Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Komentarze

blob

  • Avatar
    blob 9.12.2012 20:00
    Komentarz do recenzji "Girls und Panzer"
    Kurczę, taka zadyma, a ja w wersji odcinka 8, którą oglądałem, nie widziałem tej sceny, bo nie wiedzieć czemu ją wycieli.

    A swoją drogą, tak się zastanawiam, jako, że nie byłbym sobą gdybym nie czepiał się taktyki w tej serii, skoro  kliknij: ukryte  nie mogą rozwalić ściany i wyjechać w druga stronę? Przeciaż nie raz czołgami przebijano się przez ściany…
  • Avatar
    blob 4.12.2012 16:16
    Re: Nie zazdroszczę recenzentowi :)
    Komentarz do recenzji "Sword Art Online"
    Przygodówka owszem, ale bynajmniej nie z płytkimi postaciami, bez przesady. No chyba, że chodzi ci o postacie typu podstarzały schizofrenik mający niedowład lewej ręki, który pod wpływem traumy z dzieciństwa przeszedł operację zmiany płci. Kocha aranżację kwiatowe, ale pod wpływem sytuacji geo­‑politycznej świata musi zajmować się cyberterroryzmem i porywaniem dzieci, co powoduję u niego liczne ataki depresji przeplatane napadami szału, które stara się niwelować gwałcąc rośliny lub pisząc ballady. Dodatkowo przeżywa romans z transwestytą, baletnicą i kotem jednocześnie. Tak zgodzę się, na tle takiej postaci bohaterowie SAO są płytcy…

    Chcesz powiedzieć, że shouneny z zasady wciągają i basta? Wciągnąć może każda seria, nawet yaoi, w którym jedyna forma aktywności bohaterów poza wzajemnym adorowaniem się to wyjście do sklepu. Jeżeli kogoś takie coś kręci, a dodatkowo postacie i ich uczucia są ciekawie przedstawione, to na pewno znajdą sie ludzie, którzy coś takiego pochłoną jednym tchem. A żeby shounen wciągnął, musi mieć coś ciekawego do pokazania, choćby konwencję czy bogactwo świata przedstawionego (choćby taki One Piece, w przypadku którego wyobraźnia autora zaskakuje na każdym kroku). Dla niektórych SAO jest nudne i płytkie, proszę bardzo. Ja znajduję tam wiele elementów, które nie pozwalają mi się od niego oderwać…
  • Avatar
    blob 4.12.2012 00:52
    Komentarz do recenzji "Sword Art Online"
    Ależ ja wcale nie chciałem żebyś tak powiedziała :P Powiedziałem ci, że ja akurat lubię „wymiatająch”, a nie dostających w kość bohaterów, ale to są już moje odczucia, a nie zarzut do twojej wypowiedzi (a Kirito w takowy typ postaci „wymiatacza” akurat się wpisuje) :D Z drugiej strony, nie uważam też, że zwycięstwa przychodzą mu za łatwo, bo kilkukrotnie jego „pasek życia” niebezpiecznie zbliżył się blisko zera. Zresztą, kto widział odcinek nr 22, ten zobaczył, że Kirito jednak nie jest niepokonany…
  • Avatar
    blob 4.12.2012 00:36
    Re: Nie zazdroszczę recenzentowi :)
    Komentarz do recenzji "Sword Art Online"
    po zakończeniu serii każdy fan lub anty­‑fan SAO będzie chciał ją przeczytać, by udowodnić, że miał rację. Z drugiej zaś, nieważne, czy recenzant rzuci ,,to anime było be'' czy wręcz odwrotnie – hejtu nie da się uniknąć przy tak wielkich emocjach związanych z tymże tytułem.


    Ja na przykład rzadko kieruje się opiniami recenzentów na Tanuki. Żeby nie było, uważam ich z mądrych i znających się na temacie ludzi, nietety często to czego ja w anime szukam rozmija sie z tym czego szukają inni. Dlatego, jak zapewne większość ludzi i jak najbardziej słusznie, kieruję się własnym gustem. W recenzjach patrzę tylko, czy w danej serii są elementy, które mogą mnie zainteresować, bo niestety przekonałem się, że częstokroć to co dla mnie w serii jest atrakcyjne, dla innych jest powodem do krytykowania tejże serii…

