x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Początkowo byłem przekonany, że będą chcieli zrobić przy tym nieco bardziej rozwinięty wątek romansu, jednak ukierunkowanie w niewielkie rozterki miłosne chyba wyszedł na lepsze, bo w przeciwnym wypadku czuję, że zrobiłoby się zbyt dramatycznie(w obecnym stanie utrzymał się odpowiedni balans). Fabuła jest też podzielona jakby na dwa człony, niektórzy wspominali, że powinna już zakończyć się na pierwszym – uważam, że byłaby to dobra opcja ale materiał z drugiego wcale nie był gorszy, choć już opierał się na czymś innym.
Doszukałem się również więcej odniesień do fantasy, niż w większości innych serii, które są określone w tej kategorii, co prawda wszystko w oprawce mmo i panujących tam zasad(choć gołym okiem widać, że jest to uniwersum mmo w zachodnim typie) ale też nie przynudzano regułkami panujących tam zasad(bardziej podstawy i dobrze, przy rozległym tłumaczeniu układów, stylu walki itd. stracono by zbyt wiele czasu). Brakowało mi właściwie tylko jakieś odpowiednie skategoryzowanie używanych ekwipunków – postacie na niskich poziomach wyglądały bardzo podobnie do tych na wysokich poziomach i ciężko było odczuć różnicę( kliknij: ukryte przykładowo w przypadku kazuto przy pierwszych 50 poziomach jak jeszcze był w SAO), nie było to jednak nic poważnie drażniącego.
Postaci również przypadły mi do gustu, charakteryzacja może nie była jakoś specjalnie skomplikowana ale w tej historii każdy miał swoje miejsce i nie mogę nic zarzucić.
Ode mnie 10/10 – było kilka pomniejszych szczegółów, do których mógłbym się przyczepić ale od dawna nie byłem w stanie znaleźć serii, przy której tak dobrze bym spędził czas, na pewno pozostanie mi w pamięci i będę kiedyś powrócę. Szukałem czegoś podobnego do Log Horizon i miałem nadzieję znaleźć coś w podobnym klimacie, co prawda LH jeszcze cały czas jest emitowany ale w tym momencie SOA wybrałbym z miejsca bez zastanowienia.
No i w tym roku kontynuacja, nie mogę się doczekać :)
Na 13 odcinków miałem trochę wrażenie, jakby zabrakło materiału na wątek główny, w większości to praca, życie w ciasnym mieszkaniu i codzienne problemy – nie żeby mi to przeszkadzało ale z tym pomysłem i odpowiednim scenariuszem można by spokojnie rozciągnąć serię na co najmniej 20 odcinków. W całej serii brakowało mi najbardziej porządnego rozwinięcia wątku głównego, historia mogłaby być całkiem interesująca, a tutaj pełni rolę drugoplanową i daje wrażenie, jakby nieco na to przymknięto oko.
Swoją drogą mimo, dziwię się, że seria nie jest otagowana jako ecchi, może nie ma jakichś perfidnych ujęć majtek itd. ale jest widocznych co najmniej kilka cech.
Serią śmiało można polecić miłośnikom komedii, pomysł jest całkiem oryginalny i obejrzenie na pewno nie będzie stratą czasu. Ode mnie za całość 7/10 – dałbym więcej ale brakowało mi lepszego rozwinięcia wątku głównego, jak już wspominałem wcześniej.
Oglądając całość miałem wrażenie jak na początku po prostu pomyślano „zróbmy chaos” a następnie chcieli z tego powyciągać różne wątki miłosne, być może moje założenie jest błędne ale tak to wyglądało.
Postaci dość schematyczne, w całej grupie można znaleźć charakterystykę, którą spotykało się wielokrotnie gdzie indziej, nie mniej jednak wyciągnęli to w miarę zgrabnie, z jednej strony dość przewidywalne, z drugiej byłem ciekaw zakończenia wątku Yamamoto, bo ona właśnie miała najwięcej adoratorów kliknij: ukryte (również spodobało mi się odejście od stereotypu często spotykanego w ecchi i szkolnych komediach, że przyjaźń z dzieciństwa z czasem musi przerodzić się w miłość – pomijając oczywiście Mamoru, choć też nie powiedziano od jak dawna był zakochany w Misaki).
Wątki ecchi raczej wydawały się zbędne, przy tylu różnych wątkach nie widziałem powodów, dla których potrzebne by tu były ujęcia majtek, czy nawiązania do dużych piersi.
