Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Zapraszamy na Discord!

Komentarze

Nikodemsky

  • Avatar
    Nikodemsky 8.02.2015 15:42
    Komentarz do recenzji "Fairy Tail"
    Nie wiem, zawsze wydawało mi się, że są shouneny dla starszych i młodszych – dajmy na to Shingeki no Kyojin – też shounen, jednak chyba nie do końca nadaje się dla młodszych :)

    Starsi potrafią znieść śmierć ważniejszych postaci w seriach, młodsi raczej mieliby z tym większy problem(wystarczy spojrzeć na OP – tam przez kilkaset odcinków ginie zaledwie kilka postaci, z czego tylko 2­‑3 ważniejsze). Znowu też bardziej skomplikowane postaci, historie itd. imho nie nadają się dla młodszego widza(dalej mówię o kategorii shounen).

    Może to tylko moje nie do końca trafne spostrzeżenie ale tak to właśnie widzę :)
  • Avatar
    Nikodemsky 8.02.2015 15:34
    Komentarz do recenzji "Fairy Tail"
    Powiem szczerze, że o GAR słyszę pierwszy raz, nigdy wcześniej nawet nigdzie nie przewinął mi się ten tytuł ;p

    Niektóre żarty były naprawdę z pomysłem, znów inne wyciskane trochę na siłę, przez co powodowały inny efekt od zamierzonego. W pierwszych odcinkach pamiętam, że w niektórych momentach piałem jak głupi, więc uważam jak najbardziej, że autor potrafi(jak mniemam adaptacja anime jest całkiem wierna).

    Widząc pierwszy odcinek szczerze mówiąc też się zastanawiałem, czy z pomysłem FT nie wyleciał jakiś asystent Ody – podobizna względem kreacji postaci jest wprost uderzająca, beczkę piwa temu, kto nie skojarzył FT choćby z jednym znanym shounenem.

    Samego autora nie znam ale wydaje mi się, że podchodzi do swojego projektu lekką ręką w nieco dużym stopniu, choć teraz to już raczej za późno, żeby zmieniać charakter FT – i pewnie dlatego zostanie on zawsze gdzieś po boku i częściej będzie się mówić o tych najbardziej znanych.
  • Avatar
    Nikodemsky 8.02.2015 14:52
    Komentarz do recenzji "Fairy Tail"
    To nie do końca porównanie – chodziło mi bardziej o taki jakby zamysł autora „a co by było, gdyby połączyć hxh i op”, mowa o samym koncepcie, bo do jakości choćby samego(nawet niedokończonego) hxh Fairy Tail pozostaje daleko w tyle pod wieloma względami.

    Dlaczego porównałem do tych dwóch serii? HxX to zrzeszona organizacja łowców – FT gildie. W OP praktycznie każdy ma unikalne moce ze względu na „typ zjedzonego owoca”, w FT pomimo, że typ magii jest czymś nabytym drogą wiedzy, to praktycznie każdy posługuje się czym innym z jakiegoś powodu(stawiam, że autor chciał, żeby każdy był „oryginalny” w jego uniwersum, choć czasami wychodziły z tego postacie z absurdalnymi umiejętnościami).

    HxH jest raczej skierowany do nieco innej grupy wiekowej, co wyszło na pewno na plus – nie mamy tutaj sytuacji, w których ledwo żywa, mocno pobita postać wygląda, jakby wytarzała się w piachu, oczywiście to tylko jeden z przykładów, przekłada się to również na inne myślenie postaci, przez co charakter serii staje się bardziej „dorosły”. Szkoda tylko, że autor HxH olewa swój genialny twór, choć znów będąc mężem twórczyni Sailor Moon może za przeproszeniem leżeć do góry jajami do końca życia ale to temat na inną rozmowę :)

    Podsumowując porównywałem serie ze względu na koncept uniwersum, bo jakościowo niestety FT pozostaje w tyle za resztą. Znowu też nie jest to jakaś tragedia na całej linii, bo dałem radę obejrzeć to 175 odcinków, choć OVA sobie raczej odpuszczę.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 8.02.2015 00:57
    Komentarz do recenzji "Fairy Tail [2014]"
    Może mi ktoś powiedzieć jedną rzecz – mianowicie czy po 26 odcinku zaczynają się tylko fillery i ala speciale?

