Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Komentarze

blob

  • Avatar
    A
    blob 9.04.2014 19:59
    Miłość od pierwszego obejrzenia!
    Komentarz do recenzji "No Game, No Life"
    Zakochałem się w tej serii już od pierwszego odcinka…

    Ja wiem, że bohaterowie geniusze to zawsze śliski temat w anime, ale to rodzeństwo protagonistów od razu przypdało mi do gustu. Ktoś kto jest NEET­‑em zwykle nie wzbudza powszechnej sympatii w społeczeństwie, ale jako, że sam mam odrobinę z NEET­‑a (wirtualny świat potrafi mnie okresowo wciągnąć bez opamiętania), to potrafię zrozumieć ich „pasję” (nawet jeśli mamy tu do czynienia ze skrajnością, no, ale w końcu takie jest założenie serii).

    Podoba mi się ta szczera miłość między nimi, bez żadnych podtekstów, po prostu widać po zachowaniach, że bohaterowie się kochają, ale w zdrowym znaczeniu, jako rodzeństwo. Widać to po takich smaczkach jak to, że główny bohater, starszy brat, odruchowo własnym ciałem osłonił bohaterkę, młodszą siostrę, w czasie gdy groziło jej niebezpieczeństwo, czy po tym jak z koleii ona garnie się do niego gdy jest zaniepokojona.

    Jak powiedziałem, nasi bohaterowie póki co to geniusze (bo jak nazwać gościa, który mówi, że ma zerowe umiejętności w komunikacji interpersonalnej, a targuje się jak Paździoch na straganie lub bohaterkę, która wylicza rachunek prawdopodobieństwa wygrania danej gry w 0.1 s), ale nie ukrywam, że lubię takich badass­‑owych bohaterów, którzy wiedzą czego chcą (np. to jak główny bohater wygrał kasę na nocleg).

    Grafika super, pastelowa i zwariowana, ale zarazem bogata i ciekawa, pełna szczegółów. Choć ostra, to jednak ładna kreska postaci.

    Ciężko oceniać serię jako całość zaledwie po jednym odcinku, ale zdaje się, że ja już mam zwycięzce tej wiosny. A już myślałem, że będzie bida…
  • Avatar
    A
    blob 8.04.2014 20:39
    Komentarz do recenzji "Black Bullet"
    Podoba mnie się to :P

    Niby nic odkrywczego, magiczne moce (czy w tym wypadku „uzdolnione dzieci”) kontra przerośnięte robale (trochę takie Mushibugyo ale w czasach bliższych nam i bardziej mroczne), ale wydaje się porządnie zrobione i ładnie narysowane. Dymnamiczne sekwencje walki.

    PS: Czy tylko mnie chóralny motyw z OP skojarzył się z SNK?
  • Avatar
    blob 7.04.2014 20:48
    Re: Karciana Madoka?
    Komentarz do recenzji "selector infected WIXOSS"
    Hmm, trafne skojarzenie, natomiast mnie akurat seria zainteresowała. Właśnie dlatego, że dla odmiany, jest to „karcianka” o mrocznym klimacie (a nie kolejne Yu­‑Gi­‑Oh). Zobaczymy co z tego wyjdzie, bo ta słodziutka „avatarka (nie wiem czy dobrze to nazwałem)" głównej bohaterki trochę odstrasza. Natomiast klimat mi się podoba…
  • Avatar
    blob 7.04.2014 20:44
    Komentarz do recenzji "Gokukoku no Brynhildr"
    Z tym Sherlockiem to trafiłaś w sedno :D

    Ehh, gdzie się podziały anime, w których bohaterowie naprawdę sprawiali wrażenie nieprzeciętnie inteligentnych, a nie inteligentnych, „bo tak mówią twórcy”...

    Scena z basenem również przednia :P

    A tak na poważnie, sama seria bez szału. Szykuje się kolejne, wtórne do bólu anime o mutantach (takich x­‑manowskich)/psychikach/„uzdolnionych” dzieciach/ofiarach eksperymentów na ludziach (niepotrzebne skreślić).

