Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Komentarze

Nikodemsky

  • Avatar
    A
    Nikodemsky 17.10.2018 22:06
    Komentarz do recenzji "Seishun Buta Yarou wa Bunny Girl Senpai no Yume o Minai"
    Szczerze byłem przekonany, że  kliknij: ukryte .
  • Avatar
    Nikodemsky 17.10.2018 21:28
    Re: 19:30
    Komentarz do recenzji "Golden Kamui [2018]"
    Ten kadr był zaczepisty :D [link] Musieli mieć niezły ubaw przy tworzeniu tego odcinka.
  • Avatar
    Nikodemsky 17.10.2018 21:25
    Re: ep2
    Komentarz do recenzji "Ore ga Suki na no wa Imouto Dakedo Imouto ja Nai"
     kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 17.10.2018 17:57
    ep2
    Komentarz do recenzji "Ore ga Suki na no wa Imouto Dakedo Imouto ja Nai"
    Bajka sama w sobie jest całkiem fun – nic nadzwyczajnego ale trafia na pewno w gusta konkretnego targetu. Poważny problem natomiast jest z samą animacją, które jest po prostu tragiczna… nawet seiyu dają radę ale to nijak się nie zgrywa z tym, co się dzieje na ekranie. Byle jaka mimika i proporcje twarzy, kadry jakby szczątkowe i chaotycznie zmontowane sceny… nie ogląda się tego tak przyjemnie, jakby faktycznie mogło być. To wygląda naprawdę na amatorską robotę.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 15.10.2018 23:05
    Komentarz do recenzji "Hashiri Tsuzukete Yokattatte"
    Czekałem na to. Dawno nic nie było w temacie seiyu, a tutaj mamy serię bezpośrednio o nich traktującą.

    Pierwszy odcinek był całkiem przyjemny, nie licząc kadrów w trochę zbyt ostrych kolorach. Czuć trochę skondensowany materiał i dość chaotyczne przejścia pomiędzy scenami ale jak na shorta i tak jest to całkiem zgrabna kompozycja.

    Minato(mc) jakoś specjalnie mnie do siebie nie przekonał ale za to Chikako sprawia wrażenie naprawdę fajnej dziewczyny.

    Nie zapowiada się też na nic przedramatyzowanego – widać tutaj, że główni bohaterowie mają swoje problemy ale nie są to rzeczy wyssane z palca.

    Co ciekawe, rolę Chikako podkłada faktycznie świeża aktorka głosowa. Reszta aktorów(pierwszoplanowych), to doświadczeni ludzie i faktycznie czuć to w ich głosie. Dziadka w szkole aktorskiej podkłada Kazuki Yao(jeśli mnie słuch nie myli) – naprawdę ciężko mi się go słucha nie mając Frankiego z One Piece przed oczami :>
  • Avatar
    Nikodemsky 14.10.2018 22:42
    Komentarz do recenzji "Goblin Slayer"
    Dlaczego legendarny awanturnik, znaczy: poszukiwacz przygód, postanowił współpracować z tą siksą, wobec której nie wykazuje raczej uczuć opiekuńczych (ani żadnych innych), a pomocą jest dla niego słabą.

    Orcbolg zdaje sobie sprawę, że młoda kapłanka to nieoszlifowany diament. Z zasady również nie odmawiał nigdy pomocy, jeśli nie kolidowało to z jego zadaniem.

    Gość rangi srebrnej i słynący ze skuteczności z pewnością miał wiele propozycji dołączenia do silnych drużyn.

    Niekoniecznie. GS postrzegany jest przez swoje otoczenie jako typ, który nabija sobie expa na low­‑lvl mobach, podczas gdy reszta sukcesywnie walczy z coraz to mocniejszymi przeciwnikami. Bohaterem jest w oczach wieśniaków, koledzy z fachu w większości nim gardzą i jest naprawdę niewielu, którzy dostrzegają potrzebę tego, co robi Orcbolg.

    Ewentualne prośby o dołączenie najczęściej odrzucał z prostego względu – działania grup nie były związane z eksterminacją zielonych. Kwestia zostanie zapewne wyjaśniona trochę szerzej w następnym odcinku(a przynajmniej powinna…).
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 13.10.2018 19:52
    Komentarz do recenzji "Goblin Slayer"
    Drugi odcinek to przede wszystkim potwierdzenie 4 rzeczy:

    1. Bajka każe nam się przyzwyczaić do badziewnego CGI – będzie nieodzownym jej elementem, nawet w scenach nie zawierających zbyt wiele ruchu. Gardzę tym jak potraktowano samego Orcbolga.

