x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Tak, zrobiła wokół siebie zamieszanie, a jej treść poddaje w wątpliwość moralność widza (bo poruszane są tu najprzeróżniejsze fetysze i odchyły). Ale z drugiej strony podobało mi się że od początku miała do siebie dystans, momentami była nawet zabawna, a bohaterowie byli sympatyczni (no oczywiście na ile sympatyczni mogą być seksoholicy :P). I o dziwo, jak na tematykę, w paru odcinkach (np ostatni) twórcy silili się nawet na world‑building :P
Seria sama w sobie jest optymistyczna, bo w takim kotle jakim jest ten fikcyjny świat wszyscy żyją w zgodzie i cieszą się życiem, więc wydźwięk jest pozytywny.
Moim zdaniem seria cały czas też trzyma poziom artystyczny, a animatorom na pewno nie można zarzucić lenistwa, mamy tu wręcz zatrzęsienie przeróżnych designów (wystarczy popatrzeć nawet jak różnorodni są randomowi przechodnie/klienci tawerny do której uczęszczają bohaterowie), nie zapominając o różnorodności kobiecych wdzięków. Chyba każdy znajdzie tu jakiś design „pod siebie”.
Mocne 8/10.
- seria jest zasadniczo reklamówką gry mobilnej, kolejne MG są sypane jak z kapelusza nie wnosząc za wiele do fabuły
- MC jest beznadziejna
- nawet jak na Madokę seria jest przekombinowana i aż nadto udziwniona, tak jakby dla zasady
- seria jest o niczym. Nie mamy tu dramatycznych zwrotów akcji, właściwie nie wiadomo o czym jest oś fabularna (poszukiwanie siostry, interakcje między MG, smutny los MG czy może walka z potworem tygodnia?). Historia nie wciąga, wszystko jest wyłożone na tacy i puste – nie wzbudza emocji. Bohaterki też nie zachęcają: albo w wiecznej depresji albo irytujące. No i generalnie tempo jest za szybkie
- motyw z plotkami – nie potrafię wyjaśnić dlaczego ale strasznie irytuje mnie sposób jego przedstawiania z tymi piskliwymi głosami
Generalnie wniosek jest taki: seria jest być może warta zobaczenia ze względu na swoją warstwę wizualną, ale jeśli ktoś liczył na coś jak pierwozwór to się chyba zawiedzie jak ja…
Jedynie ostatni odcinek trochę podkręcił to wszystko, ale to za mało.
Re: BNA > BEASTARS
Re: :)
kliknij: ukryte W momencie krytycznym sam stwierdza że siebie nienawidzi. Widzi swoje błędy, swoje wymówki, jak przepieprzył swoje życie (był neetem, choć akurat jeszcze coś tam robi typu trening itd). Ale trzeba się przyjrzeć ile przeszedł (śmierć, morderstwa, brudne zagrywki ludzi którzy „mogą”), ile błędów popełnił, jak bardzo myślał że ma wszystko pod kontrolą a nie miał. Jak bardzo czuje się bezradny. I wtedy, w swojej najgorszej chwili pewna osoba odpłaca mu dobrem za dobro, a on odbiera efekt tego co sam tej osobie zaoferował w momencie kiedy tego najbardziej potrzebowała. Dostaje mega‑pozytywny impuls, zaczyna zauważać co faktycznie może coś zrobić, że jego działania miały sens, że nie jest tak bezwartościowy jak mu się wydawało. Że może wykorzystać te narzędzia które ma, nawet swój charakter, aby pomóc tym na którym im zależy. Że jego śmierci nie są bezsensowne i jakkolwiek kretyńsko to nie zabrzmi, że może je wykorzystać jako potężne narzędzie. Głupi nie jest, ma zdolność obserwacji. A „nieśmiertelność” daje mu odwagę żeby ryzykować bardziej niż inni. Wszystko zaczyna procentować: poniżenia, ból, jego wybory. No i wtedy dostajemy walkę z Wielorybem. Nie dość że sama walka jest epicka, jest to jednocześnie kulminacja wszystkich jego doświadczeń, kiedy obraca wszystko na swoją korzyść: staje się bohaterem, pozyskuje sojuszników i dzięki temu znajduje sposób aby pomóc osobom na którym im zależy. Ja odbieram jego odczucia osobiście, zresztą myślę że każdy musi się mierzyć z taka samokrytyką, kiedy stwierdzamy że jesteśmy do d*py a świat nam ucieka. Odbieram te serię nie tylko jako rozrywkę, ale coś pozytywnego.