    Sprawdziłem rozkładówkę na jednej ze stron i niby tylko 26 odcinków jest właśnie oparte na mandze, a potem samowolka, aż się przykro robi :\

    Prosiłbym tylko bez spoilerów, jeszcze nie zacząłem drugiego sezonu :)
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 8.02.2015 00:37
    Komentarz do recenzji "Fairy Tail"
    Cóż po obejrzeniu pierwszego sezonu od deski do deski nasuwa mi się jedno – Fairy Tail to takie połączenie One Piece i Hunter x Hunter, nawet widać podobne kreacje postaci(choćby na pierwszym planie Natsu­‑Luffy), czy zaczerpnięte pomysły. Tak właściwie FT zaciąga pomysły z wielu popularnych tasiemców, niektóre z nich wychodzą na plus, znowu inne są poniekąd irytujące(Nakama power do granic możliwości).

    Charakterystyki bohaterów jak już ktoś wspomniał dość płytkie oraz mało oryginalne, trzeba kupy czasu, żeby się do nich przyzwyczaić i „zacząć się nimi przejmować”. Swoją drogą w żadnej innej serii nie spotkałem tak irytującego wydzierania się głównej postaci(mowa o Natsu)...

    Chciałem przyznać jedno serii FT – brak fillerów, jednak z czasem ma się wrażenie, jakby się oglądało dość przydługie OVA… właściwie z całej serii tak na dobrą sprawę podobały mi się dwa Arc'i( kliknij: ukryte ), reszta wyglądała jakby takie pomysły na poczekaniu(może jeszcze skłoniłbym ku przekonaniu, że ktoś myślał trochę dłużej nad  kliknij: ukryte ).

    Sama seria nie szczędzi również od fanserwisu(praktycznie każda żeńska postać w serii musi mieć piersi wielkości dojrzałych arbuzów, traktowano to prawie jako zasadę… ), jak i również dziur logicznych(choć w tym przypadku nie mam do końca pewności, czy nie trafiłem na felerne tłumaczenie), ponadto wielokrotnie główne postacie kierują się taktyką typu „najpierw bijemy, potem pytamy”.

    Kreska raczej przeciętna, momentami w miarę szczegółowa, jednak przy większej ilości elementów, czy dłuższych walkach jakość spadała drastycznie, do podstawowych zarysów i masy efektów typu wybuchy i blaski. No i oczywiście wszędobylska cenzura – choć to jestem w stanie zrozumieć ze względu na target wiekowy serii.

    Generalnie około ~45% serii traktowałem jako zapychacz czasu. Bywało, że musiałem wyłączyć niektóre odcinki w połowie i przeczekać, żeby w ogóle załapać ochotę na obejrzenie reszty. Oczywiście pojawiały się również odcinki, przy których się uśmiałem lub po prostu bardzo dobrze się bawiłem.

    Co ciekawe – jest to ewidentnie seria przygodowa dla dorastającej młodzieży, jednak wielokrotnie pojawiają się również żarty/gagi dla dorosłych, jest to oczywiście na plus – bo w innych tasiemcach raczej ciężko o takie choćby pojedyncze smaczki. Mogłoby być ich trochę więcej.

    Podsumowując Fairy Tail jest całkiem niezłą serią, choć wymaga wiele czasu, żeby móc się do niej ewentualnie przekonać. Czy warto obejrzeć? Fani Bleacha, One Piece, HxH, czy Naruto znajdą tutaj coś dla siebie – inni, którzy szukają dobrej przygodówki powinni raczej poszukać czegoś bardziej ambitnego(przykładowo choćby Magi) – FT nie zaskakuje ani fabułą, ani antagonistami, czy czymkolwiek innym, co wyróżnia się z tłumu(chciałbym powiedzieć, że humor – jednak z czasem i on przestaje bawić).

    Ode mnie seria dostaje 6/10 – na więcej niestety nie zasługuje, bywały momenty, przy których dobrze się bawiłem ale niestety były one kontrastowane wielokrotnie momentami, gdzie po prostu wynudziłem się. W każdym razie nie zważając na wątpliwą jakość pierwszego sezonu zaraz zabieram się za drugi.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 24.01.2015 02:19
    Komentarz do recenzji "Isuca"
    Przez pierwszą minutę zaserwowali więcej cenzury, niż w niektórych ecchi przez całą serię :)

    Kreska przeciętna, protagonista fajtłapa, postaci mało wyraziste, w kwestii fabuły raczej nic nowego… i do tego wszystkiego niezręcznie wprowadzony fanserwis, zapowiada się następny przeciętniak sezonu, a może nawet gorzej. Dawno się tak nie wynudziłem przez 20 minut :\
  • Avatar
    Nikodemsky 18.01.2015 16:17
    Re: Streszczenie
    Komentarz do recenzji "Log Horizon 2"
    Z Nurechą jest trochę inny przypadek: [...]

    Też racja, faktycznie wspominała,  kliknij: ukryte  Tu mnie masz ;p

    Mają z tego powodu płakać lub panikować?
    Ja bym się cieszył.

