Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Komentarze

blob

  • Avatar
    blob 10.01.2015 17:19
    Re: Streszczenie
    Komentarz do recenzji "Log Horizon 2"
    Dzięki za info. Bo myślałem, że to ze mną jest coś nie tak w trakcie oglądania tego odcinka. Wszystko jakieś takie abstrakcyjne i rushowane było. Przez ten odcinek pogubiłem się już trochę w świecie Log Horizon. To jak w końcu ten świat działa? Niby gracze są uwięzieni, a tu słyszymy, że Kanami „wróciła do gry” na innym serwerze. Czy to znaczy, że tylko na sererze Yamato ludzie są uwięzieni czy jak?

    Może mi ktoś kto czytał nowele wytłumaczyć mechanikę świata?

    Dziwi mnie swoja drogą to „streszczenie” (i jednoczesne „zużycie” materiału na kilka odcinków) o tyle, że gdzieś czytałem iż zostało dosyć mało materiału do adaptacji…
  • Avatar
    A
    blob 10.01.2015 16:12
    Komentarz do recenzji "Ansatsu Kyoushitsu [2015]"
    Jak myślicie: kolejna reklamówka czy ta adaptacja do końca będzie zgodna z mangą?

    Tak pozatym, bohater transwestyta, [znowu] dzieci hassassyni (z tego co wiem Japończycy twierdzą, że w dzieciach czai się największe zło) i fabuła pozostawiająca widza z tradycyjnym dla tego typu serii poczuciem: „ja na miejscu bohaterów zrobiłbym to lepiej”.

    Drop (przynajmniej na razie), jakoś nie przekonuje mnie ta seria…

    PS: Ta płynność w zmienianiu nastroju nigdy nie przestanie mnie w anime zadziwiać „choć muszę go zamordować, to w sumie fajny z niego nauczyciel”...
  • Avatar
    blob 10.01.2015 16:04
    Re: Egipcik
    Komentarz do recenzji "JoJo no Kimyou na Bouken: Stardust Crusaders - Egypt Hen"
    Iggy to chyba najbrzydziej narysowany pies w historii anime. Oczywiście nie twierdzę, że tak nie miał wyglądać :D
  • Avatar
    A
    blob 10.01.2015 15:22
    Komentarz do recenzji "Death Parade"
    Ach, nie ma to jak seria niszcząca wiarę w ludzkość. No, zapewne będą i odcinki o pozytywnym wydzwięku, ale założenie serii wymusza raczej „pranie brudów”. Nie pamiętam z oryginału czy są inne opcje od  kliknij: ukryte 

    Tak czy siak, mam już odpowiedź na czym będzie polegać seria oparta na Death Billards. Wiem, raczej nie była trudna do wydedukowania, a zbudowanie serii wokół motywu  kliknij: ukryte  do trudnych nie należy (ot wymyśl jakąś ckliwą historię o zdradzie/przyjaźni/niespełnionych obietnicach itp, pełno tego w telenowelach), ale mimo wszystko byłem ciekaw jak rozwiną m. in. motyw baru, czy dodadzą nowe postacie, pokaża coś poza barem itp. Zobaczymy czy twórcom uda się utrzymać taki poziom, ażeby zaciekawić i czy przedstawione historię będą potrafiły pozostawić widza nieobojętnym itd.

    Pierwsza historia taka sobie, może chcieli wprowadzić „do świata” nowych widzów nie rzucając im na początek bardzo trudnych tematów (w sensie drugie/trzecie/czwarte dno itp.  kliknij: ukryte . Okaże się…

    PS: Fajny OP :)

    PS 2: kliknij: ukryte :
  • Avatar
    A
    blob 9.01.2015 22:49
    Komentarz do recenzji "Gatchaman CROWDS"
    YaY! [link]
  • Avatar
    blob 9.01.2015 19:58
    Re: End of judgement...
    Komentarz do recenzji "Sengoku Basara: Judge End"
    Jestem mężczyzną więc muszę być twardy! „Are you ready guys?”

