Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Komentarze

blob

  • Avatar
    blob 8.04.2013 01:19
    Re: Dla jakiego rodzaju fetyszystów to jest robione...
    Komentarz do recenzji "Dansai Bunri no Crime Edge"
    Jezus Maria co to jest!?

    Ten dramatyzm, ten patos! Japonio nie przstajesz mnie zadziwiać… tzn. sam fetysz nie jest chyba taki dziwny patrząc na to, jakie ludzie mają „bziki”, ale żeby robić o tym anime? Niech zgadnę, jej włosy mają pewnie jakąś magiczną moc, którą poznamy w następnych odcinkach…
  • Avatar
    blob 6.04.2013 21:16
    Re: CAUSE I FEEEEEEEEEEL
    Komentarz do recenzji "Psycho-Pass"
    to jak ludzie dopuścili do jego powstania jest sprawą drugorzędną – liczą się konsekwencje etyczne i społeczne


    Dokładnie. O tym traktuje PP. To czy taki System byłby możliwy w naszej rzeczywistości, tego nie wiemy i się pewnie nie dowiemy. Dlatego nie widzę sensu dochodzenia „skąd to się wzięło”. Świat PP to świat po wprowdzeniu takiego systemu i to się tylko liczy (dla scenariusza)...

    BTW, bardzo dobra recenzja Tassadar. Jestem pod wrażeniem, bo to tylko pokazuje, że na Tanuki są ludzie, którzy potrafią fachowo ocenić dane anime i z ich opinią można się liczyć przy wyborze anime…

    PS: Od czasy Psycho­‑Pass dziwnym trafem wszędzie słyszę głos Kany Hanazawy. Czy mi się wydaje, czy zaczęli ją lansować jakoś ostatnio?
  • Avatar
    blob 6.04.2013 19:23
    Komentarz do recenzji "Hakkenden -Touhou Hakken Ibun-"
    Ostatecznie seria mnie w sumie zawiodła. Za dużo podtekstów yaoi, za mało akcji. Niestety (mówię to pod swoim kątem) widać, że seria jednak skierowana dla kobiecych widzów. Wnerwia mnie zwłaszcza ta Japońska dwupłciowość, czyli dajmy na to „ten Shino to fajna laska. Ale to nie jest laska. Aha. Mkay. Ale i tak jest słodki”. Przytulanie, wzdychanie, chłopcy delikatni niczym kwiaty. Niee, za dużo tego… Będzie drugi sezon więc może coś się ruszy, ale jednak jest to dla mnie zawód (a szkoda, bo sympatyczne kemono mamy w serii np. Murasame czy ta ekipa lisów, a juz wcześniej mówiłem lubię w anime takie postaci).
  • Avatar
    blob 6.04.2013 19:13
    Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
    Komentarz do recenzji "Girls und Panzer"
    Wydaje mi się, że mamy tu do czynienia z sytuacją taką jak My Little Pony Friendship is Magic. Była sobie seria dla dziewczynek i pewien recenzent postanowił zjechać toto w kontekście jakie ogłupiające są dzisiejsze bajki. Podłapali to ludzie na 4chanie i na przekór mu zaczęli to oglądać. Później stwierdzili, że w sumie seria jest fajna i tak powstali „Bronies” i fenomen gdzie największy odestek widzów to mężczyźni w przedziale wiekowym 25­‑40 lat. Twórcy byli zszokowani, ale później zaczęli „puszczać oko” do tego targetu. Niech dowodem fenomenu tej serii będzie fakt, iż MLP będzie niedługo puszczone w Japonii, co rzadko zdarza się w przypadku „zachodnich” serii. Ciekawe jaki bedzie odzew :)

    Co do GuP mogę się domyślać o co chodzi. Zaczęło się pewnie od „patrzta ludziska! Japońce zrobili serię w klimatach WoT. Looknijta se! (...) Hej to jest tak głupie, że aż fajne!”. No i się zaczęło…

    Było nie było, orginalnego pomysłu GuP nie odmówię. A jako, że seria nakłada się plus minus ze szczytem popularności WoT, dlatego stała się popularna na zachodzie… wystarczyła iskra, zbieg okoliczności (ktoś rzucił tematem GuP to WoT w wersji anime) i fenomen gotowy…
  • Avatar
    blob 6.04.2013 14:09
    Re: Ech..
    Komentarz do recenzji "Girls und Panzer"
    Umiesz czytać ze zrozumieniem? Chyba nie…
  • Avatar
    blob 6.04.2013 13:18
    Re: Ech..
    Komentarz do recenzji "Girls und Panzer"
    W takim razie nie traktuj własnego sposobu postrzegania rzeczywistości jako argumentu w dyskusji i zachowaj go dla siebie.