    Zakładając, że nie podobało się komuś jego dotychczasowe życie irl, to pewnie tak. Wielu z nich jednak miało pracę, studia, rodzinę do zaopiekowania się itd. Sam Naotsugu wspominał, że tylko chciał zobaczyć co doszło w dodatku ale o samej grze nie myślał na poważnie, jednak tutaj już nie będę się rozdrabniał. Nie mniej wydaje mi się, że ukazano dostateczny poziom „zaniepokojenia” sytuacją. Niepokojący jest jednak trochę fakt, że LH zaczyna powoli odkładać kwestię głównego problemu na bok(zresztą nie tylko).
  • Avatar
    Nikodemsky 18.01.2015 15:15
    Re: Streszczenie
    Komentarz do recenzji "Log Horizon 2"
    Odnośnie kwestii z Twojego poprzedniego komentarza – takie zachowania było widać, przykładowo Demikas ze swoim „wszystko mi wolno” lub młodsza część graczy siłą zaciągnięta do gildii robiąc za parobków. Są też osoby z „odchyłami” – spójrz choćby na Nurehę, jej świat gry w dużym stopniu odbił się na zdrowiu. Prawdopodobnie w prawdziwym świecie(nie wiem jak to prawidłowo nazwać… w naszych realiach?) wyglądałoby to o wiele bardziej brutalnie ale pamiętaj o tym, że jest to przygodowy shounen i nie będą tutaj próbować nikogo uświadamiać jak trudno jest w rzeczywistości, poza tym nie sądzę, żeby jakaś większa część widzów miała ochotę oglądać grupę oszołomów. Należy zwrócić również uwagę na to, że topowym graczom z Yamato udało się ustabilizować sytuację i na pewno pomogło to w zachowaniu zdrowych zmysłów.

    Przystosowanie – nie jestem specjalistą w tej kwestii(przeczytałem zaledwie kilka artykułów opartych na faktach względem zachowań ludzkich w sytuacjach kryzysowych), ani nie kończyłem psychologii ale sam się zastanawiałem co zrobiłbym w takiej sytuacji. Na początku na pewno byłaby panika i zagmatwanie ale z czasem wydaje mi się, że próbowałbym dostosować się jakoś do świata/sytuacji i na pewno byłoby o wiele łatwiej o to w świecie, który się zna. Większość bohaterów zna świat Elder Tale od podszewki i tym bardziej było im łatwiej się zaklimatyzować.
  • Avatar
    Nikodemsky 18.01.2015 01:06
    Re: Streszczenie
    Komentarz do recenzji "Log Horizon 2"
    W SAO reakcje były nieco bardziej dramatyczne, ponieważ umierając w grze umierało się również w prawdziwym życiu – tutaj gracze praktycznie od początku wiedzieli, że są na swój sposób „nieśmiertelni” i o stracie wspomnień z tym związanej wie nadal tylko część, więc mogą przynajmniej do pewnego stopnia żyć i układać sobie życie w grze bez większego stresu(oczywiście tyczy się to konkretnie Yamato – bo nie wiemy tak naprawdę co się dzieje na innych prefekturach). Zapewne w pewnym momencie przestali dociekać o co chodzi, ponieważ nie mieli żadnych wskazówek, ani konkretów z tym związanych(oprócz faktu wejścia nowego rozszerzenia).

    Jeśli chodzi o same okoliczności uwięzienia w grze – sam się nad tym zastanawiałem i nie mam pojęcia, nie przychodzi mi nic sensownego do głowy – być może jest to zamysł inspirowany filmem Tron... Podejrzewam, że autor LNki sam próbuje to ułożyć wszystko cały czas w logiczną całość, inaczej pewnie tak długo nie trzymałby czytelników/widzów w niepewności. Do teraz boję się, że końcowe wyjaśnienie autora popsuje wizerunek całej serii/konceptu LH :\

    Konwersacji Kanami z resztą bohaterów nie pamiętam słowo w słowo – ale z tego co pamiętam, to po  kliknij: ukryte , czyli sam event „wcielenia jej do gry” jeszcze jej dotyczył. Potwierdziłby to fakt, że Pan o wdzięcznym nicku K.R.  kliknij: ukryte . To musiałby potwierdzić ktoś, kto czytał LN – sam z tego co zrozumiałem, to załapała się jeszcze na event apokalipsy.

    Głowy nie dam ale wydaje mi się, że nie ma możliwości zalogowania się po apokalipsie – w takim przypadku zapewne pojawiłoby się kilka postaci, które próbowałyby poinformować o sytuacji resztę. Podejrzewam tutaj, że gra zaczęła żyć własnym życiem i nie ma zamiaru nikogo ani wpuścić, ani wypuścić. Pojawia się też kwestia „World magic”, o której wspominali w pierwszym sezonie i ma wpływ na świat – to może być jakiś element kluczowy.

