Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Komentarze

blob

  • Avatar
    A
    blob 15.08.2012 12:36
    Nawet niezłe
    Komentarz do recenzji "Jormungand"
    W sumie fajnie się to oglądało: bohaterowie których można polubić, miła dla oka grafika i dobra muzyka (zwłaszcza OP bardzo przypadł mi do gustu). Jak dla mnie anime miało też fajny klimat. Niestety na całokształt odbioru wpływa to co inni recenzenci wspominali czyli ,,nieśmiertelność'' bohaterów. Oto np. scena gdzie nasi bohaterowie są ostrzeliwani w szczerym polu (a raczej na lotnisku), otoczeni z wszystkich stron przez pluton wrogiej armii, bez żadnych osłon i wychodzą z tej akcji bez szwanku. A takich akcji było znacznie więcej. A coś, co z koleii mnie denerwowało, to motywy że z jakimiśtam asassynami niemiłosiernie się męczyli (podejmująć przy tym jakieś irracjonalne decyzje typu ucieczka samochodem przed jedynym (sic!) pozostałym zabójcą, albo scena w której 4 wyszkolonych strzelców nie mogło sobie poradzić z jednym pick­‑upem i przed nim uciekało) po czym rozwalali oddział 20 żołnierzy w następnej misji bez mrugnięcia okiem. Niee za dużo tu nielogiczności i naginania praw fizyki na potrzeby scenariusza. Dlatego też ostateczna ocena to 6/10…
  • Avatar
    A
    blob 6.08.2012 00:12
    Mi się tam podobało
    Komentarz do recenzji "Senjou no Valkyria -Gallian Chronicles-"
    W moim przypadku najpierw było anime, później gra. Swego czasu anime byłem wręcz zachwycony, ale muszę powiedzieć, że po zagraniu w grę stwierdzam iż pierwowzór jest faktycznie o wiele lepszy. Po pierwsze w grze skupiono się na najważniejszych postaciach, w anime dowalono akurat parę tych postaci (z bogatej puli), które nie przypadły mi do gustu. Fabuła gry była też mimo wszystko bardziej dramatyczna, a na dodatek tu pokonczończono kilka wątków. Jedynie scena śmierci pewnej osoby wdg mnie została lepiej wyegzekwowana w anime. Sama rozgrywka tak na marginesie fantastyczna, no ale mi tu mówimy o anime :P
  • Avatar
    A
    blob 30.07.2012 13:11
    Fajne
    Komentarz do recenzji "Dog Days'"
    Przyznam szczerze, że czekałem na kontynuację tej ,,słitaśnej'' serii. No i jest. Drugi sezon. A razem z nim jeszcze więcej postaci, fanserwisu i ogólnopojętej cukierkowatości. Ale wiecie co? Bardzo mi sie ta aniamcja podoba… Działa na mnie bardzo odprężająco i chyba o to w niej chodzi. W sumie nie ma tu postaci, której bym nie lubił, a szczególnie przepadam za głównym bohaterem, który na pierwszy rzut oka wydaje się lekkoduchiem i głupkiem, ale jest tak naprawdę osobą, która po prostu lubi cieszyć się życiem (a szczególnie sportem i rywalizacją). Taki życiowy optymista i luzak. Od serii, choć wiadomo, że jest dosyć naiwna, bije takie ciepło, że aż chce się oglądać dalej. Myślę, z twórcy chcieli aby widz po prostu dobrze się przy niej bawił i nie trakwotał jej poważnie. Ale dobrze, czasem trzeba czegoś przy czym można zapomnieć o szarej codzienności. Napradę polubiłem to anime. Polecam tym którzy lubią coś a'la fantasy nie traktujące siebie poważnie, będacągo lajtową przygodową komedyjką, nie będącym wdg mnie typową komedią japońska pełną abstrakcji i surrealizmu vel Azumanga Daioh(no może poza tym, że 99% postaci to ludzie z ogonami i zwierzęcymu uszami :P).
  • Avatar
    A
    blob 9.07.2012 14:28
    Komentarz do recenzji "Dragon Age: Blood Mage no Seisen"
    Nie jest takie złe, ale liczyłem na coś więcej. Grafika nie najgorsza, chociaż wkurzało mnie pójście przez twórców na łatwiznę w wielu przypadkach (np. paskudne modele drzew). Ponadto nie podobała mi sie kolorystyka – taka szarobura. Wiem, że świat Dragon Age jest raczej mroczny i przygnębiajacy, ale nawet w grach kolorystka była żywsza. Poza tym oklepana fabuła, jakoś mało porywający bohaterzy i zastosowanie smoków jako głupich maszynek do zabijania (a przecież w świecie Dragon Age jest kilka charyzmatycznych jaszczurów :P). Typowy film żeby zobaczyć i zapomnieć.

