x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Re: Koniec.
W moim przypadku tylko ocena trochę inna bo 7/10 z minimalną możliwością naciągnięcia na 8.
Dla mnie problemem była zbyt „słaba” intryga, widoczna kompresja serii (mimo, że nie czytałem mangi, ale wiem że np. że nie przedstawiono za dobrze motywów mordercy, a w mandze to jest wyjaśnione podobno) i kilka scen, które mnie wkurzyły/rozczarowały.
Ale fajnie, że tak zgrabnie pozamykali wszystko, rzadko się to w anime zdarza ostatnio…
Re: Odcinek 10 ha!
Re: Odcinek 10 ha!
Źle przyjęte? Mimo malkontenctwa wydaje mi się iż Grimgar jest dosyć ciepło przyjęty… ale może mi się tylko wydaje :P
Chociaż zgodzę się z tobą w jednym, bo dało mi się to akurat we znaki w ostatnim odcinku. Ilość scen „bez sensu” faktycznie trochę już zaczyna przekraczać pewną minimalną granicę. Bo akurat kręcenie się po mieście w rytm muzyczki juz było i to z parę razy. Po raz pierwszy odczułem, że te 5 minut mogli trochę lepiej spożytkować. Ale co tam, w przypadku tego anime nastawiłem się na co innego i w tym sensie jest to realizowane zgodnie z mymi oczekiwaniami…
Zdania bowiem nie zmienię. Seria jest dla mnie świeża. Jest to inne spojrzenie na ten gatunek. Dla niektórych niestrawne, ale na szczęście świat jest kolorowy i każdy znajdzie w nim coś dla siebie :P
Jak widać jednak taka kontrowersyjna decyzja o konstrukcji anime przynosi jej zwolenników jak i przeciwnków…
Odc. 21
Re: odcinek 8
Ale fakt seria zaczyna być coraz bardziej słaba. Co z tego, że technicznie wygląda fajnie (no w końcu KyoAni) skoro mamy epizodyczność i zarazem brak nawet kiełków fabuły oraz jak zwykle łajzowatego i bohatera…
A jeśli chodzi o ośmiornicę to pamiętaj że japońce mają w nosie inne religie…
Po prostu pytałem z ciekawości, no ale co kto lubi…
Oczywiście że nie potępiam inicjatywy, ale myślę sobie iż tyle fajnych serii czeka na publikację recenzji (i się pewnie nie doczeka)...
Odc. 19
Re: Seria dla namłodszych
No i najgorsze jest to, że jak zwykle braknie czasu i będziemy mieli rushowaną końcówkę…
Wychodzi na to że już chyba lepiej by dla mnie było jakby głównym bohaterem był Oshutoru…
Nie, nie mówię że seria jest zła. Ogląda mi się ją przyjemnie. Po prostu nie podoba mi się momentami jej konwencja. A może po prostu za dużo sobie po niej obiecywałem po pierwszej serii?
Świetnie napisane. Sam bym chyba tego lepiej nie wystukał :)
A jeszcze dodam @Koogie apropos lootu. Według mnie akurat zgrabnie jest to w serii przedstawione. Loot nie „wypada” z potworów tylko to jakieś trudniej dostępne przedmioty, które są wymieniane w mieście np. ząb rzadkiego zwierzęcia w naszyjniku goblina. Jeśli mówimy o realizmie, to dam przykład: czemu skóry wapiti w Ameryce były tak cenione w 18 wieku, skoro to tylko skóra ze zwierzęcia? Odpowiem: bo ciężko je było zdobyć. I o ile z goblinów mamy bibeloty (stąd dosyć niska cena), to i tak są coś warte, bo tak jak 18‑to wieczny arystokrata nie „zrobi” sobie futra, tak Wieśniak A nie pójdzie do lasu, żeby sobie zdobyć naszyjnik z rzadkich zębów kotołaka. Woli zapłacić. A jeśli chodzi o bronie z potworów: może są na tyle prymitywne/nieporęczne/zawodne, że ludzie nie mieliby z nich pożytku?
