x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Cieszy mnie że polubiliście te serię i w sumie to się wam nie dziwię, bo faktycznie jest nieszablonowa, zwłaszcza w sferze artystycznej (ach ten Ending). Ja niestety nijak nie mogę jej polubić, może po prostu szukałem w niej czegoś innego i tego nie dostałem, albo nie spasowała mi po prostu jej konwencja.
Jeszcze wracając do tych X‑menów. Słuszna uwaga o różnicy, ale w momencie gdy skupiamy się na faktycznym podziale bohaterów na prota- i antagonistów. Mi bardziej chodziło o starcie ideologii i ich „dobro” i „zło” względem zwykłych ludzi… Ja natomiast mógłbym przyczepić się do Watchmenów. Tu też można się kłócić o sens porównania, bo choć nad podobieństwem pewnych motywów oboje się zgodziliśmy to w Watchmenach poza Dr. Manhattanem nie mieliśmy prawdziwych „superhumans” tylko przebierańców, a w świecie Concrete wszyscy bohaterowie są w jakimś stopniu nadludźmi… Dlatego też nie ma sensu się rozdrabniać, zostańmy w takim razie przy „pewnych” podobieństwach i uznajmy Concrete za samostanowiące dzieło…
Watchmenów też tu można podpiąć, co zresztą zasygnalizowałem we wcześniejszym komentarzu. Nie będę polemizował, bo motywów i zapożyczeń jest tu tyle, że każdy znajdzie coś dla siebie…
Wychodzi na to że wzięcie wyrazów w cudzysłów to za mało oczywista wskazówka… trudne wybory i rozterki bohaterów, nie wszystko jest czarno‑białe, no co Ty? „Nie zauważyłem”... tyle że tak jak mówiłem tempo anime odebrało tym rozterkom autentyczności, bo ta mozolnie budowana intryga po prostu nie przekonuje gdy bohaterowie latają i walczą tam i nazad jak popieprzeni, obrzucają się minutowymi monologami („Sprawiedliwość musi wygrać!” itd), a seria skacze pomiędzy datami jak pchła po psim cielsku…
A skoro już jesteśmy w temacie X‑menów, to powiedz mi, czy tam wszyscy bohaterowie są czarno‑biali? Użyłem tego najprostszego skojarzenia, bo też mamy dwie strony konfliktu (mutanci żyjacy w zgodzie z ludźmi czyli „dobrzy” vs mutanci panowie świata, czy tam jak kto woli „następny krok w ewolucji ludzkosci” czyli „źli”). Używanie mutantów jako broni biologicznej? Było. Mutanci mściciele? Byli. To plus wszystkie motywy (o których wspomniałem czyli sentai, kosmici itd), które twórcom udało się nawrzucać do tego bulgoczącego kociołka… które w duuużym skrócie można nazwać, idąc za bohaterami Concrete, „superhuman”... no ale nieważne…
Powtarzam Ci jeszcze raz. Nie zarzucam serii braku ghłębi i ciekawych pomysłów, ale zarzucam jej spapranie tego wszystkiego chaotyczą konstrukcją fabuły i spłaszczeniem postaci. Co z tego, że mają trudne wybory, skoro ich historia opowiedziana jest w migawkach i podbarwiona zupełnie niepotrzebnymi motywami (np. ten zespół komików). Twórcy zamiast opowiedzieć jedną „konkretną” historię nawrzucali multum różnych wątków czy postaci, które koniec końców wcale wiele do historii nie wniosły, nawet jeśli miały służyć przemianie światopoglądowej Jiro…
Poprawiono tag.
M.
Seria pozostawiła we mnie wręcz zniesmaczenie, bo fajny pomysł, potencjał i wykonanie zostały zniweczone przez ograniczenia czasowe i związany z tym chaos… (choć o dziwo drugi sezon już ma ustaloną datę premiery).
5/10
Nigdy nie byłem fanem K, ale po pierwotnym neutralnym stanowisku (pierwsza seria nie zostawiła mnei z poczuciem „chcę wiecej!”), kończę tę serię z poczuciem satysfakcji. Przesłanie było proste, ale w sumie w kontekście serii sensownie zrealizowane, a samo zakończenie uważam za zgrabne zamknięcie całości. Myślałem czy nie dać jeszcze wyższej oceny, ale myślę, że starczy 7/10 (nawet z plusem), bo widzę zdecydowany progress względem pierwszej serii…
Re: Odcinki 11-12, czyli od nienawiści do fanowskiej miłości jeden krok
A tak na serio to Szerap trzyma swoisty poziom, a nawet można powiedzieć, że się rozkręca. Zwrotów akcji dużo, anime trzyma w napięciu (uda im się akcja ratownicza czy nie? itd), a nawet końcowa walka z „bossem”, która w tego typu seriach zwykle wychodzi beznadziejnie, tutaj nawet im wyszła.
