x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Sama seria faktycznie wydaje się tylko małym wstępem do czegoś większego.
Natomiast już akceptując sam koncept super mocy – co ciekawe jest tutaj troszkę inne podejście do samej kwestii, nie ma tutaj ratowania świata, spełniania marzeń, czy czegokolwiek innego, są to po prostu przeciętne dni japońskich nastolatków ze super mocami( kliknij: ukryte oczywiście wokół dzieje się ta cała wojna wróżek ale sami bohaterowie przez całą serię nie angażowali się w nią bezpośrednio) z taką bardziej luźną otoczką.
Gdyby jednak skupili się na czymś konkretnie, to mogłoby być nieco lepiej – w obecnej formie wygląda to na zlepek pomysłów, gdzie nie mogliby się do końca zdecydować. Oczywiście można to też traktować jako wstęp do większej historii i wtedy miałoby to sens, tylko na razie o drugim sezonie nie ma ani widu, ani słychu.
Dodam jeszcze jedną rzecz – oglądając kliknij: ukryte bodajże odcinek 8(w którym Hatoko pokłóciła się z Andou) wyłapałem ciekawą(według mnie) rzecz, seiyu to nawet muszą porządnie umieć krzyczeć/wyżalać się :) Wyciąganie brudów przez Hatoko wyszło powiedziałbym, że nawet realnie – jednym ciągiem w nerwach wylanie wszystkiego, co leżało na sercu, bez przycinek. Nie, żeby scena miała jakieś szczególne znaczenie(bardzo szybko się pogodzili) ale za takie małe rzeczy doceniam pracę seiyu.
Drugi sezon chętnie bym obejrzał – jest to jedna z lepszych ostatnio wydanych serii rozrywkowych bez nachalnego fanserwisu i jakichś poważniejszych błędów, no i zdaje się, że pokryli bardzo mało materiału w tych 12‑stu odcinkach, więc pozostaje mały niedosyt.
Ode mnie 6/10 z niewielką nadzieją na kontynuację.
Re: Po 12 odcinku
Doszukałem się jeszcze wielu innych rzeczy, które są przynajmniej wątpliwe( kliknij: ukryte choćby nauczyciel – pedagog po szkoleniach w całej tej sytuacji okazał się być najmniej przydatną osobą, dafaq?) ale rozumiem, że trzeba na to wszystko przymknąć oko, ponieważ chodziło właśnie o wywołanie emocji. W moim przypadku było ich więcej w pierwszym odcinku tej historii, niż w trzecim :) Jestem też pewien, że dałoby się to zrobić w bardziej zręczny sposób – wystarczy spojrzeć na historię za życia Yuzury z Angel Beats!
Ofc historia tak czy siak była dość ciekawa, także po prostu przymykam na to oko i zobaczę czym uraczą nas w ostatnim odcinku.
W przypadku Yuujiego – możesz mieć rację, szczerze mówiąc nawet jakoś mnie to specjalnie nie drażniło, ponieważ nie sprawia wrażenia „jestem od was lepszy”, a jeśli nie potrafiłby tego czym się wykazał, no to nie mielibyśmy całej historii :) Ciekaw jestem poniekąd jak rozwiązali to w VNkach.
Po 12 odcinku
Ofc. historie tego typu spotykało się już nie raz(zarówno w anime, jak i normalnych filmach/serialach) – i jakkolwiek są one na swój sposób interesujące, tak tutaj mam wrażenie jakby wiele kwestii wyolbrzymiono( kliknij: ukryte oczywiście nigdy nie znalazłem się w podobnej sytuacji i realnie nie byłbym w stanie tego porównać ale nie w tym rzecz), tylko jakby serię chcieli zakończyć z dużym przytupem i czymś, co zapadłoby w pamięć. Nie mam z tym problemu, tylko kurcze dlaczego historie poprzednich panienek nie były jakieś bardziej nie wiem… rozbudowane?
Jakoś nie przykuwałem do tego za specjalnie uwagi na początku ale główny bohater, to chodzący ideał normalnie. Lepsze to, niż jakieś chuderlaki z piszczącym głosem, tylko tak się zastanawiam czego ten facet nie potrafi :)
Swoją drogą odchodząc od tematu planuje się(w zasadzie już jest to potwierdzone) wprowadzenie na nasz rynek 3 różnych VNek z tytułem GNK, przy czym wydaje mi się, że kliknij: ukryte wyraźnie widziałem siostrę Juuyiego na dwóch coverach i ciężko było mi uwierzyć, że tak po prostu sobie tam umarła(zdaje się, że ostatni odcinek potwierdza poniekąd moją teorię), czyżby jakiś wstęp do następnego sezonu? Same VNki na KSie przyjęły się bardzo ciepło, ciekaw jestem jak wyglądała sprzedaż w Japonii. Przepraszam za mały offtop.
