x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Matsuoka grał strasznie nierówno, dziewczyny nie różniły się dostatecznie charakterystykami, technicznie bywało czasami lepiej, czasami o wiele gorzej; całość poprowadzona w bardzo mało ciekawy sposób(choć nadal trochę mniej chaotycznie niż adaptacja mangowa)... ostatecznie jest to po prostu średniawka sezonowa.
5/10.
Ważne też, że technicznie trzymało poziom od początku do końca.
7/10.
To teraz czekać na specjal w przyszłym tygodniu i drugi cour.
[link] – uwaga, kliknij: ukryte mechaspoiler
Re: 29 czerwca, ostatni odcinek
Zazdroszczę optymizmu :D
Nie mam pojęcia czy cokolwiek na tym etapie jest w stanie wyratować fabularnie serię.
Zastanawia mnie tylko w jaki magiczny sposób łaczą się uniwersa kliknij: ukryte Gridmana i Dynazenona.
Re: 6
[link] – podejrzewam, że mają zamiar upchnąć całą fabułę w tę adaptację czyniąc ją jednocześnie utworem zamkniętym ale ciężko powiedzieć na tym etapie ile jeszcze wątków, czy relacji na tym ucierpi :\
Trochę mi szkoda, że akurat to wycinają bo czekałem ale cóż…
Re: Kaifuku
Rozumiem, że można by się przyczepić do braku wyobraźni protaga ale każdy z antagonistów, który miał na pieńku z Keyargą kończył martwy, martwy po torturach lub jako jego osobiste zwierzątko(mówił co prawda, że się do nich przywiązuje ale to są sztucznie wykreowane persony, a nie prawdziwe charaktery tych dziewczyn).
Nie doszukiwałbym się takich rzeczy na ekranie, bo to też jest ograniczone swoimi prawami – Healera co prawda nie czytałem ale mogę zapewnić, że przykładowo taki Shield Hero ZNACZĄCO różni w pierwowzorze od tego, co zaadaptowano w bajce, czy nawet mandze. To w zasadzie tyczy się wszystkich historii tego typu i Healer nie jest tutaj wyjątkiem.
Kontrowersyjne ale z innych powodów. Poza tym stacje telewizyjne nie wiedziały do końca co reżyser zmajstrował, stąd też nawet kilka serwisów streamingowych wycofowało się z emitowania – po Healerze nikt nie pozostawiał złudzeń, stąd też bodajże 3 różne wersje samej adaptacji bajkowej.
Re: Kaifuku
Znaczy co, chciałbyś „snuff the animation”? to jest wystarczająco edgy na ekran, komitet produkcyjny musiał co drugi odcinek przestrzegać przed treścią. Brutalne gwałty z torturami, kanibalizm, bestialism, odurzanie, ludobójstwo… serio, czego byś więcej chciał? Zekranizowanie najbardziej chorych fantazji twórców hardkorowych doujin hentajów?
To, że w ogóle zostało zekranizowane i tak jest samo w sobie nieprawdopodobne. Wersja bez cenzury była wystarczająco wyobrazowana w kwestiach scen seksu.
Burdelsi nie mieli w sobie grama edgynessu, nie bardzo rozumiem skąd porównanie.
Re: Po 3 odcinkach
Jednym z powodów na pewno jest postać Sayu, która jest zrobiona w bajce prawie że perfekcyjnie. Jej chardesign pozwala docenić jak bardzo jest cute, seiyu podkłada dobrze postać i całość jej kreacji działa mocno na budowanie relacji, która jest podstawą dzieła.
ep2
Re: Po 2 odcinku
Mówią o tym na samym początku, spotkanie tych dwóch typów ostatecznie buduje i doprowadza gang do sytuacji, w której później realnie się mordują nawzajem przy najmniejszych dysputach.
Oczywiście to tylko teoria(bohaterów, nie moja) ale jesteśmy na początku historii, manga ma ponad 200 rozdziałów więc albo to nie takie proste albo impulsem było zupełnie co innego.