Słuchaj, przedstawiasz solidne argumenty, ale tak jak Nick wspomniał, te argumenty raczej oparte są o twoje wyobrażenie o serii niż o to o czym ona faktycznie jest. Seria to faktycznie hybryda i moim zdaniem bardzo dobra… w te 4 odcinki zrobiła więcej dla mojej imersji w świecie, niż SaO przez dwa sezony (a żeby było jasne SaO mi się podobało). Też mam myśli w stylu „a czemu tak, a nie inaczej”, ale seria na tyle mi się podoba, że o tym nie myślę za długo…
Nie mogę się natomiast zgodzić z twoimi zarzutami do tej serii. Zacznimy od tego, że przystajesz przy „zasady świata MMO”. A skąd my właściwie wiemy, że to jest świat MMO? Wiemy tylko, że „normalne” nastolatki trafiły do świata fantasy. Mechanika świata jest umowna, jak w każdym japońskim anime fantasy (bo z 90% czerpie z gier). W średniowieczu ludzie też się skrzykiwali w cechy (gildie/party) btw. Zresztą moim zdaniem nie ma co się czepiać mechaniki świata, bo nie o tym jest ta historia. Historia jest o przetrwaniu w takim świecie i relacjach między postaciami. Czemu nie znajdą sobie innej roboty jest trochę poruszone w najnowszym odcinku, na razie bohaterowie stwierdzili, że będę ciągnąć wózek. To trochę tak jak ze zmianą pracy: niby g*wniana, ale dopóki nie będziesz miał pewności iż możesz pozwolić sobie na zmianę, nie zwolnisz się z niej (no chyba, że puszczą ci nerwy…). Bohaterowie są zagubieni, zaczęli od tego i będą przy tym trwać, bo boją się zmian (albo coś podświadomie każe im to robić, tego jeszcze nie wiemy…). Zresztą umówmy się, to trochę by było tak jakby zrobić film o podboju dzikiej Ameryki, w którym traperzy postanawiają zostać ogrodnikami. W sensie autorzy opowiadają historię o grupie „adventurers”, więc nie będą opowiadać o tym jak zostają kucharzami czy kelnerkami (nawet jeśli miałoby to być tylko chwilowe zajęcie). A to, że seria tak schizofrenicznie operuje tonem? No cóż, życie nie idzie jak po sznurku, czasem dramat może zdarzyć się już na początku drogi…
Jeśli o mnie chodzi, jak już wspominałem wcześniej, w serii urzekło mnie co innego. Mi właśnie podoba się ta niby‑slicowa konwencja. Bohaterowie zachowują się naprawdę realistycznie, albo przynajmniej tak, że to co się z nimi dzieje do mnie przemawia. Ot w ostatnim odcinku mieliśmy scenę lekkiego zbliżenia dwójki bohaterów, która bardzo mi się podobała. Była naturalna, wręcz chwytajaca za serce. Jakaż to jest miła odmiana od lwiej części anime fantasy w których na ogół mamy głupawki czy sceny a la komedyjki, a o takich relacjach między postaciami jak w Grimgar nie ma mowy.
Dla mnie Grimgar jest czymś zaskakującym. To „zwykła” historia fantasy, którą oglądam z większym zaangażowaniem (i przemawia do mnei bardziej) niż w niejednym anime mającym więcej „fajerwerków”...
Ja zostanę do końca. Nie dlatego, że jest to „brutalniejsza” wizja świata fantasy. Zostanę dlatego, że przez tę parę odcinków losy tych bohaterów stały się dla mnie nieobojętne. W takim stopniu, którego już dawno nie doświadczyłem w serii fantasy…
Re: Skromne zapytanie do znawców niemczyzny...
PS: W najnowszym odcinku akcja już całkiem dzieje się na terytorium Polski.
Seria do wybitnych nie należy, ale mam pewien sentyment do Eclipse więc i to oglądam. Nawet podoba mi się ten ciężki klimat (oczywiście nie uwzględniając wesołkowatch „barely‑legal” cycatek) dzieł z tego uniwersum…