Swoją drogą całkiem przyjemna haremówka, posiada nadal kilka błędów i jako‑takiej fabuły nie ma ale lepsze to, niż przeciętniaki wypchane fanserwisem do granic możliwości.
SAOkształtem
Dla odmiany znów ostatni odcinek był całkiem „przyjemny”, troszkę podkreślony oczywiście dramatyzmem i nostalgią ale zakończenie jest powiedzmy, że satysfakcjonujące.
Na sam koniec może już nawet nie jestem zawiedziony(byłem na początku), bo to jest nadal SAO i to w tym samym stylu – tutaj niewiele się zmieniło, więc dla samych zagorzałych fanów serii było perfekcyjnie. Dla mnie po prostu zrobiło się to z czasem monotonne i mało interesujące. Tak jak w przypadku pierwszej serii dałem 10/10(gdzie teraz dałbym max 8 – przyznam bez bicia, że na swój czas byłem zachwycony), tak tutaj nie jestem w stanie wystawić więcej, niż 6/10. Ta historia(lub po prostu druga seria) nie przekonała mnie do siebie, wydaje mi się nawet, że działa to poniekąd na zasadzie „a nuż się uda” – niektóre serie powinny być po prostu zakończone w odpowiednim momencie, żeby pozostawiły miłe wspomnienie. Po drugiej serii pozostanie mi grymas i na SAO jako całość będę na pewno patrzył z większym dystansem.
Czy sama seria była zła? Ciężko powiedzieć – jeśli ktoś jest prawdziwym fanem SAO, to raczej nie zawiedzie się. Jeśli ktoś szuka elementów brakujących(nie pasowało coś w pierwszej serii) w drugim sezonie – tutaj się ich nie doszuka, poziom jest mniej więcej ten sam, tylko z mniejszą dozą dramy i romansu(w drugim przypadku jest tego wiele mniej). Jeśli pierwsza seria się podobała tak „na średnio”, to tutaj raczej nic się dla siebie nie znajdzie.
Z tą serią jednak są trzy zasadnicze problemy:
1. Po 13‑stu odcinkach pozostaje więcej pytań, niż było ich na początku. Zaczynają mieszać w to jakieś wątki na zasadzie „wiemy ale nie powiemy” – wstęp do drugiej serii, czy znowu zmuszają do sięgnięcia po mangę?
2. Cenzura. To powinno się obejrzeć w wersji bez cenzury. Za jakiś czas pewnie wyjdzie BR/DVD, więc będzie też taka możliwość. Wersja TV jest bardzo mocno przycięta pod tym względem.
3. Przez dużą część czasu antenowego tłumaczone są kwestie mało istotne albo ukazywane są historie, które niekoniecznie są choćby interesujące. Przykładowo – kliknij: ukryte jak najbardziej rozumiem historię Sheily, Marcosa i Alexa, miało to jakieś przełożenie na dalszą akcję i zachowanie postaci. Znowu też dla odmiany pokazano dramatyczną historię Adolpha, którą ciągnięto prawie przez 3 odcinki tylko po to, żeby na końcu padł…
TF zachwycił mnie przede wszystkim stylem kreski – jest to takie naprawdę miłe odejście od stylu stosowanego w większości serii. Co prawda wszyscy nadal różnych narodowości wyglądali bardzo podobnie… no ale mimo wszystko podobało mi się, cieszyło oko. Znowu też dla kontrastu pojawiała się masa CGI w postaci przerośniętych mięsistych robali, które ciężko byłoby przeoczyć :)
Oprawa dźwiękowa – zdaje się, że coś tam grało w tle ale nie zwracałem na to zbytnio uwagi. Natomiast wychwyciłem wiele sztucznych dźwięków(trzaski, efekty ataków etc.) nagranych w bardzo niskiej jakości. Nie miałoby to większego znaczenia gdyby nie to, że tutaj okładanie się pięściami i efektywne ataki miały miejsce praktycznie w każdym odcinku…
Fabuła – ciężko tutaj powiedzieć… przez pierwsze dwa odcinki tłumaczy się widzowi jaka jest misja, po co oni wszyscy lecą na marsa itd. Jednak później pojawia się coraz więcej niewiadomych i po obejrzeniu całości nie mam już pewności względem tego po co oni tam w ogóle lecieli. Wspomina się o kliknij: ukryte jakichś konfliktach międzynarodowych, wyścigu zbrojeń(?), zdradzie rodzaju ludzkiego i kilku innych rzeczach. Zastanawiam się, czy autorzy sami mają pojęcia do czego to wszystko dąży.