    A tak na serio łudziłem się, że jeszcze wyjdą ludzie z tej serii, naiwnie myśląc, że niektóre z pozytywnych opinii o tej serii znajdą potwierdzenie. Ale nie sądziłem, że dożyje czasu, gdy będe oglądał coś spod znaku Sengoku Basara z irytacją…
  • Avatar
    A
    blob 9.01.2015 17:04
    End of judgement...
    Komentarz do recenzji "Sengoku Basara: Judge End"
    Żal. Zmasakrowali tą serię. Straciła cały urok. Dobrze, że to tylko spin­‑off/„inny route”/alternatywna historia.

    Postacie pozbawione charyzmy, kierujące się wątpliwymi motywacjami. Problem Judge End polega na tym, że Sengoku Basara wg mnie nigdy nie powinno być poważne. Owszem, w poprzednich seriach pojawiają się ważne tematy jak lojalność, wiara w swoje przekonania, rywalizacja, wspólne działanie w obliczu wroga bądź w imię wyższego dobra. Ale przez fakt, że poprzednie serie miały do siebie dystans, człowiek przymykał oko na ich wariactwa. Poprzez nieumiejętne prowadzenie, fabuła jest tutaj po prostu idiotyczna (np. krajoznawcze podróże Tokugawy, który wpada sobie, żeby powiedzieć dwa zdania temu czy tamtemu lordowi).

    Zresztą to nie tylko to. Poprzednie serie charakteryzowała mocna grafika, tutaj jest ona niechlujnie narysowana (jak jakaś tania podróba). Nie ma tragedi, ale też nie przywykłem do tak słabego poziomu.

    Fabuła leży. Po pierwsze jest ewidentnie skonstruowana jak schemat Story Mode mordobicia (nomen omen tego też jest adaptacją, ale nie przeszkadza to w stworzeniu normalnej fabuły): to kolekcja następujących po sobie pojedynków (które swoją drogą wypadają blado na tle tych w poprzednich seriach). Trudno czepiać się fabuły, która (teoretycznie) oparta jest na historii Japonii, ale jest ona mimo tego beznadziejna. Bitwa pod Sekigaharą to jakaś komedia. Wiem, że w cyklu Senkogou Basara komedią jest to, że pojednyńczy wojownicy wygrywają całe bitwy, ale w poprzednich seriach dało się to ukryć np. poprzez wplątywanie ich w pojedynki z kimś równie silnym. Co mamy tutaj? Każdy walczy z kim chce, przebiega sobie do wrogiego generała kiedy chce, ażeby z nim pogadać o pogodzie, po czym wraca sobie nie zwracając uwagi, że po drodze toczy się jedna z największych bitew w historii Japonii. Postacie zostały spłycone, jedni z moich ulubieńców stali się żałośni, a uczynienie takiej postaci jak Matsunari generałem i „osią” wokół której kręci się część bohaterów jest kpiną (chociaż tutaj akurat winę ponoszą zapewne twórcy gry). Ludzie idą za ta mendą chyba tylko dlatego, że scenariusz tak każe… Aha no i szczytem wszystkiego było wrzucenie wątku Ody. Co to wogóle jest? Po co to było? Co wniosło to do serii? Albo wątek tego gościa z kulą na łańcuchu. Czemuż to służyło jeśli tylko nie wrzuceniu tej postaci do anime, tak aby cały rooster się zmieścił…

    Muzyka? OP z dwóch pierwszych serii po dziś znajdują się w mojej playliście. W Judge End OP nie jest zły, ale to nie to do czego jestem przyzwyczajony, a mówiąc bardziej obiektywnie, po prostu nie wpadł mi w ucho (może poza jednym motywem muzycznym). ED w miarę fajny, bo lubię głos jego wykonawczyni. W samym anime ścieżka dzwiękowa nawet była niezła, ale w poprzednich seriach były lepsze utwory, zwłaszcza ten jeden charakterystyczny, który z reguły leciał pod koniec odcinków (i który idealnie pasował do akcji).

