seria „na raz” – niecodzienny pomysł, całkiem ciekawi bohaterowie pierwszo/drugoplanowi, realistycznie zaprezentowane walki pomiędzy żołnierzami, doza humoru i na koniec typowa, nieskomplikowana fabuła. No i przede wszystkim animacja japońska rzadko traktuje na poważnie o średniowiecznej europie – nie licząc samych czarownic i kilku dziwnych interpretacji otrzymujemy całkiem realny i interesujący obraz ukazanych realiów.

    Jest to ciekawa, zgrabnie poprowadzona i zamknięta przygodówka, którą warto obejrzeć.

    Ode mnie 7/10.
  • Avatar
    Nikodemsky 9.05.2015 15:49
    Komentarz do recenzji "Takamiya Nasuno Desu!"
    W takim układzie ma to jakiś sens; w momencie gdy pisałem komentarz, to nie było jeszcze tytułów powiązanych – więc uznałem, że jest to jakiś „pełnoprawny” tytuł. Podziękował, za uświadomienie.

    Dla mnie jest to zbyt chaotyczne i dlatego też podarowałem sobie. Ciekawe, że wspominasz o rowerach – Yowamushi Pedal zaliczył u mnie dropa ale to raczej nie ze względu na nadmiar rowerów, tylko charakter serii. W Uchuu Kyoudai np. bardzo często mówiło się o kosmosie, NASA itd. ale nie miałem z tym żadnego problemu :) Podsumowując, ta krótka seria po prostu do mnie nie przemawia, a na oryginał być może kiedyś spojrzę.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 23.04.2015 17:29
    Komentarz do recenzji "Koi Kaze"
    Zabrałem się za serię, ponieważ spodziewałem się czegoś poważniejszego – ciekawej historii, jakiejś puenty, ciekawych bohaterów, czy cokolwiek innego, jeśli już porusza się taki temat. Nie otrzymałem żadnego z powyższych…

    Historia jest mało interesująca – dotyka problematycznego tematu ale autor nie miał na to pomysłu, żeby podać to w strawnej formie. Z serii zupełnie nie da się nic wynieść – pokazuje ona „dlaczego nie możemy być razem?” w bardzo ślamazarny sposób, żadnych za i przeciw po prostu nieumiejętnie poprowadzony romans.

    Bohaterowie są płytcy do granic możliwości. 27­‑letni ułożony facet z pracą zakochuje się w młodej licealistce – ot co tak po prostu, zakochuje się od pierwszego wejrzenia – inne ładne licealistki nie istnieją… Ja tego nie kupuję, ludzie w tym wieku zazwyczaj są już w miarę ułożeni i wiedzą czego chcą od życia, poza tym nie rozładowują frustracji jak rozpieszczona 12­‑latka. Z jednej strony próbują przedstawić Koshiro jako dorosłego mężczyznę, z drugiej chwilę później niwelują ten cały efekt jego niedojrzałym zachowaniem. W przypadku jego siostry jeszcze jestem w stanie jakoś to zrozumieć –  kliknij: ukryte , ot co taki wiek, ok. Oczywiście nadal są to słabe podstawy i jest to jakaś dziwna nadinterpretacja. Ten cały kiczowaty efekt potęguje jeszcze beznadziejny montaż studia dźwiękowego i początkujący seiyu(przynajmniej w przypadku licealistek) – momentami można było odnieść wrażenie, jakoby wypowiadane kwestie były wręcz w tonie apatycznym.

    Oczywiście najlepsze jest w ogóle w tym wszystkim to, że pomimo  kliknij: ukryte . Nie jestem w stanie sobie wyobrazić scenariusza, w którym taka opcja byłaby możliwa – zwłaszcza, gdy cały  kliknij: ukryte  przeszedł w pokojowych stosunkach.

    Graficznie wypada słabo – proporcje twarzy często się zmieniały, w wielu scenach pomijano szczegóły, a tła były zarysowane z grubsza. Nawet jak na tamte lata wypada po prostu słabo.