    5/10
  • Avatar
    A
    blob 9.07.2012 14:19
    Komentarz do recenzji "Sword Art Online"
    Jestem po pierwszym odcinku i na razie jestem zachwycony, bo anime jest dokładnie tym, czego się spodziewałem po obejrzeniu zapowiedzi. Wydaje się, że po okresie posuchy wreszcie trafia sie porządna seria w klimatach fantasy, przy okazji przedstawiająca ciekawy koncept wirtualnej rozrywki przyszłości (i jej niebezpieczeństw). Dla tych co debatują nad sensownością jednego z głównych konceptów tegoż anime, czyli  kliknij: ukryte : pamiętajcie, że w anime jest rok 2022, więc nie wiadomo jakie mogą powstać do tego czasu technologie. Myślę, że niewyczerpujące się lub b. długo działajace baterie są całkiem prawdopodobne, bo już teraz mamy technologie, w których zastosowane źródła energi są bardzo żywotne. A jeśli chodzi o złapanie twórcy gry, nie liczyłbym na skuteczność np. policji, zobaczcie jak trudno jest się w dzisiejszych czasach obronić przed atakami hakerów. Przypomijcie sobie np. głóśną sprawę zhakowania PS Network. Przez długi czas ludzie w Sony byli bezradni, a nie wiem czy hakerów, którzy to zrobili, udało się nawet złapać. Myślę, że seria porusza bardzo realny temat zagrożeń w przyszłości, czyli co by się stało, gdyby genialny naukowiec lub grupa hakerów zhakowała cały system, od którego zależnych jest wiele osób czy instytucji np. państwowych czy nawet wojskowych. Do każdego urządzenia działającego poprzez jakieś oprogramowanie można się włamać i je przeprogramować, niech to bedzie np. sterowanie sygnalizacji świetlnej(a tu jeż się moża domyślić, z jakimi się to wiąże zarożeniami) czy o zgrozo, bezzałogowe bombowce. Pamiętajcie też, że nie tylko Polak mądry po szkodzie i coś co testerzy mogli przeoczyć, później może okazać się furtką dla ''ludzi złej woli''. Ale to już takie moje dywagacje, bo myślę, że na razie nie o to tu chodzi, a koncept jest po to, żeby jakoś wytłumaczyć i dodać dramaturgii tejże serii…

    A wracająć do innych aspektów anime: super grafika, fajna muzyka, ciekawy design postaci (np. potwrów, ale to na razie widać było głównie w chyba OP, który puścili pod koniec odcinka). Nie mogę się doczekać następnych odcinków…
  • Avatar
    A
    blob 27.06.2012 01:34
    E?
    Komentarz do recenzji "Inuyasha Kanketsu-hen"
    To co zastanawiało mnie w 160+ odcinkach pierwszej serii tu już mnie zupełnie zadziwa: skoro Japonia to taki wielki kraj, to czemu postacie typu Sesshomaru, Kouga, Naraku, Kikyo oraz Inuyasha i jego paczka co chwila na siebie wpadają, w międzyczasie zabijająć n­‑tego demona, którego dziwnym trafem nie spotkali wcześniej, w czasie swojej podróży. Ta seria jest strasznie nielogiczna (to chyba przez jej długość), jest to ten typ anime, w którym scenarzyści co chwila doprowadzają do n­‑tej konfrontacji głównego złego (Naraku) i jego popleczników z protagonistami serii. Odnoszę wrażenie, że postaci kręcą sie w kółko po obszarze 25x25km i wracają ciągle w te same miejsca. Lubię, gdy w anime cały czas sie coś dzieje, ale ta seria to już przegięcie, tak jakby ktoś włączył fast forward i starał się w krótkim czasie antenowym wepchać ile się da np. błyskawiczne treningi Inuyashy, który w 5 minut odkrywa w sobie coś, czego nie mógł odkryć przez 160+ poprzednich odcinków. No i ta nielogiczność i ciągłe trafianie na siebie bohaterów, o których wspominałem wcześniej. Modelowy Shouenen czy Shounen który poszedł w złym kierunku?
  • Avatar
    blob 6.06.2012 00:57
    Re: Hell Yeah!
    Komentarz do recenzji "Berserk: Ougon Jidai Hen"
    Co to za głupia moda ostatnio się pojawiła? Czyżby słowo krytykować wyszło z obiegu? Każda osoba, której jakaś produkcja się nie spodobała i wyraża swoje zdanie na jej temat, zostaje nazwana hejterem. To już nie mogę wyrazić się o czymś negatywnie, bo przez fanów zostanę uznany za hejtera?


    Zawsze tak było, jest i będzie. Trudno. Wszakże nie wiedziałem, że moje niefortunne użycie tego słowa spowoduje takie oburzenie. Chodziło mi tu o osobę, której absolutnie dany film się nie podoba, co w tym kontekście chyba równoznacze jest z byciem haterem danego filmu, bo jak dotąd Eire nie wymieniła żadnej zalety tegoż dzieła, gdyż zapewne takich nie widzi. Już tłumaczę: ja rozumiem hatera, jako kogoś, kto nie cierpi danej rzeczy i tyle. Nie chciałem użyć tego słowa w znaczeniu forów internetowych czyli z chęcią zmieszania danej osoby z błotem (w tym przypadku Eire) za to, że ośmieliła się tego czegoś (kinówki Berserk) nie cierpieć. Hmmm… powinienem może użyć słów przeciwnik filmu, srogi krytyk filmu? Jeżeli moje wypowiedzi odbierane są jako atak na Eire to mi przykro, bo wydaje mi się, iż prowadzimy merytoryczną wymianę zdań.