    To niby na czym mam opierać ocenę danego anime? Każde dzieło jest oceniane przez pryzmat twojego własnego pojmowania rzeczywistośći, twojego subiektywnego podejścia do danego tematu. Każda dyskusja między dwoma osobami to konfrontacja argumentów opartych o własne przekonania. Mogę się albo z kimś zgodzić (przekona mnie do swoich argumentów) albo nie…

    Ty już pokazałeś swój subiektywizm w stosunku do tej serii, choćby w swojej recenzji GuP, więc tobie też mogę powiedzieć zachowaj to dla siebie, a serię oceń obiektywnie, bez kierowania się faktem, że dała ci ona wiele radochy. Tylko czy takie ocenianie ma sens?
  • Avatar
    blob 6.04.2013 02:12
    Re: Ech..
    Komentarz do recenzji "Girls und Panzer"
    Bronisz zaciekle wszelkich niekonsekwencji serii,

    Nie, po prostu Ty czepiasz się, za jedyny argument biorąc własne święte przekonanie, że powinno być tak, a nie inaczej. I tym samym czepiasz się rzeczy, które są trudne do rozważenia, a jest masa aspektów łatwiejszych do skrytykowania i bardziej widocznych.


    Ale to uderza mnie w serii najbardziej. Zresztą czy to źle, że mam pewien sposób postrzegania rzeczywistości? Lepiej żebym był liberalnym lemingiem łykającym wszelkie odchyły od ustalonego porządku?
  • Avatar
    blob 6.04.2013 02:05
    Re: Ech..
    Komentarz do recenzji "Girls und Panzer"
    Obejrzyj film „Srpski Film” Srdjan Spasojević'a, któremu ja nie dałem rady w całości. A zwłaszcza pewien fragment o „nowej erze” w pornografi. Film to dobitny przykład „szokowania widza” kosztem scenariusza…
  • Avatar
    blob 6.04.2013 01:57
    Re: Ech..
    Komentarz do recenzji "Girls und Panzer"
    fakt wrzucenia dziewczynek do tak niebezpiecznej zabaweczki jak czołg aby się ostrzeliwały z koleżankami, bez żadnych zabezpieczeń

    Miały zabezpieczenia.


    Jakie? Rękawiczki?

    Czyż „nieśmiertelność” czy „kuloodporność” bohaterów nie jest najczęściej wytykaną wadą w przypadku serii w klimatach wojennych np. Jormungand? Skąd ta nagła zmiana?

    Tam celem byli bohaterowie, a nie ich maszyny. Tu jest właśnie ta subtelna różnica.


    Czy rozpędzony samochód uderzający w drzewo to tylko zginająca się blacha, czy również śmiertelna pułapka dla pasażerów?

    Pożary, uszkodzenia, wywrotki. Te rzeczy na pewno miały „wpływ” na bohaterki… teoretycznie, rzecz jasna, bo przecież to wszystko w GuP chyba szlak trafił…

    Wiesz co? Załóż se metalowe wiadro na głowę i walnij w nie czymś twardym…

    Ale wiesz, że to tak nie działa? Rezonans w czołgu rozchodzi się inaczej i ma inny charakter.


    Wiem, ale już bardziej dobitnie nie mogłem ci chyba już tego wytłumaczyć. Chodzi mi o te wszystkie fizyczne właściwości przedmiotów vs biologiczne właściwości ucha… i nie tylko…

    To jest wada, bo sporo ludzi, co widać nawet po komentarzach, ta właśnie konwencja odrzuca od serii.

    Nie, to tylko oznacza, ze nie ma rzeczy uniwersalnych. jednocześnie są ludzie, dla których to się podoba, więc to także zaleta?


    Polemika ma to do siebie się każdy argument można skontrować. Ale jest coś takiego jak ludzka świadomość otaczającego nas świata, poczucie tego co w twoim odczuciu jest nierealne, lub niemożliwe do spełnienia. Ja za taką rzecz uważam konwencję GuP. Przynajmniej nie w takiej formie… (zapewne więc jestem ograniczony).

    ale nie wmawiaj mi ciągle, że ta seria nie jest abstrakcyjna…

    Nie wmawiam.


    Oj wmawiasz, wmawiasz. Bronisz zaciekle wszelkich niekonsekwencji serii, tak jakby miały odbicie w rzeczywistości… W moim odczuciu, są pewne elementy w tej serii, które absolutnie nie znalazłyby odzwierciedlenia w realnym świecie…
  • Avatar
    blob 6.04.2013 01:36
    Re: Ech..
    Komentarz do recenzji "Girls und Panzer"
    Wybacz, ale te różnice kulturowe to jest własnie to co nadaje nam charakter. Nie można oceniać kultur w kategorii ta ma rację a ta nie. Dla nas (kultur zachodnich) kultura japońska zawsze będzie specyficzna i tak już zostanie. To, że nie akceptuję podejścia Japończyków wcale nie nie świadczy o moim ograniczeniu, a raczej o przynależnosci kulturowej, czyli po prostu innym spojrzeniu na świat…

    Możesz to nazywać ograniczeniem, ale równie dobrze dla nas ograniczeniem może być fakt kulturowy związany z Japonią, gdzie wiek decyduje o zachowaniu człowieka. Już tłumaczę: w Japoni powszechnie uważa się, że nastolatkom powinno się przyzwalać na dziwne zachowania i szaleństwo, gdyż jest to wiek kiedy można się wyszumieć. Póżniej taki Japoński Kowalski haruje aż do emerytury niczym trybik, bo tak „wypada” w powszechnej opinii. Pocztyjacie sobie o ruchu „buntowników” w Japoni, czyli ludzi, którzy próbują się wybić z tych schematów. U nas nie ma takiego podziału, ludzie z reguły robią co chcą, niezależnie nie od wieku…

