Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Komentarze

blob

  • Avatar
    A
    blob 15.01.2014 21:41
    O!
    Komentarz do recenzji "Inari, Konkon, Koi Iroha"
    Zapowiada się lekko komediowe, sympatyczne anime. Wiadomo, że trochę przesłodzone, ale co tam! Zwykła nastolatka w nagrodę za pomoc liskowi i ogólnopojętą „dobrą postawę” wobec „lisiej bogini” dostaje dar przemiany postaci. Ładna kreska.

    Od razu skojarzyło mi się z Gingitsune (bardzo podobne „lisie” klimaty), na którym nomen omen się zawiodłem. Mam nadzieję, że tu będzie lepiej, chociaż martwi mnie tylko 10 odcinków. Ostatnio dużo serii ma taki format, zapewne w dzisiejszych czasach „bezpieczniej” jest robić krótsze sezony, zawsze można dołożyć przecież S2 po nazwie :P
  • Avatar
    A
    blob 12.01.2014 01:20
    Uff...
    Komentarz do recenzji "Saikin, Imouto no Yousu ga Chotto Okashiinda ga"
    Ecchi to chyba za mało powiedziane, ta seria jest najbliższą gatunkowi hentai „komedią” jaką widziałem. Twórcy już tu ostro idą po bandzie. Japończycy zwykle są powściągliwi „w tych” tematach, a tu dla odmiany się nie patyczkują (oczywiście cenzura jest, ale ledwo że ino).

    Kreska faktycznie denerwująca, a sama seria raczej popularności nie zdobędzie (choć pewnie się mylę :P, 4chan już czeka), natomiast jest to myślę swoista ciekawostka pokazująca chyba jak daleko mogą posunąć się twórcy w serii anime, bez (przynajmnie formalnie) przydzielania takowej etykiety „hentai”...
  • Avatar
    blob 2.01.2014 15:49
    Re: Dlaczego ta seria jest tak wysoko oceniana?
    Komentarz do recenzji "Shingeki no Kyojin"
    Im bardziej popularne anime tym bardziej skrajne emocje. Często nie mogę zrozumieć dlaczego seria, która tak bardzo podoba się mi, u innej osoby wzbudza tak przeciwne, jeśli nie wręcz skrajnie negatywne odczucia. No cóż, gust to jedna z tych rzeczy, która nas wyróżnia, natomiast ja odnoszę wrażenie, że niektórzy przesadzają z „hejtem” dla serii typu SnK czy SaO, tak jakby się uparli i poprzez niechęć do danej popularnej serii chcieli pokazać swoją oryginalność (chociaż żeby być sprawiedliwym, ja przesadzam zapewne w drugą stronę :P).

    Co mnie w serii urzekło? Mówiłem już parę razy: (w skrócie) klimat, „wciągalność”, pomysły, dynamizm, dramatyczność :D
  • Avatar
    A
    blob 19.12.2013 16:36
    Temee!!!
    Komentarz do recenzji "BlazBlue: Alter Memory"
    Co za głupia seria. W grę nie grałem, ale zakładam, że tam fabuła ma większy sens niż ten „zlepek” tutaj. Oglądałem w życiu wiele serii, ale tu mam problem ze zrozumieniem o co właściwie chodzi (nawciskanie ile sie tylko da wątków). Cóż, samo anime może dałoby się jeszcze oglądać gdyby nie postać głównego bohatera. Tak irytującego gościa już dawno nie widziałem, a już na pewno nie spodziewałbym się kogoś takiego w anime z gatunku akcji (raczej w komediowej). Wiecznie naburmuszony, wiecznie się odgraża, obrażony na cały świat. Żyć się odechciewa patrząc na jego wiecznie skrzywiona gębe. Kreowany niby na bad­‑ass'a, a jest cienki jak sik komara i klepie go kto chce… I te jego „Temee!” w co drugim zdaniu. Przypomina mi dresa, który jest mocny w gębie, a nie w zębie. Po prostu jest żałosny, nie takich bohaterów spodziewam się w „bijatykowcach”. O innych postaciach za wiele też nie da się powiedzieć, ot takie jednowymiarowe persona np. zwariowana „kosmitka” (no dobra kotołak :P) ze śmiesznym akcentem, Pan Zły z wyjątkowo irytującym śmiechem, cnotliwa blondynka, która chce dla wszystkich dobrze, stonowana wampirzyca w stylu „wiem wszystko, potrafię wszystko, ale i tak wam nie pomogę” czy też wariat którego sensem życia jest tłuc się z głównym bohaterem. Fakt, postacie się różnorodne, ale uwierzcie mi, nie przekłada się to na jakość serii, a wynika po prostu z faktu, że anime jest oparte na japońskiej bijatyce, czyli normalnych postaci nie ma sie co spodziewać.

