x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Trzeba przyznać, że seria jest bardzo specyficzna. Wydaje mi się dobrą obyczajówką (slicie of life w pełnym tego zwrotu znaczeniu), ale wszystkie te socjologiczno‑politologiczne treści wydają się zaburzać jej 'normalność'. Kurcze, niby to wszystko dodaje serii realizmu, ale na mój gust jest to jakoś zbyt realistyczne, nie wiem jak to ubrać w słowa.
PS: Czy wy też czujecie się dziwnie oglądając te serię? Oglądanie centaurów w kąpieli, czy otwarte niejednoznacze rozmówki o sferze uczuciowej pomiędzy ludzko‑zwierzęcymi hybrydam wydaje się gorszące :P I nie mówię tego jako jakiś purysta, bo od lat oglądam/czytam mangi i widziałem już jak to mówią różne dziwactwa, niemniej czegoś takiego jak Centaur no Nayami chyba nie widziałem…
Aż dziw bierze, że Stan Lee synguje to swoim nazwiskiem…
Ale nawet bez tego i pomijając tematykę gier (która mi leży) naprawdę sympatyczny komedio‑romans, poruszający przy okazji zaskakujaco życiowe tematy (czerpanie radości z życia, docenianie tego co się ma czy przemian wewnętrznych).
PS: Serial raczej 'sponsorowany' bo mimo, że jest tu sporo parodii niektóre gry są autentyczne jak Persona Ultimax czy któryś tam Guilty Gear…
Odpycha trochę słaba, niskobudżetowa (choć znośna) kreska i mało ambitna oraz rushowana fabuła, ale i tak będe oglądał choćby dla relaksu…
Ale już poważniej, choć nie wgłębiałem się w mangę, to slyszałem, że to więcej niż się wydaje na pierwszy rzut oka…
Klimacik jest. Budżecik jest. Ale tak poważniej, seria wygląda na wyższą półkę, nawet muzycznie. Akcji sporo i miel dla oka. I ta dbałość o szczegóły, dawno nie widziałem tak dobrze i szczegółowo odtworzonego Londynu (a raczej alternatywnego Londynu) w anime. Tylko te lolitki. No cóż ale Anime rządzi się swoimi prawami :P
I nie mówię tu o oglądaniu centaurów w bikini o dziwo :P
Ale w tej serii wszystko wydaje się dziwne po pierwszym odcinku. Choćby pacing: nie dostajemy kompletnie żadnego wprowadzenia, tylko dwa wyrwane z kontekstu epizody z życia bohaterek. Ni ładu ni składu.
No i ta lekcja. Niby wprowadzenie do świata, jednak ta wizja była niepokojąca. 'Poprawność polityczna', niewolnictwo (i to w wersji bondage?) i dyskryminacja. Jakieś dziwne 'wyginanie' ras. Zesłanie do placówki korekcyjnej za mówienie zbyt wiele? Jeszcze te rządowe postacie w tle, nadzorujace 'poprawność' lekcji. Mocno niepokojące. Hmm… nawet nie wiem co tym myśleć. Historia wbrew obyczajowości wydaje się mieć drugie dno.
Fajny klimat. Jedyne co mi przeszkadza to jak rysowane są postacie i że to dzieci, ale myślę że z biegiem czasu przyzwyczaje się do tego.
Sam motyw z odrodzeniem w nowym świecie oklepany, ale tutaj uzasadniony, bo protagonista jak cudowne dziecko jest poniekąd wytłumaczony byciem genialnym programistą w poprzednim wcieleniu.
Pierwsze pozytywne zaskoczenie sezonu.
Ale trzeba przyznać iż film może służyć jako pokazówka, że CGI wcale nie musi być takie złe.
Re: Powtórzeniowy odcinek 13
Dla mnie jest niedosyt, seria przypadła mi do gustu (głównie klimat i świat, choć główne postacie też przypadły mi do gustu) i chętnie pociągnąłbym ją dalej, ale znając realia nic więcej już nie zobaczymy i z tego wynika moje niezadowolenie, bo to jak seria się skończyła można uznać za zamknięcie, ale jak dla mnie niewystarczające.