    2. Twórcy nie mieli zielonego pojęcia jak wykreować gobliny – skaczące wkoło małpy są słabym obrazem tego jakie zagrożenie stanowią w grupach. Tutaj naprawdę nie trzeba było daleko szukać, żeby zrobić rozeznanie.

    3. Bajka nie jest wzięta do końca na poważnie – pojawiło się kilka tak głupich, statycznych scen, że zastanawiałem się przez chwilę, czy to faktycznie robili ludzie z doświadczeniem.

    4. Całość zostanie na siłę ugrzeczniona. Pominięto w ogóle przykrą przygodę awanturników w ruinach. Nie, żebym specjalnie za nią tęsknił(bo zwłaszcza w nowelce była przesadnie brutalna) ale rzucanie 2 kadrów na biedne dziewczyny jest zupełnie odmienne od tego, co zaprezentowano w pierwszym odcinku.

    OP był niezły ale prawdę mówiąc spodziewałem się czegoś w twardych dźwiękach metalu i z większą ilością krwi/groteski. ED za to raczej słaby, do tego ponownie z obleśnym cgi.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 12.10.2018 01:39
    Komentarz do recenzji "Karakuri Circus"
    Dopiero po chwili do mnie dotarło, że to jest to samo studio, które robiło nową wersję Ushio to Tora – nawet Narumiego podkładał ten sam gość od Tory :) Podoba mi się ich klasyczno­‑nowoczesny styl.

    W kwestiach technicznych nie można wiele zarzucić, wyszło naprawdę fajnie; myślę też, że zaadaptowanie 21­‑letniej mangi trafiło w odpowiednie ręce.

    Już w pierwszym odcinku było sporo fajnej akcji, teraz tylko się zastanawiam, czy historia jest na tyle ciekawa, aby dała radę utrzymać przy ekranie.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 12.10.2018 00:53
    Komentarz do recenzji "Beelzebub-jou no Oki ni Mesu Mama"
    Meh. Przesłodzona wizja piekła, nijaka lekkoduszna władczyni demonów, podwładny tsundere(mam tylko nadzieję, że nie zrobi się z tego trend) i być może wylęgający się wątek romantyczny.

    W żaden sposób nie zachwyca, nie śmieszy i nie ciekawi. Poczekam jeszcze odcinek ale póki co, to mocny kandydat do dropa.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 11.10.2018 22:13
    Komentarz do recenzji "Merc Storia -Mukiryoku Shounen to Bin no Naka no Shoujo-"
    Przesadnie ugrzeczniona przygodówka, która nie wnosi dosłownie nic nowego. Z drugiej strony, może wyjść z tego przyjemne fantasy, choć dla mnie dużą rolę będzie odgrywało to, kim się okażą towarzysze drogi.
  • Avatar
    Nikodemsky 11.10.2018 20:11
    Re: drugi odcinek
    Komentarz do recenzji "Zombie Land Saga"
    drugi odcinek był lepszy od pierwszego.

    Drugi nie miał tego samego, boskiego wstępu co pierwszy – więc siłą rzeczy na starcie pozostaje w tyle :P

    Rapsy mi nie podeszły ale podkład był doskonały.

    No i Yuugiri najlepsza dziewczynka atm :3
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 10.10.2018 21:28
    Komentarz do recenzji "Conception"
    Isekai: check
    Harem: check
    Magia: check
    MC wyciągający supermoce z kieszeni: check
    Fabuła ledwo trzymająca się kupy: check

    Mnie więcej do szczęścia nie potrzeba. Mam podobny feel jak przy battleharemach typu Seiken Tsukai no World Break i podobnych. W żadnym wypadku nie jest to nic wybitnego.

    Póki co najbardziej drażniły mnie pojedyncze statyczne sceny, które sprawiały wrażenie leniwej pracy animatorów. No i pomimo różnorodnych projektów postaci są też bardzo podobne do siebie twarze u dziewczyn ale to jak mniemam wina pierwowzoru. No i było kilka momentów, które dały sporo krindżu.