    A na dodatek to wszystko podane w taki sposób, że niemożliwe jest pozbycie się odczucia pod tytułem „już gdzieś to wszystko widziałem”.

    Szkoda waszego czasu, bo mojego już nie odzyskam…
  • Avatar
    A
    blob 15.12.2013 13:01
    Komentarz do recenzji "Outbreak Company"
    Świetna komedia. Niby lekka, przyjemna, naiwna czy momentami naciągana, ale momentami potrafi zagrać na emocjach. W jednym odcinku mamy radosną demolkę związaną z grą w piłkę, w następnym poruszana jest kwestia „bezkrwawej inwazji” (znakomity odcinek 11). Twórcy według mnie fajnie balansują tonem serii, przy mało którym anime potrafię być w jednej chwili rozbawiony (nawet nie w sensie gagów, ale swoistej „sympatyczności” serialu), a w następnej przejmować się losami bohaterów, gdy akcja staje sie wyraźnie dramatyczniejsza. A na dodatek to wszystko w świecie fantasy i okraszone bardzo przyjemną grafiką. Nie twierdzę, że seria jest wybitna, ale myślę, że chowa w sobie więcej głębi, niż może się to z wierzchu wydawać… można dyskutować na ile koncepcja „inwazji” przedstawiona tutaj jest logiczna (trzeba natomiast przyznać, że nikt wcześniej na taki pomysł nie wpadł, przynajmniej w żadnej serii jakie znam), natomiast na pewno daje do myślenia, jednocześnie anime jest jednak komediowe, więc nie może traktować się zbyt poważnie…

    Z ostateczna oceną wstrzymam się do końca (bo po cichu liczę, że coś się ruszy w stosunkach damsko­‑męskich :P), ale juz teraz mogę stwierdzić, że serii będzie mi brakować…
  • Avatar
    A
    blob 15.12.2013 11:38
    Komentarz do recenzji "Tengen Toppa Gurren Lagann: Lagann-hen"
    Obejrzałem sobie ostatnio obie kinówki. Fajnie było sobie przypomnieć jedną z najlepszych serii ostatnich lat. Jako, że serial oglądałem dawno, nie kojarzyłem wszystkiego co było a/lub mogło być dodane. Końcowa bitwa była zmieniona (to na pewno, zresztą w pierwszej kinówce też chyba trochę zmienili) i dali trochę za dużo pierdylologii o sile wewnętrznej itepe. Dodano parę smaczków, np.  kliknij: ukryte . Szkoda, że twórcy nie skorzystali z okazji aby zmienić zakończenie serii, które wdg mnie było jej najsłabszym motywem.

