Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Komentarze

blob

  • Avatar
    A
    blob 30.01.2013 11:44
    Mix sałatkowy :P
    Komentarz do recenzji "Shin Sekai Yori"
    Przyznam szczerze, że choć seria dalej jest ciekawa i klimatyczna, to zaczyna mnie juz trochę męczyć. Co chwila przeskakują w czasie i z wątkami. Nie no, trzyma się to kupy w miarę, ale urywają wątek w ciekawym momencie i zaczynają zajmować się innym (i to najczęściej po tym jak mija trochę czasu). Przypomina to trochę mieszanie sałatki. Wszystkie elementy składają się na smaczną całość, ale jak zamieszasz, to raz trafi ci się oliwka, a raz pomidorek :P
  • Avatar
    blob 29.01.2013 20:50
    Komentarz do recenzji "Psycho-Pass"
    @JJ: Dzięki, odpowiedziałś za mnie :D Przynajmniej jedna osoba ma podobne przemyślenia co ja…

    @Kysz: Biorę do siebie, bo choć serii nie uważam za wybitną, to uważam ją za bardzo dobrą, solidnie skonstruowaną. A nie trawię wprost jak takowe bardzo dobre bądź po prostu dobre serie miesza się z błotem jakby to był jakiś badziew, od którego „jest n lepszych serii, których nazw nie pamiętam, ale wiem że tam są…”. I nie piję tu tylko do ciebie (są tu też inni krytycy), bo z innymi osobami też ścierałem się już na Tanuki z podobnych powodów (tak już mam niestety)...

    Widzisz, prosiłem cię o podobne tytuły, cytuje
    Sama w sobie zła nie jest, ale powstały o wiele lepsze tytuły w tych klimatach, więc też i wychwalać jej nie ma jak
    i masz problem z ich wymienieniem: wymieniłaś Wolf's Rain (elementy fantasy, ludzie zmieniający sie w wilki) czy Ergo Proxy (nieśmiertelne humanoidy). Są to dystopie, są mroczne, ale juz na pewno wizja przedstawiona w Psycho­‑Pass jest bardziej prawdopodobna niż to, że wilki zaczną się zmieniać w ludzi (choć kto wie)... Gatunkowo (sci­‑fi) czy klimatycznie mogą być podobne, ale nie o takie dystopie mi chodziło. Jeśli chodzi o nie anime to podobna do PP, jest np. dystopia taka jak Blade Runner czyli andronizacja ludzkości, coś co może naprawdę się stać. Lub film Equilibrium (ludzkość w przyszłości nie może okazywać emocji, musi brać odpowiedni lek, pod groźbą śmierci, który ich owych emocji pozbawia i tak jest kontrolowana) czy Gattaca (w przyszłosci technologia badań DNA pozwala na określanie czy dany człowiek będzie w przyszłości np. chorowity czy ma predyspozycje na bycie atletą, co korporacje wykorzystją, aby segregować społeczeństwo). I to są podobne klimaty do Psycho­‑Pass, bo dotyczą rozwoju technologii, czy rozwoju systemów kontroli społeczeństwa, nie działania magicznych istot i temu podobnych, a jednocześnie nie są klonami Psycho­‑Pass… wiesz o co mi chodzi, czy nie?

    A tak wogóle, skoro seria ci się podoba, to czemu tak usilnie chcesz mnie przekonać o jej ułomności :D Nie, ja tej serii nie idealizuje, ale uważam, że dawno nie było tak soczystego kawałka sci­‑fi na rynku japońskich anime (z kilka lat będzie), dlatego jej bronię, bo cieżko mi w niej znaleźć naprawdę poważne wady, które miałyby świadczyć o jej średniactwie… po prostu dawno nie widziałem serii tego typu, o której mogę powiedzieć: tak to jest kawał dobrego rzemiosła!

    @gaijin:
    I teraz o co mi chodzi: dewaluowanie tytułu tylko dla tego, że stworzono coś lepszego jest bez sensu, ponieważ gdyby wykazywało się pełną konsekwencją w myśleniu, to w danej dziedzinie byłby jeden geniusz a reszta zbierała banany z drzewa


