x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
ep 10
Re: ep 9
Osoby, które są na bieżąco z mangą, a nie z LN – a trochę ich jest. Wiem, że bajka jest na podstawie nowelki(nigdy nie mówiłem inaczej, zauważ) ale przecież nie skreśla to możliwości porównywania również do mangowej adaptacji dla osób zainteresowanych. To zwykła dygresja, ot co.
ep 9
Szkoda tylko, że scena bitwy w podziemiach była o wiele słabsza, niż to czego oczekiwałem(spodziewałem się czegoś przynajmniej na poziomie 7 epizodu).
No to bajka dogoniła już mangę teraz i pytanie, czy jeszcze zekranizują bitwę we wiosce, czy pójdą dalej(tytuł następnego odcinka jest bardzo niejednoznaczny).
Graficznie jest to oczywiście perełka, oprawa dźwiękowa również perfekcyjna.
Jest to takie mocne 7/10, film idealny do obejrzenia w spokojne, niedzielne popołudnie.
Mierny efekt potęguje jeszcze fakt, że postacie w bajce są bardzo słabe, z Miharu i Yukinari na czele – jedyni wyraźniejsi bohaterowie to Kirie i Kazuha, reszta(włącznie z mc) robiła tylko i wyłącznie za tło.
Premise jest całkiem ok ale całość jest bardzo powtarzalna, gagi bardzo szybko przestają bawić i nawet okazjonalna golizna(nie wyobrażam sobie oglądać tego w wersji cenzurowanej) jakoś niespecjalnie ratuje bajkę. Mahoromatic, DearS, czy inne, klasyczne haremówki przy tym wypadają o niebo lepiej.
Gdyby nie ostatnie odcinki(w tym również kilka fajnych, dynamicznych scen walk), to zapewne oceniłbym 3/10, na szczęście pojawiły się jakieś namiastki fabuły(nieważne jak słaba by nie była…) i istotnych punktów zwrotnych, które pozwoliły mi podnieść ten jeden punkt do góry.
Ode mnie 4/10 i radzę jednak omijać, są lepsze klasyki, przy których nie trzeba się męczyć z tak wtórnym materiałem.
Re: Wyjątkowo dobre - czyżby w końcu isekai godny polecenia?
To jest akurat coś, z czym trzeba się pogodzić – ewentualnie poczekać na inne bajki, które nie eksponują seksu/fanserwisu w ten sposób i podmieniają je na klasyczne wątki romantyczne(bardzo pod tym względem podobał mi się Mushoku Tensei, który być może kiedyś doczeka się bajki, The Wrong Way to use Healing Magic też bardzo fajnie i powoli buduje romans). Zapewne będziesz bardziej zadowolona z Shield‑hero(emisja zaczyna się w styczniu) pod tym względem, jeśli adaptacja będzie udana i będziesz miała ochotę go obejrzeć.
Twórcy są również tego jak najbardziej świadomi [link] :)
Drobna pomyłka w drugim akapicie, niestety nie mogę poprawić :P
Szczególnie podobały mi się ujęcia codziennych czynności, które zostały oddane bardzo szczegółowo(dokładanie do pieca, odpalanie lamp, czyszczenie okien ze śniegu i kupa innych rzeczy tego typu); tak samo klimat karczm, życie na wiosce, interakcje z ludźmi i cała reszta przychodziła filmowi bardzo naturalnie.
Jeśli chodzi o samą historię – jest ona dosyć prosta, może też niespecjalnie oryginalna ale robi swoją robotę, wzbudza odpowiednie emocje i jest na tyle interesująca, że potrafi zatrzymać te dwie godziny przy ekranie.
O ile warstwę okruchową PA opanowało praktycznie do perfekcji, o tyle z samymi historiami bywa u nich różnie. Sayonara no Asa ni Yakusoku no Hana wo Kazarou jest przykładem jak daleko studio zaszło w produkcji od strony technicznej i umiejętności ogarnięcia życia codziennego w bajkach ale jednocześnie jak bardzo utrzymuje się w swoich schematach przy tworzeniu dram.
To nadal bardzo ładna opowiastka, świat jest bogaty i przede wszystkim żywy ale mam wrażenie, jakby to była po prostu następna historia w wykonaniu PA(o której za rok prawdopodobnie nikt nie będzie pamiętał), tylko tym razem w settingu low fantasy. Brakuje tutaj elementu, który przeważałby o możliwości nazwaniu filmu nadzwyczajnym.