    Właśnie te różnice kulturowe czynią nas orginalnymi… Ty mówisz, że Japończycy mają inne podejście do pewnych rzeczy i to czyni ich „nieograniczonymi”, ale to samo może powiedzieć Japończyk np. o naszej otwartości (Japończycy uchodzą za ludzi wstydliwych, powściągliwych np. w okazywaniu uczuć, a my „spełeczeństwa zachodnie” jesteśy bardziej otwarci w tych kwestiach).
  • Avatar
    blob 5.04.2013 18:00
    Re: Ech..
    Komentarz do recenzji "Girls und Panzer"
    @some_random_dude

    1. Nie wtrącaj się gościu do nie swoich spraw, bo jeśli juz ktoś się ma tu obrażać to jest to Slova. Poza tym to ty twierdzisz, że mówię o pedofilstwie. Ja miałem na myśli fakt wrzucenia dziewczynek do tak niebezpiecznej zabaweczki jak czołg aby się ostrzeliwały z koleżankami, bez żadnych zabezpieczeń itp. Kto tu mówi o pedofilstwie? Już po raz n­‑ty mówię, ze mnie irytuje owa „pseudo­‑realistyczna” konwencja serii, bo choć jest multum anime o dzieciach walczących w wojnach, ale tam przynajmniej nikt nie stara się wmówić, że owe światy kierują sie jakimiś zasadami czy twardymi prawami fizyki. To, że występuja tu dziewczynki, nie jest wadą serii, ani objawem pedofilskich skłonności autorów. Wadą jest to jak owe dziewczynki funkcjonują w tym świecie.
    2. Mnie już tu wiele razy obrażano, lub automatycznie dawano łatkę hejterów i jakoś z tym żyje…
    3. Czytaj ze zrozumieniem…

    Sens wypowiedzi pozostaje ten sam czyli naginanie scenariusza

    W jaki sposób?


    Dlaczego wciąż mówisz o scenach bitwy w trakcie jazdy. A sceny w mieście? Tam i wolno się poruszali i odległości były małe. A nie można się wiecznie zasłaniać odbijaniem pocisków od pancerzy…

    Jakich odłamków? Odłamkowymi nikt tam nie strzelał.


    Przecież nie mówię o pociskach, tylko o odłamkach w postaci grud ziemi, gruzu, szczątków cołgów itp.

    Gdybyś się uważnie przyjrzał, to zobaczyłbyś, ze podczas tych wszystkich pościgów i gonitw chowa głowę przy gwałtownych manewrach.


    Yyyy… cała finałowa walka? Na przykład? Jakoś nie zauważyłem, żeby tam bohaterki chowały sie do kokpitu, nawet jak ostrzeliwały się z bliska. Proszę cię czy ty naprawdę nie widzisz absurdów tej serii czy tylko udajesz i idziesz w zaparte? Przecież wyrażnie widać, że tam pociski śmigają centymetry od bohaterek. A nawet papierowa kulka przy takiej prędkości jak pociski czołgów mogłaby trwale uszkodzić człowieka… Czyż „nieśmiertelność” czy „kuloodporność” bohaterów nie jest najczęściej wytykaną wadą w przypadku serii w klimatach wojennych np. Jormungand? Skąd ta nagła zmiana?

    Jest jeszcze kwestia rezonansu, siły odrzutu, czy po prostu ogłuszającego hałasu wybuchów.

    Policz mi to, wtedy podyskutujemy. Chwilowo to jedynie gdybanie.


    Wiesz co? Załóż se metalowe wiadro na głowę i walnij w nie czymś twardym… Boże, jak z dziećmi…

    NO ale tytuł w żaden sposób nie był mylący – brzmiał Girls und Panzer


    Tak, nazwę serię „Natural newborn killers”. Film może być albo o mordowaniu niemowląt albo o niemowlakach zabójcach (sic!). Zresztą „girls” można nazwać pieszczotliwie nawet bandę zabójców, prostytutek, czy zmutowanych krów. Tytuł niczego nie tłumaczy…

    Bo ćwiczenia mają właśnie wywołać taki efekt? Sama jazda czołgiem raczej nie należy do ekstremalnych czynności, jakich można podjąć się w wojsku. Nie porównuj ćwiczeń wojskowych do aktywności pozaszkolnej.


    Ludzie to ludzie. W sytuacjach nietypowych/ekstremalnych/zaskakujących zawsze będą reagować stresem, mniej lub bardziej… który dzieciak nie stresował się np. przed zaliczaniem dwutaktu na ocenę na wf­‑ie? No cóż ci co to potrafią pewnie się nie stresują, ale dla naszych bohaterek jazda czołgiem i udział w bitwach to coś nowego, poza Miho wszystkie to podkreślały…

    Swoją drogą bohaterki to chyba geniusze, że tak szybko załapały podstawy funkconowania czołgów. Kolejna niekonsekwencja serii, a wystarczyło dać jeden „odcinek treningowy”, gdzie by po prostu w przyśpieszonym czasie (np. okres 6 miesięcy) pokazali ich szkolenie…

    dla mnie dziewczynki w czołgach to po prostu abstrakcja sama w sobie…

    No ok, Tobie to nie odpowiada, ale to jeszcze nie jest wada.