Ode mnie wyciągnięte 6/10. Seria jest po prostu „OK” na obecnym etapie – brakuje jej naprawdę wiele do dobrej, jednak do kiczu też bym jej nie zaliczył. Pomysł jest oryginalny – może znowu nie tak bardzo interesujący ale na pewno oryginalny.
Re: Było i ni ma...
Dziękuję serdecznie, być może jednak zapiszę sobie AKG do przeczytania :)
Re: Było i ni ma...
Nie pogardzę spoilerami w razie czego :3
Jako seria rozrywkowa poniekąd zdała egzamin – choć w pewnym momencie zaczęło się wszystko jakby powtarzać(?). Podobne gagi i żarty bardzo szybko zaczęły robić się męczące.
Jeśli chodzi o relacje postaci – niby widać jakiś postęp i nagle bum, znowu powrót do punktu wyjścia na poziomie wzdychań. Rozumiem, że to był bardziej dodatek do tej całej komediowej otoczki ale imho bez wyraźnego zarysu traci to swój sens.
Styl kreski – na początku byłem przekonany, że da się do niej przyzwyczaić, niestety nie byłem w stanie… przez większość odcinków jakoś nie dawało mi to spokoju. Humor bardziej młodzieżowy/dla dorosłych a styl kreski jak w seriach dla najmłodszych.
Jeśli ktoś pomyśli, że dowie się czegoś o samej sprzedaży/dystrybucji mangi(jeśli faktycznie kogoś zainteresowałoby to) – nic bardziej mylnego, ze szczątkowych informacji na googlach można dowiedzieć się więcej, tutaj „sprzedaż/dystrybucja mangi” pełni zwyczajnie rolę tła.
Serię należy traktować jako komedię z raczej przeciętnym humorem(powtarzalne gagi) – choć pojawiały się perełki, podobnymi schematami znanymi z innych serii i ewentualnie jako coś, co można obejrzeć „na jeden raz” pomiędzy innymi seriami, choć znów na pewno znajdą się inne, lepsze komedie. Jako okruchy życia – nie, zbyt to wszystko „luźne”. Jeśli ktoś zapytałby mnie dlaczego „męczyłem się” przez 12 odcinków, to prawdopodobnie dla tych okazjonalnych perełek, które pojawiały się momentami.
Ode mnie wyciągnięte 6/10.
Więc chyba liczbę odcinków OVA można spokojnie zmienić na 5.
W sieci naczytałem się wiele negatywów na temat serii, dla mnie jednak był to jeden z niewielu powodów, dla których wyczekiwałem niedziel przez ostatnie 24 tygodnie.
Fabularnie nie ma tutaj fajerwerków, ot co kolejna walka ze złem wcielonym, tylko nieco inne podejście do tematu – w końcu nie często trafia się na zabójców, którzy działają w imię sprawiedliwości :)
Jeśli chodzi o same postacie – tutaj niestety wielkim błędem jest kliknij: ukryte przyswajanie się do postaci, jako iż każdy może w każdej chwili wyzionąć ducha, z jednej strony jest to dość „realne” podejście, z drugiej nie jestem przyzwyczajony do tego typu rzeczy w przygodówkach.
Większość postaci tutaj jest oparte na schematach utartych w innych seriach przygodowych, charakterystyki nie są zbytnio skomplikowane, każdy ma jakąś swoją mroczną przeszłość i według tego kieruje swoje poczynania z nadzieją na lepszą przyszłość.
Bardzo polubiłem Sheele, Bulata, Tatsumiego i Chelsea – to takie typowo schematyczne postacie, które spotkało się w innych seriach wiele razy – być może właśnie to podobieństwo przekonało mnie do nich ostatecznie. Szkoda, że kliknij: ukryte oprócz Tatsumiego nie otrzymali zbyt wiele „czasu antenowego” :\ Swoją drogą nie spodziewałem się, że na końcu wykończą i jego.