Ode mnie mocne 8/10.
Na tym etapie mam tylko nadzieję, że bajka chociaż zamknie historię w całości, jeśli już spaprała wszystko inne.
Re: Meh
ep 8
Był kliknij: ukryte timeleap, był atak klonów, czas na zamianę ciał :)
Re: Meh
i zgaduję, że to niby podróbka Mono, ta?
Re: Niech zgadnę
Można by tutaj się doszukiwać problemów z fabułą, wątkami, czy nawet nie zawsze racjonalnymi decyzjami bohaterów ale ja do tego podchodziłem, jak do przeciętnej teen dramy i jestem jak najbardziej zadowolony.
Największe z problemów serii:
1. Głos Aoi. Nie wiem kto na to wpadł, żeby tak brzmiała. Nie mniej miałem nieziemski ubaw z jej śmiechu i wydźwięków. Brzmiała jak jakiś psychopatyczny muppet :D
2. Końcówka zmontowana w pośpiechu. Słabo odczuwalne katharsis.
3. kliknij: ukryte Postać Hinako – wprowadzona tylko po to, żeby chwilę później ją kompletnie zignorować(nie, żeby była jakoś specjalnie interesująca ale wyglądało to trochę jakby odpękanie jej postaci w materiale).
Generalnie jest to fajny starter dla amatorów nastolatkowych dram.
Ode mnie solidne 6/10.
ep 7
kliknij: ukryte 1. Dynamika i eksperymentowanie, tego trzeba jak najwięcej w bajce GS‑a.
2. Twarda muzyka przy okładaniu zielonych.
3. Tryb berserka może nie był epicki ale na pewno emocjonujący.
Był też piękny utwór na zakończenie odcinka wraz z klimatycznym kadrem.
Miałem wrażenie, jakby w ogóle kto inny był odpowiedzialny za ten odcinek. W porównaniu do poprzednich, to było czyste złoto.
Poirytowała mnie tylko jedna rzecz – kliknij: ukryte moment, w którym nauczyciel Minato kazał mu „spojrzeć w serce”, kiedy ten zapytał czego mu brakuje… gdyby do mnie w ten sposób powiedział nauczyciel, od którego wymagam profesjonalizmu, to poważnie zastanowiłbym się nad zmianą szkoły.
Chętnie zobaczyłbym dalsze losy aktorów ale pewnie marne na to szanse.
Będę dopingować też pannę Iori Noguchi – jeśli pokazała już tak wysoki poziom w jej pierwszym anime, to nie mogę się doczekać jak wypadnie e następnych.
Ode mnie solidne 7/10 i zachęcam do obejrzenia każdego, kto jest choćby trochę zainteresowany pracą seiyu.
ep 6
Zaskoczony jestem również rolą Akane – kliknij: ukryte nie pomyślałbym, że jest aż tak znacząca dla całości. Sprawiała bardziej wrażenie przypadkowej osóbki, która otrzymała od kogoś jakąś moc, a nie „Boga”.
Jestem zaintrygowany.
Niby ma to sens(tak, pamiętam jak w pierwszym odcinku Rikka mówiła, że udawanie przez niego amnezji akurat teraz byłoby bardzo wygodne), jeśli złożyć w całość ale wątpię, żeby ta konkretna sytuacja miała tu miejsce.
Strzelam, że to będzie jakiś o wiele mniej ambitny background.
Z budką telefoniczną dobry smaczek tho.
Re: Po 3 epkach
To tak chyba nie do końca chodziło o jego mroczną stronę, tylko podłożenie filaru pod wątek dramy. Dwa – jest to typ przyjaciela(a przynajmniej takie odniosłem wrażenie), że kiedy trzeba, to powie wprost i nie owija w bawełnę. Nie był to raczej typ szczerości, który od razu kategoryzuje go do bycia bucem. Był to raczej impuls, którego Minato potrzebował. Trzy – odniosłem wrażenie, że przyjaciółmi są od bardzo dawna więc takie drobne sprzeczki nie powinny być raczej podstawą do zerwania relacji, czy nawet jakiegoś focha.
Nie darzę Seiyi jakoś specjalną sympatią ale też nie irytuje mnie – tutaj natomiast drażni mnie na potęgę Onogi, słodki Jezu ja nienawidzę męskich tsundere.
