x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Re: Mix sałatkowy :P
Co ja myślę:
kliknij: ukryte Stanowczo ktoś szczurom pomaga, wątpie, żeby rozwinęły „Moc” w sobie w tak krótkim czasie, chyba, że ktoś tu namieszał, w końcu jeśli dobrze pamiętam szczury zostały stworzone przez ludzi, a jako, że „Moc” ma nieograniczone możliwości (demony karmy i ich oddziaływanie na otoczenie), to ktoś mógł zmienic ich DNA w krótkim czasie za pomocą płodnych królowych. Tak czy siak, bez udziału człowieka raczej by się tak nie rozwinęły. Więc albo pomaga im Mamoru i Maria (nie wiem tylko po co, chęć zemsty na wiosce?), albo jeszcze ktoś inny. Szczuroludzie są wprowadzone w serii aby „namieszać”, zniszczyć panujący porządek „Nowego Świata”. Atak szczurów z fabularnego punktu widzenia miał zapewne ostatecznie zburzyć porządek świata (wprowadzenie motywu „historia lubi sie powtarzać”, powstanie u upadek imperiów itp), coś co przewija się już od początku serii, pytanie tylko, czy ktoś za tym stoi i czy ma w tym jakiś cel
Niestety, ale jest to coś, czego Japończycy nigdy chyba nie zmienią. Podobno jest to bardzo wstydliwy naród i objawia się to zwłaszcza w ich perypetiach miłosnych (nie wiem, nigdy tam nie byłem, wiec oceniać nie bedę). Na palcach jednej ręki moge policzyć natomaist anime, w których dorośli ludzie reagują „normalnie” na bliski kontakt z inną osobą. W Maoyou, która niby stara się być „poważna”, gdy przychodzi do wyrażania uczuć, mamy typowe japońskie „zakłopotanie”, krzyczenie, czerwienienie się i rzucanie poduszkami…
Natomiast ja osobiście należę do tych, którzy spodziewali się kolejnego „Spice and Wolf”(choć nie ukrywam, że lubię fantasy pełne akcji), czyli w miarę spokojnego anime w klimatach fantasy, ale nawet tam działo się więcej.
Nic, zobaczymy, może teraz coś ruszy, ale ja za złe mam np. unikanie niektórych ciekawych wydawać by się mogło wątków, np. jak hero był u króla smoków (po co o tym wogóle wspominają, chyba żeby tylko smaka zrobić). No i te przeskoki czasowe…
Przeglądałem mangę i tam dzieje się znacznie więcej akcji (ale nie wiem jaki jest związek fabularny), więc chyba jednak problemem były ograniczenia budżetowe…
Proponuje już jednakże zaprzestania tych sporów, bo wygląda na to, że w dyskusję wdały się osoby, które twardo stoją przy swoich racjach (lub raczej pewne elementy składowe Psycho‑Pass odbierają w zgoła inny sposób) i nie dadzą sie przekonać w jedną czy drugą stronę, więc pewnie nici porozumienia tu ostatecznie nie będzie. Lubię sobie podyskutować z inteligentnymi ludźmi, bo to wartościowe doświadczenie, ale nauczyłem się już jednego na Tanuki. Każde anime warto przede wszystkim obejrzeć samemu i nie kierować się opiniami innych, bo juz wielekrotnie przekonałem się jak diametralnie mogą się różnić opinie na temat danej serii/filmu i w jak różny sposób dane dzieło jest odbierane.
Dziękuje.