    Kolejne ćwiczenie stylistyczne- wskaż mi, gdzie piszę, że komputery to zło


    ->
    Po Księżnice Mononoke nawet Ghibi musiało się powoli przestawiać na te wstrętne komputery


    Może nie ,,wiem lepiej'', ale tak to odbieram, bo od początku wydawało mi się iż najbardziej krytykujesz decyzję twórców o tym, że postacie będą CGI, nawet jak by to było zrobione super ekstra. Wiedz iż nie zaprzeczam, że faktycznie w paru scenach mogło to być zrobione lepiej. Natomiast, tak ja powiedziałem wcześniej, chyba jesteś purystką i ponad wszystko cenisz sobie ręczną animację, życzyłabyś więc sobie zastosowania takiej właśnie animacji w przypadku Berserka, którego darzysz dużym sentymentem…

    Tutaj ważna była każda postać, obudowanie jej i przywiązanie widza, inaczej cały finał pójdzie na marne


    Masz rację, faktycznie znając finał historii budowanie relacji między postaciami to istota Golden Age Arc  kliknij: ukryte . Ale wiadomo, że to format kinowy i ciężko było to wszystko upchnąć. Pierwsza część jest myślę takim pokazem fajerwerków, żeby przyciągnąć widzów. Z tego co widzę po trailerze to druga część skupi się na budowie relacji między postaciami. O ile dobrze kojarzę to by też było zgodne z fabułą (vel wątek  kliknij: ukryte  Guttsa i Casci, który zaczyna się później)

    No, ale jestem widać wiecznie niezadowoloną osobą, która nieziemsko wkurza się, kiedy rzucają jej ochłapy


    A po cóż to rzucać zaraz takim sarkazmem? Jestem jednak zdziwiony, że uważasz Berserka za dzieło tak wybitnie nieudane, bo chyba nie jest aż tak zły? Potwierdzało by to jednakże twoje ,,haterstwo'' (patrz objaśnienie wyżej) wobec tego filmu ;P

    Na podstawie tego filmu można odnieść wrażenie, że Guts i Gryffith, to nowe wcielenia bohaterów „Brokeback Mountain”


    Akurat o to nie możesz mieć żalu do twórców filmu, bo ja zawsze odnosiłem wrażenie, że z Gryffithem jest coś nie teges…

    W takim razie obejrzyj sobie „Sky Crawlers”. Wtedy zrozumiesz co to jest naprawdę udane zastosowanie CGI. Ale nie przeczę, niektóre sceny wyszły bardzo fajnie.


    Tu mnie masz… zapomniałem już o tym filmie choć go ogłądałem. Reklamę mu u nas zrobili, bo przecież Warszafka się tam przewija przez kadry… noo tam to faktycznie poszaleli z grafą. Ale to jednak nie jest fantasy, zauważ, że łatwiej jest zrobić model samolotu czy statycznego pilota w nim siedzącego. Same postaci nie były zbyt ,,ruchawe'' również poza kokpitami maszyn. Trudniej jest natomiast stworzyć bohatera walczącego mieczem i robiącego uniki tak, aby nie wygłądało to conajmniej nienatrualnie… niestety do takiego poziomu CGI chyba jeszcze nie doszło…
  • Avatar
    blob 5.06.2012 20:34
    Re: Hell Yeah!
    Komentarz do recenzji "Berserk: Ougon Jidai Hen"
    Jezu, czy tu się nie da z nikim normalnie porozmawiać tylko od razu każdy rzuca się jakbym mu rodziców obraziła?


    Skoro jesteś haterem filmu, a ja jego fanem to poczuwam się do roli jego obrońcy…

    Tak, Arrietty to w większości komputerowa animacja (jedynie postaci były rysowane a i to nie wszędzie), ino dobrze zrobiona.


    Tu nie masz racji, bo praktycznie wszystkie tła w tymże filmie animowanym czy przedmioty były rysowane ręcznie. To, że używa się komputerowych programów np. do poprawiania lub dopieszczania kadrów to chyba nie jakaś wielka ujma dla rysowników (a raczej grafików, bo z reguły oni robią wszystko: najpierw rysują, skanują na kompa, a potem dopiesczają w programie graficznym), zwłaszcza, że teraz tak się pracuje, bo po prostu jest taniej/szybciej/wygodniej, co wcale nie oznacza utraty jakości. No i są jeszcze przecież tablety. Podobnie zapewne było w przypadku tła w Berserku. No, ale skoro jesteś purystką i uważasz, że komputera nie powinno się nawet używać do takich rzeczy to masz problem, bo takiej animacji to nie ma już chyba i od 20 lat…

    Warstwa fabularną pozwolę sobie porównać do mangi i tu stwierdzam, że leży i kwiczy. Przede wszystkim jest średnio zrozumiała dla widza nie znającego pierwowzoru


    Zrozumieć fabułę może mieć problem ktoś kto nie czytał książki przed obejrzeniem serialu Gra o Tron. W przypadku Berserka nie uważam, aby ciężko było zrozumieć fabułę, w której naprawdę istotne są trzy postacie i ich relacje, a akcja opowiada o walkach kompanii najemników mającej nietuzinkowego przywódcę, którzy dzięki wygranym bitwom stają się coraz bardziej rozpoznwalni i wkraczają na dwór królewski, a to z koleii pozwala na realizację planu ich ambitnego, wyżej wymienionego dowódcy (oczywiście w dużym skrócie i na tym etapie historii).

    A teraz małe ćwiczenie: gdzie porównywałam Berserka do innych anime w czymś innym niż grafika?


