x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Re: Mam wrażenie, że autorka recenzji oglądała inny film niż ja.
Rzut kostką d20 = 17. Banri dostaje ataku psychozy. Koko = 10. Rzut nieudany, -1 dla wszystkich statystyk do końca następnej tury. Linda = 18. Rzut na obronę udany, Linda dostaje +1 do wszystkich stats‑ów :P
Z tym dramatyzmem na siłę pewnie masz rację, ale ja zawsze próbuje patrzeć na Japonię i ich sztkę filmową/animacji trochę inaczej, bo w przypadku romansów czy dramatów psychologicznych chyba bym się załamał…
Re: Mam wrażenie, że autorka recenzji oglądała inny film niż ja.
Ale to tak tytułem uzupełnienia.
Zgodzić się natomiast muszę z moim poprzednikiem w pewnej kwestii. Po obejrzeniu „Golden Time” wziąłem się za Toradora! i po trzecim odcinku… jestem srogo zawiedziony. Gdzie te realistyczne postacie? Przecież bohaterowie Toradora! zachowują się jak typowe postaci w komediach romantycznych: wręcz jak dzieci. Taiga drze się jak debilka, bije głównego bohatera, nie okazuje żadnej wdzięczności za gościnę itp. Tak nie zachowują się normalni ludzie, nawet jeśli mają tam jakiś problem ze sobą. Bohater z koleii robi głupie miny, daje sobą pomiatać itd. Typowe. Ta bohaterka w której się podkochuje to typowa do bólu, wręcz do zarzygania, słodka optymistka (nawet jeśli skrywa się po tym n różnych podtekstów itd. bla bla). Przecież to są dokładnie takie zachowania jakie widzę w każdym szeregowym romansidlastym anime! Nie tego się spodziewałem. Nawet jeśli bohaterowie GT nie do końca są dopracowani to i tak zachowują o niebo bardziej normalnie niż te z Tora. Tak jak wcześniej mówiłem, dla każdej z postaci z GT mógłbym znaleźć pewną analogię do osób które poznałem w moim życiu. W Tora tego nie ma.
No nic, będą dalej to ogłądał, może się jeszcze rozkręci. Ale póki co sromotnie się zawiodłem na tym całym wychwalaniu pod niebiosa Toradora! (i w tym momencie jestem naprawdę zdziwiony takim aż besztaniem GT)...
Eee, bez przesady...
Autorka po prostu zawiodła się na tym konrektnym anime, bo patrzyła przez pryzmat Toradora! (co sama zreszta podkreśla).
Myślę, że powinna trochę spokojniej podejść do recenzowania tej serii, a nie wylewać aż tyle pomyj.
Fakt bohaterowie mają swoje dziwactwa (np. bohater to straszny mazgaj, no ale wam też by odbijało gdyby nawiedzał was duch „poprzedniego ja”. Tak jak on mają chyba mniej więcej ludzie chorzy na rozdwojenie jaźni). Ale znam parę osób, które zachowują się podobnie jak niektórzy bohaterowie, dlatego też moge powiedzieć, że postacie są całkiem realistyczne.
Ja czerpałem przyjemność z ogladania serii i raz jeszcze powtarzam, że na mój gust autorka trochę za bardzo „zjechała” Golden Time. Z drugiej jednak strony, nie oglądałem za dużo „realistycznych romansów”, więc moja skala porównawcza też moze być niekompletna. CHyba obejrze sobie to Toradora!
Re: Co!?
Re: OMG!!
Dla mnie jest już inni mocny kandydat na anime roku, ale Chaika też jest smakowita.
PS: Niektórych to może i śmieszy, ale „samochodowe” imię Koenigsegg dla maga brzmi zaskakująco dobrze (a nie wszyscy tę markę też kojarzą)...
Co!?
Ekhm. Odcinek 7 zarąbisty. Te krótkie retro z Werebeastami i starożytnymi wojnami były zajefajne. Aż szkoda, że raczej nie uświadczymy takiej epickośći w „aktulalnej” linii fabularnej, chociaż kto wie? NGNL już nie raz mnie zaskoczyło swoim rozmachem…
PS: Tajemniczy klucz poprzedniego króla? Sora: „Oczywiście to klucz do jego skrytki na świerszczyki!”... bezcenne :D
Re: Coraz biedniejsze...
Nie wiadomo co gorsze: prosta jak budowa cepa i schematyczna seria akcji, czy seria akcji oparta na pseudo‑naukowym (oczywiście nie chodzi mi tu o prawdziwą naukę) bełkocie i aspirująca do bycia czymś ambitniejszym. Po kilku odcinkach CE zastanawiam się czy nie to pierwsze. A szkoda, bo seria ma troche potencjału, a już na pewno jest ładna graficznie…
Swoja drogą, ja wiem, że muszą być fajerwerki, ale tak idiotycznej (i powtarzanej oczywiście każdorazowo) sekwencji startowej „głównego” mecha już dawno nie widziałem (a ciekawe jak go rozkładają z powrotem).