Tylko pytanie czy jest nam to faktycznie potrzebne? Jak już mówiłem wcześniej w jednym z komentarzy, według mnie Psycho‑Pass to przykład serii, gdzie stajemy przed faktem dokonanym (czytaj świat po rewolucji zwiazanej z wprowadzeniem Sybill). Tak wybrał autor. Przedstawiony świat jest taki jaki jest, a my możemy tylko go obserwować i rozmyślać czy takie coś jest faktycznie możliwe czy nie. Na tym z grubsza polega S‑F o dystopiach, zauważ, że większość dotyczy egzystencji bohaterów żyjących już w realiach wykreowanego przez autora świata, a nie jak taki świat powstawał, czasem tylko dodatkowo w restrospekcjach jest to nam przedstawione, ale z reguły autor skupia sie na tym co już jest (np. codziennym życiu w świecie jaki wykreował). Myślę, że tworzenie tu jakiejś chronologi, pokazanie np. że w 2022 roku profesor X stworzył pierwszy prototyp odczytywacza Psycho‑Pass, czy przebieg fali jakiś tam buntów społeczeństwa, mijają się z celem…
A skąd wiesz do czego pretenduje Psycho‑Pass :P Może autorzy chcieli stworzyć lekką serie rozrywkową na zasadzie „a mam taki tam pomysł”, a my sobie do tego dorabiamy ideologie :P Podam ci przykład. Ostatnio przeczytałem opinie jakiegoś krytyka, że film Hobbit Petera Jacksona to nawiązanie do sytuacji Tybetańczyków (w domyśle chyba wygnane Krasnoludy) walczących o swoją ojcowiznę i niezależność z Chinami (chyba smok Smaug)(sic!). Czyż nie jest to dorabianie ideologii? :D
A tak na serio, to ja uważam, ze nie ma nic złego gdy seria jest rozrywkowa, ale jednocześnie pokazuje coś ciekawego, co nie pozwoli od tak zaraz o niej zapomnieć… i nie musi to być to zaraz dzieło obrazoburcze, bądź zmieniające światopogląd…
Hmm, to chyba oglądamy inne anime, bo wdg wszystko jest tu czytelne. Chyba dobrze, że autorzy nie traktują cię jak debila? Co, mają ci tłumaczyć co to jest dystopia lub dlaczego ludzie w tłumie tak się zachowuja a nie inaczej? A może mają ci przedstawić chronologię tej wizji świata, tak żebyś zaczaił dlaczego odgórny i narzucony system kontroli społeczeństwa jest z wielu względów kontrowersyjnym pomysłem? PP traktuje o tym, co by się działo, gdyby takowy system z powodzeniem narzucono. Oczywiście takowa wizja świata mogłaby się nie sprawdzić, może faktycznie społeczeństwo by się zbuntowało (patrząc na to co się obecnie w świecie dzieje, szczerze wątpie :/), w anime stoimy jednak przed faktem dokonanym…
Nie ma na świecie dzieła, którego nie dałoby się zainterpretować inaczej niz chciał tego autor. Scenarzysta układa fabułę tak aby była według niego konsekwentna. To, że widz uważa, że taka czy inna sytuacja nie mogła by mieć miejsca to już jego sprawa… Ja uważam iż mechanika i fabuła świata PP jest prowadzona bardzo dobrze…
No właśnie i za wiele nie da się tu niestety wymyślić, możesz mieć ewentualnie jeszcze tylko zestaw detektyw plus pomocnik/pomocnicy. Już mówiłem, nie twierdzę, że bohaterowie PP są oryginalni, ale wdg są to ciekawe zrealizowane postacie.