    Nie napisałem, że porównujesz Berserka do innych produkcji, napisałem iż proszę o podanie tytułów, które uważasz za znakomite, ponieważ chce mieć skalę porównawczą. Może wtedy to zrozumiem jakież to pozycję wykształtowały twoje tak wygórowane oczekiwania wobec filmu Berserk… albo takie, które zostały bezbłędnie przeniesione z mangi na format kinowy.

    Recenzje jakie widziałam były dośc wyważone, box office też nie szaleje, więc lepiej, żeby następnym razem się postarali.


    Ja odniosłem inne wrażenie. Recenzje są pozytywne, wspomina się tylko o pewnych niedoróbkach czy niekonsekwencjach związanych z zastosowaniem animacji CGI. Jak na tego typu produkcję zainteresowanie i tak jest duże, większe niż można było przypuszczać, bo trudno, żeby ten film dorównywał hypem animacjom studia Ghibli, o których wiedzą wszyscy. Może ten pozytywny odzew spowoduje iż powstanie więcej filmów dark fantasy, kto wie?

    Ja jestem fanem Berserka, czytałem mangę, oglądałem serial TV zanim większość z moich znajomych wiedziało jescze co to manga i anime. Z mojego punktu widzenia uważam, że film jest bardzo udany, a ty pokazujesz, że zawsze są ludzie którzy wymagają o wiele więcej niż czasem da się zrobić… nie zapomianaj, że dzisiaj mało rzeczy robi się tylko dla fanów, bo twórcy zawsze jednak liczą, że uda się przyciągnąć też nowych widzów i stąd niestety uproszczenia fabuły i szybkie tempo. Ja uważam, że i tak udało się zrobić bardzo wciągający, dynamiczny i ładnie zrobiony film o epickich proporcjach. Zdecydowano się na taki, a nie inny wygląd postaci i faktycznie jest to wdg mnie jedyny zgrzyt filmu, ale nie robię z tego tragedii, bo widziałem o wiele gorsze projekty posatci i to w rzekomo wysokobudżetowych produkcjach. Powiem więcej, jest to chyba jedno z lepszych zastosowań CGI jakie ostatnio widziałem…
  • Avatar
    blob 5.06.2012 14:28
    Re: Hell Yeah!
    Komentarz do recenzji "Berserk: Ougon Jidai Hen"
    Ręczne rysowanie anime skończyło się 10 lat temu, taaaaaa… widziałaś może Kari­‑gurashi no Arietti (The Secret World of Arietty)z 2011 roku? Dobra może i takie filmy montowane są komputerowo i gdzieniegdzie używa się efektów komputerowych (np. woda), no ale bez przesady. Nie rozumiem dlaczego film nie podoba ci się w warstwie fabularnej skoro jest dosyć wiernym odtworzeniem fabuły z mangi. Porównanie grafiki do lat 70­‑tych to już chyba lekka przesada, bo jeśli tak uważasz to musić miesz naprawdę wygórowane oczekiwania. Filmowi zarzuca się to jak postacie wyglądają w walce, no ale przecież na zbliżeniach bohaterowie to już połączenie 3D z 2D i wyglądają o wiele lepiej. No i chyba nie powiesz mi że tła są brzydkie bo uważam, że zamki,lasy, czy inne widoczki są narysowane w tradycyjny sposób i to bardzo ładnie.

    A skoro zarzucasz anime niski poziom to wymień mi jakieś anime dark fantasy (mroczne średniowiecze, rycerze, brutalne bitwy, wszechobecne morderstwa monarchów i dworzan, gwałty) na o wiele wyższym poziomie, które powstały przez kilka ostatnich lat, ponieważ chce mieć skalę porównawczą. I proszę o dark fantasy a nie mieszanki gatunków typu Hoshi wo Ou Kodomo, czy baśnie typu Tales from Earthsea.

    I nie chcę cię martwić, ale film okazał się dużym sukcesem i dostał wiele pozytywnych ocen, więc jest duże prawdopodobieństwo, że tak będzie z następnymi częściami Berserka…

