x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
A już szczytem była scena z Tamą jak Ulith użyła mhrocznych mocy aby ją opętać: najazd kamery na jej tyłek i hasło „Ruko, coś we mnie wchodzi!”. Scenariusz na hentaj gotowy…
Nie to żeby bawiło mnie bicie nastolatek, ale kilku tym dziewczynom ktoś powinien naprawdę porządnie złoić tyłek. Zwłascza tej całej Aki‑lucky…
Rozumiem konwencję i wszelakie psychologiczne aspekty tej serii, no ależ kurna, te dziewczyny mają ze sobą naprawdę problem. A główna bohaterka to też taka ciućma, że ręce opadają.
Czemu ja to oglądam…
Re: .
Faktycznie, aż dziw bierze gdy widzi się tak małe zainteresowanie ta serią…
Re: Eh...
Akame ga Kill to jedna z tych niewielu serii, która wdg mnie skorzystałaby na fillerowaniu (nie odchodzącym od fabuły, ale rozwijającym wątki postaci), bo anime jakby tylko potwierdza fakt, że sama manga jest dosyć „rushowana” (autor zapewne nie jest zbyt doświadczony, więc miast snuć rozbudowaną historię szybko przelewa, poprzez rysownika, swoje pomysły na papier). Można by stworzyć parę „integrujących” misji dodatkowych, pokazać więcej z przeszłości bohaterów itp., ale oczywiście „z głową”. Wtedy ta charakterystyczna dla serii „śmiertelność” postaci byłaby bardziej szokująca. Niestety, prawdopodobnie ze względu na wyniki sprzedaży, twórcy zdecydowali się na ten cut…
Tym sposobem i fani nie bedą zadowoleni i przeciwnicy będą mieli więcej argumentów przeciw. A koniec konców AgK znowuż taką słabą serią nie jest…
Akatsuki
Rozumiem japońską idee samodoskonalenia i dążenia do perfekcji (czytaj: nigdy nie jesteś na tyle silny abyś nie mógł być silniejszy/nie ma ludzi niepokonanych itp), ale niech ktoś mi wytłumaczy dlaczego Akatsuki, aktualny level 91, którą do tej pory miałem za całkiem silną fajterkę, nagle okazuje się tak cienka. Podczas treningów w ostatnich odcinkach przypomina mi raczej jedną z „bandy dzieciaków” z Minori na czele, których Shiroe uczył dopiero arkan gry w Elder Tale (i MMO wogóle chyba). Ja wiem, że twórcy chcieli przedstawić pewien etap w rozwoju jej postaci, pokazać, że „szuka siebie” i chce być silniejsza, ale do licha, to wyszło żałośnie! Dostaje wciry od jakis statystów (swoją drogą nie za dużo tych nowych postaci?) jakby dopiero zaczęła grać czy cuś. Dajcie spokój…
Seria dwa pracuje na naprawdę niską ocenę, bo za przeproszeniem, zajmują się pierdołami, a nie konkretną fabułą. Jednym się to może podobać, ale mnie szczerze mówiąc zaczyna to wkurzać. W takim tempie jeszcze chyba ze 3 sezony przed nami…
Tak więc moje pytanie: co się stało z Akatsuki? Idąc dalej, co się stało z Log Horizon?
Zamknięcie
Czy twórcy postąpili słusznie? Ciężko powiedzieć. Jeśli chodzi o mnie, nie cierpię gdy anime odchodzi od mangi, ale z drugiej strony nie wiadomo też jak sprawa wygląda po stronie autora Akame. Sądząc po mandze wcale tak wiele do końca nie zostało (brakło by pewnie materiału na cały jeden drugi sezon), ale wystarczająco, żeby anime nie zostało domknięte zgodnie z mangą w standardowym formacie. Wobec tego (zapewne) po konsultacjach z Takahiro stwierdzono, że seria zostanie zakończona z alternatywnym endingiem. Może chodziło o kasę, może o popularność anime, a może o ilość materiału? Nie wiem… wiem tylko, że nie lubię tego (zwłaszcza, że jeszcze czekało nas parę fajnych scen), ale cóż można na to poradzić…
Re: Rysunki autora
Re: Brawo
W odcinku szóstym stężenie „mina tasukete!” osiągnęło poziom przewyższający (i tak już wysokie) normy japońskiej animacji.
Jedyne ciekawe motywy w tym odcinku to sygnały postępującej „asymilacji” ludzi uwięzionych w Elder Tale i koncówka ep'a. Reszta to chyba ukłon w stronę fanów „Gotowych na wszystko”...
Re: Ostatnia część zniszczyła cały nastrój anime, który...
Zgodzę się, że nagle zapomniano wątku o podziałach, ale może główny bohater maczał w tym palce. Choć w anime nie pokazano tego za dobrze, ale być może w LN jest lepiej ukazane jak wcielenie „zwykłersa” do rady szkolnej lub ekipy technicznej na owe podziały wpłynęły.