    I choć faktycznie „krwawy” OP ma chyba na siłę dodawać strach­‑szności, to jeśli o mnie chodzi jest to jest to na razie najmocniejszy element serii. Po prostu motyw muzyczny wpadł mi w ucho…
  • Avatar
    A
    blob 5.04.2014 00:01
    Zapowiada się ciekawie
    Komentarz do recenzji "Blade & Soul"
    Warto się przyjrzeć temu anime.

    Zdecydowanie wyróżnia się grafiką. Jej styl wydaje się trochę inny od „standardowych” animców. Jest taki jakby „amerykański” (patrz np. animacje typu Young Justice czy Avatar TLA), przypomina mi Legend of Korra (które nomen wzoruje się na japońskiej animacji, więc mamy tu śmieszną sytuację :P). Takie przynajmniej odnoszę wrażenie. Co prawda momentami widać w grafice niedoróbki (zdeformowane gęby, czy sylwetki), ale jest naprawdę nieźle.

    Podoba mi się design postaci, poszczególne wojowniczki/postacie (i wojownicy) są ciekawie zaprojektowane. Fajny klimat. Fabuła raczej standardowa, ale moze być ciekawa ze względu na postacie (oprócz głównej bohaterki parę z nich przykuwa uwagę). I jak mój poprzednik wspomniał: fajny ED.
  • Avatar
    blob 2.04.2014 18:29
    Komentarz do recenzji "Magi: The Kingdom of Magic"
    Jeśli chodzi o Sinbada: właśnie, że nie jest on taki krystaliczny. Owszem, na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie władcy idealnego (jego kraj to państwo szczęśliwych ludzi, ma wielu przyjaciół i sojuszników, lud go kocha itp, ale parę razy autorka wysyłała sygnały, że jego działania mają też i drugie dno (koniec końców patrzy na swój interes, nawet jesli ukrywa to pod zasłoną przyjaźni, w końcu zaczynał jako awanturnik i zdobywca). Z tego co widziałem w mandze, właśnie ten jego „interesizm” i koniec końców rządza władzy (nawet jeśli „chce dobrze”), spowodują, że jego drogi i niektórych innych bohaterów serii się rozejdą…

    Jeśli chodzi o końcówkę serii (walki i wiele postaci), tak było w mandze i dobrze, że tym razem nie modyfikowali treści jak w pierwszym sezonie…

    A jeśli chodzi o logikę postaci. Myślę, że autorka chciała mieć jasno nakreślone osobowości np. Alibaba to król­‑wygnaniec szukajacy swego miejsca w świecie, stąd jego niepewność i „emo­‑myśli”. Mimo wszystko, jest to seria rozrywkowa, wiec nie ma co rozbudowywać psychologii postaci, ale fajnie, że porusza się też troszkę poważniejsze tematy…

  • Avatar
    blob 31.03.2014 23:17
    Komentarz do recenzji "Magi: The Kingdom of Magic"
    Trzeba przyznać, ze Magi to jedna z ciekawszych serii ostatnich miesięcy. Tyle barwnych nawiązań do różnych kultur (w pierwszej serii głównie orientalnych, ale teraz to mamy już praktycznie wszystko) i zapożyczonych z nich motywów, czy to zbroi czy też postaci dawno nie widziałem. Aż szkoda, że dostają tak mało czasu antenowego (mówię tu o tych wszystkich Household Vessel i ich panach, bo niektórzy wygladali naprawdę fajnie). Sądzą po mandze, dalej też jest ciekawie (gdzieś czytałem, ze autor jest na półmetku historii). No i seria jest faktycznie o magii, ale są tu też bardzo interesujące motywy dotyczące polityki, interakcji międzyludzkiej, tolerancji a nawet szukania swojego miejsca w świecie.

    Seria jest naprawdę godna polecenia, bo nibi shounen, ale z gatunku tych poważniejszych (np. historia Mogametta i czemu, choć wydaje się dobrym człowiekiem, ma takie a nie inne poglądy), a nie tylko rozrywkowych.

    PS: Szkoda, że twórcy nie poświęcili produkcji serii trochę więcej czasu/budżetu, bo w ostatnich odcinkach dużo się działo, a grafika niestety momentami kulała i to mocno…
  • Avatar
    blob 31.03.2014 23:06
    Re: Fast forward >>>
    Komentarz do recenzji "Witch Craft Works"
    Nie no, ale np. design postaci był całkiem bogaty. Animacje niektórych czarów też były niczego sobie…

    No i ten kolorowy wymiar, w którym przesiadywał ten mag nauczcyciel.

