x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
A tak poza tym to schematyczność i schematyczność. Niby każdy „chapter” był o czym innym, ale co chwila miałem wrażenie deja vu. Co raz te same elementy: „potężny” Kojou nic nie może zrobić (choć ma niby tyle mocy) i dostaje w papu, trochę się bohaterowie miotają, a na koniec chaptera i tak jednak okazuje się, że Kojou może coś jednak zrobić (bo odkrył w sobie nowego chowańca), do akcji wkracza Himeragi, daje się mu ugryźć (dając mu power‑up'a) i razem z nim i z pomocą tego swojego kijka o śmiesznej nazwie pokonują bobo. Swoja drogą po co super mocę, jak wystarczy taki jeden kijek do wszystkiego. Aha, i tradycyjnie na koniec stwierdza (ona czy też inna dziewczyna z ferajny), że Kojou to zboczeniec. No i ta bierność władz wyspy, za każdym razem wysyłali sę parę helikopterów czy też czołgów do odstrzelenia, a nasi wspaniali musieli robić całą resztę. Hmmm, jak na wyspę potworów to mieli dosyć mały potencjał bojowy…
PS: Mały szczegół, ale irytował mnie ten metaliczny dźwięk przy eksplozjach. Jak się czpiać to nawet takich małych rzeczy :P
Re: Kilakil
Hmm, a dlaczego nie? Ja od początku tak tą serię traktowałem. Właśnie tym dla mnie jest KlK, czystą rozrywką. Myślę, ze chodzi tu po prostu o odpowiednie nastawienie…
Ty tak na serio? xd
Właśnie tego się obawiam…
Re: Kilakil
Serii stworzonej dla czystej rozrywki…
Wiesz jaki jest problem wielu krytyków anime/filmów itp? Doszukują się w nich czegoś czego tam nie ma i za obecność lub brak tegoż czegoś owe dzieło krytykują… a seria nie musi być ani odkrywcza ani orginalna aby sprawić komuś przyjemny seans… tak jak to zrobiła w moim przypadku.
PS: A powiedz mi co nie jest już „oklepane” w anime? Ja akurat po raz pierwszy spotkałem się z „inwazją kosmicznych ubrań” i dlatego pomysł ten uważam za świeży…
Wiem, że to okruchy życia, ale „docieranie” się bohaterów za wolne, nawet jak na Japończyków. Jedna z tych serii „o niczym” jeśli chodzi o sferę uczuć, czyli de facto interakcja między bohaterami odrobinę większa w ostatnim odcinku niż na początku, ale tak naprawdę żadna. Nie wiem czy mam spodziewać się drugiej serii czy nie, ale przy takim tempie rozwoju to by chyba ze 5x12 odcinków trzeba żeby coś się zaczęło „dziać”:/
Kobeni taka typowa nijaka bohaterka, a jest starsza siostra z jej „imouto‑zboczeniem” śmieszna tylko do pewnego momentu. Po prostu po pewnym czasie zachowania bohaterów robiły się już wtórne…
A i jedna sprawa: kliknij: ukryte czemu k… mać przez całą serię nie pokazano „prawdziwej” postaci naszych wilkołaków/wilko‑ludzi? Ostatni odcinek bardzo mnie zawiódł pod tym względem, bo wydawało się, że wszystko ku temu dąży…
Kilakil
Lekka, łatwa i przyjemna :D. Żadnych ideologii, gadania czy dłużyzn (monologi były, ale bohaterowie muszą coś tam mówić przecież). Po prostu czysta rozrywka. Akcja praktycznie non stop. Lubię ten charakterystyczny zwariowany humor studia Trigger, a KlK to jego esencja. Za tym co działo się na ekranie nieraz nie szło nadążyć, ale nie jest to wada, bo ta „szybkość” serii to właśnie jej mocna strona.
Sam pomysł w sumie świeży: wróg? kliknij: ukryte myślące pasożytnicze ubrania z kosmosu, które stymulują rozwój mieszkańców zaatakowanej planety, tak aby wykorzystać ich pózniej do dalszej ekspansji. A na początku wydawało się, że seria bedzie typowym fight school anime. Już nigdy nie spojrzę na ubrania w ten sam sposób :D. Głupie, ale powiedźcie, że nie orginalne :D
Grafiki można się czepiać, ale jest ona typowa dla tych twórców, a mi w żadnym razie nie przeszkadzała przy tym dynamizmie serii. Fajne jest to, że cały czas trwania serii utrzymana jest w charakterystycznej, oszczędnej tonacji kolorystycznej. Fajowy także design wielu Goku Suits (zwłaszcza Elite Four)...