    Seria niestety nie posiada żadnego poważniejszego lub atrakcyjnego punktu zaczepienia – próbuje traktować trudny problem na poważnie ale z pominięciem wielu istotnych kwestii i spłyca całość do poziomu słabego romansidła. Kazirodztwo spotyka się często w anime i mogę jak najbardziej obejrzeć(nie jestem za związkami kazirodczymi), jeśli jest to dobrze sprzedane ale tutaj jest to zwykłe widzimisie autora i nie ma w tym nic głębszego. Naprawdę warto sięgnąć po co innego – choćby po to, aby nie wynudzić się przy okazji irytując się przeciętną(miejscami naprawdę słabą) realizacją. Istotny jest również fakt, że główny wątek pozostaje otwarty i można by powiedzieć, że pozostawia się go pod wolną interpretację – choć osobiście uważam, że jest to nic więcej, jak lenistwo i brak pomysłu autora.

    Ode mnie 5/10 i tylko ze względu na miejscowe przebłyski.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 19.04.2015 20:41
    Komentarz do recenzji "Grisaia no Rakuen"
    Póki co nic specjalnego – ponownie historia z przeszłości Yuujiego, tym razem skupia się na czasie spędzonym z jego „mistrzynią”(a przynajmniej tego dotyczył pierwszy odcinek).

    Dopiero teraz zwróciłem uwagę ale przeszłość Yuujiego przypomina mi historię Kiritsugu z Fate/Zero, tylko z większą dozą dramy. Zastanawiam się, czy przypadkiem ktoś tutaj nie zapożyczał czegoś na własne potrzeby ;p

    Cieszę się, ze nie muszę już oglądać  kliknij: ukryte . Zastanawiam się tylko, czy to dalej będzie taki jeden duży flashback, czy faktycznie fabuła może ruszy do przodu – zwłaszcza w kwestii jego siostry, wręcz nie mogę się doczekać ich ponownego spotkania( kliknij: ukryte ).

    Liczba odcinków też jedna duża niewiadoma… ciekawe na ile to przytną po pierwszym specialu.
  • Avatar
    Nikodemsky 18.04.2015 20:38
    Re: 3 odcinek
    Komentarz do recenzji "Owari no Seraph"
    Avatar aż sobie musiałeś podmienić ;p

    Musisz wziąć pod uwagę fakt, że autorzy tworząc uniwersa w swoich głowach pomijają wiele istotnych kwestii albo świadomie lub nieświadomie opierają się na utartych schematach. Kwestia też tego co miało wyjść z tej serii – autor być może chciał coś „przeciętnego” w rzadziej używanym „settingu”(wampiry „na poważnie”) , a my(lub przynajmniej ja) próbujemy się doszukać czegoś nowatorskiego. O wiele łatwiej jest znając pierwowzór, czytając skrót plota człowiek się podnieca nie wiadomo jak kończąc z rozczarowaniem. Cóż, taki urok anime.

    Wracając do tematu, kuszenie demona faktycznie było strasznie słabe i w ten sposób byłby chyba tylko w stanie „przejąć” kogoś w mocnej depresji co najwyżej… Co do bohaterki – archetyp wykorzystywany bardzo często, co prawda o wiele lepiej sprawuje się jako cyniczna panna z niewielką manią wyższości, niż cycata przyjaciółka z piskliwym głosem i majtkami na wierzchu ale ponownie – to nic nowego. No ale może nie o to chodzi :)
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 18.04.2015 18:50
    3 odcinek
    Komentarz do recenzji "Owari no Seraph"
    Ehh a jednak zapowiada się cliché historia, powoli zaczynają zanikać wszelkie oznaki oryginalności z tej serii i prawdopodobnie zakończy się na tym, jak już ktoś wcześniej wspominał, czyli  kliknij: ukryte . Wszystko pomiędzy to zapewne będzie dojście do „mocy”, kilka poważniejszych walk z mocnymi przeciwnikami, trochę pseudo­‑komediowych scen i na koniec wielka bitwa ideałów… cóż, dobrze by było, jakbym się jednak mylił.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 16.04.2015 04:35
    Komentarz do recenzji "Kodomo no Jikan"
    Szczerze mówiąc po tych wszystkich plotkach na temat tej serii spodziewałem się czegoś o wiele bardziej bulwersującego – seria zahacza o kontrowersyjną tematykę ale nie jest to nic, przez co miałby ktoś w sobie budzić wojownika społecznej sprawiedliwości.

