x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
To że anime się dłuży wynika z faktu że ciągle dogania mangę, więc fillery są przymusem. Ja do anime wracam tylko gdy dzieje się coś naprawdę ciekawego, żeby zobaczyć jak wyszło to w adaptacji. Tym sposobem zobaczyłem cały Zou Arc, lub walkę Luffiego z Katakurim, która byłą epicka jak to na walkę z „bossem” przystało.
Wracając do OP S2 to grafa zawodzi. Spojrzałem z ciekawości na pierwszy sezon i o ile tam grafa wcale już nie robi takiego wrażenia (wręcz bylem zaskoczony jak słaba jest momentami, jakoś lepiej ją pamiętałem), to jak na tak hajpowaną serię to naprawdę mogli się postarać bardziej przy S2. Pewnie tym niektórych wkurze, ale w takich chwilach naprawdę żałuję że się Netflix za to nie zabrał…
No cóż, jest to… specyficzne. Tyle że nie wiem jeszcze czy chce oglądać serię która kręci się wokół tematu wsadzania lub wyciągania czegoś z odbytów…
Ale to dobrze, Kitsune są u mnie wysoko na liście :P
PS: OP nie dało się przewinąć. Próbowałem.
Re: 25
Re: Całkiem przyjemna seria
Też chętnie obejrzę drugi sezon.
I ten uśmieszek Boogie.
Powiedzcie mi właściwie co się w tej serii ciekawego działo? Mamy jakiś nudny epizod z dzieciństwa, sielankę. Później epizod school life po czym 2/3 serii to równie nudne walki w wypranej z jakiegokolwiek charakteru lokacji na zasadzie potwór odcinka, a na koniec walkę z jakąś paradującą nago idiotką i obleśnym (a jakże, toż to SAO) typem. Plus takie stężenie dramy, że można je kroić nożem do masła. I wszystko to co tak w tym cyklu wkurza i to przynajmniej razy dwa.
Zawsze broniłem SAO. Wiedziałem że jest naciągane, sztampowe (ciągły motyw dam w opresji i zboczeńców) czy przesadnie dramatyczne. Ale przynajmniej miało ciekawy wizualnie świat, fajny design, gildie, progres, wachlarz barwnych postaci no i czuło się taki RPG‑owy charakter. A nawet pewna dozę napięcia.
Ale Alicization to taka porażka, że powinna być stawiana właśnie jako przykład dlaczego SAO jest tak przez niektórych hejtowane.
Weźta się w garść i zróbcie chociaż tę drugą część porządnie, skoro tę prostą historię już musieliście rozbić na pierdyliard odcinków.