Seria dość przyjemna i warta obejrzenia w wolnym czasie ale raczej na zasadzie „obejrzyj i zapomnij” – podejrzewam, że w tej kategorii znajdą się jakieś lepsze odpowiedniki. Ode mnie 6/10
Ucieszyło mnie bardzo to, jak do całego aspektu życia osób zamkniętych w sobie dołączono również po części problemy codzienne, czy sukcesywne podążanie wyznaczoną ścieżką w społeczności i nawet pomimo negatywnych założeń wcale nie musi kończyć się źle, bohaterów nie było zbyt wielu jednak przy podsumowaniu widać, że mimo nawarstwiających się przeciwności losu zawsze jest jakieś wyjście – przedstawienie było dość powierzchowne(mimo wszystko całość była utrzymana w „krzywym zwierciadle”, a nie w poważnym tonie), jednak można przyznać, że w większości trafne.
Można by również próbować przeanalizować sytuacje bohaterów i zachowania osób dotkniętych chorobą(powiedzmy…) Hikikomori ale wolałbym raczej przyjąć, że każdy może to odebrać na swój sposób.
Humor właściwie nie do końca w moim stylu, nie jest to nic co próbuje się wciskać widzowi na siłę, a bardziej tło satyry dla osób dostrzegających niekoniecznie istotne szczegóły – pomniejsze sytuacje, czy nawiązania, które powodowały lekki uśmiech, było również kilka sytuacji w których faktycznie się trochę pośmiałem, jednak nie traktuję tego jako schematu komediowego, a raczej po prostu humorystyczny smaczek gdzieś po boku, który można docenić.
Postacie były naprawdę interesujące i wyróżniające się, nie było tutaj słodkich dziewczynek ociekających lukrem, tylko ludzie z prawdziwymi problemami.
Misaki była naprawdę przyjemną dziewczyną, z pozoru trochę narzucającą się, jednak jej zachowania miały uzasadnienie i nie jakieś wymyślone na poczekaniu, tylko przemyślane i mocno związane z fabułą. Właściwie to chyba stała się jedną z moich ulubionych postaci żeńskich, jeżeli chodzi o anime i na pewno jest jak dla mnie warta zapamiętania.
Satou jest typem postaci, które raczej rzadko się spotyka w seriach, o ile w ogóle. Facet trochę chamski, egoistyczny i do tego z masą problemów natury osobistej, podatny na zdanie innych i do tego wszystkiego dochodzi jego problem Hikikomori. W kilku niewielkich aspektach mógłbym sam się odnieść do jego postaci w różnych momentach w życiu i być może dlatego czasami mnie drażnił, choć jego sposób na rozwiązywanie problemów był dość często mało przemyślany, czy nawet nielogiczny – tylko tutaj znowu nie jestem pewien, czy był on taki po prostu jako postać, czy wychodziło to z jego natury pustelnika
Co do samej grafiki ciężko mi się odnieść… postacie czasami były leniwo odrysowanymi kształtami – i wiem, że bywały sytuacje, że było to celowe ale w niektórych momentach odniosłem wrażenie, jakby ktoś się nie przyłożył… choć raczej miejsca i tła były dość wyraźne i cieszyły oko. Choć tutaj raczej nie dałbym 9/10, ponieważ nadal mi czegoś brakowało.
Przy muzyce było ok – w odpowiednich sytuacjach ballady(choć powtarzające się…) na gitarze, czy przy innych sytuacjach oprawa muzyczna tworząca odpowiednią atmosferę, w tym przypadku nie ma się do czego przyczepić, bo było naprawdę dobrze.
Generalnie jedna z tych serii, która wyróżnia się z tłumu, pojawiło się kilka pomniejszych schematów, które widziałem już gdzieś indziej, jednak jestem przekonany, iż nie chciano również robić z tego jednej wielkiej przygnębiającej historii, ponieważ nie byłoby miejsca na satyrę. Momentami nawet podświadomie zachęca do refleksji(osób, które mogą się choćby częściowo odnieść) i nie robi to w sposób narzucający się i raczej rzadko się spotykam z tym w anime. Powierzchowne ocenianie tej serii byłoby tutaj nie na miejscu i raczej niesprawiedliwe, sam wziąłem całość trochę do siebie i naprawdę cieszę się z czasu spędzonego przy NHK ni Youkoso! Ocena końcowa ode mnie to 9/10.
Ciężko zaliczyć to do jakichś standardowych kategorii ecchi, super mocy czy czegokolwiek innego(parodiowanie oklepanych schematów?) jednak w całości wyszło im to dość zgrabnie, choć sam humor niespecjalnie do mnie przemawiał.