W sumie seria miała trochę ciekawych zwrótów fabuły, a najlepszy z nich to kliknij: ukryte moment kiedy stwierdziłem, że Ryuko stała się wredną pi*dą i życzyłem, żeby Satsuki jej wpierniczyła, choć niby później wszystko wróciło do normy. A dla mnie akurat Mako była jedną z nalepszych postaci KiK, a przy jej charakterystycznych monologach po prostu wymiękałem (i to otwierające „Alleluja!”). Swoją drogą ona i cała jej zwariowana rodzinka doprowadała mnie do spazmów śmiechu :P Reszta postaci też fajna, łącznie z Elite Four, czy Nudist Beach i tymi ich bojowymi „strojami” na czele. Swoją drogą nigdy nie widziałem serii w której byłoby tyle golizny…
PS: OST z serii nie był jakiś wybitny, natomiast jeden utwór moim zdaniem zasługuje na wyróżnienie: „Blumenkranz”.
9/10 jak nic, a nawet i z plusem :P
Konkłest
Natomiast podobał mi się design postaci, są one naprawdę fajnie narysowane. Nomen omen cała seria jest bardzo porządnie zrobiona pod względem grafiki.
Ogólnie nie jest źle, ale mogło być lepiej… ciekawe czy zapowiedź drugiej serii faktycznie się na takową przełoży…
Fast forward >>>
Polecam!
Jest przemyślana, dobrze prowadzona i interesująca. W Log Horizon było wszystko to co w wielu seriach w klimatach fantasy po prostu nie wyszło. Znajdziemy tu politykę, ekonomię, intrygi, akcję, relacje międzyludzkie itd. A wszystko to w dobrze wyważonych ilościach.
Seria jest w sumie zrealizowana tak, że choć należy do serii typu „żywi ludzie uwięzieni w świecie MMO”, bardziej przypomina anime z gatunku fantasy, bo poza odniesieniami bohaterów do realnego świata tu czy tam i wszechobcnymi elementami interfejsu rodem z RPG (wyświetlające się okienka z paskami energii czy imionami i „klasami postaci”) akcja cały czas dzieje się w świecie fantasy (który jednakże zawiera współczesne elementy np. ruiny wieżowców z Akahibary, bo świat przedstawiony w LH wzorowany jest na Japonii)
Miło, że poprzez narrację Shiroe tłumaczone są różne aspekty świata, więc nawet ludzie nie w temacie MMO szybko się w nich połapią.
Tak wogóle, choć w serii wprowadzono naprawdę wiele postaci, wydaje się, że każda dostała odpowiedni czas antenowy. Gwiazdą jest oczywiście Shiroe, błyskotliwy i spokojny główny bohater, którego moim zdaniem nie da się nie lubić. Polubiłem też Crusty'ego, za jego charyzmę. Ciekawymi postaciami są też Nyanta (koto‑człek? o sympatycznym uspodobieniu, ale też ktoś na kim można polegać w chwilach zwątpienia) i Naotsugu (na pierwszy rzut oka lekkoduch, ale też wierny i niezawodny przyjaciel). Z żeńskich postaci moją największą sympatię wzbudziły Henrietta (mający swoje dziwactwa żenśki odpowiednik Shiroe, choć na mniejszą skalę), Akatsuki (za jej kawaii‑stość) i Minami (spokojna, ale rozsądna dziewczyna, fajna też ze względu na to, że należy do grupy mniej doświadczonych bohaterów, co pośród wymiataczy typu Shiroe czy Crusty nadaje jej „ludzkiego” oblicza). Wątki romantyczne nie są tu jakoś bardzo nakreślone, ale nie jest też tak, że ich nie ma. Mamy tu zarys pewnych uczuć i wątków, które być może zostaną w przyszłości rozwinięte. Nie bardzo by mi w tej serii by to pasowało, ale jest to wielce prawdopodobne, gdyż mimo wszystko seria zmierza raczej w stronę realizmu jeśli chodzi o interakcję między ludźmi. Jedyna postać, która mnie wkurzała to księżniczka Lenessia, która była wiecznie zblazowana…
Pozatym ładna grafika, dużo smaczków dla fanów MMO czy RPG'ów, dobrze dobrana muzyka (fajny OP i ED). Seria ma również komediowe wstawki, ale nie są one nachalne.