    Bardzo dobra wypowiedź, a niestety wielu na Tanuki o tym zapomina. Wiecznie tylko słyszę, że coś jest średniakiem lub dziadostwem, bo jest przecież n lepszych serii. Ludzie zachowują sie jakby byli krytykami totalnymi, wytykającymi wszelkie błędy i nieścisłości zupełnie tak jakby z tego miano pisać prace naukowe. A Psycho­‑Pass badziewiem na pewno nie jest. Uważam, że świat PP jest naprawdę sensowny, ciężko się tu do czegoś przyczepić (przynajmniej według mnie), autorzy starają się przedstawiać swoją wizję tak, że ma ona ręce i nogi, a na dodatek skłania do refleksji. Taka wizja przyszłosci jest prawdopodobna, a niektóre jej elementy juz można zauważyć w realnym świecie (ot choćby zaświadczenia o niekaralności dołączane do CV :P, nieważne co zrobiłeś, ważne żeś karany, dlatego pracy nie dostaniesz, ale to taka dygresja tylko :P). Oczywiście, każdy mierzy dana serię swoja miarą, ale też od serii rozrywkowej nie można oczekiwać nie wiadomo czego: niesamowicie głębokich postaci (z reguły mało oryginalne, ale solidnie skonstruowane postaci wystarczą, zwłaszcza jeśli „głównym bohaterem” jest świat przedstawiony tak jak w PP), czy wyjątkowo głębokich dysput filozoficznych. A taki Psycho­‑Pass ma jednak wiele do zaoferowania i należy to przynajmniej docenić…
  • Avatar
    blob 29.01.2013 14:01
    Komentarz do recenzji "Psycho-Pass"
    @Kysz: No to proszę, wymień mi przynajmniej 5 dystopijnych anime sci­‑fi, bijących na głowę Psycho­‑Pass , tak abym miał skalę porównawczą (oczywiście Gits pomijamy). I proszę tu o anime o podobnej tematyce, czyli dystopia/system zniewalający obywateli, a nie o sci­‑fi z elementami fantasy gdzie np. świat został zniszczony przez wojnę atomową wywołaną przez obcą rasę itp. Aha i żadnych ludzi zmieniających się w wilki, demonów i magicznych kreatur bądź nieśmiertelnych istot (w końcu mają to być anime podobne do Psycho­‑Pass)...

    Zacznijmy od tego, że żadne sci­‑fi nie jest realne. Jedyne co może łączyć takie wizje świat z naszymi, to pewne elementy funkcjonowania społeczeństwa, psychologii ludzkiej. Całą reszta: technologia, wydarzenia globalne są nieznane (można jedynie plus minus przewidzieć rozwój pewnych wydarzeń/rozwoju technologii). Jeśli chodzi o zachowania społeczne anime jest według mnie bardzo dobrze zrealizowane. Ludzka znieczulica (wywołana ufnością w bezpieczny system) jest wszechobecna. Bardzo dobrze widać to po odcinku gdzie  kliknij: ukryte . Czy wy naprawdę naiwnie myślicie, że jakby tu i teraz, z dnia na dzień, władze wprowadziły taki systmem jak Sybill, to czy ludzie by z tym coś zrobili? Wystarczy spojrzeć jak teraz działa miłościwie nam panująca partia rządząca. Fora są pełne frustratów, ale czy ktoś sprzeciwia się wprowadzaniu nowych reform? Gdzie te bunty, manifestacje? Nie, wszyscy siedzą cicho, woląc się nie wychylać i czekają do wyborów, bo przecież tam się dopiero „odegrają”! A wygląda to tak, że nie obchodzi ich na którą partię zagłosują, B czy C, głosują byle tylko odsunąć partę A od waładzy. Cóż za bunt!

    @Daerian: proszę cię nie powtarzaj za innymi o „głupkowatości” bohaterów, w całej serii nie było przypadku, żeby wiedzieli, że ktoś należy do jakiejś grupy przestępczej i jednocześnie mieli możliwość bezpiecznie go unieruchomić. Albo im uciekał, albo nie wiedzieli, ze ktoś stoi za jego działaniami, albo ten ktoś miał ich na muszce, bądź miał zakładnika. Obejrzyj serię dokładnie a nie powtarzaj za innymi. Wielokrotnie już było w niej mówione dlaczego zabijają przestępce „bez myślenia”. (Zresztą w najnowszym odcinku nie zabili, tylko unieruchomili przeciwnika, proszę bardzo…)

    No i nie przesadzaj już z tą filozofią w serii. Trudno, żeby anime było totalnie filozficzne. Gdyby takie było oglądałaby je tylko garstka zapaleńców, a seria ma być przede wszystkim rozrywkowa, a to, że od czasu do czasu stawia ciekawe pytania, skłania do odrobiny myślenia, działa na jej korzyść, czyż nie?