    To jest wada, bo sporo ludzi, co widać nawet po komentarzach, ta właśnie konwencja odrzuca od serii. Wiele serii jest właśnie za to zjechanych od góry do dołu, ale tu jakoś widzę, że wielu ludziom owy fakt nie przeszkadza. Gdzie tu logika…

    Skoro ciebie Slova to nie odrzuca to dobrze, ale nie wmawiaj mi ciągle, że ta seria nie jest abstrakcyjna…


  • Avatar
    blob 5.04.2013 12:39
    Re: Ech..
    Komentarz do recenzji "Girls und Panzer"
    trafiła z 5 km, bo tak chciał scenarzysta, nie trafiła z 5 m,

    Już pisałem kilka razy… i nie z pięciu kilometrów, a z nieco ponad kilometra i przez przypadek.


    Traktujesz moją wypowiedź zbyt dosłownie… Jaka różnica czy napisze ci 5 czy 1 km. Sens wypowiedzi pozostaje ten sam czyli naginanie scenariusza w tej przecież skadinąd „realistycznej” serii (przynajmniej to próbują nam momentami wmówić autorzy, bo po co te wszystkie wstawki o sztuce wojennej, taktykach, czy konstrukcji czołgów) ...

    gówniary ubrane w szkolne mundurki żonglujące ciężkimi pociskami,

    Założenie serii, nie masz co tu się czepiać. I nie znasz masy pocisków, bo to nie są typowe pociski do danych czołgów, więc przystopuj. Znowu to, co powyżej – czepianie się do rzeczy, co do których nie ma pewności.


    Moge ci zagwarantować, że nawet jakby te pociski ważyły kilogram, to po przerzuczeniu 30 takich laski nie miałyby sił. Tu mogę sie mylić, ale jest też chyba coś takiego jak minimalna waga pocisku czołgowego, bo inaczej nie działałyby jak trzeba… Nie zapominajmy też, że w anime mieliśmy czołgi typu Tygrys czy nawet ten Maus, a tam nawet po rzekomym zbiciu wagi (Tygrysa ważył chyba z 50 kg) pociski i tak ważyłyby swoje. Zresztą czołgi są „prawdziwe” nie? A więc wątpie, żeby wszelkie przekładnie i dźwignie chodziły jak masełko (zwłaszcza, że są to stare maszyny, niby odnowione, ale na pewno zawodne). Ręce by im odpadały po pięciu minutach użytkowania… Nie proszę o wiele, wystarczyłoby mi, żeby autorzy pokazali, że te dziewczyny naprawdę są zmęczone tymi wszystkimi czynnościami (choćby po tym jak już im adrenalina opadnie)...

    i wystawiajace łeb w środku ostrzału, bo lepiej widać

    A co to ma do realizmu?


    A to, że gdyby trochę „konsekwencji” to dawno by jej już łeb urwało (albo by chociaż wypadła z czołgu), jeśli nie od odłamków, to od zwykłej fizyki, gdy czołgi ostro hamowały, manewrowały lub były po prostu obijane pociskami. Chcesz przykładów? Ostatni odcinek, pociski obijają wieżyczkę metr od głowy bohaterki. Czołg bohaterki jest ostrzeliwany tak, że rzuca nim na boki, aż się rozsypuje (to tak apropo wagi pocisków, nieszkodliwe, wcale…). Jest jeszcze kwestia rezonansu, siły odrzutu, czy po prostu ogłuszającego hałasu wybuchów. Tak jak bohaterki, w „realnym świecie” mogą zachowywać się chyba tylko pozbawieni strachu psychopaci… nawet jeśli jest to rzekomy sport. Widziałeś kiedyś kierowców rajdowych wystawiających przy 100 km/h łeb przez okno? (inna sprawa, że są przypieci pasami). Ba, przecież te czołgi się wywracały przy pełnej prędkosci, te dziwczynki już dawno by miały poskręcane karki albo przynajmniej złamania czy guzy. Albo przynajmniej astmę od wszędobylskiego pyłu…

    No ale bez przesady!

    W którym miejscu przesada? Znaczy chciałbyś wsadzić do czołgów facetów, żeby było realistycznie, tak? Ale wtedy to nie byłoby już Girls und Panzer.


    Tak właśnie. Ale w sumie wolałbym kobiety… Swoją drogą, serii o czołgistach chyba nie było w historii anime. Może ktoś wie coś więcej?

    Swoją drogą jak na skromne i „zwyczajne” nastolatki są „całkiem” odporne na stres związany z jazdą w klaustrofobicznych kokpitach ostzeliwanych ze wszystkich stron

    Bo to sport, a nie wojna?


