x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Rzucę okiem na pierwszy odcinek, ale jest to seria z kategorii tych, które już na wstępie mają u mnie dużą dozę braku zaufania…
Czy ja jestem jakiś dziwny? :P
PS: Nie bardzo podoba mi się głos szefa Libry. Wdg mnie źle go dobrali…
Re: Wszystko zostanie później logicznie wytłumaczone
A i pardon, żadne tam krycie się, tylko kliknąłem osobę „oczko” niżej :P
Fajny patent z „levelowaniem”. Zobaczymy co będzie dalej…
Miłe
W kwestii grafiki muszę przyznać jedno. Dawno w anime nie widziałem tak pięknie narysowanej przyrody (jeśli chodzi o serie TV rzecz jasna). Podziwiając jak plastycznie zmienia się las w trakcie trwania przygód naszej bohaterki tak się wczuwałem, iż czułem wiatr, letni deszcz czy też rześkość poranka jakbym sam tam był. Tak mocno ta seria potrafiła na mnie oddziaływać. Za to ogromny plus. Szkoda, że leśna fauna, tak jak postaci ludzkie w całości komputerowa, trochę zepsuła efekt (bo o ile ludzie jeszcze wyszli znośnie, to zwierzęta wyszły bardzo sztucznie).
Co się tyczy samej „treści” to faktycznie seria potrafiła się dłużyć, choć osobiście ja nigdy się nie nudziłem. Myślę, że jest to kwestia podejścia. Ktoś oczekujacy porywajacych przgód pewnie się zawiedzie, natomiast ktoś kto liczy na spokojną historię przygodowo‑obyczajową o lekkim zabarwieniu fantasy nie powinien się zawieść.
Był to mój piewrwszy kontakt z Ronją, nie znam pierwowzoru ani żadnej jego adaptacji więc nie mam porównania. Ocieniając jednak samo anime, wrażenie jest jak najbardziej pozytywne. Historie Ronji śledziłem z duża ciekawością a i sama historia miałą bardzo ciepły klimat.
Mimo, że teoretycznie gdzieś przewija się nazwa Ghibli, ta adaptacja przygód Ronji raczej przeszła bez echa. Pozostanie więc rodzajem ciekawostki, swoistą podróżą nostalgiczną dla tych którzy dadzą jej szansę, no chyba, że potencjalny widz skutecznie zostanie znięchecony przez to nieszczęsne CGI. Ja w każdym razie polecam. Nawet jeśli jestem jednym z niewielu komu seria przypadła do gustu.
8/10
Re: Wszystko zostanie później logicznie wytłumaczone
Swoją drogą grafika w zapowiedziach wyglądała lepiej. Nie jest źle, ale wydawało mi się, że będzie to dzieło kategori AA+, a jest raczej bez szału… choć Fullmetalem pachnie na kilometr :D
Dramat jest, ale w sumie nieźle przedstawiony, a jakoś trzeba było „zmotywować” głównego bohatera przecież…
@Nikodemsky
Ja na razie wstrzymałbym sie z oceną „siły” wampirów. Użyły tego rzekomego wirusa, żeby pozbyć się sporej ilości ludzi więc wychodzi na to, że nie są na tyle silne, by poradzić sobie z całą ludzką populacją… faktycznie skojarzenie z Tokio Ghoul się nasuwa i pewnie tak jak tam poza „szeregowymi” wampirami będziemy mieli też jakiś wymiataczy…
PS: Jeżeli faktycznie stworzył to SHAFT, to jest to rodzaj ciekawostki :P
Na razie 7/10 ale raczej krok w tył dla serii, mam nadzieję, że dalej będzie już lepiej…
Ze pejn and de pleżer ol kom tugedherr! Ders noł rizon łaj!
Polecam z czystym sumieniem tym co życzą sobie czystej, niewymagającej rozrywki (bo nawet dhramatów tu nie uświadczymy). Rozrywka fanatsy RPG (ups!) w najczystszej postaci. Łosiem na 10 jak w papę strzelił!
W sumie seria była lepsza niz mogło by się wydawać na pierwszy rzut oka i gorsza niż mogła być. Fajna stylistyka (i te różne ukryte smaczki), ale jednocześnie irytująca powtarzalność (np. jak już wspominałem wcześniej wypowiedziane chyba z tryliard razy słowo „suki”). Niektóre shcematy czy motywy były do tego stopnia ciągle powtarzane, że człowiek poważnie się zastanawia czy nie było to jakieś cięcie kosztów.
Specyficzna seria wymagająca specyficznego podejścia, pomijając już kwestie moralne i obrazoburcze (dla niektórych). Nawet jeśli seria ma mieć jakiś przekaz to chyba nie do końca udało się to zrealizować, albo to ja jestem jakiś nieczuły. Blah!
Dam z 7/10 a niech stracę (za tańczącego misia i pornografię :P)... niedługo i tak stracę pewnie wiarygodność (o ile już jej nie straciłem), bo coś za wysoko te różnorakie animu oceniam…
Seria druga to krok w tył w stosunku do pierwszej. Były fajne momenty (arc o raid'dzie, ostatni odcinek), ale seria mnie zawiodła, znudziła. Twórcy chcieli się wgłębic w świat przedstawiony a tymczasem spowodowali, że stałem się wobec niego obojętny. Do tego stopnia, że niektóre odcinki miałem ochotę przewijać (jeden prawie cały przewinąłem, ten „towarzyski”). Fabuła niby poszła do przodu, to czemu odnoszę wrażenie, że mimo założeń twórców (i rozlicznych wewnętrznych rozterek bohaterów z Akatsuki na czele, której wątek samorealizacji z perspektywy czasu wydaje się abstrakcyjny, wręcz jakby nie miał nigdy miejsca), postacie stoją w miejscu?