    Nie no aż tak źle to nie było…
  • Avatar
    A
    blob 31.03.2014 23:02
    Komentarz do recenzji "Strike the Blood"
    Nic wielkiego, strasznie wtórna seria. Oglądanie wkółko tych samych przekomarzań bohaterów i typowo haremowych motywów szybko stało się nudne. Zamiast wpychać tą nudną historię o alchemiku, mogli trochę więcej czasu poświęcić na ostatni chapter, bo przez to, że były tylko dwa odcinki wydawały się one bardzo rushowane. No i o ile antagoniści nie byli nigdy mocną stroną serii (a w sumie co było), to już ten ostatni był chyba wymyślony w trakcie przerwy na kawę, albo narysowany na papierze toaletowym w czasie „posiedzenia”...

    A tak poza tym to schematyczność i schematyczność. Niby każdy „chapter” był o czym innym, ale co chwila miałem wrażenie deja vu. Co raz te same elementy: „potężny” Kojou nic nie może zrobić (choć ma niby tyle mocy) i dostaje w papu, trochę się bohaterowie miotają, a na koniec chaptera i tak jednak okazuje się, że Kojou może coś jednak zrobić (bo odkrył w sobie nowego chowańca), do akcji wkracza Himeragi, daje się mu ugryźć (dając mu power­‑up'a) i razem z nim i z pomocą tego swojego kijka o śmiesznej nazwie pokonują bobo. Swoja drogą po co super mocę, jak wystarczy taki jeden kijek do wszystkiego. Aha, i tradycyjnie na koniec stwierdza (ona czy też inna dziewczyna z ferajny), że Kojou to zboczeniec. No i ta bierność władz wyspy, za każdym razem wysyłali sę parę helikopterów czy też czołgów do odstrzelenia, a nasi wspaniali musieli robić całą resztę. Hmmm, jak na wyspę potworów to mieli dosyć mały potencjał bojowy…

    PS: Mały szczegół, ale irytował mnie ten metaliczny dźwięk przy eksplozjach. Jak się czpiać to nawet takich małych rzeczy :P
  • Avatar
    blob 30.03.2014 19:02
    Re: Kilakil
    Komentarz do recenzji "Kill La Kill"
    Dlaczego niby nie mam tego wszystkiego analizować tylko zaakceptować wszystko jak leci „bo walki są fajne i wszystko lata, i wybucha, i jest fajnie xD”?

    Hmm, a dlaczego nie? Ja od początku tak tą serię traktowałem. Właśnie tym dla mnie jest KlK, czystą rozrywką. Myślę, ze chodzi tu po prostu o odpowiednie nastawienie…

    Ty tak na serio? xd

    Właśnie tego się obawiam…
  • Avatar
    blob 30.03.2014 16:37
    Re: Kilakil
    Komentarz do recenzji "Kill La Kill"
    Tak, baw się Pan/Pani w „poważną” analizę tej serii…

    Serii stworzonej dla czystej rozrywki…

    Wiesz jaki jest problem wielu krytyków anime/filmów itp? Doszukują się w nich czegoś czego tam nie ma i za obecność lub brak tegoż czegoś owe dzieło krytykują… a seria nie musi być ani odkrywcza ani orginalna aby sprawić komuś przyjemny seans… tak jak to zrobiła w moim przypadku.

    PS: A powiedz mi co nie jest już „oklepane” w anime? Ja akurat po raz pierwszy spotkałem się z „inwazją kosmicznych ubrań” i dlatego pomysł ten uważam za świeży…
  • Avatar
    A
    blob 30.03.2014 13:20
    Komentarz do recenzji "Mikakunin de Shinkoukei"
    Jak dla mnie za wolne tempo.