Serii daleko to dzieła wybitnego, ale klimat (ach te Endingi!) i ciekawa akcja/intryga wyróżniają ją z tłumu. Mam nadzieję, że wyjdzie sezon 3…
Re: Nowa seria w 2016
Pomysł genialny w swej prostocie, ale zrealizowany z ogromnym rozmachem (cóż za sceny walk, aż niesamowite, że zaczęło się od paskudnie narysowanego web‑comicu), którego nie powstydziłyby się zapewne żadne kinówki. Muzyka też niczego sobie (począwszy od energetyzujacego openingu, poprzez niepokojący kawałek pojawiający się przy każdym kolejnym zagrożeniu, a na melancholijnym endingu skończywszy). Po prostu perfekcyjnie zrealizowana seria akcji.
Gorąco polecam i jednocześnie zaszaleje sobie dając temu 10-. Minusik za trochę zbyt rozciągnięte wątki o niektórych, nijakich, super‑bohaterach pobocznych (mimo iż zdaje sobie sprawę, że ukazanie ich miało pewien cel w serii)...
Za zakończenie. A macie haremówki!
PS: Miałem dać niższą ocenę, ale zakończenie ją podniosło. Uwielbiam konkrety w anime, nawet jeśli całość jest niekoniecznie wybitna. Może nie wybitna, ale jest to jedna z najlepszych „solidnych” serii akcji typu magic school [?] jakie widziałem w ostatnim czasie. Fajne walki, trochę dramatów (ale nie irytujących), bohaterowie których polubiłem z wisienką na torcie w postaci konkretnego związku tychże bohaterów. Proszę więcej takich! (Najchętniej sezon drugi, ale to mało prawdopodobne…)
Dropp
Tak niewiele trzeba było abym śledził losy bohaterów z zackiekawieniem, gdyż nie są mi obojętni jak w większosci tego typu anime…
A samo anime zgodnie z moimi przypuszczeniami „wyprzedziło” swojego „klona” czyli Asterisk. Tam mamy taką serię standard+, podczas gdy Cavalry mocno mnie wciągnęło :)
Odc. 8
Czułem się jakbym oglądał inną serię, coś innego od tych pierwszych obyczajowych odcinków. A końcówka była dopiero tajemnicza…
Wreszcie zaczyna się coś dziać!
PS: Zaskakuje mnie mix gatunkowy w tej serii. Z jednej strony mamy gagi i komedię, a z drugiej seria nie stroni od krwi i powagi…
To już oryginalny Digimon Adventure był ładniejszy a powstał w 1999 roku!
Bo tak na serio postać Anju była bardzo irytująca, a sam odcinek, poza końcówką, nie wniósł nic…
Fakt, seria momentami wręcz infantylna, ale dało się oglądać. Naprawdę są o wiele gorsze dzieła…
Re: Deja vu?
Re: 4
Swoją drogą dziwi mnie fasynacja ta wariatką. Jasne, jest niby genialnym umysłem, ale ja wolałbym jednak nie mieć do czynienia z osobą która ma 7 „osobowości”...
Seria jest przreażająco infantylna i głupiutka. Ale to nie jest „głupotka” w stylu słabych serii ecchi. To bardziej przypomina serię dla 5‑cio latków (zresztą w mniej więcej takim wieku jest jedna z bohaterek). Ale ja najbardziej głowię się nad tym do kogo ta seria właściwie jest kierowana? Dla dzieci? Mamy krew… Dla fanów loli? Grafa jest tak brzydka, a fanserwisu (wiecie o czym mówię) tak mało, że nie znajdą oni tu nic dla siebie. Ciągnąłem to bo liczyłem, że coś się ruszy (OP dawał nadzieję), ale na razie mamy akcję tak przerażająco schematyczną i zwyczajnie nudną, że aż dziw bierze, że ktoś na takie coś daje kase. Po co takie coś robić, powiedźcie mi?
Swoją drogą, przyznam że motyw z Ukonem mnie zagiął, jakoś nie zwróciłem uwagi na podobieństwa :P