    Na koniec dodam, że jeśli nie miało się wcześniej z Gurrenem styczności, to lepiej najpierw obejrzeć serial, bo jest on bardziej zrozumiały (sztandarowa chaotyczność serii w filmach osiąga już apogeum :P), a ponadto kinówki pominęły wiele scen wprowadzających nowe postacie do ekipy Dai­‑Gurenn. W serii można jednak lepiej poznać postaci i bardziej się z nimi związać (do dziś pamiętam ten szok, kiedy ginie wiecie­‑kto). Oceny nie wystawiam bo trudno jest ocenić coś co jest po prostu streszczeniem genialnej serii, może jedynie przez pryzmat dodanych scen, a te były bardzo fajne, choć nie wniosły w sumie nic nowego…
  • Avatar
    A
    blob 10.12.2013 19:48
    Komentarz do recenzji "Gingitsune"
    Seria mnie trochę zwiodła. Może dlatego, że za dużo od niej oczekiwałem. Zabrzmi to dziwnie, ale seria jest zbyt obyczajowa, czyli po prostu nudna. Znaczy nie jest nudna tak, żebym nie chciał jej oglądać, ale jest obyczajowa do bólu, w stylu „zwykły dzień z życia zwykłych ludzi” bah nawet w „Klanie” więcej się dzieje. No cóż taka niby miała być, jednak liczyłem na to, że wzbudzi we mnie większe emocje, a tu tak: ludzkie postacie sympatyczne, ale bez polotu, Haru zbyt drażniąca jak na mój gust (choć nie ukrywam, że urocza), a Gin to po prostu nudziarz. Nic nie robi, ciagle leży, a myślałem, że chociaż w stosunku do głównej bohaterki wykaże jakieś większe zainteresowanie (nie mówię tu o relacji niczym w Kamisama Kiss bo to już by było, z racji postaci Gin'a, furry/kemono love :P, a wiadomo jak większość ludzi na to reaguje). Nic, serię obejrzę do końca bo wzbudza moją sympatię, a i odprężyć się przy niej można, bo jest spokojna, wycisza człowieka (oczywiście kiedy na ekranie nie ma Haru, albo tych dwóch małp, ale one były w jednym odcinku). Smuci jedynie fakt, że pewnie po seansie zaraz o Gingitsune zapomnę…
  • Avatar
    A
    blob 9.11.2013 13:22
    Ciekawe
    Komentarz do recenzji "Yuusha ni Narenakatta Ore wa Shibushibu Shuushoku o Ketsui Shimashita"
    Ciekawa wizja świata, łącząca współczesne zagadnienia dotyczące działalności sklepów AGD i wizję alternatywnego świata pełnego magii. Pomysłowe motywy w stylu potwory wykorzystywane jako siła robocza (nawet nie tania, bo robią za free aż umrą), czy przenoszące się do miasta w poszukiwaniu pożywienia (magia) niczym zwierzęta, którym ludzie zabierają naturalne habitaty. No i w końcu sami ludzie oraz ich „ginące zawody” (w tym przypadku herosi walczący z potworami), którzy muszą się „przekwalifikowywać” (czy po prostu znaleźć pracę), aby nadążyć za zmieniającym się światem. Nie sugeruje iż seria jest jakaś wybitna czy mądra, ale jest po prostu czymś świeżym. Co prawda są w niej tony fanserwisu, ale w dzisiejszych czasach ciężko znaleźć serię komediową bez choćby odrobiny :P
  • Avatar
    blob 12.10.2013 13:11
    Komentarz do recenzji "Pokémon Origins"
    Nie podchodzę do serii poważnie. Ale to, że bohater, fan Pokemonów (ogląda przecież walki w TV na początku serii, swoją drogą Nidoran i Gengar, fajne nawiązanie do intra Red/Blue), nie wie takich rzeczy jest po prostu śmieszny. A mechanizmy gry można było przedstawić na wiele innych sposobów, choćby Oak mówiący do Red'a i Green'a „I pamiętajcie o słabościach Pokemonów!”. A walki faktycznie są fajne, brutalniejsze i przez to właśnie lepsze…
  • Avatar
    blob 12.10.2013 13:05
    Re: podróba
    Komentarz do recenzji "Log Horizon"
    Seria juz mi udowodniła, ze SAO nie jest. Ma inny styl, charakter. Zresztą, w czasach gdy MMORPG są tak popularne aż dziw bierze, że wyszło tylko kilka serii o takiej tematyce (Accel World, SAO, Log Horizon i wcześniej wszelkie Hack'i to jedyne co przychodzi mi na myśl…).
  • Avatar
    blob 12.10.2013 13:03
    Re: Wy tak na poważnie?
    Komentarz do recenzji "Kill La Kill"
    Tak, głupkowate. Nadomiar tego niepoważne, zboczone, abstrakcyjne, bez sensu, durnowate itd. Takie ma właśnie być :D W końcu autorzy serii to mieszanka wybuchowa: twórcy m. in. Panty & Stocking czy Gurenn Lagann. Seria to dokładnie to czego można się było po nich spodziewać i to jest właśnie najlepsze!
  • Avatar
    A
    blob 9.10.2013 22:08
    Komentarz do recenzji "Pokémon Origins"
    Nawet fajne. Niewątpliwy plus to brak Keczupa, choć ten bohater też jest trochę łajzowaty (Gary/Green czy jak mu tam tradycyjnie łoi mu skórę, dla porównania ja grając w Pokemon Red zawsze go miażdzyłem :P). Problemem są też niektóre motywy wzięte prosto z gry. To co w grze się sprawdzało, tu wychodzi trochę naiwnie. Chodzi mi o „szkolenie” bohatera (kradzież Pokemona? Bitch please :P). Pozatym, jakoś nie wierzę aby koleś od dziecka interesujący się Pokemonami nie wiedział podstaw takich jak ich słabości (spamowanie Pokemonami w walce z Brockiem – bezcenne). Ale co tam, wiadomo – to ekranizacja gry. Grafa niezła, ale bez szału, trochę lepszy niż w pierwotnej serii TV design Poke'ów. Jest też większy dynamizm walk )ale to raczej zwiazane z czasem antenowym). Śmieszne, że zachowali „naturę” świata z I generacji gier (a raczej jego części – Kanto), gdzie nie słyszano o samochodach i poszczególne miasta to zadupia w lesie połączone szutrowymi ścieżkami :P. 7/10 to chyba rozsądna ocena, o ile liczbowe oceniane serii ma jakiś sens.