    Ktoś kto przeczyta moją mini­‑reckę stwierdzi, że mam swoją wizję Sengoku Basara i jestem zamknięty na zmiany. Jest w tym sporo prawdy, ale to, że anime oparte na tym cyklu gier można było zrobić trochę poważniejsze, nie tracąc na jego uroku pokazano już w drugiej serii. Patos przy jednoczesnym braku luzu nie wychodzi tej serii na dobre (bo te żałosne scenki typu „ludzka kula armatnia” to tylko tanie chwyty). Judge End to pomyłka która nigdy nie powinna ujrzeć światła dziennego, a mnie zepsuła dobre wspomnienia o adaptacjach tej serii gier. Od najniższych ocen chroni ją tylko to, że mimo wszystko miała przebłyski i troszeczkę klimatu owego uniwersum.

    4/10

    PS: Sorry za powielenie treści mojego niedawnego postu, ale recenzja to recenzja.
  • Avatar
    blob 8.01.2015 22:29
    Komentarz do recenzji "Shinmai Maou no Testament"
    Hehe, raczej nie taką „rozrywkę” miałem na myśli. Myślę, że od tego są bardziej „ambitne” dzieła. Chociaż co tam kogo rajcuje…

    Bez gloryfikowania, po prostu dobry odmóżdżacz nie jest zły…
  • Avatar
    A
    blob 8.01.2015 22:26
    Komentarz do recenzji "Tokyo Ghoul √A"
    Przyznaję, że kontynuacja Tokyo Ghoul była nisko na mojej liście potencjalnie interesujących serii zimowych (zwłaszcza, że pierwszy sezon to raczej coś o czym zapomniałem bardzo szybko). Ale w momencie gdy główny bohater przestał być tak g*wniany, a fabuła „ruszyła”, seria przyciągnęła moją uwagę…

    Nawet fajny klimat. Zobaczymy co będzie dalej…
  • Avatar
    blob 8.01.2015 21:34
    Komentarz do recenzji "Shinmai Maou no Testament"
    Pewnie tak. Ostatecznie takie serię służą tylko czystej rozrywce i nic więcej. Wiele tego typu anime było przed nią i wiele będzie po niej, a dzieł genialnych z nich raczej nie będzie…
  • Avatar
    blob 8.01.2015 21:29
    Komentarz do recenzji "Kantai Collection -KanColle-"
    Nie wątpie. Co więcej sporo tanukowiczów (a raczej tanuko­‑militarystów :P) na czele z Tobą być może będzie się nim nawet zachwycać. Ale to po prostu nie moje klimaty. Girls und Panzer jeszcze mnie przyciągnęło. Ale surfrujące dzieweczki z duszą okrętów wojennych to nie to. Ostatecznie, nawet pomijając ten „oryginalny” pomysł nie mam po prostu ochoty na kolejne school life, które jest ukryte pod tą militarystyczną warstewką :)
  • Avatar
    A
    blob 8.01.2015 16:20
    Komentarz do recenzji "Kantai Collection -KanColle-"
    Japonio, nie przestajesz mnie zadziwiać…

    Hahaha. Drop…
  • Avatar
    blob 8.01.2015 13:57
    Komentarz do recenzji "Sengoku Basara: Judge End"
    Brzmią inaczej, to na pewno. Chosokabe brzmi o wiele „spokojniej” w przciwieństwie do Keijego, który brzmi jak jakiś wagabunda (zasadniczo nim jest :P), a nie dyplomata i negocjator.

    PS: Jeszcze jeden „irytujący” szczegół Judge End. Postacie straciły swoje „atrybuty”. Gdzie małpka Keijego? Gdzie papuga Chosokabe? O gangu Date już wcześniej wspomniałem :P To chyba taki ewidentny zabieg twórców, którzy chcieli „odciąć” się od poprzednich serii :P

    PS: Taki „random” [link]#full jaki znalazłem gdzieś w odmętach intjernetu :P
  • Avatar
    blob 8.01.2015 13:48
    Komentarz do recenzji "Shinmai Maou no Testament"
    A dziękuję, przypomniałeś mi o IUnD. Od razu odznaczyłem sobie ją w obejrzanych.

    Ogólnie było więcej dających się lubić serii ecchi w tym stylu np. Highschool DxD, ale Testament o tyle przyciągnął moją uwagę iż myślałem, że nawet nie będę się za niego brał, albo dropnę po pierwszym odcinku. A wygląda na to, że zostane z serią na dłużej :P
  • Avatar
    A
    blob 7.01.2015 23:50
    Komentarz do recenzji "Shinmai Maou no Testament"
    Przyznam, że jestem lekko zaskoczony.

