Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Komentarze

blob

  • Avatar
    blob 1.02.2014 16:09
    Komentarz do recenzji "Pupa"
    Ogólnie to coś dużo się porobiło ostatnio tych 5 minutowych anime. Nie wiem co to za durna moda, bo dla mnie takie anime to popierdółki, a nie seriale z prawdziwego zdarzenia. Tym bardziej, że „Pupa” (zabrzmię dziecinnie, ale rozbawia mnie ten tytuł :P) zapowiadała się ciekawie…
  • Avatar
    blob 1.02.2014 16:03
    Re: Trololing
    Komentarz do recenzji "Samurai Flamenco"
    O to by było coś, ale nie liczyłbym na to…
  • Avatar
    blob 31.01.2014 13:47
    Re: Trololing
    Komentarz do recenzji "Samurai Flamenco"
    Ja tak samo, żal mi już tę serię porzucać skoro tak daleko zabrnąłem…

    Niektórzy twierdzą, że seria jest tak specjalnie zrobiona, że niby parodia itd. Ja w to nie wierzę, tandetność tej serii wprost razi w oczy (dawno nie widziałem tak paskudnej grafiki, a przecież pierwsze odcinki była całkiem ładne, ale nie tylko a grafikę tu chodzi), a twórcy brną dalej, choć nie wiem czemu, bo anime ma słabą oglądalność.

    Przypomina mi to trochę dawne a dzisiejsze Scooby­‑Doo. Urokiem odcinków z lat 70­‑tych był klimat i ci gumowi przebierańcy, bo wszyscy wiedzieli o co chodzi, ale było zabawnie i pomysłowo. Natomiast w dzisiejszych Scooby­‑Doo wszystko daje się wytłumaczyć zaawansowanym technologicznie robotom takimi jak 15 metrowe dinozaury (dobra dawne Scooby­‑Doo też to miały, ale na ogół była to atrapa, która miała tylko ryknąć pięc razy, a nie robot który goni bohaterów przez cały odcinek)... Ciekawe skąd przestępcy wzięli taką technologię i finanse? Od kosmitów? Czy od omnipotężnego rządu? Do czego zmierzam? Że konwencja Samurai Flamenco jest bardzo niezgrabnie zrealizowana i wręcz irytuje zamiast bawić…
  • Avatar
    blob 29.01.2014 11:20
    Komentarz do recenzji "Space Dandy"
    Czułem, że ten odcinek zmieni trochę podejście ludzi do tego anime (na cieplejsze). Bo sam mam takie odczucia. Nie to żebym nagle zapałał wielką sympatią do tej serii (dalej ma wiele wkurzajacych mnie elementów), natomiast wreszcie mogę powiedzieć, że zobaczyłem w niej coś świeżego (i zgodnego z duchem „epizodyczności”). Mamy więc nasz pierwszy „rodzynek” :P Co prawda mam nieodparte wrażenie, że seria otwarcie czerpie „inspiracje” z Cowboy Bebop'a (był tam zresztą jeden odcinek o tajemniczym obcym organizmie), ale to zrozumiałe, zważywszy na to kto je robi…

    Tak na marginesie, jak na serię wysokobudżetową, grafika była momentalnie wręcz fatalna…
  • Avatar
    A
    blob 24.01.2014 00:05
    Trololing
    Komentarz do recenzji "Samurai Flamenco"
    Im dalej oglądam to anime tym bardziej zaczyna mnie nurtować to oto pytanie:

    Czy w przypadku SF mamy do czynienia ze spektakualrnym przykładem klęski budżetowej, gdzie twórcom ewidentnie brakło forsy (i pomysłów) w połowie serii, czy jest to majstersztyk trollingu?