    Sama stwierdziłaś, ze film cię zawiódł więc i tak pewnie nie da się ciebie do niego przekonać. W takim razie poproszę abyś podała mi tytuły animacji, na tle których w twoim odczuciu film Berserk prezentuje „niski poziom” , bo może faktycznie pozytywnie mnie zaskoczą, aczkolwiek dodam, że śledzę produkcję wychodzące z Japonii lub innych krajów i nic nie zapowiada, żeby było już lub powstawało coś zbliżone klimatem i gatunkiem do Berserka w ostatnich latach…
  • Avatar
    blob 5.06.2012 12:39
    Re: Hell Yeah!
    Komentarz do recenzji "Berserk: Ougon Jidai Hen"
    Nie wszystkie produkcje japońskie są studia Ghibli, stąd nie każda animacja może sie pochwalić piękną, ręcznie rysowaną grafą. Autorzy zdecydowali się na krok z CGI zapewne dlatego, że w serii jest dużo akcji i łatwiej im było w ten sposób operować modelami postaci w scenach z walką/bez walki. Zaznaczyłem jednak w mojej opinii, że choć postacie są dosyć kontrowersyjne (są sceny w których mocno widać ich sztuczność np. Zodd Nieśmiertelny  kliknij: ukryte ), to grafa jako całość bardzo mi się podoba. Dla mnie dark fantasy to najlepszy gatunek anime i jednocześnie wdg mnie mało popularny, przynajmniej jeśli chodzi o wysokiej jakości produkcje animowane. Nie zdarza się więc codziennie, aby powstało dark fantasy pełną gębą (choć to remake), które ma taki hype i odpowiednie finansowanie, więc ja tej kinówki zamierzam bronić, bo może oznaczać renesans tego typu produkcji. A jak ktoś kto ma awers do CGI zawsze może sobie obejrzeć pierwszą serię z lat 90­‑tych. Dobra i bez syfilo­‑gryffithów…
  • Avatar
    A
    blob 5.06.2012 01:19
    Hell Yeah!
    Komentarz do recenzji "Berserk: Ougon Jidai Hen"
    Obejrzałem i muszę powiedzieć, że jestem zachwycony. Jedna z moich ulubionych serii w wysokobudżetowym remake'u i to jakim! Świetny klimat, grafa i dbałość o najmniejsze szczegóły. Na to właśnie liczyłem i się nie zawiodłem. Niektórzy czepiają się, że nadmiernie użyto tu CGI i fakt, momentami postacie wyglądają sztucznie, zwłaszcza na tle ręcznie rysowanych, pięknych krajobrazów, ale myślę, że wykorzystanie tej technologi pozwoliło autorom na stworzenie epickich bitew, bo rysując to ręcznie mogliby mieć problem. Ja tam nie narzekam, bo bardziej skupiam się na tym, że film jako całość to kawał naprawde dobrej roboty… zwłaszcza, że jest zgodny z mangą i tak jak w orginale (manga i seria TV) nie boją się pokazywąć ani golizny ani flaków.

    Nię mogę się doczekać następnych części, bo z zapowiedzi wynika, że będzie jeszcze lepiej, a sam finał trylogii będzie prawdopodobnie mega­‑epicki…

    10/10
  • Avatar
    A
    blob 30.05.2012 15:47
    Szuper!
    Komentarz do recenzji "Shakugan no Shana III (Final)"
    Seria bardzo mi się podobała, choć tak jak paru moich poprzedników pisze, nie mogłem się troche połapać w niektórych wątkach, bo dawno ogłądałem pierwszą serię, a drugiej chyba nie ogłądałem (bodaj zacząłem, ale sie do niej zniechęciłem). To co zapomniałem szybko sobie jednak przypomniałem po przejrzeniu wiki Shany.

    Jeśli chodzi o serię najbardziej podobało mi się, że dobrzy i źli nie byli tak do końca nakreśleni. Własciwie to pod koniec zacząłem nawet kibicować Bal Masque. Można sie zastanawiać po co oni wszyscy tłukli się miedzy sobą, ale czyż nie na tym polega bezsensoność wojny? Zamiast od razu się dogadać musi zginać wiele istnień, a czasami końcowy efekt i tak będzie taki sam.

    W serii było bardzo dużo ciekawych postaci i musze przyznać, że twórca serii naprawdę miał bujną fantazję wymyślajac taki wachlarz różnych dziwów i dziwadeł :P Wrzucił tu dosłownie wszystko: od przeróżnych mitycznych stworzeń, nawiązań do wielu różnych kultur, a na robotach skończywszy. Istny szał! No ale ma to w sumie uzasadnienie w Uniwersum Shany.

    Swoją drogą owo Uniwersum ma bardzo duży potencjał, chciałbym przykładowo zobaczyć mini serię o Pierwszej Wojnie,  kliknij: ukryte , ale to tak na marginesie…

    Wracając do serii: dużo akcji i walk, mało dłużyzn, własciwie tylko przez pierwsze odcinki. Fajna muza i dobra grafika, choć miejscami widoczne były cięcia budżetowe. Fabuła miała troszkę dziur lub niedokończonych wątków, ale w ostatecznym rozrachunku seria bardzo mnie wciągnęła i szybko ją pochłonąłem.

    Fajne, lubię takie fantasy o niemal epickiej formie (wielkie wojny, multum postaci). Jak dla mnie 9/10
  • Avatar
    A
    blob 17.05.2012 19:28
    Meh
    Komentarz do recenzji "Shining Hearts ~Shiawase no Pan~"
    Strasznie się zawiodłem. Liczyłem, że anime będzie solidnym „rpg­‑owym” fantasy anime, zwłaszcza, że zaciekawił mnie jej konsolowy pierwowzór. Co prawda seria jeszcze trwa i jestem na piątym odcinku, ale przy takim tempie budowania akcji (a raczej jej braku) nie sądze, aby ta seria jeszcze „odpaliła”. Wychodzi na to, że seria powstała jako dodatek dla fanów, żeby mogli sobie powzdychać patrząć na pięknych i słitaśnych głównych bohaterów.