    Spodziewałem się kolejnej sztampowej serii. Oto przecież w OP radośnie świeciły gołe tyłki a setting typowy: w życiu szaraczka nagle pojawiają się dwie seksowne dziewoje z którymi zapewne czekają go perypetie pełne dwuznacznych sytuacji. Aha, no i rzeczone dziewoje to  kliknij: ukryte . Ot tyyypowe ecchi z magia w tle. No cóż, to widz dostaje, ale z jednym małym, ale jakże ciekawym twistem: główny bohater to nie  kliknij: ukryte . Tym jednym szczegółem seria zdołała przyciagnąć moją uwagę,  kliknij: ukryte . Oczywiście ostatecznie anime na pewno będzie standardowa, ale przynajmniej może nie irytująca ze względu na postać głównego bohatera.
  • Avatar
    A
    blob 7.01.2015 22:34
    Komentarz do recenzji "Yuri Kuma Arashi"
    WTF did I just watch?

    Czy to jest wogóle legalne? Te panie się, one się, one…

    ...bardzo chyba lubią! Ależ cóż to za Sodom(i)a i Gomor(i)a!

    Ale do rzeczy…

    Shingeki no Kuma to przede wszystkim wreszcie coś innego. Znaczy nie do końca, bo po Penguindrum dzieła tego autora już mnie raczej nie zdiwią, bo teoretycznie styl, prowadzenie akcji, kadry, symbolika, pomieszanie powagi ze słodkością – wszystko się zgadza. Ba, nawet honey cutie zwierzątka. Nawet OP zapachniało tak samo.

    Co prawda żal mnie ściska, że nie zobaczymy Bearena Gorigori­‑eagera walczącego z kolosalnymi niedźwiedziami (ale to chyba tylko moje skojarzenie, z góry przepraszam za moją głupotę), ale to co łobejrzałem, me like!

    Znaczy nie będe popadał w hurraoptymizm, bo serie tego Pana charakteryzują się symboliką, która nawet i dla Japończyka może być nie do zdzierżenia i kończą się w myśl zasady „zostań sam widzu marny ze swymi myślami o co mi tak naprawdę chodziło gdy paliłem (zdrowotnie) oregano i pisałem fabułę tego gniotu”, ale jak najbardziej będe leciał z tym koksem, bo jest tu na tyle ciekawych elementów (i NIE, nie mówię o gołych, prawie 18­‑letnich niewiastach, znaczy nie tylko :}), że pozwalają mi patrzeć z optymizmem w przyszłość… przynajmniej do następnego odcinka.

    PS: Chrzanić te naleśniki z ED, nie mogłem oderwać wzroku od tej tańczącej misiczki!
  • Avatar
    blob 7.01.2015 22:17
    Komentarz do recenzji "Yuri Kuma Arashi"
    Ludzie lubią to co znają, więc dla większości ideałem będzie kolejna haremówka albo shonenowa sztampa


    Ta? To ja nie jestem takim ludziem, bo takie dajmy na to Absolute Duo odrzuciłem bez oglądania już po trailerze, bo po 2014 wyczerpała się już moja pula tolerancji na oglądane magic school móndórkuw+harem. Szkoda czasu.

    Za to Shingeki no Kuma to jest to na co chętnie swój czas poświęce!
  • Avatar
    A
    blob 6.01.2015 22:44
    Komentarz do recenzji "Tales of Zestiria ~Doushi no Yoake~"
    Generalnie Kamiyan powiedział o tym specjalu wszystko to co i ja bym powiedział. Niezłe, ale niestety to wprowadzenie/reklamówka do kolejnej gry z serii Tales of… więc za mało tego, ażeby móc to oceniać uczciwie. I szkoda, że akurat do gry z tego cyklu, bo pomimo całej ich wszystkich „production values” jakoś nigdy nie mogłem się do nich przekonać ze względu na system walki, który wybitnie mi nie odpowiada (a testowałem kilka gier z cyklu).