    Wiem, że to okruchy życia, ale „docieranie” się bohaterów za wolne, nawet jak na Japończyków. Jedna z tych serii „o niczym” jeśli chodzi o sferę uczuć, czyli de facto interakcja między bohaterami odrobinę większa w ostatnim odcinku niż na początku, ale tak naprawdę żadna. Nie wiem czy mam spodziewać się drugiej serii czy nie, ale przy takim tempie rozwoju to by chyba ze 5x12 odcinków trzeba żeby coś się zaczęło „dziać”:/

    Kobeni taka typowa nijaka bohaterka, a jest starsza siostra z jej „imouto­‑zboczeniem” śmieszna tylko do pewnego momentu. Po prostu po pewnym czasie zachowania bohaterów robiły się już wtórne…

    A i jedna sprawa:  kliknij: ukryte ? Ostatni odcinek bardzo mnie zawiódł pod tym względem, bo wydawało się, że wszystko ku temu dąży…
  • Avatar
    A
    blob 29.03.2014 23:21
    Kilakil
    Komentarz do recenzji "Kill La Kill"
    Super seria.

    Lekka, łatwa i przyjemna :D. Żadnych ideologii, gadania czy dłużyzn (monologi były, ale bohaterowie muszą coś tam mówić przecież). Po prostu czysta rozrywka. Akcja praktycznie non stop. Lubię ten charakterystyczny zwariowany humor studia Trigger, a KlK to jego esencja. Za tym co działo się na ekranie nieraz nie szło nadążyć, ale nie jest to wada, bo ta „szybkość” serii to właśnie jej mocna strona.

    Sam pomysł w sumie świeży: wróg?  kliknij: ukryte . Głupie, ale powiedźcie, że nie orginalne :D

    Grafiki można się czepiać, ale jest ona typowa dla tych twórców, a mi w żadnym razie nie przeszkadzała przy tym dynamizmie serii. Fajne jest to, że cały czas trwania serii utrzymana jest w charakterystycznej, oszczędnej tonacji kolorystycznej. Fajowy także design wielu Goku Suits (zwłaszcza Elite Four)...

    W sumie seria miała trochę ciekawych zwrótów fabuły, a najlepszy z nich to  kliknij: ukryte . A dla mnie akurat Mako była jedną z nalepszych postaci KiK, a przy jej charakterystycznych monologach po prostu wymiękałem (i to otwierające „Alleluja!”). Swoją drogą ona i cała jej zwariowana rodzinka doprowadała mnie do spazmów śmiechu :P Reszta postaci też fajna, łącznie z Elite Four, czy Nudist Beach i tymi ich bojowymi „strojami” na czele. Swoją drogą nigdy nie widziałem serii w której byłoby tyle golizny…

    PS: OST z serii nie był jakiś wybitny, natomiast jeden utwór moim zdaniem zasługuje na wyróżnienie: „Blumenkranz”.

    9/10 jak nic, a nawet i z plusem :P
  • Avatar
    A
    blob 29.03.2014 22:46
    Konkłest
    Komentarz do recenzji "Sekai Seifuku ~Bouryaku no Zvezda~"
    W sumie taka sobie ta „Gwiazda”. Po początkowych odcinkach myślałem, że seria będzie lepsza niż ostatecznie była. Z dużej chmury mały deszcz, w każdym kolejnym odcinku czekałem aż anime „odpali”, ale nic takiego nie nastąpiło. Owszem, seria ta miała swoje momenty, ale to za mało, żeby zrobić wrażenie. Swoją drogą trochę wkurza mnie już ta konwencja, że główny bohater to łajza, w gruncie rzeczy lekceważona i pomiatana przez wszystkich. Uber­‑bohater to też przejedzona konwencja, ale chyba bliższa mojej sympatii. Zresztą zachowania większości bohaterów wielokrotnie mnie wkurzały, a już szczególnie samej Kate (i ten jej wyjątkowo irytujący dziecięcy głosik!). I jeszcze druga rzecz która mnie denerwowała, to że tak własciwie za bardzo nie wytłumaczono nam konwencji świata przedstawione w World Conquest. Coś tam wspomniano o cywilizacji Udo, czy też napomknięto o przeszłości bohaterów (właściwie jedynie o Natashy powiedziano coś więcej), ale tak naprawdę widz nie wie o co w tym wszystkim chodzi (przynajmniej ja mam takie odczucia), np. czemu nagle okazuje się, że Kate ma tak naprawdę całe zastępy ludzi pod swoją komendą. Po prostu nigdzie nic nie jest za bardzo wytłumaczone, domyślić się niby niektórych rzeczy można, ale chyba nie o to tu chodzi…

    Natomiast podobał mi się design postaci, są one naprawdę fajnie narysowane. Nomen omen cała seria jest bardzo porządnie zrobiona pod względem grafiki.