    A argumenty przemawijące za tym, ze ta seria jest bardzo dobra:
    - mało które anime tak dokładnie wyjaśnia zasady funkcjonowania świata przedstawionego. Większość anime działa na zasadzie: bo tak jest i już…
    - seria stawia ważne pytania dotyczące ludzkosci: jak daleko sięga ludzka znieczulica, czy społeczeństwem można manipulować, czy mozna stworzyć „doskonały” system walki z przestępczością, czy ludzie z zaburzeniami psychicznymi wywołanymi traumą nie nadają się już do społeczeństwa itd.
    - interesujący bohaterowie, każdy inny: trochę naiwna, ale pełna entuzjazmu młoda detektyw, mściciel, który przeżył traumatyczne wydarzenie; spokojny, opanowany, doświadczony przez życie, podstarzały detektyw, który zawsze służy rozsądna radą. Nie są to może postacie orginalne, ale pełnokrwiste, każdemu jest poświęcone trochę czasu w serii, pokazane (lub opisane) są ich losy, co nimi kieruje itp. Bardzo ciekawe są również dialogi, np. gdy jeden z antagonistów rozmawia z innym antagonistą co nim kieruje. To są naprawdę ciekawe postaci, a i owszem psychole, ale często tymi psycholami są inteligentne i złożone osoby (takie jak np. Hanibal Lekter)
    - poważny, mroczyny klimat. Tak na marginesie, gdzie wy niby widzicie w serii elementy komediowe? Przyjacielskie rozmowy detektywów (co to juz nie można się śmiać, odstresowywać w pracy?), te hologramy chłopca i dziewczynki, które, zostały w ten sposób tworzone, zeby oddzielać miejsce zbrodni od zwykłych ludzi? Te „przyjacielskie gęby” mają za zadanie odwracać uwagę zwykłych obywateli od tego, że za „police line” jest miejsce krwawej zbrodni, która mogłaby zaburzyć ich odczyt. Mają rozlużniać atmosferę cywilom, dlatego są takie głupkowate. Proszę was, nie wymyślajcie już pierdół, że seria jest niepoważna.
    - świetna grafika, muzyka (OP i ED, muzyka gdy jest akcja), różna typy antagonistów (szaleni artyści, cyberprzestępcy, tuzy, które dla rozrywki poluja na ludzi itp.) Każdy odcinek przynosi coś innego.
    - wciąga

    Mogę jeszcze parę wymienić, ale już trochę przesadziłem z tym rozpisywaniem się :P

  • Avatar
    blob 28.01.2013 22:58
    Komentarz do recenzji "Psycho-Pass"
    Czytając niektóre komentarze na Tanuki można się załamać…

    Nie no faktycznie przeciętniak i bajka dla półgłówków nie ma co :/
  • Avatar
    blob 25.01.2013 01:05
    Komentarz do recenzji "Shin Sekai Yori"
    Myślę, że przesadzasz. Ten wątek też nie był „w moich klimatach”, ale jest to element wprowadzony, żeby pokazać relacje między bohaterami, a przede wszystkim, jak pisałem wcześniej, wydaje mi się, że jest to pokazanie mechanizów kontroli młodzieży, działających w „utopii” zwanej Kamisu 66. Bynajmniej nie jest to fanserwis, tylko ważny dla rozwoju fabuły epizod.  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    blob 22.01.2013 23:57
    Komentarz do recenzji "Shin Sekai Yori"
    Aby później się znowu wyklarować :D (np. odcinek 16) Nie chce tu wywoływać żadnej burzy na temat tolerancji lub jej braku, ale być może  kliknij: ukryte .
  • Avatar
    blob 21.01.2013 00:46
    Komentarz do recenzji "Psycho-Pass"
    Dobra wypowiedź. W odcinku 13 realia panujące w świecie Psycho­‑Pass zostają szerzej wytłumaczone. Tak jak ja odbierałem tę serię od początku (opisałem to zresztą we wcześniejszych komentarzach). „Nieracjonalne” zachowanie bohaterów w sytuacjach kiedy mają do czynienia z przestępcami jest wymuszone przez Sybil System. Wytłumaczenie odnośnie głównego antagonisty jest test sensowne i takiego też się spodziewałem, bo istnieją przestępcy z taką psychiką.