Fabularnie jest trochę huśtawka i tak jak mówisz „turniej magiczny” był chyba najlepszym arc'iem, ale mi akurat cała seria się podobała, gdyż każdy arc miał coś fajnego do pokazania (przynajmniej dla mnie). W pierwszym było to „docieranie” się bohaterów, w drugim „umacnianie” pozycji głównego bohatera i same zawody (śmiertelnie poważne jak na szkołę, no ale przecież na prestiżowych np. amerykańskich czy angielskich uniwersytetach tak to właśnie wygląda), a w trzecim już „ekspolozja” jego możliwości.
Ogólnie poza drobnymi wadami bardzo ciepło odebrałem to anime (jedno z lepszych które wyszły bodaj na wiosnę, tylko to ciągnęło się jeszcze przez lato). Autorowi LN udało się stworzyć naprawdę ciekawy i dobrze skonstruowany świat i choć nie znam oryginału to wydaje mi się, że anime dobrze go zaadaptowało. Bardzo chętnie obejrzałbym kontynuację.
Muszę powiedzieć, że Donten… zasługuje na więcej uwagi niż dostaje. Przyznaję, że z serii o której myślałem, że dropnę po pierwszym odcinku zrobiło się coś co mnie zainteresowało. Design głównych bohaterów przywodzi na myśl taki chłam jak DRAMAtical Murder, ale nie dajcie się zwieść. Daleki jestem od zachwytów, ale anime ma w sobie coś, klimat, który pomimo tego płaczliwego średniego brata i irytującego małego brata pozwala mi przy nim trwać. Braterska miłość, nomen omen główny temat tego anime, to coś co twórcy nawet fajnie ukazali. Serii nie ujmuje również całkiem spora dawka elementów fanatasy.
Raz jeszcze podkreślam, nic wybitnego ani tym bardziej oryginalnego, ale warto rzucić okiem…
Nie rozumiem tylko dlaczego w recenzji jest napisane, że miniaturka może być trudna w odbiorze dla kogoś spoza tego kręgu kulturowego. Świętowanie pod kwitnącą wiśnią to taka nasza majówka (oczywiście wiśnie kwitna trochę wcześniej :)), a sama tytułowa postać to też nic niezwykłego, bo o takich „zbieraczach śmieci” słyszy się czasem w wiadomościach (głównie z powodu narzekań sąsiadów) i jest to podobno nawet choroba. Innych „inności” nie widzę…
Tak czy siak przyjemna animacja, na pewno warta uwagi, już nawet przez to że 10 minut to nie jakaś wielka strata czasu :P
Seria, nie wiedzieć czemu, przywodzi mi na myśl jedną z moich najulubieńszych serii Juuni Kokuki. „Nie wiedzieć czemu”, bo tam był mocny nacisk na elementy fantasy, a tu jest minimalny. To chyba ta muzyka :)
Sama seria robi się coraz bardziej interesująca. Sympatyczne i charyzmatyczne postaci oraz bohaterka która z niewinnej niewiasty szybko zaczyna się stawać silną kobietą (albo zawsze taka była, tylko potrzebowała impulsu). Fajnie jest to w serii pokazane (może zdeczka za szybko, ale tak jak mówię, może jej siłę trzeba było tylko obudzić).
Jak na razie seria godna polecenia z doskonałym klimatem (ach ta muzyka!) i ciekawymi postaciami. I nic nie zapowiada żeby twórcy mieli ją zepsuć.
A co do długosci Mother's Rosario. Może zrobią ze 2‑3 odcinki reklamówki gry na PS Vitę czy cuś?
Nie no wiem, że kliknij: ukryte tracą wspomnienia, ale nie jest to poziom One Week Friends, więc nie jest to aż tak dramatyczne. Nie wiadomo jaka jest tego skala, podejrzewam, że zapominają o swoim „prawdziwym” życiu, a zostają im wspomnienia tylko z gry.
A jeszcze a propos WoW'a, wszystko się kiedyś nudzi, a mój kumpel, ostry gracz WoW'a (nawet tam gildię chyba miał) stwierdził, że po Cataclysm ogólnie gra siadła (a z jego zdaniem sie liczę) i dlatego też sukcesywnie spada liczba graczy. Nie zmienia to faktu, że gra jest fenomenem, bo zarobić tyle kapusty na grze z abonamentem to sztuka…
Ja przyznaję, jestem trochę „fanbojem SAO”, bo całkiem ostro broniłem pierwszego sezonu, gdyż seria mi swego czasu bardzo spasowała, a wkurzała mnie „konstruktywna” krytyka serii oparta o maksymę „mainstream jest be” (choć żeby nie było nie gloryfikuję SAO bo też widzę wady serii). Ale Log Horizon też lubię, uważam, że pomimo wspólnej tematyki jest to inny typ anime, ale również ciekawy.