Przerost formy nad treścią i tak już pewnie pozostanie do końca…
Bosche...
Ta seria leży w każdym aspekcie. W związku z debilną naturą Haru nie mamy tu dramatu psychologicznego. Żeby chociaż ta dziewczyna udawała, że jej życie jest zagrożone i okazywała jakiś strach. Tokaku jest taką „obrończynią”, że w całej serii może z raz miała wpływ na przeżycie Haru, tak jej pilnuje, że już dawno by wąchała kwiatki od spodu gdyby nie miała szczęścia (badź jej zabójczynie nie były takie „profesjonalne inaczej”). Ta seria miała jakiś tam potencjał, gdyby nie była tak straszliwie naciągana (choć juz sam pomysł od początku wydawał mi się kretyński – wszyscy wiedzą kto jest ofiarą, ofiara wie, że wszyscy są jej wrogami i nikt z tym faktem nic nie robi). Dociągne anime do końca, bo po siedmiu odcinkach już nie wypada porzucać serii, ale naprawdę, dawno już nie widziałem takiego gniotu…
Ale ta Flugel… po prostu śliczna :) Dawno, nie było postaci która tak by mi się wizualnie podobała…
PS: Nie wiem czy taki cytat był faktycznie, czy to tłumaczenie, które akurat oglądałem, ale plus za „arrow to the knee” w zapowiedzi następnego odcinka :D
1 vs 2
Ale do rzeczy. Gin no Saji uważam za rewelacyjne i jedyne w swoim rodzaju anime z gatunku okruchów życia, poruszające tematy, które są o dziwo bliskie i Europejczykowi, nawet takie jak marginalizacja rolnictwa i pokolenia nie wiedzące skąd biorą się jajka, mleko itp. (no ze sklepu, nie?). Wychodzi na to, że w Japonii jest jeszcze gorzej :P Anime pokazuje trudy pracy w rolnictwie (do której mimo wszystko trzeba mieć wg mnie pasję), czy też trudy wybierania swojej drogi w życiu. Seria epatuje niesamowitym ciepłem, człowiek mocno przywiązuje się do postaci, a różne wydarzenia i zwroty fabularne potrafią zagrać na emocjach. Jedynym moim „ale” wobec tej serii jest wątek między Hachikenem a Mikage (a raczej ich wooolne docieranie się), ale już nawet inni bohaterowie w serii tracą do nich cierpliwość :D Sporo osób czepia się humoru GnS, ale mi ten typ humoru akurat odpowiada (nie mówię, że jest w moim stylu, ale potrafi mnie rozśmieszyć). Seria budzi we mnie naprawdę pozytywne, wręcz sentymentalne odczucia, ma niesamowicie swojski klimat, dlatego tak dobrze mi się ją ogląda i nie mogę doczekać się kontynuacji (co jest raczej nieuniknione bo i seria popularna i autorka poczytna).
Na zakończenie: genialny ED, idealnie dobrany to klimatu serii i do pięknych grafik jakie są pokazywane na ekranie…
Uniformy
Chciałem natomiast zwrócić uwagę na jeden z elementów serii: a mianowice uniformy. Nie miałbym nic przeciwko aby tak wyglądały uniformy szkolne przyszłości. Nie dość, że mamy nietypowy seledynowy kolor (który ładnie się prezentuje), to jeszcze fajny design, zwłaszcza żeńskich strojów (i to, że mają różne warianty kolorystyczne, chyba zależne od używanego typu magii). Może to dziwne zwracać uwagę na taki element, ale naprawdę stroje przykłuły moją uwagę…
Odycineek 5
Re: Gdybym tylko nie czytała mangi...
Niemniej, anime mi się nawet podoba, ma fajny klimat.
Raku i Onodera tak usilnie trwają w swoich niedomówieniach, że to zaczyna być już denerwujące. Mam świadomość, że manga wychodzi, ale mam malutką nadzieję, że twórcy jakoś to domkną :P
Re: DARK FANTASY!!!
Ja bym to raczej nazwał anime przygodowe w klimatach fantasy z elementami komediowymi.
Ale fakt, do dark fantasy temu dużo brakuje. Dark fantasy to nie tylko elementy horroru, ale po prostu coś w czym czuje się wszechobecną „deprechę” i ogólnie poczucie beznadzieji. To trochę takie realistycznie przedstawione średniowiecze z zarazami, brudem, morderstwami, inkwizycją itp. A jak jeszcze latają potwory i wyrywane są flaki to też jest na temat, bo w końcu to fantasy :D. Przynajmniej ja to tak widzę…
Re: Fail
Odc. 3
Natomiast zaczynamy mieć coraz więcej nawiązań do innych anime/gier (anime‑gier?). Jeden motyw był ewidentnym hołdem dla JoJo (był nawet napis „Menacing!” i charakterystyczny dźwięk), a dodatkowo mieliśmy „Objection!” Phoenix'a Wright'a :) Aha no i jeszcze 8‑bitowy motyw muzyczny. Wypatrzyliście coś jeszcze?
