x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Re: Deja vu?
Re: 4
Swoją drogą dziwi mnie fasynacja ta wariatką. Jasne, jest niby genialnym umysłem, ale ja wolałbym jednak nie mieć do czynienia z osobą która ma 7 „osobowości”...
Seria jest przreażająco infantylna i głupiutka. Ale to nie jest „głupotka” w stylu słabych serii ecchi. To bardziej przypomina serię dla 5‑cio latków (zresztą w mniej więcej takim wieku jest jedna z bohaterek). Ale ja najbardziej głowię się nad tym do kogo ta seria właściwie jest kierowana? Dla dzieci? Mamy krew… Dla fanów loli? Grafa jest tak brzydka, a fanserwisu (wiecie o czym mówię) tak mało, że nie znajdą oni tu nic dla siebie. Ciągnąłem to bo liczyłem, że coś się ruszy (OP dawał nadzieję), ale na razie mamy akcję tak przerażająco schematyczną i zwyczajnie nudną, że aż dziw bierze, że ktoś na takie coś daje kase. Po co takie coś robić, powiedźcie mi?
Swoją drogą, przyznam że motyw z Ukonem mnie zagiął, jakoś nie zwróciłem uwagi na podobieństwa :P
Deja vu?
Ale to… dobrze! Bo przynajmniej już całkiem wcześnie wychodzi, że to jednak nie kliknij: ukryte haremówka (hehe, nawet siostrunia to chyba „zrozumiała” sądząc po scenie z Alice, a serie nawet trzymają poziom. Obie to miłe zaskoczenie, solidne serie akcji z wątkami romantycznymi i całkiem efektownymi walkami (końcowka tej z Cavalry odc 4 była wizualnie zarąbczasta), ale na tę chwilę chyba bardziej skłaniam się w stronę Cavalry, bo jest chyba zdeczka mniej kliszowe (ale tylko troszeczkę mniej :P).
Tak na marginesie dla zasady obie serie oglądam zawsze jedna po drugiej i tak już zostanie chyba do końca :)
A powiedz mi, może wiesz: będzie tu motyw jak z Hakuoro z pierwszej serii: kliknij: ukryte że Haku to tak naprawdę bóg czy coś w tym stylu?
Natomiast muszę przyznać, że to i Cavalry (wrzucam do jednego wora jako że są to klony) trzymają pewien poziom, który według mnie wyróżnia je od sterty haremowych miernot (nawet nie wiem czy te serie wogóle są haremówkami, bo akurat „mięta” bohaterów i ich różowych księżniczek w obu przypadkach klaruje się dosyć szybko…). Jak na tego typu serie to są to animce całkiem ciekawe.
Re: tcinek 3
Ej Panie co mi jedziesz po nazwisku? ;P
Natomiast tak z innej beczki bardzo mnie zaskoczyła postać tego generała. kliknij: ukryte Myślałem, że tą postacią w masce będzie nasz bohater, a wychodzi na to iż będzie mu pewnie sobowtórował/zastępował. Zastanawiałem się co niby sprawi, że nasz bohater o tej osobowości „lekkoducha” nagle stanie się taki poważny, a tu takie zaskoczenie :)
tcinek 3
I może to pierdołka, ale dawno już nie widziałem tak „normalnej” reakcji bohatera na goliznę. Żadnego pokładania się, lania po pyskach itd tylko zwykłe: „No… teraz widzę i co z tego?”.
PS: Przepiękny ten Ending…
Tak wiem, nie grafika jest najważniejsza w tego typu seriach, a trzeba przyznać że fabuła dalej mnie ciekawi, ale tak jak chwaliłem pierwszy odcinek za „pełnometrażówkową” grafikę, tak teraz miałem wrażenie, że jeszcze zobaczymy oficjalne przeprosiny od twórców i reedycję odcinka…
Słabo.
Re: ktoś mógłby opitolić absurdalną grzywkę Orgi
Seria zapowiada sie naprawdę dobrze. Po ostatnim Gundamowym niewypale (nie jestem jakimś fanem, ale zawsze lubię spojrzeć na serie z tej franczyzy) tutaj może być solidny dramat. Niby dzieci wojny to taka klisza, ale tutaj mamy przynajmniej fajny klimacik…
...nie…
Co za gniot, nie spodziewałem się aż takiej beznadzieji. Omijać, nie tykać nawet kijem… może samo zdechnie?
1. W obu seriach mamy różowowłosą księżniczkę walczącą ogniem.
2. Bohatera‑geniusza walczącego mieczem.
3. W obu mamy scenę z bieganiem porannym.
4. Chryste, nawet postaci drugoplanowe wydały mi się podobne (siostrzyczka/kumpela z dzieciństwa).
A to tylko kilka z podobieństw, nawet chara‑design wydaje mi się podobny…
Naprawdę, czy to jest jakiś rodzaj zakładu? O to kto zrobi „lepszą” haremówkę o takich samych danych wejściowych?