Ogólnie seria mi się podoba (choć nie przepadam za tym gatunkiem), tylko odcinek 5 pozostawił mnie w stanie „wtf did I just watch?”, bo przez to wspomniane przez Ciebie przyśpieszenie akcji wyszło jakieś dziwactwo gdzie nie wiadomo było czy bohaterka ma kliknij: ukryte schizofrenię, opętał ją duch czy może jeszcze co innego. Albo jestem po prostu za głupi żeby to zrozumieć…
Czemu burzę? Właśnie zastanawiałem się kiedy Log Horizon zostanie przywołany w tej dyskusji, bo jest to chyba aktualnie największy „rywal” SAO (przynajmniej jeśli chodzi o real‑life MMO anime czy jak to się tam zwie). I tak, tam wszystko wygląda lepiej i jest konkretniej tłumaczone w kwestiach mechaniki gry. Ale tam nie ma śmierci więc nie ma dramathyzmu. Natomiast anime spotkał ten sam problem co SAO: druga seria odstaje od pierwszej, bo za bardzo rozmienili wszystko na drobne.
Natomiast cały czas podkreślam to iż wg mnie porównywanie ALO do tradycyjengo MMO jest bez sensu, bo po pierwsze to VR (zupełnie inny rodzaj rozgrywki), a po drugie na dobrą sprawę nie wiem czy wogóle da się tu robić coś takiego jak tank (albo czy wogóle są tu np. taunty i inne takie). Nawet lepiej, nie wiem czy jest tu jakiś podział na klasy, bo gdyby tak było, to czemu każda z postaci, czy to mag czy healer mają „sword skille” (ba, nawet każda broń, nawet jeśli to np maczuga ma owe skille o atrybutach konkretnych żywiołów). W tym sensie przypomina mi to bardziej Skyrima, gdzie de facto twoja postać może byc wybitnym łucznikiem, złodziejem i conjurerem jednocześnie… wydaje mi się, że źle na to patrzycie, ale nie chcę się upierać, bo ja też wcale nie muszę mieć racji…
Tak na marginesie w takim SAO były np. tanki i tamtemu „światu” było bliżej do tradycyjnych MMO, były (level) boss raidy po 100 osób i inne takie. Z ALO autor chciał spróbować czegoś innego (chociaż nie wiadomo, bo jeśli wierzyć opiniom o dalszych arcach to podobno sam już do końca nie panuje nad tym co tworzy)...
SAO i jego pochodne to „wyobrażenie” MMO w pełnym VR (łącznie z przeniesieniem świadomości) więc de facto nie wiemy jak ta technologia będzie wyglądać w przyszłości (i czy wogóle powstanie, bo różne organizacje mogą mieć zastrzeżenia). Można się odnieść do prawdziwych MMO, ale ja nie traktowałbym wszystkiego dosłownie…
PS: No i też tak lekko znowuż nie mieli (tak apropo tego naciągania pod nich fabuły), bo zły timing medyka i by było po nich… Ragnarok i inne takie :P
Re: One Piece
Wiesz, akurat nie o „taką” zręczność mi chodziło. Ja wiem że refleks to wypadkowa talentu i wyćwiczenia, ale ciężko w przypadku VR chyba mówić o znanej nam zręczności w grach. Myślę, że to coś więcej, ale na razie pozostaje to w sferze gdybania. VR to obszar technologi, w którym de facto dopiero teraz coś ruszyło. Do tej pory był to raczej bajer, a teraz mamy Google Glassy, Oculus Rifty, Kinecty i inne bzdety. Tylko czekać, aż zaczną się pierwsze hacki mózgów itp. :P
1. Jakie klasy są dostępne. Znaczy wiemy jakie mają nasi bohaterowie, ale nie wiemy jakie w ALO są możliwości (tu akurat mogę się mylić, bo nie pamietam pierwszej serii i czy przedstawiono w niej wszystkie klasy, bo rasy chyba tak). Zresztą jako paczce przyjaciół cieżko byłoby im dobrać kogoś z zewnątrz, przeto są ogranczeni.
2. Jak duże można robić raid party (np. w konkretnych questach, limity itp). Ponadto, skoro nasi bohaterowie dobrze czują się w takim (haremowym) składzie to w takim grają. Jako, ze quest był im nie do końca znany mogli iść na pałę albo zwyczajnie nie do końca się przygotować. Plus ograniczenia fabuły, tylu mamy głównych bohaterów, to na tylu skupia się uwaga. A tak na marginesie nawetdługo przygotowywany raid może być schrzaniony przez jakiegoś Leeroya :P
Masz racje troche cheat'ują z tą Yui, ale z drugie strony ALO to gra VR i podejrzewam, ze tutaj, w przeciwieństwie do „naszych” MMO liczą się inne umiejętności. Można znać statystyki potwora, ale jeszcze trzeba w niego trafić mieczem :P W ALO walka nei sprowadza siedo szybkiego klikania ikon, ale faktycznej walki wręcz, więc też trzeba na to patrzeć inaczej…