x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Autorka sama przyznaje, że zabrała się do animacja bez żadnej wiedzy o nim. Tak rozumiem, anime powinno bronić się samo tyle że… broni się samo. A tak w ogóle autorka jest recenzentką więc wypadałoby poczytać trochę o materiale źródłowym. Tak, nie ma takiego obowiązku, ale wydaje mi się że już sama czołówka (autentyczny film z modelami robotów) powinien dać do myślenia że nie jest to coś zwykłego. Trochę ułatwię: [link][link][/link]. Sama historia OVA jest dosyć fascynująca, polecam się z nią zapoznać jeśli jest się fanem mecha‑anime.
Animacja to unikatowa perełka, połączenie fascynacji autora komiksami Moebiusa (wspomniane przez mojego poprzednika) i mechami, co widać po szczegółowości i dbałości z jaką przedstawione są pojazdy mechaniczne. Sama animacja była oczkiem w głowie reżysera, odnosi się do niej w późniejszych dziełach. Nie rozpisując się za bardzo o samym anime: tak fabuła jest płytka ale „kompaktowa” czyli dzieło można spokojnie obejrzeć jaką zamkniętą całość. Świat przedstawiony jest wystarczająco opisany, a nawet ładnie wytłumaczono dlaczego „ludzka” bohaterka tak łatwo opanowała robota (córka mechanika więc ogarnęła manual plus jest swoistą najemniczką więc i walka jej nie obca). Tak, jest trochę irytującą postacią, ale tacy wtedy byli protagoniści. Nie zmienia to faktu, że jak na w sumie ok. 30 minutowe anime historia jest bardziej zamknięta i zrozumiała niż w niejednym pełnowymiarowym anime. Rzadko się zdarza żeby twórcy zawracali sobie głowę takimi „szczegółami” przy tak krótkim czasie emisji. Po co anime powstało? Ano to tak jakby zapytać po co w ogóle powstają anime. Nie zawsze musi to być „przesłanie”, czasem jest to po prostu wizja reżysera.
O grafice można mówić tylko w samych superlatywach – to nostalgiczna podróż, jakby żywcem wyjęta z „Daydream Note's” Miyazakiego. Jeśli nazwa nic nie mówi można też obejrzeć anime Eizouken które jest hołdem dla tego „ultra‑realistycznych” maszyn w japońskiej animacji. Obejrzenie tego OVA to podróż w czasie, muzyka też jest bardzo dobra i charakterystyczna dla epoki.
Polecam, nawet jeśli nie dla samego anime to jako nostalgiczna wyprawka. Można troszkę poszerzyć horyzonty. Zachęcam autorkę żeby jeszcze raz przyjrzała się temu anime, wśród różnorakiego szrotu to naprawdę się wyróżnia.
Odcinek 4
Pozostaje pytanie czy kliknij: ukryte „kosmici” zniewolili ludzką rasę i zrobili coś na kształt Matrixa gdzie nasz gatunek służy za paliwo czy może te „awatary” to ludzkość która przeszła już x poziomów ewolucji i stworzyli wirtualny świat na kształt dawnej cywilizacji.
Re: Sword Art Online: Alicization - War of Underworld 2 po 1 odcinku
Re: Sword Art Online: Alicization - War of Underworld 2 po 1 odcinku
No właśnie, jak już przechodzimy do samego anime, mimo że ogląda się nieźle, to cały czas ma się poczucie że jest jakoś tak nijako. Wszystko się fajnie spina, brakuje tylko ciekawej fabuły… to nie jest seria którą oglądasz z wypiekami. Szkoda, ale sam sezon 2 raczej obejrzę do końca.
Re: Sword Art Online: Alicization - War of Underworld 2 po 1 odcinku
Z drugiej strony mamy jakieś dziwaczne wątki np. ten z sektą. Seria w jednej chwili potrafi pozytywnie zaskoczyć, po czym dostajemy plot armory czy fart bohaterów: kliknij: ukryte wokół szaleje żywioł a oni się ciągle odnajdują. No i ten Kite, jakiś superheros normalnie. A na koniec mamy jeszcze jakiś manifest of wspaniałości narodu japońskiego.
Nie wiem, te serię jest ciężko ocenić. Ogląda się ją spoko, ale nie można oprzeć się wrażeniu że chciano tu za dużo wepchnąć, momentami po prostu za dużo się dzieje, zwroty akcji wydają się wręcz randomowe a nie przemyślane (może o to chodziło w końcu to seria o katastrofie).
Postacie da się lubić, są zaradne, choć momentami wydaję się że aż za bardzo. Mogą trochę wkurzać te ciągłe angielskie wstawki w ich rozmowach, nie wiem czemu to miało niby służyć…
Jeśli chodzi o grafikę to jest specyficzna. To ten typ kreski gdzie postacie momentami wyglądają jak karytkatury. Jest bardzo nierówno, tła czy animacje potrafią wyglądać strasznie tandetnie. Jeśli chodzi o warstwę dźwiękową to jest dobra, ale momentami odnosiłem wrażenie, że jest źle dobrana.
Mimo wszystko uważam że warto zobaczyć, w końcu ileż mamy serii o takiej tematyce czyli katastrofa naturalna a nie np. ludzkość walczy o przetrwanie w obliczu ataku kosmitów itepe. Tylko spodziewajcie się że momentami niektóre wątki czy zwroty akcji będą dosyć dziwaczne.
Re: Zero Kara Hajimeru Isekai Seikatsu 2 po 1 odcinku
Niby taka kolejna seria w stylu ostatki ludzkość kontra potwory (Attack on Titan czy Kabaneri), ale tu widać od początku jakiś pomysł i dosyć efektowną oprawę graficzną. Ciekawi główna bohaterka, bo poza standardową „tragiczną przeszłością” niczym się nie wyróżnia poza ambicją (na razie żadnych „sekretnych mocy”).
Wspomniałem o interesującej końcówce: kliknij: ukryte otóż wydaje się że mamy tu do czynienia z jakąś jeszcze jedną, dziwaczną „rasą” oprócz ludzi i potworów. Trzeba zwrócić uwagę na tajemniczy symbol która jest najwyraźniej z nimi powiązany, jak na przedmiocie, który na początku upuszcza ojciec bohaterki.
Poczytałem o fabule i okazuje się że to coś więcej niż zwykły „brawler”: kliknij: ukryte pojawiają się elementy fantasy takie jak smoki i demony. Podoba mi się taka konwencja.
Sama seria wydaje się jazdą bez trzymanki więc można zapomnieć o jakimkolwiek realizmie. Widać że jest to zrobione dla czystej rozrywki.
Podoba mi się.
Chyba że anime jest tak naprawdę zręczną satyrą pracy w korporacji a my sądząc po ocenach nie poznaliśmy się na jej geniuszu…
Tylko te spadki jakości, może to przez wirus, a może tak było to zaplanowane. Manga charakteryzuje się ładną kreską i w anime też momentami dało się to dostrzec ale były momenty że oczy płakały.
Solidne 7/10.
Powiem tak. Czymś ta seria musiała się wyróżniać że jest taka popularna. Tym samym mamy wątek Rachel kliknij: ukryte czyli po trupach do celu. W sumie to na swój sposób ciekawa postać, myślę że jej ambicje doskonale oddają idee serii czyli kliknij: ukryte chęć wspięcia się na szczyt wieży, w jej przypadku za wszelką cenę.
Nie powiem żeby seria zrobiła na mnie jakieś duże wrażenie, ale chętnie zobaczę co będzie dalej…