    A seria dalej trzyma poziom, jest to kawał naprawdę dobrze zrobionego sci­‑fi poruszający wiele niebanalnych tematów, który ogląda się jak dobry serial kryminalny czy film z żywymi ludźmi…
  • Avatar
    A
    blob 16.01.2013 01:19
    Ehh
    Komentarz do recenzji "Aoi Sekai no Chuushin de"
    Choć z założenia to anime nawiązuje do bohaterów gier (królestwo Segua, główny bohater jest oparty na postaci Sonic th Hedgehog, główny zły to Mario itd), to nazewnictwo mnie po prostu rozwala (jedna ze złych postaci np. nazywa się D. Fisher :/). Tak czy siak jest to po prostu mierne anime, które nie ma raczej nic do zaoferowania, a na dodatek, jak na serię, której odcinki wychodzą tak rzadko (raz na kilka miesięcy, wyszły dopiero dwa) to ani nie zachwyca grafiką ani fabułą. Nie wiem po co to powstało, można to potraktować jako ciekawostkę, ale nawet jeśli sam pomysł przeniesienia wielu kultowych postaci do jednego anime był ciekawy, to raczej tutaj nie zrealizowano go w interesujący sposób…
  • Avatar
    blob 12.01.2013 01:23
    Komentarz do recenzji "Maoyuu Maou Yuusha"
    Komedia to to może nie jest (raczej ma elementy komediowe), bo poruszane są dosyć poważne tematy, ale muszę przyznać, że coraz bardziej podoba mi się klimat tejże serii (choć to japońskie anime, ma taki „średniowieczno­‑europejski” feel). Choć dalej jest to poradnik ekonomiczno­‑rolniczy, czyli jak zarządzać feudalnym państwem, a w drugim odcinku nauczyliśmy się o płodozmianie :P
  • Avatar
    A
    blob 12.01.2013 01:16
    Git
    Komentarz do recenzji "Hakkenden -Touhou Hakken Ibun-"
    Pozytywne zaskoczenie. Myślałem, że tej zimy raczej marnie z ciekawymi dla mnie seriami (same jakieś szkolne komedie czy romanse), a tu coś w moim stylu. Myślałem, że będzie to typowe romansidło z bishami, gdzie Hakkenden jest tylko wymówką, żeby było osiem postaci, a tymczasem dostaje shounena pełnego magicznych zwierząt i choć bishe są, to nie tylko mrugają powiekami, ale też walczą, a i jakaś tam intryga jest. Zresztą sam motyw psów wojowników zaczerpnięty z powieści Hakkeden polubiłem po tym jak grałem w Okami. Seria może na wybitną się nie zapowiada, ale tak długo jak są w niej bakemono to już ma u mnie dużego plusa…
  • Avatar
    blob 11.01.2013 14:51
    Komentarz do recenzji "Maoyuu Maou Yuusha"
    Kingdom­‑building-> oczywiście, masz rację, to także elementy kingdom building, bohaterowie czesto starają sie poprawić byt społeczeństwa, ale walki i podboje są bardziej widowiskowe :P

    obie nacje mają nieco odmienne, ale nadal bardzo złożone typy gier ;-)


    Zgoda :P

    A w sparawie dating simów tak rzuciłem, bo wiem, że mają swoich fanów, a problemem z ich wydawaniem na zachodzie jest duża ilość tekstu do tłumaczenia. W sprawie innych serii masz rację np. z niektórymi Tales of… (mnie osobiscie denerwuje, że nie wydano poza Japonią Tales of Rebirth, albo Grand Knights History od Vanillaware na PSP :().

  • Avatar
    blob 10.01.2013 21:43
    Komentarz do recenzji "Maoyuu Maou Yuusha"
    Możesz w zasadzie wyjaśnić co przez to rozumiesz, ponieważ pierwszy raz słyszę to określenie


    Kingdom­‑building anime to ogólna nazwa na tzw. epickie (w skali) anime idące według mniej więcej takiego schematu: bohater (najczęściej no name/pomniejszy książe/genialny taktyk wywodzący się z jakiejś wioski itd) zostaje głową państwa/generałem armii/rewolucjonistą->zbiera sojuszników (plejada barwnych postaci)->zakłada swoje państwo lub przejmuje nad jakimś kontrolę i zostaje jego monarchą albo sojusznikiem monarchy->mierzy się z trudami zarządzania państwem/toczy boje/podbija inne państwa/zwalcza dworskie intrygi itd aż do us*anej śmierci :P. A wszystko to nie raz na przestrzeni lat/generacji. Po prostu buduje królestwo. Czyli właśnie takie 4X w pigułce :D a sam gatunek reprezentuje np. Juuni Kokki, Uwatarerumono czy bodaj Guin Saga. Określenie to nie jest może mainstreamowe, ale używane właśnie, ażeby wyróżnić tego typu serie od innych dzieł fantasy (czasem zdarza się, że są oparte na historycznych wydarzeniach, ale najczęsciej są ubarwione elementami fantasy).

    I tu cię zaskoczę, bo grałem.

    Może Cię zaskoczę, ale cały ten kawałek był żartem


    A to przepraszam, źle zrozumiałem. Przynajmniej dla mnie nie brzmiał jak żart, ale taki już urok formy pisanej…

    nie zaobserwowałem takiego ruchu w związku z tym typem gier.


    Bo i po co, skoro na brak tytułów z gatunku 4X nie ma co narzekać w Europie, a co innego gry typowo japońskie czyli przeróżne dating­‑simy itd o których tu zapewne mówisz i których u nas za wiele nie uświadczysz…

    Ja mówię, że gry japońskie wychodzące poza granice kraju, w tym większość Twoich przykładów na skomplikowane gry japońskie są mniej skomplikowane niż zachodnie 4X. Jest to prawdą. Całą resztę dopowiadasz sobie sam…


    Odpowiadam na twoje zarzuty że Japończycy nie mają skomplikowanych i złożonych gier, przynajmniej w porównaniu do Europejskich. Twoja wypowiedź:
    Dyskutowałby też na temat złożoności gier strategicznych japońskich, jak na razie ciężko znaleźć coś, co przebiłoby zachodnią Cywilizację

    Uważam to za duże przekłamanie… A tego, że mówisz tylko o grach wychodzących poza granice Japonii wcale nigdzie nie zaznaczyłeś tak apropos. Tak czy inaczej to czy dana gra wyszła na zachód nie ma tu nic do rzeczy, bo zarzuciłeś Japońskim grą wogóle (czy raczej odpowiednim gatunkowo przedstawicielom rynku Japońskiego), że nie są tak skomplikowane jak Europejskie, co uważam za nieprawdę.

