x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Re: Dobra reklama
Osobiście widziałbym to jako adaptację powieści w formie pamiętnika, ciągniętej tak naprawdę przez stulecia i będąca tragiczną opowieścią upadku ludzkości.
Brakuje mi tutaj trochę bardziej rozbudowanych charakterystyk postaci drugoplanowych, czy określeniem czym ta historia tak naprawdę jest – adaptacja anime obejmuje trzy pierwsze tomy LNki i ponoć pominięte jest trochę materiału. Nie znamy też kontynuacji historii, która imho w tym przypadku byłaby kluczowa.
Sporo tutaj elementów różnych gatunków, choć zdecydowanie przeważają okruchy życia i dramat.
Od strony technicznej bywa różnie – faktyczni ludzie są zarysowani całkiem szczegółowo, Leprekony są zdecydowanie zbyt słodkie i autor niepotrzebnie położył nacisk na wciśnięcie do akcji zdecydowanie zbyt młodych dziewczyn. Zwierzoludzie są narysowani zbyt „luźno” z kilkoma wyjątkami – przez co ciężko wczuć się w atmosferę przejęcia przez nich świata(oglądając miasta ma się wrażenie, że bohaterowie podróżują po dzielnicach, w których na co dzień bywają ludzie, a nie ich „zwierzęce” odpowiedniki). Nie jest źle ale mogło być zdecydowanie lepiej.
Bohaterów z osobna nie ma co zbytnio opisywać – Willem to typowy, tragiczny bohater, który próbuje zawsze uratować wszystkich. Trollica była całkiem sympatyczna, natomiast charaktery dziewczyn to przerysowane schematy, które spotykało się nie raz w shounenach, czy dramach.
Zakończenie pozostawia pewien niesmak – podejrzewam, że winę należy zwalić na scenarzystę. Setting jest naprawdę niezły ale nie jest to potencjał, który udałoby się wycisnąć z historii tego typu.
Ode mnie 6/10 i prawdopodobnie za miesiąc lub dwa kompletnie zapomnę o tejże serii.
Re: Eromanga-sensei
Możliwe, że w LN zostało to przedstawione konkretnie i bezpośrednio – nie wiem, mnie na tyle temat nie interesuje, żeby sprawdzać pierwowzór, poza tym mówimy cały czas o adaptacji anime.
W pewnym momencie(nie pamiętam który odcinek) pojawił się kliknij: ukryte flashback, w którym to zobaczył ją pierwszy raz. Mówił coś bodajże o radości na widok nowego członka rodziny ale nie wiem, czy wspominał coś, że wtedy też się zakochał(lub też pokochał ją jako swoją nową siostrzyczkę). Nie wyglądał jednak na faceta z wypiekami na twarzy myślącego sobie „świeże mięso”.
Ponownie – ich relacje nie są normalne w moralnym pojęciu tego słowa ale „pedofilia” jest tutaj trochę zbyt mocnym terminem. Czepiam się tylko i wyłącznie określenia „przyklaskiwania pedofilowi” – z tym, że brat nie jest do końca normalny się zgodzę ale cała reszta to skrajne i niepotrzebne określenie czegoś, co po prostu nie jest prawdą w przypadku większości odbiorców(a przynajmniej tych przypadkowych). Jest to twórca Oreimo i niestety ciężko będzie od niego liczyć na coś bardziej oryginalnego(pisałem o tym w poprzednich komentarzach na bieżąco w czasie oglądania) – po prostu widocznie trafia w gusta fanom małych siostrzyczek(jakiekolwiek by nie były – choć najczęściej irytujące) i tylko dzięki temu doczekał się już aż dwóch adaptacji w tej samej tematyce. Jeśli nie doczeka się drugiego sezonu w takiej samej formie jak było to w przypadku Oreimo, to będzie jak najbardziej akceptowalne – niekoniecznie ciekawe, czy zachęcające ale „do przełknięcia”. No i myślę, że do obejrzenia bez bycia kojarzonym z osobą, która trzyma kciuki za „pedofila”.
Tj. Jeśli mówisz o Tomoe(dziewczynie ze sklepu z mangami/książkami).
Re: Eromanga-sensei
Wiele sytuacji, rozmów i reszta mogłaby sugerować, że relacje ich wkraczają na niebezpieczne tereny ale ograniczało się to zazwyczaj do rozmów o „zboczonych rzeczach”, czy okazjonalnym czerwienieniu się siostry, bo ona sama kliknij: ukryte nigdy nic wprost nie powiedziała. On jej kliknij: ukryte wyznał miłość ale też wyglądało to zgoła inaczej(w poniższym komentarzu możesz sprawdzić w spoilerze, jeśli masz ochotę).
Re: Eromanga-sensei
Scena dokładnie wyglądała dokładnie tak:
kliknij: ukryte 1. Masamune: Sagiri… Kocham cię!
2. <Sagiri się czerwieni>
3. Masamune: To była miłość od pierwszego wejrzenia.
4. <Na twarzy Sagiri pojawia się wyraźny uśmiech>
3. Masamune: Ale… Chcę być twoim dużym bratem.
4. <Twarz Sagiri obejmuje zdziwienie>
5. Masamune: Romans pomiędzy rodzeństwem nie wchodzi w grę.
6. Sagiri: Jakim cudem to się tak skończyło?
7. Masamune: Co masz na myśli?
8. Sagiri: Wcześniej, kiedy powiedziałam, że jestem w kimś zakochana…
9. Tak. To oznaczało, że nie możesz odpowiedzieć na moje uczucia? Rozumiem to!
10. <Sagiri zdaje się być kompletnie rozczarowana>
11. Masamune: Sagiri?
12. <Sagiri kładzie głośniki przed pokojem, trzaska drzwiami i podkręca regulator na max, po chwili wciąga powietrze i krzyczy>
13. GŁUPEK!
Kurtyna.