    Fanboyem SAO nie jestem, choć niektórzy zapewne tak mogą pomysleć po przeczytaniu moich poprzednich komentarzy, natomiast ja w przeciwieństiwe do niektórych piszących tu osób nie staram się zrozumieć popularności tego anime, a raczej w drugą stronę: skąd bierze się taka niechęć do niego? Słyszę np. że anime jest prostą przygodówką z płytkimi postaciami. No to czemu tak wciąga albo czemu główni bohaterowie wzbudzają taką sympatię (przynajmnie we mnie)? Wdg mnie w tym anime po prostu jest „coś” takiego co czyni je ponadprzeciętnym (nie epokowym czy genialnym broń Boże!), dlatego wkurza mnie nadmierna jego krytyka…
  • Avatar
    blob 4.12.2012 00:12
    Re: Wtf?
    Komentarz do recenzji "Sword Art Online: Sword Art Offline"
    Dodatek do pierwszego Blu­‑ray'a. W następnych będą dalsze tego odsłony. Można się dowiedzieć paru ciekawostek, ale ogólnie nic szczególnego…
  • Avatar
    A
    blob 1.12.2012 17:08
    Nieee...
    Komentarz do recenzji "Star Driver: Kagayaki no Takuto"
    Seria znudziła mnie w trakcie oglądania. Próbowałem wytrwać jak najdłużej, ale w końcu się poddałem. Postacie nie wzbudziły wogóle mojej sympatii. Formuła serii, czyli w każdym odcinku mamy „potwora tygodnia”, w tym wypadku raczej męczyła. Poza tym, zmęczyła mnie ta wszechobecna abstrakcja i surrealizm serii (której jest tu dużo nawet jak na japoński twór). Wszystko to przypomina jakby sen, ale w negatywnym znaczeniu, takim, że nie wiadomo co jest jawą, a co prawdą (cóż, taka pewnie konwencja, ale tutaj nie bardzo to zagrało), czytaj, totalny bełkot. Nie wiadomo o co chodzi byle by była rozpierducha, tak jakby twórcy nie wiedzili czym seria ma być. Ci źli nieprzekonujący, wyglądaja jak banda cyrkowców i psychopatów (czyli chory sen japońskiego rysownika). Może jakbym dotrwał do końca serii, to by się co nieco wyjaśniło, ale nie dałem rady…

    Nie wątpie, że komuś ta seria przypadnie do gustu, ale ja odradzam…
  • Avatar
    blob 30.11.2012 16:16
    Re: 7 odcinek
    Komentarz do recenzji "Btooom!"
    Mam takie same odczucia odnośnie OP. Jednak widać kiedy piosenka jest robiona pod OP (tak mi się wydaje), a nie na odwrót, lub wogóle…

    Ale dobry OP nie oznacza dobrej serii, jednkaże tu na szczęscie wszystko gra. Seria jest naprawdę dobra, wciągająca, bardzo fajnie pokazuje różne typy zachowań i charakterów ludzkich (zresztą taki jest zapewne „main focus” serii) w obliczu takiej sytuacji (survival). W niektórych seriach anime/filmach wychodzi to lepiej w innych gorzej, ale tutaj myślę, że twórcy bardzo dobrze to przedstawili. Rzeczy takie jak grafika czy design postaci są na wysokim poziomie. A nawet sam pomysł z zasadami gry w Btooom! jest ciekawy. Postacie można lubić, ale należy pamiętać, że każda z nich ma coś na sumieniu (i nie mówię tu o kilku z nich, którzy są mordercami z natury).

    Nic tylko polecać, bo podejrzewam, że seria utrzyma poziom do końca (jestem na 9 odcinku), a jedynie zakończenie może zawieść (ale nie musi, choć podejrzewam,  kliknij: ukryte ).

    Daję 9/10, a swoją drogą jeśli ktoś szpila teraz w Far Cry 3, być może złapie jakiś tam klimat :D (choć oczywiście fabularnie te dwie rzeczy się różnią)
  • Avatar
    blob 29.11.2012 13:28
    Re: Poparcie opinii
    Komentarz do recenzji "Girls und Panzer"
    Wymyślamy co kto mógł robić z punktu widzenia taktyki jakbyśmy byli Rommelami, a twórcy i tak pozwolili sobie na wiele „uchybień” i jakoś mocno zapewne nad taktyką nie główkowali, tylko napisali scenariusz tak, aby był atrakcyjny i dynamiczny… Swoją drogą, myślę, że każdy z nas ma trochę racji, ale dopiero udział w prawdziwej bitwie zweryfikowałby nasze mądrzenie się :P