    Twierdzenie, że „Japończycy lubią złożone gry, ponieważ mają takie tytuły jak Disgaea” jest tak samo prawdziwe jak „Europejczycy/Amerykanie lubią złożone gry, ponieważ mają Cyvilisation” – stanowi mocne, bardzo mocne uogólnienie.


    Wypowiedź oparłem o własne doświadczenia, bo po prostu widzę ile tego typu gier w Japonii jest wydawanych. Przecież nie wymyśliłem tego… Zresztą ty też uogólniasz twierdząc, że Japończycy nie robią gier złożonych tak jak Europejskie/Amerykańskie 4X. Nie od dziś wiadomo, że Japończycy są społeczeństwem inteligentnym, o pojemnych móżgownicach i lubią wysilać szare komórki :P Stąd też dużo takich gier. A nie powiesz mi chyba, że gry 4X nie wymagają sporego wysiłku umysłowego z racji faktu, że trzeba brać pod uwagę wiele czynników/statów/informacji itd. Piszę to, żeby pokazać, że tym bardziej takie gry mają tam rację bytu…



  • Avatar
    blob 10.01.2013 14:54
    Komentarz do recenzji "Maoyuu Maou Yuusha"
    Seria była zapowiadana w dokładnie ten sposób od samego początku


    Z krótkich opisów zrozumiałem, że będzie to bardziej epickie „kingdom­‑building” anime, więc albo źle zrozumiałem, albo czytałem złe opisy. Chyba nie muszę zaraz lecieć i czytać light novel? Zresztą kto wie czy anime takim nie będzie, dlatego mówię po raz n­‑ty iż anime może mnie jeszcze pozytywnie zaskoczyć…

    Wyraźnie widać, że nie grałeś do końca w serię „Disgaea”


    I tu cię zaskoczę, bo grałem. I nie chodzi mi tu skupianie są na konkretnych statystykach, bo wiadomo że w Disgaea'ch chodzi o grind, ale o poszczególne, rozbudowane elementy gry takie jak ilość opcji mieszania w statach, m.in system rebirth­‑ów postaci, mapy taktyczne z rozbudowaniem królestwa (Disgaea 4), rozprawy sejmowe i przekupywanie polityków, edytory map, geo­‑bloki etc. Normalny gracz pyta: po co to komu? Casual też raczej w 4X nie zagra. Dobra, Disgaea nie jest może typowym 4X, bo nie ma tu raczej ekonomii (poza forsą), ale chciałem po prostu zaznaczyć, że Japończycy lubują się w rozbudowanych pierdołach, które dla wielu graczy są po prostu nudne/mało dynamiczne etc. czyli takich, którzy to wolą dynamiczne rts typu Starcraft miast takiego np. Master of Orion. Skoro mówisz, że nie masz pojęcia jak to jest z popularnością 4X w Japonii, to czemu ze mną dyskutujesz jakbym nie miał racji. Ja ci mówię, że są dosyć popularne, ale można się domyślić, że skoro gry takie jak 4X są stosunkowo niszowe w Europie (w Polsce są dosyć popularne, ale to inna sprawa), a nawet bardzo poularnym seriom w Japonii jest czasem bardzo cięzko wyjść poza granicę swojego kraju to tym bardziej ciężko wyjść takim niszowym gatunkom jak 4X, nieprawdaż? Dlatego też o takich grach nie słyszysz, w końcu jesteś graczem „z zachodu”... Swoja drogą myślisz, że Japońce znają takie Europa Universalis albo Master of Orion? Może i pewna ich grupa zna(tak jak pewna grupa zachodnich graczy zna zapewne takowe odpowiedniki z Japonii), ale wbrew pozorom Japończycy wcale tak łatwo anglojęzycznych gier nie przyswajają, więc wiele zależy od ich rodzimych wydawców…

    Natomiast serdecznie polecam ci rzucić okiem na serię Romance of Three Kingdoms od Koei, bo to rasowy przykład 4X, czyli gatunku, którego przedstawicieli z Japonii nie znasz (spójrz sobie choćby na ilość wydanych części, tyle w kwestii popularności :P) Radzę ci naprawdę poczytać o złożności tych gier, a później się wypowiadać…
  • Avatar
    blob 10.01.2013 01:00
    Komentarz do recenzji "Maoyuu Maou Yuusha"
    To, że coś jest rzadko poruszane i spotykane oznacza właśnie, że jest nietypowe.