Daje 6/10 i wiem, że to sroga ocena zważywszy, że dla wielu innych serii jestem bardziej liberalny, ale nie mogę przeboleć, że seria która kilka sezonów temu była jednym z głównych punktów programu stała się jakby fillerem…
Re: END
Nawet ciekawe wykorzystanie konwencji sądu ostatecznego w wydaniu Daleko Wschodnim.
Nie da się nie docenić „elegancji” serii, jej melancholijnego i stylizowanego klimatu. Wnętrza, tła (doskonała) warstwa muzyczna, światło(!), wszystko to dodaje serii specyficznego klimatu. To na plus. Wszystko to potęguje poczucie beznadzieji (czy raczej zadumy nad przemijaniem), czyli chyba to co seria chciała w widzu wzbudzić, no przynajmniej w widzu Zachodnim, o ile takowego opinia ma dla Japończyków jakieś znaczenie, bo oni mają trochę inne podejście do tych tematów…
Natomiast same historie, motywacje i przypadki bohaterów jakoś do mnie nie przemówiły. Czyli seria zasadniczo nie spełniła w moim przypadku swego celu, nie dała mi do myślenia, przynajmniej nie dłużej niż w postaci chwilowej zadumy (chociaż w sumie to juz coś :P). Bo raczej „rozrywkową” serią Death Parade nie jest. Może twórcy niefortunnie dobrali historie idąc raczej po cienkiej linii oporu (czytaj sztampowej) aniżeli złożonej… Pewnie zabrzmię jak przemądrzałek, ale widziałem/czytałem kilka historii o przemijaniu i życiu po śmierci dających w moim odczuciu o wiele bardziej do myślenia. A mówiąc najprościej, seria mnie zwyczajnie rzecz ujmjąc nie „ruszyła” (chociaż ostatni odcinek chyba był najlepszy i nie obraziłbym się gdyby cała seria trzymała jego poziom).
Nic to, DP i tak w moim odczuciu warta jest uwagi. Zakładam, że wielu widzów będzie miało zgoła inne niż ja odczucia po seansie, być może w historiach przedstawionych postaci znajdą coś znajomego, czy to w sobie czy w historiach ludzi których znają/znali. Koncept jest dobry, trochę więcej polotu/rozmachu i mogłoby wyjść coś naprawdę nietuzinkowego. Moja ocena to coś pomiędzy 6+ a 7-/10. Naciągne i dam pełne 7 :P
PS: kliknij: ukryte Wychodzi na to, że każdy Arbiter ma swój odpowiednik „manekinów” Decima, Ginti ma np. lalki kokeshi, co potwierdziła „znajomo” wyglądajaca lalka w ostatnim odcinku. Druga sprawa: ciekawe ile takich „Chiyuki” było przed nią, skoro Decim już wcześniej miał w swoim barze kilka stylizowanych manekinów.
END
Można nawet powiedzieć, że niepowtarzalna próba ugryzienia tematu chrześcijaństwa i jego pryncypałów przez mieszkańców Japonii. Nie mnie oceniać, bo prawdę mówiąc wygłaszane tu i ówdzie treści jakoś do mnie nie trafiły. W moim przypadku nie było to najważniejsze, chociaż jak mniemam głównie z tym kojarzona będzie ta seria. Wypada dodać, że także obserwować możemy tu próbę odtworzenia realiów średniowiecznej Europy (mentalność prostaczków czy rycerstwa/żołnierzy, podejście do religi, wojny, obyczajów itd) w pewnych elementach udana, w innych nie.
Dla mnie była to po prostu ciekawa i dobrze zrealizowana przygodówka z elementami fantasy. Historia mnie wciągnęła a postacie nie pozostawiły obojętnym. Choć seria miała tylko 12 odcinków myślę, że wystarczyło to aby zamknąć historię. Wiem, że seria jest tu i ówdzie rozliczana, a to za naciąganą konwencję, czyt też np. potraktowanie realiów historycznych z przymrużeniem oka. Myślę, że nie ma się co nad tym rozwodzić i mam nadzieję, że MtVW nie będzie piętnowana z powodu wspomnianego wcześniej podejścia do chrześcijaństwa, zwłaszcza po ostatniej, obrazoburczej sentencji, zaraz po napisach końcowych :P
8/10
Z lekkim smutkiem muszę przyznać, że jest to najsłabsza seria w cyklu. Oczywiście od razu podkreślam, że nie znaczy to, ze mamy jakiś dramatyczny spadek jakości… nie, jest to po prostu moje stwierdzenie. O ile pierwsze dwa mini‑arci były w porządku to trzeci, poza fajną lokalizacją („niebiańskie morze”) był po prostu nudny. Pierwszy raz w tej serii średnio chciało mi się oglądać kolejne odcinki. Ponadto, poza dwiema postaciami, mamy tu niewiele nowości, poprzednie serie w moim odczuciu wnosiły znacznie więcej. No nic, tak czy siak jak zwykle seria jest przyjemna i mogę ją polecić fanom dwóch pierwszych, a tych co Dog Days nie znają zachęcam do obejrzenia.
Na koniec mogę wyrazić jedynie obawę czy potencjalne kontynuacje mają jeszcze sens (choć z mojego punkt uwidzenia Dog Days nigdy za wiele :P), bo pomysły się twórcom chyba kończą…
7/10