x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
No i bajka pożegnała nas również wiadomością – [link] – aczkolwiek mam wrażenie, że raczej skończy się na jakichś specjalach/ovkach, aniżeli lepszym, drugim sezonie.
Podsumowując za całą bajkę 6/10 – i właściwie tylko ze względu na cztery odcinki(1, 7, 11 i 12), bo reszta była zrealizowana co najwyżej przeciętnie.
Jedyne, czego mi brakowało to kliknij: ukryte domknięć shipów w afterze – można tylko zgadywać, czy Asagi odważyła się wyznać uczucia Shou(oraz czy się zeszli), czy Chigusa i Kurumi zostali parą oraz czy Yuito znalazł nową miłość. Forma przedstawienia tych informacji nie musiałaby być nawet jakoś specjalnie sugestywna – wystarczyłoby kilka prostych kadrów, no ale cóż.
Tak poza tym, to pozostaje przy tym, co napisałem w swoim pierwszym komentarzu – z tą różnicą, że to faktycznie jest seria szkolna.
Bardzo się cieszę, że od czasu do czasu właśnie pojawi się bajka tego typu i ktoś potrafi jeszcze ją dobrze zrealizować. Czekam na więcej okruch od PA Works – bo wiem, że jest na co czekać.
Solidne 7/10.
PV‑ki były całkiem niezłe – o ile reżyser nie spartaczy roboty i nie będą na siłę uciskać materiału(bajka będzie miała dwa coury, więc nie ma potrzeby pchania całości na siłę), to będzie pozycja warta uwagi.
Re: Fin.
Re: I koniec
Jeśli chodzi o podsumowanie wątku Kaede, to również się zgodzę – kliknij: ukryte jakoś mało to satysfakcjonujące i brakowało mi wyraźnego katharsis; sprawiało wrażenie nagłego przeskoczenia pomiędzy wątkami, a nie rozwiązania problemu.
Re: ep 11
Nie bardzo rozumiem w jaki sposób ruiny mają wpływ na wybór punktu strategicznego lub po prostu miejsca do splądrowania.
Gobliny utworzyły hordę, nie muszą się kryć po jaskiniach – w takiej liczbie równie dobrze mogłyby zbudować twierdzę we wiosce i zdaje się, że taki był plan.
Po prostu lord uznał, że to najlepsze miejsce z okolicy. Widocznie miał ku temu powód – jaki? Nie wiem. Być może według niego to miejsce było najprostsze do splądrowania z okolicznych.
Zwyczajnie uznał, że z tym co ma jest w stanie sobie poradzić z obroną wioski – skąd miał wiedzieć, że obrona składała się z całej gildii awanturników i gościa, który profesjonalnie zajmuje się ich wybijaniem? Zieloni nie są na tyle przezorni, żeby przygotowywali się na najgorsze.
Sama akcja została przedstawiona trochę chaotycznie. Nie wiem jak w pierwowzorze ale w mandze wszystko było trochę sensowniej wyjaśnione(jeśli mnie pamięć nie myli), jak i również wydarzenia następujące po sobie.
Ponownie – nie doszukuj się ludzkiej logiki u humanoidalnych stworów. Był całkiem sprytny, jak na swoje możliwości. Nie spodziewał się jednak, że w obronie znajdzie się ktoś tak ogarnięty jak GS.
Zapewne nie na tyle, żeby zdążyli z całym bydłem.
_______________________
Tak w ogóle – ja nie mówię, że cała akcja to był wynik geniuszu taktycznego przywódcy zielonych i że każdy pojedynczy motyw miał swój sens(GS boryka się z różnymi problemami) ale inaczej wygląda walka z kilkoma przypadkowymi gobami w jaskini, a inaczej bitwa z hordą pod przywództwem czempiona. Zauważ, że gdyby nie GS, to cała akcja mogła by wyglądać o wiele gorzej dla ludzi – to GS poinformował obronę o możliwych taktykach zielonych.
Re: ep 11
Strzelam, że tak. Zapewne gdyby była lepsza opcja, to Goblin Lord wysłałby swoją hordę gdzie indziej.
Goby nie wiedziały jak mocno obrona została wzmocniona oraz na co stać samych awanturników. Zwróć uwagę, że mają w armii hobgoby, a nie tylko mięso armatnie.
Tak poza tym, to nie doszukuj się u goblinów logiki ludzi.
Uwielbiam takie generalizowanie… nie tylko „zna więcej sztuczek” ale też ma doświadczenie w walce i sam w sobie jako czempion jest potężny. Zwróć uwagę jak bardzo problematyczne były hobgoby, a teraz wyobraź sobie kogoś kilkakrotnie silniejszego i bardziej ogarniętego.
Re: ep 11
Było wyjaśnione dlaczego akurat ta wieś.
Natomiast jeśli chodzi o after, to nie wiem, czy ten z Akane(mam na myśli ostatnią scenę) był dobrym zagraniem, czy pójściem na łatwiznę.
