Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Komentarze

Nikodemsky

  • Avatar
    Nikodemsky 6.01.2014 14:26
    Komentarz do recenzji "Hataraku Maou-sama!"
    Luźne rozmowy dziewczyn o piersiach, ujęcia w przebieralniach, kilka podtekstów, raz czy dwa Mao chyba wylądował nawet na bohaterce jeśli dobrze pamiętam – oczywiście nie jest to typowe ecchi z masą nawiązań do seksu i ciągłym lądowaniem dziewczynom na klatce piersiowej, jak ma to miejsce w różnych komediach szkolnych, czy seriom zbudowanych na fanserwisie, nie mniej jednak posiada kilka cech. Mówiąc o tagu nie mówię o gatunku, tylko o pierwowzorach.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 6.01.2014 13:46
    Komentarz do recenzji "Sword Art Online"
    Jestem naprawdę zafascynowany tą serią, po tytule spodziewałem się czegoś lżejszego ale SOA właściwie dostarczył mi wszystkiego, co potrzebowałem od dramy w MMO, przede wszystkim nieco większego powagi w tego typu sytuacji(czego brakuje mi trochę w Log Horizon). Każdy obejrzany odcinek, to był naprawdę bardzo miło spędzony czas i cały czas ciągnęło mnie do przodu.

    Początkowo byłem przekonany, że będą chcieli zrobić przy tym nieco bardziej rozwinięty wątek romansu, jednak ukierunkowanie w niewielkie rozterki miłosne chyba wyszedł na lepsze, bo w przeciwnym wypadku czuję, że zrobiłoby się zbyt dramatycznie(w obecnym stanie utrzymał się odpowiedni balans). Fabuła jest też podzielona jakby na dwa człony, niektórzy wspominali, że powinna już zakończyć się na pierwszym – uważam, że byłaby to dobra opcja ale materiał z drugiego wcale nie był gorszy, choć już opierał się na czymś innym.

    Doszukałem się również więcej odniesień do fantasy, niż w większości innych serii, które są określone w tej kategorii, co prawda wszystko w oprawce mmo i panujących tam zasad(choć gołym okiem widać, że jest to uniwersum mmo w zachodnim typie) ale też nie przynudzano regułkami panujących tam zasad(bardziej podstawy i dobrze, przy rozległym tłumaczeniu układów, stylu walki itd. stracono by zbyt wiele czasu). Brakowało mi właściwie tylko jakieś odpowiednie skategoryzowanie używanych ekwipunków – postacie na niskich poziomach wyglądały bardzo podobnie do tych na wysokich poziomach i ciężko było odczuć różnicę( kliknij: ukryte ), nie było to jednak nic poważnie drażniącego.

    Postaci również przypadły mi do gustu, charakteryzacja może nie była jakoś specjalnie skomplikowana ale w tej historii każdy miał swoje miejsce i nie mogę nic zarzucić.

    Ode mnie 10/10 – było kilka pomniejszych szczegółów, do których mógłbym się przyczepić ale od dawna nie byłem w stanie znaleźć serii, przy której tak dobrze bym spędził czas, na pewno pozostanie mi w pamięci i będę kiedyś powrócę. Szukałem czegoś podobnego do Log Horizon i miałem nadzieję znaleźć coś w podobnym klimacie, co prawda LH jeszcze cały czas jest emitowany ale w tym momencie SOA wybrałbym z miejsca bez zastanowienia.

    No i w tym roku kontynuacja, nie mogę się doczekać :)
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 5.01.2014 17:54
    Komentarz do recenzji "Hataraku Maou-sama!"
    W większości to trafia się na władców demonów, aniołów itd. w realiach szkolnych, w tym przypadku są to osoby (teoretycznie)dorosłe, które zaczynają się martwić o właściwe utrzymanie, dach nad głową i rzeczy typu opłacanie rachunków – na pierwszy rzut wydaje się trochę absurdalne, jednak pomysł wyszedł całkiem zabawnie i jest na poziomie o wiele wyżej, niż akceptowalnym( kliknij: ukryte ). Szczerze mówiąc zdziwiłem się nawet, że udało im się połączyć dość poważny temat z całkiem udaną komedią.

    Na 13 odcinków miałem trochę wrażenie, jakby zabrakło materiału na wątek główny, w większości to praca, życie w ciasnym mieszkaniu i codzienne problemy – nie żeby mi to przeszkadzało ale z tym pomysłem i odpowiednim scenariuszem można by spokojnie rozciągnąć serię na co najmniej 20 odcinków. W całej serii brakowało mi najbardziej porządnego rozwinięcia wątku głównego, historia mogłaby być całkiem interesująca, a tutaj pełni rolę drugoplanową i daje wrażenie, jakby nieco na to przymknięto oko.

    Swoją drogą mimo, dziwię się, że seria nie jest otagowana jako ecchi, może nie ma jakichś perfidnych ujęć majtek itd. ale jest widocznych co najmniej kilka cech.