    PS: He he, nie pamiętam żeby pierwotna seria TV była taka „brutalna”. Scena gdy Squirtle gryzie Charmandera to jakiś hardkor :D Brakuje tylko krwi…
  • Avatar
    blob 6.10.2013 11:28
    Komentarz do recenzji "Outbreak Company"
    Łoo Matko! Zaczyna się… tradycyjne dzielenie zmoderowano na atomy, czyli szukanie poważnych zagadnień z zakresu polityki, ekonomi itp. w serii komediowej. A przecież widać, że seria jest zrobiona, przepraszam za englisz, „for fun”. Jak dla mnie rewelacja! Już pierwszy odcinek wystarczył mi żebym mógł sobie powiedzieć: tak, to jest seria dla mnie! Może nie jestem otaku, ale zawsze jako dziecko marzyłem, żeby przenieść się do takiego świata (które nomen omen jest spełnieniem marzeń otaku i taki jest też temat przewodni, co podkreśla bohater :P). Nie jest to co prawda mój ulubiony gatunek, dark fantasy, ale uwielbiam takie naiwne, lecz pogodne serie w klimatach fantasy (bez przesadnej komediowości). Taki Dog Days, tylko w innym stylu.

    Outbreak Company to kolejna seria, która udowadnia mi, że jesień zapowiada się sensacyjnie dla fana fantasy, lub anime z elementami fantasy (oczywiście nie mówię tu o jakiś wygórowanych żądaniach, bez przesady :P). Jeszcze tylko Gingitsune (prawdopodobny „personal best”) i mogę umrzeć szczęśliwy…
  • Avatar
    A
    blob 6.10.2013 00:05
    Komentarz do recenzji "Log Horizon"
    Spodziewałem się chamskiego klona SAO i choć porównań się nie uniknie, to jest lepiej niż myślałem i seria ma swój charakter. Zobaczymy jak się rozwinie, ale już wzbudziła moją sympatię. A poza tym fantasy anime nigdy za wiele :D
  • Avatar
    blob 3.10.2013 22:44
    Re: Bóg opuścił nie tylko ten świat, lecz także twórców.
    Komentarz do recenzji "Kami-sama no Inai Nichiyoubi"
    Lepiej bym tego nie ujął. Seria miała być o świecie opuszczonym przez Boga i ludzkości która nie wymiera, a tymczasem dostajemy kilka różnych pomysłów, które osobno może byłyby fajne, ale nie w kontekście całości. Takie nie wiadomo co, pełne niedopowiedzeń. Seria raczej nie wygląda na skończoną, więc może autor (choć wątpie) coś tam później rozwija, dopowiada…

    Natomiast serię muszę pochwalić za jedno. Klimat. Taki melancholijny, ponury. Co prawda nie wiele jej pomaga, ale przynajmniej nadaje jej orginalności.

