Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Komentarze

Nikodemsky

  • Avatar
    Nikodemsky 13.01.2018 22:34
    Komentarz do recenzji "Death March kara Hajimaru Isekai Kyousoukyoku"
    Isekai+harem+rpg to zazwyczaj bardzo podobne historie, Tate no Yuusha nie jest tutaj wyjątkiem ale może się pochwalić ciekawym protagonistą, dobrą kreską i  kliknij: ukryte .
  • Avatar
    Nikodemsky 13.01.2018 22:22
    Komentarz do recenzji "Death March kara Hajimaru Isekai Kyousoukyoku"
    [...]a nie jak w Isekai wa Smartphone, że bohater dostaję jakąś moc, bo tak pasowało scenarzystom…

    well… czy aby na pewno nie jest to podobna zasada? :) Gdyby miało być fair&square, to zaczynałby od zera na odpowiednim terenie „startowym”, a nie w miejscu, gdzie spawnują się moby na 50 poziomie :P Zresztą wiedza o mechanice gry dawałaby mu i tak niezłą przewagę. No ale to jest po prostu pewien schemat i zapewne wiele jego sukcesów będzie się opierać na tym, że jest nieziemsko wykoksany(ciekaw jestem czy będzie przydzielał w nieskończoność nowe skille).

  • Avatar
    A
    Nikodemsky 13.01.2018 15:13
    Komentarz do recenzji "Beatless"
    Już po trailerach można było wywnioskować jaki typ serii to będzie i wiele się nie zmieniło – typowa haremówka sci­‑fi z androidami w tle, ciapowatym, nadmiernie uczuciowym protagonistą i apatyczną służącą, która przypadkiem go uratowała i zaoferowała, żeby został jej właścicielem.

    W dużym skrócie – „bunt maszyn” w typowej oprawie anime.

    *Siostrzyczka z ADHD też jest.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 13.01.2018 04:02
    Komentarz do recenzji "Hakata Tonkotsu Ramens"
    Serię tego typu mogłyby wygrać charyzmatyczne postaci albo przynajmniej porządna fabuła – Hakata Tonkotsu Ramens niestety nie posiada żadnej z nich.

    Cała mordercza otoczka potraktowana lekką ręką, przez co „miasto morderców” traci swój czar.

    Jeszcze nie skreślam ale jest to mocny kandydat do szybkiego dropa.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 12.01.2018 22:29
    Komentarz do recenzji "Hakyuu Houshin Engi"
    Ehh i tak się kończy, kiedy coś trafia w ręce amatorów… podczas gdy klasyczna wersja nie była jakoś specjalnie ambitna, to była na pewno o wiele bardziej umiejętnie skomponowana.

    Tutaj natomiast mamy od samego początku chaos, wszystko dzieje się bardzo szybko i na siłę pcha się do przodu. Seria sprawia wrażenie, jakobym oglądał jakiś przeciętny, tasiemcowy shounen, do tego spartaczony przez scenarzystę.

    Nie podobało mi się właściwie wszystko poza kreską – ta jest całkiem niezła, choć nadal zbyt „kolorowa”; powinna być zdecydowanie bardziej stonowana.

    Pewnie obejrzę, żeby zobaczyć ile udało im się jeszcze napsuć ale już teraz czuję, że nie dorasta do pięt adaptacji sprzed prawie 20 lat.
  • Avatar
    Nikodemsky 12.01.2018 20:19
    Komentarz do recenzji "Death March kara Hajimaru Isekai Kyousoukyoku"
    Skrajnie podchodząc do tematu tak jak mówi Pan powyżej, natomiast są też fani tego settingu(m.in. ja) ale też przyznaję bez bicia, że LNek w tym stylu wyrosło jak grzybów po deszczu a ekranizacje są często słabsze od samej nowelki.

    Z tych lepszych osobiście czekam na Tate no Yuusha no Nariagari, którego ekranizacja jest już potwierdzona ale to tak już z offtopa.
  • Avatar
    Nikodemsky 12.01.2018 20:02
    Komentarz do recenzji "Violet Evergarden"
    Bardziej pasowałby termin steampunk, choć tak naprawdę nic oprócz samych lalek(robotów, androidów, kukieł – whatever) nie wskazywałoby na żaden z gatunków, z którego seria by czerpała.

