x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Odc. 06
Czemu?
A o czym może być seria sportowa? Jak będzie o mistrzu to się szybko nudzi. Ideą większości anime sportowych jest pokonywanie przeszkód i coraz większe stawki. Underdogowi kibicujesz w anime, albo przynajmniej komuś komu nie przychodzi wszystko łatwo. Mistrz nie wzbudza sympatii.
Seria jest o nastolatkach więc to w większości bzdury (zauroczenia, kompleksy, rywalizacja, angst – choć tutaj w znośnych dawkach). Ale wątki ich życia pozasportowego są fajnie pokazane, jest w nich naturalność.
Tak to prawda, najsłabszy do tej pory. Ale pytałeś o całość bajki.
Dobrze zrealizowane motywy shounenowe animcom na pewno nie ujmują. Natomiast ja akurat o shounenowości Haikyuu nic nie mówiłem i nic się tu nie doszukuję :D
Nie jest to aż tak bardzo istotne ale w Haikyuu jest to akurat ładnie wplecione. Doceniam.
Progres!
Widząc te dzieła wyczuwam pewne inspiracje nimi w Eizouken…
Totalny misz‑masz styli (w jednej chwili jesteśmy w brytyjskim mieście z czasów rewolucji przemysłowej, w drugim w zrujnowanym lunaparku, w trzecim w latającym statku, a w czwartm w amerykańskim liceum/kampusie). W tle jakaś wojna z potworami ale świat funkcjonuje sobie normalnie i właściwie nie wiadomo o co chodzi. Była jakaś katastrofa która zmieniła świat ale w sumie tego bardzo nie widać po ludziach. Ale to jeszcze nic, taka mieszanka setting‑ów i koncepcji to mógłby być nawet atut lecz niestety mamy także:
- beznadziejnego MC który wręcz odpycha swym lamerstwem (jego jedynym dokonaniem jest to że zbudował mecha, ale jak to zrobił nie mając tzw „Playera” do przetestowania go to już nieważne)
- 10 (lub więcej) metrowe mechy wyłażące ze wzmacniaczy gitarowych (proszę was, to już jest przesada nawet jak na anime). Serio, nie lepiej było wymyślić że ci tzw. „Playerzy” dostają jakiegoś power‑upa po wpięciu do nich? Miało by to chyba więcej sensu. Nie no mechy to po prostu zbyt wiele…
- cała seria z założenia nawiązuje do muzyki pop, ale jakoś słabo jej to wychodzi, pomysły są wplecione byle jak np. w czwartym odcinku dzieciaki szprycują się dezodorantem który nazywa się „Teen Spirit” i mamy jakiś słabowity wątek wykluczenia
- no i przede wszystkim fabuła pisana na kolanie bez ładu i składu, chyba twórcy mieli „genialny” pomysł przy piwie tyle że w realizacji starczyło im jedynie na koncepcję świata i jakiś tam zarys fabuły
Nie wiem czemu tego nie dropnąłem po 3 odcinku, może dlatego że był jedynym w miarę strawnym epizodem…
Re: Przemyślenia
Re: Przemyślenia
Tak, rozmyślnie ograniczyłem się do porównania do dzieł z tej kategorii, bo to do wyżej wymienionych BnHA jest najczęściej porównywane.
Nie znam. Ale szybki research sugeruje ze jest on bardziej coś w stronę sentai? BnHA wydaje mi się bardziej „zamerykanizowane”.
Oj tak, dobrze że BnHA też przygarnęli. Jedną z lepszych rzeczy jest to że nie robią durnych fillerów, tylko podzielili adaptację na sezony. A urzekli mnie szczególnie w momencie gdy „poprawili” przebieg walki z Overhaulem w kolejnym odcinku tak żeby była zgodna z mangą.
Re: Przemyślenia
Nie bez znaczenia jest fakt że seria dostała też dobrą i dosyć wierną adaptację, nie traci a nawet zyskuje na wersji animowanej.
