x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Nie to żeby mnie ta seria jakoś wciągnęła, ale lubię „zamykać temat”.
Bardzo przyjemne anime, zastanawiałem się jedynie czy otwartość Takedy (ciągłe głaskanie Igarashi itd) to coś co w normalnych warunkach nie byłoby uznane za zbyt wiele (zwłaszcza w pracy) ale może kultura pracy w Japonii jest trochę inna. Z jednej strony było to urocze i zapewne wynikało z konwencji (Igarashi wyglądająca jak dziecko), ale przy dzisiejszych „normach” społecznych, no nie wiem…
Tak czy tak grafika trzymała poziom, a seria jest rozbrajająco sympatyczna. Naprawdę godna polecenia jako taki light romans, oczywiście jeśli ktoś lubi serie kliknij: ukryte bez konkluzji, bo ostatecznie ciężko powiedzieć czy Takeda żywi jakieś poważniejsze uczucia do Igarashi, na koniec dostajemy jedynie bardzo zdawkowe stwierdzenie „będę cię dalej chronił” z jego strony.
Gdyby trzymali się głównej fabuły może by coś z tego było, ale seria była przerywana tak kretyńskimi motywami, czy nawet całymi beznadziejnymi odcinkami że ciężko pojąć co właściwie twórcy chcieli osiągnąć… nie mówiąc już o chaotycznym skakaniu pomiędzy komedią, patosem a dramatem. A cała ta Memempu to po prostu nieznośny bachor i nic jej nie tłumaczy.
Mushoku Tensei ma swoje wady, ale jest to jeden z fajniejszych Isekajów i mam szczerą nadzieję że zobaczymy kolejne odcinki (niestety w ostatnim odcinku nic nie ogłoszono odnośnie kontynuacji). Wydarzenia z tego sezonu oglądało mi się śmiesznie, bo równolegle czytałem mangę i tam niektóre sceny (łącznie ze scenografią) czy nawet wydarzenia były inaczej przedstawione (łącznie z zachowaniem/reakcjami bohaterów). Ciekawe skąd te różnice i nie wiem co jest bliższe light novel.
kliknij: ukryte Kolejny arc będzie prawdopodobnie o szkole magii. Niestety jak bodaj Nikodemsky kiedyś wspomniał jest to dosyć specyficzny rozdział, który niestety trochę eksponuje te słabsze strony tytułu: zamiast przygodowego fantasy i podróży przez niebezpieczne krainy będziemy mieli typowe szkolne motywy typu haremy i podrywy, łącznie z dosyć kontrowersyjnym, hmmm, „problemem” Rudy'ego. Kontrowersyjnym bo tworzenie wokół poszukiwań leku na brak potencji osi fabularnej arcu powoduje że seria mocno zbacza w kierunku swojej mniej poważnej strony – po prostu jest to osobliwy kierunek rozwoju wydarzeń, a przecież niektórzy już krytykują serię za dosyć duży nacisk na seksualność bohaterów..
Niemniej dla mnie takie 9-/10.
Perełka.
Na pewno będę serię śledził, mimo że nie jest to moja tematyka…
Tak czy tak cieszę się na kontynuację. Przejście jest bardzo płynne, zaczynamy dokładnie w tym momencie w którym skończył się pierwszy cour. I tym razem nie mamy tradycyjnego OP, po prostu muzyczka leci w tle i oglądamy widoczki. Grafika raczej trzyma poziom, może trochę mniej szczegółowe tła, ale muszę przyznać że ten kontynent ma bardzo ciekawy klimat. Hmm, dosyć oryginalny sposób na zdobycie nowego skilla, nie powiem… no i zakładam że to nie ostatni raz kiedy spotkamy loli‑demonice?
kliknij: ukryte Wyrywając se flaki, mordują ludzi po kilkaset razy, powodują tragedie – no ale przecież chodziło o dojrzewanie i niezrozumienie! I może lesbijską miłość? Ależ piękna historia, zakończona cudowną walką a la Dragonball czy tam Naruto! A pomyśleć że seria słynęła z tego że była kultowym creepy horrorem…
PS: Czy wy też kibicowaliście tej złej bogini żeby ubiła tę niedojdę‑loli? Przepraszam Riiikaaa!!!
Re: Po 12
Myślę że kiedyś, po latach bardzo ciężko będzie mi powiedzieć który shounen był najlepszym jaki oglądałem, bo „big 3” ma naprawdę poważnego konkurenta.
Re: Będzie 2 sezon
Dla mnie od początku seria miała zaniżoną ocenę przez bohatera – po prostu nie da się lubić gościa który ma takie durne zachowania/komentarze, zwłaszcza wobec swoich sług. I te jego wieczne narzekanie jak to ma źle, z reguły z powodu dyskomfortu w obecności kobiet. Kolejny miękiszon…
Generalnie powiem tak: na pewno było mniej takich fajnych interakcji między Kobayashi a Tohru, seria jakby bardziej skupiła się na takim typowym do bólu slice of life no i innych bohaterach. Co oczywiście nie znaczy że na tym polu nie było progresu, co więcej ostatni odcinek wskazuje już na pewien poważniejszy kierunek (to już nie tylko sfera żartów i samej Tohru). No i dostaliśmy o wiele więcej „smoczego lore” co dla mnie równoważy wszystko inne. Szkoda jedynie że nie pokazali prawdziwej postaci Ilulu…
A grafa momentami tak wymiatała że to już pachnie kinówką.
Mam nadzieję że to nie ostatni sezon, zbyt ubóstwiam tę serię żeby nie mogła trwać dalej.
W sumie do końca nie wiadomo kto jest tutaj protagonistą, bo z jednej strony mamy istoty boskie które, jak to zwykle bywa, traktują ludzi z małym sentymentem no i bezwzględne demony, które jednak są bardziej ludzkie niż się wydaje pod względem swoich potrzeb i chęci przetrwania. Jakby nie patrzeć ludzkość w tej historii ma przerąbane :)
Jak już wspomniałem mamy tu dalece idący pragmatyzm, więc seria nie jest dla każdego a zwłaszcza zachodnich widzów którzy mogą być nieoswojeni z takimi historiami. Całość przypomina chyba trochę różne azjatyckie opowieści, gdzie ludzkość to taki pyłek który utkwił gdzieś pomiędzy wojnami bogów i demonów. I chyba taka jest właśnie konwencja.
Na koniec dnia to jednak ciekawy akcyjniak z dosyć nietypowymi i ciekawymi zwrotami akcji.
Trochę szkoda bo na początku zapowiadało się solidnie, ale obecnie ciągnie się jak smród po gaciach… Nie jest jakoś bardzo źle, jest po prostu średniawo. To sztandarowy przykład kiedy coś może wyglądało fajnie na papierze, ale w innym medium się nie sprawdziło.
Re: Seirei Gensouki po 6 odcinku
W sensie nie żebym tej serii „zarzucał” logikę, ale nasze wrażenie jest raczej oparte o słaby montaż scen niż konkretne informacje… chyba że ja też czego nie zauważyłem :P
Faktycznie „miłość pokona wszelkie przeciwności” zostało tu trochę „dosłownie” potraktowane. Chyba że jest tu jakieś przesłanie (ekologiczne?) którego nie dostrzegam…
Jest jednak na tyle ok, że oglądam to dalej.