    Klimat mocno przypomina powojenną europę.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 12.01.2018 19:56
    Komentarz do recenzji "Killing Bites"
    Boshe ale zawiało kiczem… pseudo­‑protagonista, który co najwyżej pasowałby jako rola drugo/trzecioplanowa, fabuła średnio trzymająca się kupy, postacie z charakterystykami pisanymi na kolanie i generalnie całość sprawia wrażenie tworu zrobionego nieco z przymusu.

    Zobaczę następne dwa­‑trzy odcinki ale stawiam raczej na bardzo słabą produkcję, nawet dość dynamiczne walki nie wynagradzają zbytnio całej reszty.
  • Avatar
    Nikodemsky 11.01.2018 20:25
    Komentarz do recenzji "Violet Evergarden"
    VE nie jest produkcją netflixową(lub robioną bezpośrednio na ich zlecenie), tego jestem pewien. Być może mają prawo na wyłączność emisji na zachodzie(i pewnie wiele bym się nie pomylił, Crunchy i Funi nie mają VE w ramówce), nie wnikałem.

    Mimo wszystko jednak fajnie, że streamują jedną z najbardziej wyczekiwanych adaptacji 2018. CR chyba dalej ma problemy z jakością i na pewno nie wyszłoby nikomu na dobre, jeśli oni mieliby wyłączność. Ciężko wypowiadać mi się na temat Funi, bo mają zablokowany ruch z Polski ;f
  • Avatar
    Nikodemsky 11.01.2018 20:14
    Komentarz do recenzji "Violet Evergarden"
    Było to w odniesieniu do teaserów i trailerów – ludzie bali się, że wszystko było tylko ładne na PV­‑kach, a sama seria może wypaść gorzej.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 11.01.2018 18:31
    Komentarz do recenzji "Death March kara Hajimaru Isekai Kyousoukyoku"
    Zapewne nie jest wielkim zdziwieniem, że jest to bardzo podobne do Isekai wa Smartphone to Tomo ni – trochę inny wstęp ale zasada praktycznie taka sama, czyli przemiły Pan doskonały ląduje w świecie fantasy i dostaje ogromnego buffa oraz bardzo szybko zaczyna budować swój harem(nie, żebym miał pretensje, sam bym tak zrobił :D); różnicą jest w zasadzie tylko to, że w świecie do którego ląduje panują zasady MMORPGa, który wcześniej współtworzył.

    Wstęp zdecydowanie dłuższy, niż się spodziewałem ale można prosto wywnioskować po pierwszym odcinku, że będzie to lekka haremówka na rozerwanie – z trochę większym budżetem, niż Isekai wa Smartphone, bo stać ich było na jakieś tam względne 3D.
  • Avatar
    Nikodemsky 11.01.2018 17:57
    Komentarz do recenzji "Violet Evergarden"
    Tylko że to jest zwykła licencja na emisję, nic poza tym – już kilka anime puścili w ten sposób(Nanatsu no Taizai, Tokyo Ghoul); w tym przypadku nie ma to raczej większego znaczenia, tego typu przesłanie bardziej pasowałoby przy Devilmanie, czy nadchodzącym B: The Beginning.

    Tak poza tym Netflix ma zaklepane emisję 30 różnych serii anime na 2018 rok, także raczej nie ma się czym zbytnio przejmować. Inwestują grubo w anime i raczej szybko nie odpadną.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 11.01.2018 05:20
    Komentarz do recenzji "Violet Evergarden"
    Piękne… wiele produkcji mogłoby czerpać garściami z VE.

    Kreska pozostaje na bardzo wysokim poziomie, oprawa muzyczna również doskonale komponuje się z tym(słychać zaangażowaną orkiestrę), co się dzieje na ekranie oraz seiyu też dali z siebie bardzo wiele. Zwrócono uwagę na bardzo wiele szczegółów(takie choćby jak zbierający się kurz na butach, czy różne kolory siodełek na motorowerach – to oczywiście tylko losowe przykłady), zresztą po rzucanych kadrach w czasie seansu doskonale to widać.