    Pojawia się tutaj kilka niepotrzebnych scen, od których sami autorzy z czasem zaczynają odchodzić i pozostali przy podtekstach, które średnio się wpasowały.

    Charakterystyki postaci nieskomplikowane, zmodyfikowane nieco pod tułającą się pod nogami dramę i powiedzmy, że jakiś tam efekt to wywołało. Na dłuższą metę w zasadzie drażniła mnie tylko jedna postać i jego logika – mianowicie Reiji( kliknij: ukryte ).

    Graficznie wypada przeciętnie, miejscami nawet słabo – tła są niewyraźne, profile postaci wyglądają dziwnie i dzieciaki w tle są ledwo co zarysowane. Nawet jak na tamte lata nie jest to raczej nic porywającego.

    Fabuła – mogłoby być całkiem nieźle ale wypada po prostu przeciętnie, ponownie przedstawia się historie z trudnym dzieciństwem/patologią, co przewijało się wszędzie multum razy. Wszystko to, co pokazywano podczas serii(a właściwie to bardziej od połowy) dążyło do końcówki i podsumowania, mogłoby to być trochę bardziej przemyślane i zgrabniej złożone do kupy.

    Muszę powiedzieć, że mimo wszystko oglądało się całkiem nieźle – jeśli przymknąć oko na ten cały fanserwis i kilka innych pomniejszych kwestii, to można by zaliczyć do kategorii „czemu nie”, choć w obecnym zestawieniu niektórych może zwyczajnie zniesmaczyć i polecać coś takiego znajomym(czy komukolwiek innemu) byłoby raczej nie na miejscu. Obejrzeć można jak najbardziej ale we wszystkich trzech głównych kategoriach, tj. komedia/okruchy życia/romans bez problemu znajdzie się ciekawsze i lepiej zrealizowane pozycje.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 14.04.2015 02:16
    Komentarz do recenzji "Gunslinger Stratos -The Animation-"
    Pomysł jest całkiem niezły i dałoby się zrobić z tego całkiem znośną przygodówkę ale realizacja tutaj kuleje pod bardzo wieloma względami i prawdopodobnie przez brak odpowiednich środków.

    O samej grze gdzieś tam przypadkiem słyszałem(jakiś następny twór Square­‑enix, który prawdopodobnie nigdy nie zobaczy rynku zachodniego) i wygląda całkiem nieźle, ciężko spodziewać się czegoś pokroju Shingeki no Bahamut ale to raczej idzie w stronę serii, po której obejrzeniu będzie można całkowicie zapomnieć o animacji/grze itd. Jeśli miałoby to w jakikolwiek sposób zachęcić do gry, to niestety póki co nie spełnia swojego zadania.

    Bohaterowie strasznie płytcy i przerysowani, kreska przeciętna a czasami nawet zalatuje kiczem(np. prowizoryczne zarysy), sama fabuła mogłaby być całkiem niezła ale obawiam się, że ograniczenie funduszy mocno się na niej odbije.
  • Avatar
    Nikodemsky 13.04.2015 19:08
    Komentarz do recenzji "Triage X"
    Teraz wyobraź sobie frustrację wszystkich fanów hentaiców, które nie zostały eksportowane na zachód :>

    Z tą cenzurą, to podejrzewam, że chodzi tutaj najbardziej o godziny emisji albo o ogólną politykę studia(efekty są jakie są ale cóż poradzić), wydanie na dvd/br będzie bez „białych teł” i większość entuzjastów „wylewnych” panien na pewno również zaczeka na takową wersję, żeby… ekhm.. no właśnie, po coś tam.

    3b – tzw. „useless clothes”, pobudzają wyobraźnię i jest to ostatnia granica pomiędzy kompletnym odsłonięciem ciała. Rodzaj fetyszu, z tego co mi wiadomo.

    Na „koślawe i wielkie” jest ostatnio jakiś trend, zwłaszcza w doujinach i animacjach 18+; mnie osobiście degustuje ale widać sprzedaje się, skoro nadal pojawiają się następne.