No i właśnie tu jest sedno sprawy. Sam przyznałeś, ze chyba za wiele po prostu oczekujesz od Psycho‑Pass. Ale jak gaijin wspomniał nie można oceniać wszystkiego jedną miarą, zwłaszcza gdy mówimy o serii rozrywkowej. Po prostu nie jest fizycznie możliwe aby takowa seria zadowoliła wszsytkich widzów w pełni czy to fanów kryminałów czy filozoficznych dysput. Ona musi znajdować się gdzieś pośrodku, mieć takie elementy które zainteresują jednych i drugich…
Psycho‑Pass nie próbuje być dziełem wybitnym, ale wdg. mnie jest to b. dobra mieszanka serii rozrywkowej, nieobrażającej inteligencji widza, zrealizowana z dużą dbałością o szczegóły, a przy okazji skłaniająca do refleksji (zresztą takie jest jedno z głównych założeń dzieł traktujących o dystopiach, mają skłaniać do refleksji/przestrzegać co by było gdyby). To, że wiele rzeczy możesz sobie dopowiedzieć, już sam fakt, że dyskutujesz o wizji takiego świata to sukces autorów serii, bo skłonili cię do przemyśleń…
Mix sałatkowy :P
@Kysz: Biorę do siebie, bo choć serii nie uważam za wybitną, to uważam ją za bardzo dobrą, solidnie skonstruowaną. A nie trawię wprost jak takowe bardzo dobre bądź po prostu dobre serie miesza się z błotem jakby to był jakiś badziew, od którego „jest n lepszych serii, których nazw nie pamiętam, ale wiem że tam są…”. I nie piję tu tylko do ciebie (są tu też inni krytycy), bo z innymi osobami też ścierałem się już na Tanuki z podobnych powodów (tak już mam niestety)...
Widzisz, prosiłem cię o podobne tytuły, cytuje i masz problem z ich wymienieniem: wymieniłaś Wolf's Rain (elementy fantasy, ludzie zmieniający sie w wilki) czy Ergo Proxy (nieśmiertelne humanoidy). Są to dystopie, są mroczne, ale juz na pewno wizja przedstawiona w Psycho‑Pass jest bardziej prawdopodobna niż to, że wilki zaczną się zmieniać w ludzi (choć kto wie)... Gatunkowo (sci‑fi) czy klimatycznie mogą być podobne, ale nie o takie dystopie mi chodziło. Jeśli chodzi o nie anime to podobna do PP, jest np. dystopia taka jak Blade Runner czyli andronizacja ludzkości, coś co może naprawdę się stać. Lub film Equilibrium (ludzkość w przyszłości nie może okazywać emocji, musi brać odpowiedni lek, pod groźbą śmierci, który ich owych emocji pozbawia i tak jest kontrolowana) czy Gattaca (w przyszłosci technologia badań DNA pozwala na określanie czy dany człowiek będzie w przyszłości np. chorowity czy ma predyspozycje na bycie atletą, co korporacje wykorzystją, aby segregować społeczeństwo). I to są podobne klimaty do Psycho‑Pass, bo dotyczą rozwoju technologii, czy rozwoju systemów kontroli społeczeństwa, nie działania magicznych istot i temu podobnych, a jednocześnie nie są klonami Psycho‑Pass… wiesz o co mi chodzi, czy nie?
A tak wogóle, skoro seria ci się podoba, to czemu tak usilnie chcesz mnie przekonać o jej ułomności :D Nie, ja tej serii nie idealizuje, ale uważam, że dawno nie było tak soczystego kawałka sci‑fi na rynku japońskich anime (z kilka lat będzie), dlatego jej bronię, bo cieżko mi w niej znaleźć naprawdę poważne wady, które miałyby świadczyć o jej średniactwie… po prostu dawno nie widziałem serii tego typu, o której mogę powiedzieć: tak to jest kawał dobrego rzemiosła!