Zawsze zastanawiał mnie fenomen tej bajki, dla mnie to co najwyżej przeciętna komedia :\
ep 5
Wygląda też na to, że dojdziemy jednak do wątku w mieście ale z kolei pominięto kompletnie bitwę we wiosce :\
Przede wszystkim trzeba zacząć od tego, że jest to ciekawie przedstawiona historia czynności z założenia raczej nieciekawej. Składanie słownika wydaje się być po prostu nudne(i zapewne w realnym życiu takie faktycznie jest) ale Fune wo Amu udowodniło po raz kolejny, że anime potrafi wykrzesać potencjał ze wszystkiego.
Dalej postacie – każdy pasuje tutaj idealnie, nawet bohaterzy drugoplanowi. Znielubiony(przez niektórych użytkowników) Majime jest imho idealnym filarem historii i bez niego ta seria nie byłaby tym samym. Bardzo robiła mi mieszanka charakterów, wszyscy byli bardzo „życiowi” – dialogi pomiędzy nimi wychodziły bardzo naturalnie. Cieszyła mnie także może niewielka ale jak najbardziej widoczna przemiana bohaterów.
Tutaj przy okazji muszę pochwalić pracę seiyu – oprócz tego, że zostali dobrani perfekcyjnie do swoich ról czuć było, że każdy z nich rozumie swoją postać i wie jak powinien się zachować oraz jak operować głosem. Na szczególną pochwałę zasługuje Hiroshi Kamiya w roli Nishioki, który dodawał otuchy całej historii swoim charakterem.
Następnie muszę wspomnieć o przepięknej oprawie muzycznej – nieczęsto zdarza się, żeby okruchy były tak wspaniale podłożone. Dźwięki orkiestry towarzyszyły we wszystkich najważniejszych ale i również pozornie nieistotnych momentach idealnie tworząc klimat sytuacyjny. Piosenka endingu też jest bardzo ładna, to tak btw.
Podsumowując – jest to piękna, ciepła i nostalgiczna „podróż” przez historię budowania „łącznika” pomiędzy ludźmi. Jest jak najbardziej warte obejrzenia – nie tylko dla fanów okruchów.
________________
Od wystawienia większej oceny powstrzymują mnie dwie rzeczy:
1. Bagatelizowanie wątków romantycznych. kliknij: ukryte Początkowo widzimy powolne, aczkolwiek stanowcze budowanie relacji pomiędzy Majime i Kaguyą, jesteśmy świadkami wyznania i mogłoby się wydawać, że będziemy mieli również okazję zobaczyć inne, ważne kamienie milowe ich związku ale… nic z tego. W pewnym momencie dowiadujemy się, że są małżeństwem od kilku lat. Podobnie zresztą było ze związkiem Nishioki z koleżanką z pracy, chociaż tutaj rozumiem odstawienie ich na bok w momencie, gdy Pan ekspert or PR zmienia dział. O dalszych losach Kishibe i Miyamoto też nie dowiadujemy się w ogóle.
Nie chciałbym, żeby seria skupiła się konkretnie na tych związkach, bo mogłaby na nich stracić ale wolałbym jednak, gdybyśmy mogli doświadczyć ważniejszych momentów w życiu poza pracą postaci.
Z drugiej strony cieszy mnie, że pokazane są konkretne sceny z dalszego życia par i z perfekcyjnie zbudowanych kilku scen wiemy dokładnie, na czym skończyły się shipy.
2. Nieoznaczone, spore timeskipy. kliknij: ukryte W dwóch momentach dowiadujemy się przypadkowo, że minęło kolejno 8 i 14 lat – są to spore skoki w czasie i nie zostały jakoś wyraźnie naznaczone poprzez wydarzenia(pomijam, że niektórzy bohaterowie doczekali się siwych włosów, czy zmarszczek – nie w tym rzecz).
________________
Na koniec ode mnie 8/10. Jest to pozycja naprawdę warta obejrzenia.
Najbardziej bawi w sumie fakt, że jego hełm jest otwierany( [link] ) ale on przesłony nie otwiera nawet do zjedzenia zupy w gospodzie/domu :)
Największy w sumie problem mam z tym, że o ile w jaskiniach, czy mniejszych pomieszczeniach wybór zdaje egzamin, o tyle na otwartych terenach ograniczony zakres wizji może być problematyczny(w głównej historii zazwyczaj ogarnia tylko jaskinie/ruiny ale w Year One walczył kilka razy na otwartym terenie). Nie mówię, żeby od razu musiał się posuwać do zakładania kapalinów(nawet wykładanych kolczugą) ale na pewno znalazłby się jakiś bardziej optymalny wybór.