    Jestem głodny fantasy anime (nawet sobie ostatnio Record of Lodoss War znowu obejrzałem),więc pozostaje mi czekać na Sword Art Online…
  • Avatar
    blob 5.12.2011 17:00
    Re: Gainax się nie popisał
    Komentarz do recenzji "Dantalian no Shoka"
    Zgadzam się z opinią Nadeshiko. Mnie seria mocno rozczarowała, a spodziewałem się po niej wiele: fajny klimat i grafika, no i jeszcze akcja dziejąca się w „lordowskiej” Anglii. Zaczęło się dobrze (pierwszy odcinek), ale im dłużej oglądałem tym gorzej, a głównie za sprawą jednej rzeczy: Dalian. Tak irytującej bohaterki już dawno nie widziałem, choć są one niestety charakterystyczne dla wielu serii anime. Ale ta to już było przegięcie. Wybaczcie moje słowa, ale na miejscu Hugh najchętniej bym jej mocno przyp… . Ta postać zniszczyła mi całą serię, bo nie cierpię takich przemądrzałych lasek, którym wszyscy inni bohaterowie się, nie wiedzieć czemu, muszą podlizywać na każdym kroku. Te pojedyncze historie niby ciekawe, ale jakieś takie nie wiem…naciągane… a na dodatek, odniosłem wrażenie, że same by się i tak rozwiązały bez pomocy głównych bohaterów, a oni stanowili dodatek, rodzaj statystów, którzy patrzeli tylko co się dzieje, stojąc gdzieś tam w tle…

    Ja nie dotrwałem do końca, a szkoda bo liczyłem na tę serię…
  • Avatar
    A
    blob 22.11.2011 19:28
    Super
    Komentarz do recenzji "Fate/Zero"
    To anime przypomina mi dlaczego tak bardzo lubie gdy japońce tworzą poważne, dopracowane i mroczne serie w klimatach fantasy, a nie głupkowate komedyjki…
  • Avatar
    A
    blob 22.11.2011 19:15
    Zawiodłem się
    Komentarz do recenzji "Itsuka Tenma no Kuro Usagi"
    Za anime zabrałem się właśnie dlatego, że jest twórcy Legend of Legendary Heroes, które akurat mi się podobało, wbrew powszechnie nieprzychylnym recenzjom. Niestety, pomimo obiecującego początku i dużego potencjału, seria srogo mnie zwiodła. Po pierwsze główny bohater: wiem, że koleś to zwykły człowiek, ale tak żałosnego głównego bohatera dawno juz nie widziałem. 3/4 serii słyszę jak to się zarzeka, że za wszelką cene będzie bronił Himei po czym dostaje niewyobrażalne bęcki (akurat gdy ma zginąć, bo w ekspresowym tempie konćzą się jego magiczne życia, nagle przeciwnikom przypomina się, że skoro to główny bohater, to nie można go ostatecznie zabić). Sama Himea, która to niby jest tam jakąś potężną czarodziejko­‑wiedźmą, a cały czas wszyscy wokół ją porywają/pokonują, na dodatek co drugie słowo jakiego używa to imię głównego bohatera. Gekkou, który cały czas mówi czym to on nie jest (geniuszem), także dostaje łupnia od kogo się da, mimo to ciągle jest jak to mówią amerykanie ''so full of himself”. Dodatkowo, kiedy pojawiłą sie pewna postać kociego demona która wzbudziłą moją sympatię, twórcy serii postanowili dać jej może parę minut w całej serii (pominę fakt, że postać ta miałą zwiększyć znacząco siłe głównego bohatera, czego nie zrobiła).

    Długo by wymieniać co mnie w tej serii zawiodło, faktycznie jedyne godne pochwały to muzyka i grafika (szczególnie projekty niektórych demonów). Niestety to wszystko co idzie na plus, bo mnogość wątków, które zostały jedynie poruszone, postacie, które wielkiego wpływu na fabułę nie miały (choć powinny, a pojawiaja się tylko na krótko) i główni, choć fajnie narysowani, to denerwujacy bohaterowie powodują, że o wiele wiecej jest minusów. Seria po prostu cierpi z tego powodu, że twórcy nie wiedzieli czy ma być to romans, dramat czy horror. A szkoda…

    Nie polecam
  • Avatar
    blob 3.10.2011 11:49
    Re: Tragiczne seria
    Komentarz do recenzji "Dog Days"
    W takim razie idąc twoim tokiem myślenia 3/4 anime komediowych jest dla dzieci, bo jest w nich za „słodko”... widzieliście może anime komediowe, w którym wojownicy siekają się na kawałki, a wszędzie leje się jucha? Pewnie, zdarzają się, ale są to mixy kilku gatunków. W tej serii ominięto zabijanie w ten sposób, że pokonani żołnierze zmieniają się w swoje „mini­‑wersje” :P Zresztą w tym anime nigdy nie odrzucono faktu, że gdyby nie wojna w o charakterze zawodów to przeciwnicy naprawdę by się zabijali.

    Fabuła schematyczna? To wymień mi anime z takąż samą „nieoryginalna fabułą”, w której zamiast wojny prawdziwej robi się wojnę na niby. Tylko proszę o konkrety, a nie listę losowo wymienionych anime w klimatach fantasy…

    Postacie nic nie warte? Dla mnie miłą odmianą było to, że główny bohater nie jest łamagą, którego kopią w tyłek lub jaja wszystkie postacie (szczególnie żeńskie), tylko za to, że spojrzał się na ich cycki… zresztą było tu też parę innych fajnych postaci np. lwie rodzeństwo…

    A jeżeli według ciebie grafika jest „średnia” to wymień mi anime z grafiką na „dobrym” poziomie… zapewne będzie to film studia Ghibli… Nie mówię, że grafika jest wybitna, ale jest staranna i dopracowana.