    Serią śmiało można polecić miłośnikom komedii, pomysł jest całkiem oryginalny i obejrzenie na pewno nie będzie stratą czasu. Ode mnie za całość 7/10 – dałbym więcej ale brakowało mi lepszego rozwinięcia wątku głównego, jak już wspominałem wcześniej.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 4.01.2014 11:56
    Komentarz do recenzji "Hatsukoi Limited"
    Jak już wcześniej wspomnieli inni seria jest dość przyjemna i lekka w odbiorze, typowy szkolny romans, tylko znów niestety mało oryginalny.

    Oglądając całość miałem wrażenie jak na początku po prostu pomyślano „zróbmy chaos” a następnie chcieli z tego powyciągać różne wątki miłosne, być może moje założenie jest błędne ale tak to wyglądało.

    Postaci dość schematyczne, w całej grupie można znaleźć charakterystykę, którą spotykało się wielokrotnie gdzie indziej, nie mniej jednak wyciągnęli to w miarę zgrabnie, z jednej strony dość przewidywalne, z drugiej byłem ciekaw zakończenia wątku Yamamoto, bo ona właśnie miała najwięcej adoratorów kliknij: ukryte .

    Wątki ecchi raczej wydawały się zbędne, przy tylu różnych wątkach nie widziałem powodów, dla których potrzebne by tu były ujęcia majtek, czy nawiązania do dużych piersi.

    Seria dość przyjemna i warta obejrzenia w wolnym czasie ale raczej na zasadzie „obejrzyj i zapomnij” – podejrzewam, że w tej kategorii znajdą się jakieś lepsze odpowiedniki. Ode mnie 6/10
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 3.01.2014 07:33
    Komentarz do recenzji "NHK ni Youkoso!"
    Po pierwszych dwóch­‑trzech odcinkach serię oceniałem dość powierzchownie, cała ta otoczka konspiracji była dla mnie dość irytująca, jednak dopiero później dałem radę spojrzeć na to pod innym kątem i dojść do wniosku, że taki właśnie wstęp musiał być. Mimo, że fabuła nie była ciągnięta jakimiś wielkimi zwrotami akcji nawet jak dla przewrotów w życiu Hikikomori, to oglądało się z zainteresowaniem do samego końca.

    Ucieszyło mnie bardzo to, jak do całego aspektu życia osób zamkniętych w sobie dołączono również po części problemy codzienne, czy sukcesywne podążanie wyznaczoną ścieżką w społeczności i nawet pomimo negatywnych założeń wcale nie musi kończyć się źle, bohaterów nie było zbyt wielu jednak przy podsumowaniu widać, że mimo nawarstwiających się przeciwności losu zawsze jest jakieś wyjście – przedstawienie było dość powierzchowne(mimo wszystko całość była utrzymana w „krzywym zwierciadle”, a nie w poważnym tonie), jednak można przyznać, że w większości trafne.

    Można by również próbować przeanalizować sytuacje bohaterów i zachowania osób dotkniętych chorobą(powiedzmy…) Hikikomori ale wolałbym raczej przyjąć, że każdy może to odebrać na swój sposób.

    Humor właściwie nie do końca w moim stylu, nie jest to nic co próbuje się wciskać widzowi na siłę, a bardziej tło satyry dla osób dostrzegających niekoniecznie istotne szczegóły – pomniejsze sytuacje, czy nawiązania, które powodowały lekki uśmiech, było również kilka sytuacji w których faktycznie się trochę pośmiałem, jednak nie traktuję tego jako schematu komediowego, a raczej po prostu humorystyczny smaczek gdzieś po boku, który można docenić.

    Postacie były naprawdę interesujące i wyróżniające się, nie było tutaj słodkich dziewczynek ociekających lukrem, tylko ludzie z prawdziwymi problemami.

    Misaki była naprawdę przyjemną dziewczyną, z pozoru trochę narzucającą się, jednak jej zachowania miały uzasadnienie i nie jakieś wymyślone na poczekaniu, tylko przemyślane i mocno związane z fabułą. Właściwie to chyba stała się jedną z moich ulubionych postaci żeńskich, jeżeli chodzi o anime i na pewno jest jak dla mnie warta zapamiętania.

    Satou jest typem postaci, które raczej rzadko się spotyka w seriach, o ile w ogóle. Facet trochę chamski, egoistyczny i do tego z masą problemów natury osobistej, podatny na zdanie innych i do tego wszystkiego dochodzi jego problem Hikikomori. W kilku niewielkich aspektach mógłbym sam się odnieść do jego postaci w różnych momentach w życiu i być może dlatego czasami mnie drażnił, choć jego sposób na rozwiązywanie problemów był dość często mało przemyślany, czy nawet nielogiczny – tylko tutaj znowu nie jestem pewien, czy był on taki po prostu jako postać, czy wychodziło to z jego natury pustelnika

    Co do samej grafiki ciężko mi się odnieść… postacie czasami były leniwo odrysowanymi kształtami – i wiem, że bywały sytuacje, że było to celowe ale w niektórych momentach odniosłem wrażenie, jakby ktoś się nie przyłożył… choć raczej miejsca i tła były dość wyraźne i cieszyły oko. Choć tutaj raczej nie dałbym 9/10, ponieważ nadal mi czegoś brakowało.