    Anime adaptujące historię poszczególnych gier Tales of.. praktycznie zawsze prezentują niezły poziom, czy to ze względu na grafikę, czy na fabułę/postacie, ale tu dostajemy mało, nawet względem innych adaptacji, bo też za wiele się tu nie dzieje i to w kwestii akcji, czy też rozwoju postaci/fabuły.

    Grafika/klimat w specjalu naprawdę wymiata, trochę taki folkowy i arturiański, czyli coś co mogło by mi się naprawdę podobać, gdyby stało się pełnoprawną serią. Ale niestety takie rodzynki pojawiają się rzadko w formie czegoś więcej (chodzi tu zapewne o nakłady finansowe).

    PS: Ach ta widokówka po napisach końcowych, miodzio :]
  • Avatar
    blob 6.01.2015 11:09
    Komentarz do recenzji "Sengoku Basara: Judge End"
    Np Chosokabe czy Keiji brzmią inaczej. A seiyuu ci sami (bo aż sprawdziłem)... kurcze chyba mi się coś ze słuchem dzieje :P

    Ale w sumie najlepszym chyba podsumowaniem „inności” serii jest to jak Masamune potraktował Yukimurę bądź co bądź swojego największego rywalo­‑przyjaciela :P, gdy pojawił się Ishida.
  • Avatar
    blob 6.01.2015 02:48
    Komentarz do recenzji "Sengoku Basara: Judge End"
    PS: Wiem, że to adaptacja mordobicia, ale tutaj jak nigdy czuje się „pojedynkowy” setting scen. Naprawdę, brakuje tylko pasków życia nad głowami bohaterów…
  • Avatar
    A
    blob 5.01.2015 23:09
    Komentarz do recenzji "Sengoku Basara: Judge End"
    Wstyd przyznać, ale wcześniej nie sprawdziłem, że Judge End to trzecia seria z tego cyklu, a myślałem, że jakis remake. Cały szczęśliwy wziąłem się za serię i po połowie muszę rzecz… że jestem mocno zawiedziony.

    Po pierwsze: zmiana klimatu. Niektórzy mówią, że seria stałaby bez tego w miejscu, ale właśnie ten wariacki i luźny klimat był jej największym atutem. Zresztą dramatów z okresu Sengoku mamy w trzy i jeszcze trochę, a komedii o wiele mniej. Zła decyzja o zmianie nastroju.

    Po drugie: to co zrobili z wieloma postaciami a zwłaszcza z Sanadą i Date. Z pełnych wigoru postaci których „popisy” uwielbiałem ogladać stali się mendami i nieudacznikami. I nie chodzi tu o jakieś wewnętrzne przemiany. Nie, zrobili z nich po prostu żałosne powłoki tych bohaterów, którymi byli w dwóch poprzednich częściach. Dumny Date miał zawsze „argumenty” na potwierdzenie swego bojowego charakteru. Teraz w pojedynkach wypada beznadziejnie, stał się wręcz irytujący. A tak wogóle, to gdzie podział sięjego gang? Już pomijam, że zmienili się niektórzy seiyuu i choć rzadko kiedy zwracam na to uwagę tu akurat od razu to negatywnie odczułem.

    Po trzecie fabuła: o ile przy komediowej formie serii można było patrzeć na to czy tamto z przymrużeniem oka to w momencie gdy seria stara się być poważna staje się jednocześnie śmieszna (i nie chodzi tu o poczucie humoru). Sojusze zawierane w „locie”, gadanie o jakiś „więziach” w momencie gdy zdradziło się jednych, zabiło drugich a wszystko to tak nieprzekonujące, że aż mnie irytuje. W poprzednich sezonach nigdy nie miałem takich odczuć.

    Po czwarte: tutaj nie dam sobie ręki uciąć, ale chyba pojawia sie jakaś niekonsekwencja względem fabuły poprzednich odsłon. Tak jakby niektóre wydarzenia pozmieniano, nie czuję tu ciągłości…

    Po piąte: oprawa audio­‑wizualna. Dwie pierwsze części charakteryzowały się naprawdę wysokim poziomem grafiki, tutaj niby jest ok, ale widzę o wiele więcej różnych błędów. Najgorzej wypada jednak muzyka. Gdzie się np podziały te fajne „heroiczne” wstawki? A tak wogóle to gdzie te „tornada” wciągające wszystkich „postronnych” wojaków?