Niektórzy powiedzą, że dobra seria obroni się sama i że nawet jeśli z założenia to kontynuacja, to jeśli sama w sobie jest dobra to fakt bycia sequelem nie powinien wpływać na jej odbiór. A no właśnie u mnie wpływa, bo dla mnie seria jako kontynacja nie spełnia swojej roli. Owszem, gdybym oceniał serię samą w sobie zapewne ocena byłaby wyższa, ale jak juz wspomniałem wcześniej (choć moja opinia od czasu pierwszego odcinka trochę się zmieniła), seria nie jest dobrym sequelem. Dlatego, że Gatchamani zostali tu wykorzystani jako „wymówka” do przestawienia autorskiej wizji/opinii/refleksji twórców. Problem polega na tym, że zamiast Gatchamanów równie dobrze mogli to być Super Sentai itd. Mamy tu po prostu mechanizm wykorzystania motywu superbohaterów jako wymówki do zmierzenia się z problemami dzisiejszego społeczeństwa (vel Batmanowska trylogia Nolana). Dla jednych jest to ok, ale dla fana „komiksowych” superbohaterów takiego jak ja nie jest (mimo, że komiksy też poruszają kwestie psychologiczne/społeczne). Nie, nie chodzi mi o to, że preferuję popkorniasty kicz ponad porządną refleksję, ale czasem po prostu szukam czystej rozrywki a nie „depresji” (człowiek ma ją na co dzień oglądając wiadomości). Pierwszy Gatchaman miał bardzo ciekawego antagonistę z którym walkę uświetniały wszelakie rozterki (i barwność!) głównych bohaterów. W sequelu 3/4 z ekipy Gatchamanów stanowi tło…
No i właśnie tu dochodzimy do pewnej konkluzji. Czy „franczyza” Gatchamana była potrzebna temu konkretnemu „Insight”? Pewnie tak, bo inaczej nie przyciągnęłaby tylu widzów. Ale w efekcie sami Gatchamani zostali zepchnięci na dalszy plan. Mamy tu „walkę” ideologii, a nie superbohaterów. Gatchamani nie walczą tu ze „złem” ale ze „zjawiskiem” (czy jak kto woli „atmosferą”). Formuła jak najbardziej interesująca, potrzebna i w serii świetnie poprowadzona, ale raz jeszcze powiem: dla mnie to nie „to”, to nie jest dobry sequel…
Po pierwsze ta seria wydaje się nie mieć klimatu pierwszej. W tamtej, choć było trochę komizmu, klimat był jednak mroczniejszy, bardziej przytłaczający. Podchorzący pod dark fantasy. Może to kwestia lokalizacji akcji? Valiante wzorowane na Europie miało bardziej oryginalny klimat niż n‑ta opowieść dziejąca się w Japonii. Pozatym tutaj widzę trochę za dużo błaznowania, mniej powagi. Postacie nie przypadły mi do gustu: przemądrzała i arogancka niewiasta, bezbarwny główny bohater i jakiś irytujący bachor. Ponadto, o ile w poprzedniczce miały sens, tutaj te hiszpańskie rytmy średnio mi pasują, ale być może jest to nawiązanie do pierwszej serii, bo nawet głosy Zaruby czy Garum się pojawiają.
Ech, naprawdę ciężko wyrokować, ale póki co seria nie zrobiła na mnie wrażenia. I postacie jakieś mało ciekawe na pierwszy rzut oka i jakoś tak nie czuje „mocy”. Pod koniec pojawia się główny zły, który daje nadzieję, iż może być ciekawie. Ale Mendozę z pierwszej serii (i jego głos!) ciężko będzie pobić…
PS: Mocno krytykowana zbroja z pierwszej serii, choć mi wizualnie wydaje mi się gorsza, tutaj jest bardziej stonowana więc może uniknie takiej jak tamta krytyki…
Nie przepadam za kryminałami, ale temu dam szansę, bo wyglada to przednio. Pomijając dopracowaną, płynną i pełną detali grafikę (niczym w pełnometrażówce) ma to to ciekawy klimat. Nawet CGI stoi na wysokim poziomie. I wreszcie dostajemy „poważną”, wręcz filmową serię. Co prawda pierwszy odcinek to głównie smalltalk, ale jak moja poprzedniczka zauważyła, coś tutaj widza wciąga tak, że chce więcej.
Tak na marginesie seria jest opatrzona jednym z najciekawszych koncepcyjnie i graficznie OP jakie dane mi było zobaczyć, chyba nawet od kiedy oglądam anime. ED też niepowtarzalny…