Mówiąć tak naprawdę szczerze, z pominięciem Akko, jakości, sztampowości, nudności, głupotek i fabuły tej serii, ale gdzie tu jest magia? Obie OAV rysowały mi obraz urokliwej serii z duszą, magicznej, niczym bajka. Dostaliśmy coś co chyba zupełnie minęło się z celem (przynajmniej w moim odczuciu). Zamiast przygód 3 dziewczyn w settingu a'la Harry Potter (czyli epizodyczne przygody w magicznej szkole z jakimś tam wątkiem głównym), dostaliśmy walkę z aplikacją mobilną, polityczno‑społeczną zawieruchę (wiem brzmi śmiesznie ale nie wiem jak to nazwać) i tradycyjne badziwie a'la „uwierz w swoją siłę!” w wersji którą już tak wiele razy widzieliśmy. Może były ze 2‑3 odcinki które sygnalizowały poprawny kierunek dla tej serii, ale zginęły w całościowym, słabym, obrazie…
Re: Gdzie jesteście, randomowi hejterzy? :D
Co mi sie osobiście bardzo niepodoba: bohaterowie strasznie płaczą. Normalnie przy każdej okazji łzy lecą im do oczu. Chyba maja jakieś problemy emocjonalne. Dodatkowo nie wiem po co tę wątki budowania postaci w tym sezonie: o ile jeszcze tam rozumiem Ymir + Christa, bo to istotne postaci, to po co wątek z tą laską co ma taki apetyt? Są nudne i rozwleczone. Zresztą te ich wszystkie gadki i sceny „integracji” czy „rozkminy sytuacyjne” (do kogo mam się przyłączyć, co mam teraz robić itd) są strasznie rozwleczone…
Co mi się bardzo podoba? Muzyka. Słucham sountracku i jest chyab jeszcze lepszy niż z pierwszego sezonu (de facto jest chyba po prostu jego rozwinięciem). Walka Erena z Armored Tytanem, „wprowadzenie” Beast Titana i obudzenie nowej mocy Erena były epickie.
Zaczynało jako seria która naprawdę mnie zainteresowała, ale teraz to raczej taki przeciętniak i oglądam bardziej z chęci zachowania ciągłości niż ciekawości…
Re: Ocinek 22
Natomiast seria wzbudziła we mnie coś o co jej już nie podejrzewałem – zainteresowanie.
Naprawdę dawno już nie widziałem tak spapranej serii. Aż ciężko uwierzyć, że można tak zepsuć serię opartą na czymś co miało potencjał. Ba, tu nawet nie trzeba było się za bardzo wysilać, scenariusz sam się pisał, nawet jakby miał być sztampowy.
Re: 9/10
Ileż to już fajnych serii nie miało kontynuacji z tego powodu. No ale cóż, o popularności danej serii ostatecznie decydują portfele.
Trochę nie rozumiem postawy głównego bohatera kiedy już był starszy, może dlatego że jestem inną osobą. Fakt, dla mnie akurat liceum było 'ciężkim etapem' i wiem co to znaczy należeć do 'gorszej grupy' z racji braku 'przebojowości', ale z perspektywy czasu wszystko to wydaje się takie durne. Ech żeby tak człowiek wiedzę z dorosłego życia miał za młodu. A z ludźmi trzeba po prostu 'żyć' obojętnie czy mówimy o wielkich przyjaźniach czy zwykłej 'socjalizacji'.
Ciekawostka, manga która jest pierwowzorem miała trochę inny motyw wokół którego działa się akcja, zaciekawionych odysłam to streszczeń fabuły.
Odcin XVII
Nie było szarpanej akcji, idotycznej pracy kamery czy ohydnego CGI (no było, ale zredukowane i jakoś tak nie koliło w oczy). Można nawet powiedzieć, że pośród paskudności tej adaptacji wreszcie poczułem chociaż trochę magii tego świata. Zapytałbym twórców czy to jest aż tak trudne do zrobienia, że takie odcinki powstają na drodze wyjątku? Niestety końcówka zwiastuje, że wracamy na 'właściwe' tory…