    Same te tematy są dosyć często poruszane w anime o wojnach (głodujące społeczeństwo, problemy ekonomiczne królestwa, logistyka związana z utrzymaniem armii), czy tzw. „kingdom­‑building” anime (nie znam polskiego odpowiednika), ale nie zawsze są rozbudowane. Ale masz rację, w tym sensie można powiedzieć, że Maoyu jest nietypowe. Tak czy siak mnie tematyka Maoyu nie zaskoczyła, raczej zawiodła. Nie to, że nie lubię takich anime, ale spodziewałem się czego innego. Chociaż, kto wie, może jeszcze będę to odszczekiwał :D

    Dyskutowałby też na temat złożoności gier strategicznych japońskich


    Tu nie masz racji. Seria Disgaea, wszelkie inne pełne „statów” turówki typu Generation of Chaos, czerpiące elementy z zachodniej kultury, seria Romance of the Three Kingdoms… można by jeszcze długo wymieniać. TAK, Japończycy to lubią, po prostu sporo z tych gier nie przebiło się na zachód :P
  • Avatar
    blob 8.01.2013 19:48
    Re: Gnjott
    Komentarz do recenzji "Code:Breaker"
    ...anime jesieni 2012.
  • Avatar
    A
    blob 8.01.2013 19:47
    Gnjott
    Komentarz do recenzji "Code:Breaker"
    Nie powiem nic nowego, ale po obejrzeniu całości uważam anime to za totalny gniot. Jedna z niewielu serii, której ostatnie odcinki obejrzałem na siłę (oczywiście przewijając), żeby mieć spokojne sumienie (nie lubię zostawiać niedokończonych serii). Beznadziejna główna bohaterka, która nie wnosiła do fabuły nic poza cyckami. I to jej ciągłe „nie zabijaj, bo nie i już!”. Tak sztampowej i nieoryginalnej fabuły już dawno nie widziałem. Po prostu symfonia przewidywalności, patetyczności, żałosnego filozofowania i kulawej logiki. Blah, jedyne w serii pozytywy to chyba jako tako ładna grafika i ciekawe moce (nie, nic oryginalnego, ale fajnie zrealizowane) i może klimat (ale tylko chwilami). Jak dla mnie max 3/10. Najgorsze
  • Avatar
    blob 6.01.2013 15:33
    Komentarz do recenzji "Maoyuu Maou Yuusha"
    Fanserwisu również jest tu naprawdę mało w porównaniu z większością obecnych serii.


    Co nie zmienia faktu, że jest :P Ja się tam tego nie czepiam, po prostu każdorazowo maluje mi się mały uśmieszek na twarzy, a w głowie myśl „ach ci Japońce…”

    Natomiast pierwsze co zrobiłem, to sprawdziłem kto jest autorem Maoyu, bo byłem wręcz pewien, że to osoba od Spice and Wolf, ale nie. Natomiast twórcy anime już są powiązani więc skojarzenia miałem dobre…

    A co się tyczy Maoyu, taki Spice and Wolf był przegadany (ale to dobrze, nie każda seria musi byc sieczką), natomiast był pełen uroku, zobaczymy jak będzie z Maoyu…

    A co do twojej wypowiedzi na temat „nietypowego” charakteru serii. Nie jest to nic nowego, tylko po prostu zazwyczaj nikt tego w seriach nie robi tzn nie skupia się na tzw. „logicznych” aspektach świata jak ekonomia czy związki przyczynowo­‑skutkowe, nawet gdy jest to świat fantasy, wybierając miast tego czystą rzeź i fajerwerki (Spice and Wolf jest jednym z bardziej znanych przykładów odstępstw od tego). Nie dziwi mnie natomiast (rzekoma) popularność nowel z tej serii w Japonii, ponieważ naród ten bardzo lubi rozbijać wszystko na czynniki pierwsze i im bardziej coś jest rozbudowane i skomplikowane, tym lepiej (nawiązuje tu m. in. do wszelakich gier strategicznych z mrowiem różnych statystyk i współczynników).

    Inna sprawa, że dla mnie typowo „epickich” fantasy pełnych bitw i dramatycznych wydarzeń nigdy za mało, dlatego też mój lekki zawód ową serią (która zapewne będzie bardziej obyczajowa niż bitewna)... ale zobaczymy.
  • Avatar
    A
    blob 4.01.2013 22:39
    Sigh...
    Komentarz do recenzji "Maoyuu Maou Yuusha"
    W skrócie: Spice and Wolf bis.

    Może jest to porównanie na wyrost, ale na razie takie mam odczucia po pierwszym odcinku (a i nawet grafa podobna, a więc na plus, bo jest ładna, w stylu Valkyria Chronicles albo FF: War of the Lions). Dwójka (nie takich znowu zwykłych) bohaterów w świecie a la fantasy walczy z ekonomią. Spice and Wolf bardzo mi się podobał, ale z tym może być trochę gorzej, bo spodziewałem się epickiej sagi fantasy, a dostałem poradnik ekonomiczny, w którym cała otoczka fantasy jest tylko pretekstem do wykładów jak pogodzić wojnę/ekonomię/dobro społeczeństwa.