    Nie mniej większość teorii nadal opiera się tylko na spekulacjach, ponieważ tak naprawdę jako widzowie nadal nie wiemy praktycznie nic. Podejrzewam, że przed końcówką drugiego lub trzecim sezonem(który mam nadzieję, że się pojawi) nie otrzymamy żadnych konkretniejszych informacji.
  • Avatar
    Nikodemsky 17.01.2015 16:25
    Re: Streszczenie
    Komentarz do recenzji "Log Horizon 2"
    Tylko na Yamato wszedł nowy dodatek, na reszcie nie zdążył wejść ze względu na różnicę w w czasie.

    Teraz jeśli chodzi o Japonię/Chiny i resztę w samej grze – faktycznie na pierwszy rzut oka brzmi to mało sensownie, jednak w koreańskich/japońskich grach mmo popularne jest dzielenie gry na klastry – czasami są to po prostu poustawiane serwery w różnych częściach kraju, a czasami klastry są przeznaczone dla innych krajów logując się z tego samego klienta. Tutaj prefektury mogły być po prostu przeznaczone dla klastrów różnych krajów. Dalej – mamy np. łączność czatu pomiędzy klastrami albo możliwość handlu na odległość ale nie ma bezpośrednio możliwości gry razem, okazjonalnie pojawiają się wyjątki, czyli połączenia przez serwer/masterserver­‑łącznik dla wspólnych zawodów PvP itd. Odległość pomiędzy Japonią i Chinami nie jest wcale taka duża, także u nich połączenie klastrów miałoby jeszcze sens(względem różnicy opóźnienia w pingu i jakości samego połączenia).

    Z tego co rozumiem, to generalnie wszyscy maja problem natury „realistycznej­‑mmo”, tylko wszystko wskazuje na to, że jest to związane pośrednio/bezpośrednio z wejściem nowego dodatku(a sam problem mógł wyniknąć ze względu na wcześniej wspomniane połączenie klastrów, gdzie de facto zasady są identyczne).

    Pozostaje jeszcze kwestia Pana „Żabowojownika”, który ponoć wywodzi się z serwera amerykańskiego – akurat w przypadku łączenia klastrów w tak wielkich odległościach nie widzę sensu, ponieważ różnice w pingu(jest to aRPG, gdzie ping ma znaczenie) są zbyt duże. W tym przypadku moim zdaniem są dwie opcje – albo serwery działają na zupełnie innych zasadach niż te, które obecnie się przyjęły(dziwny zamysł autora) albo autor sam do końca nie ma pojęcia co stworzył. Pozostaje jeszcze kwestia ewentualnego słabego przekładu adaptacji z LN na anime, co mogło trochę zagmatwać całość – choć raczej w to wątpię. Podejrzewam, że zostanie to mniej lub bardziej wytłumaczone w następnym sezonie, gdzie jak mniemam część tea­‑party się spotka.

    Mam nadzieję, że to choć trochę pomogło zrozumieć sytuację :>
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 16.01.2015 23:35
    Komentarz do recenzji "Seiken Tsukai no World Break"
    Raczej mało oryginalne – znowu magia, główny bohater z super mocą i wianek dziewczyn, który zapewne stopniowo będzie się powiększał. W zeszłym roku pojawiły się przynajmniej 2­‑3 podobne serie, które nawet chyba mogły pochwalić się choćby lepszą kreską.

    Jako harem/ecchi dość przystępne ale to by było pewnie na tyle – zwłaszcza, że ponownie zastosowano „pokażemy im końcówkę, a potem jak do tego wszystkiego doszło”, nie jestem fanem takich rozwiązań, a już na pewno nie, jeśli historia czerpie schematy garściami z innych serii.

    Obejrzy się pewnie dalej ale stawiam na przeciętną serię typu „dungeons&lachons”.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 16.01.2015 19:53
    Komentarz do recenzji "Shinmai Maou no Testament"
    Hmmm czyżby niskobudżetowy Highschool DxD? Nawet projekty postaci bardzo podobne… cóż, cycki i demony widać zawsze się sprzedają.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 16.01.2015 17:08
    Komentarz do recenzji "Saenai Heroine no Sodatekata"
    Otaku i jego koleżanki z dzieciństwa/moe/tsundere(niepotrzebne skreślić) w komedii opartej na różnych nawiązaniach, grach słów, niezręcznych sytuacjach itd. – gdzieś już to widziałem ale nie przeszkadza mi to wcale, zwłaszcza, w takiej oprawie.