Czym się seria na pewno wyróżnia na tle innych – jest tutaj połączona brutalność(pełno krwi, urwane kończyny i ogólna brutalność świata, w którym żyją postaci – spotykane rzadko, o ile w ogóle), z humorem(który chyba nie do końca wszystkim pasował) pojawiającym się okazyjnie i progresem typowej przygodówki ze szczyptą dramy. No i walki – dużo efektywnych walk, w których nie zabrakło krwi. Z czasem zaczęło trochę brakować tej całej brutalności i takich bardziej flagowych wyznaczników serii – być może jakieś cięcia w budżecie? Nie mniej jakoś utrzymał się poziom do końca.
Kreska całkiem przyzwoita(powiedziałbym nawet, że dobra) – zadbano względnie również o szczegóły w czasie dynamicznych walk, czego często brakuje w innych seriach przepełnionych akcją.
Podsumowując – jeśli ktoś ma ochotę na przygodówkę z niecodziennym podejściem, wszechobecną brutalnością i schematami znanymi z innych serii, to jak najbardziej zachęcam. Naprawdę warto, pomimo wielu negatywnych opinii.
Ode mnie dostaje mocne 7/10 – zaczynałem z ósemką, niestety gdzieś pośrodku zabrakło mi tego, czym głównie ta seria się kierowała i z czasem zrobiła się trochę bardziej „monotonna”.
Re: sad
kliknij: ukryte
1. Był pewien, że jest w stanie obronić się przed ewentualnymi atakami(i w zasadzie nie ma się co dziwić).
2. Zrobił kilkukrotną barierę w czasie ataku Chaiki, widocznie nie miał czasu/siły tworzyć mocniejszej.
3. Bo to były klony‑lalki instruowane przez czarną chaikę. W 7 albo 8 odcinku było wyjaśnione, jeśli również dobrze pamiętam, to także kwestia ich nieśmiertelności.
4. Cóż… musieli to zakończyć w jakiś sposób. Toru zyskujący boską moc pozwalającą na ubicie imperatora po zawarciu kontraktu ze smokiem byłby raczej pójściem na łatwiznę. Jeśli chodzi o samą osobowość, to prawdopodobnie chodzi o samo przywiązanie do osoby Chaiki i ze względu na to przywiązanie nie była w stanie jej zabić.
Zakończenie kliknij: ukryte w jednym wielkim skrócie – zasadniczo mogliby to rozciągnąć na 2‑3 odcinki ale zakończyłoby się w identyczny sposób, może nie chcieli przedłużać? Trochę wszystko dzieje się na raz i nie jestem przyzwyczajony do takiego rozwiązywania spraw w przygodówkach ale nie ma tutaj na co narzekać – jest prosto, konkretnie i bez niedomówień(i typowo w stylu przygody‑anime).
Generalnie seria całkiem niezła – jednak na pewno nie jest to ten typ, który ma się ochotę obejrzeć po latach. Szczerze mówiąc w moim przypadku tyczyłoby się to jakichkolwiek kontynuacji Chaiki – nie wiem, czy miałbym ochotę je oglądać, być może jako zapychacze, bo temat jest już raczej wyczerpany(i tak powinno zostać imho).
Ode mnie 6/10, być może stawiałem zbyt duże wymagania do tej kontynuacji.
Rozumiem, że całość w jakiś sposób próbowała dojść do tego momentu, żeby wyjaśnić o co tak naprawdę chodziło ale ten odcinek trudno zaakceptować jako kliknij: ukryte łącznik – próbują napchać zbyt dużo informacji na raz i tworzy się pomniejszy chaos.
Zasadniczo już po dwóch‑trzech odcinkach niewiele się spodziewałem po tej serii i nadałem jej mniejszy priorytet – tym samym nie jestem aż tak rozczarowany, jednak nie sądzę, aby na sam koniec mogła się czymś jeszcze wyratować.
Moja hipoteza – na sam koniec kliknij: ukryte dojdzie do tego, że nie są w stanie zmienić przeszłości i tworzą jedynie błędne koło(dowodem na to może być duch Yui), no i wyjdzie z tego po prostu drama(jeśli już nie jest?). Pytanie tylko, czy będą chcieli w jakoś sposób przekręcić to na „dobre zakończenie” łącząc ze sobą Sou z którąś z dwóch pozostałych dziewczyn.