    Obejrzę, może i nawet anime mnie jeszcze zachwyci (OP daje nadzieję), ale póki co przegadane, a przede wszystkim spory dla mnie zawód, gdyż nie do końca tego się spodziewałem…
  • Avatar
    blob 4.01.2013 01:27
    Re: Psycho-fest
    Komentarz do recenzji "Mirai Nikki"
    Link do w.w. PS­‑a bo mi się nie wkleił :P [link][link][/link]
  • Avatar
    A
    blob 4.01.2013 01:26
    Psycho-fest
    Komentarz do recenzji "Mirai Nikki"
    Taa anime to psycho­‑fest pełną gębą, ale że ostatnio nie miałem okazji oglądać czegoś w tym stylu toteż z zaciekawieniem serię śledziłem. I faktyczne wciąga. Natomiast kiedy nowo poznana postać robiła „oczy” i już wiadomo było czego się spodziewać, nie mogłem się powstrzymać od lekkiego uśmieszku, no ale cóż, trzeba wiedzieć, że bogowie juz tak mają, że często zamiast herosów do swoich intryg wybierają ludzi lekko mówiąc niezrównoważonych.

    Yukiteru to postać nad wyraz irytująca, ale z opowieści niektórych wynika, że przez niego serii nie da się oglądać. Nie no bez przesady, nie jest tak źle. Faktycznie, jak ktoś zauważył, jest to taki czynnik „ludzki” wrzucony do tej zgrai psychopatów. Nie każdy rodzi się herosem, takowych tchórzliwych, nieudolnych czy mamejowatych ludzi jest na świecie sporo i w tej opowieści po prostu pokazano takiego człowieka (czy naprawdę sądzicie, że każdy na jego miejscu od razu niczym bohater Death Note'a poczułby sie jak w domu?). A on też wcale nie jest taki beznadziejny, w paru sytuacjach potrafił się zachować, do Shinjiego (bezszprzecznego mistrza w tej kategori bohaterów) wciąż mu brakuje :D Yuno to z koleii postać chimeryczna i przeto intrygująca, bo też nie jest tak częstym znowu zabiegiem w anime, żeby bohaterka była psychopatką, w prawdziwym tego słowa znaczeniu (śledzenie losów takich psychopatów, skoro są bohaterami serii jest każdorazowo ciekawym doświadczeniem :P)

    Warstwa video naprawdę dobra, podoba mi się design postaci i ich zróżnicowanie (ach ta mimika i te „oczy”), efekt psują trochę niektóre animację CGI. Muzyka pasuje, zwłaszcza pierwszy OP wpada w ucho i jest klimatyczny.

    Daje z 8/10, zwłaszcza, że seria mroczniejsza i „konretniejsza” niż wiele innych, zdecydowanie nie dla dzieci, bo krwawe, a i parę obrazoburczych scen się tu znalazło…

    PS A dla tych co Yuukiteru nie trawią, a słodkość Yuno ubóstwiają polecam (oczywiście nie w pełnej wersji):D
  • Avatar
    blob 1.01.2013 21:28
    Komentarz do recenzji "Girls und Panzer"
    Wiem, że dobranie adekwatnych tematycznie (czy klimatycznie) utworów do odpowiedniego anime/filmu to nieraz sztuka sama w sobie (nawet gdy są cliche), ale nie możesz chyba zaprzeczyć, że GuP aż prosiło się o wykorzystanie takich właśnie utworów :P
  • Avatar
    blob 1.01.2013 16:01
    Re: 7 grzechów SAO
    Komentarz do recenzji "Sword Art Online"
    co to jest „gatunek MMO anime”


    A znasz jakieś lepsze sformułowanie na takie właśnie anime? Fantasy? Pewnie tak. Zresztą tak napisałem wyżej. Tyle tylko, że mamy tu też elementy s­‑f, więc formalnie anime możesz zaliczyć albo do science fiction albo fantasy. Albo do obu. Możemy to np. wrzucić do wora z innymi „dziełami” fantasy, bo w gruncie rzeczy każde „dzieło” można wrzucić do jakiegoś wora czy szufladki. Ale, prawdopodobnie, wbrew twoim nadziejom, coraz wiecej tego typu anime będzie powstawać (vel takie Btooom! które może jest zupełnie czymś innym niż SAO, ale też u podstaw ma grę MMO), więc niedługo będzie to odrębny gatunek, z tą czy inną nazwą. Ale dosyć gdybania.