    Chętnie zobaczę co będzie dalej. Swoją drogą – chyba pierwszy raz kiedy widziałem w anime u kogoś w pokoju figurki/tomy mangi i wyraźnie było widać do czego się one odnosiły. Ciekaw jestem, czy będą jakieś zabawne porównania do  kliknij: ukryte , jakąś pomniejszą parodią również bym nie pogardził :>

    PS. Seria będzie miała jedenaście odcinków plus jeden special, który wyszedł tydzień temu.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 11.01.2015 14:16
    Komentarz do recenzji "Ansatsu Kyoushitsu [2015]"
    Nie wiem dlaczego ale skojarzyło mi się to trochę jakby bardziej absurdalna wersja GTO, po trailerach i zajawkach spodziewałem się ewidentnie jakiejś dziwnej komedii ale dochodzi tutaj jeszcze drama i momentami okruchy życia(?), także chyba nie ma mowy o przeciętnej komedii/shounenie.

    Mangi nie miałem okazji czytać ale wielu zachwala, mnie pierwszy odcinek w sumie zaintrygował dość oryginalnym pomysłem i przede wszystkim wyraźną i szczegółową kreską(nie licząc samego nauczyciela – ten to wygląda jakby ktoś go żywcem wyciągnął z jakiegoś One Piece'a, czy DB).

    Podsumowując jestem na tak.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 11.01.2015 12:23
    Komentarz do recenzji "Aldnoah.Zero [2015]"
    Nadal zastanawiam się o co chodzi po tym odcinku… niektórych rzeczy można było się spodziewać( kliknij: ukryte ) ale cała reszta wygląda jak „zobaczymy, co z tego wyjdzie”.

    Cóż, przygód znienawidzonego Slaine'a ciąg dalszy. A co tam, zobaczy się co twórcy dalej wymyślili.
  • Avatar
    Nikodemsky 31.12.2014 12:34
    Komentarz do recenzji "Grisaia no Kajitsu"
    Napisałem to w formie żartu, nie mam pojęcia, czy faktycznie był zamysł zrobienia z Yuujiego agenta 007 :)

    Mnie akurat James Bond nigdy nie przekonywał w żadnej formie, a tym bardziej w idei japońskiej(zawsze muszą napomknąć o tym, że to najlepszy snajper na świecie albo po prostu jest geniuszem w jakiejś kategorii, dlatego też porzuciłem już po pierwszym odcinku wychwalanego Phantom'a).

    Samym japończykom chyba przypadło do gustu, potwierdzone są następne dwie serie, z czego najbliższa zdaje się ma pojawić pod koniec marca 2015. Yuuji będzie nadal ratował niewiasty w opałach :> Poprawy bym się nie spodziewał, bo wszyscy znowu spodziewają się „skondensowanej” fabuły.

    Wracając jednak do tematu – zgodzę się, że oryginalny James Bond miał swój urok, japończykom jednak chyba trudno odwzorować podobny typ postaci na podstawie znanej już idei. Ofc zakładając, że faktycznie naoglądali się za dużo przygód brytyjskiego agenta.
  • Avatar
    R
    Nikodemsky 31.12.2014 10:40
    Komentarz do recenzji "Sword Art Online II"
    Od dawna nie czytałem żadnej recenzji tutaj na Tanuki(zawsze jakoś szkoda mi na to czasu) – tym razem jednak przeczytałem i muszę powiedzieć, że nie żałuję spędzonego na jej czytaniu czasu. Nie, żeby zdanie jakiegoś przeciętnego kolesia z internetu jak ja miało jakieś większe znaczenie, nie mniej muszę pochwalić reckę i autora.

    Zaczynając od podsumowania – jest genialne, nie mógłbym znaleźć lepszego określenia dla pierwszego arca drugiego sezonu :)

    Dwa – kwestia raidu(mowa o  kliknij: ukryte ), faktycznie jeśliby spojrzeć na to jako typowy raid, to widać, że autor SAO nie ma zielonego pojęcia jak to wygląda naprawdę albo po prostu znowu chciał podkreślić boskość głównego bohatera. Znów jednak w niektórych MMO pojawia się coś takiego jak party­‑dungeony lub instancje(mini­‑wersje raidów?) – w takim przypadku miałoby to trochę większy sens pomijając już beznadziejne ustawienie i taktykę samych bohaterów :) Nie potrafię sobie jednak przypomnieć, czy w drugim sezonie pada choćby raz słowo raid, dlatego też upierać się nie będę.

    Animacja – tutaj poza dynamiką i względną szczegółowością w czasie walk raczej jakością chyba nie przebija innych przygodówek TV, to jednak już w ramach opinii własnej.