    Dla odmiany też tym razem adaptacja gry, a nie nowelki. Na plus też w miarę ogarnięty mc, który potrafi po ludzku odpowiedzieć.
  • Avatar
    Nikodemsky 10.10.2018 20:33
    Komentarz do recenzji "Ore ga Suki na no wa Imouto Dakedo Imouto ja Nai"
    Tylko wstęp z i motyw siostrzyczkowania w nowelce z Imouto sae Ireba Ii. Zresztą nawet Oreimo trzymało z początku pozory, tutaj nikt się z tym nie kryje, że  kliknij: ukryte . Nie będzie to raczej twór górnych lotów.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 10.10.2018 18:49
    Komentarz do recenzji "Ore ga Suki na no wa Imouto Dakedo Imouto ja Nai"
    Pomysł spoko, takie trochę oreimo/erosensei ale projekty postaci są bardzo przeciętne, jeśli nie nawet słabe i animacja jest jakaś taka… uproszczona? Da się do tego przyzwyczaić ale wolałbym, aby prezentowało to chociażby wizualny poziom eromangi. No i całość jest poprowadzona lekką ręką, nie ma w tym krzty realnych postaci, reakcji, czy sytuacji.

    Zerknąłem kątem oka na mangową adaptację i tam przynajmniej rysunki są poprawne, do tego całość czyta się bardzo wygodnie. Zastanawiam się nad potrzebą istnienia tej adaptacji anime.

    W podsumowaniu po pierwszym odcinku – siostrzyczkowa zapchajdziura w wersji tv.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 9.10.2018 23:09
    Komentarz do recenzji "Mashiroiro Symphony -The Color of Lovers-"
    Całkiem niezłe jak na harem. Zamknięty wątek romantyczny, całkiem sensowny związek pomiędzy mc, a jego wybranką i odpowiednio długo pociągnięte wątki poszczególnych dziewczyn. No i siostra, która nie dobierała się do majtek bratu(sama w sobie była raczej nudną postacią, do tego seiyu ze swoim przeciąganym głosem tylko potęgowała efekt ale przy przynajmniej trzymali się w zdrowej relacji).

    Bliżej temu było faktycznie do romansu, niż typowego haremu i to się chwali. No i nieczęsto zdarza się, że mc wybiera  kliknij: ukryte .

    Graficznie ogółem również całkiem ładne – nawet postacie w tle wyglądały nie najgorzej, co zdarza się rzadko. Pojawiło się kilka naprawdę fajnych, klimatycznych kadrów.

    Od strony dźwiękowej również było zadowalająco – do dramy dogrywało piano, nie żadne sztuczne, syntetyczne dźwięki; nie raz można było również usłyszeć skrzypce, które bardzo fajnie komponowały się z istotnymi dla bajki momentami.

    Na minus:
    - to dziwne, irytujące stworzenie(homiko­‑kot? nie wiem jak to nazwać), jak już seria trzymała się w ramach realizmu, to nie wiem po co przy okazji tworzyć jakieś fikcyjne kreatury
    - nagła zmiana  kliknij: ukryte 
    - dwie tsundere na harem( kliknij: ukryte )
    - mc to ciepła klucha bez charakteru

    Na dodatkowy plus – specjal dla jednej z dziewczyn, która nie miała szczęścia w oryginalnej historii. W formie pseudo­‑galge ale liczą się dobre chęci(chyba).

    Warte obejrzenia. 6/10.
  • Avatar
    Nikodemsky 8.10.2018 19:25
    Komentarz do recenzji "Goblin Slayer"
    Jednak nadal jest ona trochę wadliwa.

    Nie twierdzę, że jest bezbłędna :) GS nadal ma swoje problemy, czy to większe, czy mniejsze.

    Zakłada ona nie dość że kompletną apatię gildii

    Nie apatię, a neutralność. W Year One albo ln było wytłumaczone z czego to wynika ale prawdę mówiąc nie pamiętam.

    ale też znikomy obrót informacji pomiędzy ludźmi.

    Najczęściej jest tak, że każdy opiera się na własnym doświadczeniu i jeden drugiemu za bardzo nie wchodzi w drogę. Będzie to zwłaszcza widoczne w jednym z arców, który powinien być zekranizowany. No ale prawda, gildia powinna mieć twarde wymogi przed oddaniem questa jak i również powinna oferować dostęp do bestiariusza lub spisu porad od weteranów. Wtedy może nie byłoby do czynienia z przykrą codziennością, jaka ma miejsce w GS­‑ie.