    Nie wiem, jak będą wyglądać dalsze odcinki(a ma być ich ponoć 14 – informacja niepotwierdzona) ale póki co wygląda to na realizację stworzoną z pasją i nieograniczaną niskim/średnim budżetem, co jest naprawdę rzadkością.

    Jeśli chodzi o postacie – więcej na razie pojawiło się tych pobocznych i ciężko mówić coś więcej, choć nie sprawiają wrażenia „sztucznych”, każdy ma z nich swój charakter, nawet przypadkowy klient poczty. Natomiast sama Violet cechuje się bardzo prostym myśleniem typu „wykonuję rozkazy, a jeśli nie jestem w stanie, to nadaję się do wyrzucenia”; początkowo zapewne może się wydać postawą irytującą ale podejrzewam, że uczy się ona dopiero ludzkich odczuć i pewnego taktu w dialogu, na wojnie ich nie potrzebowała(no i mówimy tutaj w końcu o sztucznym człowieku).

    Co tu więcej mówić – nie ma naprawdę co się dużo zastanawiać nad oglądaniem, tylko od razu sięgać po VE, jeśli jest taka możliwość; dawno nie było tak atrakcyjnej wizualnie i dźwiękowo adaptacji okruch życia w wersji TV. Czekam na więcej.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 10.01.2018 19:44
    Komentarz do recenzji "Koi wa Ameagari no You ni"
    Dziwna kreska, trudno się przyzwyczaić. Z jednej strony występują bardzo przeciętne postacie drugo i trzecioplanowe, z drugiej strony mamy błyszczącą się Akirę lub bardzo „naturalną” Harukę… niewygodny kontrast(zwłaszcza żabie usta koleżanki z pracy Akiry).

    Menadżera podkłada mój ulubiony seiyu i zazwyczaj dostaje fajne role albo przynajmniej jego głos dobrze się komponuje z postacią ale tutaj jakoś go nie czuję; da się do niego przyzwyczaić, jednak brzmi nienaturalnie.

    Bardzo podobało mi się  kliknij: ukryte . Takie lekkie gagi można docenić.

    Tak poza tym zapowiada się na przeciętne okruchy życia, romansu na razie nie było zbyt wiele i jakoś mam wrażenie, że skończy się na statusie quo, choć wolałbym, aby było inaczej(nawet patrząc pod kątem różnicy wieku – w końcu to romans, ponoć).
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 9.01.2018 18:26
    Komentarz do recenzji "Overlord II"
    Sporo informacji przerzucili na pierwszy odcinek ale zapewne skupią się na pojedynczych wątkach teraz. Zapowiada się naprawdę ciekawie(choć osobiście nie przepadam za jaszczuroczłekami).
  • Avatar
    Nikodemsky 9.01.2018 03:44
    Komentarz do recenzji "Karakai Jouzu no Takagi-san"
    Brzmi jak Tonari no Seki­‑kun.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 9.01.2018 03:02
    Komentarz do recenzji "Basilisk ~Ouka Ninpou Chou~"
    Więc tak jak się wszyscy spodziewali, jest to naciągane.

    Więc:
    1) Wstęp jest dość chaotyczny i średnio pomaga w zrozumieniu sytuacji.
    2) Oryginalny Basilisk(w sensie adaptacja anime) jak na tamte lata był naprawdę ładny, nie szczędzono na animacji i kreska trzymała jakość – tutaj natomiast oszczędza się na prostszych kadrach i nie raz krótki dialog jest zawarty w jakimś CG albo namalowanym z grubsza obrazie; jak rozumiem, zapewne miało to dać jakiś efekt klimatu i przy okazji zrobić głupa z widza(już drugi raz), że niby wszystko ok.
    3. Nie jestem specjalistą od broni palnej i zbrojeń w historii ale czy przypadkiem broń palna na współczesny typ pocisku to nie trochę za wcześnie jak na XVI wiek? Przekonany byłem, że jeden z młodziaków ładuje właśnie taki typ pocisków do swojego pistoletu. No i ani dosypuje prochu, ani nic w ten deseń.