    Swoją drogą mówisz Slova o realizmie, że czołgi są prawdziwe (a nie bo są komputerowe :D). Skoro tak, nie wydaje mi się aby kruche dziewczynki mogły obsługiwać czołg, rzeczy takie jak przeładunek pocisków, czy obsługa wieżyczki byłyby chyba poza ich zasięgiem. Nie wiem nigdy nie siedziałem w czołgu, ale w domyśle wydaje mi się, że nie są to lekkie do zrobienia rzeczy. Właśnie m. in. dlatego i przez te „nieszkodliwe” pociski sądzę, że to pseudo­‑realizm… I nie możesz mówić, że takie są założenia serii i to ich rozgrzesza, bo albo stawiamy na realizm albo pseudo­‑realizm (czyli pewne elementy są realistyczne, inne to konwencja)...

    Jednak dla military otaku atrakcyjniejsza od spoconych i umazanych smarem żołnierzy jest grupa słodkich dziewczynek.


    Zdziwiłbyś się ^_^ Nie przeczę niepełnoletnie bohaterki to ulubiony temat Japończyków, ale są też przecież pasjonaci, którzy lubią odtwarzać historyczne bitwy itd

    I tak jak piszesz Cthulhoo, nigdy nie uwierzę, że te pociski nie stanowią zagrożenia. Wyginają blachę, więc przy strzale z większej odległości mogą z łatwością (albo nawet i trudnością, ale taka szansa istnieje) pancerz przebić. Przypominam też o tym, że w jednym z odcinków bohaterki walczą w mieście ku uciesze cywilów. Można powiedzieć, że przy rajdach czy wyścigach też istnieje zagrożenie, że np. pojazd wypadnie z trasy, ale chyba raczej wiekszość ludzi się ze mnę zgodzi, że ostra amunicja stanowi bardziej realne zagrożenie, niźli przypadkowe wypadnięcie auta z trasy (przed którym zawsze można odskoczyć, a pocisk jest trochę szybszy)...
  • Avatar
    blob 29.11.2012 02:22
    Re: Poparcie opinii
    Komentarz do recenzji "Girls und Panzer"
    Na muszce… Spróbuj patrzeć przez lornetkę jadąc rowerem przez ścieżkę w lesie, efekt będzie podobny do tego, co widział celowniczy pędzącego Shermana.


    No to chyba tym łatwiej jest takiemu uciec :P

    Fakt że w jednym z czołgów dziewczyny musiały ugasić pożar, pokazuje w jak „bezpieczną” grę bawią się bohaterki.

    Tak samo jest w przypadku wszystkich sportów motorowych.


    Dziwne porównanie. Mówimy tu o „zabawie” w której ostrzeliwują się pociskami zdolnymi przebijać pancerz, a one nie mają nawet żadnej osłony tylko mundurki (nie to żeby im nawet zbroja pomogła :P). A pożar był jednym z efektów ostrzału takim pociskiem, przykład, który dałem, aby podkreślić iż te pociski naprawdę mają siłę niszczącą, a nie są np. plastikowymi kulkami…

    A po drugie laska z flagowca, bo się podpaliła i zaczęła gonić zwiadowcę :P

    A miała inne wyjście?


    Miała, wystarczyło, że pojedzie w drugą stronę (ten mały czołg i tak by jej nie zagroził) i ucieknie w stronę swoich. Nie bądź naiwny. Laska się podpaliła i tyle, od razu widać było, że jest narwana…

    Swoją drogą, znowu to zaznaczam, zostawienie czołgu flagowego bez obstawy było głupim posunięciem.

    twierdzisz, że lepiej być cały czas na muszcze wroga niż wykonać szybki zwrot w chaszcze

    I stracić prawdopodobnie jedyną szansę na zwycięstwo…


    I tak i nie. Niektórzy na swoją szansę potrafią cierpliwie czekać bardzo długi czas, mozolnie budując szansę na uderzenie. Ich decyzja była może i słuszna (zaryzykowały), ale z taktycznego punktu widzenia nierozważna i mogła skończyć się źle.