    Proszę cię chyba nie mówisz poważnie? Zwykłe dziewczynki, które równie dobrze mogłyby sadzić kwiatki jako hobby (zresztą jedna zajmuje się ikebaną). Dorośli faceci sikają ze strachu na ćwiczeniach wojennych, mimo faktu, że przecież to „tylko” ćwiczenia. Chyba jesteś niepoważny jeśli uważasz, że zwykłe uczennice poradziłyby sobie w takiej sytuacji (wrzucone do klaustrofobicznych kabin prosto w wir, mimo, że udawanej, to jednak zawsze wojny) bez problemu (hałas pocisków, uczucie zaszczucia). Zresztą znamy wiele sytuacji w sporcie (wystarczy poczytać gazety), gdy sportowcy (a tym bardziej dzieci) nie poradziły sobie z presją i np. załamywały się psychicznie. A nie powiesz mi, że ciągłe przerzucanie pocisków, przymus szybkiego podejmowania decyzji, od których zależy dobro drużyny, to nie sytuacje stresogenne… Tak, dziewczyny traktowały to jako sport, ale później dochodzi jeszcze czysta rywalizacji no i  kliknij: ukryte . Nie, dla nich na pewno nie było to wszystko stresujące…

    O ile ta seria byłaby dla mnie lepsza, gdyby zamiast tych gówniar wstawić już nawet 20‑paru letnie, sprawne fizycznie laski.

    A to obecne bohaterki są niepełnosprawne, czy jak?
    I jaką rolę gra wiek? Chcesz zobaczyć kobiety w czołgach, jedź do Izraela. Żaden problem.


    Skoro zamiast kobiet wolisz oglądać dzieci, to chyba z tobą coś nie tak… Zresztą już wielokrotnie mówiłem o tym, że dla mnie dziewczynki w czołgach to po prostu abstrakcja sama w sobie… Mamy wiele anime o mechach, z multum nastolatków, ale tam możemy przynajmniej założyć, że owe mechy są przystosowane do swoich użytkowników, a tu dostajemy „prawdziwe” czołgi ze wszystkimi ich właściwościami…

    Właściwie to powinienem se dać spokój z komentowaniem tej serii, bo ona mnie nie przekonuje i basta, ale jak widzę jakie bzdury niektórzy tu wypisują, to nie mogę pozostać obojętny…
  • Avatar
    blob 5.04.2013 02:07
    Re: Ech..
    Komentarz do recenzji "Girls und Panzer"
    Ja staram się patrzeć na serię chłodno i ciągle mówię, że nie wkurzają mnie ani te moe bohaterki jako postacie same w sobie (są one zresztą całkiem sympatyczne), taktyka w samych bitwach, według mnie nie zawsze konsekwentna, ale w sumie Slova zdołał ją wybronić, ani nawet już te ich akrobacje typu drift itp.

    Mnie wkurza to radosne traktowanie wojaczki. Te niby nie raniące pociski… skoro to takie bezpieczne, to czemu bohaterki co chwila pytają się czy wszystko w porządku, bynajmniej nie z grzeczności, bo i pożary były i zgniecione czołgi. Już pal licho te jeżdzące po sobie maszyny i nawet wymiany ognia typu trafiła z 5 km, bo tak chciał scenarzysta, nie trafiła z 5 m, bo tak chciał scenarzysta (rozumiem bitwy są nieprzewidywalne i nawet znane osobistości, które wiele razy wiwijały się śmierci, jak pokazała historia ginęły czasem wręcz przypadkowo vel Czerwony Baron). Dla mnie brak realizmu to: gówniary ubrane w szkolne mundurki żonglujące ciężkimi pociskami, naprawiajace w biegu czołgi i wystawiajace łeb w środku ostrzału, bo lepiej widać. Swoją drogą jak na skromne i „zwyczajne” nastolatki są „całkiem” odporne na stres związany z jazdą w klaustrofobicznych kokpitach ostzeliwanych ze wszystkich stron (tego nie wiem z doświadczenia, ale podobno niejednego twardziela niszczyły psychicznie odgłosy panującego wokół w czasie ostrzału). Nie panikują, momentami tylko reagują lekkim niepokojem. Te ich radosne: przecież to zabawa! Aktywność polekcyjna! Trochę popiszczą, pośmieją się i otrą z buzi sadzę. Rozumiem w konwencji tkwi siła serii, bo to przecież ma być rozrywka, traktowanie wszystkiego z dystansem i inne ple ple, a i jescze można się trochę militariami poekscytować. No ale bez przesady!

    O ile ta seria byłaby dla mnie lepsza, gdyby zamiast tych gówniar wstawić już nawet 20­‑paru letnie, sprawne fizycznie laski. Ani by nie trzeba rezygnować z komediowych akcentów, ani z obyczajówki. No tak, ale wtedy seria straciłaby pewnie sceny typu „śpiewamy Katiusze”... Oglądałem wiele serii i choć nie zawsze jestem konsekwentny w ich ocenie to są pewne „granice abstrakcji”, po przekroczeniu których anime staje się dla mnie po prostu wkurzające…

    Nie jestem haterem GuP, bo jednak serię obejrzałem w całości, ale nigdy nie zrozumiem zachwytów nad nią. Albo po prostu wciąż nie dociera do mnie, że posród nas, „twardo stąpajacych po ziemi” (jakież to nierealistyczne! Tożto bajka! Idź lepiej kopać kartofle albo oglądać film o wojnie w Iraku czy prostytucji wsród nieletnich, bo to jest prawdziwy świat!), „life is brutal and full of sadness” Polaków, są ludzie tacy jak Slova, którzy potrafią się cieszyć z tak abstrakcyjnych serii jak dzieci :P