    Ogólnie nie jest źle, ale mogło być lepiej… ciekawe czy zapowiedź drugiej serii faktycznie się na takową przełoży…
  • Avatar
    A
    blob 26.03.2014 23:13
    Fast forward >>>
    Komentarz do recenzji "Witch Craft Works"
    Całe WCW wyglądało jakby ktoś włączył turbo mode, albo jakby było streszczeniem „pełnej serii”. Kurcze, potencjał miała spory (przynajmniej dla mnie, lubię takie klimaty), budżet chyba zresztą też (grafika była naprawdę bogata i odpicowana), ale wszystko to na nic, bo seria bardziej przypomina reklamówkę niż serial z prawdziwego zdarzenia. Wkurzało mnie też, że w sumie to nasi bohaterowie bez trudu, wręcz hurtowo, rozprawiali się z każdym kolejnym przeciwnikiem, a gdy nie ma rywala z prawdziwego zdarzenia, seria traci… No nic trudno, ostatecznie pozostawia niedosyt, natomiast nie uważam czasu przy niej za zmarnowany, ba nawet sie dobrze przy niej bawiłem. W sumie to nawet będzie mi jej brakowało w co tygodniowej ramówce…
  • Avatar
    A
    blob 23.03.2014 01:14
    Polecam!
    Komentarz do recenzji "Log Horizon"
    Bardzo, bardzo fajna seria.

    Jest przemyślana, dobrze prowadzona i interesująca. W Log Horizon było wszystko to co w wielu seriach w klimatach fantasy po prostu nie wyszło. Znajdziemy tu politykę, ekonomię, intrygi, akcję, relacje międzyludzkie itd. A wszystko to w dobrze wyważonych ilościach.

    Seria jest w sumie zrealizowana tak, że choć należy do serii typu „żywi ludzie uwięzieni w świecie MMO”, bardziej przypomina anime z gatunku fantasy, bo poza odniesieniami bohaterów do realnego świata tu czy tam i wszechobcnymi elementami interfejsu rodem z RPG (wyświetlające się okienka z paskami energii czy imionami i „klasami postaci”) akcja cały czas dzieje się w świecie fantasy (który jednakże zawiera współczesne elementy np. ruiny wieżowców z Akahibary, bo świat przedstawiony w LH wzorowany jest na Japonii)

    Miło, że poprzez narrację Shiroe tłumaczone są różne aspekty świata, więc nawet ludzie nie w temacie MMO szybko się w nich połapią.

    Tak wogóle, choć w serii wprowadzono naprawdę wiele postaci, wydaje się, że każda dostała odpowiedni czas antenowy. Gwiazdą jest oczywiście Shiroe, błyskotliwy i spokojny główny bohater, którego moim zdaniem nie da się nie lubić. Polubiłem też Crusty'ego, za jego charyzmę. Ciekawymi postaciami są też Nyanta (koto­‑człek? o sympatycznym uspodobieniu, ale też ktoś na kim można polegać w chwilach zwątpienia) i Naotsugu (na pierwszy rzut oka lekkoduch, ale też wierny i niezawodny przyjaciel). Z żeńskich postaci moją największą sympatię wzbudziły Henrietta (mający swoje dziwactwa żenśki odpowiednik Shiroe, choć na mniejszą skalę), Akatsuki (za jej kawaii­‑stość) i Minami (spokojna, ale rozsądna dziewczyna, fajna też ze względu na to, że należy do grupy mniej doświadczonych bohaterów, co pośród wymiataczy typu Shiroe czy Crusty nadaje jej „ludzkiego” oblicza). Wątki romantyczne nie są tu jakoś bardzo nakreślone, ale nie jest też tak, że ich nie ma. Mamy tu zarys pewnych uczuć i wątków, które być może zostaną w przyszłości rozwinięte. Nie bardzo by mi w tej serii by to pasowało, ale jest to wielce prawdopodobne, gdyż mimo wszystko seria zmierza raczej w stronę realizmu jeśli chodzi o interakcję między ludźmi. Jedyna postać, która mnie wkurzała to księżniczka Lenessia, która była wiecznie zblazowana…

    Pozatym ładna grafika, dużo smaczków dla fanów MMO czy RPG'ów, dobrze dobrana muzyka (fajny OP i ED). Seria ma również komediowe wstawki, ale nie są one nachalne.