Nie jest to anime, do którego miałbym ochotę powracać jednak nie żałuję czasu spędzonego na jego obejrzenie.
Rzadko widuje się anime, w którym grafika nie jest tylko po to, aby zastąpić braki w fabule – byłem przekonany początkowo, że wątek pracy może być na dłuższą metę nieco nudny, jednak na szczęście się myliłem – każdy tutaj miał swoje problemy mniejsze lub większe, każdy próbował dawać z siebie wszystko i z uśmiechem na twarzy, do tego każdy miał wyróżniający się charakter, czego często mi brakuje w anime.
Trochę humoru, przedstawienie stosunków między pracownikami, problemy osobiste(choć tutaj nie robiło się z tego powodu większych dramatów) i przede wszystkim wyobrazowanie atmosfery panującej w zajeździe(i pokazanie również ile wysiłku to kosztuje) – wszystko to składa się na całkiem dobry materiał który ma ręce i nogi.
Ode mnie ma mocne 8/10 za całość i polecam wszystkim, którzy mają ochotę na obejrzenie czegoś odmiennego i spokojnego.
Pod koniec właściwie wyglądało trochę, jakby zabrakło im trochę pomysłu na fabułę i było trochę mniej żartów ale materiał właściwie idealnie dobrany jak na 12 odcinków, przy większej ilości mogłoby być trochę przeciągane na siłę, a tak to wszystko zostało odpowiednio wyważone :) Cieszę się, że nie próbowali wciskać do tego żadnych dramatów, ani czego innego – tym sposobem pozytywnie i humorystycznie wyciągnięto najważniejsze atuty dla serii od początku do końca.
Seria przede wszystkim dla osób lubujących w komediach ecchi, bo inni spodziewający się typowej komedii romantycznej czy po prostu przeważającego wątku romansu mogą się zawieść(w tym drugim przypadku nawet bardzo). Sam na pewno będę miał ochotę kiedyś powrócić do Yamady i jej przyjaciół, ode mnie mocne 8/10 w kategorii komedii.
Początek mi się podobał – nieco bardziej poważny ton, brak rozterek sercowych i próby rozwiązania nieco ważniejszych(bynajmniej jak dla bohaterów) problemów. Następnie zaczyna się wkraczanie w dorosłe życie i tutaj zaczyna się trochę całość przeciągać, rozumiem również, że był to zabieg, aby nieco podnieść wiarygodność i wielkość dramatycznych momentów – dla mnie historia była momentami faktycznie smutna ale nic, co mogłoby wycisnąć łzy.
Tomoya zatracił swój oryginalny charakter kompletnie, co w ogóle mi się nie podobało – popadł w jakiś dziwny stereotyp „dorosłości” i zaczął robić się po prostu szarym człowiekiem z problemami. Nagisa jednak praktycznie wcale się nie zmieniła, nadal była delikatną dziewczyną „kawaii”, która ciągle miała tylko przepraszam i dziękuję na ustach. Związek tych dwóch postaci nie licząc szybkiego wkroczenia w dorosłe problemy był raczej mało interesujący. Dla odmiany jednak ciekawe było wyciągnięcie jakby przeszłości Misae, całość była trochę „nagła” ale skupienie się również na postaciach drugoplanowych może nieco bardziej wpłynąć pozytywnie na całość – choć szkoda, że ona sama miała raczej niewielki wpływ na sam przebieg wydarzeń(można chyba ją traktować jako „wątek poboczny”). Kyo, Kotomi, Ryo i Youhei praktycznie nie było później widać, ciekaw byłem trochę jak im poszło na wstępie do dorosłości, choć powiedzmy, że przy podsumowaniu pokazali się z dobrej strony.
Uważam jednak nadal, że całość powinna być nieco bardziej przemyślana pod względem dramatu – tutaj wygląda to troszkę, jak zaczerpnięcie z nieco starego pomysłu i nie ma miejsca na własną interpretację, ewentualnie na ustalenie sobie w wyobraźni innego zakończenia. Nie rozumiem również dlaczego dwa ostatnie odcinki są potraktowane jako część serii – bez problemu można by je zaliczyć do OVA.