  • Avatar
    A
    blob 5.04.2013 00:24
    Komentarz do recenzji "Devil Survivor 2 The Animation"
    Fajne. Lubię takie „summoningowe” serie (tu przywoływanie poprzez telefon), bo można liczyć na sporą dawkę postaci czy też kemono/akuma etc, a jako, że bohaterowie są pełnoletni bajeczka a'la Pokemon to chyba nie będzie… A akcja dosyć szybko rusza z kopyta. Na razie jeden odcinek, więc ciężko coś więcej powiedzieć, ale wstęp zapowiada ciekawą serię (o ile ktoś lubi takie klimaty).

    Kolejne interesujące anime wiosny 2013, która zapowiada się na naprawdę atrakcyjną dla fanów akcji zarówno w klimatach fantasy jak i sci­‑fi (po dosyć ubogiej pod tym względem zimie).
  • Avatar
    blob 2.04.2013 17:47
    Komentarz do recenzji "Girls und Panzer"
    Nikt nie zakładał, że GuP sprzeda się powyżej 4k. Obstawiano, ze jak dobrze pójdzie, to na siebie zarobi i tyle.


    Nikt nigdy do końca nie przewidzi popularności danego anime. Natomiast są pewne rzeczy, które się w Japonii zawsze dobrze sprzedają, więc można spróbować na nie postawić. Modele mechów (lub innych militariów) czy dziewczynki w szkolnych uniformach to jedne z tych rzeczy. Chcesz powiedzieć, że realizm jaki twórcy zastosowali w przypadku odwzorowań czołgów jest przypadkowy? GuP jest orginalne, bo faktycznie czegoś takiego chyba wcześniej nie było (anime o tematyce czołgów), ale nie wydaje mi się, żeby twórcy byli „bardzo zaskoczeni” popularnością swojego anime…

    Typowe zachowanie hejterów anime z żeńską obsadą.


    Tak? Za to ty to typowy przedstawiciel fanboyów. Wrzucasz wszystkich do jednego wora…
  • Avatar
    blob 1.04.2013 21:02
    Re: Ehh...
    Komentarz do recenzji "Magi"
    To samo. Albo serię ciągną albo nie (btw kto każe Japońcom robić fillery, nie mogą po prostu wsztrzymywać serii na pewien czas, tak jak to robią np. Amerykanie?). Nietety, twórcy wolą „zamknąć” serię na wszelki wypadek, zmieniając przy tym fabułę tak, że kontynuacja może byc niemożliwa (np. kliknij: ukryte )
  • Avatar
    blob 1.04.2013 14:15
    Re: skąd się wzioł ten akki
    Komentarz do recenzji "Shin Sekai Yori"
     kliknij: ukryte 
  • Avatar
    blob 30.03.2013 20:51
    Re: skąd się wzioł ten akki
    Komentarz do recenzji "Shin Sekai Yori"
    Hehe, Anglia może być dobrym przykładem. Chyba nawet padły tam jakieś „niechlubne” rekordy :P

    PS: kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    blob 30.03.2013 00:39
    Szkoda...
    Komentarz do recenzji "Maoyuu Maou Yuusha"
    Mocno zmarnowany potencjał. Za krótkie, za szybko, za dużo na raz. Jedne wątki urywane, drugie tylko sporadycznie nakreślone. Nie chodzi o to, że seria jest niezrozumiała. Po prostu wygląda to jak recap serii, a nie właściwa rzecz. Sprawy nie poprawia fakt (ale to już raczej kwestia autora Maoyuu), że dzięki głównej bohaterce w parę lat mamy ok. 300 lat rozwoju szeroko pojętej cywilizacji europejskiej (bo na takiej jest głównie wzorowany świat Maoyuu). Taki rozwój rolnictwa, ekonomii i sztuki wojennej itd w parę lat jest mimo wszystko chyba przesadzony, bo, o ile łatwiej jest wynalazek po prostu pokazać niż go wynajdywać przez kilkanaście lat, to już nie jestem pewien, czy społeczeńswto średniowieczne by to tak wszystko szybko „łyknęło”, ale może się mylę. Dodatkowo, po 12 odcinkach, które spokojnie mogły być 24 odcinkami, zapowiada się drugi sezon, gdyż finał serii właściwie nic nie zamyka.

    Szkoda, bo naprawdę liczyłem na te serię. Ma wszystko czego dobra seria fantasy może potrzebować: w miarę fajne postaci, ciekawą grafikę, trochę walk i dramatu, kiełkującą miłosć (choć od początku już „nakierunkowaną”), klimat i muzykę, uniwersum i nawet rozbudowane „strony konfliktu” w postaci kilkunastu ludzkich i demonicznych państw (razem z ich przywódcami/arystokratami/intrygantami), a nawet ciekawy jak na fantasy meta­‑pomysł fabularny: za pomocą technologii, ideii liberalizmu i odpowiedniego zarządzania oraz nauczania, a nie siły, zróbmy pokój na świecie. Czego chcieć więcej :P

    Albo nieudany eksperyment, albo z założenia animacja mająca promować nowele.