PS: kliknij: ukryte A na krytykę postaci za jego słynne „danie kosza Rem” patrzę inaczej. Po pierwsze: sam wyraźnie mówi że on też „dostał od niej kosza” bo odrzuciła przecież jego „oświadczyny”, proponuje jej wspólne życie gdzieś poza tym wszystkim, ale ona się nie zgadza (tak, wiemy z jakich pobudek, ale odrzucenie oświadczyn to odrzucenie oświadczyn). Sam mówi że Emilia jest jego wybranką, bo dała mu światło, chce jej pomóc bo mu na niej zależy, jeśli nie dla kogo innego to dla siebie. Ale wcale nie odrzuca Rem (zresztą w nowelce jest nakreślony wątek możliwej poligami :P), kocha ją równie mocno.
Natomiast samo Directors Cut to chyba ściema bo od oryginału różni się totalnymi pierdołami, głównie montażem odcinków (bo dostajemy po dwa połączone w jeden 50 minutowy) oraz kosmetykami które już w 90% przypadków były na wydaniu BD. Najnowsze dwa odcinki miały potencjał to zmienić, bo z tego co czytałem w LN były dodatkowe sceny które można było tu dodać, ale tego nie zrobiono. Jedyna szansa, że zmienią końcówkę, bo generalnie jest tam pewne wydarzenie które mocno rzutuje na dalszy rozwój fabuły, a z tego co wiem zostało ono pominięte w pierwotnej wersji względem LN bo wtedy chyba jeszcze nie wiadomo było czy seria dostanie sequel…
Re: S2
Ja myślę że tam chodzi o inną akcję, erotyka erotyką (choć trzeba przyznać że seria momentami przegina), ale myślę też że Zachód coraz ostrzejszym toporem traktuje wszystko co uprzedmiotawia kobiety a Japonia ma do tego inne podejście… nazwijmy to różnicami kulturowymi.
Żyjemy w świecie podwójnych standardów, pewne grupy decydują co można a co nie, a inne tworzą błazeńskie akcję żeby na te decyzje wpływać tak jak potrafią. Internet daje poczucie „władzy dla ludu” tylko szkoda że czasem ten widz „pomiędzy” na tym traci.
Z drugiej strony sama seria pewnie na tym zyska, bo stanie się głośna: ludzie będą chcieli zdobyć ją innymi źródłami żeby tylko zobaczyć „co wywołało takie zamieszanie” :)
Re: Rozprawa
No i to zakończenie… słabe.
Może trza będzie do tego kiedyś wrócić, na razie drop…
A seria sympatyczna i… ma swój niepowtarzalny styl. Taki trochę oldschoolowy. Bardzo fajne i świeże podejście do tematu który może wydawać się już przemaglowany na wiele sposobów. Perełka.
Pseudo‑poetyzm – w wielu odcinkach mordowanie jest przedstawiane wręcz poetycko (malowanie krwią itd). To takie zboczenie w wielu anime, ale tutaj już przeginają. Nie mówię że zawsze wychodzi to na złe, ba seria dzięki temu ma specyficzny klimat, zahacza o japoński kult walki kataną i pojedynków na śmierć i życie w ogóle. Ale dodaj do tego rozwlekłą fabułę, a momentami seria staje się wręcz irytująca ( kliknij: ukryte trwająca 1 minutę scena „jestem doktorem” była już szczytem wszystkiego, po jaką cholerę dodają głębi tej postaci i to jeszcze w taki sposób?).
Seria od pewnego czasu mnie nuży, żongluje wątkami, irytuje. Postacie dokonują niezrozumiałych wyborów, dają się podejść, czasem robią z siebie ofiary lub kluczą w miejscu. Właściwie ciężko wyczuć czym się kierują, co właściwie chcą osiągnąć. Rozumiem, że ludziom może się to podobać, seria na pewno jest pod tym względem oryginalna, niesztampowa. Ale ja tak naprawdę chyba wolałbym już żeby seria była zwykłą sieczką w stylu „Manji i Rin po kolei wykańczają Itto‑Ryu”, tak jak zapowiadały to pierwsze tomy mangi…
Do pewnego czasu było ok, ale nie wiem, dalej po prostu coś przestało mi się to wszystko podobać.
Re: Odpowiedź na komentarz użytkownika blob
Pamiętam kiedy dawno temu przeczytałem kilka pierwszych tomów Mugena, byłem zachwycony. Ale im dłużej oglądam anime to coraz bardziej cieszę się, że jednak nie kontynuowałem zbierania tej serii dalej…
Re: Boku no Hero Academia 4 po 14 odcinku