@gaijin:
Bardzo dobra wypowiedź, a niestety wielu na Tanuki o tym zapomina. Wiecznie tylko słyszę, że coś jest średniakiem lub dziadostwem, bo jest przecież n lepszych serii. Ludzie zachowują sie jakby byli krytykami totalnymi, wytykającymi wszelkie błędy i nieścisłości zupełnie tak jakby z tego miano pisać prace naukowe. A Psycho‑Pass badziewiem na pewno nie jest. Uważam, że świat PP jest naprawdę sensowny, ciężko się tu do czegoś przyczepić (przynajmniej według mnie), autorzy starają się przedstawiać swoją wizję tak, że ma ona ręce i nogi, a na dodatek skłania do refleksji. Taka wizja przyszłosci jest prawdopodobna, a niektóre jej elementy juz można zauważyć w realnym świecie (ot choćby zaświadczenia o niekaralności dołączane do CV :P, nieważne co zrobiłeś, ważne żeś karany, dlatego pracy nie dostaniesz, ale to taka dygresja tylko :P). Oczywiście, każdy mierzy dana serię swoja miarą, ale też od serii rozrywkowej nie można oczekiwać nie wiadomo czego: niesamowicie głębokich postaci (z reguły mało oryginalne, ale solidnie skonstruowane postaci wystarczą, zwłaszcza jeśli „głównym bohaterem” jest świat przedstawiony tak jak w PP), czy wyjątkowo głębokich dysput filozoficznych. A taki Psycho‑Pass ma jednak wiele do zaoferowania i należy to przynajmniej docenić…
Zacznijmy od tego, że żadne sci‑fi nie jest realne. Jedyne co może łączyć takie wizje świat z naszymi, to pewne elementy funkcjonowania społeczeństwa, psychologii ludzkiej. Całą reszta: technologia, wydarzenia globalne są nieznane (można jedynie plus minus przewidzieć rozwój pewnych wydarzeń/rozwoju technologii). Jeśli chodzi o zachowania społeczne anime jest według mnie bardzo dobrze zrealizowane. Ludzka znieczulica (wywołana ufnością w bezpieczny system) jest wszechobecna. Bardzo dobrze widać to po odcinku gdzie kliknij: ukryte gość morduje kobietę na środku ulicy, ale nikt nie reaguje, bo przecież system nie pozwoliłby na coś takiego, więc musi to być jakieś przedstawienie czy coś. Czy wy naprawdę naiwnie myślicie, że jakby tu i teraz, z dnia na dzień, władze wprowadziły taki systmem jak Sybill, to czy ludzie by z tym coś zrobili? Wystarczy spojrzeć jak teraz działa miłościwie nam panująca partia rządząca. Fora są pełne frustratów, ale czy ktoś sprzeciwia się wprowadzaniu nowych reform? Gdzie te bunty, manifestacje? Nie, wszyscy siedzą cicho, woląc się nie wychylać i czekają do wyborów, bo przecież tam się dopiero „odegrają”! A wygląda to tak, że nie obchodzi ich na którą partię zagłosują, B czy C, głosują byle tylko odsunąć partę A od waładzy. Cóż za bunt!
@Daerian: proszę cię nie powtarzaj za innymi o „głupkowatości” bohaterów, w całej serii nie było przypadku, żeby wiedzieli, że ktoś należy do jakiejś grupy przestępczej i jednocześnie mieli możliwość bezpiecznie go unieruchomić. Albo im uciekał, albo nie wiedzieli, ze ktoś stoi za jego działaniami, albo ten ktoś miał ich na muszce, bądź miał zakładnika. Obejrzyj serię dokładnie a nie powtarzaj za innymi. Wielokrotnie już było w niej mówione dlaczego zabijają przestępce „bez myślenia”. (Zresztą w najnowszym odcinku nie zabili, tylko unieruchomili przeciwnika, proszę bardzo…)
No i nie przesadzaj już z tą filozofią w serii. Trudno, żeby anime było totalnie filozficzne. Gdyby takie było oglądałaby je tylko garstka zapaleńców, a seria ma być przede wszystkim rozrywkowa, a to, że od czasu do czasu stawia ciekawe pytania, skłania do odrobiny myślenia, działa na jej korzyść, czyż nie?