    Ogólnie jest to typowy przykład logiki która działa w próżni, jednak gdybyś skonstruował taki świat i pozwolił mu funkcjonować to szybko zasady by się zaczęły zmieniać.

    Tworzysz założenia, które rzadko mają przełożenie w bajkach, czy powieściach od japończyków. Przypomnij sobie kiedy ostatnio widziałeś naprawdę sensownie skonstruowane uniwersum fantasy u nihonów, odporne na sukcesywne zmiany postrzegania rzeczywistości u mieszkańców owego świata :)

    Widzisz taki jest problem w zdaniu, że te sytuacje dzieją się na tyle często iż stały się one normą. Jeżeli zdarzają się one bardzo często to zaczynają one kształtować percepcje społeczną. Pojawiają się legendy, zabobony (topielce, południce i inne) i ludzie zmieniają swoje zachowanie w oparciu o nową percepcję rzeczywistości.

    Tutaj należałoby najpierw określić jaki zakres czasu obejmuje historia GS­‑a. Niestety nigdy nie dowiadujemy się jak długo trwa plaga zielonych. Wiemy tyle, że jest to przynajmniej kilkanaście lat i gobliny uderzają głównie na wioski, które nie mają możliwości się bronić.

    No i tak w ogóle – bajka trochę inaczej przełożyła tę część: [link] – są delikatne różnice, jak widać.

    Tylko, że to zderzenie idzie w zaprzeczaniu z dobrą kreacją świata.

    Niekoniecznie. Nie chcę za bardzo rozpisywać się w ramach GS­‑a ale nie rozumiem dlaczego twarde zderzenie z rzeczywistością nie miałoby występować na porządku dziennym w różnych częściach danego uniwersum.
  • Avatar
    Nikodemsky 7.10.2018 22:57
    Komentarz do recenzji "Goblin Slayer"
    Tak.

     kliknij: ukryte 

    Okruch nie ma praktycznie wcale, na nudę w GS­‑ie też nie można narzekać.
  • Avatar
    Nikodemsky 7.10.2018 18:06
    Komentarz do recenzji "Goblin Slayer"
    Zastanówmy się kto szkolił tych młodzików, co im mówiono.

    W tym rzecz – nikt. Kompletne żółtodzioby nie mają dostępu do bestiariusza, funduszy i ekwipunku. To są przeciętni ludzie, których ambicje sięgają wyżej, niż rozum i umiejętności. Goblin Slayer to powieść, która w dobitny sposób przedstawia jak wielka różnica byłaby pomiędzy rzeczywistością, a dobrymi chęciami.

    Oni się zachowywali jak zieloni gracze w grze MMO co grają może drugi dzień w grę, a nie jak nastolatkowie którzy wychowywali się w świecie gdzie gobliny napadają na wioski, a oni od maleńkiego planują ruszyć w świat walczyć ze złem.

    Jeśli pochodzili z miejsca, którego problem nie dotyczył, to dlaczego mieliby być świadomi zagrożeń otaczającego ich świata? O humanoidalnych monstrach i władcy demonów mogli usłyszeć co najwyżej z opowieści i plotek.

    Zaakceptowałbym, że mieli po prostu pecha gdyby nie to że na końcu bohaterka mówiła, że takie sytuacje zdarzają się na tyle często iż nikt tego nie kwestionuje.

    Ponownie – cały problem wynika z bagatelizowania zielonych. Doświadczeni poszukiwacze olewają gobliny, bo questy z nimi związane są słabo opłacane(zakładane najczęściej przez wodzów ograbionych wiosek), władze królestwa są zajęte poważniejszymi problemami(w ich mniemaniu) i plaga zielonych spływa na niedoświadczonych, początkujących poszukiwaczy przygód. Gobliny same w sobie pojedynczo nie są groźne, problem zaczyna się w momencie, kiedy jest ich więcej, a już w ogóle, kiedy są pod kimś – wtedy nawet goldy i silvery mogą mieć z nimi problem, sam Orcbolg o tym później wspomni. To ma sens.

    Podobny zresztą problem miał Grimgar, z tą że różnicą że przy okazji Grimgar był o niczym i nic się w nim nie działo.

    Grimgar to inna para kaloszy, plus to był isekai, więc należy na niego patrzeć w innych kategoriach.
  • Avatar
    Nikodemsky 7.10.2018 15:23
    Komentarz do recenzji "Goblin Slayer"
    Typy grają w młotka i to jeszcze do tego ze słabym MG.

