x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Bahasa Palus
Niebanalni bohaterowie – ich relacje, ich piękne, rodzące się powoli, ale szczere uczucie. Bohater, który został wytrenowany na „broń przeciw broniom” (dosłownie), spokojny, cierpliwy, budzący sympatię i bohaterka, także sympatyczna, wybuchowa, ambitna a zarazem krucha, dla której stał się „narzędziem” (z własnej woli), a jednocześnie kompanem i oparciem.
Niebanalna grafika – może i prosta, ale jakże urokliwa i niepowtarzalna. Wspaniała…
Niebanalna muzyka – niech tutaj wsytarczy za mój komentarz, że podkładem do najlepszego amv jakiego widziałem na podstawie tej serii użyto utworu właśnie z tej serii, co pokazuje, jak dobrze autor soundtracku skomponował muzykę do Katanagatari.
Niebanalna fabuła – owszem, prosta, ale jakże wciągająca. No i to zakończenie, kto by się spodziewał…
Niebanalny format – 12 odcinków, ale każdy po około godzinie długości. Rzadko spotykany format, ale myślę, że idealnie do serii dobrany, każdy odcinek można było traktować jako odrębny epizod, a zarazem fragment całości…
No i ten teaser z zapowiedzią odcinka 4. Mistrzostwo trollingu ze strony twórców serii wdg mnie :P
Zgodzę, się z kilkoma moimi przedmówcami. Rzadko jakieś anime zasłaguje na 10/10. Katanagatari należy do takowych anime…
DT! DT! DT!
Re: HAHA trolololo
- Odnoszę się do ogółu „tamtych”, bo przecież jedna osoba nie wytwarza popularności serii :P Dużo dobrych opinii=dobra seria czyż nie? I nie chodzi mi tu o zależność typu Baiber, którego tak wiele osób dobrze ocenia (wiadomo w tym wypadku nastolatki), więc musi być dobry. Ja mówię o faktycznych opiniach, które czytam i które potwierdzają to co ja myślę o SAO…
- No proszę cię Full Metal Panic?! Właśnie podkreślam cały czas: SAO to przygodówka zarąbista w swojej kategorii, czyli fantasy (no właściwie to sci‑fi, no ale przez większość serii mamy jednak świat typowo fantasy). Uwierz mi, wbrew temu co się myśli naprawdę mało jest tego typu serii. Wiem, bo szukam takowych(w stylu zachodnim, żeby byłą jasność, nie japoński folklor) gdzie się tylko da. Tak już mam, lubię fantastykę, nawet tą najprosztszą z elfami, smokami itd. Usłyszę .hack, jeszcze z jedną pozycję i co dalej? Może jeszcze parę jakiś ekranizacji gier, które są wyrwane z kontekstu, albo uzupełniają fabułę z owych gier. Niestety lata 90‑te się skończyły, a były to najlepsze lata dla fantasy wdg mnie i z roku na rok powstaje mało takowych serii.