    W przypadku LH nie da się też nie odnosić do Sword Art Online. Obie serię traktują o ludziach uwięzionych w świecie MMO, ale zdecydowanie różnią się nastrojem. LH jest o wiele mniej dramatyczne, zapewne z uwagi na to, że graczy nie da się zabić (to nie spojler, bo wiadomo to już po pierwszym odcinku). Odbiera to serii trochę dramatyzmu, ale jednocześnie daje ciekawe spojrzenie na fabułę…

    Wad praktycznie nie ma. Tak jak wspomniałem może trochę za mało dramatyzmu. Ponadto momentami może za bardzo łopatologicznie tłumaczone są zasady gier MMORPG. Ale to w sumie tyle…

    PS: Patrząc na fabułę zanosiło się, że historia szybko się nie skończy, dlatego dużą radość sprawiła mi informacja w ostatnim odcinku, że drugi sezon jest już „klepnięty” i będzie miał premierę jesienia 2014, czyli stosunkowo szybko :D

    Jak dla mnie 9.5/10
  • Avatar
    A
    blob 20.03.2014 22:04
    Komentarz do recenzji "Hoozuki no Reitetsu"
    Jeszcze trochę do końca zostało, ale formuła serii raczej się już nie zmieni, więc powoli można ją już oceniać. Każdy odcinek Hozuki to w sumie dwie oddzielne historie (choć odcinek to standardowe 24 minuty) związane z jakimś tematem (ale warto zaznaczyć, że tematy są bardzo zróżnicowane). Czasem temat spaja oba odcinki. Łączy je oczywiście „piekielna” tematyka, czarny humor (ta groteska gdy bohaterowie spokojnie sobie rozmawiają podczas gdy grzesznik jest np. właśnie krojony :P) i bohaterowie (głównie Hozuki I Krół Piekieł Enma). Seria jest przegadana i momentami niezrozumiała dla kogoś spoza Japonii (nawet jak na anime :>), poziom humoru się waha od całkiem śmiesznego po taki sobie, ale jest to równoważone przez różnorodność, zarówno tematów jak i postaci oraz wysoki poziom artystyczny (tła przypominające malarskie wyobrażenia piekła itp.).

    Ulubiona postać? Shiro :P Gdy widzę ten melancholijny i roześmiany biały pysk od razu poprawia mi się humor. Już dla tej postaci, choc nie występuje niestety w każdym odcinku, warto serię obejrzeć.

    Podsumowując, specyficzna komedia, ale warta obejrzenia, bo w sumie oryginalna…
  • Avatar
    blob 4.03.2014 01:19
    Re: odc.9
    Komentarz do recenzji "Space Dandy"
    Odcinek w stylu znakomitego „Kaiba”, stąd dla mnie duży plus, bo lubię ten charakterystyczny „prosty” styl. Za to epizodyczna formuła Space Dandy nie pozwala na zbyt wiele w kwestiach fabuły, więc odcinek z kategorii tych wizualnych, a nie fabularnych. Naprawdę ciężko będzie to anime ostatecznie ocenić, bo w sumie jest to rodzaj takiej anatologi w stylu „Anime Mirai”, gdzie kilku reżyserów tworzy różne wizualnie, tematycznie i stylistyczne samostanowiące historie (łaczy je jedyne postać tytułowego Space Dandy'ego, choć w niektórych odcinkach jest on głównie biernym obserwatorem wydarzeń) i raczej trudno to oceniać jako całość…
  • Avatar
    A
    blob 27.02.2014 14:48
    Nie dla prawników, ale...
    Komentarz do recenzji "Wizard Barristers: Benmashi Cecil"
    Szczerze mówiąc myślałem, że seria będzie bardziej „prawnicza”, natomiast okazuje się, że jak to zwykle bywa, jest to tylko przykrywka dla serii akcji. Fani Anny Mari Wesołowskiej raczej nie znajdą tu nic dla siebie ;P(oczywiście żartuje, bo ten syf dopiero nie oddaje „prawniczych klimatów”). Muszę powiedzieć, że seria prezentuje całkiem niezły poziom, zwłaszcza w sferze graficznej (pomijam tylko słynne już w internecie okrągłe twarzyczki :P) i sprawia wrażenie porządnie i konswkwentnie zrobionej (z ostateczną oceną poczekam jednak do jej końca). Grafika jest pełna szczegółów, a sceny akcji czy magicznych ataków pieczołowicie zrobione, i to nie tylko w pierwszym „pokazowym” odcinku. Muzyka raczej mało wyrazista, stanowiąca jedynie tło… Postacie ciekawe, zachowujące się bardziej jak normalni ludzie (choć dalej Japończcycy :D), co ja akurat w anime wolę…