W przypadku LH nie da się też nie odnosić do Sword Art Online. Obie serię traktują o ludziach uwięzionych w świecie MMO, ale zdecydowanie różnią się nastrojem. LH jest o wiele mniej dramatyczne, zapewne z uwagi na to, że graczy nie da się zabić (to nie spojler, bo wiadomo to już po pierwszym odcinku). Odbiera to serii trochę dramatyzmu, ale jednocześnie daje ciekawe spojrzenie na fabułę…
Wad praktycznie nie ma. Tak jak wspomniałem może trochę za mało dramatyzmu. Ponadto momentami może za bardzo łopatologicznie tłumaczone są zasady gier MMORPG. Ale to w sumie tyle…
PS: Patrząc na fabułę zanosiło się, że historia szybko się nie skończy, dlatego dużą radość sprawiła mi informacja w ostatnim odcinku, że drugi sezon jest już „klepnięty” i będzie miał premierę jesienia 2014, czyli stosunkowo szybko :D
Jak dla mnie 9.5/10
Ulubiona postać? Shiro :P Gdy widzę ten melancholijny i roześmiany biały pysk od razu poprawia mi się humor. Już dla tej postaci, choc nie występuje niestety w każdym odcinku, warto serię obejrzeć.
Podsumowując, specyficzna komedia, ale warta obejrzenia, bo w sumie oryginalna…
Re: odc.9
Nie dla prawników, ale...
Przyznam szczerze, że odcinek 6 miał dużą szansę odrzucić mnie bezpowrotnie od WB, ponieważ miał wyjątkowo niepoważny ton (pomimo, że seria ma komediowe wstawki) i znaczny spadek ogólnopojętej jakości (w szczególności graficznie). Odcinek zrobiony jakby na odwal. Natomiast odcinek 7 uratował sytuację. Nie był wybitny, ale fajnie lekki i obyczajowy (postacie trochę się otworzyły), a na dodatek, nietypowo jak dla anime, w całości dział się w Ameryce/Kanadzie. Takie trochę kino drogi (i to amerykańskie :P). Nie mówię, bo to nic oryginalnego, natomiast nadało serii zupełnie inny ton, przy okazji było to coś niespotykanego w anime (ostatni raz tyle „Ameryki” w anime widziałem w HeroMan‑ie). Odcinek ten pokazuje, że seria potrafi nawet zaskakiwać…
Odc. 6
He, he, polski akcent w japońskiej serii to coś rzadkiego, ale muszę przyznać, że mocno rozbudziło to moją ciekawość :P
BTW, dawno już nie oglądałem serii w której bohaterowie tak irytująco „rozmijają się” z prawdą o uczuciach :P
Hahaha...
Z całym szacunkiem, ale Alien Flamenco mnie po prostu r‑o-z‑w-a‑l-i‑ł…
Hej ho!
Wkurzające...
Oby tak dalej, bejbi...
Re: ???
Natomiast fakt, Berserk to klasyk nad klasykami, anime, które swego czasu zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Dziś jako doświadczony widz inaczej na nie patrzę (nie robi już takiego wrażenia). Ale mówienie na serię, że jest słaba jest po prostu nie na miejscu (to do Pana sasukeuzumaki). Berserk to czyste dark fantasy: krew, przemoc, gwałty, dramaty, wszechobecna śmierć, bohaterowie którzy zapadają w pamięć i którym można współczuć. Coś co ciężko jest wbrew pozorom znaleźć w dzisiejszych ułagodzonych (lub na siłę humorystycznych) seriach. SnK urzekło mnie swoim klimatem i wieloma innymi elementami, ale uważam, że i tak jest „ugrzecznione” na tle Berserka…
A tak na marginesie, choć faktycznie grafika jest momentami wadą filmów pełnometrażowych (zwłaszcza tę gęby czy animacje postaci), to uważam, że kinówki Berserka są całkiem udane. Owszem, orginalnej serii (i wrażeniu przy jej pierwszym oglądaniu) nigdy nie dorównają, niemniej i tak były najlepszym kawałkiem dark fantasy (czy wogóle „klasycznego” fantasy) jaki w ostatnich latach oglądałem…
Re: Trololing
Re: Trololing
Niektórzy twierdzą, że seria jest tak specjalnie zrobiona, że niby parodia itd. Ja w to nie wierzę, tandetność tej serii wprost razi w oczy (dawno nie widziałem tak paskudnej grafiki, a przecież pierwsze odcinki była całkiem ładne, ale nie tylko a grafikę tu chodzi), a twórcy brną dalej, choć nie wiem czemu, bo anime ma słabą oglądalność.