    Przy muzyce było ok – w odpowiednich sytuacjach ballady(choć powtarzające się…) na gitarze, czy przy innych sytuacjach oprawa muzyczna tworząca odpowiednią atmosferę, w tym przypadku nie ma się do czego przyczepić, bo było naprawdę dobrze.

    Generalnie jedna z tych serii, która wyróżnia się z tłumu, pojawiło się kilka pomniejszych schematów, które widziałem już gdzieś indziej, jednak jestem przekonany, iż nie chciano również robić z tego jednej wielkiej przygnębiającej historii, ponieważ nie byłoby miejsca na satyrę. Momentami nawet podświadomie zachęca do refleksji(osób, które mogą się choćby częściowo odnieść) i nie robi to w sposób narzucający się i raczej rzadko się spotykam z tym w anime. Powierzchowne ocenianie tej serii byłoby tutaj nie na miejscu i raczej niesprawiedliwe, sam wziąłem całość trochę do siebie i naprawdę cieszę się z czasu spędzonego przy NHK ni Youkoso! Ocena końcowa ode mnie to 9/10.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 1.01.2014 19:11
    Komentarz do recenzji "Kore wa Zombie Desuka? Of the Dead"
    Zastanawiałem się, czy drugi sezon jest bardziej absurdalny od pierwszego i ciężko w sumie powiedzieć, ponieważ pomimo tego, że już tak nie uciera się innych konceptów anime, to sama fabuła dalej jest zakręcona i dziwna… ale po pierwszej serii miło się oglądało taką niby „kontynuację”(choć tutaj zgadzam się z opisem recenzji, że za specjalnie to ona niczego nie kontynuuje). Wszystkim, którym podobał się pierwszy sezon można śmiało polecić.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 31.12.2013 17:50
    Komentarz do recenzji "Kore wa Zombie Desuka?"
    Chaotyczne, momentami naprawdę głupawe, bez składu i jakiejkolwiek logiki ale z jakiegoś powodu seria ciągnęła mnie do końca :)

    Ciężko zaliczyć to do jakichś standardowych kategorii ecchi, super mocy czy czegokolwiek innego(parodiowanie oklepanych schematów?) jednak w całości wyszło im to dość zgrabnie, choć sam humor niespecjalnie do mnie przemawiał.

    Nie jest to anime, do którego miałbym ochotę powracać jednak nie żałuję czasu spędzonego na jego obejrzenie.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 30.12.2013 23:15
    Komentarz do recenzji "Hanasaku Iroha"
    Bardzo „ciepła” i przyjemna seria – mimo, że przez większość czasu wszystko szło do przodu bardzo powoli i spokojnie, to bardzo przyjemnie się oglądało.

    Rzadko widuje się anime, w którym grafika nie jest tylko po to, aby zastąpić braki w fabule – byłem przekonany początkowo, że wątek pracy może być na dłuższą metę nieco nudny, jednak na szczęście się myliłem – każdy tutaj miał swoje problemy mniejsze lub większe, każdy próbował dawać z siebie wszystko i z uśmiechem na twarzy, do tego każdy miał wyróżniający się charakter, czego często mi brakuje w anime.

    Trochę humoru, przedstawienie stosunków między pracownikami, problemy osobiste(choć tutaj nie robiło się z tego powodu większych dramatów) i przede wszystkim wyobrazowanie atmosfery panującej w zajeździe(i pokazanie również ile wysiłku to kosztuje) – wszystko to składa się na całkiem dobry materiał który ma ręce i nogi.

    Ode mnie ma mocne 8/10 za całość i polecam wszystkim, którzy mają ochotę na obejrzenie czegoś odmiennego i spokojnego.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 28.12.2013 22:11
    Komentarz do recenzji "B Gata H Kei"
    Bardzo dawno tak się głupio nie chichotałem przy jakimś ecchi, bardzo dobre i przede wszystkim zabawne gagi z pomysłem, lekka i niewymagająca fabuła, całkiem dobra kreska(co raczej rzadko zdarza się w tego typu seriach) i ciekawie dobrane postaci :)

    Pod koniec właściwie wyglądało trochę, jakby zabrakło im trochę pomysłu na fabułę i było trochę mniej żartów ale materiał właściwie idealnie dobrany jak na 12 odcinków, przy większej ilości mogłoby być trochę przeciągane na siłę, a tak to wszystko zostało odpowiednio wyważone :) Cieszę się, że nie próbowali wciskać do tego żadnych dramatów, ani czego innego – tym sposobem pozytywnie i humorystycznie wyciągnięto najważniejsze atuty dla serii od początku do końca.