    6/10

  • Avatar
    A
    blob 29.03.2013 22:50
    Komentarz do recenzji "Girls und Panzer"
    Aż sam się dziwię, że chciało mi się obejrzeć dwa ostatnie odcinki tej serii, ale nie lubię zostawiać niedokończonych anime. Muszę przyznać, że była to chyba najbardziej pełna absurdów, niekonsekwencji, naginania praw fizyki i wszelakich dziwactw seria, jaką miałem okazję oglądać w ostatnim czasie. Wszystko byłoby ok, gdyby seria tak usilnie nie pozowała na bycie realistyczną. Po prostu nie wiadomo, czy traktować tę serię poważnie (owy pseudo­‑realizm), z przymrużeniem oka, czy z uśmiechem politowania, mrucząc po nosem „ach ta Japonia…”. Chyba to ostantnie.

    Nie odmówię serii wrażeń audiowizualnych, bo te stoją na bardzo wysokim poziomie.

    GuP jest idealnie wymyśloną maszynką do zarabiania kasy. Modele czołgów do kolekcjonowania czy słitaśne lolitki do kochania (żeby nie było, perwersji tu nie ma, ale od razu wiadomo o co chodzi z tymi 15­‑latkami w krótkich spódniczkach) kupiły lub kupią serca wielu osób. Ideał. Po komentarzach widać, że wielu już to „kupiło”. Ja nie. Seria, choć oglądało mi się ją przyjemnie nie powiem (myślę, że to ten pozytywny klimat), jej konwencja (dziwczynki w czołgach) i to jak owa konwencja została przedstawiona do mnie nie przemawiają…

    Mój komentarz zapewne nie przystaje do zachwytów pozostałych użytkowników. Nie chcę nikomu obrzydać tej serii, zachęcam do obejrzenia, bo warto spróbować (znając życie większość i tak będzie zachwycona, tak jak moi poprzednicy). Po prostu tak dziwacznej i kontrowersyjnej „szeroko­‑komentowanej” serii, której fenomenowi, choć go rozumiem (patrz wyżej), nie mogę przyklasnąć, dawno już nie było…
  • Avatar
    A
    blob 29.03.2013 18:48
    M vs A
    Komentarz do recenzji "Fairy Tail"
    Fairy Tail jest bardzo fajną mangą (z wychodzących regularnie na chwilę obecną nawet moją ulubioną), a jej adaptację ogląda się przyjemnie, ale mnie momentami odpycha od niego słaba jakość niektórych odcinków. Jest to zrozumiałe, bo tak dzieje się z większością tasiemców tzn. im szybciej wychodzą kolejne odcinki tym bardziej spada jakość, ale momentami jest naprawdę słabo. Daje się to zauważyć zwłaszcza w najnowszych odcinkach anime, bo podczas gdy autor raczy nas coraz lepszą i szczegółową grafiką, to w przypadku anime wydaje mi się się, że poziom grafiki sukcesywnie spada (np. w porównaniu z pierwszymi arcami). Adaptacja najnowszego arca bardzo mnie zawiodła bo nie dość, że pojedynki poszczególnych czarodziejów można było naprawdę fajnie przedstawić (zawiodła mnie zwłaszcza walka Natsu), a zrobiono je momentami bardzo niechlujnie, to jeszcze niektóre walki przez dodanie paru elementów nie będących w mandze (autor zostawił furtkę dla animatorów, bo niektóre walki w mandze trwaja tylko parę kadrów) mocno straciły na dynamice. Na plus fakt, że seria ma stosunkowo mało fillerów, a nawet jak są to całkiem niezłe.

    Podsumowując: manga świetna (szczególnie w najnowszych chapterach) zwłaszcza jeśli ktoś lubi mocno rpg­‑owate anime, a i fabuła coraz ciekawiej się rozkręca. Anime trochę gorsze, choć na pewno jego bardzo mocną stroną jest ścieżka dzwiękowa, która dodatkowo buduje klimat, a tego w mandze nie uraczymy :D

    PS: Z tego co się orientuję adaptację od początku kwietnia czeka przerwa, aby autor mógł nadgonić trochę z mangą (fillerów nie będzie). Może to poprawi jakość adaptacji, a sądzącac po tym co szykuje nam autor w nadchodzących chapterach, takowa poprawa naprawdę się przyda :P
  • Avatar
    A
    blob 28.03.2013 00:01
    Ehh...
    Komentarz do recenzji "Magi"
    No i zepsuli mi całą radochę z tej serii. Ok odcinka 23 zaczynają już mocno zmieniać mangę tworząc jakieś dyrdymały, co oczywiście oznacza, że zamkną jednak serię w 25 odcinkach, prawdopodobnie paląc wszystkie mosty (czytaj brak kontynuacji/drugiej serii). Bez sensu. Zwłaszcza, że mangi starczyłoby jeszcze na jakieś 15 odcinków. A zapowiadał się fajny tasiemiec…