    Bo nie wierzę, żeby całkiem jakościowo dobra seria stała się nagle tak tandetna. Porównajcie sobie pierwsze odcinki z tym co serwują nam teraz. Projekty postaci, pojazdów czy potworów wyglądają tak jakby dosłownie ktoś namalował je na kolanie. Z historii obyczajowej zrobił nam się jakiś potworek, który nie śmieszy tylko doprowadza do łez. Skąd nagle ten zwrot o 180 stopni? Moja teoria jest taka: twórcy trollują nas, robią eksperyment społeczny, żeby zobaczyć jak widzowe zareagują na tak radykalną zmianę, zarówno w sferze graficznej jak i fabularnej…

    Bo nie jest to chyba książkowy wręcz przykład anime, które z braku kasy z ambitnej serii stało się tak kiczowate i żałosne? Prawda?
  • Avatar
    blob 23.01.2014 20:32
    Re: 18.01.2014r. – ?
    Komentarz do recenzji "Miłość, gimbaza i kosmiczna faza: Porywy serca"
    Też cieszyłem się gdy usłyszałem o kontunuacji, ale miałem obawy. Niestety, potwierdziły się. Seria zdaje się robiona na siłę. Niby mamy te same fajne postacie, świetną grafikę (o jej stylu różnie można się wypowiadać, że postacie takie owakie itd, ale nikt my nie wmówi, ze nie wydano tu sporo kasiory, zwłaszcza w scenach walk) i ten urok. Niestety, mamy też „japońskią miłość”, czyli jesteśmy w związku już pół roku, ale czerwienimy się na samą tylko myśl o dotknięciu ręki ukochanej/ego. Serio, czy tak to w Japonii wygląda? Bo patrząc na prawdziwych Japończyków, to jakoś nie robią aż takiego problemu z miłóści. Tak czy siak dodano nową, wyssaną z palca przyjaciółkę z dzieciństwa głównego bohatera, więc będziemy mieli trójkącik. Zieeeeeew…

    Z drugiej strony serię i tak ogląda się w miarę sympatycznie i choć z pewnością nie uda jej się pobić serii pierwszej (która była czymś świeżym, pełnym uroku), to nadal może to być całkiem fajne anime…
  • Avatar
    blob 20.01.2014 01:33
    Re: Stan pacjenta nie rokuje poprawy...
    Komentarz do recenzji "Space Dandy"
    Zapomiałeś o „baby”...
  • Avatar
    A
    blob 20.01.2014 01:33
    Spejs dandi
    Komentarz do recenzji "Space Dandy"
    No cóż, jak na serię, która miała być „zbawcą” anime i duchowym spadkobiercą Bebop'a (gdzieś słyszałem takie frazesy) to efekt jest dosć marny. Ogólnie duży zawód. Chaotyczne, wtórne, denerwujące i tak dalej. Nie ma tu ani orginalnych pomysłów (no może design niektórych kosmitów), ani interesujących zwrotów fabularnych. Wszystko to wygląda tak jakby ktoś dał twórcom wór z kasą, a oni zamiast „zainwestować” wydawali rzeczony szmal na głupoty i spełnienie jakiś tam dziwacznych pomysłów czy zachcianek. Takie po prostu odnoszę wrażenie.

    Dodam jeszcze, że główny bohater jest chyba najwiekszą wadą serii, bo choć, jak mniemam, jest on zrobiony w konwencji anty­‑bohatera (czyli cechy typu narcyzm, tchórzostwo, lenistwo itd), ale tak sztampowo, że jest wręcz parodią parodii. I nie jest to chyba zamysł twórców, bo o „incepcję” ich nie podejrzewam…

    Aha, no i zawiodła mnie też muzyka, w PV wydwała mi się atrakcyjna, wręcz stylowa, a do tej pory nie usłyszałem żadnego fajnego utworu, łącznie z OP, w którym może i jest fajny motyw muzyczny, ale gościu tak mamla, że aż uszy bolą…

    Grafika, cóż… powiem tylko, że mający już swoje lata Bebop bije Dandy'ego o eony świetlne, i nie chodzi mi tu o wyższość ręcznie rysowanej grafy z końca XX wieku, ale po prostu o uczucia włóżone w tworzenie świata w Bebopie. Tutaj twórcy chyba chcieli, żeby było głośno i kolorowo, ale bez zapomieli dać temu uroku…

    Dam tej serii jeszcze szansę, bo po fabule (a raczej jej braku) wnioskuje, że mamy tu do czynienia z tzw. samoistnymi odcinkami, więc może trafi się jeszcze jakiś rodzynek.
  • Avatar
    A
    blob 15.01.2014 21:41
    O!
    Komentarz do recenzji "Inari, Konkon, Koi Iroha"
    Zapowiada się lekko komediowe, sympatyczne anime. Wiadomo, że trochę przesłodzone, ale co tam! Zwykła nastolatka w nagrodę za pomoc liskowi i ogólnopojętą „dobrą postawę” wobec „lisiej bogini” dostaje dar przemiany postaci. Ładna kreska.