Re: Ep 2
A manga nie została anulowana tylko się po prostu skończyła. Ileż można było łupać temat pojedynków na gotowanie kliknij: ukryte skoro bohaterowie w teorii osiągnęli już wszystko? Inna sprawa że konkluzja mogła być trochę bardziej satysfakcjonująca…
Okazało się że anime to sensowne MMO/Isekai gdzie twórcy odrobili lekcje. Nie ma patosu („NPC są jak ludzie, nie możesz ich zabijać!”), bohaterowie od początku wiedzą że to gra, ale budzi się w nich żyłka rywalizacji i ambicji. System rozwoju postaci jest fajnie przemyślany i choć zdobywanie skilli przez powtarzanie czynności nie jest niczym nowym ani w isekajach ani w grach, tutaj jest to pokazane z sensem, fajnym dbaniem o szczegóły. OP‑owatość głównej bohaterki, Maple, polega na jej specyficznym podejściu do gry i exploitach systemu. Jest takim beta testerem gry, przypadkiem odkrywa furtki w systemie, a otoczenie (łącznie z takimi o jakich admini nie mieli pojęcia, jak w życiu :D) wręcz zainteresowaniem śledzi i żywo reaguje na jej kolejne naginanie systemu. Jej obchodzenie wymusza nerfy (już w drugim odcinku „patchują” trochę jej klasę postaci) a widz razem z bohaterkami „uczy się” systemu. No fakt ma trochę farta, bo zdobywa ekwipunek pod siebie, ale to tak jak w życiu, szczęście nooba :D Bohaterka fajnie główkuje, niweluje swoje braki (powolność) przez wykorzystywanie specyficznych skilli (pewnie inaczej niż wymyślili to twórcy :P). Warto też wspomnieć o widowiskowych walkach z bossami.
Jedyny zarzut logiczny jaki bym miał do serii to że bohaterki czują smak i zapach (?). No ciekawe jak to wyjaśniają technicznie (choć jeszcze nie skończyłem seansu w chwili pisania tego postu).
Prawda jest taka, że w sezonie zimowym postawiłem na złego isekaja. Infinite Dendrogarm powinien był być dropnięty już po pierwszym odcinku na rzecz tego. Inna sprawa że teraz mam co oglądać przynajmniej :)
Standardowa ekipa na dnie, standardowy „Gambate!!!” MC który nic nie robi poza udawaniem że do czegokolwiek się nadaje ale i tak został wybrany „shachou”. Tiaaa… serio, czy Japończycy mają aż tak niskie mniemanie o sobie że chcą się identyfikować z takimi nieudacznikami? Jedyne co ciekawe w tej serii to że pokazuje gildie poszukiwaczy przygód „od kuchni”, ale w dosyć schematyczny i naiwny sposób.
Zasada 3 odcinków ale prawdopodobnie drop.
Sęk w tym że widać iż seria ma ciężki i depresyjny klimat (a beznadziejność życia i myśli samobójcze będą tu wałkowane na okrągło) więc ten fanserwis sporo jej ujmuje bo moim zdaniem jest nadmierny (a wiem z mangi, że golizny i tak tu będzie pod dostatkiem) i obraża widza, bo myślę że większość ludzie wie czego szuka sięgając po tego typu serie (myślę że wystarczą dwa pierwsze odcinki żeby wiedzieć na czym się stoi). Cielesna „więź” bohaterów to jedno, ale część ujęć jest zupełnie niepotrzebna i na siłę…
Niemniej, seria powinna być jedną z ciekawszych w tym sezonie.
Jedyny zaskok, wydawało mi się że MC jest kobietą :P Na początku wydawał się irytujący, ale nie jest to taki typowy lekkoduch i marzyciel, po prostu ma wyrąbane na innych (przynajmniej na razie) bo wie czego chce od życia i to robi…
Lubię od czasu do czasu taką lekką serię, a tu jeszcze widać że się technicznie przyłożono (fajna kreska) i tak jak już parę razy wspominałem: lubię japońskie serie o Ameryce.
Ale tak na serio z tego co widziałem w mandze seria jest na tyle pokręcona koncepcyjnie że pewnie będę oglądał :P
Tak, zrobiła wokół siebie zamieszanie, a jej treść poddaje w wątpliwość moralność widza (bo poruszane są tu najprzeróżniejsze fetysze i odchyły). Ale z drugiej strony podobało mi się że od początku miała do siebie dystans, momentami była nawet zabawna, a bohaterowie byli sympatyczni (no oczywiście na ile sympatyczni mogą być seksoholicy :P). I o dziwo, jak na tematykę, w paru odcinkach (np ostatni) twórcy silili się nawet na world‑building :P
Seria sama w sobie jest optymistyczna, bo w takim kotle jakim jest ten fikcyjny świat wszyscy żyją w zgodzie i cieszą się życiem, więc wydźwięk jest pozytywny.
Moim zdaniem seria cały czas też trzyma poziom artystyczny, a animatorom na pewno nie można zarzucić lenistwa, mamy tu wręcz zatrzęsienie przeróżnych designów (wystarczy popatrzeć nawet jak różnorodni są randomowi przechodnie/klienci tawerny do której uczęszczają bohaterowie), nie zapominając o różnorodności kobiecych wdzięków. Chyba każdy znajdzie tu jakiś design „pod siebie”.
Mocne 8/10.