Dobrze, że w tym sezonie jest jeszcze kilka innych serii naprawdę wartych obejrzenia.
Podobny WTF ostatnio zaliczyłem oglądając Kill La Kill, czy TTGL, przy czym tutaj przez całe sześć odcinków nie znikał mi uśmiech z twarzy, całkiem udana parodia, było zabawne i sam nastrój serii również był bardzo pozytywny.
Podobała mi się również „żywa” kreska oraz towarzysząca prawie przez cały czas muzyka rockowa, która udanie podtrzymywała dynamikę.
Sam motyw przewodni wolałbym pozostawić do wolnej interpretacji, choć zapewne w dużej części tyczył się dorastania i kilkoma kwestiami z tym powiązanymi(plus nawiązania z parodii?).
W każdym razie jestem zadowolony i na pewno będę miał ochotę powrócić do tego po latach, ode mnie mocne 8/10.
Wypadałoby wyjaśnić, dlaczego to jestem tak bardzo w błędzie ale coś czuje, że bez flame'a się nie obędzie, więc może i lepiej.
Raczej scen. Nie, aluzji nie zrozumiałem – Initial D niestety(lub stety) nie oglądałem. Nie rozumiem za bardzo dlaczego by pakować taką skrótową parodię do serii, która traktuje o zupełnie czym innym.
Oglądałem uważnie i pamiętam, że kliknij: ukryte jedna z nich była starsza od reszty – dość pokaźna część jednego z odcinków była przeznaczona na jej charakterystykę – co nie zmienia faktu, że wygląda jak loli‑moe, tak samo jak jej koleżanki. Zapewne jest to jakiś „specjalny styl kreski”, czy coś w tym stylu ale nie w tym rzecz, wizualnie nadal przypominają dziewczyny z podstawówki.
Być może – choć znów zależałoby to chyba od samego typu serii i procesu produkcji. Jakiś przygodowy shounen chyba bardziej pasowałby do tej roli imho.
Cóż nie dopatrzyłem się niektórych szczegółów – może faktycznie nie oglądałem dość uważnie? Rozumiem niektóre nawiązania do serii, itd. Tak jak mówisz – reżyser i właściciel studia byli wzorowani na postaciach autentycznych – nie warto byłoby w takim przypadku nawiązać pośredniej współpracy ze studiem z wykorzystaniem tytułów? Kreska w serii jest dobra/akceptowalna, poza tym odcinków trochę będzie, więc raczej na brak funduszy nie cierpieli.
Po prostu się zastanawiałem nad tym. Nie utrzymuję przy swoim na siłę, że powinno być tak, a nie inaczej. Również jak wspominałem wcześniej – są to rzeczy, które niekoniecznie mi pasują, a nie takie, które szkalują serię.
Cóż, może nie dane było mi zrozumieć każdą aluzję/gag, daleko mi do konesera rozumiejącego wszystkie odniesienia. Jeśli jednak sama seria nie podobałaby mi się w takim układzie, to zrobiłbym dropa po pierwszym‑drugim epie. Słowo wolałbym jest tutaj kluczowe i odnosi się do tego, co ewentualnie chciałbym zobaczyć, nie oznacza „czemu do jasnej ciasnej tak nie jest?!”.
Do teraz nie podobają mi się trzy rzeczy:
1. Grupka dziewczyn chwytająca się marzeń – nie czepiam się samych postaci, ponieważ mimo wszystko wygląda to wszystko w miarę możliwości naturalnie ale w takim układzie podchodzi mi to pod shoujo z nieco tandetnym pomysłem pod filar serii. Znowu też gdyby byliby to zwykli „przeciętni” pracownicy, to zrobiłoby się zapewne trochę nudno ale „gonitwę za marzeniami” widziałem już w dziesiątkach innych serii i jest to koncept nadmiernie kopiowany, naprawdę nie dałoby się wymyślić coś bardziej oryginalnego? Nie wiem, być może miało to na celu umożliwić widzowi jakieś utożsamienie się z bohaterami ale mnie to szczerze mówiąc nie przekonuje(tak wiem, seria nie była robiona dla jednej, czy kilku osób).
2. Praca nad „przeciętniakiem” – pracują nad anime, w którym kliknij: ukryte głównymi bohaterkami są dziewczyny z podstawówki/gimnazjum moe z super mocami. Serii tego typu jest na pęczki i naprawdę żałuję, że nie pokazali pracy nad czymś bardziej ambitnym – już nie mówię, że musiałby to być jakiś skomplikowany seinen ale coś przynajmniej odstającego od reszty wystarczyłoby w zupełności.
