x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Re: <3
♪The Land is cloaked in deepest blue♪
♪The shadow of eagles across the moon♪
Re: Kingdom building
Drop.
Japonio trwaj!
Tak, wiem że bohater jest OP. Że za łatwo mu wszystko przychodzi (Predator), ale umówmy się że oglądanie leszczy nigdy nie jest emocjonujące. Tutaj przynajmniej dobrze to wymyślili, bo bohater w dawnym życiu był kierownikiem wysokiego szczebla (niektóre swoje pomysły nawet uzasadnia doświadczeniem w tej czy tamtej branży). Mamy więc managera z umiejętnością zarządzania ludźmi, a przede wszystkim dorosłego i w miarę ogarniętego gościa. Dorobili mu jedynie personę nastolatka z krzykliwym głosem, bo to w końcu anime dla młodzieży (tak myślę, trochę krwawe jednak jest). Kreska dosyć dopracowana a animacja fajna, widać to było zwłaszcza po scenach z atakiem wilków.
Wdg źródeł seria ma mieć 24 odcinki. Zapowiada się takie typowe „bad‑ass” i przyjaciele kontra reszta świata, ale z humorem i pozytywną energią. Jest dobrze, nie spieprzcie tego…
Fanserwis, głupawe wstawki i słaba grafika. Cóż, niektórzy autorzy po prostu nie mają szczęścia do adaptacji swoich dzieł. Przypomina mi się wręcz odcinek Imouto sae Ireba Ii gdzie przyjaciel głównego bohatera dostał adaptację która wszyscy zjechali. Tu może nie będzie tak tragicznie, ale dziełem sztuki GS nie jest…
Kontynuacja
Też nie mogę się doczekać naprawdę dobrego anime dark fantasy, łapię się na tym że bronię jakiś serii, bo po prostu tak już obniżyłem próg oczekiwań, że zadowalają mnie drobne przejawy ponadprzeciętności.
Też wkurza mnie, że anime wpadają w schematy bo po n‑tym seansie już to po prostu nudzi, ale nie wiem co musiałoby się stać żeby powstało dzieło wracające „do korzeni”.
Ostatnia taką zajawką były pierwsze sceny Hataraku Maou sama… szkoda tylko że była to komedia (choć fajna).
- bohater nie dążący do chwały, wygrywający doświadczeniem i taktyką. Wyrachowany, nie używa 'OP' przedmiotów. Preferuje praktyczne, „zużywalne” bronie. Kiedy ostatnio widziałeś anime w którym bohater używa pułapek, otoczenia, alchemii, sprytu czyli „surowych umiejętności” a nie leci do przodu ze świetlistym mieczem wykrzykując angielsko‑niemieckie nazwy zdolności rodem z MMO? Tak, mamy tu koncept „zużywalnych” czarów ze schematycznymi nazwami (Heal od Priestess), ale nie można mieć wszystkiego
- historia kręci się wokół walki z goblinami, tradycyjnymi „mobami”, które są mięsem armatnim w każdym RPG/fantasy. Chyba jedynie wcześniej Grimgar poruszył kwestie że dla początkujących 'adventurers' mogą być już przeszkodą nie do przejścia.
- golizna zawsze przyciąga. Inna sprawa, że nie widziałem jeszcze dark fantasy bez krwi lub gwałtów, więc może nie tylko nastolatkowie się tym podniecają?
Powiem ci tak: nic lepszego nie dostaniesz. Żeby anime się sprzedało, musi operować znajomymi motywami, bo wielu potencjalnych widzów musi mieć bezpieczny „grunt pod nogami”. Takie mamy czasy. BTW oglądałeś Castelvanię od Netflixa? To nie do końca fantasy, ale może przypadnie ci do gustu? I tak, bez tego zostają już tylko książki albo co lepsze gry.
PS: kliknij: ukryte Lizardman i to jeszcze battle mage/summoner to dosyć oryginalna postać w drużynie. W tradycyjnych RPG rzadko można spotkać taką postać…
Tak, i tym razem mam podobne odczucia do ciebie. Ponadto byłem bardzo sceptycznie nastawiony, ale kazało się że nie jest tak źle. Oczywiście, kreska odstaje na tle mangi (np. Priestess wygląda bardzo dziecinnie w pierwszych scenach, później się to trochę poprawia), ale spodziewałem się większej taniochy (momentami jest dobrze, mam nadzieję że tradycyjny późniejszy spadek jakości nie będzie dotkliwy). Też zauważyłem CGI w dziwnych miejscach, ale to chyba znak czasów. Dziś taniej jest po prostu operować modelami 3D.
Twórcy znaleźli dobry balans pomiędzy brutalnością, a operowaniem kadrami tak żeby przypadkiem nie było za dużo widać. Seria ma niezły klimat (zasługa muzyki). Trochę nie pasuje mi głos Orcbolga, ale pewnie będę się musiał przyzwyczaić.
Najważniejsze, że nie będzie insta‑dropa, bo z takim podejściem do tej adaptacji podchodziłem po PV.
Może być najmocniejsza pozycja sezonu, byle tylko utrzymali poziom, a nie zamknęli głupio po 12 odcinkach…
PS: Jedyny zgrzyt to, że bohater ogarnął koncepcje mikstury życia tak szybko. Ja wiem, że w naszych czasach jesteśmy przesiąknięci grami, ale to wdrażanie bohatera do „innego świata” (rodem z RPG) powinno być mniej oczywiste… niech bohater od razu stwierdza „o jestem „grze”, po co stwarzać pozory.
Re: ep 12 i finisz
Re: ep 12 i finisz
1. kliknij: ukryte 'Przyszłość' to tak naprawdę 'przeszłość' (mówie o zimowej wyspie) a Setsuna i Rinne poznali się w 'przeszłości' tylko się wyminęli w 'przyszłości' (czyli ciepła wyspa) o parę lat. Rinne urosła, a matka nie pamiętała kim jest ona sama. Olśniło ja jak pojawił się Setsuna, ale wybrała incest dla córki (fajna mamuśka btw). To jeszcze czaję.
2. kliknij: ukryte Mam rozumieć że świat w Island jest zamknięty w jakimś powtarzającym się cyklu? Setsuna wraca do przeszłości (czyli jest zahibernowany i robi pętlę?) żeby uratować swoja córkę, której to tak naprawdę poczyna w linii czasowej Never Island? Ale to skąd wziął się Setsuna? W sensie cały czas są w tej pętli? Wraca, płodzi i ratuje córkę w przyszłości?.
Zgłupiałem…
Re: ep11
Re: ep11