    Seria przede wszystkim dla osób lubujących w komediach ecchi, bo inni spodziewający się typowej komedii romantycznej czy po prostu przeważającego wątku romansu mogą się zawieść(w tym drugim przypadku nawet bardzo). Sam na pewno będę miał ochotę kiedyś powrócić do Yamady i jej przyjaciół, ode mnie mocne 8/10 w kategorii komedii.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 27.12.2013 17:26
    Komentarz do recenzji "Clannad After Story"
    Historia dość naciągnięta, właściwie całość można by zamknąć w niecałych 20 odcinkach, momentami trochę przynudzał.

    Początek mi się podobał – nieco bardziej poważny ton, brak rozterek sercowych i próby rozwiązania nieco ważniejszych(bynajmniej jak dla bohaterów) problemów. Następnie zaczyna się wkraczanie w dorosłe życie i tutaj zaczyna się trochę całość przeciągać, rozumiem również, że był to zabieg, aby nieco podnieść wiarygodność i wielkość dramatycznych momentów – dla mnie historia była momentami faktycznie smutna ale nic, co mogłoby wycisnąć łzy.

    Tomoya zatracił swój oryginalny charakter kompletnie, co w ogóle mi się nie podobało – popadł w jakiś dziwny stereotyp „dorosłości” i zaczął robić się po prostu szarym człowiekiem z problemami. Nagisa jednak praktycznie wcale się nie zmieniła, nadal była delikatną dziewczyną „kawaii”, która ciągle miała tylko przepraszam i dziękuję na ustach. Związek tych dwóch postaci nie licząc szybkiego wkroczenia w dorosłe problemy był raczej mało interesujący. Dla odmiany jednak ciekawe było wyciągnięcie jakby przeszłości Misae, całość była trochę „nagła” ale skupienie się również na postaciach drugoplanowych może nieco bardziej wpłynąć pozytywnie na całość – choć szkoda, że ona sama miała raczej niewielki wpływ na sam przebieg wydarzeń(można chyba ją traktować jako „wątek poboczny”). Kyo, Kotomi, Ryo i Youhei praktycznie nie było później widać, ciekaw byłem trochę jak im poszło na wstępie do dorosłości, choć powiedzmy, że przy podsumowaniu pokazali się z dobrej strony.

    Uważam jednak nadal, że całość powinna być nieco bardziej przemyślana pod względem dramatu – tutaj wygląda to troszkę, jak zaczerpnięcie z nieco starego pomysłu i nie ma miejsca na własną interpretację, ewentualnie na ustalenie sobie w wyobraźni innego zakończenia. Nie rozumiem również dlaczego dwa ostatnie odcinki są potraktowane jako część serii – bez problemu można by je zaliczyć do OVA.

    Podsumowując jednak nie było wcale źle, pojawiały się momenty, których brakowało mi w oryginalnej serii, poza tym autorzy wyszli z inicjatywą kontynuowania historii, co raczej rzadko się zdarza i w tym przypadku było całkiem przyjemnie, cieszę się, że zamknąłem całą opowieść Clanada w całości. Żeby ocenić w skali liczbowej, to musiałbym podzielić serię na kategorie, całościowo określić w skali od 1 do 10 byłoby raczej niesprawiedliwie – serię na pewno mogę polecić na spokojne wieczory dla widza, który nie wymaga zbyt wiele od rozwinięcia lekkiej serii.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 26.12.2013 04:32
    Komentarz do recenzji "Suzuka"
    Obejrzałem całe,

    pierwsze co rzuca się w oczy, to specyficzna kreska – seria z 2005 roku ale styl jakby z końca lat 90tych, często też widać różne niedociągnięcia(czyżby pierwsza produkcja danego studia?), następny jest dźwięk – dubbing jest wstawiony jakoś „na sztywno”, głosy postaci nie wtapiają się w całość, przez to wszystko brzmi trochę nienaturalnie – po kilku odcinkach przestaje się na to zwracać uwagę, jednak nie wpływa pozytywnie w żaden sposób na serię… oprawa muzyczna też raczej kulała(w ogóle utwór puszczany w czasie „niezręcznych sytuacji” był w ogóle jakiś dziwny, pomijając fakt, że w ogóle nie pasował) w każdym razie pozostaje w tyle za wieloma innymi seriami w tej kwestii.

    Pomijając jednak część techniczną, fabuła jest bardzo przeciętna – jest dość schematycznie, nie ma żadnych przewrotów akcji(mówię tutaj o przewrotach z kategorii „romansów”), wszystko jakby idzie łagodnie od początku do końca i jest dość przewidywalne – dziwie się, że rozciągnęli to aż na 26 odcinków. Sam się zastanawiam co mnie pociągnęło, aby obejrzeć całość. Ciężko również podciągnąć to pod komedię, nie przypominam sobie choćby jednego momentu, w którym choćbym się uśmiechnął. Kimi no Iru Machi – który jest ponoć drugim tworem tego samego autora jest o niebo lepszy, pomimo widocznych niedociągnięć(mówię o serii anime w obu przypadkach).