    Od razu skojarzyło mi się z Gingitsune (bardzo podobne „lisie” klimaty), na którym nomen omen się zawiodłem. Mam nadzieję, że tu będzie lepiej, chociaż martwi mnie tylko 10 odcinków. Ostatnio dużo serii ma taki format, zapewne w dzisiejszych czasach „bezpieczniej” jest robić krótsze sezony, zawsze można dołożyć przecież S2 po nazwie :P
  • Avatar
    A
    blob 12.01.2014 01:20
    Uff...
    Komentarz do recenzji "Saikin, Imouto no Yousu ga Chotto Okashiinda ga"
    Ecchi to chyba za mało powiedziane, ta seria jest najbliższą gatunkowi hentai „komedią” jaką widziałem. Twórcy już tu ostro idą po bandzie. Japończycy zwykle są powściągliwi „w tych” tematach, a tu dla odmiany się nie patyczkują (oczywiście cenzura jest, ale ledwo że ino).

    Kreska faktycznie denerwująca, a sama seria raczej popularności nie zdobędzie (choć pewnie się mylę :P, 4chan już czeka), natomiast jest to myślę swoista ciekawostka pokazująca chyba jak daleko mogą posunąć się twórcy w serii anime, bez (przynajmnie formalnie) przydzielania takowej etykiety „hentai”...
  • Avatar
    blob 2.01.2014 15:49
    Re: Dlaczego ta seria jest tak wysoko oceniana?
    Komentarz do recenzji "Shingeki no Kyojin"
    Im bardziej popularne anime tym bardziej skrajne emocje. Często nie mogę zrozumieć dlaczego seria, która tak bardzo podoba się mi, u innej osoby wzbudza tak przeciwne, jeśli nie wręcz skrajnie negatywne odczucia. No cóż, gust to jedna z tych rzeczy, która nas wyróżnia, natomiast ja odnoszę wrażenie, że niektórzy przesadzają z „hejtem” dla serii typu SnK czy SaO, tak jakby się uparli i poprzez niechęć do danej popularnej serii chcieli pokazać swoją oryginalność (chociaż żeby być sprawiedliwym, ja przesadzam zapewne w drugą stronę :P).

    Co mnie w serii urzekło? Mówiłem już parę razy: (w skrócie) klimat, „wciągalność”, pomysły, dynamizm, dramatyczność :D
  • Avatar
    A
    blob 19.12.2013 16:36
    Temee!!!
    Komentarz do recenzji "BlazBlue: Alter Memory"
    Co za głupia seria. W grę nie grałem, ale zakładam, że tam fabuła ma większy sens niż ten „zlepek” tutaj. Oglądałem w życiu wiele serii, ale tu mam problem ze zrozumieniem o co właściwie chodzi (nawciskanie ile sie tylko da wątków). Cóż, samo anime może dałoby się jeszcze oglądać gdyby nie postać głównego bohatera. Tak irytującego gościa już dawno nie widziałem, a już na pewno nie spodziewałbym się kogoś takiego w anime z gatunku akcji (raczej w komediowej). Wiecznie naburmuszony, wiecznie się odgraża, obrażony na cały świat. Żyć się odechciewa patrząc na jego wiecznie skrzywiona gębe. Kreowany niby na bad­‑ass'a, a jest cienki jak sik komara i klepie go kto chce… I te jego „Temee!” w co drugim zdaniu. Przypomina mi dresa, który jest mocny w gębie, a nie w zębie. Po prostu jest żałosny, nie takich bohaterów spodziewam się w „bijatykowcach”. O innych postaciach za wiele też nie da się powiedzieć, ot takie jednowymiarowe persona np. zwariowana „kosmitka” (no dobra kotołak :P) ze śmiesznym akcentem, Pan Zły z wyjątkowo irytującym śmiechem, cnotliwa blondynka, która chce dla wszystkich dobrze, stonowana wampirzyca w stylu „wiem wszystko, potrafię wszystko, ale i tak wam nie pomogę” czy też wariat którego sensem życia jest tłuc się z głównym bohaterem. Fakt, postacie się różnorodne, ale uwierzcie mi, nie przekłada się to na jakość serii, a wynika po prostu z faktu, że anime jest oparte na japońskiej bijatyce, czyli normalnych postaci nie ma sie co spodziewać.

