x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Dororo miałem na oku, mimo że nie znałem pierwowzoru i jest to dla mnie chyba gwóźdź programu w tym sezonie :)
A ten „pastelowy” styl, to styl Go Hands of czasu K.
Na razie ciężko to oceniać, oryginału nie pamiętam niestety…
Pozdro!
Tłumaczyłem przez Google translate. Jestem niepoważny!
Widzę że coś nie doczytałeś, bo jak już mówiłem LN‑ki mnie nie interesują. Tu mnie akurat masz, brawo! Moja wiedza na temat LN Goblin Slayer nie jest większa niż fanowskie wiki (które często są ubogie w informację). Googlować zacząłem tylko żeby zobaczyć co jest w dalszym tomach. LN Goblin Slayer mnie ponad to nie interesuje…
Skąd wiesz jak pisze „typowy pirat”. Może sam nim jesteś? Bum 1‑0 dla mnie!
Brawo Sherlock‑u! Zapomniałeś jeszcze dodać, że „Water Town” którego tak ochoczo użyłem to tłumaczenie którego użył Lee Kowalski, znany w wielu kręgach ripper. Masz mnie! Będzie z ciebie detektyw.
Pewnie, trzeba być wyluzowanym jak ty Panie praworządny polonisto.
Pozdro!
To że czegoś o niej nie wiem nie oznacza, że nie jestem fanem danej kultury. To tak jakbyś powiedział komuś z zagranicy, że jest fanem polskiej kuchni, a nie zna pierogów więc nim nie jest.
Z tego co czytam o Yen Press jest to amerykańskie wydawnictwo. W tym momencie to ty się pogrążasz bo zarzucasz mi niewiedzę na temat amerykańskiego wydawnictwa (powiązanego z Kadokawa ale współnależącego do Hachette). W kontekście japońskiej kultury co mnie obchodzi kto wydaje mangę w Stanach Zjednoczonych? Że jest to źródło dostępu LN i mang? Jedno z wielu… tak na marginesie wspomnę ci iż kupuję rzeczy wydawane przez Viz Media, również duże wydawnictwo amerykańskie. Zatkało?
A jeśli chodzi o twój zarzut, że umiem tylko piracić skany z neta to jest to „trochę tak” jakbyś był bezczelny i pokazuje twój niski poziom kultury. Trochę smutne.
Dlatego kończę już z tobą dialog bo szkoda mi już tracić czasu na takich „typów”.
2) Widzę że chyba jesteś jednym z tych samozwańczych obrońców polskich wartości. Kreuj się na takiego, twój wybór nie będę ci tego zabierał, natomiast żyjemy w zglobalizowanym świecie i musisz się liczyć z tym że używa się zapożyczeń lub obcych słów powszechnie identyfikowanych. Ja czytam angielskie tłumaczenia dlatego operuje angielskimi nazwami. Większej filozofii tu nie ma. Wolę to niż interpretować nazwę na polski. Btw „hydropolis” to słowo pochodzenia greckiego. Zresztą nie wiem skąd twoje czepialstwo szczególnie, że mamy tu do czynienia z „głupią nazwą zwyczajową”. Śmieszna afera.
Swoja drogą jako że jest to polska strona o m.in. japońskiej sztuce animacji to chyba nie na miejscu jest wymaganie „pisania tylko po polsku”. Twoje zarzuty są dziwne zwłaszcza że używasz zwrotów typu „lol”. Daj se z tym spokój, bo będziemy wojować bez końca…
3) No widzisz a ja nie wiedziałem o Yen Pressie. Wciąż jednak twierdzę, że do mangi dostęp jest łatwiejszy + dochodzi krótszy czas „przerobienia” dzieła, co dla wielu osób jest atrakcyjne pod paroma względami. Skoro wolisz LN twój wybór, być może faktycznie jest lepsza. Ale chyba Goblin Slayer nie jest dziełem na tyle wybitnym i wielowarstwowym żeby różnica była aż tak znacząca między LN a mangą?
Po drugie: kogo obchodzi polska nazwa tego miasta?
Po trzecie: motyw z „Water Town” – chodziło mi o „motyw” z dwójką poszukiwaczy w Water Town (czyli faktycznie „motyw poboczny”) nie o „przygodę Orcbolga i kompanii w Water Town”. Myślałem że wyraziłem się jasno, ale skoroś taki agresywny to widocznie wolisz się czepiać zamiast wczytać się i pomyśleć (jak już pisałem powyżej, mangę czytałem).