    MG jak i gracze miewają ciekawe pomysły w GS­‑ie ale to się okaże dopiero później :) Warto czekać.

    Nie no serio, nie można mieć świata gdzie często się zdarza iż nowe drużyny są mordowane kiedy próbują oczyścić jaskinię goblinów i jednocześnie mieć drużynę której wydaje się że nic nie może pójść nie tak. Albo gobliny mordują, zdarza się to i nowe drużyny powinny o tym wiedzieć, albo to się po prostu zdarza super rzadko. Głupie to to i tyle.

    Zwróć uwagę na to jak oddaje questa dziewczyna w gildii – robi to bardzo niechętnie i doradza, aby poczekać na inne, bardziej doświadczone grupy awanturników. Nie odmawia im odebrania questa, bo nie ma żadnego prawa, które by tego zabraniało.

    Ludzie giną z rąk zielonych, bo ich bagatelizują. To nie jest tak, że wszystkie nowe grupy padają przy questach – dzieje się tylko tak z tymi, które kompletnie się nie przygotowują do zadania i nie są świadomi jak wielkim zagrożeniem są zieloni w większych grupach, a już w ogóle pod wodzą hobgoblinów lub szamanów.

    Grupka, którą zobaczyliśmy w pierwszym odcinku po prostu źle trafiła i przy okazji w ogóle nie była przygotowana. To nie mogło się skończyć dobrze.

    Problematyka zielonych jest bardziej rozpisana w mandze zarówno w oryginalnej historii, jak i spin­‑offie(w tym drugim czasami nawet bardziej) – nie wiem niestety, czy bajka będzie rozwijać tę kwestię.

    Lubię jak postaci w animcach spotykają różne nieszczęścia, więc liczę na więcej.

    Nie będziesz zawiedziony.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 7.10.2018 13:41
    Komentarz do recenzji "Sono Toki, Kanojo wa"
    Ktoś to bardzo fajnie określił – „statyczny Tsuki ga kirei".
  • Avatar
    Nikodemsky 7.10.2018 01:39
    Komentarz do recenzji "Goblin Slayer"
    Trochę nie pasuje mi głos Orcbolga, ale pewnie będę się musiał przyzwyczaić.

    Same here. Koleś ze swoim głosem pasuje do roli poważnego okularnika na drugim planie.

    Z drugiej strony to cholernie ciężka rola do obsadzenia – GS jest młody, apatyczny, pewny siebie ale w kwestiach towarzyskich nieogarnięty. Musiałbym się naprawdę porządnie zastanowić, żeby w ogóle znaleźć odpowiednich kandydatów. Umehara podkłada go „poprawnie” ale to na tyle – ja nie czuję od niego głosu zimnego mordercy zielonych.
  • Avatar
    Nikodemsky 7.10.2018 01:26
    Komentarz do recenzji "Goblin Slayer"
    kilka razy przeczytałam w odniesieniu do tego tytułu „isekai”

    Nie, Goblin Slayer to w żadnym wypadku nie jest isekai.

    Z drugiej szkoda, że realizmu nie starczyło już na stroje pierwszoplanowych bohaterek (chciałabym zobaczyć, jak chętnie autor biegałby w czymś takim po jaskiniach lub lasach).

    Kogo masz na myśli? Jeśli kapłankę, to ona sama w sobie nie musi być mobilna – od ochrony ma GS­‑a i później dochodzą jeszcze inni, bardzo kompetentni towarzysze(zwróć uwagę jak będą ubrani, raczej nie będziesz zawiedziona).

    Ekwipunek i uzbrojenie GS­‑a to też zupełnie oddzielna kwestia, bo to nie było tak, że biegał w pełnej płytówce od samego początku swojej „przygody”. Szkoda tylko, że anime raczej nie zahaczy o tę część historii(to już niestety ze spin­‑offa Year One).
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 6.10.2018 23:53
    Komentarz do recenzji "Sword Art Online: Alicization"
    Dżizas… to będzie długi rok. Widać, że wątek główny mocno się rozgałęzia i wytłumaczenie wszystkiego trochę potrwa.

    Wstęp był całkiem niezły – sporo akcji, istotnych informacji i graficznie trzyma poziom(choć kadry przedstawiające bohaterów „w tle” zawierały sporo uproszczeń, czasami nawet do przesady).