@Kysz: ja SAO nie uważam za ideał, ale za bardzo dobrą serię. Prawdopodobnie nikt nigdy nie stworzy anime (chyba, że ja sam), które było by dla mnie ideałem :P, tak dobrze nie ma…
@Cthulhoo: sam nie spodziewałem się, że aż taki trolling mi z tego wyjdzie, moja wypowiedź jest aktualnie najczęściej komentowaną w wątku SAO :P Przynam, że napisałem to, kiedy nie byłem w najlepszym humorze, patrzę, a tu ludzie jadą po serii która mi mocno przypadła do gustu…
PS: Ludzie zarzucają serii, że przeskakuje z wątkami. Owszem jeśli mówimy o light novel to seria została pocięta. No, ale naprawdę tak wam to przeszkadza? Mi nie, uważam, że tempo jest okej, bez zbędnego przynudzania, pokazywane jest to co najważniejsze. Jakby zbytnio się dłużyło np. wątek obyczajowy, to zaś by narzekano w drugą stronę. A tymczasem wszystko co najważniejsze zostało w anime zawarte. Jak już twórcy zdecydowali się na kilka gatunków (zresztą zgodnie z novel), no to niestety jakieś ofiary muszą być, seria nie może przechylać się za bardzo w stronę któregoś z gatunków, bo reszta by na tym ucierpiała. Wincie to diabelne formatowanie serii anime. 13 odc SAO byłoby za mało, 25 za dużo na pierwszą light novel (zresztą jest ich dziesięć i ciągle powstaje więcej, więc muszą to upychać, taki już urok adaptacji książek na ekran). Jak już wspominałem seria ma bardzo dobre proporcje: walki się nie dłużą (swoją drogą długie walki to wymysł shounenów, pojedynki na broń białą trwają przecież zazwyczaj bardzo krótko), wątek miłosny szczery (bez typowo japońskich „podchodów” przez 3/4 serii), z tym kryminałem to bez przesady wcale nie był taki zły, ale faktycznie padł ofiarą owego „pocięcia” light novel. Wątek jednak nie mógł być pominięty, bo od niego de facto zaczyna się rozkręcać miłość naszych protagonistów. Dla mnie tempo serii jest dobre i basta! :P
Uff, że mi się chce tyle pisać…
Re: HAHA trolololo
A powiedzcie mi czym de facto różni się kultowość od popularności. Im większość ludzi coś ogląda i im większej liczbie osób się to podoba tym większy hype generuje i tym większą szanse ma pozostać w ludzkiej świadomości. Coś nie będzie kultowe z automatu tylko dlatego, że podoba się tzw. „wymagającym widzom”. Żyjemy w czasach gdy wszystko jest ogólnodostępne i np. zespoły indie, o których nikt nie słyszał, później są lansowane i stają się popularne. No, ale to zaraz nie oznacza, że straciły swoją „kultowość”, czyli to co się ludziom w nich podobało. Proszę was, nie porównujcie Baibera do SAO, bo Baiber jest tworem, wykreowanym przez specjalistów od masówek, skierowanym do nastolatek, które nie maja wykształconej świadomości muzycznej, tylko kieruja się modą (vel Hanna Montana). Tymczasem SAO zbiera dobre recenzje od ludzi, którzy juz trochę siedzą w anime. Moja pierwszą sarkastyczną wypowiedź skierowałem do osób, które z góry przekreślają SAO, bo jest tzw. „mainstreamowe”. Zaczynają wypowiedzi od „postanowiłem zobaczyć serię o której tak wiele się mówi…”. A później z wielką satysfakcją (bo oczekiwali cholera wie czego) piszą „Ha! wiedziałem, że to syf!” często przesadzająć ze swoimi wymaganiami.