    Ehh Japonio…
  • Avatar
    blob 27.03.2013 13:32
    Re: Znakomite
    Komentarz do recenzji "Kemono no Souja Erin"
    Tak, stanowczo materiał na epic fantasy, zwłaszcza, że w w dwóch pozostałych nowelach (które może wreszcie k* mać postanowią zrealizować! Materiał jest już dawno skończony, więc twórcy nie muszą się wysilać :/) dzieje się o wiele więcej epic fantasy…

    Z drugiej strony nie uważam, żeby ta seria potrzebowała większego budżetu. Wydaje mi się, iż prezentuje o wiele wyższy poziom niż spora część anime, a jej styl (zarówno graficzny jak i ogólny feel) jest niepowtarzalny…

    Ja zakochałem się w Kemono… i od czasu do czasu patrzę w serwisach typu ANN, czy aby przypadkiem nie ruszyła kontynuacja. Niestety, tak jak w przypadku np. Juuni Kokki prawdopodobnie nigdy nie będzie nam dane zobaczyć zamnięcia całości w formie animowanej :(
  • Avatar
    blob 27.03.2013 13:18
    Re: eeee?
    Komentarz do recenzji "Mondaiji-tachi ga Isekai kara Kuru Sou Desu yo?"
    Problem z takimi seriami polega na tym, że teorytycznie mogą nigdy się nie skończyć. Skoro mamy tu wielki świat pełen różnorakich postaci, gildii, klanów, wielu mitycznych i demonicznych kreatur itp to możliwości są nieograniczone. No, ale oczywiście decydują wyniki sprzedaży, a w Japoni niestety lwia część interesujących anime przegrywa z debilnymi school comedies lub perypetiami zespołów muzycznych…
  • Avatar
    A
    blob 27.03.2013 00:55
    Niespotykane anime.
    Komentarz do recenzji "Shin Sekai Yori"
    Dziwna seria. Z jednej strony nietuzinkowa wizja świata przyszłości (czy raczej świata alternatywnego), klimatyczna, wciągająca, niepowtarzalna. Z drugiej strony nieraz zaskakujące (przynajmniej mnie) decyzje twórców dotyczące rozwoju fabuły. Skoki w czasie, urywanie wątków (nie, owe wątki nie znikały w eterze, były oczywiście kontynuowane, ale nieraz człowiek był po prostu zaskoczony nagłym ucięciem jakiegoś wątku). No i w życiu bym się nie spodziewał po pierwszych odcinkach, że wraz z rozwojem fabuły seria skupiać się będzie coraz bardziej na  kliknij: ukryte .

    Dziwne były też dla mnie niektóre zachowania bohaterów. Otóż, jako istoty obdarzone nieograniczonymi mocami psychokinetycznymi powinni teorytecznie wychodzić z opresji w każdej sytuacji (pomijam wszelkie „efekty uboczne” tych mocy). A jednak wielokrotnie nasi bohaterowie zdawali się nie korzystać wogóle ze swoich możliwości (w jednej chwili rozprawiali się z setką wrogów, w następnej błądzili po lesie). Chyba, że mamy tu po prostu syndrom „nadmiaru bogactwa”, czyli multum możliwości, a jak przychodzi co do czego to nie wiadomo za co się brać :D To tak dygresja, ale nie winię za to autorów (może poza paroma wtf?), bo przecież trzeba jakos fabułę ciągnąć.

    Bohaterowie: wbrew wielu pozytywnym opiniom, ja za Saki (główną bohaterką) nie przepadałem. Lansowana jako postać ponadprzeciętna (zwłaszcza przez swoją babcię) wielokrotnie, gdyby nie pomoc co bardziej ogarniętych bohaterów (mój ulubieniec Satorou, zwłaszcza w pierwszych odcinkach), nie pożyłaby długo. Jej moce psychokinetyczne były chyba umowne (a raczej nikłe), bo w większości sytuacji nie robiła praktycznie nic. Polubiłem też Kiromaru, unikatowego przedstawiciela swojego gatunku (choć jego rola dopiero zaczyna mieć znaczenie w ostatnich odcinkach). Cała reszta postaci też ciekawa (zwłaszcza pozostali z „paczki” naszych bohaterów), ale ich role wraz z rozwojem fabuły są coraz bardziej umniejszane (mają duży wpływ na rozwój naszych bohaterów, czy całość fabuły, ale mają po prostu mniej „czasu antenowego”).

    Grafika bez fajerwerków, ale klimatyczna i stylowa, wręcz charakterystyczna i niepowtarzalna. Duuużo przemocy, krwi (flaków mniej) i pękajacych jak dynie (lub ginących na różne inne sposoby) nieszczęsników. Twórcy się tu nie patyczkują. Muzyka tylko podkreśla tajemniczy i niepokojacy klimat serii. No i coś co rzadko się zdarza: brak OP.

    Seria kończy się wdg mnie satysfakcjonująco, raczej nie pozostawia niedosytu (moze raczej niezadowolenie, że już się skończyła :P). Tak jak ktoś wcześniej tu powiedział, odcinki tak wciągają, że się człowiek dziwi, że tak szybko mija przy nich czas…

    Łoch ale siem rozpisał, ale myślę, że pisać jest o czym. Polecam, bo to bardzo intrygujące anime, ale pewne naznaczone przeze mnie mankamnety powodują, że serii nie ocenię maksymalnie.

    8+/10