    Z resztą w większości się zgodzę – podobnie w kwestii LH, faktycznie chyba jest na dłuższą metę o wiele ciekawsze i bardziej realne względem standardów, aniżeli SAO całokształtem.

    No i ogółem podziękował za ciekawą reckę :)
  • Avatar
    Nikodemsky 31.12.2014 09:03
    Komentarz do recenzji "Grisaia no Kajitsu"
    Bo to była powieść o nastoletnim, japońskim Jamesie Bondzie i nie ważne były środki, tylko efekt :)

    Ostatni odcinek faktycznie wydawał się przynajmniej mało logiczny i prawdopodobnie było o wiele więcej łatwiejszych i mniej ryzykownych rozwiązań ale podejrzewam, że znowu chodziło o  kliknij: ukryte .

    VN'ka faktycznie mogła wyjść ciekawiej, choć znów nie widzę zbyt wielu opcji, aby wyszło to jakoś w widoczny sposób lepiej. Z gatunku ja bym mimo wszystko stawiał na haremówkę, jej elementy zdaje się, że przeważają.

    Dla mnie to akurat był taki całkiem przyjemny kontrast w czasie, jak jeszcze AKG pojawiał się co niedzielę. Na koniec 6/10.

  • Avatar
    A
    Nikodemsky 30.12.2014 18:33
    Komentarz do recenzji "Shingeki no Bahamut: Genesis"
    No i da się zrobić dobrą serię na podstawie gry! Twórcy Blade&Soul uczcie się!

    Przez jakiś czas obawiałem się, że będzie wiele zapożyczeń z innych gier/serii(po wrażeniach z pierwszych dwóch odcinków) ale koniec końców było tego naprawdę niewiele – i jedyną właściwie rzeczą, która zapadła w pamięć na dłuższą metę w kwestii porównać był sam Bahamut, który siłą rzeczy dla entuzjasty FF po prostu sam nasuwa się na myśl.

    Favaro i Kaisar byli naprawdę ciekawie dobraną parą, od strony charakteru zupełne przeciwieństwa, nie mniej naprawdę pasowali do siebie. Z dodatkiem „niedojrzałej” Amiry często pojawiały się nawet sytuacje, które wywoływały uśmiech na twarzy, więc sam dobór bohaterów był jak najbardziej trafny.

    12 odcinków efektywnych walk, szczegółowej animacji, akcji i powiedzmy, że dobrej jak na przygodówkę fabuły – czego chcieć więcej? Po drodze oczywiście pojawiło się kilka wątpliwości, wątków nie do końca wyjaśnionych moim zdaniem i fabuła trochę „parła” na przód – dałoby się to rozciągnąć spokojnie na 20 odcinków – nie są to jednak kwestie, do których mógłbym się uczepić.

    Dźwięcznego „Favaroooo!” nie zapomnę przez długi czas:)

    Prawdopodobnie powinno się to traktować bardziej jako materiał reklamowy pod grę(wysokiej jakości jakby nie było) i zapewne są marne szanse na kontynuację, choć jak najbardziej obejrzałbym takową.

    Ode mnie 8/10.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 30.12.2014 14:53
    Kosmici atakują... ekhm... rozkochują!
    Komentarz do recenzji "Ano Natsu de Matteru"
    Szczerze mówiąc po zajawkach spodziewałem się jakiejś sztywnej komedii ecchi z niewielkim wątkiem romantycznym, ku mojemu zaskoczeniu było na odwrót i byłem pozytywnie zaskoczony.

    Gdyby to był mój pierwszy romans anime, to na pewno bym docenił, nawet bardzo – być może na jego podstawie porównywałbym inne, jednak po obejrzeniu już wielu innych komedii/romansów/dramatów jest to następna seria gdzieś po drodze, która jest pomysłem na ożywienie idei Onegai Teacher – która wyszła imho całkiem nieźle, tylko ktoś tutaj niestety nie odebrał dobrze lekcji z błędów na poprzedniku w czasie tworzenia.

    Przede wszystkim są to strasznie mało interesujący główni bohaterowie(mowa o Kai'u i naszej uroczej kosmitce) – Kai jest fajtłapą, która miała farta(czy bardziej szczęście w nieszczęściu), natomiast sama kosmitka jest naprawdę mało oryginalna względem charakterystyki… przypomina te „mniej istotne” dziewczyny w romansach, które zabiegają o względy protagonisty. O dziwo dawno nie zainteresowali mnie tak bohaterowie drugoplanowi – co prawda tutaj również nie było nic nazbyt oryginalnego ale ich rozwój stosunków bardziej mnie interesował od głównego wątku – powinno być chyba na odwrót.

