x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Ciekawe jest to jak w nihonach jest kilkadziesiąt określeń na kobietę 20‑parolatkę, która nie ma chłopaka/męża ale nikt specjalnie nie zastanawia się dlaczego kobiety optują za pozostaniem w takim, a nie innym stanie cywilnym.
System tego typu byłby raczej ostatecznością i w praktyce miałby poważne problemy z działaniem, niepełnosprawni byliby tylko niewielką częścią tych problemów.
Zastanawia mnie również jakim cudem nie określa się tego gatunkiem shoujo, faktycznie głównym protagonistą jest chłopak ale cała reszta, włącznie z charakterem postaci wskazuje właśnie na to, że z jakiegoś powodu jest to chyba trochę bardziej przeznaczone dla dziewczyn.
Swoją drogą restauracje z nazwami tego typu: [link]
- kojarzą się raczej negatywnie :> Wiem, że nazwy trzeba zmienić ale czasami mogliby się dwa razy zastanowić.
Pojawia się sporo imitacji znanych gier, postacie są przyjemne i panuje klimat lekkiej komedii z faktycznie momentami zabawnymi żartami/gagami. Nie ma w tym nic na siłę.
Nie chciałbym wybiegać przed szereg ale na swój sposób może to być jedna z lepszych serii sezonu – tj. z tych wypełniaczy antenowych :)
Protagonista „inteligentny samotnik” trzymający się z boku ale jednocześnie z jakiegoś powodu przykuwa do siebie uwagę najbardziej interesujących postaci. Nie żebym narzekał ale trafia na sporo zrządzeń losu.
Swoją drogą zastanawiam się, czy seiyu protagonisty faktycznie ma tak stonowany głos dla „neutralnie negatywnego” gościa, czy po prostu jest niedoświadczony i tak naturalnie brzmi.
PS. Po ostatnich kilku minutach pierwszego odcinka, po szczerej rozmowie z nauczycielką zastanowiłbym się, czy nie dodać do serii taga „dramat” :D
Dziewczyny niestety nie wykazują się w tejże serii zbyt wysokim poziomem inteligencji(przynajmniej póki co) i pewnie tak ma być, chłopaki myślą nie tym mózgiem, co trzeba i panuje jedna wielka burza hormonów. Na podstawie tego wychodzą różne pomysły – np. taki, że koledzy zmuszają jednego ze swoich kompanów, aby ten ubłagał dziewczynę o zostanie jego dziewczyną.
W pierwszym odcinku pojawiło się kilka faktycznie zabawnych gagów ale nie jest to typ humoru do przetrawienia dla przeciętnej osoby. B Gata H Kei w swojej trochę bardziej realnej konwencji wydawało się potencjalnie zabawniejsze. No ale cóż… chyba nie te czasy.
Na MALu zebrało spore oceny ale chyba nie dlatego, że w serii drzemie jakiś większy potencjał.
Się zobaczy.
W sumie nie widzę sensu, aby szerzej się rozpisywać – jest to następna zapchajdziura sezonu.
Z jednej strony wydaje się być lekkimi okruchami życia(tutaj niestety na przedbiegach przegrywa z Demi‑chan), z drugiej mocno trzymane są pewne zasady(również, tak jak zauważył kolega poniżej). Takich „strzałów pomiędzy” jest kilka i w zasadzie trzeba się zastanowić z czym tak naprawdę będziemy mieli do czynienia.
Mam mieszane uczucia. No i dalej nie wiem jak centaury noszą majtki.
Do rzeczy.