Cała moja pyskówa bierzę się z tego, że ludzie wgniatają w ziemię anime, które staram się bronić, bo twierdzę, iż to bardzo dobra seria w swojej kategori. Nie mogę zrozumieć jak tej serii mozna nie lubić. Wiem „o gustach się nie dyskutuje”, ale skoro ktoś oczekiwał od serii czego innego, to chyba źle trafił, bo wiadomo było o czym seria ta będzie. Wystarczy sobie przeczytać opis. A jednak SAO zaskoczył mnie swoją jakością. Zwykła przygodówka? No to czemu tak zajefajnie mi się ją ogląda, choć tak wiele już się przygodówek naoglądałem. Czemu tak wielu ludziom się ją tak zajefajnie ogląda. To nie jest zwykła, płytka seria. I są to opinie m. in. doświadczonych grup fansubberskich, które już naprawdę wiele widziały w swoim życiu. Po prostu nie mogę zrozumieć, czego ludzie oczekują od serii, która trzyma tak wysoki poziom, nie potrafię wyobrazić sobie serii o podobnej tematyce (nic mi nie przychodzi do głowy), która „miażdży” tą serię pod każdym względem… Dla mnie ta seria prezentuje naprawdę wysoki poziom i jest po prostu udana, a jej popularność tylko pomoże w jej rozwoju, co mnie bardzo cieszy…
Re: HAHA trolololo
@dango: chodzi mi o to, że pomimo krytyki osób wypowiadających się w komentarzach na tej stronie, to anime i tak będzie się miało dobrze i git, bo SAO może spowoduje, iż wzrośnie popularność, a tym samym popyt na tego typu serie, co mnie bardzo cieszy. Do serii ambitnych nic nie mam i nie zamierzam stawiać na nich krzyżyka, ale nie lubię jak ludzie doszukują się Bóg wie czego w rozrywkowym anime. I jadą po serii, bo nie spełnia ich wygórowanych oczekiwań. To anime jest fajnie skonstruwane. Wyraziste, dające się lubić postacie, prawdziwa miłość, fajny, bogaty świat fantasy, wciągająca fabuła, a to wszystko okraszone super grafiką. A żeby anime było po prostu fajne i przyjemne w odbiorze nie musi być ani nadmiernie skomplikowane, ani doskonale skonstruwane w warstwie fabularnej czy postaci. Skoro kilku ludzi się tu wypowiadających uważa serię za płytka i debilną, no to mamy tu do czynienia ze śmietanką ''myślicieli'', którzy w anime najwyraźniej szukają jakiś bogatych doświadczeń intelektualnych, a nie rozrywki. Uwielbiam to w krytykach. Napisać „nie dla mnie” i tyle, a nie wieszać na tym psy. Trochę jak krytycy filmowi, którzy plują na wszystko co mainstreamowe „bo tak”, a zachwycają się filmami o pierdzeniu do lustra przez 1,5h, bo reżyser ukazał „głębie przemian” zachodzących w bohaterze…
@JCD: Cóż za poświęcenie! Ale uważaj, wyłączanie mózgu może cie kosztować dużo zdrowia, więc lepiej daruj sobie przepełnione „debilizmami” serie…
HAHA trolololo
PS. SAO to haremówka!? Najlepszy dowcip jaki słyszałem. Myślę, że sam twórca serii puknął by się w czoło gdyby to usłyszał…
Nastoletnie dziewczynki obsługujące ciężki sprzęt to absurd sam w sobie, ale ok, takie założenie serii, widocznie jest to świat a la Dog Days, gdzie zamiast wojen urządza się turnieje dla gimnazjalistek na zasadzie sportowej rywalizacji. Ale wkurza mnie to niezdecydowanie twórców: z jednej strony pokazują odwzorowane bardzo dokładnie, autentyczne czołgi (tak jakby kierowali się w stronę realizmu), a z drugiej traktują niebezpieczne maszyny strzelające pociskami jak zabawki. Na pytanie jednej z dziewczyn o to czy główna bohaterka nie ma strachu przed wystawianiem się do połowy z czołgu („bo lepiej widać”), odpowiada jej (w środku bitwy), że jest mało prawdopodobne iż ją coś trafi. No cóż, pewnie ma zwichrowaną psychikę i perspektywa urwanej głowy jej nie przeraża…
Odcinek w którym czołgi wesoło jeżdżą sobie po mieście i rozwalają wszystko wokół (pomijam już ich niebywałą zwrotność i szybkość) zniszczył mnie psychicznie :P. Rozumiem poligony, ale cywilom wesoło dopingujący czołgom ostrzewliwującym się pięc metrów od nich na głównej ulicy gratuluje poczucia humoru…
A jednak, pomimo absurdalności, te kawaii dziewczynki i sam school‑lifeowy charakter serii (no i ta cudna kreska, widać, że na serię poszło sporo forsy) mają coś w sobie przez co jeszcze nie rzuciłem tej serii w piździec.