A argumenty przemawijące za tym, ze ta seria jest bardzo dobra:
- mało które anime tak dokładnie wyjaśnia zasady funkcjonowania świata przedstawionego. Większość anime działa na zasadzie: bo tak jest i już…
- seria stawia ważne pytania dotyczące ludzkosci: jak daleko sięga ludzka znieczulica, czy społeczeństwem można manipulować, czy mozna stworzyć „doskonały” system walki z przestępczością, czy ludzie z zaburzeniami psychicznymi wywołanymi traumą nie nadają się już do społeczeństwa itd.
- interesujący bohaterowie, każdy inny: trochę naiwna, ale pełna entuzjazmu młoda detektyw, mściciel, który przeżył traumatyczne wydarzenie; spokojny, opanowany, doświadczony przez życie, podstarzały detektyw, który zawsze służy rozsądna radą. Nie są to może postacie orginalne, ale pełnokrwiste, każdemu jest poświęcone trochę czasu w serii, pokazane (lub opisane) są ich losy, co nimi kieruje itp. Bardzo ciekawe są również dialogi, np. gdy jeden z antagonistów rozmawia z innym antagonistą co nim kieruje. To są naprawdę ciekawe postaci, a i owszem psychole, ale często tymi psycholami są inteligentne i złożone osoby (takie jak np. Hanibal Lekter)
- poważny, mroczyny klimat. Tak na marginesie, gdzie wy niby widzicie w serii elementy komediowe? Przyjacielskie rozmowy detektywów (co to juz nie można się śmiać, odstresowywać w pracy?), te hologramy chłopca i dziewczynki, które, zostały w ten sposób tworzone, zeby oddzielać miejsce zbrodni od zwykłych ludzi? Te „przyjacielskie gęby” mają za zadanie odwracać uwagę zwykłych obywateli od tego, że za „police line” jest miejsce krwawej zbrodni, która mogłaby zaburzyć ich odczyt. Mają rozlużniać atmosferę cywilom, dlatego są takie głupkowate. Proszę was, nie wymyślajcie już pierdół, że seria jest niepoważna.
- świetna grafika, muzyka (OP i ED, muzyka gdy jest akcja), różna typy antagonistów (szaleni artyści, cyberprzestępcy, tuzy, które dla rozrywki poluja na ludzi itp.) Każdy odcinek przynosi coś innego.
- wciąga
Mogę jeszcze parę wymienić, ale już trochę przesadziłem z tym rozpisywaniem się :P
Nie no faktycznie przeciętniak i bajka dla półgłówków nie ma co :/
A seria dalej trzyma poziom, jest to kawał naprawdę dobrze zrobionego sci‑fi poruszający wiele niebanalnych tematów, który ogląda się jak dobry serial kryminalny czy film z żywymi ludźmi…
Ehh
Git
Zgoda :P
A w sparawie dating simów tak rzuciłem, bo wiem, że mają swoich fanów, a problemem z ich wydawaniem na zachodzie jest duża ilość tekstu do tłumaczenia. W sprawie innych serii masz rację np. z niektórymi Tales of… (mnie osobiscie denerwuje, że nie wydano poza Japonią Tales of Rebirth, albo Grand Knights History od Vanillaware na PSP :().
Kingdom‑building anime to ogólna nazwa na tzw. epickie (w skali) anime idące według mniej więcej takiego schematu: bohater (najczęściej no name/pomniejszy książe/genialny taktyk wywodzący się z jakiejś wioski itd) zostaje głową państwa/generałem armii/rewolucjonistą->zbiera sojuszników (plejada barwnych postaci)->zakłada swoje państwo lub przejmuje nad jakimś kontrolę i zostaje jego monarchą albo sojusznikiem monarchy->mierzy się z trudami zarządzania państwem/toczy boje/podbija inne państwa/zwalcza dworskie intrygi itd aż do us*anej śmierci :P. A wszystko to nie raz na przestrzeni lat/generacji. Po prostu buduje królestwo. Czyli właśnie takie 4X w pigułce :D a sam gatunek reprezentuje np. Juuni Kokki, Uwatarerumono czy bodaj Guin Saga. Określenie to nie jest może mainstreamowe, ale używane właśnie, ażeby wyróżnić tego typu serie od innych dzieł fantasy (czasem zdarza się, że są oparte na historycznych wydarzeniach, ale najczęsciej są ubarwione elementami fantasy).