    Tak czy siak jak dla mnie seria była po prostu nudna, a obejrzałem ją do końca z czystej ciekawości…
  • Avatar
    blob 1.10.2013 20:36
    Re: Słabe... ale nie aż tak jak jest w recenzji
    Komentarz do recenzji "Inu to Hasami wa Tsukaiyou"
    Słabe anime, nierówne, z „dziwnym” (nawet jak na japońskie standardy) poczuciem humoru. Taka chimera, misz­‑masz kilku gatunków, tak jakby twórcy do końca nie wiedzieli co robią. Ale faktycznie, są gorsze chłamy i seria nie zasługuje na 1/10. Raczej 3+/10 za, w sumie, orginalność (nie chodzi mi tu tylko o psiego bohatera, ale także o wątek pisarski i parę innych motywów). Mnie się tam nawet oglądało przyjemnie…
  • Avatar
    blob 23.09.2013 16:46
    Komentarz do recenzji "Shingeki no Kyojin"
    Po pierwsze trochę spojlerujesz…

    „nie wyobrażam sobie aż takiej arogancji przy takim zagrożeniu”

    To niestety jesteś, wybacz, naiwny :P Tzw. wyższe sfery (czyli politycy, arystokracja, monarchia itp.), jak wielokrotnie pokazała historia, w swojej arogancji potrafią lekceważyć zagrożenie tak długo aż przyjdzie im ono pod sam nos. Seria fajnie pokazuje także wszelkie polityczne machloje.

    „rozbiła ich na lajcie”

    Element zaskoczenia (nie mówię tu już o niespotykanej dotąd sytuacji w jakiej znaleźli się bohaterowie, ale też o nieznanych wczesniej mechanizmach obronnych tytanów). Przy takiej różnicy sił te elementy zaważyły na wyniku. Nawet najlepsi potrafią stracić głowę w takiej sytuacji, człowiek to tylko człowiek. Zresztą scena nie dość, że była mocna, to jeszcze miała duże znaczenie dla fabuły, dlatego tak została skonstruowana.

    „Chodzi mi wyłącznie o ostrzał oczu”

    To też raz taką strategię zastosowali. Ale co innego zamknięta przestrzeń, a co innego skomasowany atak tytanów na miasto. Przecież widać w serii (co nie jest zresztą dziwne) jaki chaos panuje podczas ataku 10 czy 20 metrówych monstrów.

    „Gaz bojowy, granaty, kwasy”

    A powiedz mi jak ty sobie to wogóle wyobrażasz? Przy takiej skali tytanów i ich regeneracji to taka broń robiłaby tyle co ugryzienie komara, a nawet mniej. Gaz bojowy, super!, Zwłaszcza, ze jak dotąd bitwy odbywają sie albo w „strefie miejskiej” (bezpośrednie zagrożenie dla ludzi, skażenie) albo w szczerym polu przy gromie zmiennych takich jak wiatr, nieprzewidywalność tytanów itp. Kwas podziałałby może tylko w przypadku, gdyby na jednego tytana wylano, nie wiem, 1000 litrów?

    Twoje argumenty przeciw serii wogóle do mnie nie przemawiają, raz, że sporo niedomówień wynika z tego, że jak sam podkreślasz, autor tego jeszcze nie wytłumaczył, albo tzw. czepiania się fikcji w fikcyjnym świecie… Całą resztę można także podważyć, nawet przykładami z realnego świata…

    SnK ci się nie podoba to po prostu nie oglądaj, bo skoro czepiasz się praktycznie wszystkiego, to nie ma to sensu…