    Obejrzę do końca, ale jak na razie jest to naprawdę duży zawód i wątpie, żeby coś miało się zmienić…
  • Avatar
    blob 31.12.2014 11:44
    Komentarz do recenzji "Grisaia no Kajitsu"
    Bo to była powieść o nastoletnim, japońskim Jamesie Bondzie i nie ważne były środki, tylko efekt :)


    Tyle, że James Bond wzbudza sympatię tym, że choć jest specjalistą, to jednak człowiekiem, ciągle popełnia błędy i wpada w tarapaty, ale udaje mu się z nich wyjść, a wokół tego kręci się fabuła. Poza tym ma swój urok osobisty. A Yuuji to robot…
  • Avatar
    blob 31.12.2014 11:40
    Komentarz do recenzji "Sword Art Online II"
    Chociaż dziwne, że same ładne te laski… przecież przeciętna „graczyca” MMO mieści się w kategoriach wagowych od 100 kg wzwyż.


    He He, kiedyś też tak myślałem: [link] lub [link]

    Wiadomo, mówisz o „przeciętnych”, ale wraz ze wzrostem popularności takich gier coraz więcej „tych pięknych” ludzi, którzy bali się ujawniać swoje hobby, bo są „obciachowe” wychodzi na światło dzienne. W czasach gdy e­‑sporty chce się uczynić dyscypliną olimpijską, a poszczególni gracze to celebryci, nie jest to już nic niezwykłego…

    Apropos tej mechaniczności: bardziej chodziło mi tu o zdolność reagowania, która jest nie oszukujmy się wyćwiczona. Gracz który jest „wytrenowany” jest w stanie wyczytać już po ruchach przeciwnika co ten zamierza, potrafi robić kilka rzeczy na raz nie myśląc o tym, tylko robiąc to z automatu. No ale jest to głównie istotne w RTS­‑ach. Inna sprawa, że jest to wogóle podstawa, bo najpierw trzeba „dogonić” stawkę, a dopiero pózniej wymyśla się swoje strategie, żeby wybić się ponad przeciętność…

  • Avatar
    blob 31.12.2014 00:10
    Komentarz do recenzji "Sword Art Online II"
    Szczęście jest elementem każdej gry :P

    Tak czy siak właśnie owa mechaniczność (sorry, głupio to brzmi ale nie znajduje lepszego słowa) prowadzi do sukcesów. Mechaniczność=redukcja błędów. Jeśli dana grę masz obcykaną gra sprowadza się do tego kto z graczy popełni więcej omyłek. Bo w większości gier dochodzi się do pewnego poziomu no i dalej, jeżeli gracze prezentują wyrównany poziom, jest to właśnie kwestia kto popełni więcej błędów, ew. kto wybrał lepszą strategię (tutaj chodzi mi np. o strategie i kontrstrategie, pewnie wiesz o czym mówię np. w przypadku Starcrafta). Ciężko mi mówić jako gracz casualowy, ale mam kumpla która nawet tam wygrywał w różnych turniejach to wiem trochę jak to wygląda. Szczęście oczywiście też jest ważnym czynnikiem, czasem wręcz decydującym. Ale zasadniczo przewidywanie ruchów redukuje czynnik szczęścia do minimum.

    No ale zaczął się trochę offtop. Dajmy, że Kirito ma „plot armor” i UWAGA: „plot booster” (sam to wymyśliłem, łał :P) i żadne argumentowanie tu nie ma sensu :D
  • Avatar
    blob 30.12.2014 22:51
    Komentarz do recenzji "Sword Art Online II"
    Są w jednym. W powtarzalności/wytrwałosci w robieniu w kółko tego samego. To ta cecha Azjatów, która potrafi im wytrwać w tym, w czym Polak po pewnym czasie powiedziałby „pie*dole nie robię…”. Z powtarzalnością przychodzi mechaniczność w robieniu czegoś, poprawia sieczas reakcji, refleks. Prawda, każdy kto poświęci na coś wiele czasu w końcu osiągnie w tym mistrzostwo, ale ich jest więcej, więc ostatecznie to oni dominują na turniejach :D