    Jeśli przymknąć oko na to wszystko, to oglądało się całkiem nieźle, tylko w takim układzie zapewne wielu ludzi będzie miało do twórców pretensje. Cóż, skłamałbym mówiąc, że sam ich nie mam.

    Tak, czy siak czekam na dalsze odcinki do czasu, jak młodzi dorosną i ciekaw jestem w jaki sposób rodzeństwo zostanie ze sobą skłócone. A nóż będzie to całkiem oglądalne.
  • Avatar
    Nikodemsky 9.01.2018 02:35
    Komentarz do recenzji "Karakai Jouzu no Takagi-san"
    To akurat też wywnioskowałem po pierwszym odcinku i podejrzewam, że jeśli dziewczyna da mu się kiedyś skompromitować w jakikolwiek sposób, to tylko dlatego, że mu na to pozwoliła :)

    Nie mniej nie jest to ani irytujące, ani jakieś nietaktowne wodzenie za nos – wszystko trzyma się w pewnych granicach dobrego smaku i ogląda się to naprawdę fajnie. Przypominają mi parę Yuki i Jun z Tsurezure Children.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 8.01.2018 21:49
    Komentarz do recenzji "Ryuuou no Oshigoto!"
    Pewnie olałbym, gdyby nie fakt, że jest to lekko komediowe i protagonista bardzo szybko buduje swój harem(w tym 9­‑letnią yandere, eh…), no i przede wszystkim jest o wiele bardziej przystępne, niż inne serie „pseudo­‑sportowe”(czy nie wiem jak to inaczej nazwać).

    Kompletnie nie jarzę zasad Shogi ale samej gry tak naprawdę nie było wiele w pierwszym odcinku – sporo mówili na jej temat ale nie było to tak pasjonująco opisywane, jak np. quizy w Nana Maru San Batsu(z braku lepszego porównania, nie znam wielu serii sportowych).

    Sporą różnicą jest na pewno to, że protagonista nie zaczyna kompletnie od zera, jak to bywa w tego typu seriach – posiada on już spore umiejętności i tytuł Ryou(cokolwiek to znaczy) w świecie profesjonalnego Shogi, więc jest to też jakiś punkt zaczepienia.

    Póki co, zapowiada się całkiem fajny haremik.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 8.01.2018 18:31
    Komentarz do recenzji "Karakai Jouzu no Takagi-san"
    Nishikata jest tak słodko naiwny, że faktycznie jego reakcje są bezcenne :D

    Tak poza tym to całkiem przyjemna komedyjka, romansu o wiele mniej ale zapewne będzie mocniej zarysowany w późniejszych odcinkach. Oczywiście na pierwszy rzut oka rzucają się w oczy nieproporcjonalne głowy i wysokie czoła i do tego można by się przyczepić ale to jak rozumiem, ze względu na materiał źródłowy. Na swój dziwny sposób jest to urocze.

    Manga przyjęła się całkiem ciepło i anime zapowiada się również nieźle, tylko ponownie jest problem z tym, że jest to adaptacja dzieła nieskończonego. Oby tylko na reklamówce się nie skończyło.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 7.01.2018 22:40
    Komentarz do recenzji "Kokkoku"
    Pomysł naprawdę ciekawy i nawet historia zaczyna się w miarę interesująco, problemem natomiast jest dość przeciętna realizacja – seria zdecydowanie na niej traci. Czyżby brak doświadczenia ekipy?

    Ending jakiś taki nie w smak – dziwnie się czuje najpierw poznając przeciętną(młodą) kobietę najzwyklej szukającą pracy, a kilkanaście minut później bum! na wpół nagą bez powodu ;f

    Tak, czy siak chętnie zobaczę dalej, co przygotowali.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 7.01.2018 17:44
    Komentarz do recenzji "Gakuen Babysitters"
    Taka bardzo, bardzo lekka komedia i średnio przekonywujące okruchy życia. Zapewne znajdzie swoje grupy odbiorców ale dla przeciętnego widza to raczej nic specjalnego. Gagi można co najwyżej docenić za pomysł, ewentualnie pojawia się lekki uśmiech na twarzy, nic poza tym.

