x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
- kliknij: ukryte Yuri i ta jego operacja usunięcia Gear‑a. Myślałem że ideą serii jest ukazanie pojedynku człowiek vs. technologia. Pozbycie się Gear‑a przez Yuri‑ego może i symboliczne, ale trochę mija się chyba z celem serii. Zresztą pal licho przesłanie, największy problem to to jak Yuri wraca do formy po operacji. Niby autorzy pokazali jego ból i walkę z czasem, ale jest to niemożliwe żeby tak szybko pozbierał się po czymś takim (ile minęło, 2 tygodnie?). Rekonwalescencja trwała by kilka miesięcy, nawet jeśli zakładamy nowoczesną medycynę przyszłości, bo przecież samo przyzwyczajenie organizmu do funkcjonowania bez „protez” trwa zawsze dużo czasu.
- rozumiem konwencję serii o „walczaku znikąd”, biedak vs estabilishment i jego „Team Nowhere”, ale nie wmówicie mi, że po wygraniu tylu walk (nawet jeśli mieli jakieś długi u mafii itd) żyli by dalej jak takie dziady. Jestem przekonany, że kupiliby chociaż lepszy sprzęt albo wynajęli lepszą halę. Wszyscy wiemy jak olbrzymie pieniądze są w boksie, a Megalo wygląda na odpowiednik największych obecnie gal boksu. Konwencja to spoko sprawa, ale c'mon!
- dramatyzm jest wiadomy, ale na mnie dobrego wrażenia nie robi bokser który w większości swoich walk po kilka razy ląduje na deskach. I o ile wiadomo że w boksie ktoś można dostawać w pysk całą walkę i wygrać ostatecznie przez KO, ale ja jako widz wolałbym żeby protagonista wygrywał przez faktyczne umiejętności, a nie plot armor.
Re: Co tu tak cicho?
- wyrównana walka pomiędzy stronami w „jedynce”. W sequelu „nasi” dostawali takie wciry, że żal było patrzeć i kliknij: ukryte umarli bo tak. kliknij: ukryte A już szczytem było jak pancernik i Pani snajper dali się załatwić przez sterowanego Pana od robali. Wogóle ich moce i walki to taki facepalm, że się płakać chciało…
- wiecznie naburmuszony protagonista – Hachirou
- główny zły, który był chyba jednym z najbardziej ambiwalentnych charakterów jakie ostatnio widziałem: chcieli przedstawić wyrachowanego „fałszywego‑mnicha” psychola, a wyszedł rzeźnik i fanatyk
- BEZNADZIEJNY montaż scen
- pod koniec dodali ze 3 różne wątki kliknij: ukryte nie dający się zabić antagonista karaluch, którego trzeba było dobijać ze sześć razy, duchy oraz naginanie czasoprzestrzeni i alternatywne rzeczywistości.
- rola protagonistki jako kliknij: ukryte klaczy rozpłodowej, choć w to niestety jestem w stanie uwierzyć, bo tak w dawnych czasach nieraz patrzono na kobiety. A już jej „poświęcenie” było jedną z bardziej naciąganych i idiotycznych decyzji ever
- przesadzona niby‑poetyckość. W sumie to jedynie muzyka dawała radę…
Re: A nie mówiłem?
Odcinek 19
To było fatalne! Ten odcinek chyba w założeniu miał być „showcasem” Alexisa, ale wyszła z tego jakaś komedia. Żałosny, koszmarny poziom grafiki, groteskowa akcja, wszechobecna tandeta (mimo, że seria nie grzeszy dopracowaniem). I jeszcze ten głos króla Nord (tak fatalnie dobranego seiyuu już dawno nie słyszałem). Na litość boską, ten wybryk animacji chyba stanie się jakimś memem. Nie serio, co to było?