    Bohaterowie są strasznie nieciekawi, przeciętni i nie posiadają zbyt wyraźnych charakterów kliknij: ukryte , głównego bohatera oglądało się cały czas z jedną myślą – co on znowu głupiego zrobi, nie było to ani na zabawny sposób, ani „przypadkowo”, po prostu sprawiał wrażenie jakby mówił co mu ślina na język przyniesie. Suzuce jestem w stanie wybaczyć naturalne reakcje kliknij: ukryte  ale tak marudnej postaci to nie ogląda się również zbyt ciekawie… Chciałbym również coś napisać o postaciach drugoplanowych ale zwyczajnie nie jestem w stanie przypomnieć sobie czegoś, co by się wyróżniało – gdzieś tam po prostu sobie „byli” i również nie wyróżniali się w charakterystyce.

    Wszystko to w sportowej otoczce, która nie była ani interesująca, ani konkretna, sportem się nie interesuję i raczej nie drażniło mnie to tak mocno ale na pewno znalazłoby się w tej kategorii coś ciekawszego(zarówno w romansie jak i po prostu sporcie).

    Podsumowując – seria typowo dla dziewczyn, które wolą „lekkie” romanse, nie ma tutaj dramatów, ani większych powodów do koniecznego obejrzenia serii, bo wydaje mi się, że znalazłoby się coś ciekawszego. Po komentarzach byłem przekonany, że będzie tutaj interesująco, jednak ta seria nie potrafi do mnie dotrzeć – większość dla mnie była zbyt powierzchowna i raczej nie przyciągająca widza. Daję 5/10, chciałbym więcej ale nie potrafię się doszukać argumentów na punkt czy dwa więcej.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 23.12.2013 04:05
    Komentarz do recenzji "Suzumiya Haruhi no Shoushitsu"
    Więc pierwszą z serii oglądałem kilka lat temu, również nie zapamiętałem zbyt wielu szczegółów, ponieważ niespecjalnie spodobała mi się, ze względu na ciągłą „głupawkę”.

    W tym przypadku jest nieco inaczej – pełnometrażówka ma odmienny klimat, nie ma ciągłego biegania w koło bez celu i rozwiązywania dziwnych spraw – tego właśnie brakowało mi w oryginale.

    Żałuję trochę, że nie rozwinięto innych wątków kliknij: ukryte , czasu było dużo, więc podejrzewam, że dałoby się jeszcze coś upchnąć ale i tak jestem zadowolony, choć też spodziewałem się innego końca.

    Sam film w sobie jest ciekawy, jednak problematyczne jest oglądanie go bez obejrzenia poprzednich serii, czy dopiero po jakimś czasie od obejrzenia choćby pierwszego sezonu(jest bardzo wiele wzmianek ze starszych wydarzeń) – sam musiałem sobie przypominać niektóre fakty.

    Generalnie jednak śmiało mogę polecić wszystkich, którzy przepadają za Haruhi Suzumiyą.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 22.12.2013 05:26
    doskonała seria na rozluźnienie
    Komentarz do recenzji "Uchuu Kyoudai"
    Po dwóch dniach jestem już po 23 odcinkach serii i jestem naprawdę pozytywnie zaskoczony – mimo, że kompletnie nie interesuje się tematyką kosmosu, to Space Brothers cały czas mnie zachęca do dalszego oglądania. Jestem również pewien, że na pewno będę oglądał dalej, bo naprawdę się opłaca.

    Nienachalny humor(żarty i gagi wyglądają na przemyślane, micha mi się cieszyła praktycznie przy każdym odcinku), interesująca fabuła dotycząca marzeń i prób ich osiągnięcia, bardzo miła główna postać – facet zabawny, często mu się zdarzy walnąć jakąś gafę ale również czasami potrafi zabłysnąć, przy takiej charakterystyce trafia się naprawdę ciekawy i zabawny progres fabuły.

    Również doskonale dobrana ścieżka dźwiękowa odpowiednio stonowana pod dane sytuacje, pierwszy raz od dawna nie jest to tylko „tło” a idealnie wkomponowana część serii.

    Przyczepić można się tylko właściwie do kreski, momentami jest zrobiona naprawdę „na odwal”(ludzie w tle wyglądają bardziej jak kształt, a nie zarys postaci), jednak szczegółowość głównych postaci i najważniejszych miejsc jest jak najbardziej akceptowalna. Z czasem też zaczyna pojawiać się trochę więcej fillerów albo dłuższe przypomnienia z poprzednich odcinków, jednak nie trwają one zbyt długo.

    Polecam każdemu, kto chciałby się nieco rozluźnić i jednocześnie obejrzeć coś o różnych bardziej realnych postaciach i ich marzeniach – nie ma tutaj co się zrażać główną tematyką kosmosu, ponieważ nikt tutaj nie zasypuje widza skomplikowaną terminologią, czy przydługimi opowieściami o astronautach, czy podróżach w kosmosie – jest to po prostu nieco bardziej widoczne tło z zaznaczeniem kwestii, które faktycznie mogą zachęcić widza, niezależnie od zainteresowań.