Podsumowując jednak nie było wcale źle, pojawiały się momenty, których brakowało mi w oryginalnej serii, poza tym autorzy wyszli z inicjatywą kontynuowania historii, co raczej rzadko się zdarza i w tym przypadku było całkiem przyjemnie, cieszę się, że zamknąłem całą opowieść Clanada w całości. Żeby ocenić w skali liczbowej, to musiałbym podzielić serię na kategorie, całościowo określić w skali od 1 do 10 byłoby raczej niesprawiedliwie – serię na pewno mogę polecić na spokojne wieczory dla widza, który nie wymaga zbyt wiele od rozwinięcia lekkiej serii.
pierwsze co rzuca się w oczy, to specyficzna kreska – seria z 2005 roku ale styl jakby z końca lat 90tych, często też widać różne niedociągnięcia(czyżby pierwsza produkcja danego studia?), następny jest dźwięk – dubbing jest wstawiony jakoś „na sztywno”, głosy postaci nie wtapiają się w całość, przez to wszystko brzmi trochę nienaturalnie – po kilku odcinkach przestaje się na to zwracać uwagę, jednak nie wpływa pozytywnie w żaden sposób na serię… oprawa muzyczna też raczej kulała(w ogóle utwór puszczany w czasie „niezręcznych sytuacji” był w ogóle jakiś dziwny, pomijając fakt, że w ogóle nie pasował) w każdym razie pozostaje w tyle za wieloma innymi seriami w tej kwestii.
Pomijając jednak część techniczną, fabuła jest bardzo przeciętna – jest dość schematycznie, nie ma żadnych przewrotów akcji(mówię tutaj o przewrotach z kategorii „romansów”), wszystko jakby idzie łagodnie od początku do końca i jest dość przewidywalne – dziwie się, że rozciągnęli to aż na 26 odcinków. Sam się zastanawiam co mnie pociągnęło, aby obejrzeć całość. Ciężko również podciągnąć to pod komedię, nie przypominam sobie choćby jednego momentu, w którym choćbym się uśmiechnął. Kimi no Iru Machi – który jest ponoć drugim tworem tego samego autora jest o niebo lepszy, pomimo widocznych niedociągnięć(mówię o serii anime w obu przypadkach).
Bohaterowie są strasznie nieciekawi, przeciętni i nie posiadają zbyt wyraźnych charakterów kliknij: ukryte (przykładowo Honoka była okropnie nudna – nie mam nic do miłych i ładnych dziewczyn ale jako rywalka Suzuki powinna być o wiele bardziej interesująca), głównego bohatera oglądało się cały czas z jedną myślą – co on znowu głupiego zrobi, nie było to ani na zabawny sposób, ani „przypadkowo”, po prostu sprawiał wrażenie jakby mówił co mu ślina na język przyniesie. Suzuce jestem w stanie wybaczyć naturalne reakcje kliknij: ukryte (związane ze stratą bliskiej osoby) ale tak marudnej postaci to nie ogląda się również zbyt ciekawie… Chciałbym również coś napisać o postaciach drugoplanowych ale zwyczajnie nie jestem w stanie przypomnieć sobie czegoś, co by się wyróżniało – gdzieś tam po prostu sobie „byli” i również nie wyróżniali się w charakterystyce.
Wszystko to w sportowej otoczce, która nie była ani interesująca, ani konkretna, sportem się nie interesuję i raczej nie drażniło mnie to tak mocno ale na pewno znalazłoby się w tej kategorii coś ciekawszego(zarówno w romansie jak i po prostu sporcie).
Podsumowując – seria typowo dla dziewczyn, które wolą „lekkie” romanse, nie ma tutaj dramatów, ani większych powodów do koniecznego obejrzenia serii, bo wydaje mi się, że znalazłoby się coś ciekawszego. Po komentarzach byłem przekonany, że będzie tutaj interesująco, jednak ta seria nie potrafi do mnie dotrzeć – większość dla mnie była zbyt powierzchowna i raczej nie przyciągająca widza. Daję 5/10, chciałbym więcej ale nie potrafię się doszukać argumentów na punkt czy dwa więcej.
W tym przypadku jest nieco inaczej – pełnometrażówka ma odmienny klimat, nie ma ciągłego biegania w koło bez celu i rozwiązywania dziwnych spraw – tego właśnie brakowało mi w oryginale.
Żałuję trochę, że nie rozwinięto innych wątków kliknij: ukryte (uczuć Yuki, jako zwykłej dziewczyny, Koizumi i jego zainteresowanie Haruhi, czy nawet głębsza charakterystyka „alternatywnych” postaci), czasu było dużo, więc podejrzewam, że dałoby się jeszcze coś upchnąć ale i tak jestem zadowolony, choć też spodziewałem się innego końca.