    A na dodatek to wszystko podane w taki sposób, że niemożliwe jest pozbycie się odczucia pod tytułem „już gdzieś to wszystko widziałem”.

    Szkoda waszego czasu, bo mojego już nie odzyskam…
  • Avatar
    A
    blob 15.12.2013 13:01
    Komentarz do recenzji "Outbreak Company"
    Świetna komedia. Niby lekka, przyjemna, naiwna czy momentami naciągana, ale momentami potrafi zagrać na emocjach. W jednym odcinku mamy radosną demolkę związaną z grą w piłkę, w następnym poruszana jest kwestia „bezkrwawej inwazji” (znakomity odcinek 11). Twórcy według mnie fajnie balansują tonem serii, przy mało którym anime potrafię być w jednej chwili rozbawiony (nawet nie w sensie gagów, ale swoistej „sympatyczności” serialu), a w następnej przejmować się losami bohaterów, gdy akcja staje sie wyraźnie dramatyczniejsza. A na dodatek to wszystko w świecie fantasy i okraszone bardzo przyjemną grafiką. Nie twierdzę, że seria jest wybitna, ale myślę, że chowa w sobie więcej głębi, niż może się to z wierzchu wydawać… można dyskutować na ile koncepcja „inwazji” przedstawiona tutaj jest logiczna (trzeba natomiast przyznać, że nikt wcześniej na taki pomysł nie wpadł, przynajmniej w żadnej serii jakie znam), natomiast na pewno daje do myślenia, jednocześnie anime jest jednak komediowe, więc nie może traktować się zbyt poważnie…

    Z ostateczna oceną wstrzymam się do końca (bo po cichu liczę, że coś się ruszy w stosunkach damsko­‑męskich :P), ale juz teraz mogę stwierdzić, że serii będzie mi brakować…
  • Avatar
    A
    blob 15.12.2013 11:38
    Komentarz do recenzji "Tengen Toppa Gurren Lagann: Lagann-hen"
    Obejrzałem sobie ostatnio obie kinówki. Fajnie było sobie przypomnieć jedną z najlepszych serii ostatnich lat. Jako, że serial oglądałem dawno, nie kojarzyłem wszystkiego co było a/lub mogło być dodane. Końcowa bitwa była zmieniona (to na pewno, zresztą w pierwszej kinówce też chyba trochę zmienili) i dali trochę za dużo pierdylologii o sile wewnętrznej itepe. Dodano parę smaczków, np.  kliknij: ukryte . Szkoda, że twórcy nie skorzystali z okazji aby zmienić zakończenie serii, które wdg mnie było jej najsłabszym motywem.