Przypomina mi to trochę dawne a dzisiejsze Scooby‑Doo. Urokiem odcinków z lat 70‑tych był klimat i ci gumowi przebierańcy, bo wszyscy wiedzieli o co chodzi, ale było zabawnie i pomysłowo. Natomiast w dzisiejszych Scooby‑Doo wszystko daje się wytłumaczyć zaawansowanym technologicznie robotom takimi jak 15 metrowe dinozaury (dobra dawne Scooby‑Doo też to miały, ale na ogół była to atrapa, która miała tylko ryknąć pięc razy, a nie robot który goni bohaterów przez cały odcinek)... Ciekawe skąd przestępcy wzięli taką technologię i finanse? Od kosmitów? Czy od omnipotężnego rządu? Do czego zmierzam? Że konwencja Samurai Flamenco jest bardzo niezgrabnie zrealizowana i wręcz irytuje zamiast bawić…
Tak na marginesie, jak na serię wysokobudżetową, grafika była momentalnie wręcz fatalna…
Trololing
Czy w przypadku SF mamy do czynienia ze spektakualrnym przykładem klęski budżetowej, gdzie twórcom ewidentnie brakło forsy (i pomysłów) w połowie serii, czy jest to majstersztyk trollingu?
Bo nie wierzę, żeby całkiem jakościowo dobra seria stała się nagle tak tandetna. Porównajcie sobie pierwsze odcinki z tym co serwują nam teraz. Projekty postaci, pojazdów czy potworów wyglądają tak jakby dosłownie ktoś namalował je na kolanie. Z historii obyczajowej zrobił nam się jakiś potworek, który nie śmieszy tylko doprowadza do łez. Skąd nagle ten zwrot o 180 stopni? Moja teoria jest taka: twórcy trollują nas, robią eksperyment społeczny, żeby zobaczyć jak widzowe zareagują na tak radykalną zmianę, zarówno w sferze graficznej jak i fabularnej…
Bo nie jest to chyba książkowy wręcz przykład anime, które z braku kasy z ambitnej serii stało się tak kiczowate i żałosne? Prawda?
Re: 18.01.2014r. – ?
Z drugiej strony serię i tak ogląda się w miarę sympatycznie i choć z pewnością nie uda jej się pobić serii pierwszej (która była czymś świeżym, pełnym uroku), to nadal może to być całkiem fajne anime…
Re: Stan pacjenta nie rokuje poprawy...
Spejs dandi
Dodam jeszcze, że główny bohater jest chyba najwiekszą wadą serii, bo choć, jak mniemam, jest on zrobiony w konwencji anty‑bohatera (czyli cechy typu narcyzm, tchórzostwo, lenistwo itd), ale tak sztampowo, że jest wręcz parodią parodii. I nie jest to chyba zamysł twórców, bo o „incepcję” ich nie podejrzewam…
Aha, no i zawiodła mnie też muzyka, w PV wydwała mi się atrakcyjna, wręcz stylowa, a do tej pory nie usłyszałem żadnego fajnego utworu, łącznie z OP, w którym może i jest fajny motyw muzyczny, ale gościu tak mamla, że aż uszy bolą…
Grafika, cóż… powiem tylko, że mający już swoje lata Bebop bije Dandy'ego o eony świetlne, i nie chodzi mi tu o wyższość ręcznie rysowanej grafy z końca XX wieku, ale po prostu o uczucia włóżone w tworzenie świata w Bebopie. Tutaj twórcy chyba chcieli, żeby było głośno i kolorowo, ale bez zapomieli dać temu uroku…
Dam tej serii jeszcze szansę, bo po fabule (a raczej jej braku) wnioskuje, że mamy tu do czynienia z tzw. samoistnymi odcinkami, więc może trafi się jeszcze jakiś rodzynek.