    Ja czepiam się tej serii za jej pseudo­‑realizm. Jako seria rozrywkowa jest fajna, ale wkurzają mnie po prostu te próby nadania jej realizmu na siłę. Jest to zbyteczne w moim odczuciu. Nie przy takiej konwencji: dziewczynki jeżdzące czołgami i ostrzeliwujące się w imię sportowej rywalizacji. Już sama ta konwencja przekreśla sens dawania tu elementów realizmu i taktyki (to tak swoją drogą, apropo naszej dyskusji o taktyce). Po co ta cała szopka i „niby­‑taktyczna” otoczka, skoro i tak bohaterki wygrywają dzięki szczęściu i „pomocy” scenarzystów… ale widać, skoro Japończycy mają potrzebę tworzenia takich serii, zamiast np stworzyć serię o normalnej brygadzie czołgów w czasie II WŚ czy cuś w tym stylu (gdzie mogliby walić realizmu ile wlezie), no cóż, taka już ich natura…
  • Avatar
    blob 28.11.2012 23:48
    Komentarz do recenzji "Sword Art Online"
    No widzisz, a ja na przykład lubię, gdy bohater „wymiata”, a nie jest łajzą, która ciągle dostaje w kość. Zresztą Kirito jest po prostu dobry w tę grę. I to że ta gra stała się śmiertelna tego nie zmienia. Po prostu są gracze, którzy są najlepsi w danej grze, vel Koreańczycy w Starcraft'cie :P
  • Avatar
    blob 28.11.2012 23:41
    Re: najlepsze anime roku?
    Komentarz do recenzji "Katanagatari"
    Po kirci i Luk'u widzę, ze są to osoby które wogóle nie czują klimatu tej serii, czepiają się np. rzeczy, które są zamierzonym elementem, czyli gadanina, wygląd postaci czy prostota fabuły. Nie mówię, że to iż seria im się nie podoba to źle, każdy ma swój gust i nikt nie każe im tego anime oceniać pozytywnie, ale wydaje mi się, że takie klimaty trzeba po prostu lubić. Bo akurat w swojej kategorii: „poetycko­‑artstycznych paplanin z elementami akcji i dramatu” uważam anime za genialne. Ale takie rzeczy trzeba po prostu lubić…

    PS: Katanagatari raczej nie zaliczam do serii „dla dzieciaków”...
  • Avatar
    blob 28.11.2012 02:15
    Komentarz do recenzji "Berserk: Ougon Jidai Hen"
    Anime jeszcze przez długie lata nie będą w stanie oddać niesamowitej kreski Berserka


    Byliby w stanie, gdyby im się chciało każdy kadr rysować tak jak twórca mangi. Niestety, poza studiem Ghibli nikomu sienie chce robić tak dokładnej grafy…
  • Avatar
    blob 28.11.2012 02:07
    Re: A nie
    Komentarz do recenzji "Code:Breaker"
    W sumie macie rację, seria niby miała być poważna, po czym motywy z Sakurą zaczęły niepotrzebnie mącić, więc lepiej traktowac ją z przymrużeniem oka. Według mnie o wiele lepszy pod względem poważnego i ciężkiego klimatu jest Psycho­‑Pass…
  • Avatar
    blob 28.11.2012 01:25
    Re: Poparcie opinii
    Komentarz do recenzji "Girls und Panzer"
    A dziewczyny goniły za czołgiem laski przechwytującej radio‑komunikaty, który przypadkowo odkryły.

    No i to właśnie był czołg flagowy Hamerykanek. Nieuważnie oglądałeś. Blondyna dowodziła, ale jej maszyna nie była czołgiem flagowym.


    Łosz kurka faktycznie, aż mi się głupio zrobiło :/ Faktycznie obejrzałem sobie jeszcze raz i teraz widzę, że masz rację, myślałem że nasze bohaterki wygrały, bo ustrzeliły Fireflyia pierwsze. Mój błąd…

    Nie zmienia to faktu, że błąd taktyczny popełniły Amerykanki nie dając flagowcowi obstawy :D To po pierwsze. A po drugie laska z flagowca, bo się podpaliła i zaczęła gonić zwiadowcę :P

    A na marginesie, dobrze okopany czołg na wzgórzu może zdjąć parę jednostek wroga…

    Tak, ale przy frontalnym natarciu, gdy wiadomo skąd nadejdzie przeciwnik. W innych przypadkach idea czołgu jako ruchomego bunkru straciła sens, gdy tylko Francuzi dowiedzieli się jak wygląda Blietzkrieg.


    No to co broniło im zrobić zasadzkę? Zresztą przecież udało im się w ten sposób ustrzelić jednego Shermana na początku odcinka…

    Ja pierwsze co bym zrobił to odskoczył gdzieś na bok…

    I wtedy byś dostał strzała, bo boczna sylwetka czołgu jest większa, niż tylna. Zmniejszyłbyś także prędkość, z jaką oddalałbyś się od nagonki. No i nagonka nie musiałaby już pędzić, bo czołg flagowy byłby bezpieczny, więc mogłaby się zatrzymać i spokojnie strzelać.