    A SnK, musisz sie z tym pogodzić, jest serią wielką, fenomenem o którym mówi się, że trafia się taki raz na 10 lat (rekordowe sprzedaże mangi, ostatni odcinek serii będzie puszczany w Japońskich kinach itp. itd). Ja też dostrzegam wady serii (ot choćby wielokrotnie wkurzajacy główny bohater), ale dawno żadna seria tak mnie nie wciągnęła emocjonalnie jak ta…
  • Avatar
    blob 22.09.2013 21:13
    Komentarz do recenzji "Shingeki no Kyojin"
    Chłopie i po co sie tak rozpisujesz? Wszystkie twoje zarzuty odnośnie świata SnK już ktoś tu wcześniej wymienił i każdy z nich został już skontrowany.
    1. Mikasa i Levi to jednostki wybitne (takie sie zdarzają nawet w realnym świecie vel ten fiński snajper Hayha który sam jeden zabił 500 osób w czasie II WŚ). Ale nawet oni nie są „niezniszczalni” co już parę razy w serii pokazano  kliknij: ukryte . Zresztą prawie każda japońska seria akcji ma jakiś „wymiataczy”, ale to akurat nie jest argument.
    2. Jedna dziurka i bubu? Problemem nie jest sama dziura, tylko fakt, że najwyraźniej  kliknij: ukryte .
    3. Wilcze doły -> wykop se 30 metrowe doły, oczywiście po dordze przebijając się przez grubą warstwę skał (to już z geologii). Proch? Regeneracja tytanów została już w serii opisana, strzelanie kulkami robi im tyle co nic. Fakt może jest trochę za bardzo „God Mode” i zaprzecza prawom fizyki/fizjonomii, ale do jasnej ciasnej to jest fikcyjna seria o 30 metrowych tytanach, a nie film przyrodniczy… O twoich „fiolkach kwasu” już nie wspomnę bo mnie tym rozbawiłeś do rozpuku. Aha no i jak byś może słuchał na lekcjach historii to dowiedziałbyś się, że choć proch wymyślili Chińczycy w IX wieku, to gaz bojowy (nomen omen nie powiązany z prochem) czy miny zaczęto z powodzeniem stosować dopiero 11 wieków później… A tak na marginesie nie wiem czy zauważyłeś, że do czasu od kiedy akcja serii ruszyła, w związku z murami, otwartą walkę z tytanami raczej lekceważono i nie skupiano się zbytnio na rozwoju technologii wojennych…

    Na resztę twoich zarzutów odpowiem krótko: nie wiem czego się czepiasz (albo czy wogóle serię oglądasz ze skupieniem), bo większość twoich „niedomówień” (np. co się dzieje ze zjedzonymi ludźmi) już została wyjaśniona…

    Grafika? Jak na serię TV jest bardzo dobra (wiem coś o tym po oglądam sporo anime), a idąc twoim tokiem myślenia to np. nowa, znakomita gra komputerowa i tak jest do pupy, bo za rok i tak będzie inna gra z lepszą grafiką…