    Seria na pewno niedoceniona i bardziej interesująca od wielu innych, które pojawiły się przez ostatnie 2­‑3 lata.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 20.12.2013 21:33
    Doskonała na odprężenie
    Komentarz do recenzji "Toradora!"
    Żałuję, że nie wiedziałem wcześniej o tej serii, jest bardzo dobra na odprężenie i nie ogłupia widza i nie wlepia na siłę słodkości, jak mają to w zwyczaju serie związane ze szkolnym życiem.

    Po pierwszych dwóch odcinkach byłem przekonany, że będzie to ciągła głupawka, z dwoma „poważnymi” postaciami w tle, na szczęście fabuła zaczęła po czasie też nabierać trochę na szybkości i nie żałuję, że oglądałem dalej… tak właściwie, to czymś zachęcała do każdego następnego odcinka.

    Jeśli chodzi o postaci –  kliknij: ukryte 

    Skłamałbym, gdybym powiedział, że fabuła była oryginalna, czy super zachwycająca – była ciekawa na swój sposób i idealna dla rozluźnienia, właściwie to bardzo przyjemna komedia szkolna z domieszką wątków miłosnych i polecam każdemu.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 18.12.2013 04:46
    Oryginalny pomysł
    Komentarz do recenzji "Angel Beats!"
    Do anime przekonałem się dopiero całkiem niedawno, jeszcze w 2010 roku po pojawieniu się dwóch pierwszych odcinków darowałem sobie – pomyślałem, że taki będzie całokształt, jednak całkiem niedawno ktoś mnie przekonał, aby jednak obejrzeć całość – moje pierwsze wrażenie było błędne, co w tym przypadku bardzo mnie ucieszyło, ponieważ koniec końców jest to naprawdę oryginalne anime.

    Zauważyłem połączenie wielu różnych gatunków – od komedii szkolnej zaczynając na dramacie i okruchach życia kończąc, bywały momenty zabawne oraz bywały też takie, gdzie można by powiedzieć częściowo skłaniały do refleksji.

    Fabuła jest rozwinięta całkiem przyzwoicie, z czasem właściwie seria staje się czymś całkiem innym i bardzo pozytywnie wpłynęło to na progres opowieści.

     kliknij: ukryte 
    Podsumowując nie żałuję powrotu do serii, ponieważ bardzo rzadko spotyka się pomysł odsunięty od ogólnoprzyjętych schematów i jeszcze w tak zgrabnym wykonaniu, gdzie właściwie wielu znajdzie tutaj coś dla siebie. Jednak nie należy spodziewać się też jakiegoś z góry ustalonego gatunku, jest to właściwie mieszanka komedii, dramatu, okruchów życia i kilku innych, w niewielkim stopniu, więc nie należy się tutaj nastawiać konkretnie albo na dramat albo na komedię. Z czystym sumieniem mogę jednak powiedzieć, że seria jest interesująca, bardzo dobrze wykorzystany czas na 13 odcinków(ciężko się nudzić, bo dzieje się dużo). daję 7.5/10.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 16.12.2013 05:20
    Komentarz do recenzji "Kimi no Iru Machi"
    Pierwszy romans, który obejrzałem od deski do deski, właściwie nigdy nie spodziewałem się, że obejrzę ten typ anime, jednak nie oznacza to, że jestem zachwycony, właściwie dość pozytywnie zaskoczony(spodziewałem się o wiele gorszego schematu, choć może względem innych serii wypada słabo – ciężko powiedzieć, bo nie mam za bardzo do czego się odnieść.

    Grafika – kreska bardzo wyraźna, momentami nawet bardzo szczegółowa, jednak na większych krajobrazach zwyczajnie „leniwa”. Jeśli chodzi o postaci, to faktycznie niektóre wyglądały, jakby były odrysowane od jednego wzoru, choć raczej nie raziło mnie to aż tak mocno w oczy, postaci miały dość wyraźne charaktery, więc raczej nie było mowy o „pomyleniu” jednej osoby z drugą. Mnie jako faceta strasznie drażniło stylowanie mężczyzn w anime na „kenów”(czyt. przystojnych rycerzy w lśniącej zbroi) – podejrzewam jednak, że to właśnie z tego względu, że jestem facetem :) Spośród dziewczyn Yuzuki mimo wszystko wyróżniała się pod względem urody, być może to moje wrażenie ale raczej poświęcono jej nieco więcej uwagi, co w sumie mnie cieszy. Podsumowując właściwie kreska lepsza od większości innych serii(jeśli mógłbym przyrównać przykładowo do innych dramatów).