    Przyznaje ci rację, sprawę zmienia to iż pomyliły mi się czołgi flagowe. Nagonka za flagowcem miałą w tym momencie sens, ale wciąż jeden z czołgów mógł sie poświęcić i zaszarżować na grupę pościgową, żeby odwrócić ich uwagę. Natomiast z tym odsłonięciem boku… twierdzisz, że lepiej być cały czas na muszcze wroga niż wykonać szybki zwrot w chaszcze (mijali po drodze grupy drzew)?

    Zawsze znajdzie sie jakis malkontent, a to nierealistyczne, a to glupie, a to postaci nie takie, a to grafa kiepska.


    Od tego są fora czyż nie? Mogę sobie wyzywać na anime bądź je gloryfikować, a ty się możesz z tym zgadzać lub nie. Bez komentowania nie byłoby wielu ciekawych wymian zdań, np takich jak prowadzę ze Slova'em (przynajmnie ciekawych dla mnie :P)...

    PS: Fakt że w jednym z czołgów dziewczyny musiały ugasić pożar, pokazuje w jak „bezpieczną” grę bawią się bohaterki. Tym bardziej sie dziwię, że jescze żadnej łba nie urwało…
  • Avatar
    blob 27.11.2012 22:37
    Re: Poparcie opinii
    Komentarz do recenzji "Girls und Panzer"
    To po co wogóle było wyjeżdżać czołgiem flagowym z lasu

    Bo został odnaleziony, a reszta hamerykanek była zbyt daleko, by szybko pomóc?


    Tu się nie rozumiemy :P

    Czołg flagowy = czołg dowódcy. Może źle go nazwałem, chodzi o ten czołg, który rozwalisz i automatycznie wygrywasz. W powyższym zdaniu chodziło mi o ten czołg, w którym jechała blondyna, czyli dowódca. Ten w zamyśle mógł pozostać bezpiecznie w lesie, a reszta Shermanó zrobiłaby swoje. Ot i cały błąd taktyczny :P A dziewczyny goniły za czołgiem laski przechwytującej radio­‑komunikaty, który przypadkowo odkryły.

    Wybacz, nie podkreśliłem tego wcześniej…

    realizacja planu na zasadzie uda się albo nie uda jest trochę naiwna

    Generalnie każda wyrównana bitwa opiera się na tej zasadzie.


    Nie przesadzaj, są bitwy, które wygrywa się poprzez dobrze wyegzekwowaną i konsekwentną taktykę, nawet jeśli nie wszystko idzie według schematu. A właśnie w przypadku wyrównanych sił geniusz taktyczny sie objawia, bo pozwala przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Np szachy :P

    odosobniony czołg w zasadzie nie stanowi żadnej wartości bojowej


    A Tygrysy? Dobra, nawiązując do GuP to czemu Firefly siał taki postrach? A z innej beczki, skoro bitwa dotyczy tylko czołgów to o jakiej innej wartości bojowej można tu mówić? Generalnie, skoro mamy tylko czołgi, wszelkie manewry dotyczą tylko czołgów, stąd m. in. takie działania, że trzeba czołgów używać w roli zwiadowców, choć w normalnych wojnach raczej stosuje się inne pojazdy do tego celu:P. A na marginesie, dobrze okopany czołg na wzgórzu może zdjąć parę jednostek wroga…

    rozjeżdżamy się, próbujemy ich wymanewrować

    Albo dajemy się okrążyć – wymanewrowanie wroga w przypadku, gdy ma przewagę liczebną to nie taka łatwa sprawa – prędzej to on nas weźmie z flanki, bo mu na to starczy sił.