On się nie cofa do dnia wypadku, gdy wraca do przyszłości jest już „później”. Skakać może też 12 lat – nie może sobie dodawać ani odejmować od tego dni.
Efekt motyla albo mógł być na służbie ale to już moje spekulacje.
Bo prawda jest taka, że nasz protagonista nie jest zbyt bystry – on w ogóle nie potrafi wykorzystywać swojej wiedzy na korzyść, przynajmniej póki co.
Re: Czy to zemsta na samym sobie?
a główne tagi dodaje kto?
Nie bardzo wiem co masz na myśli.
__
Tak, czy siak ja się wyłączam z dyskusji, to już się robi mocny offtop i ma co raz mniej wspólnego z bajką.
Re: Drop
Kink lub zwyczajnie coś, co naturalnie sprawia przyjemność z oglądania, nie musi to się z niczym automatycznie łączyć.
Od tego są inne mangi, Nagatoro do tego nie dąży.
Nie porównujmy proszę tych dwóch tworów. Nagatoro ewidentnie się znęca nad protagonistą, Akutsu natomiast w większości co najwyżej lekko dokucza i ich relacja jest o niebo zdrowsza.
To nie jest trend, tylko nisza. Mang o faktycznym znęcaniu się jest NAPRAWDĘ niewiele, w praktyce można je policzyć na palcach jednej ręki.
Popularniejsze natomiast są typu „teasing” i tutaj chodzi o sposób, w który jest budowana relacja, reakcje bohaterów, pokazanie przystępności ludzi o skrajnych osobowościach, czy wyraźnie wyrabiający się wątek romantyczny. Dobrym przykładem mangi ze zdrową relacją tego typu jest Anjou‑san i ta wyraźnie od początku zaznacza, że skupia się również na romansie, a nie traktuje go jako dodatku.
Sam motyw wyewoluował zwyczajnie z relacji w połączeniu dwóch bohaterów, z niskim prawdopodobieństwem związania się w jakikolwiek sposób(tutaj akurat Takagi‑san jest wyjątkiem).
Może nie znęcanie ale dokuczanie dziewczynom znajdziesz praktycznie w każdej bajce, w której bohater odgrywa tzw. „alpha”.
Poza tym znęcanie się żeńskich bohaterek nad męskimi w takiej lub innej formie od dawna jest w japońskiej kulturze entertainment, to naprawdę nic nowego.
_______________
Zaznaczam, że nie jestem fanem Nagatoro, w gwoli ścisłości.
1. Bajka średniawo sprzedaję w.w. historię, czasami nawet słabo. Rzeczy tego typu potrzebują dobrej reżyserii, TR takową pochwalić się nie może.
2. kliknij: ukryte Braciszek bardzo szybko kupuje historię protaga. Nie lubię kiedy ludzie też zbyt długo się dąsają, czy potrzebują jakichś naprawdę przesadnie wielkich wydarzeń, czy impulsów żeby uwierzyć w dziwne historie ale to zdecydowanie normalne nie jest, a na pewno nie była to naturalna reakcja.
3. Chardesigny – sposób rysowania uszu jest już trochę dziwny w materiale źródłowym u kilku postaci(nie u wszystkich, zaznaczam) ale tutaj jest to nader wyróżnione. Momentami wygląda to wręcz karykaturalnie.
Podejrzewam, że pojawi się tutaj masa rzeczy, do których można będzie można się przyczepić ale nie mamy zbyt wielu tworów ze skokami w czasie(tj. zaadaptowanych do anime), więc odpowiednio obniżając oczekiwania może być to całkiem akceptowalny seans.
Re: Drop
kliknij: ukryte Niespecjalnie. Nagatoro nieco się zmienia i jest zdecydowanie mniej znęcania się i dokoczania, całość bardziej kieruje się w stronę romansu ale protag to nadal ciepła klucha, pomimo okazjonalnych prób pokazania zębów.