Japończycy po raz kolejny udowodnili mi, że nie ma dla nich rzeczy niemożliwych jeśli chodzi o wymyślanie serii anime, a najgorsze, że mi się toto podoba :D Wydaje się, że tak jak mówią moi przedmówcy, wykorzystanie czołgów w serii ma charakter wabika (może nie na otaku, ale japońce lubią wszystko mechowate, więc seria przyciągniego tego czy tamtego, zwłaszcza, że czołgi są popularnym tematem, vel Valkyria Chronicles) i tym sposobem powstał ten… twór.
Re: trwoga 5 ep.
Re: Racja
Gut
Bez wątpienia jest to najlepsza seria anime w ostatnim czasie (może poza Madoką) i nie dziwię się całemu hype'owi z nią związanym. A to, że jest gorsza od light novels, cóż, czego oczy nie widzą sercu nie żal (zaznaczam, że zaglądałem przelotne tylko w parę rozdziałów)...
Bardzo dobre
Wracając do serii: super grafika, muzyka (muszę namierzyć OST :P). Ale przede wszystkim wciągająca fabuła i losy postaci (zwłaszcza od czasu kiedy pojawia się Nomi, bo myślę, że fabuła dotyka tu poważnych problemów i zagrożeń płynących z rozwoju technologi i internetu). Postacie wzbudziły moja sympatię. Wydaje mi się, że nie były to typowe, „modelowe” postacie. Bohaterowie rozwijali się emocjonalnie, można było z nimi sypmatyzować, a niektórzy być może nawet mogliby sie z nimi identyfikować. W ich relacjach brakowało może tej kropki nad i, ale może wynika to z tego dla jakiej grupy docelowej seria jest, nie wiem…
Ciekawe czy powstanie następna seria, nie wiem jak sprawa wyglada z materiałem źródłowym, ale anime bardzo mnie wciągnęło i kontynuacja byłaby mile widziana.
Serię oceniam na 9/10
Re: Anime Lata '12!
Re: Nawet
Najwyraźniej więc jest to przykład postaci, która stara się wyglądać na silną, bo w tym świecie tylko silni przetrwają, choć jest to wbrew jej naturze. Dopiero przed Kirito zaczyna się otwierać. Ja akurat postać Asuny jak i Kirito darzę sympatią – są jak to mówią amerykanie 'badass', a jednocześnie luddzcy. A jeśli chodzi o Kirito: cóż, myślę że gdyby na twoich oczach kliknij: ukryte zginęli członkowie twojej gildi/przyjaciele to też w jakiś sposób byś się obwiniał. Nie zapominaj, że mimo wszystko postacie w tym świecie żyją w ciągłym cieniu śmierci, więc mają prawo się stresować. Świat realny może do bezpiecznych też nie należy, ale mimo wszystko nie atakują cię tu 10 metrowe smoki :P
...
Seria to jeden wielki bełkot (to słowo chyba najlepiej oddaje jej ducha), bo cóż z tego, że z założenia ten świat ma mieć sens i być spójny (bo tak to sobie chyba wymyślił autor, gdyż ładuje tu tyle „praw rządzących uniwersum” jak odtwarzanie historii itp.), skoro co chwila dorzucane jest tu coś nowego (kolejne wątki, pojedynki na słowa i inne takie) i jest tak skonstruowany, że można tu w zasadzie wrzucić wszystko kiedy się chce i jak się chcę, czego nie pochwalam, bo wolę gdy autor trzyma sie jednak jakiś zasad…
Hmm, pewnie są ludzie, dla których ta seria ma urok, ale mnie ona po prostu męczy.
Na tak fantastyczne anime czekałem już ładnych parę lat. Jak dziecko czekam co tydzień na kolejny odcinek i się nie zawodzę. Po anime widać, że wszystko jest perfekcyjnie wykonane, a dla maniaka fantastyki ta seria to po prostu ekstaza. A fantastyka to nie tylko nawalanie smoków, wątki miłosne, przyjaźnie i dramaty też są obecne. Jak się anime skończy nie będzie już na co czekać…
Chyba zostanę fanboyem…
Nawet niezłe
Mi się tam podobało
Fajne
5/10
A wracająć do innych aspektów anime: super grafika, fajna muzyka, ciekawy design postaci (np. potwrów, ale to na razie widać było głównie w chyba OP, który puścili pod koniec odcinka). Nie mogę się doczekać następnych odcinków…
E?