    Przewaga liczebna? W momencie starcia w polu w końcowej fazie walki było ich 5 na 5 (a właściwie 4 goniły 5, a jedna uciekała), więc spokojnie można się było bawić w manewrowanie. Sytuacja na to pozwalała, w sensie nie dało się okrążyć naszych bohaterek, przy takiej liczbie czołgów możliwe jest tylko okrążenie pojedynczej jednostki (troche jak polujące lwy). Jedna z załóg mogła się też poświęcić, żeby odciągnąć pościg. My tu nie mówimy o jakiejś potężnej bitwie, gdzie linia przeciwnika taranuje wszystko jak walec i nie da się jej uciec. Mi chodzi o samą idee uciekania po lini prostej, gdy przeciwnik ostrzeliwuje ci zadek. Ja pierwsze co bym zrobił to odskoczył gdzieś na bok…
  • Avatar
    blob 27.11.2012 19:18
    Re: Poparcie opinii
    Komentarz do recenzji "Girls und Panzer"
    To po co wogóle było wyjeżdżać czołgiem flagowym z lasu (mówię tu o Amerykankach), szlachectwa im się zachciało :P Mogli spokojnie wysłać z 8 Shermanów (nawet w jednej grupie, przecież wiadomo, że Japonki miały szajs) i nie byłoby gadki, bo z taka siłą ognia i tak by nasze bohaterki nie dały rady… Natomiast nie mogły wiedzieć, że Amerykanki wyślą czołg flagowy…

    O ile masz rację, że nasze bohaterki wykazały się jakąs tam myślą taktyczną (a raczej desperacją), realizacja planu na zasadzie uda się albo nie uda jest trochę naiwna, nie sądzisz (jak już mówiłem, udało się przez głupotę Amerykanek)? Takie nasze AK na przykład. Woleli mozolnie szarpać Niemców w Warszawie, bo i tak wiedzieli, że nie dadzą rady w otwartej walce, a ruszyli do ataku, bo Ruscy ich wykiwali, że niby nadchodzą z pomocą. Tak zapewne dalej by szarpali Niemców z ukrycia, miast wytaczać im otwartą walkę, a właściwie większość wojsk „powstańczych” tak postępuje, w przypadku przewagi liczebnej okupanta. Jaki z tego wniosek? W obliczu przewagi liczebnej wroga, z taktycznego punktu widzenia, działanie z ukrycia i mozolne szarpanie ich oddziałów wydaję się lepszym rozwiązaniem.

    Ja bym zrobił tak: ruszają za czołgiem radiowym, logiczne, że przyjadą posiłki, to nie gonimy tego pierwszego do skutku tylko rozjeżdżamy się, próbujemy ich wymanewrować i szarpiemy ile się da. Większość bitew czołgowych to i tak chaotyczne jeżdżenie pojedyńczych jednostek i wymanewrowywanie przeciwników, taktykę (np. ustawienie formacji jednostek) można ustalić tylko przed rozpoczęciem bitwy. A wymanewrownia Shermana, tak żeby uderzyć w tylni, słabszy pancerz ma sens. Skoro ich szanse były marne z góry, to trzeba było uciekac i szukać szansy gdzie indziej (powinny sobie np. wcześniej ustalić punkt zbiórki). Dobra, szefowa skalkulowała, że pozostało im już tylko spróbować rozwalić dowódcę przeciwników, licząc na szczęście. Aha. Taktyka. No to czemu od razu na pałę nie ruszyły na przeciwnika licząc na szczęście, że „może” uda im się w niego trafić? Trudno, bitwy nie raz ciągnęły się dniami, przypominając podchody. Wiem, że widowiskowość serii by na tym straciła, ale nie można wciskac widzom takich abstrakcji (niestety tak się dzieje gdy się próbuje wciskać realizm do anime :P)

    Swoją drogą skoro to i tak zawody, to powinien być nałożony limit czołgów. Wiem w realu nie ma czegoś takiego jak wyrównane siły, ale same bohaterki powiedziały, że „it's tankery, not real war” (sorry, trochę nie wiem jak przetłumaczyć wyraz „tankery”). Nasze bohaterki wygrały tylko dzięki głupocie Amerykanek, które miałyprzecież przewagę liczebną…

    Owszem, są tu elementy taktyki (muszą być, taki juz urok pseudo­‑realistycznych serii), ale w tej serii bitwy głównie polegaja na tym, że jadą na pałę i liczą na to że uda im się rozwalić przeciwnika szybciej niż on ciebie. I basta…
  • Avatar
    blob 27.11.2012 01:16
    Re: Poparcie opinii
    Komentarz do recenzji "Girls und Panzer"
    Niech mi ktoś wytłumaczy gdzie tu niby jest taktyka (którą można wykorzystać niby w WoT)? Taki odcinek 6. Najpierw jak głupki ścigają jeden czołg przeciwnika (wszystkie 5 „naszych” czołgów), zdradzając swoją pozycję (już pomijam, że ten z przodu ma tyłek wystawiony na ostrzał, wiadomo słabszy pancerz można przycelować i bum), ale nasze niezguły nie mogą go trafić i szybko zakończyć sprawy. Później dają się wystrzelać jak kaczki jadąc w szczerym polu (jakoś ich przeciwnicy potrafili ich trafić w pełnym ruchu), zamiast rozjechać się i próbować chować się gdzieś do lasu. Dodatkowo mam rozumieć, że wygrana była zasługą „geniusza taktyki” jakim niby jest główna bohaterka? A co ona takiego zrobiła, wygrali dlatego, że flagowy czołg przeciwnika oddzielił się od reszty (wyraźny błąd, skoro chcieli szybko skończyc sprawę, mogli od razu wszystkie siły rzucić na czołg flagowy), a ta co celowała oddała strzał życia i zdołała trafić wroga szybciej…