3. Nie jestem również jakoś mocno zaznajomiony z tytułami na japońskim rynku ale również brakuje mi realizmu pod względem realnie istniejących tytułów – przykładowo w Bakuman bohaterowie często odnosili się do realnych i prawdziwych tytułów(DB, One Piece itd. ) i przy ich pracy miałem wrażenie, jakbym faktycznie oglądał coś istotnego – tutaj odniesienia są albo fikcyjne albo chyba raczej mniej znane, pojawił się również tytuł kliknij: ukryte „Honey and Clovers” – nie wiem, czy to był błąd tłumaczenia, czy faktyczne odniesienie do realnego tytułu(Honey and Clover) ale jeśli już oglądam coś o pracy w normalnym świecie, to wolałbym jakieś realne podłoże.
Oczywiście są to moje osobiste „zażalenia” względem serii – nie żaden hejt, ponieważ serię pomimo wszystko ogląda mi się po czasie już całkiem nieźle.
Do samych postaci zdążyłem się już trochę przyzwyczaić – cieszy mnie jednak, że nadal to każdej z nich jest dopiska czym się zajmuje, bo trochę jednak ich tam jest. Tarou wydaje się być nieco drażniącą postacią ale podejrzewam, że nadal trzymają go tam z jakiegoś ważniejszego powodu(być może później wyjaśnią?).
Martwi mnie tylko jedna rzecz – na MALu widnieje ilość odcinków w liczbie 24, Shirobako wygląda bardziej na typową serię 12‑13 odcinkową, mam nadzieję, że w pewnym momencie nie będą to starania na siłę.
Z grindem nie żartuję, azjatyckie rpg/mmo od dawna gloryfikują taki koncept na grę.
Zbaczając z tematu ale pozwól, że wyjaśnię – grind(choć szczerze mówiąc wolę słowo „farmienie”) nie oznacza w grze braku balansu, taka gra wymaga wymaga dodatkowej pracy przy odpowiednim zbalansowaniu progresu i „poziomowanie” jest głównie wprowadzone po to, aby gracz mógł odczuć w widoczny sposób rozwój swojej postaci. Brak „poziomowania” często oznacza liniowość danego tytułu lub „złudzenie” sandboxa, gdzie spawny mobów są z góry ustalone i mamy dostęp do kilku lokacji ale akcja kręci się w tych, gdzie dzieje się główny wątek. Kluczowe jest w takim przypadku zrównoważenie obu kwestii – czyli nie zmuszanie gracza do nadmiernego grindu, żeby mógł cokolwiek osiągnąć oraz znów nie prowadzenie gracza za rękę(questy z markerami itd. ). W FF9 grałem dobre kilka lat temu na PSXie i z tego co pamiętam, to raczej była dość liniowa – nie mówię, że zła, ponieważ po siódemce to moja ulubiona część ale mimo wszystko gracz w tym przypadku nie miał zbyt dużej swobody. Są też tytuły nadrabiające swoją liniowością(przykładowo Parasite Eve) lub potrzebą grindu(FF7). Zauważ również, że masa starszych gier typu jRPG pochodzi od Squaresoftu(obecny Square‑enix), który tworzył różne uniwersa/systemy i są to tytuły ponadczasowe – w tym FF.
Nie zrozum mnie źle – sam niespecjalnie przepadam za grami opartymi na grindzie ale jako koncept niestety dość nieźle się utrzymuje w obecnym trendzie i się sprzedaje. Osobiście wolę gry oparte na rozwoju umiejętności, czy sprzętu ale znów bardzo miło wspominam przykładowo pierwszą część diablo, choćby ze względu na klimat.
Nie ale FF i kilka innych tytułów od Squaresofta utwardziły grunt pod obecne tytuły z tego samego gatunku na wszelkie platformy.