Re: Ogonek ?
Bohaterka nie jest nekomimi, ale ma takowej atrybut posiada :D
Po trzecim odcinku...
Pomysł na to anime już źle wyglądał na papierze a w praktyce wychodzi jeszcze gorzej. 13 zabójczyń i jedna ofiara. Jakieś listy, podchody, szopka. Po co to? Ogłaszam chęć zabicia ofiary i wbijam jej nóż w oko gdy idzie korytarzem. Koniec misji. (Tak wiem, że brzmi to groteskowo, ale mówię to oczywiście w kontekście tego anime :P).
A i ta przeciwniczka tygodnia z trzeciego odcinka? Z dużej chmury mały deszcz. Nie lubię gdy w jakiejś serii na siłę się robi całą otoczkę, a gdy dochodzi do faktycznej konfrontacji to jest ona sztampowa i bez polotu. No i jeszcze ten ending, żeby to podkreślić jaka ta postać (co miała 10 minut czasu antenowego w całej serii) „wspaniała”.
A tak wogóle coś słabo się ta nasza „obrończyni” wywiązuje z ochrony naszej słodziuchnej. Skoro się już tego podjęła to powinna jej strzec jak oczka w głowie.
Nie jest tak źle, mam chęć oglądać to dalej, chociaż trzeci odcinek mocno mnie zdystansował do AnR i jakby utwierdził mnie w przekonaniu, że „to” się jednak nie uda (mówię o założeniu serii).
PS: Nie łatwiej było zrobić serię w stylu battle royale o wyłonienie jedynej, najlepszej, assassynki (tyle, że muszą się wybijać „z zaskoczenia” a nie otwarcie żeby było trudniej), a w jej trakcie okazało się, że pomiędzy dwiema uczestniczkami wybuchł romans? Taka moja dygresja…
PS 2: Czy was też wpienia ten gościu z koścmi do gry?
A czemu akurat tę, skoro jest to problem hmmm powiedzmy około 90% anime/mang :P:P:P
A odpowiedź jak rozróżnić prosta (i zarazem skomplikowana): wybadać wzrokiem dokładnie (lub wymacać najdelikatniej jak sieda:D) czy nie ma gdzieś sztyleciku/pistoleciku ukrytego…
Re: Selektor Infektor...
Re: Selektor Infektor...
Wszystko jest mniej więcej tak jak przypuszczałem, łącznie z tymi „barierami ochronnymi” wokół avatarów, jedyne co mi umykało to „źródło many”. Myślałem, że tak jak np. w Hearthstone (od Blizzarda) w każdej turze dostajesz o jedno „oczko” many więcej aż do jakiegoś górnego poziomu (np. w jedne turze masz pulę 1 w następnej 2 itd) i wydajesz albo na to „grow”, albo przywoływanie stwórów/rzucanie zaklęć. Czyli, że mana jest genrowana automatycznie (+efekty niektórych kart). Ale wychodzi na to, że tutaj cmentarz/pula kart odrzuconych pełni rolę źródła zasilania (lub mięska dla tych małych żmijek jak kto woli :D) dla avatara, a stwory/czary nic nie kosztują (przynajmniej na początku, bo może jakieś silniejsze stwory/czary potrzebują dodatkowych „punktów” ). Żeby je rzucać musisz rozwijać avatara aby odblokowywać ich poziomy (to akurat wydedukowałem). Czego nie widziałem to właśnie źródła many/kosztu rzucania zaklęć, a takowego nie ma (chyba), bo możliwość ich użycia zależna jest od poziomu/etapu rozwoju avatara. W związku z tym wychodzi na to, że zdolność idolki‑psychopatki faktycznie jest OP, bo czyści ręke (i dodatkowo umożliwia odrzucanie silnych kart), więc de facto pozbawia źródła zasilania.
Kto nie grał w kilka karcianek pewnie tego mojego bablania nie zrozumie :P
PS: Odpowiedziałeś też na moje drugie pytanie. Wychodzi na to, że gra ma fizyczną postać (czy raczej wirtualną), a więc tym bardziej dziwne, że chociaż trochę nie wytłumaczono zasad…
Selektor Infektor...
Ale tak na serio, rozgryzł ktoś zasady tej gry? Bo grałem w wiele karcianek zarówno „papierowych” jak i wirtualnych, i coś niecoś mogę wywnioskować, ale wypadałoby żeby twórcy nam chociaż jakiś zarys zasad gry przedstawili. Chyba, że sami nie wiedzą (w sensie nie wymyślili bo i po co, merchandisingu raczej z tego nie będzie), a tylko udają jakieś zasady, byle te miniaturki mogły się wyzywać i obrzucać komendami typu „grow!”.