    Seria jest lekka, ale to nie oznacza zaraz, że jest tylko dla dzieci. Jakby spojrzeć z grubsza na komedie anime, głupkowate miny,zachowania i problemy bohaterów można by odnieść wrażenie, ze są to właśnie bajki dla dzieci…

    Fakt, że powstaje druga seria oznacza, iż to „dziecinne” anime podoba się „dziecinnym” Japończykom.

    Można odnieść wrażenie, że jestem jakimś fanatykiem serii skora jej tak bronię. Nie jest tak, mnie wkurza fakt, że spośród moich przedmówców większość od naprawdę solidnej serii komediowej oczekuje nie wiadomo czego. Dla jednych jest zbyt dziecinna na komedię, dla innych zbyt komediowa na serie fantasy, a jeszcze innych za nudne na lekkie i spokojne anime. Czasem odnoszę wrażenie, że krytycy i recenzenci anime na tej stronie są tacy jak krytycy filmów: z góry mieszają z błotem wszystko co nie jest wybitne lub nie ma potrójnego dna i poetyckiego wydźwięku.
  • Avatar
    A
    blob 22.09.2011 00:27
    Bardzo dobra seria
    Komentarz do recenzji "Tatakau Shisho - The Book of Bantorra"
    Seria ta zainteresowałą mnie już jakiś czas temu, kiedy jeszcze wychodziła, ale dopiero teraz ją obejrzałem i muszę powiedzieć, że nie spodziewałem się iż tak mi się spodoba…

    Po pierwsze, nie rozumiem czemu moi poprzednicy czepiają się fabuły. Dawno juz nie widziałem anime, w którym byłaby ona tak dobrze prowadzona. Jak dla mnie wszystko miało tu sens, każdy odcinek odkrywał nowe, nieraz zaskakujące elementy opowieści, jednocześnie wszystko łączyło się w spójną całość, wątki poruszone wcześniej, miały swoje odbicie później w serii itp. Zresztą dawno nie widziałem anime, w którym postacie zachowują się normalnie, a nie jak zakompleksieni Japończycy, którzy boja sie odezwać, żeby kogoś nie urazić. Czasem zadziwia mnie, że Japończycy potrafią stworzyć serię, w której mentalność postaci bardziej przypomina mi np. europejską niz ichszą. Zgodzę się, że może faktycznie ilość postaci i motywów była zatrważająca (magia, potwory, uzbrojenie jednocześnie z I i II WŚ, zróżnicowanie architektury), ale nigdy też nie odniosłem wrażenia, że coś wrzucono tu na siłę…

    A te ,,melodramatyczne'' historyjki niektórych postaci wcale nie były robione na siłę i przesadnie dramatyczne, tylko traktowały o całkiem poważnych tematach.

    Mitologia przedstawionego świata, ludzkie dusze zmieniające się w książki po śmierci, które inne postacie moga odczytwać (co swoja drogą prowadzi do nieskończonych możliwości rozbudowania fabuły np. jedna postać po przeczytaniu książki innej postaci odkrywa nowe fakty w śledztwie itp.), instytucja ,,biblioteki'', która się tymi ,,książkami'' opiekuje, niewolnicy po praniu móżgu uzywani jako żywe bomby – wszystko w tej serii to elementy po prostu dobrze przemyślanego świata, a ilość ciekawych pomysłów wykorzystanych w tej serii zrobiła na mnie duże wrażenie.

    Jesli chodzi o grafikę, to według mnie stoi na bardzo wysokim poziomie: jest pełna szczegółów i dopracowana. Bardzo podobały mi się projekty postaci, to jak się od siebie różniły, każda miała swój charakter (swoja drogą było tu sporo postaci, które da się lubić i poza jednym wkurzajacym dzieciakiem praktycznie wszystkie wzbudziły moją sympatię). Podobały mi się zwłaszcza przedstawicielki płci pięknej (tak jestem facetem), ale nie, nie chodzi mi tu o eksponowanie pewnych hmm… walorów (zwłaszcza jednej z głównych bohaterek), ale o ogólne ich projekty.

    Muzyka, też jest bardzo dobra, smutna i dołująca, ale buduje klimat, podobały mi się zwłaszcza oba OP.

    W sumie mógłbym jeszce dużo pisać o tej serii, ale po co, naprawdę zachęcam do obejrzenia. Jeżeli zobaczę, że większość ludzi krytykuję Book of Bantorra, to chyba będę musiał iść do psychologa, bo skoro ludziom nie podoba się seria, która mi tak sie podoboła, to chyba jestem jakiś aspołeczny i nie rozumiem gustów innych ludzi…