____________________________________________________________
Bohaterowie
Akane – Zacząłem od niej nie bez powodu. Jestem strasznie rozczarowany sposobem, w który została potraktowana ta postać. W pewnym momencie z niezależnej postaci wprowadzającej sporo emocjonalnej pikanterii stała się następnym, zwykłym pionkiem w rękach autora. Przestała żyć swoim życiem – jej światopogląd jest oparty na kompletnej głupocie. Co mnie tak poirytowało? Manipulatorzy jej rodzaju to zazwyczaj bardzo inteligentne osoby, które nie popełniają głupich błędów – kliknij: ukryte ona ni stąd, ni z owąd wchodzi w „głębsze” relacje z uczniem. Nie – nawet jeśli chciała zagrać na nerwach Hanabi i upuścić wodze swojej natury, to nie posunęłaby się do tak głupiej rzeczy – wystarczyłoby, że ktoś zauważyłby ją jak wchodzi z uczniem do hotelu i koniec nie tylko jej kariery ale również miałaby poważne problemy w świetle prawa. Takich błędów osoby świadome i inteligentne nie popełniają. Dwa – w pewnym momencie jej świadomość przemówiła, że „działanie w ten sposób to wszystko, co ma i o sobie wie” – banalne, niewyszukane tłumaczenie nieświadomej osoby, a tym bardziej na pewno nie dorosłej, doświadczonej i inteligentnej. To tak jakby uczucie w nią było wpojone przez kogoś. Ona nie jest ofiarą swojego pożądania – to nie jest choroba, tylko świadome działanie. Nie robi tego bo musi, tylko dlatego, że czerpie z tego satysfakcję – a przynajmniej tak byłoby w realnym przypadku, bo na koniec już sam się zagubiłem w tym, w co ubrała autorka tę postać… bo jeśli ofiarę, to jestem kompletnie rozczarowany. Kończy jako poczciwa, „odnaleziona” w sobie – w jakiś sposób nie byłem w stanie tego zaakceptować.
Kanai – najnudniejsza postać z całej serii i być może kandydat do nudziarza roku. Cieszy mnie bardzo, że poświęcono mu niewiele czasu antenowego, bo inaczej seria mogłaby na tym poważnie ucierpieć. Poza tym jest właściwie jedna istotna kwestia o której trzeba wspomnieć względem jego postaci. Niektórzy mogliby pomyśleć, że Kanai‑sensei był niewinny i empatyczny. Nie. Osobiście uważam, że wcale nie był lepszy od reszty. Piję tutaj do sytuacji, w której kliknij: ukryte Hanabi wyznaje mu uczucia. Facet dowiaduje się, że jego praktycznie „siostra” się w nim kocha od bardzo dawna i co robi? Przytula i mówi „dziękuję” – tak bezczelnej, głupiej i nieludzkiej reakcji od dawna nie widziałem. Ponadto zaproszenie na ślub… Rozumiem, że była to wizja autorki ale tak nie robi osoba dbająca o uczucia drugiej osoby..
Kirishima Atsuya – epizodyczna postać i chyba jedyna, która ma w sobie namiastki pozytywnych cech charakteru.
Sanae – szczerze mówiąc nie wiem, czy jest warta szerszego opisu. Postać stworzona przez autorkę na potrzeby „przesuwania się za granicę”; jej zachowanie miało być oburzające dla widza i jakby nie było spełniała swoje zadanie. Na plus była seiyu z bardzo dojrzałym i przyjemnym głosem.
Noriko(Moca?) – dziwna ozdoba do serii i kompletnie nierealistyczny projekt postaci. Zwykłe widzimisie autorki, prawdopodobnie według niej brakowało „księżniczki” w serii… szkoda, że wzięła to zbyt dosłownie.
Mugi – idealny przykład postaci pokazujący, że autorka nie rozumie w jaki sposób działa umysł mężczyzny. Oczywiście nie wymaga się idealnej znajomości myślenia płci przeciwnej ale tutaj obijamy się o pewien stereotyp postaci. Urósł on w moich oczach w kilku momentach ale ostatnie odcinki kompletnie popsuły jego wizerunek. To jest taki chłopak z romansu shoujo żywcem wyjęty i później chyba nawet autorzy przestają się z tym kryć.