    Wiem, traktuję to serię zbyt poważnie, ale nie moge się powstrzymać od krytyki, skoro zdecydowali się na pseudo­‑realizm, to niech chociaż z tą taktykę bedą twórcy konsekwentni, a nie radosną rozpierduchę robić. Z każdym odcinkiem mam wielkie rozterki czy nie skonczyć z tą serią, bo moja tolerancja ma swoje granice :P Ostrzegam innych, którzy myślą o oglądaniu tego anime, że mogą mieć podobne problemy…
  • Avatar
    blob 26.11.2012 02:34
    Re: Haremówka?
    Komentarz do recenzji "Muv-Luv Alternative: Total Eclipse"
    Przyznacie przecież, że żaden człowiek nie byłby tak dobry w zapominaniu o swoich bliskich, że zaraz po bitwie gdzie utracił przyjaciół idą na plażę wygrzać się w słońcu i opalić trochę golizny. A najlepiej pożartować, powygłupiać się pobawić i co najważniejsze dla tego tytułu… POFLIRTOWAĆ.


    A co ma przez cały czas mieć deprechę? Jedeni radzą sobie lepiej, starają się zapomnieć, oduswać negatywne myśli, a innych się odsyła, bo poprzez słabą psychikę nie nadają się do walki. Życie żołnierza (szczególnie biorącego udział w zbrojnych konfliktach) do przyjemnych nie należy, ale jest to powszechnie wiadome. Toteż żółnierze zapominają (a raczej kierują myśli gdzie indziej) „luzując” się właśnie…

    Zresztą, nikt z bohaterów nie zapomina de facto o śmierci. Porucznik Takamura ma cały czas w pamięci śmierć swoich przyjaciółek, Tarisa przysięgła na grób swojego rodzeństwa, że będzie walczyć z BETA itd.

    A że fanserwis i haremówka? Z tego co się orientuję seria jest oparta na randkowych grach, więc anime jest po prostu wierne pierwowzorom. Zresztą wdg mnie cały ten haremowy element nie jest jakoś nachalnie zaprezentowany, co więcej, wydaje mi się, że relacje między postaciami są ukazane dosyć naturalnie.

    Mi właśnie podoba się taka konstrukcja tejże serii. Trochę dramatów, trochę śmiechów. Jak to w życiu… no może poza walką z ludożernymi kosmitami :P
  • Avatar
    blob 25.11.2012 01:10
    Komentarz do recenzji "Code:Breaker"
    Prawda, w siódmym odcinku już przegięli pałę. Seria zaczynałą się jako poważna,  kliknij: ukryte Proszę was…

    Nie mówię, że serię ogląda mi się źle, ale coraz bardziej zaczyna tracić w moich oczach.

    Zamaskowano spoilery. Moderacja
  • Avatar
    blob 23.11.2012 02:03
    Komentarz do recenzji "Zetsuen no Tempest ~The Civilization Blaster~"
    A mnie, choć ta seria nie jest wybitna (niemniej jednak wciąga), utwierdza w przekonaniu, że jesień 2012 pod względem anime, które oglądam z dużym zainteresowaniem jest bogata. Jesienne plus jeszcze parę anime ciągnących sie od lata pozwalają mi prawie codziennie cieszyć się nowym odcinkiem którejś z interesujących mnie serii :P Nic tylko się cieszyć!
  • Avatar
    blob 23.11.2012 00:23
    Re: Wspaniałe anime!
    Komentarz do recenzji "Magi"
    Jedna rzecz mnie mocno zaskoczyła. Jest to chyba pierwszy shounen w którym pokazują kobiece piersi w pełnej okazałości (a właściwie to piersi djinna), co jest nietypowe, bo wydawało mi się, że ma to miejsce tylko w ecchi lub produkcjach 18+...
  • Avatar
    blob 20.11.2012 00:33
    Re: Ciekawe
    Komentarz do recenzji "Sword Art Online"
    Popieram, długo nie było anime, na którego następny odcinek czekałbym z takim zainteresowaniem…