Po czwarte: kogo obchodzi manga? Pragnę zauważyć, że tłumaczenia LN to jedne z trudniejszych do znalezienia rzeczy w necie co dopiero w sklepach (tylko niektóre docierają do Polski w formie fizycznej). Ciężko jest nawet znaleźć streszczenia tomów, czasem ktoś wrzuci na Reedicie. Jeśli już ktoś łaskawie przetłumaczy takowy z japońskiego, to na ogół na angielski a co dopiero na polski. Googlowałem trochę w temacie Goblin Slayer LN i nie było mi łatwo znaleźć cokolwiek, szczególnie w kwestii późniejszych tomów. Także mogę sobie dać rękę uciąć, że większość naszej mangowo‑animowej braci raczej pierwiej zaliczy kontakt z mangą Goblin Slayer niż jej pierwowzorem (nie oszukujmy się, mangowych portali jest na pęczki). Dodam tylko że LN to naturalna ewolucja papkowych popularnych magazynów w japońskiej kulturze (popularność LN jako forma twórcza zaczęła zyskiwać w Japoni gdzieś w latach 70‑tych poprzedniego wieku), a manga ma dłuższą i bogatszą historię/rangę w kulturze japońskiej. LN tylko udają, że są czymś poważnym, zwłaszcza, że i tak większość z nich jest dodatkowo ilustrowana i to na dodatek fanserwisowymi obrazkami. Więc nie gloryfikuj LN jakby to było nie wiadomo co…
W sumie to są chyba 3 równolegle wydawane mangi:
1. Goblin Slayer – czyli to co głównie widzimy w anime
2. Year One – origin story czyli jak Goblin Slayer został Goblin Slayer‑em :P
3. Brand New Day – historie członków gildii Orcbolga. Tu właśnie jest ten motyw z Water Town i tą dwójką młodych poszukiwaczy jak walczą ze szczurami (w anime). Dalej mamy też losy tych Silver Ranked (wymiatacze którzy walczą z czempionami w ostatnich dwóch odcinkach anime).
Ale tak na serio myślę iż czy chce czy nie chce autor będzie musiał „iść w górę”. Seria podkreśla, że Orcbolg to nic nieznacząca dla losów świata postać. Jedynie, że jest poza sferą wpływu bogów i RNG :P, to jest „talent”. No ale nie oszukujmy się, w związku z tym pojawi się pewnie jakiś motyw że weźmie udział w queście ratującym świat (pomoże tym trzem yuusha?). Jeśli nie to sam Orcbolg stwierdził że chce bawić się w „adventuring”, więc pewnie coraz bardziej zaawansowane questy. Podziemne królestwo goblinów? Leże smoka? Zobaczymy. W sumie oglądanie dalszego rozwoju tej postaci nie byłoby głupie, tylko czy seria nie straci wtedy sensu? Czy autor planował aby ta seria była dłuższa?
Re: Dobre to było.
Tak, seria ma wabiki w postaci golizny. Tak, mamy fanserwis. Ale seria odniosła sukces na świecie, ponieważ można odnieść wrażenie że celuje bardziej w zachodniego odbiorcę. Naprawdę jest mało takich animców w stylu pen & paper RPG. Kombinowanie w questach, zwykli bohaterowie (no oczywiście w tle są jakieś super‑yuusha piękne dziewoje które pokonują zło, ale to bardziej jako kontrast). Ludzie po prostu poczuli, że to anime jest bardzo bliskie grom w które grają: Dark Souls czy wszelakie dungeon crawlery. Tak przynajmniej mi się wydaje.
Re: 11
Wiem czepiam się tego w serii w której zombie się pocą… tak naprawdę odnoszę wrażenie, że ten cały motyw zombie był twórcom potrzebny tylko jako wabik (bo tego jeszcze nie było), plus do paru gagów z odpadającymi kończynami. Tylko tak jakby po paru odcinkach o tym że bohaterki są zombiakami zapomnieli…
Odc 10
Re: Ep 10
Re: Miało być lepiej, ale to nadal SAO...
Druga: to jest koszmarnie nudne! Czuję się jakbym oglądał jakiś tani rozwlekły dramat obyczajowy. Dialogi są o pietruszce (bohaterowie wręcz stawiają sobie za cel rozwlekać dialogi o niczym), a ten świat póki co jest nudny jak cholera. Żadnych konfliktów, płytki school life wymieszany z jakąś próbą nawiązania do życia arystokratów/oficerów w XIX wiecznej Anglii i… tyle. Jakiś tam turniej na drewniane miecze w tle. Kompletnie nic się nie dzieje, a bohaterowie jedzą ciastka i wygłaszają płytkie jak kałuża monologi.
SAO może było tandetne, ale przynajmniej cały czas coś się tam działo.
Odc. 8
Serio, to jest uważane za najlepszy arc SAO? Jeśli się coś w tym nudziarstwie nie zacznie dziać zaraz to chyba to dropnę…