    Na koniec dodam, że jeśli nie miało się wcześniej z Gurrenem styczności, to lepiej najpierw obejrzeć serial, bo jest on bardziej zrozumiały (sztandarowa chaotyczność serii w filmach osiąga już apogeum :P), a ponadto kinówki pominęły wiele scen wprowadzających nowe postacie do ekipy Dai­‑Gurenn. W serii można jednak lepiej poznać postaci i bardziej się z nimi związać (do dziś pamiętam ten szok, kiedy ginie wiecie­‑kto). Oceny nie wystawiam bo trudno jest ocenić coś co jest po prostu streszczeniem genialnej serii, może jedynie przez pryzmat dodanych scen, a te były bardzo fajne, choć nie wniosły w sumie nic nowego…
  • Avatar
    A
    blob 10.12.2013 19:48
    Komentarz do recenzji "Gingitsune"
    Seria mnie trochę zwiodła. Może dlatego, że za dużo od niej oczekiwałem. Zabrzmi to dziwnie, ale seria jest zbyt obyczajowa, czyli po prostu nudna. Znaczy nie jest nudna tak, żebym nie chciał jej oglądać, ale jest obyczajowa do bólu, w stylu „zwykły dzień z życia zwykłych ludzi” bah nawet w „Klanie” więcej się dzieje. No cóż taka niby miała być, jednak liczyłem na to, że wzbudzi we mnie większe emocje, a tu tak: ludzkie postacie sympatyczne, ale bez polotu, Haru zbyt drażniąca jak na mój gust (choć nie ukrywam, że urocza), a Gin to po prostu nudziarz. Nic nie robi, ciagle leży, a myślałem, że chociaż w stosunku do głównej bohaterki wykaże jakieś większe zainteresowanie (nie mówię tu o relacji niczym w Kamisama Kiss bo to już by było, z racji postaci Gin'a, furry/kemono love :P, a wiadomo jak większość ludzi na to reaguje). Nic, serię obejrzę do końca bo wzbudza moją sympatię, a i odprężyć się przy niej można, bo jest spokojna, wycisza człowieka (oczywiście kiedy na ekranie nie ma Haru, albo tych dwóch małp, ale one były w jednym odcinku). Smuci jedynie fakt, że pewnie po seansie zaraz o Gingitsune zapomnę…
  • Avatar
    A
    blob 9.11.2013 13:22
    Ciekawe
    Komentarz do recenzji "Yuusha ni Narenakatta Ore wa Shibushibu Shuushoku o Ketsui Shimashita"
    Ciekawa wizja świata, łącząca współczesne zagadnienia dotyczące działalności sklepów AGD i wizję alternatywnego świata pełnego magii. Pomysłowe motywy w stylu potwory wykorzystywane jako siła robocza (nawet nie tania, bo robią za free aż umrą), czy przenoszące się do miasta w poszukiwaniu pożywienia (magia) niczym zwierzęta, którym ludzie zabierają naturalne habitaty. No i w końcu sami ludzie oraz ich „ginące zawody” (w tym przypadku herosi walczący z potworami), którzy muszą się „przekwalifikowywać” (czy po prostu znaleźć pracę), aby nadążyć za zmieniającym się światem. Nie sugeruje iż seria jest jakaś wybitna czy mądra, ale jest po prostu czymś świeżym. Co prawda są w niej tony fanserwisu, ale w dzisiejszych czasach ciężko znaleźć serię komediową bez choćby odrobiny :P
  • Avatar
    blob 12.10.2013 13:11
    Komentarz do recenzji "Pokémon Origins"
    Nie podchodzę do serii poważnie. Ale to, że bohater, fan Pokemonów (ogląda przecież walki w TV na początku serii, swoją drogą Nidoran i Gengar, fajne nawiązanie do intra Red/Blue), nie wie takich rzeczy jest po prostu śmieszny. A mechanizmy gry można było przedstawić na wiele innych sposobów, choćby Oak mówiący do Red'a i Green'a „I pamiętajcie o słabościach Pokemonów!”. A walki faktycznie są fajne, brutalniejsze i przez to właśnie lepsze…
  • Avatar
    blob 12.10.2013 13:05
    Re: podróba
    Komentarz do recenzji "Log Horizon"
    Seria juz mi udowodniła, ze SAO nie jest. Ma inny styl, charakter. Zresztą, w czasach gdy MMORPG są tak popularne aż dziw bierze, że wyszło tylko kilka serii o takiej tematyce (Accel World, SAO, Log Horizon i wcześniej wszelkie Hack'i to jedyne co przychodzi mi na myśl…).
  • Avatar
    blob 12.10.2013 13:03
    Re: Wy tak na poważnie?
    Komentarz do recenzji "Kill La Kill"
    Tak, głupkowate. Nadomiar tego niepoważne, zboczone, abstrakcyjne, bez sensu, durnowate itd. Takie ma właśnie być :D W końcu autorzy serii to mieszanka wybuchowa: twórcy m. in. Panty & Stocking czy Gurenn Lagann. Seria to dokładnie to czego można się było po nich spodziewać i to jest właśnie najlepsze!
  • Avatar
    A
    blob 9.10.2013 22:08
    Komentarz do recenzji "Pokémon Origins"
    Nawet fajne. Niewątpliwy plus to brak Keczupa, choć ten bohater też jest trochę łajzowaty (Gary/Green czy jak mu tam tradycyjnie łoi mu skórę, dla porównania ja grając w Pokemon Red zawsze go miażdzyłem :P). Problemem są też niektóre motywy wzięte prosto z gry. To co w grze się sprawdzało, tu wychodzi trochę naiwnie. Chodzi mi o „szkolenie” bohatera (kradzież Pokemona? Bitch please :P). Pozatym, jakoś nie wierzę aby koleś od dziecka interesujący się Pokemonami nie wiedział podstaw takich jak ich słabości (spamowanie Pokemonami w walce z Brockiem – bezcenne). Ale co tam, wiadomo – to ekranizacja gry. Grafa niezła, ale bez szału, trochę lepszy niż w pierwotnej serii TV design Poke'ów. Jest też większy dynamizm walk )ale to raczej zwiazane z czasem antenowym). Śmieszne, że zachowali „naturę” świata z I generacji gier (a raczej jego części – Kanto), gdzie nie słyszano o samochodach i poszczególne miasta to zadupia w lesie połączone szutrowymi ścieżkami :P. 7/10 to chyba rozsądna ocena, o ile liczbowe oceniane serii ma jakiś sens.