Innym podobnym przykładem może być termin „klon wowa” – nie wiem czy kojarzysz. Sam termin nie oznacza bezpośrednio, że tytuł jest „identyczny” pod wieloma względami – po prostu wykorzystuje kilka podobnych rozwiązań(jak na ironię sam wow w swoim koncepcie nie jest i nigdy nie był „oryginalny”). Idąc dalej – przykładowo jedna z najstarszych serii gier, czyli Ultima była wyznacznikiem dla wielu(w tym również nowszych) tytułów typu RPG(choć to już raczej tyczy się zachodniego rynku gier). Na podobnej zasadzie zależności działa FF(pierszy pojawił się już w 87') i wszystkie inne gry jRPG, więc nawet jeśli sami twórcy korzystają z innych źródeł, mają inne uniwersum i system to pozostaną niektóre utarte schematy, które wyrobiły się na rynku przez lata chcąc‑nie chcąc.
Okazjonalnie ludzie obierają to co piszę w taki sposób, upewniałem się po prostu, że dyskusja pozostaje na neutralnym torze :)
Rozumiem, że do pewnego stopnia może to być irytujące dla niektórych – jednak czasami trzeba też zaakceptować niektóre fakty. Jeśli znajdziesz lepsze porównanie dla zastosowanych konceptów/postaci, to będzie jakaś podstawa do dalszej argumentacji, bo obecnie mam wrażenie, że próbujesz coś wyperswadować.
jRPG nie kończy się na FF ale grind i długie teksty to raczej element stały dla tego typu gier, znowu nie każdemu musi odpowiadać taka forma i przeskakują np. na VN'y z elementami RPG, czy DnD'ki ale to już całkiem inna kwestia nie związana z tematem.
Miej również na uwadze, że FF to nie jest po prostu wyznaczanie konkretnych części serii gier na zasadzie „co lepsze, co gorsze” – dla mnie przede wszystkim jest to ogromne uniwersum ze różnymi światami i własną historią – czyli generalnie coś, przez co właśnie seria jest uznana na całym świecie(są oczywiście wyjątki, bo nie każdy FF był „doskonały” ale nie w tym rzecz).
Oficjalnie nie wiemy na czym wzorowali/inspirowali się twórcy i nasze gdybania pozostaną gdybaniami. To tak przy okazji.
Mam nadzieję, że odbierasz tego o czym mówię w żaden ofensywny sposób :)
Nie jest to porównywanie „na złość” – tylko bardziej przyuważenie jako ewentualna ciekawostka – chcąc nie chcąc koncept summonów jest podobny do zastosowanego w serii FF.
Dlaczego bahamut kojarzy się akurat z FF? Final Fantasy to jedna z najbardziej znanych serii gier na świecie i nie tylko wśród entuzjastów jRPG, więc jeśli ktoś słyszy słowo „Bahamut” i do tego widzi ogromnego smoka, to zazwyczaj pierwsza myśl to właśnie FF. Sam tytuł jest na podstawie gry ale mobilnej, a seria FF pojawiła się już na NESa, czy jeszcze później na PSXa, także jeśli ktoś kojarzy właśnie z tym, a nie czym innym, to nie możesz mieć za złe :)
Nie wiem za bardzo co masz na myśli mówiąc „mitologia” – uniwersum mają własne jak mniemam ale twórcy anime naprawdę nie mieli zbyt wielu podstaw do stworzenia serii(z tego co wyczytałem, to jest na podstawie karcianki) i jeśli posiłkowali się pewnymi znanymi schematami, czy inspirowali się zastosowaniami z innych gier, to jest to jak najbardziej na miejscu, jeśli w efekcie końcowym się sprawdza dla obu stron.
Takie porównania są bardziej gratką dla fanów i jakąś podstawą do owocnej dyskusji, aniżeli jakimś wytknięciem błędu w stronę twórców.
Re: Po 14 odcinku
Nowelek akurat nie będę tykał z SAO, jest masa innych i lepszych, które mam zamiar przeczytać/zobaczyć i LN SAO jakoś nie wygląda na wart spędzenia przy nim czasu – zwłaszcza, że niespecjalnie interesują mnie pominięte wątki i kwestie.
Generalnie pierwszy sezon SAO podobał mi się i przeleciałem go praktycznie jednym ciągiem ale znów GGO to rozczarowanie w porównaniu do jedynki – nie wiem, czy to być może oswojenie się z konceptem, słaba fabuła, postaci czy cokolwiek innego ale pierwszy arc z SAO2 niestety był mało interesujący i przesycony niepotrzebną dramą. Nie będę się jednak rozpisywał na ten temat, bo kto oglądał, to prawdopodobnie wie co mam na myśli(mniej więcej).
Dzisiaj pojawił się 15 odcinek, więc mimo wszystko trzymam kciuki.