x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Jak już było mówione wiele razy DanMachi to jedno z większych zaskoczeń sezonu. Myślałem, że będzie to kolejna seria ecchi ze sztampowymi bohaterami a tu takie coś. Chciałoby się drugi sezon, oj chciałoby…
9/10
Re: panny nieroztropne
Ostatni odcinek też był niczego sobie, poza „epilogiem” kliknij: ukryte fajnie niezrównoważone te laski skoro wszystkie zostały na wyspie, licząc na to, że Yujii którąś zapyli (chyba się czepiam, „oczywiście” że chodzi „uczucie”).
Jest jeszcze coś takiego jak miłość do drugiej osoby, nawet mimo braku więzów krwi i bez podtekstów seksualnych (no bo jak „wiadomo” gejostwo to zaraz z seksem się musi kojarzyć ;D). Taka szczera, rodzinna. Chłopaki może i taką „miłość” prezentują, ale to Japonia więc człowiek nigdy nie wie co im w głowie siedzi. Ja po prostu widząc ich relacje czuje się, hmm jak by to nazwać, „nieswojo”. Powiedzcie szczerze, troche to „boys love” podchodzi, zwłaszcza gdy panowie wykazują pewne kobiece cechy (Yu‑chan! Yu‑chan! i zalewanie się łzami). Niech sie jeden z tą fioletową spiknie, drugi z Tepeszową i będzie git :D Przynajmniej dla mnie…
PS: Oj tak animacja jest przednia, a te wszechobecne ruiny naprawdę budują klimat…
?
Że niby po „come on” przecinek? Gościu śpiewa to jednym tchem więc w tym wypadku przecinek raczej nie pojawia się, przynajmniej wynika tak ze słuchu (musiała by być krótka przerwa po „come on”, bo gramatycznie może być albo tak albo tak). Chyba, że chodzi ci o coś innego co napisałem…
Tak też mnie każdorazowo ciary przechodziły i za każdym razem słuchałm w całości. Zresztą obraz też się fajnie z kawałkiem komponuje.
Jeśli chodzi o OP to nie wiem czemu ale zawsze gdy Tep(sz)owa tanćowała to każdorazowo patrzyłem jak zahipnotyzowany. A później się chopy obściskują to już ble…
PS: Warto to podkreślić: jeden z najlepszych ED jakie słyszałem w ostatnim czasie. Znakomicie pasuje i buduje klimat serii. W mojej opinii robi to lepiej niż OP a to rzadko się zdarza…
Re: Żal...
No tak, a kto jest grupą docelową? Ludzie z depresją? Bo jeśli tak to niedobrze, bo tylko im się pogłębi…
Zgodzę się w kwestii doboru bohatera, bo wiadomo że nie wszyscy mogą być wymiataczami itd. Czasem trzeba pokazać cos innego. Natomiast mnie osobiście tacy bohaterowie irytują, bo człowiek „męczy się” razem z nimi w trakcie seansu. A ja tam jednak wolę gdy anime jest bardziej rozrywkowe :P (chyba, że seria jest ogólnie mroczna, ale w takowych raczej nie ma takich gołosłownych bohaterów jak Shirou).
A co do eroge… z ciekawości (taaa, jasne :P) poszperałem trochę w necie i uff, trza przyznać, że działo się tam (trochę inaczej patrzę teraz na tę serię :P).
Oramuda!
9/10
Żal...
Ja tam stanę po stronie Kamiyana, bo go rozumiem. Często mamy inne zdanie na temat poszczególnych serii, ale zasadniczo podejście mamy podobne: trzeba mieć pewien dystans do tego co się ogląda. Zreszta co komu broni zmieniać zdanie w trakcie trwania serii? Przecież to ludzkie. Zresztą, gdybym oczekiwał „pewnego poziomu” od większości anime, czy takiego, które, powiem obrazowo, spełnia moje wszelakie zachcianki to bym się takiego nie doczekał. W życiu widziałem kilka rzeczy które wgniotły mnie w fotel i w ich przypadku nikt negatywnie do nich nastawiony mojego zdania nie zmieni. Resztę tego co oglądam muszę więc przyjmować z pewną nutą tolerancji.
W przypadku Seraph daleki jestem od niskiego oceniania, bo w moim odczuciu seria na to nie zasługuje. Ma fajny klimat, pomysł, warstwę artystyczno‑estetyczną, muzykę! i nawet postaci. Co prawda w ostatnim odcinku walnęli kliszą kliknij: ukryte główny bohater ma ukrytą ogromną moc i stracił nad nią kontrolę ale co tam. Pewnych rzeczy sie nie uniknie. Mnie osobiście wkurzają wątki homoseksualne w czymkolwiek, ale żeby mnie nie ukamienowali (albo w myśl nowoczesnej Europy zesłali do ośrodka „indoktrynacyjnego”) to muszę je jakoś akceptować (takie czasy, mamy w dzisiejszych czasach tendencję, że się takie rzeczy wyolbrzymia, szczegołnie w zachodnich produkcjach, bo Japońce kulturowo zawsze mieli to głębiej zakorzenione, żeby pokazać „patrzcie jacy jesteśmy tolerancyjni!”).
Jeśli chodzi o przedstawienie wampirów w Seraph to ma to swój urok, już wolę takie wampiry jak w serii czyli pięknisiowata arystokracja (ale ta na modłę japońską, bo Zmierzchowi mówię nie) niż te pajace w gumowych maskach skaczące po sufitach rozpropagowane przez „khultowe” Buffy (za co szczerze tej serii nienawidzę). Część z nich ginie jak placki, bo w każdej serii akcji muszą być „statyści”, żeby boahterowie mieli na czym swoje moce wypróbować. Swoją drogą tego, że nie umierają od światła słonecznego chyba jeszcze nikt nie wypunktował :P
No i na dodatek zawiedliście mnie z tym Eroge (szczerze, nawet nie wiedziałem, że tam takie harce wyprawiają). Ale dzięki wam się dowiedziałem ech… W takim np. Grisaia to się tego nie wstydzili pokazywać…
Chyba się starzeje, bo zaczynają mnie denerwować pewne oczywiste dla tego typu serii rzeczy (np. klisze), no ale nie lubię jak zmienia się charakter serii…
Myślałem, że z miejsca ją dropnę a tu proszę…
Nie jest tak, że serię polecam, ale uważam, że nie należy do kategori tych, które od razu należy wrzucić do kosza (co mi się początkowo wydawało).
Od momentu pojawienia się dziewczyn historia znów zaczyna przypominać jakiś stek bzdur. Łapię się na tym, że zamiast skupiać się na historii kręce głową na coraz to kolejne głupie pomysły autorów. Po prostu historie tych dziewczyn, ich wzajemne relacje i zachowania wydają mi się tak nierzeczywiste i niedorzeczne, tak odrealnione ( kliknij: ukryte a już siostra‑geniusz przerobiona na wszechmocny i w pełni „ludzki” system komputerowy to szczyt wszystkiego), że nie mogę tego zdzierżyć mimo iż wiem, że to serial animowany. Może dlatego, że twórcy momentami tak bardzo silą się na powagę (oni tak na serio?)...
W sumie to strasznie wkurzająca ta ostatnia popularność 13‑odcinkowego formatu (tak wiem ekonomia, wyrachowanie i inne bleble)...
Samo DanMachi wg mnie dalekie jest od szmirowatych schematów. Mnie właśnie zagięło, bo spodziewałem się typowej fanserwiśnej serii komediowej z tępym bohaterem i wredną tsunedere, a tu naprawdę miła niespodzianka…