    Niezmiernie się cieszę, że serię domknęli – nienawidzę oglądać romansów, które nie są dokończone lub niejednoznaczne, co prawda wszystko to trochę się dłużyło ale zgrabnie stworzono zakończenie zawarte dosłownie w kilku krótkich scenach, zazwyczaj można się spodziewać co najwyżej jakiejś iskierki nadziei na kontynuację – tutaj jej nie trzeba, niektórym może co najwyżej pozostać mały niedosyt ze względu na formę zakończenia ale można raczej odejść z satysfakcją.

    Gdzieś do połowy byłem pewien, że będzie to seria, którą na pewno będę miał ochotę obejrzeć po latach i wyciągnąć miłe wspomnienia, jednak przy ostatnich odcinkach zaczęło mi się to trochę dłużyć… jak najbardziej miałem ochotę to dokończyć ale zrobiło się trochę jakby monotonnie? W zestawieniu końcowym kategoryzuję jako „seria na raz” – dostarczająca rozrywki i warta obejrzenia ale na pewno tylko na jeden raz.

    Ode mnie podciągnięte do 7/10 – seria miała kilka błędów, o których nawet szczerze mówiąc nie chce mi się rozpisywać, ponieważ są to rzeczy spotykane bardzo często w innych romansach/dramatach i są one po prostu na swój własny sposób powielone.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 28.12.2014 11:28
    Komentarz do recenzji "Madan no Ou to Vanadis"
    Następna haremówka/ecchi(zastanawiam się dlaczego nie ujęto ich w tagach) fantasy, tylko tym razem z wojną/armią w tle i nieco bardziej „dorosłymi” postaciami – wyszło to całkiem nieźle, choć często pojawia się CGI oraz panny z dużymi „argumentami” i bohater z nadludzkimi umiejętnościami znowu są w centrum(to chyba jednak podstawa do tej kategorii serii, więc nie ma co się czepiać).

    Na plus na pewno jest tutaj zasięganie do nazewnictwa państw/miejsc podobnego jak w Europie, czy nawet choćby pewnego podobieństwa samych terenów – nie ma to jakoś większego znaczenia, poza wyznaczeniem granic w grach politycznych ale można docenić.

    Postacie – typowo shounen'owe, nie uraczy się tutaj raczej jakiejś skomplikowanej charakterystyki, są to wzory postaci, gdzie widywało się już wcześniej.

    Fabuła – ponownie „źli chcą władzy” i znajduje się jeden bohater, który zbiera towarzyszy i próbuje uratować kraj. W tej kwestii akurat naprawdę nic oryginalnego.

    Dość dużo czasu poszło na tłumaczenie taktyk(widok strategiczny z lektorem) – oczywiście wytłumaczenie działań postaci jest jak najbardziej na miejscu, tylko wydaje mi się, że w zupełności wystarczyłoby wytłumaczenie przez samych bohaterów do czego dążą.

    Pojawia się tutaj również niewielki zarys romansu – jednak tylko na poziomie zachwytów i takiej niewinnej walki niewiast o względy bohatera. Samą serię traktowałbym po prostu jako haremówkę fantasy, gdzie przy okazji można zobaczyć kilka dość efektywnych walk – czyli nic specjalnie ambitnego ale idealne na rozluźnienie.

    Ode mnie 6/10 – z początku myślałem o siódemce, jednak gdzieś przy końcu seria zaczęła mi się dłużyć. Być może to przez fakt, że w tym roku pojawiło się kilka­‑kilkanaście innych podobnych serii, nie mniej liczyłem na nieco więcej. Oglądało się przyjemnie – z początku nastawiłem się na coś, co nie będzie wymagało zbyt wiele uwagi i tym samym mogę powiedzieć, że jestem usatysfakcjonowany.

    No i oczywiście pojawiła się mała „iskierka” nadziei na kontynuację(stwierdzenie, że seria ma „otwarte zakończenie” to może byłoby trochę zbyt wiele) – dla zainteresowanych.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 27.12.2014 17:50
    Magia, cycki i inne przyjemności.
    Komentarz do recenzji "Trinity Seven"
    Sama seria była ok, zasadniczo nadawałaby się ona doskonale do jednej rzeczy – wytłumaczenia komukolwiek jak wygląda shounen/ecchi/harem lub przeciętna seria z magią, ukazują się tutaj istnie podręcznikowe przykłady tych typów serii, zawiera praktycznie większość elementów z podanych gatunków.

    Koncept magiczny był jakiś taki nie wiem… nieprzemyślany? Próbują to jakoś niepotrzebnie komplikować na siłę, kiedy tak właściwie w tym przypadku w ogóle nie było takiej potrzeby – zwłaszcza, że jest to typowa seria rozrywkowa.