    PS: He he, nie pamiętam żeby pierwotna seria TV była taka „brutalna”. Scena gdy Squirtle gryzie Charmandera to jakiś hardkor :D Brakuje tylko krwi…
  • Avatar
    blob 6.10.2013 11:28
    Komentarz do recenzji "Outbreak Company"
    Łoo Matko! Zaczyna się… tradycyjne dzielenie zmoderowano na atomy, czyli szukanie poważnych zagadnień z zakresu polityki, ekonomi itp. w serii komediowej. A przecież widać, że seria jest zrobiona, przepraszam za englisz, „for fun”. Jak dla mnie rewelacja! Już pierwszy odcinek wystarczył mi żebym mógł sobie powiedzieć: tak, to jest seria dla mnie! Może nie jestem otaku, ale zawsze jako dziecko marzyłem, żeby przenieść się do takiego świata (które nomen omen jest spełnieniem marzeń otaku i taki jest też temat przewodni, co podkreśla bohater :P). Nie jest to co prawda mój ulubiony gatunek, dark fantasy, ale uwielbiam takie naiwne, lecz pogodne serie w klimatach fantasy (bez przesadnej komediowości). Taki Dog Days, tylko w innym stylu.

    Outbreak Company to kolejna seria, która udowadnia mi, że jesień zapowiada się sensacyjnie dla fana fantasy, lub anime z elementami fantasy (oczywiście nie mówię tu o jakiś wygórowanych żądaniach, bez przesady :P). Jeszcze tylko Gingitsune (prawdopodobny „personal best”) i mogę umrzeć szczęśliwy…
  • Avatar
    A
    blob 6.10.2013 00:05
    Komentarz do recenzji "Log Horizon"
    Spodziewałem się chamskiego klona SAO i choć porównań się nie uniknie, to jest lepiej niż myślałem i seria ma swój charakter. Zobaczymy jak się rozwinie, ale już wzbudziła moją sympatię. A poza tym fantasy anime nigdy za wiele :D
  • Avatar
    blob 3.10.2013 22:44
    Re: Bóg opuścił nie tylko ten świat, lecz także twórców.
    Komentarz do recenzji "Kami-sama no Inai Nichiyoubi"
    Lepiej bym tego nie ujął. Seria miała być o świecie opuszczonym przez Boga i ludzkości która nie wymiera, a tymczasem dostajemy kilka różnych pomysłów, które osobno może byłyby fajne, ale nie w kontekście całości. Takie nie wiadomo co, pełne niedopowiedzeń. Seria raczej nie wygląda na skończoną, więc może autor (choć wątpie) coś tam później rozwija, dopowiada…

    Natomiast serię muszę pochwalić za jedno. Klimat. Taki melancholijny, ponury. Co prawda nie wiele jej pomaga, ale przynajmniej nadaje jej orginalności.