Hanabi – najciekawsza z postaci oraz filar serii. Można by o niej napisać cały referat i pewnie byłoby to mało. Planowałem się nieco bardziej rozpisać o niej ale chyba poprzestanę tylko na tym, co mi w niej nie odpowiadało. Po pierwsze kliknij: ukryte pseudo‑romans z Sanae – kompletnie niepotrzebny dodatek do serii i słabo poprowadzony. Wzbudza jedynie negatywne emocje. Po drugie moment, w którym chciała się postawić na równi z Akane(tj. chęć jej pożądania ze strony płci przeciwnej); jestem w stanie zrozumieć chęć szukania zamiennika do osoby, którą faktycznie kocha – naprawdę! Nastolatkowie są w stanie zrobić masę głupich rzeczy, aby tylko w pewien sposób zaspokoić swoje pożadanie, czy uczucie względem kogoś. Natomiast ona w tej burzy emocji zaczęła po prostu wychodzić poza konwencję swojej postaci, próbuje czegoś nienaturalnego, z czym na pewno normalnie miałaby problem – oczywiście do niczego nie dochodzi ale samo w sobie nic nie wprowadza do serii.
Fabuła
Zdecydowanie trzeba było obejrzyć całość, żeby móc ocenić jakość fabuły. Do ok. połowy ciągnie się w powolnym tempie i można by nawet pokusić się o stwierdzenie, że jest „przyzwoita”, później zaczynają się wieczne analizy działań przy każdym wydarzeniu i sama historia mimo, że nabiera tempa, to niespecjalnie zachęca do dalszego oglądania. Sporo mini‑arców, mających raczej niewielki wpływ na historię.
Niestety jednak fabuła sama w sobie nie jest mocną stroną serii – ba! powiedziałbym, że najsłabszą. Zbyt tutaj wiele nawciskanych różnych widzimisie autorki i całość nie prowadzi tak naprawdę do niczego. Podsumowanie jest słabe.
Cieszę się jednak, że zakończenie było „klasyczne” – nie było to poprowadzone odpowiednio, żeby wyszło coś bardziej oryginalnego. Było to natomiast bardziej dojrzałe podejście. Ze szkolnych miłości się wyrasta, a przynajmniej w większości przypadków.
Od strony technicznej
Kreska jest naprawdę przyjemna. Całość przypomina trochę styl romansów shoujo i pomimo, że generalnie stronię od tego gatunku, to w tym przypadku było jak najbardziej na plus. Bardzo profesjonalny montaż dźwięku – seiyu naprawdę się postarali. Czuć tutaj emocje, wewnętrzne monologi emanują pogardą dla własnych, niestosownych zachowań – to mi się podobało, pozwala się to o wiele lepiej wczuć w postaci.
Podsumowanie
Szczerze, to cieszę się, że mam tę serię za sobą. Miała być szansę czymś poważniejszym – obrazem problemów w związkach, relacjach młodych ludzi i generalnie dramatem wartym wspomnienia. W moim przypadku niestety kończy jednak w miejscu gdzieś, gdzie wolałbym o niej zapomnieć. Doceniam jak najbardziej starania i kilka innych rzeczy, w tym projekty(przynajmniej wstępne) postaci ale nie będę mógł z czystym sumieniem polecić serii widzom, którzy spodziewają się dramatu nienasyconego zwichniętą wizją autorów. No i nadmierną ilością stosunków, których niejeden hentai mógłby się powstydzić.
Moja ocena końcowa składa się z zapunktowania postaci i strony technicznej, zwłaszcza ta druga jest naprawdę dobra i zaniżanie punktacji ze względu na słabą fabułę byłoby trochę niesprawidliwe.
Ode mnie 7/10 i polecam osobom, które mają ochotę na dobry dramat ale jednocześnie są w stanie przetrawić „wymysły” autorów, do których również zaliczają się nadmierne sceny łóżkowe.
Świat jest naprawdę „żywy”, bogaty i przemyślany; czuć atmosferę przygody. Postaci mimo, że są rysowane w stylu „chibi”(tak myślę – nie wiem, czy to odpowiedni termin), to nie są irytujące dla oka i wręcz chcą zaistnieć na ekranie. Do tego naprawdę piękna ścieżka dźwiękowa.
Będzie to chyba kandydat na jedną z lepszych przygodówek roku.
Ma to być jakaś komedia romantyczna ale przypomina słaby shounen z youkai w tle. Gagi i elementy komediowe są spartaczone – rozumiem, co autorzy chcieli przekazać(w sensie co ma być faktycznie zabawne) ale manipulacja dźwiękiem kompletnie leży i jakiekolwiek efekty są praktycznie nieodczuwalne.