    Opinie o SAO są tak diametralnie różne, bo albo ogląda je ktoś kto takie anime lubi (jak w moim przypadku) i potrafi się świetnie bawić przy czymś co nie celuje w bycie dziełem wybitnym, albo ktoś kto ma naprawdę wygórowane żądania odnośnie tego co w anime być powinno (według niego). Wszystkie zarzuty o płytkości serii, bądź jej naiwności zaczynają się już robić nudne. Kto powiedział, że ta seria ma być czymś co można analizować godzinami? Ludzie chyba zapominają, że gdy coś jest proste (ubogie językowo, płytkie fabularnie, naiwne itp), wcale nie oznacza to, że jest złe. Niektóre wybitne dzieła, po odarciu z całej otoczki, jezykowej czy artystycznej, okazuja się prostymi historami. Aktualnie gram sobie w Final Fantasy 4. Historia walki dobra ze złem, przyjaźni i poświęcenia prosta jak budowa cepa, a jednak dla wielu ta gra to jeden z najlepszych RPG w histori, bijący nawet swojego bardziej popularnego następce czyli FF7. I zapewne wchodzi tu też pewnie czynnik nostalgii, ale dla wielu taka właśnie prosta historia pozostaje w świadomości nawet po tylu latach od premiery. Broń Boże, żebym mówił iż z SAO będzie podobnie, ale ta seria nie zasługuje na hate jaki generują złośliwcy lub ludzie oczekujący nie wiadomo czego…

    Dlatego ja też POLECAM, tym, którzy nie należą do ludzi, którzy lubią się mądrować, iż po przeczytaniu wielu wybitnych dzieł literackich bądź obejrzeniu głębokich filmów czy anime, rzeczy takie ja SAO są dla nich nic nie warte…
  • Avatar
    blob 20.11.2012 00:05
    Re: Przesada
    Komentarz do recenzji "Sword Art Online"
    Nigdy nie czytałem LN, a jakoś nigdy nie miałem najmniejszych problemów z fabułą, więć nie rozumiem skąd te ciągłe zarzuty, że seria jest trudna w odbiorze czy niespójna. Jest o wiele bardziej zrozumiała niż w wielu innych anime. O jakich lukach w fabule jest tu ciągle mowa? Wszystko co najważniejsze chyba w serii jest przedstawione…
  • Avatar
    blob 16.11.2012 00:14
    Re: A mnie właśnie się podobało
    Komentarz do recenzji "Psycho-Pass"
    No Japońce tacy już są. Niemniej jednak w tej akurat serii znaleźli sobie wytłumaczenie na ten kolorowy świat MMO. W niedawnym odcinku powiedzieli, że to bawienie się awatarami jest jednym ze sposobów kontrolowania psycho­‑passów u ludzi, dlatego musi być taki kolorowy i milutki, żeby ludzie się nie stresowali. Bo już taki np. alkohol jest zakazany, gdyż generuje „zaburzenia” w odczytach, dlatego ludzie mają inne rodzaje „używek”. Sam alkohol dozwolony jest dla tych, którzy znaleźli się po „drugiej strony mocy” czyli Enforcerów…
  • Avatar
    A
    blob 16.11.2012 00:06
    Psycho..passed, na razie :)
    Komentarz do recenzji "Psycho-Pass"
    Podoba mi się toto, ma fajny klimat (nie bez znaczenia jest dobrze dobrana ścieżka dźwiękowa). Skojarzenie z GiTS SAC jakoś tak samo się nasuwa :P Nawet fajna „ekipa” postaci każdy to jakiś stereotyp. Jest i bohater bystrzacha naznaczony traumą z przeszłości szukajacy odkupienia, stary wyga, luzak itd, ale nieźle się uzupełniają. Seria jest także dosyć krwista i nieprzyjemna dla ludzi ze słabym żołądkiem. Tylko ta inspektor. Sympatyczna babka, ale jakoś tak stoi z boku ciągle, a jak na osobę tak wybitnie uzdolnioną (zdałą egzamin z jakimś tam super wynikiem) to na razie nie wykazuje się zbytnimi zdolnościami analitycznymi, wszystko jej koledzy muszą podawac na tacy. Wciąga, zwłaszcza, że już zaczyna się rysować powoli główny mastermind.