    Oprawa audio właściwie kulała, czasami ścieżka była odpowiednia pod nastrój, jednak znów innym razem czułem się zmieszany… Co jednak podobało mi się – głosy były podkładane były w należyty sposób, głosy dziewczyn nie były wysokie i cienkie, tak jakby miały to grać dziewczyny z podstawówki(tego właściwie bardzo często brakowało mi w seriach ecchi, których mam obejrzane dość dużo), jedyne co nie przypadło mi do gustu to akcent Haruto – rozumiem, że tutaj chodziło o podkreślenie jego pochodzenia z konkretnej części kraju i jestem w stanie zaakceptować sam fakt ale jego non­‑stop zmieniającego się tonu głosu nie mogłem przełknąć…

    Postaci – tutaj właściwie potrzebowałbym jakiegoś odniesienia do innego romansu, jednak nie mam(porównywanie do serii ecchi czy innych dramatów byłoby raczej nie do końca sprawiedliwe), wydawały mi się dość „wyraźne”, pomimo powielanych i oklepanych schematów typu „przyjaciele z dzieciństwa”, „dziewczyna, która u mnie mieszkała”, czy „nieodwzajemniona miłość”, nigdy wcześniej nie widziałem tego typu serii anime, jednak schematy postaci już widywałem wielokrotnie.

     kliknij: ukryte 

    Fabuła – tutaj nie mam znowu jak się odnieść… było wiele nielogicznych sytuacji, czy zachowań, które prowadziły do następnych „podsegmentów” spotkań głównych postaci i to właściwie napędzało całą serię przez większość czasu, ciężko powiedzieć, czy mi się podobało… nie jestem raczej fanem „niezręcznych sytuacji”, „problemów w miłości” itp. dlatego też pewnie wcześniej nie oglądałem żadnego typowego romansu anime. Jednak jeśli miałbym ocenić subiektywnie, to 6/10 – bardzo wiele dałoby się zrobić lepiej, bez większych niedomówień.

     kliknij: ukryte 

    Podsumowując – seria raczej dla dziewczyn, które nie są zaznajomione głębiej w świecie romansu przy anime, zapewne znajdą tutaj coś dla siebie – trochę dramatu, trochę okruchów życia no i przede wszystkim wątek miłosny, wokół którego wszystko się kręci. Dla facetów raczej bym nie polecił – chyba, że faktycznie kogoś kręcą takie klimaty albo zwyczajnie ma ochotę popatrzeć na całkiem zgrabnie narysowane dziewczyny, ewentualnie obejrzeć 2­‑3 odcinki na próbę, aby zobaczyć czy faktycznie komuś podpada dany klimat. Serię całościowo oceniam na około 6.5/10, byłoby zapewne niżej ale jest to właściwie pierwszy romans, który dał radę przeciągnąć mnie do końca bez większej nudy(a próbowałem już ze 2 razy na innych seriach).

    Ocena oczywiście tyczy się samego anime, mangi nie czytałem i raczej czytać nie będę, bo podejrzewam, że to raczej coś dla dziewczyn, aniżeli chłopaków szukających interesujących historii.
  • Avatar
    Nikodemsky 13.12.2013 01:41
    Re: shuffle
    Komentarz do recenzji "Clannad"
    Prawda, również podobał mi się ten wybór, choć zaspoilerowałbym to zdanie, ponieważ jeszcze ktoś się zesłości, gdy przeczyta przed obejrzeniem :)
  • Avatar
    Nikodemsky 11.12.2013 05:44
    shuffle
    Komentarz do recenzji "Clannad"
    Shuffle! obejrzałem jakiś czas temu i jako haremówka bardzo przypadła mi do gustu, poza tym właściwie jedna z niewielu serii, do której mam ochotę powrócić po czasie :)
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 3.12.2013 05:13
    Spodziewałem się więcej...
    Komentarz do recenzji "Clannad"
    Właściwie to lubię haremówki, które nie są przesycone fanserwisem lub „słodkością”, niestety jednak słodzenia w tej serii jest aż nadmiar…

    Podobał mi się humor, zwłaszcza sceny związane ze szkolnym życiem głównego bohatera i Sunohary, natomiast później zaczęło się robić trochę schematycznie, jednak do końca pojawiały się różne gagi i zabawne sytuacje, które przyprawiały o uśmiech na twarzy, miałem jednak wrażenie, że w którymś momencie skończył się pomysł na komedię w Clannad i wyszło trochę średnio.

    Jeśli chodzi o postaci, to Okazaki akurat miał bardzo ciekawy charakter i podobała mi się jego bezpośredniość(nawiązując do 2 pierwszych odcinków), później zaczął się mieszać i właściwie koniec końców wyszedł na postać, jak ktoś już wcześniej wspomniał – niekoniecznie wartą zapamiętania. Dziewczyny przesączone „kawaii”, aż momentami naprawdę człowiek miał dość… jedyna z poważniejszych postaci wydawała się Sakagami, choć też nadludzka siła i późniejsze „wciśnięcie w schemat” popsuło nieco jej wrażenie(choć jej historia wcale nie była taka zła). W całości było za dużo głupawki, co jakoś nie mogło mnie przekonać, do niektórych „dramatycznych” historii postaci(które później właściwie były też naciągane), być może gdyby postacie były bardziej „wyraźne”, a zamiast przeciągania niektórych niepotrzebnych motywów skupiono by się na porządnym zarysie przeszłości postaci, to mogłoby być inaczej.