    Albo jesteś trollem albo jesteś niepoważny…
  • Avatar
    A
    blob 15.09.2013 10:44
    odc 23
    Komentarz do recenzji "Shingeki no Kyojin"
    Niby można się było tego domysleć wcześniej, ale to jak ten odcinek został poprowadzony i tak było mistrzowskie, raz jeszcze udowadniając (przynajmniej mi) jak dobrą serią jest SnK. Ciekawe co będzie dalej  kliknij: ukryte . Ehh, a tu tylko dwa odcinki zostały :P
  • Avatar
    blob 14.09.2013 13:55
    Re: Miłe zaskoczenie
    Komentarz do recenzji "Gin no Saji"
    Jako, że seria oparta jest na mandze autorki Full Metal Alchemist, to i humor jest podobny (charakterystyczne miny :P). Może i nie jest to humor najwyższych lotów, ale ma swoje momenty. Pełni on raczej rolę takiego „rozluźniacza”, bo choć seria jest lekka, nie omija poważnych tematów (życiowe wybory, przywiązanie i stosunek do zwierząt hodowanych w celach „konsumpcyjnych”, ciężka praca na gospodarstwie, stosunek do obowiązków itp.). Silver Spoon ogląda się przyjemnie, jest to w sumie taka pełnokrwista obyczajówka (śmieje się, że można ją nazwać nawet „symulatorem szkoły rolniczej”), która ma bardzo fajny i niepowtarzalny klimat (muszę przyznać, że to autorce w jej mangach, a animatorom w adaptacjach, wychodzi)...
  • Avatar
    blob 13.09.2013 19:04
    Komentarz do recenzji "Origin ~Spirits of the Past~"
    To fakt film taki sobie ale ten opening wgniata w fotel. Przynajmniej mnie :D
  • Avatar
    A
    blob 9.09.2013 22:09
    Super
    Komentarz do recenzji "Dororon Enma-kun Meeramera"
    Oglądałem to jakiś czas temu, ale skoro cały czas serię pamiętam to dobrze o niej świadczy. Uwielbiam takie „oldschoolowe” anime w nowym wydaniu, czyli adaptację (bądź remake'i) dzieł trochę starszych twórców mangi, wiernych stylistycznie orginałom, ale za to w efektownej oprawie. Nawet muzyka (zwłaszcza fajny i energiczny OP) są utrzymane w takim stylu. Szkoda, że nie robią więcej serii typu własnie Enma­‑kun bądź Shin Mazinger Z (swoją droga też świetny klasyk w nowym wydaniu). Samo anime jest wesołe, wulgarne, zaskakujące, dynamiczne, zboczone, dwuznaczne (design demonów, relacje bohaterów :D). Czysta rozrywka i kupa śmiechu. Polecam!
  • Avatar
    A
    blob 9.09.2013 21:59
    Eee tam!
    Komentarz do recenzji "Senki Zesshou Symphogear"
    Przyjemne anime. Nie wiem czemu recenzent aż tak je zjechał. Owszem jest to anime przeciętne, ale ma swój urok. Zresztą w ilu anime bohaterki śpiewają aby doładować swoje moce :D (wiem, pewnie jest kilka takich, w końcu to Japonia, ale Sympho jest moim pierwszym tego typu). Pomysł anime kręcącego sie wokół śpiewania jest dosyć nietypowy, ale na tyle nieźle zrealizowany, że dobrze mi się go ogląda, a dodam, że nie lubię ani musicali ani śpiewania w filmach animowanych (no chyba, że są dobrze zrobione). Fabuła sztampowa, ale poprawna, jest trochę komedii, dramatyzmu itp. wszystko w odpowiednich ilościach. Super są projekty postaci. Może nadto skupiające sie na kobiecych „walorach”, ale miłe dla oka :). Podoba mi się zwłaszcza główna bohaterka i może wielu się ze mna nie zgodzi, ale wydaje mi się, że zestawienie jej designu z seiyuu jest niespotykane, tzn. jest to na tyle unikatowa postać, że nie przypomina mi żadnej innej w jakimkolwiek innym anime jakim widziałem. Pomijam charakter, bo ten jest dosyć stereotypowy. Ogólnie Sympho nie ma się co podniecać, ale nie jest to anime które bym komuś odradzał. Zresztą wziąłem się już nawet za drugą serię…
  • Avatar
    blob 8.09.2013 22:40
    Re: Odcinek 22
    Komentarz do recenzji "Shingeki no Kyojin"
    Obie serie/mangi/anime uznaje za świetne, ale daleki jestem od porównywania ich. Dla mnie są to jednak zupełnie różne tematy, ale za to oba godne polecenia. Berserk to dla mnie sztandarowy przykład japońskiego dark fantasy w stylu zachodnim (ma zresztą taki oldchoolowy charakter, pewnie dlatego iż autor rozpoczął ją na początku lat 90­‑tych ubiegłego wieku, a był to zresztą chyba najlepszy okres dla tego gatunku). Dziś już czegoś takiego raczej nie robią, nad czym ubolewam. SnK również zalicza się wdg mnie do dark fanatsy, ale jest to jednak coś innego (fajnie podsumował to Tassadar), a jedyne co ma wspólnego z „zachodnim fantasy” to stylizowane na Europę umiejscowienie akcji. Nie uświadczysz tu elfów, smoków itd (chyba :P, seria wciąż trwa), ale za to pomysł jest bardzo orginalny. Dla mnie najważniejsze jest jednak to iż zarówno SnK jak i Berserk to serie, które oglądam/oglądałem z wypiekami na twarzy, jak mało które…
  • Avatar
    blob 8.09.2013 11:40
    Re: O rozpaczy.
    Komentarz do recenzji "Danganronpa: Kibou no Gakuen to Zetsubou no Koukousei The Animation"
    Czyli kolejny przykład adaptacji gry, w przypadku której lepiej mają ci, którzy orginału nie widzieli. Mi serię ogląda się przyjemnie (ciekaw jestem zakończenia), ale nie da się nie odnieść wrażenia, że jest to spłycona wersja czegoś większego (zwłaszcza rozwiązywanie spraw jest momentami jakieś takie, nie wiem, „naiwne”). Grafika nie jest znowóż taka zła, ma ciekawe wstawki  kliknij: ukryte , a niektóre postaci są ciekawie narysowane (ale to raczej dzięki oryginałowi). Ciekaw jestem czy anime powstało jako promocja gry, bo sądząc po komentarzach tanukowiczów, gra jest już dosyć popularna (ja o niej nie słyszałem przed obejrzeniem anime, ale nie lubię tego gatunku gier). Zresztą robienie animowanej adaptacji czegoś co jest w orginale bardzo rozbudowane rzadko kiedy wychodzi dobrze…