A to przepraszam, źle zrozumiałem. Przynajmniej dla mnie nie brzmiał jak żart, ale taki już urok formy pisanej…
Bo i po co, skoro na brak tytułów z gatunku 4X nie ma co narzekać w Europie, a co innego gry typowo japońskie czyli przeróżne dating‑simy itd o których tu zapewne mówisz i których u nas za wiele nie uświadczysz…
Odpowiadam na twoje zarzuty że Japończycy nie mają skomplikowanych i złożonych gier, przynajmniej w porównaniu do Europejskich. Twoja wypowiedź:
Uważam to za duże przekłamanie… A tego, że mówisz tylko o grach wychodzących poza granice Japonii wcale nigdzie nie zaznaczyłeś tak apropos. Tak czy inaczej to czy dana gra wyszła na zachód nie ma tu nic do rzeczy, bo zarzuciłeś Japońskim grą wogóle (czy raczej odpowiednim gatunkowo przedstawicielom rynku Japońskiego), że nie są tak skomplikowane jak Europejskie, co uważam za nieprawdę.
Wypowiedź oparłem o własne doświadczenia, bo po prostu widzę ile tego typu gier w Japonii jest wydawanych. Przecież nie wymyśliłem tego… Zresztą ty też uogólniasz twierdząc, że Japończycy nie robią gier złożonych tak jak Europejskie/Amerykańskie 4X. Nie od dziś wiadomo, że Japończycy są społeczeństwem inteligentnym, o pojemnych móżgownicach i lubią wysilać szare komórki :P Stąd też dużo takich gier. A nie powiesz mi chyba, że gry 4X nie wymagają sporego wysiłku umysłowego z racji faktu, że trzeba brać pod uwagę wiele czynników/statów/informacji itd. Piszę to, żeby pokazać, że tym bardziej takie gry mają tam rację bytu…
Z krótkich opisów zrozumiałem, że będzie to bardziej epickie „kingdom‑building” anime, więc albo źle zrozumiałem, albo czytałem złe opisy. Chyba nie muszę zaraz lecieć i czytać light novel? Zresztą kto wie czy anime takim nie będzie, dlatego mówię po raz n‑ty iż anime może mnie jeszcze pozytywnie zaskoczyć…
I tu cię zaskoczę, bo grałem. I nie chodzi mi tu skupianie są na konkretnych statystykach, bo wiadomo że w Disgaea'ch chodzi o grind, ale o poszczególne, rozbudowane elementy gry takie jak ilość opcji mieszania w statach, m.in system rebirth‑ów postaci, mapy taktyczne z rozbudowaniem królestwa (Disgaea 4), rozprawy sejmowe i przekupywanie polityków, edytory map, geo‑bloki etc. Normalny gracz pyta: po co to komu? Casual też raczej w 4X nie zagra. Dobra, Disgaea nie jest może typowym 4X, bo nie ma tu raczej ekonomii (poza forsą), ale chciałem po prostu zaznaczyć, że Japończycy lubują się w rozbudowanych pierdołach, które dla wielu graczy są po prostu nudne/mało dynamiczne etc. czyli takich, którzy to wolą dynamiczne rts typu Starcraft miast takiego np. Master of Orion. Skoro mówisz, że nie masz pojęcia jak to jest z popularnością 4X w Japonii, to czemu ze mną dyskutujesz jakbym nie miał racji. Ja ci mówię, że są dosyć popularne, ale można się domyślić, że skoro gry takie jak 4X są stosunkowo niszowe w Europie (w Polsce są dosyć popularne, ale to inna sprawa), a nawet bardzo poularnym seriom w Japonii jest czasem bardzo cięzko wyjść poza granicę swojego kraju to tym bardziej ciężko wyjść takim niszowym gatunkom jak 4X, nieprawdaż? Dlatego też o takich grach nie słyszysz, w końcu jesteś graczem „z zachodu”... Swoja drogą myślisz, że Japońce znają takie Europa Universalis albo Master of Orion? Może i pewna ich grupa zna(tak jak pewna grupa zachodnich graczy zna zapewne takowe odpowiedniki z Japonii), ale wbrew pozorom Japończycy wcale tak łatwo anglojęzycznych gier nie przyswajają, więc wiele zależy od ich rodzimych wydawców…