    Przyznam szczerze, że odcinek 6 miał dużą szansę odrzucić mnie bezpowrotnie od WB, ponieważ miał wyjątkowo niepoważny ton (pomimo, że seria ma komediowe wstawki) i znaczny spadek ogólnopojętej jakości (w szczególności graficznie). Odcinek zrobiony jakby na odwal. Natomiast odcinek 7 uratował sytuację. Nie był wybitny, ale fajnie lekki i obyczajowy (postacie trochę się otworzyły), a na dodatek, nietypowo jak dla anime, w całości dział się w Ameryce/Kanadzie. Takie trochę kino drogi (i to amerykańskie :P). Nie mówię, bo to nic oryginalnego, natomiast nadało serii zupełnie inny ton, przy okazji było to coś niespotykanego w anime (ostatni raz tyle „Ameryki” w anime widziałem w HeroMan­‑ie). Odcinek ten pokazuje, że seria potrafi nawet zaskakiwać…
  • Avatar
    A
    blob 17.02.2014 21:35
    Odc. 6
    Komentarz do recenzji "Nisekoi"
    „Zawsze in love”

    He, he, polski akcent w japońskiej serii to coś rzadkiego, ale muszę przyznać, że mocno rozbudziło to moją ciekawość :P

    BTW, dawno już nie oglądałem serii w której bohaterowie tak irytująco „rozmijają się” z prawdą o uczuciach :P
  • Avatar
    A
    blob 16.02.2014 00:36
    Hahaha...
    Komentarz do recenzji "Samurai Flamenco"
    Jakież to jest durne. Normalnie uwierzyłbym, że to wszystko jest zaplanowane i ta seria ma być jakąś tam parodią „żywych” seriali o superbohaterach (z całym szacunkiem, bo wiem, że seriale typu Power Rangers czy Kamen Rider mają swoich fanów, ale uważam, że nie ma sensu parodiować czegoś, co i tak z założenia jest dla mnie „parodią” seriali przygodowych), ale serial jest po prostu zbyt na to tandetny. Jestem przekonany, że twórcy mieli inny pomysł na początku (pierwsze odcinki) i serial, choć nie w moim typie, to nawet fajnie się oglądało, ale po prostu przeliczyli się z budżetem i musieli przeobrazić swoja koncepcję, ciągnąć przy okazji to beznadzieję do oporu, by coś tam może jeszcze ugrać.