Chyba wolałbym nie widzieć tego odcinka, bo zepsuł mi obraz całości. Nie wiem czy oni tak na serio, czy nie…
Odcinek 7
Z każdym odcinkiem zastanawiam się czemu to oglądam, bo nudzi mnie oglądanie jak nasi bohaterowie ciągle dostają wciry od „tych złych”, a ich ninjutsu jest w sumie śmiesznie słabe (oczywiście poza potomkami Gena i Oboro). No ale chce już to dociągnąć do końca…
Re: odc. 17
Ta seria jest jednym z większych zaskoczeń. Pamiętam jak na początku była jedynie hejtowana za poniżanie kobiet ale teraz, mimo wciąż pewnych niedociągnięć, fabularnie jest to jedna z bardziej intrygujących serii sezonów zima/wiosna. Z ciekawością wyczekuje co będzie dalej…
Re: odc. 4
Wątek Koty był po to, bo BnHA traktuje w dużej mierze o rozwoju Izuku. Walka z mięśniakiem była kolejnym etapem jego rozwoju. Tym razem sam musiał zmierzyć się z „czarnym charakterem”, nie miał nikogo do pomocy, a jedynym wyjściem było danie z siebie 1000% bo inaczej obaj by zginęli. No właśnie, kolejnym aspektem sytuacji było też to, że nie odpowiadał tylko za siebie, ale musiał też kogoś ratować. Była to całkiem nowa sytuacja dla Izuku. A w ramach uzupełnienia wątek Koty ukazuje też pewien aspekt bohaterstwa: nawet jeśli ktoś został bohaterem i przypłacił to życiem w odniesieniu do jego osoby to „gloria i chwała”, a dla rodziny którą zostawił po sobie smutek i „medale”...
Inna sprawa, że nie rozumiem dlaczego doszukujesz się logiki i sensu w świecie gdzie laska tworzy przedmioty z własnego ciała itp.
Ale anime tak bardzo chce „streścić” grę, że dostajemy coś co wydaje się bardzo rushowane i pozostawia widza obojętnym. Przynajmniej takie mam odczucia z perspektywy kogoś kto przeszedł grę.
Oglądam to jako swojakie „zebranie” do kupy tego co widziałem w grze, bo grając czasem gubi się wątki lub nie zwraca uwagi na szczegóły czy kontekst. Ale jako adaptacja to anime zawodzi i niech nie zwiedzie was ładne opakowanie…
Re: Opening - UVERworld
Ale stwierdzenie „powinni dostać po głowie” wydaje mi się dziwne. Sporo japońskich zespołów ma jakiś jeden styl (lub charakterystycznego wokalistę) i się go po prostu trzyma…
Odc. 4
Z sezonu na sezon (i rozdziału na rozdział) ta seria potwierdza, że jest jednym z najlepszych shouenów ostatnich lat.
I nie chodzi tu jedynie o realizację czy grafikę (choć bardzo podoba mi styl rysowania postaci), bo przede wszystkim w serii podoba mi się jak dużą sympatię wzbudzają postacie i jak fajnie wyglądają relację między nimi (naprawdę widać chemię między uczniami w klasie Midoriyi, oczywiście z wyjątkami typu Bakugo :P).
Zresztą i główny bohater w swojej nowej postaci i jego zespół są strasznie wkurzający. Dam temu jeszcze szansę, ale będzie chyba drop…
Miałem to na oku i faktycznie może być perełka sezonu.
Re: To jest... nudne?
Niedługo będzie anime Goblin Slayer, nie jest to może typowe Dark Fantasy, raczej hmm „realistyczne fantasy”. Ale polecam, przynajmniej mangę, nie wiem jak wyjdzie adaptacja…
Z mang czytałem jeszcze Uber Blatt.
Ale w sumie Berserk bije to wszystko na głowę.
