x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
To za co cenię BnHA to to że nie jest to zwykły shounen. Oczywiście, mamy tradycyjny schemat „coraz silniejszy protag, coraz silniejszy złol”, ale siłą serii jest wdg mnie worldbuilding. Każde poprzednie wydarzenie wpływa na późniejsze ( kliknij: ukryte to jak All for One skrupulatnie buduje swój plan poprzez Shigarakiego i profesora, to jak „Pro Hero” uczą się ruchów złych, a ci nie pozostają dłużni, te wszystkie akcje i reakcje itd ). Moim zdaniem ten sezon rozpoczyna arc który jest kulminacją skrupulatnie budowanego przez autora świata, gdzie nawet teoretycznie jedna poboczna postać, która pokonała swoją traumę, stała się nagle atutem ( kliknij: ukryte Twice i jego Quirk, która zarówno może służyć jako nieskończone wzmocnienie sił jak i niewykrywalny doppleganger – w skrócie robi różnicę). Już nawet nie chce się po raz kolejny rozpływać nad tym ile jest tu fajnych postaci (waifu Mirko wreszcie ma swoje 5 minut!), która każda mimo wszystko ma coś do odegrania (niesamowite jak autor mangi to wszystko spina) i nie są zapominane jak w tylu różnych innych shounenach. Tu oprócz śledzenia samego protaga – Deku, mamy po prostu cały tętniący życiem i innymi świat. Cieszy też że sama adaptacja, nawet mimo słabszych momentów, staje na wysokości zadania.
I ten smaczek na początek, czyli OP zrobiony w klimatach amerykańskich komiksów. Po prostu uczeń przerósł mistrza (autor nigdy nie ukrywał fascynacji amerykańskim komiksem, a „Boku” to jego hołd dla tegoż), podczas gdy „mistrz” jest w coraz większej d*.
Dziwne wątki, wprowadzenie wielu niepotrzebnych i nudnych postaci (pewnie wina LN, ale w tym sezonie wybitnie chyba ciężko im było przenieść treść książek, gdzie liczą się też wewnętrzne monologii postaci i polityka, na anime, o czym reżyser/scenarzyści wielokrotnie wspominali zresztą wcześniej). Z upadłym szlachcicem na czele :/. Z koleii najfajniejsze wątki bardzo szybko przemknęły, jakby na odwal (smoki & krasnale, drużyny bohaterów czy uśmiercanie istotnych postaci).
No i do jasnej cholery, dlaczego tak popularna seria nie może się wreszcie doczekać wyższego budżetu!
Oj, takie -8/10
PS: Natomiast końcówka jest spoko, bo pokazuje bezwzględność Nazaricka – no, ale toż to w końcu „złole” i potwory.
Odcinek 10
No i jeszcze ten irytujący psychol i jego śmiech.
Odcinek 11
Jestem zawiedziony bo seria też straciła swój urok: nie sprawdza się ani jako slice of life (w sensie interakcji między bohaterami) ani jako dramat wojenny… coś co było poniekąd jej mocnymi stronami dawniej.
Moim zdaniem przykład, że teoretycznie sztampowe schematy można jeszcze fajnie ogarnąć jak się trochę bardziej postara.
Re: OST w odcinku 9...
W ogóle w S2 chyba podkręcili jeszcze bardziej jakość OST. W S2 wydaje mi się że każdy kolejny odcinek przynosi nowy, zarąbisty utwór. O ile w pierwszym, mimo że cała ścieżka jest świetna, dwa naprawdę zapadły mi w pamięć (śmierć wiadomo kogo oraz końcowa scena) tak tutaj już chyba z 5 mi mega siadło + oczywiście OP.
Re: po 8
Seria nie jest dla wszystkich, ale niewątpliwie jest niesamowita, niesztampowa.
Mieli tyle lat, ale jak to tak ma wyglądać to trzeba było zostawić w spokoju.
Re: Odcinek 7 - zaczęło się...
Re: overlord 4
Re: pytanie
Nie wiem co za trolle uważają że film jest zapychaczem, skoro historia w nim zawarta jest jedną z „mocniejszych”. No chyba że ktoś po prostu nie jest w stanie strawić faktu że „bajka” też może być okrutna…
Re: Ep 1 i 2
Moim zdaniem ta seria dobitnie pokazuje na czym polegają różnice kulturowe w pisaniu historii. Nie traktuje się jako jakaś wybitna jednostka, po prostu potrafię docenić coś innego, gdzie makabra (no bo bądźmy szczerzy ta seria jest okrutna) idzie w parze z wrażliwością. A dziwność nie jest „bo tak” tylko stanowi nieodłączny element całości.
Ten mistyczny klimat, ta muzyka, ta bezkompromisowość. Bez wątpienia jest to jedna z bardziej unikatowych i zapadających w pamięć serii anime.
I fajnie że zaczęli takim wprowadzeniem ukazującym co działo się przed przygodą naszych protagonistów w „wielkiej dziurze”
Początek bardzo stonowany (imo przesadnie) jak na pierwszy odcinek, tak jakby w ogóle nie było tej przerwy, żadnych „wybuchów” czy złowrogich zapowiedzi/foreshadow‑ów. Można nawet powiedzieć, że odcinek przypominał jakiś fanserwisowy materiał bonusowy z blu‑raya, a Ainz też jakiś taki milszy się zrobił.
Ale i tak kocham te serię nawet w tych spokojniejszych odcinkach i nie mogę się doczekać kiedy zacznie się akcja.