    Grafika, no cóż, kreska nie była tragiczna ale raczej do dobrej też nie należała, dość charakterystyczne wyróżnienie oczu też w pewien sposób nie dawało mi spokoju przez pierwsze kilka odcinków. Oprawa muzyczna – jako iż nie przepadam za większością openingów/endingów z anime, to nie chciałbym się tutaj wypowiadać zbyt szczegółowo, generalnie większość w klimacie wesołej komedii, choć ending to naprawdę był cios poniżej pasa…

    Generalnie jest to całkiem lekka komedia szkolna, z masą dziewczyn, niezbyt skomplikowaną fabułą i „lekkimi” dramatami(choć też nie ma mowy o wyciskaniu łez) i poleciłbym raczej osobom, które wolą łatwe w odbiorze haremówki, jednak dla tych, którzy woleliby nieco więcej dramatu i powagi – prędzej chyba Air.

    Ode mnie 6.5/10
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 7.02.2013 04:59
    Komentarz do recenzji "Hellsing Ultimate"
    Więc do Ultimate zabierałem się z myślą, że obejrzę godną wizję(o kontynuacji raczej nie myślałem) wersji telewizyjnej, kilka pierwszych odcinków w miarę pasowało, niestety z czasem zaczynało się robić coraz gorzej…

    Przede wszystkim nie pasowało mi humorystyczne podejście do kilku kwestii, oryginalny hellsing utrzymywał bardzo poważny ton i przez to był też bardziej klimatyczny.

    Masa niepotrzebnych rozmów, wygłaszanie dziwnych kwestii i momentami nawet traciło się zainteresowanie… rozumiem, że tak właśnie miało to wyglądać ale nie jest to seria, do której powinno się wplatać tylko i wyłącznie nagminne pytania egzystencjalne…

    Kreska bardzo dobra, przerwy pomiędzy odcinkami miały swój cel – i widać efekty, tutaj nie ma na co narzekać.

    Podsumowując jednak, jeśli miałbym wracać do Hellsinga – to tylko do 13­‑odcinkowej wersji telewizyjnej, do Ultimate niestety nie jestem aż tak przekonany…
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 29.11.2012 04:59
    Nieco przereklamowane
    Komentarz do recenzji "Durarara!!"
    Po serii szczerze mówiąc nie spodziewałem się wiele, wiem że lekkich serii nie należy traktować jak tych, gdzie fabuła jest rozbudowana, jednak mimo wszystko czuję, że mogłoby być z tego coś naprawdę dobrego ale po prostu się nieco źle do tego zabrali.

    Po pierwszych kilku odcinkach nastawiłem się bardzo pozytywnie – powoli budowana historia, trochę okruchów życia, trochę dramatu, trochę humoru – jednak im dalej brnąłem, tym miałem większe wrażenie, że wszystko robi się bardzo „pospolite”, wydarzenia, które teoretycznie były istotne sprawiały wrażenie ciągniętych na siłę do końca z braku pomysłu. Części łączące się w całość nie miały większego znaczenia, próbowano utworzyć coś prostego w odbiorze a jednocześnie nieco bardziej skomplikowanego na dłuższą metę, jednak takie zabiegi niestety rzadko wychodzą na dobre…

    Koniec końców niestety jestem rozczarowany, od połowy praktycznie „ciągnąłem” całość do końca dla kilku wątków, które również zostały rozwiązane w „mało istotny” sposób.

    Oprawa audio – tragedia, niektóre utwory tworzyły klimat sprzeczny ze stanem rzeczywistym danej sytuacji, momentami nie miałem pojęcia jak odnieść się do niektórych wydarzeń.

    Fabuła – z początku wydaje się być ciekawa, jednak z czasem wszystko jest po prostu ciągnięte na siłę, z braku pomysłu(a przynajmniej odniosłem takie wrażenie). Połączenie dramatu z komedią szkolną i czymś nieco bardziej skomplikowanym od nakładanych standardów tutaj niestety nie wyszło.

    Grafika – bardzo „leniwa” kreska, praktycznie nie zwracano uwagi na szczegóły – szary przechodni, którzy mieli sprawiać wrażenie „społeczeństwa w tle” z czasem aż potrafiło nieco podrażnić cierpliwość widza.

    Bohaterowie – powierzchowni, rozumiem, że specjalnie postaci zostały utworzone tak a nie inaczej dla prostego odbioru, więc czepiać się nie będę.

    Lubię od czasu do czasu obejrzeć serie lekkie w odbiorze, aby odejść od „poważnej” rzeczywistości, super mocy czy innych rzeczy tego typu ale Durarara!! niestety nie spełniła moich oczekiwań, seria po prostu nie dla mnie :\