Dla mnie walki też niekoniecznie są wyznacznikiem, ale z tego co pamiętam dialogi tak nie doskwierały w LN. W sensie nie były takie nudne…
Re: Overlord 2
Ale to nie dziwi w sumie. Wszakże seria jest popularna, materiału źródłowego że cho‑cho, a trochę lat minęło więc pewnie mieli czas przygotować więcej materiału (chociaż spadki jakości w grafice było widać od czasu do czasu).
Może później mamy już bardziej rozbudowane bitwy. Nie wiem. Ale ta w pierwszym odcinku to była jakaś parodia. Weźmy pierwszą z brzegu historyczną bitwę morską, skoro już powołujemy się na Nelsona: [link] (w angielskiej wersji więcej opisów). Manewry, taktyka, pościgi, przypadki, zwroty itd. Bitwa w serialu wyglądała jak ostrzeliwanie się pistoletami na wodę, tylko że jeden pistolet nie miał wody…
Nie. To stary jak świat klisz: wywalmy stary beton, niech żyje młodość! Tylko jak młody popełni błąd to kto za to odpowie? Oczywiście nie twierdzę żeby nie dawać młodym szansy, ale najlepsze efekty powstają ze współpracy. A tutaj wolą pokazać, że wredne stare dziady powstrzymują postęp młodych, pięknych i ambitnych…
Nie, właśnie nie o to chodzi. Chodzi mi o takie cmokanie do siebie, za przeproszeniem „włażenie w tyłek”, niekoniecznie na tle romantycznym. Bleh.
Od strony technicznej wysoki poziom, ale… ten plot armor.
Może wynika to z faktu, że w drobiazgowych seriach oczekuje więcej, swoistego realizmu (tak wiem realizm w sci‑fi to ciekawy koncept, ale w Gundamach, tych lepszych, się jakoś udaje), ale no kurcze. Ilekroć coś tak stara się naciskać na realizm, nawet w space operach, po prostu nie mogę się nie czepiać. kliknij: ukryte Dowódca mówi „wygramy, to pewne!”. No i bach jedziemy: flota „Niemców” ok 20 tys vs 12 tys. Tarcze, komunikacja? Eee tam zablokujemy. Pierwsza dywizja bach zero strat. Następne 12 tys. Potrafimy namierzać flotę wroga z odległości lat świetlnych, ale ci drudzy nie są w stanie zauważyć, że właśnie rozpieprzono ich pierwszą dywizję. Tylko jakiś młody coś tam przeczuwa, ale nikt go oczywiście nie słucha (i ten nacisk na wyższość młodych dowódców ponad starymi prykami, autor ma chyba jakieś zboczenie). Eee tam walniemy wroga, a ich pociski magicznie ominą naszą flotę. Zero strat. Jeszcze se walniemy penetrującym wszystko pociskiem i pozamiatane (to po co te tarcze?). Bach, bach i po bólu. Zero strat. No to lecim dalej… Co za stek bzdur. Ja wiem, element zaskoczenia nie takie bitwy wygrywał. Ale w warunkach polowych gdzie są różne czynniki…. Tutaj mamy teoretycznie zbliżone proporcje, klocki kontra klocki. Zapewne też podobne technologie, a oni mi z czymś takim wyjeżdżają. No chyba że „Niemcy” mają lepszą technologię? No to po co ta szopka starych pryków? Toż to wiadomo było jak się to skończy! Ale zaraz!? Oto kliknij: ukryte pojawia się młody zdolny rywal, który wykona słownie „jeden” manewr taktyczny i ku zdumieniu blondasa, że kukły w polu potrafią się jednak ruszać, dojdzie to rozbicia jego śmiałej taktyki? O nie, jak to się mogło stać!.
Archaiczne i słabe. No i jeszcze to puszczanie oczka między admirałem a jego koch… znaczy prawą ręką. Ble. Na razie drop, może dam szansę jeszcze, bo słyszałem ze fajne są tu elementy world‑buildingu. Ale do tego potrzebuje bitew przy których nie będę przewracał oczami co 5 sek…