Bohaterowie mało interesujący i całość chyba ma opierać się na komediowym nieporozumieniu. Obejrzenie całego odcinka było męczące.
Cóż… następny wypełniacz antenowy. Niestety tym razem słaby.
Ponadto kluczowe wydają się wycieczki do spożywczaka, jakimś cudem wszyscy spotykają się w tym konkretnym.
Co mnie kuje w oczy to projekty postaci – licealiści, którzy wyglądają na wyrośniętych dwudziestoparolatków, typowe chyba bardziej dla serii sportowych. Kreska zarysowana mocno, choć często w ruchach pojawiają się elementy statyczne, co zapewne jest efektem ograniczonego budżetu.
Drugą rzeczą są wybrakowane emocje twarzy – seiyu całkiem nieźle sobie dają radę i czuć, że dostosowują głos do sytuacji ale twarze postaci po prostu nie potrafią tego oddać. Szkoda, bo jest to typ serii, której przydałaby się prawidłowa „synchronizacja” emocji pomiędzy seiyu, a faktyczną postacią.
Na plus natomiast jest prawidłowe i umiejętne zastosowanie CGI – widać je właściwie tylko wtedy, kiedy naprawdę zwraca się uwagę na otoczenie – starali się z nim nie przesadzać i to się chwali.
Niestety(albo stety) zapowiada się następna zapchajdziura sezonu – a tych już chyba trochę jest…
Nie. Chodzi o to, że osoba bez odpowiedniego doświadczenia lub znajomości tematu nie potrafi stworzyć takiego świata bez względu na wiek.
Zwracasz uwagę na absurdy jej świata i nie przeczę – to faktycznie może nie mieć sensu, nawet w założeniu ale czepiasz się settingu komedii romantycznej :) W tych bywają wampiry, potwory, czy nawet kosmici ale ludzie starają się to akceptować pomimo, że są to rzeczy niefunkcjonujące w prawdziwym świecie.
Pierwowzór tworzony przez kobietę, która nie stworzyła po dziś dzień nic poważniejszego(w dorobku ma tylko jeszcze Shikizm i maczała też palce w licealistach ale podejrzewam, że w mniejszym stopniu) więc zapewne nie zastanawiała się za bardzo nad tym jaki to wszystko ma sens, po prostu chciała stworzyć ciekawy lub unikalny setting. To w założeniu nawet nie musi działać(jak sam zauważyłeś), bo w tym po prostu chodzi o wątek romantyczny. Świat mógłby im się walić obok ale ważne, żeby chłopak mógł powzdychać do swojej miłości.
Wątpię, aby z czasem nabrało to jakiegoś większego sensu.
PS. Te wielkie oczy mnie przerażają. Co zdaje egzamin w mandze, niekoniecznie musi w anime…
Natomiast poważnym minusem jest seiyu podkładająca głos Mari – ta dziewczyna męczy się z własną dykcją i kompletnie nie czuć emocji w jej dialogach. Nawet w tle postaci drugoplanowych wypada słabo, a to już jest poważny problem.
Fajny wypełniacz antenowy, czegoś takiego mi brakowało.
Kucharzowi podkłada głos seiyu z demi‑chan i nawet charakterystykę ma podobną.
Mam też trochę mieszane uczucia odnośnie kierunku, w który idzie seria – na początku kliknij: ukryte trochę zalatywało Shokugeki no Souma, później trochę z faktycznego fantasy i na koniec okruchy życia z ckliwą historia demonicy wyglądającej bardziej jak przestraszona owca. Nie wiem na co się nastawiać.
Być może fani serii sportowych i parodii znajdą w tym coś dla siebie.
Re: Odcinek 1
To jest bardzo dobra seiyu. Sam zwróciłem uwagę już przy Inou‑Battle wa Nichijou‑kei no Naka de w 2014, kiedy puściła wiązankę zupełnie „naturalnie” i jednym ciągiem do jednego z bohaterów, ona czuje postaci, którym podkłada głos. No i nie zapominajmy, że podkłada Yukino w Oregairu. Pani Saori Hayami to seiyu o naprawdę doskonałych umiejętnościach „wokalnych”.