    Dalej – inni uczniowie w szkole, miałem wrażenie, jakby  kliknij: ukryte . Drugi i trzeci plan również jest istotny, niestety autorzy anime często o tym zapominają.

    Czy warto obejrzeć? Mnie osobiście podobały się elementy ecchi/haremu, momentami był ich nadmiar ale trzymało się to jakoś w granicach rozsądku – no i właściwie byłyby to atuty serii, ponieważ reszta(kreacja postaci, fabuła, kreska) były raczej przeciętnej jakości. Ewentualnie jeszcze może protagonista – typowy bohater z „unikalną mocą”, jednak nie ukrywał, co mu się tak naprawdę podoba :) Sama seria również posiada „otwarte zakończenie” – także warto się zastanowić, czy chce się oglądać coś, co niekoniecznie będzie miało kontynuacje(oczywiście mowa o wersji anime, ponieważ manga jest nadal wydawana).

    Swoją drogą – jeśli miałbym do czegoś przyrównać, to powiedziałbym, że jest to „tańsza wersja Highschool DxD”.

    Ode mnie podciągnięte do 6/10 – tylko dlatego, że mam słabość do haremówek. Kontynuację może bym i obejrzał ale ponownie tylko w przypadku, gdybym miał ochotę na jakieś akceptowalnej jakości ecchi.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 26.12.2014 20:40
    Komentarz do recenzji "Danna ga Nani o Itteiru ka Wakaranai Ken"
    Z tą serią jest jeden zasadniczy problem – każdy jej odcinek się kończy, zanim tak naprawdę się zaczyna…

    Idealny przerywnik „telewizyjny” pomiędzy seriami, taki bardziej „codzienny” humor z otaku w tle.

    Zakończone całkiem przyjemnie no i ogółem całość była również bardzo przyjemna. Na pewno ciężko o to, żeby komuś się dłużyła :)

    Ode mnie 7/10.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 26.12.2014 20:16
    Komentarz do recenzji "Cudowny Park Amagi"
    Jest to taka na swój sposób powiedzmy, że oryginalna koncepcja ale w takiej bardzo leniwej otoczce zawiniętej w oklepane schematy.

    Z początku chciałem sobie darować – dałem szansę i po drugim odcinku jakoś to leciało dalej i dalej, szczerze mówiąc nie wiem co mnie pociągnęło do końca w tej serii – jak już wspomniano wcześniej jest przewidywalna i raczej nie ujrzy się tutaj nic nowego(może poza żywymi maskotkami z charakterystyką starszych panów z niecodziennym hobby).

    Serii na pewno nie należy traktować jako romansu/haremu – jest to po prostu komedia z niewielkim wątkiem romantycznym bez jakiegoś grubszego zarysu, względem haremu – technicznie rzecz biorąc może i tak ale na pewno nie jest to taki harem, jaki przychodzi od razu na myśl.

    Amagi miał kilka swoich momentów, przy których udało mi się nawet trochę pośmiać( kliknij: ukryte ), jednak od komedii wymagam o wiele więcej i tutaj smaczki typu  kliknij: ukryte  nie wystarczą.

    Główny bohater pomimo swojej natury był całkiem znośny – może nawet był jednym z atutów tej serii. Reszta postaci była wykreowana również całkiem nieźle.

    Na rozluźnienie jak najbardziej ale w kategorii „kiedyś może obejrzę”, nie jest to nic, co mogłoby przykuwać do ekranu na dłuższy czas, czy coś, o czym można by się długo rozpisywać – ABP jest serią ze średniej półki, którą można przy okazji obejrzeć ale jeśli się pominie, to raczej niewiele się na tym straci. Dla entuzjastów mniej ambitnych lekkich komedii.

    Ode mnie 6/10.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 24.12.2014 23:33
    Komentarz do recenzji "Daitoshokan no Hitsujikai"
    Całkiem przyjemna haremówka „na jeden raz” – fanserwis w granicach rozsądku, główny bohater z głową, pod względem fabularnym nie była jakoś wybitna ale znów też nie było nudno.

    Jedna z niewielu serii ostatnio wydanych, przy której będę tęsknił za jej bohaterami – ale znów nie czuje niedosytu, wszystko zostało zgrabnie poprowadzone do końca i jestem usatysfakcjonowany i na pewno nie żałuję spędzonego przy niej czasu.

    Nie podobała mi się jedna rzecz –  kliknij: ukryte 

    Lekka, może niekoniecznie zapadająca w pamięć seria ale na pewno warta obejrzenia dla fanów haremu/ecchi nie opartych na fanserwisie.

    Ode mnie 7/10 – takich serii mogłoby być więcej.