    Jestem wymęczony tą franczyzą ale czuję, że Alicyzacja może mnie przetrzymać przy ekranie.
  • Avatar
    Nikodemsky 6.10.2018 21:03
    Komentarz do recenzji "Goblin Slayer"
    ale wątpię żeby oferowała cokolwiek poważnego dojrzałym odbiorcom

    Oferuje dokładnie to, o czym pisałeś wyżej w przypadku powieści na podstawie dnd/młotka, jednakże robi to dość późno… i nie tylko ale o tym za chwilę.

    Jak mniemam nie jesteś na bieżąco z pierwowzorem(wnioskuję po tym, co wyczytałem z komentarza) – oryginalna historia idzie właśnie w typową przygodę z młotka, natomiast Year One tłumaczy trudną drogę do profesjonalizmu w fachu poszukiwacza przygód. Zaznaczam, iż obie z czasem ustępują z brutalności w formie gwałtów na płci pięknej. Nie zmienia to faktu, że pierwowzór często zahacza wręcz o sadystyczne perwersje(zwłaszcza w przypadku LN, która w opisach działań zielonych potrafi być momentami obrzydliwa) ale z czasem stara się „naprostować”(ciężko mi powiedzieć z czego to dokładnie wynika).

    Dwa – ciekawe postaci. Sam Orcbolg nie jest nikim specjalnym, ot co apatycznym młodzieńcem z bardzo trudną przeszłością, która spędza mu sen z powiek. Natomiast pojawiają się okazyjnie takie postacie jak choćby Sword Maiden –  kliknij: ukryte . Z drugiej strony mamy krasnoluda­‑tanka, elfią­‑łuczniczkę, czy jaszczuroczłeka­‑szamana. Ciężko naprawdę o bardziej klasyczny team w fantasy.

    Trzy – rozwój postaci. Dość powolny, aczkolwiek widoczny. Praktycznie wszyscy w historii GS­‑a się rozwijają, wraz z samym Orcbolgiem(u którego przemiana trwa najdłużej).

    Cztery – rozwinięcie problematyki epidemii zielonych. Przeciętny isekai/rpg­‑like/fantasy po prostu wrzuca widza w środek wydarzeń i rzadko tłumaczy dlaczego w ogóle istnieje problem plagi demonów/potworów/whatever – GS tłumaczy powoli z czego wynika sytuacja. Widać, że autor myśli o swoim uniwersum i starał się sensownie budować filary pod historię.

    Tak więc Goblin Slayer to nie tylko brutalne gwałty i okładanie zielonych :)
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 6.10.2018 19:35
    Komentarz do recenzji "Goblin Slayer"
    Jarałem się jak dziecko na tę adaptację, więc jest to jedna z rzeczy, na które nieubłaganie czekałem. Byłem diabelnie ciekawy jak rozwiążą sprawę brutalnych gwałtów ale widać poradzili sobie z tym całkiem zgrabnie. Szczegółów szczędzi się widzowi(na szczęście) ale widać, że nie pominięto faktu przerostu libido goblinów.

    Brutalne sceny okładania goblinów zostały na nieszczęście ugrzecznione ale krew się leje, więc nie ma tragedii.

    Bajka jest całkiem ładna i ciężko mi narzekać ale w porównaniu do mangi sporo traci, doskonały styl na papierze tak mie rozpieścił, że nie mogę się przyzwyczaić do animacji :)

    Co mnie natomiast poirytowało – już w pierwszym odcinku seria wspomaga się bardzo często cgi, w momentach wydawało by się niekoniecznie tego wymagających(choćby kadry, w których widać całego Orcbolga). Nie były to najgorsze sceny z wykorzystaniem cgi, które widziałem ale ruchy były zdecydowanie zbyt sztywne, jak na człowieka. Boję się trochę, że później mogą z tym przesadzić.

    Pierwszy odcinek był całkiem dobrym odwzorowaniem początku pierwowzoru – jest tutaj wyraźnie nakreślony kontrast pomiędzy „wannabe” poszukiwaczami przygód, a rzeczywistością. Podejrzewam, że przez to straci w oczach przeciętnego widza, który stroni nadmiernej brutalności w bajkach ale jako fan mangi(ln­‑kę sobie podarowałem) jestem zadowolony.

    Myślę, że mamy do czynienia z poprawną adaptacją.