    Słowa „gatunek” użyłem, żeby wyodrębnić SAO z grupy anime o tematyce fantasy, bo choć anime dotyczacych gier MMO jest póki co zbyt mało, aby tworzyć odrębny gatunek, to trudno ignorować odrębność serii animowanych (czy np. książek) o takiej tematyce, zwłaszcza, że gry MMO stają się coraz bardziej powszechne. Jak inaczej mam nazwać anime takie jak SAO, skoro faktycznych anime o świecie MMO jest mało, a w mojej wcześniejszej wypowiedzi chciałem nawiązać do tego, że SAO jest krytykowane tak jakby podobnych anime (o tematyce MMO) było conajmniej 50 i na tej podstawie powstała skala porównawcza. Wybacz, że zburzyłem twój idealny porządek świata, ale niektóre rzeczy trzeba nazywać „po imieniu”, a nie na siłę przypinać im etykietkę. I nie chodziło mi tu o jakieś buńczuczne i samozwańcze wymyślanie nowych gatunków, tylko o wyodrębnienie SAO z reszty dzieł w klimatach fantasy… Nie musisz mnie zaraz z tego powodu prostować jak heretyka…
  • Avatar
    blob 31.12.2012 17:31
    Re: 7 grzechów SAO
    Komentarz do recenzji "Sword Art Online"
    Byłem z jakiegoś powodu również przekonany, że na dziesiątki sposobów przejedzono już świat wirtualny w animcach choćby spod bandery SF, a gdy tym czasem mimochodem poszedłem wyłowić parę tytułów, co by poukładać sobie fakty w głowie, to natrafiłem na wielkie, wielkie nic, które samotnie próbują wypełnić .hacki/, a w części ambitniejszej Wirtualna Lain…


    I właśnie to jest dla mnie najśmieszniejsze w krytyce SAO. Wiecznie słyszę, że to średniak, że jest tyle lepszych anime. Zupełnie tak jakby krytycy mieli jakąś skalę porównawczą. Dobrze, zgodzę się, że istnieje sporo lepszych anime, ale podkreślam na każdym kroku, że wdg mnie SAO jest bardzo dobrym przedstawicelem swojego gatunku czyli MMO anime, jeśli nie fantasy wogóle (bo od lat 90­‑tych ubiegłego wieku jest z tym bardzo ciężko). A krytycy chcieliby Bóg wie czego, czepiają się dramatyzowania, dorabiania ideologii, zupełnie tak jakby nie znali japońskiej kultury (90% anime dotyczy potęgi przyjaźni czy miłości i inne duperele). Japończycy nie byli by sobą gdyby tego nie robili w anime, pomijając już fakt, że imo wątek romantyczny był fajnie w SAO poprowadzony…
  • Avatar
    A
    blob 30.12.2012 16:54
    T
    Komentarz do recenzji "Toriko"
    Toriko oglądam już od dawna, ale bardziej wolę mangę, bo nie ma tam cenzury. Sama seria jest bardzo oryginalna i pomysłowa, a najśmieszniejsze, że kiedy ją oglądam nie raz głodnieje od patrzenia na całe to żarcie (takie chyba było zamierzenie autora/twórców anime). Fakt, seria jest kompletnie nierealistyczna i nie wiem po co autor opisuje różne „prawdziwe” zjawiska (np. na temat ludzkiej fizjonomii) czy statystyki (co ile kosztuje jenów, liczby ludzi biorących udział w eventach), skoro jego świat jest przepełniony taką iloscią absurdu, jak chyba żadna seria shounen przed nią. Ale trzeba przyznać, że ma on dużo fajnych pomysłów. Samo anime przyjemnie się ogląda, ma klimat i nawet fillery nie są takie męczące, bo wykorzystywane są ciekwe pomysły z zewnątrz (np. design potworów na podtawie rysunków fanów, zresztą całe anime jest dosyć „otwarte” na udział fanów). Główni bohaterowie też sympatyczni, a sam Toriko to miła odmiana od protagonistów typu od zera do bohatera, bo ten jest już uznaną w tamtejszym świecie postacią od samego początku (co nie znaczy, że nie zdobywa nowych umiejętności jak w typowym shounenie), a pozatym jest wiecznym, pewnym siebie (w pozytywnym znaczeniu) optymistą. No i nie należy zapominać o niesamowice bogatym i ciekawym wachlarzu postaci pierwszo- i drugoplanowych. Serię polecam wypróbować, bo na pewno nie ma shounenów o takowej, kulinarnej, tematyce.

    A tak na marginesie autor jest dobrym przyjacielem autora „One Piece” i było nawet parę kolaboracyjnych odcinków łączących te dwa uniwersa…
  • Avatar
    blob 30.12.2012 12:48
    Re: na ten moment
    Komentarz do recenzji "Girls und Panzer"
    Chodziło mi o to, że zdementowali plotkę (artykuł z gazety) iż druga seria powstaje akurat w tym momencie. Tego, że kiedyś powstanie nie zdementowali…

    A to duża różnica :P