    Ja się raczej wynudziłem przy pierwszym odcinku – ten typ anime widocznie do mnie nie trafia.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 7.01.2018 02:10
    Komentarz do recenzji "Devilman: Crybaby"
    Świeżo po seansie zapewne miałbym o wiele więcej do powiedzenia – na chwilę obecną jednak po emocjach, które zdążyły już nieco opaść nadal jestem zachwycony.

    Pierwszy odcinek trochę mnie zdezorientował – miałem wrażenie, jakbym oglądał FLCL na kwasie. Od drugiego jednak zacząłem się szybko przyzwyczajać do animacji, całej dynamiki scen i w zasadzie mogłem się też już w końcu zacząć skupiać na fabule, zamiast na tym, co „próbuje” się dziać na ekranie.

    Przy trailerze trochę się obawiałem – ale zupełnie niepotrzebnie, jest to naprawdę kawał dobrego anime stworzonego z pasją.

    Nie ma tutaj całej tej cenzury i „grzeczności”, którą widujemy w normalnych seriach TV – jest golizna, seks, przemoc, krew, narkotyki – seria mocno się nimi podpiera ale sama wystarczająco wzbija na się na tyle, żeby nie były jedynym jej pozytywnym aspektem.

    Czuć połączony klimat klasycznego anime, z nowoczesną technologią sztuką i naprawdę fajnie się to komponuje – klasyka(tj. „stary” devilman) pojawia się tutaj jako smaczek dla widzów.

    Strasznie jarałem się też w zasadzie końcówką – bohaterowie pokazują swoje emocje i próbują zaznaczyć, że to co robili coś znaczy ale wszystko  kliknij: ukryte . No i zakończenie też może pozostawić u niektórych niesmak ale jest bardzo satysfakcjonujące i nie pozostawia niedosytu.

    Czytałem też gdzieniegdzie, że wersja różni się od oryginału ale zapaleni fani Devilmana twierdzą, że im to specjalnie nie przeszkadzało, bo realizacja i tak był naprawdę dobra.

    Warto też posłuchać cudnej wersji Devilman No Uta: [link], cud, miód i orzeszki!

    Całość łyknąłem na raz i serdecznie polecam. 9/10

    PS. Jeśli takie cuda będą wychodzić spod sztandaru Netflixa, to jestem jak najbardziej za i życzę im dalszych sukcesów.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 6.01.2018 01:13
    Komentarz do recenzji "Grancrest Senki"
    Nie jestem specjalnie zachwycony po pierwszym odcinku. Zapowiada się co najwyżej przeciętna przygodówka fantasy. Z jednej strony dobrze, że nie trzeba zawyżać swoich oczekiwań – z drugiej, przeciętnych fantasy jest naprawdę sporo i nie wiem, czy jest sens i dokładać następną do listy.

    Kreska niczego sobie, bohaterowie trochę bardziej „ogarnięci”, niż normalnie w tego typu seriach i antagoniści(póki co) słabi do bólu. Sceny walk przycięte i nie ma zbyt wielkiej dynamiki(zwłaszcza zapadł mi w pamięci kadr  kliknij: ukryte 

    Nie spisuję na straty ale też nie będę dopingował następnym odcinkom.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 29.12.2017 14:46
    Komentarz do recenzji "Just Because!"
    No cóż, jednak miałem rację. Jestem trochę rozczarowany ale cieszy mnie, że domknęli serię i dali nawet krótki after.

    Mimo wszystko jednak nie żałuję czasu spędzonego na Just Because! – jedna z przyjemniejszych serii sezonu ale zapewne też ze względu na brak większej konkurencji(jest jeszcze oczywiście Mahoutsukai no Yome – ale to zupełnie inny kaliber, więc nawet nie porównywałem).