Sam film w sobie jest ciekawy, jednak problematyczne jest oglądanie go bez obejrzenia poprzednich serii, czy dopiero po jakimś czasie od obejrzenia choćby pierwszego sezonu(jest bardzo wiele wzmianek ze starszych wydarzeń) – sam musiałem sobie przypominać niektóre fakty.
Generalnie jednak śmiało mogę polecić wszystkich, którzy przepadają za Haruhi Suzumiyą.
doskonała seria na rozluźnienie
Nienachalny humor(żarty i gagi wyglądają na przemyślane, micha mi się cieszyła praktycznie przy każdym odcinku), interesująca fabuła dotycząca marzeń i prób ich osiągnięcia, bardzo miła główna postać – facet zabawny, często mu się zdarzy walnąć jakąś gafę ale również czasami potrafi zabłysnąć, przy takiej charakterystyce trafia się naprawdę ciekawy i zabawny progres fabuły.
Również doskonale dobrana ścieżka dźwiękowa odpowiednio stonowana pod dane sytuacje, pierwszy raz od dawna nie jest to tylko „tło” a idealnie wkomponowana część serii.
Przyczepić można się tylko właściwie do kreski, momentami jest zrobiona naprawdę „na odwal”(ludzie w tle wyglądają bardziej jak kształt, a nie zarys postaci), jednak szczegółowość głównych postaci i najważniejszych miejsc jest jak najbardziej akceptowalna. Z czasem też zaczyna pojawiać się trochę więcej fillerów albo dłuższe przypomnienia z poprzednich odcinków, jednak nie trwają one zbyt długo.
Polecam każdemu, kto chciałby się nieco rozluźnić i jednocześnie obejrzeć coś o różnych bardziej realnych postaciach i ich marzeniach – nie ma tutaj co się zrażać główną tematyką kosmosu, ponieważ nikt tutaj nie zasypuje widza skomplikowaną terminologią, czy przydługimi opowieściami o astronautach, czy podróżach w kosmosie – jest to po prostu nieco bardziej widoczne tło z zaznaczeniem kwestii, które faktycznie mogą zachęcić widza, niezależnie od zainteresowań.
Seria na pewno niedoceniona i bardziej interesująca od wielu innych, które pojawiły się przez ostatnie 2‑3 lata.
Doskonała na odprężenie
Po pierwszych dwóch odcinkach byłem przekonany, że będzie to ciągła głupawka, z dwoma „poważnymi” postaciami w tle, na szczęście fabuła zaczęła po czasie też nabierać trochę na szybkości i nie żałuję, że oglądałem dalej… tak właściwie, to czymś zachęcała do każdego następnego odcinka.
Jeśli chodzi o postaci – kliknij: ukryte nie podobała mi się charakterystyka Taigi, sprawiała wrażenie rozpieszczonego dziecka i do tego zrobili z niej postać wyglądającą, jak dziewczyna z podstawówki… charakter z czasem jej się zmienił, choć w pewnym momencie miałem wrażenie, że jej ta cała przemiana była zbyt nagła. Ryuuji to schematyczna postać, miły chłopak, który próbuje pomóc wszystkim i do tego doskonale radzi sobie w obowiązkach domowych, o dziwo dobrym zabiegiem było tutaj danie mu twarzy „ojca chuligana”, bo gdyby zrobili z niego przystojnego rycerza w zbroi na koniu, to nie wiem, czy byłbym w stanie przeboleć jego postać. Postaci drugoplanowe miały też całkiem rozwinięte własne historie, co bardzo mi się podobało – zazwyczaj pomija się to na różne sposoby. Również dziewczyny ani chłopacy nie skrywali jakoś specjalnie swoich uczuć, czasami zdarzyło się im wybuchnąć, czy choćby mocno poirytować, co również mi się spodobało – bo wyglądało to na nieco bardziej naturalną reakcję, można by się uczepić kilku innych rzeczy w zachowaniach ale nie byłoby to nic, co mogłoby zrazić do dalszego oglądania.
Skłamałbym, gdybym powiedział, że fabuła była oryginalna, czy super zachwycająca – była ciekawa na swój sposób i idealna dla rozluźnienia, właściwie to bardzo przyjemna komedia szkolna z domieszką wątków miłosnych i polecam każdemu.
Oryginalny pomysł
Zauważyłem połączenie wielu różnych gatunków – od komedii szkolnej zaczynając na dramacie i okruchach życia kończąc, bywały momenty zabawne oraz bywały też takie, gdzie można by powiedzieć częściowo skłaniały do refleksji.