Natomiast serdecznie polecam ci rzucić okiem na serię Romance of Three Kingdoms od Koei, bo to rasowy przykład 4X, czyli gatunku, którego przedstawicieli z Japonii nie znasz (spójrz sobie choćby na ilość wydanych części, tyle w kwestii popularności :P) Radzę ci naprawdę poczytać o złożności tych gier, a później się wypowiadać…
Same te tematy są dosyć często poruszane w anime o wojnach (głodujące społeczeństwo, problemy ekonomiczne królestwa, logistyka związana z utrzymaniem armii), czy tzw. „kingdom‑building” anime (nie znam polskiego odpowiednika), ale nie zawsze są rozbudowane. Ale masz rację, w tym sensie można powiedzieć, że Maoyu jest nietypowe. Tak czy siak mnie tematyka Maoyu nie zaskoczyła, raczej zawiodła. Nie to, że nie lubię takich anime, ale spodziewałem się czego innego. Chociaż, kto wie, może jeszcze będę to odszczekiwał :D
Tu nie masz racji. Seria Disgaea, wszelkie inne pełne „statów” turówki typu Generation of Chaos, czerpiące elementy z zachodniej kultury, seria Romance of the Three Kingdoms… można by jeszcze długo wymieniać. TAK, Japończycy to lubią, po prostu sporo z tych gier nie przebiło się na zachód :P
Re: Gnjott
Gnjott
Co nie zmienia faktu, że jest :P Ja się tam tego nie czepiam, po prostu każdorazowo maluje mi się mały uśmieszek na twarzy, a w głowie myśl „ach ci Japońce…”
Natomiast pierwsze co zrobiłem, to sprawdziłem kto jest autorem Maoyu, bo byłem wręcz pewien, że to osoba od Spice and Wolf, ale nie. Natomiast twórcy anime już są powiązani więc skojarzenia miałem dobre…
A co się tyczy Maoyu, taki Spice and Wolf był przegadany (ale to dobrze, nie każda seria musi byc sieczką), natomiast był pełen uroku, zobaczymy jak będzie z Maoyu…
A co do twojej wypowiedzi na temat „nietypowego” charakteru serii. Nie jest to nic nowego, tylko po prostu zazwyczaj nikt tego w seriach nie robi tzn nie skupia się na tzw. „logicznych” aspektach świata jak ekonomia czy związki przyczynowo‑skutkowe, nawet gdy jest to świat fantasy, wybierając miast tego czystą rzeź i fajerwerki (Spice and Wolf jest jednym z bardziej znanych przykładów odstępstw od tego). Nie dziwi mnie natomiast (rzekoma) popularność nowel z tej serii w Japonii, ponieważ naród ten bardzo lubi rozbijać wszystko na czynniki pierwsze i im bardziej coś jest rozbudowane i skomplikowane, tym lepiej (nawiązuje tu m. in. do wszelakich gier strategicznych z mrowiem różnych statystyk i współczynników).
Inna sprawa, że dla mnie typowo „epickich” fantasy pełnych bitw i dramatycznych wydarzeń nigdy za mało, dlatego też mój lekki zawód ową serią (która zapewne będzie bardziej obyczajowa niż bitewna)... ale zobaczymy.