To jest typ romansu, w którym to co pokazywano w pierwszym odcinku jest tym, co się będzie wyrózniać. Jeśli ktoś liczy na diametralne zmiany, to się rozczaruje :P
Może jesteś w grupie docelowej i nawet o tym nie wiesz :D
Przez znakomitą część pierwszego odcinka jest wprowadzenie z perspektywy jednostki dowodzącej, tłumaczy się na jakiej zasadzie działa taktyka, sama bitwa i czym są „bezzałogowe drony”, którymi tak bardzo chwali się ich rząd. Pada tutaj masa niezrozumiałych dla widza terminologii, zagubić się można pomiędzy nazewnictwem łączników, rozwiązań taktycznych, czy zwyczajnie ksywkami dowódców plutonu. Wprowadzenie każe nam domyślać się bardzo wielu rzeczy. To byłby zapewne póki co największy z moich problemów.
Następnie jest CGI – jak na serię telewizyjną wygląda naprawdę nieźle, zwłaszcza w przypadku dronów.
Sceny bitew są dynamiczne i również dopieszczone masą efektów specjalnych utworzonych komputerowo – ale wygląda to naprawdę dobrze.
No i na koniec była krótka prezentacja samej jednostki 86, tutaj jak można się było spodziewać panuje atmosfera kliknij: ukryte „śmierć jest chlebem powszednim” ale poza tym pluton sprawia wrażenie bardzo zżytego ze sobą.
Zapowiada się na solidną serię – i na pewno o niebo ciekawszą niż Vivy, w kategorii akcji.
Całość jest bardzo przyjemna w odbiorze, Sayu jest bardzo słodka i pomimo tego co mówi o niej protag docenia, co się dla niej robi; sam mc zgrywa trochę tsundere ale jednocześnie stąpa twardo po ziemi i pomijając fakt, że trzyma obcą nastolatkę w domu próbuje coś zrobić z jej sytuacją.
Jeśli się zastanawiacie czy warto oglądać – nie jest to treściowo to samo, co np. Koi wa Ameagari no You ni(męskiego protaga wolę stamtąd ale Sayu jest o niebo lepsza od Akiry) ale to nadal bardzo przyjemny romans, gdzie drama nie jest głównym elementem zainteresowania i mamy okazję w widoczny sposób śledzić zmianę relacji, czy charakteru bohaterów.
Po pierwsze technicznie – o ile miało masę spektakularnych scen walk, o tyle druga część dodawała dla swoich większego impaktu i były zwyczajnie ładniejsze. Dwa – domykanie wątków w fejtach różnie się objawia, tutaj może nie do końca wszystko mi pasowało – ale to bardziej zarzut do materiału źródłowego.
Seiyu Sakury wylewała z siebie siódme poty przy tej roli w 3 części i robiło to wrażenie, zwłaszcza przy kliknij: ukryte dialogu z siostrą przed „ostateczną bitwą”. Nie mniej mam wrażenie, że w jej głosie słychać było przerwę w podkładaniu do anime – w końcu od czasu ślubu miała bardzo mało ról.
Jouji Nakata jak zwykle brzmiał zaczepiście :D Jak ja uwielbiam tego gościa. Głosem zawsze będę wolał Hiroakiego Hiratę ale sercem wolę Joujiego – on nawet jest cool irl :3
Dźwiękowo podkład muzyczny wydaje mi się, że mógłby być znacznie lepszy. Tylko w kilku miejscach brzmiał nieźle, reszta to typowo akcyjniakowe utwory, nie budujące żadnych większych emocji.
Poza tym wychodzi kilka ciekawszych rzeczy w relacjach i settingu, o których mówi koleżanka poniżej i tutaj chyba nie ma sensu powielać :>
Ostatecznie jest to zasłużone, mocne 8/10. Lost butterfly było dla mnie mocną 9‑tką.