Fabuła jest rozwinięta całkiem przyzwoicie, z czasem właściwie seria staje się czymś całkiem innym i bardzo pozytywnie wpłynęło to na progres opowieści.
kliknij: ukryte Jedyne, czego naprawdę żałuję, to braku rozwinięcia historii głównych(i niektórych drugoplanowych, bardziej znaczących) postaci – historia Iwasawy była wytłumaczona i pociągnięta do końca, co bardzo mi się podobało, podobnie było z Yui, czy Otonashim, niestety w przypadku Yuri właściwie poza historią jej rodzeństwa jest niewiele, nie wyjaśniono w jaki sposób pojawiła zmarła, tyczy się to również kilku innych postaci. Wiem, że niedługo ma się pojawić manga wyjaśniająca w jaki sposób powstało ugrupowanie itd. ale istotniejsze kwestie mogłyby być zawarte już w samej serii. Trochę więcej dramatu nie zaszkodziłoby :)
Podsumowując nie żałuję powrotu do serii, ponieważ bardzo rzadko spotyka się pomysł odsunięty od ogólnoprzyjętych schematów i jeszcze w tak zgrabnym wykonaniu, gdzie właściwie wielu znajdzie tutaj coś dla siebie. Jednak nie należy spodziewać się też jakiegoś z góry ustalonego gatunku, jest to właściwie mieszanka komedii, dramatu, okruchów życia i kilku innych, w niewielkim stopniu, więc nie należy się tutaj nastawiać konkretnie albo na dramat albo na komedię. Z czystym sumieniem mogę jednak powiedzieć, że seria jest interesująca, bardzo dobrze wykorzystany czas na 13 odcinków(ciężko się nudzić, bo dzieje się dużo). daję 7.5/10.
Grafika – kreska bardzo wyraźna, momentami nawet bardzo szczegółowa, jednak na większych krajobrazach zwyczajnie „leniwa”. Jeśli chodzi o postaci, to faktycznie niektóre wyglądały, jakby były odrysowane od jednego wzoru, choć raczej nie raziło mnie to aż tak mocno w oczy, postaci miały dość wyraźne charaktery, więc raczej nie było mowy o „pomyleniu” jednej osoby z drugą. Mnie jako faceta strasznie drażniło stylowanie mężczyzn w anime na „kenów”(czyt. przystojnych rycerzy w lśniącej zbroi) – podejrzewam jednak, że to właśnie z tego względu, że jestem facetem :) Spośród dziewczyn Yuzuki mimo wszystko wyróżniała się pod względem urody, być może to moje wrażenie ale raczej poświęcono jej nieco więcej uwagi, co w sumie mnie cieszy. Podsumowując właściwie kreska lepsza od większości innych serii(jeśli mógłbym przyrównać przykładowo do innych dramatów).
Oprawa audio właściwie kulała, czasami ścieżka była odpowiednia pod nastrój, jednak znów innym razem czułem się zmieszany… Co jednak podobało mi się – głosy były podkładane były w należyty sposób, głosy dziewczyn nie były wysokie i cienkie, tak jakby miały to grać dziewczyny z podstawówki(tego właściwie bardzo często brakowało mi w seriach ecchi, których mam obejrzane dość dużo), jedyne co nie przypadło mi do gustu to akcent Haruto – rozumiem, że tutaj chodziło o podkreślenie jego pochodzenia z konkretnej części kraju i jestem w stanie zaakceptować sam fakt ale jego non‑stop zmieniającego się tonu głosu nie mogłem przełknąć…
Postaci – tutaj właściwie potrzebowałbym jakiegoś odniesienia do innego romansu, jednak nie mam(porównywanie do serii ecchi czy innych dramatów byłoby raczej nie do końca sprawiedliwe), wydawały mi się dość „wyraźne”, pomimo powielanych i oklepanych schematów typu „przyjaciele z dzieciństwa”, „dziewczyna, która u mnie mieszkała”, czy „nieodwzajemniona miłość”, nigdy wcześniej nie widziałem tego typu serii anime, jednak schematy postaci już widywałem wielokrotnie.