PS. Nie ma sensu ukrywać(tj. dawać w spoiler) takich rzeczy – zmiany tonacji, czy deformacje graficzne twarzy były widoczne w materiałach promocyjnych.
Miejscami pojawia się fanserwis(choć póki co najwięcej było go op/ed), częste deformacje(graficzne) twarzy podkreślające pogardę do przeciwnika i klimat, w którym to przeciętny uczeń jest po prostu pionkiem, który ma siedzieć cicho.
Zapewne będzie to opierało się po prostu na szukaniu coraz to mocniejszych przeciwników, czyli standard ale chyba w takim układzie nie jest źle. No i graficznie jest to perełka – widać, że nie szczędzili funduszy – również na seiyu.
Re: Przyzwoite, ale jednak zmarnowany potencjał
Rozumiem, co masz na myśli. Seria „nie pozwala” nam myśleć, że trollica w jakikolwiek sposób zaleca się do Willema – mamy wianuszek młodych dziewcząt, do tego zatracająca się, zakochana po uszy 15‑latka, gdzie tu miejsce na racjonalny związek? Kobieta, która faktycznie mogłaby zapewnić mu i sobie przyszłość? To nie brzmi zbyt „japońsko” w kontekście związków dramatycznych. W realnym świecie zapewne dziewczyny nawet nie byłyby brane pod uwagę i faktycznie coś by się zakręciło z trollicą no ale mówimy tutaj o fikcji stworzonej przez konkretną osobą.
Powiem tak – kliknij: ukryte te dwie dziewczyny skojarzyły mi się z nieżyjącymi już leprekonami, o których mówiła wcześniej trollica. Nigdy nikt w serii nie wspominał, że istnieją inne siedziby „żyjących broni” – także odpadałaby opcja typu „gdzieś, kiedyś, daleko za górami, za lasami”. Dlaczego miałby to być flashback aż do momentu narodzin Chtolly którą znamy? Podsumowanie historii, w pewnym sensie pamiętnika dziewczyny, która usilnie próbowała się nie zatracić przy utracie jaźni – miała być pewnego rodzaju symbolem – leprekonem jednym na tysiąc.
W przypadku, gdyby miała to być kliknij: ukryte „nowa” Chtolly, to tak naprawdę nie widzę sensu jej przedstawienia poza prostym symbolem nadziei – na dalszą historię jak mniemam nie miałoby to raczej większego wpływu, a chyba sami byli na 99% pewni, że seria się kontynuacji nie doczeka.
Re: Przyzwoite, ale jednak zmarnowany potencjał
Nie oglądałaś dokładnie, kliknij: ukryte Trollica(Nygglatho) miała chrapkę na Willema i nawet sama wspominała, że ich związek byłby całkiem „logiczny” ale darowała sobie ze względu na Chtolly. Więc mamy w pewnym sensie trójkąt romantyczny. Wiem, że nadal to nie jest harem w klasycznym pojęciu ale też nie znamy całej historii – pominięto całe dwa tomy, więc kandydatek mogło być więcej.
Zgodzę się, niestety jednak japończycy nie potrafią sobie darować wpychania wszędzie słodkich dziewczyn.
Proces kliknij: ukryte przejmowania jaźni był omówiony całkiem szczegółowy. W przypadku Ithei była to po prostu smutna historia dziewczyny, która bezpowrotnie zniknęła i jej nowa „ja” próbowała w jakiś sposób zadośćuczynić wepchnięcie się na jej miejsce. Być może materiał na dłuższy flashback ale drama i tak była tutaj słabo rozdysponowana.
„Nadzieja” w przenośni i dosłownie. Dosłownie w sensie, że w razie czego pozostało otwarcie na drugi sezon lub OVA. Co jest oczywiście bardzo wątpliwe. Japończycy upodobali sobie takie zakończenia, choć mnie osobiście przy takowych często szlak trafiał.
kliknij: ukryte Dwie laski z dzieckiem – albo moment urodzenia Chtolly tej, którą widzieliśmy albo „nowej”, choć stawiałbym na tą pierwszą wersję. Kluczowa zapewne była tutaj dalsza część historii, której nie było dane nam obejrzeć.