Szkoda też, że kliknij: ukryte nie domknęli shipa Rikki i Yuty. Wiem, że to było raczej oczywiste po tym, co mówił Gridman ale wolałbym to ujrzeć na ekranie.
Podsumowując była to dobra, triggerowa bajka.
Mocne 7/10.
ep 11
Fajnie, że bajka kończy się z przytupem(i zminimalizowaniem cgi, na szczęście) – ostatni odcinek ma szansę być bardzo dobry i dynamiczny, nie spodziewam się cudów ale mam jakieś oczekiwania.
Kishuku Gakkou no Juliet jest po prostu w najlepszym razie przeciętne. Tytułowa Juliet bardzo szybko traci namiastki jakiegokolwiek charakteru i staje się tylko zbędnym wypełniaczem romansu, Romio od samego początku nie był ciekawy – na jego niekorzyść działa również fakt, że to ostry przypadek męskiego tsundere. Jeśli chodzi o same postaci, to już nawet Hasuki, księczniczka, czy bliźniaczki były o niebo lepsze.
Realizacja gagów słaba – być może pierwowzór lepiej przedstawiał co niektóre żarty, tutaj niestety ciężko było nawet o zwykły uśmiech.
Pochwalić mogę za niezłe projekty postaci dziewczyn – o ile nie są one w ogóle oryginalne, to na pewno przyjemne dla oka. No i seiyu też niczego sobie – posłuchać można było wielu doświadczonych głosów, czujących swoje role.
Generalnie jestem zawiedziony – nie spodziewałem się cudów ale byłem przygotowany na coś bardziej nie wiem… ekscytującego? Możliwe, że w wersji mangowej to się lepiej sprawdza ale bajka po prostu nie zdaje egzaminu.
4/10.
Re: 12 epek
Osobowości myślę, że się po prostu w pewnym momencie sparują. Będzie to najbezpieczniejsze zagranie.
Na początku mnie trochę nawet drażniła, później się do niej przyzwyczaiłem – przez ostatnie odcinki zwróciłem na nią szczególną uwagę i muszę przyznać, że jej seiyu nadzwyczaj dobrze robi tę postać i patrząc właśnie przez pryzmat umiejętności aktorki wyrodziłem w sobie sympatię do Kaede.
Również czekam na Shouko – i mam wobec jej przypadku bardzo wysokie oczekiwania.
Dziewczynki mało interesujące, może poza Yuugiri i ewentualnie w rzadkich przypadkach samą Sakurą.
Miało być przełomowo, a wyszło średnio. Szkoda, bo był potencjał. Wygląda też trochę, jakby szykowali coś na później(specjale/ovki, whatever) ale nie wiem, czy miałbym ochotę się za to zabierać.
5/10.
Oreimo, czy Eromanga przy tym to dzieła sztuki. ImoImo niestety nie załapało się nawet do kategorii średniaków, jest to po prostu słaba haremówka z beznadziejną realizacją.
Jedyne, co jestem w stanie pochwalić, to względnie dobrani seiyu – choć głosy przeciętne, to pasowały do swoich ról.
3/10
Re: *.* odcinek 11
Najważniejsza oczywiście będzie kwestia zamknięcia wątku z odesłaniem Hitomi, jak to wpłynie na relacje przyjaciół i wątek miłosny z Yuito ale rokowania są dobre.
ep 11
Z czym natomiast mam problem – relacje dziewczynek. kliknij: ukryte Problem, który wyrósł nagle wydawał się być wyssany z powietrza i stał się podstawą fabularną; Nozomi zaczyna się obrażać o brak wyłączności Mizore, choć sama nie ma problemu z odstawieniem swojej najlepszej przyjaciółki na bok, później próbuje się to tłumaczyć widzowi że to tylko dlatego, że jedna chciała dorównać drugiej… Rozumiem, że nie można się spodziewać dojrzałego i w pełni logicznego myślenia od nastolatków ale wątek dziewczyn był rozpisany raczej przeciętnie, jak na samodzielny film. Podobał mi się końcowy dialog przyjaciółek ale to na tyle.
Dwa – seiyu podkładająca Liz. Hibike jest wypełnione naprawdę pięknymi głosami wielu profesjonalistów, a do ważnej roli podstawiono 14‑letnią dziewczynę, która nie ma żadnego doświadczenia w anime(zakładam, że gdziekolwiek indziej też nie ma go zbyt wiele). Starałem się to sobie tłumaczyć tym, że Liz miała być twardo oddzieloną bohaterką baśni, tworząc w ten sposób efekt kontrastu ale nie wiem, czy jestem przekonany do sposobu, w który zabieg został wykonany.
Chciałbym też, aby KyoAni chociaż raz spróbował zmienić podejście do warstwy okruchowej. Mam wrażenie, że codzienne życie przedstawiane w ich bajkach jest bardziej kreacją, którą należy podziwiać z dystansu, a nie częścią dzieła będącego podstawą immersyjności.
Jest to mocne 8/10 i głównie dlatego, że jestem zachwycony warstwą wizualną.