Re: Hell Yeah!
Zawsze tak było, jest i będzie. Trudno. Wszakże nie wiedziałem, że moje niefortunne użycie tego słowa spowoduje takie oburzenie. Chodziło mi tu o osobę, której absolutnie dany film się nie podoba, co w tym kontekście chyba równoznacze jest z byciem haterem danego filmu, bo jak dotąd Eire nie wymieniła żadnej zalety tegoż dzieła, gdyż zapewne takich nie widzi. Już tłumaczę: ja rozumiem hatera, jako kogoś, kto nie cierpi danej rzeczy i tyle. Nie chciałem użyć tego słowa w znaczeniu forów internetowych czyli z chęcią zmieszania danej osoby z błotem (w tym przypadku Eire) za to, że ośmieliła się tego czegoś (kinówki Berserk) nie cierpieć. Hmmm… powinienem może użyć słów przeciwnik filmu, srogi krytyk filmu? Jeżeli moje wypowiedzi odbierane są jako atak na Eire to mi przykro, bo wydaje mi się, iż prowadzimy merytoryczną wymianę zdań.
->
Może nie ,,wiem lepiej'', ale tak to odbieram, bo od początku wydawało mi się iż najbardziej krytykujesz decyzję twórców o tym, że postacie będą CGI, nawet jak by to było zrobione super ekstra. Wiedz iż nie zaprzeczam, że faktycznie w paru scenach mogło to być zrobione lepiej. Natomiast, tak ja powiedziałem wcześniej, chyba jesteś purystką i ponad wszystko cenisz sobie ręczną animację, życzyłabyś więc sobie zastosowania takiej właśnie animacji w przypadku Berserka, którego darzysz dużym sentymentem…
Masz rację, faktycznie znając finał historii budowanie relacji między postaciami to istota Golden Age Arc kliknij: ukryte zwłaszcza żeby zrozumieć dramat i słuszną chęć zemsty Guttsa już jako Black Swordsmana. Ale wiadomo, że to format kinowy i ciężko było to wszystko upchnąć. Pierwsza część jest myślę takim pokazem fajerwerków, żeby przyciągnąć widzów. Z tego co widzę po trailerze to druga część skupi się na budowie relacji między postaciami. O ile dobrze kojarzę to by też było zgodne z fabułą (vel wątek kliknij: ukryte oddzielenia od grupy i romansu Guttsa i Casci, który zaczyna się później)
A po cóż to rzucać zaraz takim sarkazmem? Jestem jednak zdziwiony, że uważasz Berserka za dzieło tak wybitnie nieudane, bo chyba nie jest aż tak zły? Potwierdzało by to jednakże twoje ,,haterstwo'' (patrz objaśnienie wyżej) wobec tego filmu ;P
Akurat o to nie możesz mieć żalu do twórców filmu, bo ja zawsze odnosiłem wrażenie, że z Gryffithem jest coś nie teges…
Tu mnie masz… zapomniałem już o tym filmie choć go ogłądałem. Reklamę mu u nas zrobili, bo przecież Warszafka się tam przewija przez kadry… noo tam to faktycznie poszaleli z grafą. Ale to jednak nie jest fantasy, zauważ, że łatwiej jest zrobić model samolotu czy statycznego pilota w nim siedzącego. Same postaci nie były zbyt ,,ruchawe'' również poza kokpitami maszyn. Trudniej jest natomiast stworzyć bohatera walczącego mieczem i robiącego uniki tak, aby nie wygłądało to conajmniej nienatrualnie… niestety do takiego poziomu CGI chyba jeszcze nie doszło…