    Tak czy siak jak dla mnie seria była po prostu nudna, a obejrzałem ją do końca z czystej ciekawości…
  • Avatar
    blob 1.10.2013 20:36
    Re: Słabe... ale nie aż tak jak jest w recenzji
    Komentarz do recenzji "Inu to Hasami wa Tsukaiyou"
    Słabe anime, nierówne, z „dziwnym” (nawet jak na japońskie standardy) poczuciem humoru. Taka chimera, misz­‑masz kilku gatunków, tak jakby twórcy do końca nie wiedzieli co robią. Ale faktycznie, są gorsze chłamy i seria nie zasługuje na 1/10. Raczej 3+/10 za, w sumie, orginalność (nie chodzi mi tu tylko o psiego bohatera, ale także o wątek pisarski i parę innych motywów). Mnie się tam nawet oglądało przyjemnie…
  • Avatar
    blob 23.09.2013 16:46
    Komentarz do recenzji "Shingeki no Kyojin"
    Po pierwsze trochę spojlerujesz…

    „nie wyobrażam sobie aż takiej arogancji przy takim zagrożeniu”

    To niestety jesteś, wybacz, naiwny :P Tzw. wyższe sfery (czyli politycy, arystokracja, monarchia itp.), jak wielokrotnie pokazała historia, w swojej arogancji potrafią lekceważyć zagrożenie tak długo aż przyjdzie im ono pod sam nos. Seria fajnie pokazuje także wszelkie polityczne machloje.

    „rozbiła ich na lajcie”

    Element zaskoczenia (nie mówię tu już o niespotykanej dotąd sytuacji w jakiej znaleźli się bohaterowie, ale też o nieznanych wczesniej mechanizmach obronnych tytanów). Przy takiej różnicy sił te elementy zaważyły na wyniku. Nawet najlepsi potrafią stracić głowę w takiej sytuacji, człowiek to tylko człowiek. Zresztą scena nie dość, że była mocna, to jeszcze miała duże znaczenie dla fabuły, dlatego tak została skonstruowana.

    „Chodzi mi wyłącznie o ostrzał oczu”

    To też raz taką strategię zastosowali. Ale co innego zamknięta przestrzeń, a co innego skomasowany atak tytanów na miasto. Przecież widać w serii (co nie jest zresztą dziwne) jaki chaos panuje podczas ataku 10 czy 20 metrówych monstrów.

    „Gaz bojowy, granaty, kwasy”

    A powiedz mi jak ty sobie to wogóle wyobrażasz? Przy takiej skali tytanów i ich regeneracji to taka broń robiłaby tyle co ugryzienie komara, a nawet mniej. Gaz bojowy, super!, Zwłaszcza, ze jak dotąd bitwy odbywają sie albo w „strefie miejskiej” (bezpośrednie zagrożenie dla ludzi, skażenie) albo w szczerym polu przy gromie zmiennych takich jak wiatr, nieprzewidywalność tytanów itp. Kwas podziałałby może tylko w przypadku, gdyby na jednego tytana wylano, nie wiem, 1000 litrów?

    Twoje argumenty przeciw serii wogóle do mnie nie przemawiają, raz, że sporo niedomówień wynika z tego, że jak sam podkreślasz, autor tego jeszcze nie wytłumaczył, albo tzw. czepiania się fikcji w fikcyjnym świecie… Całą resztę można także podważyć, nawet przykładami z realnego świata…

    SnK ci się nie podoba to po prostu nie oglądaj, bo skoro czepiasz się praktycznie wszystkiego, to nie ma to sensu…

    A SnK, musisz sie z tym pogodzić, jest serią wielką, fenomenem o którym mówi się, że trafia się taki raz na 10 lat (rekordowe sprzedaże mangi, ostatni odcinek serii będzie puszczany w Japońskich kinach itp. itd). Ja też dostrzegam wady serii (ot choćby wielokrotnie wkurzajacy główny bohater), ale dawno żadna seria tak mnie nie wciągnęła emocjonalnie jak ta…