    9/10
  • blob 4.09.2011 16:26:03 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    blob 31.08.2011 01:45
    Super!!!
    Komentarz do recenzji "Redline"
    Świetny film, polecam! Jazda na całego bez trzymanki. Mówiąc w skrócie film traktuje o wyścigach, które są czymś w rodzaju połączenia wyścigów ścigaczy z Gwiezdnych Wojen i serii gier Wipeout, a główny bohater to fajna postać luzaka, który bierze udział w tytułowym wyścigu (troszkę przypomina mi Spike'a z Cowboy Bebop). Dopieszczona i oryginalna grafika, okraszona dobrze dobraną muzyką. Niesamowite ile różnych motywów twórcy wepchnęli do tego anime: cała gama barwnych kosmitów, zmilitaryzowane państwo wraz z przeróżnymi broniami w tym bronią biologiczną, chcące powstrzymać wyścig, wątek prawdziwej przyjaźni itd. Anime to naprawdę warto zobaczyć. Daje filmowi 9/10. Pełnej dziesiątki nie dam, bo momentami jednak film był zbyt szalony w takim typowo japońskim stylu…
  • Avatar
    blob 28.07.2011 01:02
    Re: Fajne
    Komentarz do recenzji "Seikimatsu Occult Gakuin"
    W drugim zdaniu chodzi mi o tematykę z końcówki serii…
  • Avatar
    A
    blob 28.07.2011 01:02
    Fajne
    Komentarz do recenzji "Seikimatsu Occult Gakuin"
    Bardzo fajne anime, jak dla mnie z bardzo zaskakującym finałem. Chciałbym bardzo zobaczyć tak zrealizowane anime w całości o takiej tematyce. Wracając do serii polecam, dosyć zwariowana, wybuchowa mieszanka konwencji czasem lepsza czasem gorsza. Wkurzała mnie trochę główna bohaterka, bo pomimo charyzmy często zachowuje się w dziwny sposób (sama nie wie czego chce). Widać, że w anime włożono sporo pracy, nadaje się na kontynuacje…
  • Avatar
    A
    blob 21.04.2011 14:09
    Mnie sie podoba
    Komentarz do recenzji "Dog Days"
    Nie rozumiem dlaczego wszyscy jadą po tym anime np. na ANN czy tutaj!

    Już na początek muszę przyznać, że zaskoczył mnie pomysł. Niby zaczyna się wojną jak w każdym fantasy anime, a tu się okazuje, że jest ona prowadzona w formie zawodów między dwoma państwami…

    Sam jestem maniakiem dark fantasy anime(których moim zdaniem jest ZA MAŁO!) i powinienem takich serii unikać jak ognia, gdyż zwyczajowo nie lubię komedii, ale muszę przyznać, że tak ,,słitaśna'' seria to miła odmiana.

    Uważam, że takich komediowych fantasy anime jest jak na lekarstwo na tle różnych g*wnianych komedyjek haremowych lub o uczniach szkół, których jest zatrzęsienie. Ja dla odmiany wolę coś nowego. No i proszę mamy typowe fantasy anime, które jest komedią i wydaje się być bardzo solidnie zrobione! Znam dużo anime, a szczególnie poluje zawsze na nowe lub nowe­‑stare anime w realiach fantasy i uwierzcie mi trudno trafić na coś podobnego do Dog Days, więc nie rozumiem skąd zarzuty o sztampowość. Jeżeli znacie inne tego typu anime proszę o sugestie…

    3/4 fanów anime ogląda anime głównie dla ich komediowości (wiem to po znajomych), a zarzuca komediowemu anime, że jest komediowe, sztampowe i słodkawe! A to anime jest solidne i nie można mu moim zdaniem zarzucić, że jest mało oryginalne…

    Największe plusy:
    - JUŻ OD POCZĄTKU SERII WIDAĆ, ŻE BOHATER NIE JEST ŁAJZĄ CHOĆ TO KOMEDIA! JAKAŻ MIŁA ODMIANA!
    - grafika: bardzo fajne projekty postaci, a krajobrazy, efekty tez nie są byle jakie
    - dużo fajnych postaci
    - ciekawy pomysł na fantasy anime

    JA polecam!
  • Avatar
    A
    blob 15.02.2011 23:06
    Komentarz do recenzji "Darker than BLACK: Ryuusei no Gemini"
    A ja powiem tak – Darker dla mnie był strasznie cieńki, podsumował bym to jako Batman'a latającego z paralizatorem.
  • Avatar
    A
    blob 23.10.2010 11:47
    FMA
    Komentarz do recenzji "Stalowy alchemik: misja braci"
    Z dwiema rzeczami nie zgodzę się z autorem recenzji. Pierwsza seria, pomimo, że BONES samo dopisało resztę fabuły, jest uważana za jedną z lepiej zrealizowanych anime niezgodnych z mangą i dlatego też była dobra i MA wielu fanów. Aczkolwiek druga seria faktycznie jest lepsza i tym samym jest to jedna z lepszych serii anime jakie ostatnio oglądałem. Ta seria ma w sobie „wszystko” o czym wspomina autor: dramatyzm, akcje, humor. Świetne są OP i ED. Genialna i dopracowana oprawa graficzna i muzyka. Drugie z czym się nie zgodzę z recenzentem to sprawa końca serii. Owszem mamy typowe zakończenie shounenowe, ale jest to pierwsza seria anime która kończy się w pełni, bez niedomówień. I to jest właśnie świetne! Nie cierpię zakończeń większości anime w których pod koniec właściwie nic się nie rozstrzyga, pozostają niedomówienia a postacie z nadzieją patrzą w przyszłość i THE END. Żadnych rozstrzygnięć, flirtujące ze sobą postacie dalej ze sobą flirtują itp. czyli jedno wielkie nic. A ja lubię gdy pokazuję się co z postaciami po wielkiej bitwie, lubię gdy pary mówią sobie „I love you” i wreszcie biorą ślub czy coś tam. Wiem, że to naiwne i kłóci się z zasadą „a może zrobimy sequel”, ale ja to właśnie lubię…