kliknij: ukryte Yuzuki – właściwie dziewczyna nonstop niezdecydowana, specjalnie przyjechała do hiroshimy dla chłopca, którego kocha(czy może dopiero później zrodziło się w niej uczucie?), jednak nagle postanawia od tak znikąd wyjechać z powrotem do Tokio, nigdzie w serii nie było dokładnie wyjaśnione dlaczego tak właściwie ona tam powróciła. Powracając związała się z poczucia obowiązku oddania przysługi, oszukując samą siebie w swoich uczuciach i zrywając również kontakt z Haruto, którego kochała całe życie, nie wspominając o następnych razach i spotkaniach, czy wodzeniach za nos(również choćby po śmierci Kyousuke, zamiast spróbować jakoś przejść przez tą tragedie razem, to po prostu zmyła Haruto) – nie potrafię znaleźć tutaj logicznego wytłumaczenia na te zachowania…
Haruto – prosty chłopak z wioski, który właściwie nie był postacią skomplikowaną, czy nawet interesującą, dziwna mania wyższości, temperament i chyba nie do końca ktoś, kogo można strawić przy pierwszym „spotkaniu”, odwagą wykazał się właściwie tylko raz, kiedy postanowił odbić dziewczynę od Kyousuke(zgodziłem się z wyrażeniem Asuki – że w każdej innej opcji poza „walką o dziewczyne” byłby po prostu na przegranej pozycji i straciłby obie osoby) i właściwie to chyba jedna z niewielu pozytywów, które udało mi się upatrzeć w tej postaci. Na pewno nie jest to protagonista nr 1
Mógłbym się również rozpisywać o postaciach drugoplanowych, chociaż poza tym, że każda z nich miała swój „dość wyraźny” charakter nie mógłbym zbyt wiele napisać.
Fabuła – tutaj nie mam znowu jak się odnieść… było wiele nielogicznych sytuacji, czy zachowań, które prowadziły do następnych „podsegmentów” spotkań głównych postaci i to właściwie napędzało całą serię przez większość czasu, ciężko powiedzieć, czy mi się podobało… nie jestem raczej fanem „niezręcznych sytuacji”, „problemów w miłości” itp. dlatego też pewnie wcześniej nie oglądałem żadnego typowego romansu anime. Jednak jeśli miałbym ocenić subiektywnie, to 6/10 – bardzo wiele dałoby się zrobić lepiej, bez większych niedomówień.
kliknij: ukryte Swoją drogą – tak po prawdzie cała historia mogłaby się zakończyć w jednym momencie, czyli kiedy Yuzuki miała ponownie pojechać do Tokio, jeśli by po prostu została, to byłby happy ending bez „ofiar pobocznych”, no ale nie byłoby wtedy materiału na dalszą historię. Następenie jest ciągłe wodzenie za nos – mimo, że seria właśnie w zarysie miała się na tym opierać(bynajmniej ja tak to widziałem), to widz już raczej miał wrażenie, że główne postacie są zwyczajnie niezdecydowane w swoich działaniach, oczywiści z Yuzuki na czele.
Podsumowując – seria raczej dla dziewczyn, które nie są zaznajomione głębiej w świecie romansu przy anime, zapewne znajdą tutaj coś dla siebie – trochę dramatu, trochę okruchów życia no i przede wszystkim wątek miłosny, wokół którego wszystko się kręci. Dla facetów raczej bym nie polecił – chyba, że faktycznie kogoś kręcą takie klimaty albo zwyczajnie ma ochotę popatrzeć na całkiem zgrabnie narysowane dziewczyny, ewentualnie obejrzeć 2‑3 odcinki na próbę, aby zobaczyć czy faktycznie komuś podpada dany klimat. Serię całościowo oceniam na około 6.5/10, byłoby zapewne niżej ale jest to właściwie pierwszy romans, który dał radę przeciągnąć mnie do końca bez większej nudy(a próbowałem już ze 2 razy na innych seriach).
Ocena oczywiście tyczy się samego anime, mangi nie czytałem i raczej czytać nie będę, bo podejrzewam, że to raczej coś dla dziewczyn, aniżeli chłopaków szukających interesujących historii.
Re: shuffle
shuffle
Spodziewałem się więcej...
Podobał mi się humor, zwłaszcza sceny związane ze szkolnym życiem głównego bohatera i Sunohary, natomiast później zaczęło się robić trochę schematycznie, jednak do końca pojawiały się różne gagi i zabawne sytuacje, które przyprawiały o uśmiech na twarzy, miałem jednak wrażenie, że w którymś momencie skończył się pomysł na komedię w Clannad i wyszło trochę średnio.
