x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Szczerze muszę przyznać, że drugi odcinek troszkę mnie zawiódł. Potwierdzam główny zarzut do serii, iż tempo prowadzenia akcji trochę kuleje (za dużo gadaniny), a to „integrowanie się” ze strażnikami trochę mnie drażni. Niby ma strugać poważnego Overlorda, a trochę za spora ta marchewka na kiju (za dużo chwalenia i słodzenia). No nic, końcówka zapowiada, że wreszcie coś zacznie sie dziać. Oby!
Re: Po drugim odcinku
Re: Po drugim odcinku
10/10. Swoją drogą przydałaby się jakaś taka niepoprawna politycznie seria…
Swoją drogą te porównania z Akame ga Kill! chyba nie są bezpodstawne…
Natomiast fakt, to że mamy tak nietypowego bohatera już jest dużym plusem, a zaciekawił mnie też motyw, że jedną z zasad jego gildii było „avatar nie‑człowiek”. Wreszcie coś świeżego, a nie elfy ze skrzydełkami…
Moją uwagę zwróciło też kilka elementów które widzimy na początku np. główny bohater stojący wraz z innymi kumplami z gildi (zwróccie uwagę na ich design :P, same „dziwadła”). W OP zaciekawiły mnie postać czarnego‑rycerza kobiety (fajny design) oraz „etapy rozwoju” naszego bohatera. Ciekawe czy pokażą to w formie retrospekcji…
Wiem, ze zachwycam się na wyrost, ale seria naprawdę trafiła w moje gusta. Czasem mam tak, że cieszę się jak dziecko widząc taki „napakowany” klasyczny świat fantasy niczym z jakiegoś RPG D&D. Niby coś tak prostego, a jednak wvrew pozorom ze swiecą szukać w anime takiego klasycznego fantasy w stylu zachodnim (bo zwykle japończycy dodają jednak za dużo od siebie, jeśli wiecie o czym mówię)...
PS: Uwielbiam ten motyw z chwytaniem ogonem przez Mię za łeb „darling'a” :P
[trzyma kciuki za więcej kemono, monster girls] :]
Mind (Over) blown!
Już na początek fajne wprowadzenie, w obliczu zamknięcia serwera gry MMORPG w którą grał przez ostatnie 12 lat (prawdopodobnie, bo tyle lat ma gra), główny bohater nostalgicznie patrzy wstecz na swoje dokonania i przygody w owym świecie (moim zdaniem takie fajne puszczenie oka w stronę hardcorowych graczy). Zamiast jednak ostatni raz wylogować się zostaje w tymże świecie na stałe(?)... I tak oto spełnia się sen geeka, bo w świecie w którym był nikim (albo inaczej było to typowe „praca‑dom”), tu jest kimś. I to kim! Uwielbiam gdy bohaterowie to wymiatacze (mam tylko nadzieję, że będzie miał godnych przeciwników).
Trzeba przyznać, że twórcy nawet zgrabnie tłumaczą pewne kwestie fabularne. Już od razu dostajemy odpowiedź dlaczego bohater jest taki pochytany (mimo znalezienia się w nietypowej sytuacji): jest dorosły i ma pracę, więc ma juz jakieś określone miejsce w społeczeństwie, można toteż założyć, że jest w miarę poukładany. Ponadto spędził w grze ostatnie 12 lat, stała się dla niego drugim (jeśli nie prawdziwym) domem, więc trudno żeby nie wiedział co i jak. Aha, no i na dodatek był Guildmasterem. To zobowiązuje :P Może nawet i przyjdzie czas na refleksję nad swoim losem, ale na razie podoba mi się jak zachowuje się nasz protagonista. Próbuje racjonalnie przemyśleć w jakim położeniu się znalazł, sprawdzając po koleii co może a co nie i jakie ma możliwości/co zostało mu ze świata gry. Może scena „macania' była trochę fanserwiśna, ale po pierwsze bohater miał uzasadniony powód żeby to zrobić (a jakże!), a pozatym powiedźcie szczerze, mało kto mógłyby się na jego miejscu oprzeć :P
No i te wszystkie fajne motywy: to czym „włada' bohater to efekt grindowania przez ostatnich 12 lat, więc nie wzięło się znikąd. Robi wrażenie: potężna, wielopoziomowa siedziba, paczka pół‑demonów na usługach, ominpotentna różdżka, baa ma nawet sługusów jaszczuroludzi! Można tylko się zastanawiać jakież wyzwania postawią przed tak potężnym głównym bohaterem scenarzyści, choć sądząc po OP, będzie się działo.
W warstwie artystycznej jest bardzo dobrze. Nie jest to najwyższy poziom, ale animacja, design postaci czy potworów robią wrażenie (podoba mi się zróżnicowana „ekipa strażników” naszego bohatera). Chwytliwy OP i typowe mroczne chórki w trakcie trwania odcinka. Nie jest źle…
A nawet jeśli wszystkie te argumenty do kogoś nie przemawiają to główny bohater jest liszem. L‑I-S‑Z-E‑M!!!
Ogólnie cud, miód i orzeszki, a ja juz wypatruje następnego odcinka…
Natomiast muszę przyznać, że po CD spodziewałem się czegoś gorszego. Przynajmniej nie jest to auto‑drop…
Re: koniec czekania
Jest jest. Dziś już nikt tak nie rysuje postaci. Mi od razu seria powiała nostalgią. Coś takiego można spotkać m. in. w serii Dororon Enma‑kun Meeramera, czyli odpicowana grafika, ale oldschoolowa dusza. Zresztą są też drobne detale (o np. Ushio ubrany w katanę na niektórych ujęciach, a katany były modne raczej w latach 90‑tych). Ja też dobrze tą serie wspominam wiec bedę oglądał z przyjemnością…
PS: Nie zdziwię się jeśli główny bohater okaże się kobietą, bo nawet sylwetkę ma kobiecą…
Odc. 13
Twórcy to chyba trolle skoro filozoficzną serię kończą filozoficznym epilogiem (w myśl zasady „z materiału na 3 minuty zrobili cały odcinek”).
Ech i jak tu oceniać taką serię? Warsztatowo było gut, głębia była, seria chciała coś tam przekazać, tylko czemu pozostawiła we mnie niesmak? Po prostu przerost formy nad treścią, a mi pozstaje ocenić Fejta na 6/10, tak jak pierwszą halbę, choc odnoszę wrażenie, że to i tak za wysoka ocena…