Jest to na pewno wyznanie miłości ale zaznacza wyraźnie, że romantyczne relacje nie wchodzą w grę. Sama Sagiri jest w nim zakochana i to jest pewne ale on do tego podchodzi bardziej racjonalnie. Jego fascynacja nie jest naturalna ale nie nazwałbym go „pedofilem”, bo wyglądałoby to zgoła inaczej. Osobiście widzę to(w sensie ich relację) jako bardzo skrajną formę fanserwisu dla fanów sisconu.
Zresztą i tak w ogóle pomijając cały plot, setting i resztę – chodzi mi tylko i wyłącznie o to, że oglądając serię tego typu i czerpiąc z niej jakąś przyjemność niekoniecznie trzeba poklaskiwać bohaterowi, który jest zwichnięty.
Szkoda się rozpisywać – ot co seria typu harem z twórcą słabych nowelek, co odcinek bohater rozbudowuje swój domowy haremik jednocześnie utrzymując potencjalnie niesmaczne(jednak nadal bezpieczne) relacje z młodszą, przyrodnią siostrą.
Graficznie stoi na dobrym poziomie, ogólnie techniczne wykonanie jest naprawdę niezłe i pod tym względem nie można się do niczego przyczepić – natomiast fabularnie seria jest praktycznie o niczym, ot co takie trochę jakby okruchy życia i „perypetie” rodzeństwa, które siedzi w konkretnej branży(i bohaterów drugoplanowych mocno z nią związanych), sporo gagów, które niekoniecznie muszą bawić przeciętnego widza.
Oceniam 6/10 ze względu na dobre wykonanie techniczne i całkiem dobrą pracę seiyu. Jeśli komuś miałbym polecić, to raczej osobom, które nie będą miały problemu z nienaturalnymi relacjami ludzi w anime – bo oprócz zboczonej siostry są też inne, trochę „zwichnięte” dziewczyny i generalnie charakter fanserwisowy skierowany do konkretnego odbiorcy(małe siostrzyczki, słodkie dziewczynki etc.). Dla mnie była to następna zapchajdziura – momentami trochę irytująca ale całkiem oglądalna, jeśli przymknąć oko na charaktery dziewczyn znajdujących się w niej.
Re: Eromanga-sensei
Nie będę bronił na siłę serii, bo to nie było nic specjalnego i tym bardziej nawet dla mnie to była zapchajdziura oraz niektóre sceny można wręcz odebrać jako zaloty pomiędzy rodzeństwem(bardzo słaba forma fanserwisu) ale warto daną serię/adaptację znać jednak porządnie, zanim się szufladkuje ją, czy jej odbiorców w ten sposób i nie chodzi tutaj już nawet o jej charakter ale o ogólnie przyjęte zasady netykiety, do której również powinni się stosować użytkownicy Tanuki.
Poza tym całość skończyła się nadal niewinnie, także nie ma podstaw do twierdzenia, że seria jest „chora”.
PS. Zbyt dużo się wydarzyło przez ostatnie 3 odcinki, żeby móc określać sytuację statusem quo.
Z czasem nawet udało mi się przyzwyczaić do całości ale brakowało mi tutaj jakiegoś przechylenia szali w którąś ze stron, przez większość czasu był to swojego rodzaju chaos, który może nie każdemu pasować.
Generalnie jest to seria niezła na rozluźnienie i raczej będzie problem z poleceniem konkretnemu odbiorcy – trzeba obejrzeć choćby jeden odcinek, żeby poczuć „szaleństwo” tej serii.
Na koniec mogę pochwalić za to, że jest ładnie domknięta, kreska trzyma swój poziom(stosowane jest wiele uproszczeń ale to jak mniemam było zamierzone) i nie czuję, żebym specjalnie marnował czas na jej oglądanie. Pokuszę się o stwierdzenie, że był to całkiem fajny eksperyment.
Ode mnie mocne 5/10.
Mam jednak wrażenie, że projekt ich nowszej gry jest jeszcze bardziej oklepany, niż pierwszy. Nie gustuję co prawda w VN ale nie brzmi to specjalnie zachęcająco. Nie chwytam się tej kwestii zbyt mocno, bo i tak bardzo rajcuje mnie cały proces i „perypetie” bohaterów.
Swoją drogą ostatni odcinek, to bardzo miły gest w stronę fanów – nie dość, że w końcu kliknij: ukryte Utaha była szczera, to jeszcze na koniec w zabawny sposób próbowali zburzyć czwartą ścianę(kuzynka miała przechlapane :D). W pewien sposób mam wrażenie, że jednak pomimo różnych grup, w których będą pracować to wszyscy będą nadal blisko siebie – i chyba dobrze, nadal potrafią pozytywnie zaskoczyć.
No i mam wrażenie, że na koniec historii serce Tomoyii zdobędzie kliknij: ukryte Megumi – zdziwiłbym się, gdyby było inaczej.
Ode mnie 8/10 za ten sezon. Jak najbardziej warto obejrzeć.
Koniec końców wyszło całkiem nieźle – przyjemny zapychacz czasu. Bohater, który ma zbyt wysokie mniemanie o sobie spotyka co raz to mocniejszych przeciwników, dość znany schemat aczkolwiek odpowiednio zastosowany jest jak najbardziej warty uwagi. Całkiem niezła kreska i seria sama w sobie nie pcha się przed szereg, oczywiście podobnie jak w innych tego typu pozostawia miejsce na więcej ale jest jak najbardziej domknięta bez jakichś większych niedopowiedzeń.
Ode mnie solidne 6/10.
Ode mnie 6/10.
Re: ep 10