x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Btw ciekawe czy autor mangi ma jakieś dramatyczne przeżycia związane z pożarami, bo takie można odnieść wrażenie…
To że materiał źródłowy był słabszy nie zmienia faktu, że wciąż można go było lepiej zaadaptować, bo o tym tutaj mówię. OPM to seria w której jakby fabuła nie jest najważniejsza. Odpal sobie na Youtube walkę Saitamy z Genosem lub Borosem to może zauważysz różnicę jakości…
No to to jest porządne anime widze!
Graficzka, animacja i (szczególnie) muzyczka prima sort.
Nie pogardzę serialem Wikingowie w formie anime, a wszystko wskazuje na to że będzie bez patyczkowania się.
PS: Tak, znam pierwowzór, ale nigdy nie mogłem się do niego na poważnie zabrać.
Btw co jest z mangą? Autor zaczął jakieś spinoffy robić a główna seria wogóle nie idzie…
Zamiast słodkich dziewczynek są jakieś psychopatki które ewidentnie mają problem z opanowaniem agresji. I się jeszcze do tego drą w niebogłosy. Zamiast normalnych mechów mamy super deformed Gundamy. Szajs, omijać…
Wszystko począwszy od konceptu a na wykonaniu skończywszy wypada grająco. Może troszkę za dużo fajerwerków, ale zapewne ma być tak wybuchowo. Od razu polubiłem postacie, a motyw z uśmiechem protagonisty dosyć ciekawy. Podoba mi się również świat przedstawiony, taki trochę miks Ameryki, Japonii no i motywów chrześcijańskich. Pytanie tylko co seria zaprezentuje dalej, czy będziemy mieli schemat typu „potwór tygodnia”, czy jednak pojawi się jakiś motyw fabularny (rywalizacja? romans? drama?). Znaczy na pewno jest motyw z tym „kimsiem” którego widział bohater, być może za Infernalami stoi jakaś siła (tak jak np. w Kimetsu no Yaiba), ale zobaczymy. Nie wiem nic apropo materiału źródłowego…
Jeszcze tylko popcorn i czekamy na gorące debaty tanukowiczów o logiczności i realizmie w shounenie ;P
Ech…
Generalnie, wdg niego na porządku dziennym, w Japonii jest takie podejście: formalnie wdg umowy pracujesz 8 godzin. ALE. W „dobrym tonie” jest robić nadgodziny, czyli w praktyce siedzisz po 10+ godzin. I teraz najlepsze: nie płacą ci za nadgodziny, bo w Japonii się uważa, że to co dostajesz w podstawowej stawce to już „godna” zapłata za twoją prace. Życie towarzyskie po pracy? Powiedział że jak zapytał znajomych z pracy kiedy się mogą razem wybrać na piwo to wszyscy wyciągnęli kalendarzyki: „o, tu mam godzinne okienko za dwa tygodnie, możemy się wtedy spotkać”.
Nic dziwnego, że coraz więcej ludzi buntuje się u nich przeciwko takiemu modelowi.
7/10
Solidne 8/10
7/10