Jeśli chodzi o postaci, to Okazaki akurat miał bardzo ciekawy charakter i podobała mi się jego bezpośredniość(nawiązując do 2 pierwszych odcinków), później zaczął się mieszać i właściwie koniec końców wyszedł na postać, jak ktoś już wcześniej wspomniał – niekoniecznie wartą zapamiętania. Dziewczyny przesączone „kawaii”, aż momentami naprawdę człowiek miał dość… jedyna z poważniejszych postaci wydawała się Sakagami, choć też nadludzka siła i późniejsze „wciśnięcie w schemat” popsuło nieco jej wrażenie(choć jej historia wcale nie była taka zła). W całości było za dużo głupawki, co jakoś nie mogło mnie przekonać, do niektórych „dramatycznych” historii postaci(które później właściwie były też naciągane), być może gdyby postacie były bardziej „wyraźne”, a zamiast przeciągania niektórych niepotrzebnych motywów skupiono by się na porządnym zarysie przeszłości postaci, to mogłoby być inaczej.
Grafika, no cóż, kreska nie była tragiczna ale raczej do dobrej też nie należała, dość charakterystyczne wyróżnienie oczu też w pewien sposób nie dawało mi spokoju przez pierwsze kilka odcinków. Oprawa muzyczna – jako iż nie przepadam za większością openingów/endingów z anime, to nie chciałbym się tutaj wypowiadać zbyt szczegółowo, generalnie większość w klimacie wesołej komedii, choć ending to naprawdę był cios poniżej pasa…
Generalnie jest to całkiem lekka komedia szkolna, z masą dziewczyn, niezbyt skomplikowaną fabułą i „lekkimi” dramatami(choć też nie ma mowy o wyciskaniu łez) i poleciłbym raczej osobom, które wolą łatwe w odbiorze haremówki, jednak dla tych, którzy woleliby nieco więcej dramatu i powagi – prędzej chyba Air.
Ode mnie 6.5/10
Przede wszystkim nie pasowało mi humorystyczne podejście do kilku kwestii, oryginalny hellsing utrzymywał bardzo poważny ton i przez to był też bardziej klimatyczny.
Masa niepotrzebnych rozmów, wygłaszanie dziwnych kwestii i momentami nawet traciło się zainteresowanie… rozumiem, że tak właśnie miało to wyglądać ale nie jest to seria, do której powinno się wplatać tylko i wyłącznie nagminne pytania egzystencjalne…
Kreska bardzo dobra, przerwy pomiędzy odcinkami miały swój cel – i widać efekty, tutaj nie ma na co narzekać.
Podsumowując jednak, jeśli miałbym wracać do Hellsinga – to tylko do 13‑odcinkowej wersji telewizyjnej, do Ultimate niestety nie jestem aż tak przekonany…
Nieco przereklamowane
Po pierwszych kilku odcinkach nastawiłem się bardzo pozytywnie – powoli budowana historia, trochę okruchów życia, trochę dramatu, trochę humoru – jednak im dalej brnąłem, tym miałem większe wrażenie, że wszystko robi się bardzo „pospolite”, wydarzenia, które teoretycznie były istotne sprawiały wrażenie ciągniętych na siłę do końca z braku pomysłu. Części łączące się w całość nie miały większego znaczenia, próbowano utworzyć coś prostego w odbiorze a jednocześnie nieco bardziej skomplikowanego na dłuższą metę, jednak takie zabiegi niestety rzadko wychodzą na dobre…
Koniec końców niestety jestem rozczarowany, od połowy praktycznie „ciągnąłem” całość do końca dla kilku wątków, które również zostały rozwiązane w „mało istotny” sposób.
Oprawa audio – tragedia, niektóre utwory tworzyły klimat sprzeczny ze stanem rzeczywistym danej sytuacji, momentami nie miałem pojęcia jak odnieść się do niektórych wydarzeń.
Fabuła – z początku wydaje się być ciekawa, jednak z czasem wszystko jest po prostu ciągnięte na siłę, z braku pomysłu(a przynajmniej odniosłem takie wrażenie). Połączenie dramatu z komedią szkolną i czymś nieco bardziej skomplikowanym od nakładanych standardów tutaj niestety nie wyszło.
Grafika – bardzo „leniwa” kreska, praktycznie nie zwracano uwagi na szczegóły – szary przechodni, którzy mieli sprawiać wrażenie „społeczeństwa w tle” z czasem aż potrafiło nieco podrażnić cierpliwość widza.
Bohaterowie – powierzchowni, rozumiem, że specjalnie postaci zostały utworzone tak a nie inaczej dla prostego odbioru, więc czepiać się nie będę.
Lubię od czasu do czasu obejrzeć serie lekkie w odbiorze, aby odejść od „poważnej” rzeczywistości, super mocy czy innych rzeczy tego typu ale Durarara!! niestety nie spełniła moich oczekiwań, seria po prostu nie dla mnie :\