    Z całym szacunkiem, ale Alien Flamenco mnie po prostu r­‑o-z­‑w-a­‑l-i­‑ł…
  • Avatar
    A
    blob 13.02.2014 00:52
    Hej ho!
    Komentarz do recenzji "Nobunaga the Fool"
    Momentami idiotyczne, ale zaczyna się rozkręcać. Powiem wam, że w tym szaleństwie jest metoda, bo radosna twórczość w postaci miksu cywilizacji wschodu i zachodu osiąga tu już ponadprzeciętny (nawet jak na anime) poziom, tak, że aż chcę zobaczyć co twórcy jeszcze wymyślą! Seria co prawda zupełnie inna, ale zaczyna mi przypominać trochę Horizon in the Middle of Nowhere, jeśli chodzi o to „miksowanie”. Swoją drogą seria całkiem nieźle się prezentuje, musiał tu pójść niezły budżet…
  • Avatar
    A
    blob 13.02.2014 00:43
    Wkurzające...
    Komentarz do recenzji "Corpse Party: Tortured Souls -Bougyaku Sareta Tamashii no Jukyou-"
    Ja wiem, że sensem wielu horrorów jest pokazanie beznadzieji sytuacji i wywołanie w widzach strachu poprzez ukazanie czegoś z czym nie można się mierzyć (przynajmniej normalnymi środkami), no i dochodzi oczywiście jeszcze ta japońska „nieuchronność”, ale nic mnie tak nie wkurza jak oglądanie filmu gdzie banda dzieciaków (duchów czy nie) zarzyna bez problemu głównych (i większych) bohaterów. Jakoś zawsze jednak oczekuje, że bohaterowie bardziej się postawią. Dlatego właśnie nie lubię horrorów, czy to japońskich czy innych, bo zawsze bohaterowie, mówiąc kolokwialnie, dostają w d*pę. Dlaczego więc to obejrzałem? Po pierwsze z ciekawości I (dzieło to zostało mi podsunięte :P), a po drugie z ciekawości II, gdyż dawno nie ogladałem anime­‑horroru. Nie było to złe, ale jak zwykle pozostawiło poczucie „i co, to ma być koniec!?”...
  • Avatar
    A
    blob 3.02.2014 02:09
    Oby tak dalej, bejbi...
    Komentarz do recenzji "Space Dandy"
    Kolejny odcinek pokazujący, że twórcy po prostu „źle” zaczęli tę serię. Żeby nie było, ten odcinek też był bez rewelacji, ot standardowa historia typu główny bohater pokazuje swoja „lepszą” stronę i pomaga pewnej sierotce, ale jednocześnie był to odcinek solidny i całkiem klimatyczny. Coraz bardziej daje sie wyczuwać tu Cowboy Bebop z jego żonglowaniem nastrojami (czy gatunkami), czyli raz mamy odcinek w konwencji komediowej, raz sensacyjnej itd. Zobaczymy co jeszcze pokażą twórcy, tak czy siak przywrócili mi wiarę w tę serię. Czekamy tylko jeszcze na rozwinięcie jakiejś pełniejszej osi fabularnej i być może wątek typu „dramatyczna przeszłość bohatera”. Choć to już by chyba byłaby przesada ze strony twórców, wszak ileż można brać zapożyczeń ze swego doskonałego protoplasty…
  • Avatar
    blob 3.02.2014 00:51
    Re: ???
    Komentarz do recenzji "Berserk"
    No z tymi setkami to przesadziłeś, bo sam jestem fanem gatunku i jest on niestety bardzo „olewany” przez japońskich animatorów, przynajmniej przez ostatnich parę lat. Niezmiernie zresztą nad tym faktem ubolewam :(

    Natomiast fakt, Berserk to klasyk nad klasykami, anime, które swego czasu zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Dziś jako doświadczony widz inaczej na nie patrzę (nie robi już takiego wrażenia). Ale mówienie na serię, że jest słaba jest po prostu nie na miejscu (to do Pana sasukeuzumaki). Berserk to czyste dark fantasy: krew, przemoc, gwałty, dramaty, wszechobecna śmierć, bohaterowie którzy zapadają w pamięć i którym można współczuć. Coś co ciężko jest wbrew pozorom znaleźć w dzisiejszych ułagodzonych (lub na siłę humorystycznych) seriach. SnK urzekło mnie swoim klimatem i wieloma innymi elementami, ale uważam, że i tak jest „ugrzecznione” na tle Berserka…

    A tak na marginesie, choć faktycznie grafika jest momentami wadą filmów pełnometrażowych (zwłaszcza tę gęby czy animacje postaci), to uważam, że kinówki Berserka są całkiem udane. Owszem, orginalnej serii (i wrażeniu przy jej pierwszym oglądaniu) nigdy nie dorównają, niemniej i tak były najlepszym kawałkiem dark fantasy (czy wogóle „klasycznego” fantasy) jaki w ostatnich latach oglądałem…