- seria jest zasadniczo reklamówką gry mobilnej, kolejne MG są sypane jak z kapelusza nie wnosząc za wiele do fabuły
- MC jest beznadziejna
- nawet jak na Madokę seria jest przekombinowana i aż nadto udziwniona, tak jakby dla zasady
- seria jest o niczym. Nie mamy tu dramatycznych zwrotów akcji, właściwie nie wiadomo o czym jest oś fabularna (poszukiwanie siostry, interakcje między MG, smutny los MG czy może walka z potworem tygodnia?). Historia nie wciąga, wszystko jest wyłożone na tacy i puste – nie wzbudza emocji. Bohaterki też nie zachęcają: albo w wiecznej depresji albo irytujące. No i generalnie tempo jest za szybkie
- motyw z plotkami – nie potrafię wyjaśnić dlaczego ale strasznie irytuje mnie sposób jego przedstawiania z tymi piskliwymi głosami
Generalnie wniosek jest taki: seria jest być może warta zobaczenia ze względu na swoją warstwę wizualną, ale jeśli ktoś liczył na coś jak pierwozwór to się chyba zawiedzie jak ja…
Jedynie ostatni odcinek trochę podkręcił to wszystko, ale to za mało.
Re: BNA > BEASTARS
Re: :)
kliknij: ukryte W momencie krytycznym sam stwierdza że siebie nienawidzi. Widzi swoje błędy, swoje wymówki, jak przepieprzył swoje życie (był neetem, choć akurat jeszcze coś tam robi typu trening itd). Ale trzeba się przyjrzeć ile przeszedł (śmierć, morderstwa, brudne zagrywki ludzi którzy „mogą”), ile błędów popełnił, jak bardzo myślał że ma wszystko pod kontrolą a nie miał. Jak bardzo czuje się bezradny. I wtedy, w swojej najgorszej chwili pewna osoba odpłaca mu dobrem za dobro, a on odbiera efekt tego co sam tej osobie zaoferował w momencie kiedy tego najbardziej potrzebowała. Dostaje mega‑pozytywny impuls, zaczyna zauważać co faktycznie może coś zrobić, że jego działania miały sens, że nie jest tak bezwartościowy jak mu się wydawało. Że może wykorzystać te narzędzia które ma, nawet swój charakter, aby pomóc tym na którym im zależy. Że jego śmierci nie są bezsensowne i jakkolwiek kretyńsko to nie zabrzmi, że może je wykorzystać jako potężne narzędzie. Głupi nie jest, ma zdolność obserwacji. A „nieśmiertelność” daje mu odwagę żeby ryzykować bardziej niż inni. Wszystko zaczyna procentować: poniżenia, ból, jego wybory. No i wtedy dostajemy walkę z Wielorybem. Nie dość że sama walka jest epicka, jest to jednocześnie kulminacja wszystkich jego doświadczeń, kiedy obraca wszystko na swoją korzyść: staje się bohaterem, pozyskuje sojuszników i dzięki temu znajduje sposób aby pomóc osobom na którym im zależy. Ja odbieram jego odczucia osobiście, zresztą myślę że każdy musi się mierzyć z taka samokrytyką, kiedy stwierdzamy że jesteśmy do d*py a świat nam ucieka. Odbieram te serię nie tylko jako rozrywkę, ale coś pozytywnego.
PS: kliknij: ukryte A na krytykę postaci za jego słynne „danie kosza Rem” patrzę inaczej. Po pierwsze: sam wyraźnie mówi że on też „dostał od niej kosza” bo odrzuciła przecież jego „oświadczyny”, proponuje jej wspólne życie gdzieś poza tym wszystkim, ale ona się nie zgadza (tak, wiemy z jakich pobudek, ale odrzucenie oświadczyn to odrzucenie oświadczyn). Sam mówi że Emilia jest jego wybranką, bo dała mu światło, chce jej pomóc bo mu na niej zależy, jeśli nie dla kogo innego to dla siebie. Ale wcale nie odrzuca Rem (zresztą w nowelce jest nakreślony wątek możliwej poligami :P), kocha ją równie mocno.
Natomiast samo Directors Cut to chyba ściema bo od oryginału różni się totalnymi pierdołami, głównie montażem odcinków (bo dostajemy po dwa połączone w jeden 50 minutowy) oraz kosmetykami które już w 90% przypadków były na wydaniu BD. Najnowsze dwa odcinki miały potencjał to zmienić, bo z tego co czytałem w LN były dodatkowe sceny które można było tu dodać, ale tego nie zrobiono. Jedyna szansa, że zmienią końcówkę, bo generalnie jest tam pewne wydarzenie które mocno rzutuje na dalszy rozwój fabuły, a z tego co wiem zostało ono pominięte w pierwotnej wersji względem LN bo wtedy chyba jeszcze nie wiadomo było czy seria dostanie sequel…